Flirt a molestowanie seksualne

29.05.08, 11:04
Są panie, które kokietują większość mężczyzn w swoim otoczeniu. Powody podobno bywają różne. Słyszałem, że czasem takie zachowania wymagają nawet leczenia psychiatrycznego
Pytanie: czy osoba chcąca uniknąć relacji erotycznej z szefem powinna z nim flirtować?
    • bene_gesserit Re: Flirt a molestowanie seksualne 29.05.08, 11:06
      A jesli ta kobieta jest geniuszka, a do tego posiadaczka swietej
      spermy?
      • niedo-wiarek Re: Flirt a molestowanie seksualne 29.05.08, 11:09
        Nie rozumiem.
        • bene_gesserit Re: Flirt a molestowanie seksualne 29.05.08, 11:14
          Dla ulatwienia: nie mozesz sie udac do jakiegos prawnika, ktory ci
          to wytlumaczy na przykladach?
          • niedo-wiarek Re: Flirt a molestowanie seksualne 29.05.08, 11:18
            Chcesz, to sama wytłumasz. A jeśli nie chcesz, to trudno.
            • bene_gesserit Re: Flirt a molestowanie seksualne 29.05.08, 11:20
              To tak, jakbym ci miala tlumaczyc, ze trawa jest zielona,
              rozumiesz - zielona. ZIE-LO-NA. Jesli nie jestes w stanie pojac,
              gdzie konczy sie dobrowolnosc, a zaczyna przymus, gdzie konczy sie
              zycie prywatne, a zaczyna profesjonalne, to trudno, imo forumowa
              edukacja ci nie pomoze, wracaj do szkoly czy gdzie tam.
              • niedo-wiarek Re: Flirt a molestowanie seksualne 29.05.08, 11:22
                Dziękuję za wypowiedź.
              • polymoly1 Re: Flirt a molestowanie seksualne 08.06.08, 13:11
                Ja też nie rozumiem co co Pani chodzi, chociaż bardzo mnie to zaintrygowało.
                Jeżeli była Pani tak miła i wytłumaczyła.

                A gdyby chciała pani wytłumaczyć czemu trawa jest zielona, wytłumaczyłaby Pani,
                liście w rzeczywistości odbijają fale elektro-magnetyczne o danej długości i
                ludzkie oko odbiera je jako kolor zielony, więc to nie trawa jest ZIE-LO-NA. Nie
                wzięła Pani pod uwagę faktu, że Pan może być daltonistą.
                Zwykle nieumiejętność wytłumaczenia zdania, które się wypowiedziało wynika z
                niewiedzy, powtarzania usłyszanych zdań.
          • dzikowy Re: Flirt a molestowanie seksualne 29.05.08, 11:18
            Taki prawnik bierze Barbie i Kena...
      • dzikowy Re: Flirt a molestowanie seksualne 29.05.08, 11:17
        Flirt w pracy to w ogóle ryzykowna zabawa. Nie można po prostu wyjść, jeżeli nie
        wyjdzie, albo raczej wyjdzie za bardzo (a przynajmniej dużo to kosztuje). Myślę,
        że jeżeli flirt ma być tylko niezobowiązującą zabawą, to powinny się go
        podejmować tylko osoby dojrzałe, które potrafią sobie wyznaczyć deadline i
        uzmysłowić personelowi,jakie są intencje flirtu. Moim zdaniem szef flirtujący z
        pracownikiem to dureń fantastycznie rujnujący sobie atmosferę w kadrach.

        Oczywiście zupełnie inaczej wygląda flirt znany z "komedii romantycznych" (durne
        sformułowanie - większość komedii jest w jakiejś mierze romantyczna, nawet
        "Martwica Mózgu") kiedy to powszechnie lubiany, a samotny szef i powszechnie
        lubiany i samotny pracownik (piszę wszystko w rodzaju męskim, żebyście się znowu
        nie przypieprzyły, dlaczego szef facetem, a pracownik kobietą jest:P ), który
        jest tak kochany i sympatyczny, że z pewnością nie chce robić kariery przez
        łóżko zaczynają ze sobą flirtować. Wtedy jest nacisk ze strony - kiedy ślub? I
        jest pięknie, cała firma na ślubie wśród bukietów, łez i uśmiechów, a potem Seszele.
    • lady.godiva Re: Flirt a molestowanie seksualne 29.05.08, 11:11
      Czasami panowie po prostu błędnie odczytują sygnały wysyłane przez panie. To, że
      się do kogoś uśmiecham nie znaczy, że mam ochotę z nim pójść do łózka.
      • bene_gesserit Re: Flirt a molestowanie seksualne 29.05.08, 11:18
        O ile niedowiarek byl laskaw wspomniec o tym, ze kobiety moga
        cierpiec na chorobliwa zadze, o tyle zapomnial zapewne dodac, ze sa
        rowniez mezczyzni, ktorych dreczy satyriasis i w zwiazku z tym
        niewinne pytanie o pogode moga odczytac jako 'chce sie z toba
        kochac na tym biurku teraz'.

        Po namysle: moze niedowiarek powinien - zamiast do prawnika - udac
        sie do seksuologa i porozmawiac z nim o hipereksualnosci.
        • niedo-wiarek Re: Flirt a molestowanie seksualne 29.05.08, 11:24
          bene_gesserit napisała:

          > O ile niedowiarek byl laskaw wspomniec o tym, ze kobiety moga
          > cierpiec na chorobliwa zadze,

          Tak, chorobliwą żądzę bezustannego potwierdzania własnej atrakcyjności.
          • bene_gesserit Re: Flirt a molestowanie seksualne 29.05.08, 11:25
            Naprawde, udaj sie do tego Depko czy kogo tam. Pomoze ci.
            • niedo-wiarek Re: Flirt a molestowanie seksualne 29.05.08, 11:27
              Dziękuję za życzliwą radę.
          • floric Re: Flirt a molestowanie seksualne 29.05.08, 12:33
            > Tak, chorobliwą żądzę bezustannego potwierdzania własnej
            atrakcyjności.

            ;)

            Miałem na studiach koleżankę, którą można nazwać nałogową flirciarą
            i niestetety ta dziweczyna tylko w bardzo nikłej mierze zdawałą
            sobie sprawę z tego, co komunikuje swoim zachowaniem.

            Pewnego razu umówiła się z poznanym na czacie facetem na oglądanie
            filmów u niego w domu w nocy. Poszła na to spotkanie wypindrzona na
            sposób jednoznacznie wyzywający. Z imprezy wróciła z płaczem i cała
            w pretensjach, że facet zapuścił porno i próbował się do niej
            dobierać. Koniec końców nic jej nie zrobił, zapakował do samochodu i
            odtransportował do akademika ryczącą i wyzywającą go od sk*synów
            dziewczyne.

            Opowiadała potem wszystkim dokokoła, że faceci to h..e, itd. itp.

            IMO to ona miała więcej szczęścia, niż rozumu że nic jej się nie
            stało. Nie wyciągnęła żadnych wniosków z tej historii, postępowała
            nadal tak samo.
            • piekielnica1 Re: Flirt a molestowanie seksualne 29.05.08, 15:19
              > > Tak, chorobliwą żądzę bezustannego potwierdzania własnej
              > atrakcyjności.

              Ja z kolei pracowalam z facetem, ktory byl przekonany, ze WSZYSTKIE
              na niego leca, te uprzejmie i mile - w sposob otwarty, natomiast te,
              ktore juz sie zorietowaly w mentalnosci goscia i byly mniej mile -
              robily to jak to kobiety - mowi "nie" mysli "tak"
              Byl tak bezkrytyczny i wszystkim kolegom o tym opowiadal, o kazdej
              kobiecie w firmie, od najmlodszej do najstarszej - wszystkie bylyby
              jego - gdyby chcial.
              A pokurcz byl z niego klasyczny.
        • saszenka2 Re: Flirt a molestowanie seksualne 30.05.08, 01:20
          Niektórym osobom wydaje się, że są tak wspaniali, że wszystkie
          kobiety dookoła na nich lecą i jak na nich spojrzą, uśmiechną się,
          odpowiedzą na dzień dobry, zapytają się o coś, to na pewno chcą iść
          z nimi do łóżka. Niektórym się wydaje, że miła ekspedientka w
          sklepie na nich leci, a to po prostu jej praca, być miłą, życzliwą.
      • takete_malouma Re: Flirt a molestowanie seksualne 30.05.08, 19:23
        lady.godiva napisała:

        > Czasami panowie po prostu błędnie odczytują sygnały
        > wysyłane przez panie. To, że się do kogoś uśmiecham
        > nie znaczy, że mam ochotę z nim pójść do łózka.

        Fakt, takie pomyłki się zdarzają, jednak badania wykazały, że trzykrotnie częściej panowie mylą się w drugą stronę, tj. biorą zamierzone sygnały erotyczne za zwykła serdeczność ("friendliness"). Warto przeczytać w całości. Dla niecierpliwych na ostatniej stronie jest skondensowana tabelka, w której widzimy, że mężczyźni biorą serdeczność za zainteresowanie seksualne w 12,1% przypadków, a zainteresowanie seksualne za serdeczność w 37,8% przypadków.
    • six_a Re: Flirt a molestowanie seksualne 29.05.08, 12:47
      flirt jest flirtem, romans romansem, a molestowanie molestowaniem.
      jeśli ktoś nie za bardzo potrafi to rozróżnić, to sąd mu później
      pomoże.

      nie ma flirtu ani romansu tam, gdzie jedna ze stron wymusza pewne
      zachowania pod groźbą np. zwolnienia, skompromitowania, czy też
      obietnic: dam Ci awans, jeśli...

      jest to chyba w miarę proste?
      czy nie?
      • niedo-wiarek Re: Flirt a molestowanie seksualne 29.05.08, 12:50
        six_a napisała:


        > nie ma flirtu ani romansu tam, gdzie jedna ze stron wymusza pewne
        > zachowania pod groźbą np. zwolnienia, skompromitowania, czy też
        > obietnic: dam Ci awans, jeśli...

        Ale jeśli ktoś jest szefem, to zawsze można go o coś takiego oskarżyć. Jaki wniosek?

        > jest to chyba w miarę proste?
        > czy nie?

        Niby proste. Co w tej sytuacji proponujesz pracownikom, a co szefom?
        • six_a Re: Flirt a molestowanie seksualne 29.05.08, 12:53
          można oskarżyć, tylko jeszcze trzeba udowodnić, zakładam
          optymistycznie, że sąd to nie szopka, i tak samo jak zobaczy
          molestowanie, tak i zobaczy naciąganie.

          pracownikom proponuję wziąć się do roboty, a szefom wziąć se urlop,
          tego ostatniego sobie życzę głównie.
          • niedo-wiarek Re: Flirt a molestowanie seksualne 29.05.08, 13:03
            six_a napisała:

            > można oskarżyć, tylko jeszcze trzeba udowodnić, zakładam
            > optymistycznie, że sąd to nie szopka, i tak samo jak zobaczy
            > molestowanie, tak i zobaczy naciąganie.

            Romans między pracodawcą a pracownikiem naprawdę można zinterpretować w dowolny sposób. Szczególnie że taki układ jest podejrzany już od samego początku.



            • six_a Re: Flirt a molestowanie seksualne 29.05.08, 13:10
              aż podejrzane? naprawdę? a jeśli w firmie pracuje mąż i żona to też
              jest podejrzane albo pracownicy wezmą ślub (ze sobą;) to też trzeba
              się przyjrzeć ich przeszłości?

              to nie jest kwestia interpretacji, tylko faktów. masz fakty,
              oskarżasz i wygrywasz, nie masz, jest problem.
              • niedo-wiarek Re: Flirt a molestowanie seksualne 29.05.08, 13:15
                six_a napisała:

                > aż podejrzane? naprawdę? a jeśli w firmie pracuje mąż i żona to też
                > jest podejrzane albo pracownicy wezmą ślub (ze sobą;) to też trzeba
                > się przyjrzeć ich przeszłości?

                To do małżeństwa nie można przymuszać? Przecież szefem może być katolik, którego chucie trawią, ale ujście im dać mu wolno dobiero po ślubie ;)

                > to nie jest kwestia interpretacji, tylko faktów. masz fakty,
                > oskarżasz i wygrywasz, nie masz, jest problem.

                Gdyby tak było, najlepsi adwokaci w USA nie zgarnialiby takich pieniędzy.
              • pavvka Re: Flirt a molestowanie seksualne 29.05.08, 13:45
                six_a napisała:

                > aż podejrzane? naprawdę? a jeśli w firmie pracuje mąż i żona to
                też
                > jest podejrzane albo pracownicy wezmą ślub (ze sobą;) to też
                trzeba
                > się przyjrzeć ich przeszłości?

                Znam firmy, w których małżeństwa między pracownikami są bardzo
                niemile widziane i w praktyce jedno z dwojga nowożeńców musi
                poszukać sobie innej pracy.
                • six_a Re: Flirt a molestowanie seksualne 29.05.08, 15:39
                  Znam firmy, w których małżeństwa między pracownikami są bardzo
                  niemile widziane i w praktyce

                  takiej patologii mówimy stanowcze nie;)
                  czy nie jest jakoś tam podobne do "niemile widzianych" ciężarnych,
                  matek z małymi dziećmi oraz innych przebłysków życia osobistego?
          • real_mr_pope Re: Flirt a molestowanie seksualne 04.06.08, 18:27
            U mnie w firmie pojawiła się swego czasu nowa dziewczyna. Szef rozpoczął ku niej
            podchody i spotkał się z życzliwą reakcją. Zaczęły się wypady na piwo, wyjscia
            do kina, etc. Pewnego dnia, tak po kryjomu, złapał dziewczynę za tyłek, a ta
            wydarła się, że nie życzy sobie takich zachowań, zwłaszcza ze strony szefa.

            Czy to było molestowanie, flirt czy jednak sąd powinien rozstrzygnąć?
            • ja.sinner Re: Flirt a molestowanie seksualne 08.06.08, 12:57
              > Szef rozpoczął ku niej podchody i spotkał się z życzliwą reakcją.
              > Zaczęły się wypady na piwo, wyjscia do kina, etc.

              No to przeciez jednoznaczne jest, wyjscie na piwo czy do kina z
              facetem to jednoznaczny komunikat "Mozesz mnie macac"

              Jak w islamie.
              • real_mr_pope Re: Flirt a molestowanie seksualne 08.06.08, 19:16
                > No to przeciez jednoznaczne jest, wyjscie na piwo czy do kina z
                > facetem to jednoznaczny komunikat "Mozesz mnie macac"

                Nie jest jednoznaczny. Jest dwuznaczny. Zwłaszcza jeżeli szef ma żonę i dziecko
                i jest to powszechnie wiadome. Jaki cel w takim razie przyświecał dziewczynie
                umawiającej się z szefem? Bliższe poznanie kadry kierowniczej?
                • ja.sinner Re: Flirt a molestowanie seksualne 08.06.08, 20:09
                  > Zwłaszcza jeżeli szef ma żonę i dziecko
                  > i jest to powszechnie wiadome. Jaki cel w takim razie
                  > przyświecał dziewczynie umawiającej się z szefem?
                  > Bliższe poznanie kadry kierowniczej?

                  Dziwne spojrzenie na swiat.
                  Wyjscie na piwo czy do kina to wyjscie na piwo czy do kina,
                  zwlaszcza gdy ktos ma zycie uczuciowe i rodzinne jakos poukladane.
                  Uwazasz, ze zonaty facet, lub zamezna kobieta nie maja prawa do
                  wyjscia na piwo lub do kina?
                  A jezeli mam zamiar wchodzic z kims w relacje blizsze niz
                  towarzyskie o oczekuje jakiejs werbalnej komunikacj na ten temat, a
                  nie obcesowego prymitywnego obmacywania zamiast uczuciowej deklaracj.


                  • real_mr_pope Re: Flirt a molestowanie seksualne 12.06.08, 18:01
                    > Dziwne spojrzenie na swiat.

                    E tam, zupełnie normalne. Ukształtowane w procesie gromadzenia życiowych
                    doświadczeń. Być może jestem w błędzie, ale wydaje mi się, że pojęcia nie masz
                    dla ilu osób już sama propozycja wypadu do knajpy we dwoje brzmi jakoś tak
                    zobowiązująco.

                    > Uwazasz, ze zonaty facet, lub zamezna kobieta nie maja prawa do
                    > wyjscia na piwo lub do kina?

                    Uważam, że mają prawo, bo to kwestia wzajemnych relacji, układów, ustaleń, umów,
                    etc. Jednakże czasami trudno rozpatrywać jakieś zachowanie w zupełnym oderwaniu
                    od jakichś konotacji społecznych, z pominięciem wszelkich konsekwencji
                    zachowania. Oczywiście, że przespanie się z kimś nie oznacza jeszcze, że
                    partnerzy mają prawo do wzajemnych roszczeń, niemniej często się zdarza, że mają
                    wobec siebie jakieś pretensje. A to kobieta myśli, że się facetowi spodobała. A
                    to facet myśli, że dla kobiety jest szczególnym. I tak dalej.

                    > A jezeli mam zamiar wchodzic z kims w relacje blizsze niz
                    > towarzyskie o oczekuje jakiejs werbalnej komunikacj na ten temat(...)

                    Nie chodziło mi o ocenę zachowania szefa i reakcji dziewczyny (a widzę, że trzy
                    osoby się na tym skupiły), tylko o to, że nie wszystko da się jednoznacznie
                    zamknąć w kategorii "dotknął to molestował".

                    > nie obcesowego prymitywnego obmacywania zamiast uczuciowej
                    > deklaracj.

                    No proszę. I to podobno ja mam dziwne spojrzenie na świat. Azaliż faktycznie
                    bliższe niż towarzyskie relacje muszą się wiązać z jakąś uczuciową deklaracją? A
                    tak czysto fizyczne, bez miłości, kochania czy choćby sympatii, nie mogą być?
                    • pavvka Re: Flirt a molestowanie seksualne 12.06.08, 18:06
                      real_mr_pope napisał:

                      > > nie obcesowego prymitywnego obmacywania zamiast uczuciowej
                      > > deklaracj.
                      >
                      > No proszę. I to podobno ja mam dziwne spojrzenie na świat. Azaliż
                      faktycznie
                      > bliższe niż towarzyskie relacje muszą się wiązać z jakąś uczuciową
                      deklaracją?
                      > A
                      > tak czysto fizyczne, bez miłości, kochania czy choćby sympatii,
                      nie mogą być?

                      Ależ mogą sobie być czysto fizyczne - tylko że to też wymaga słownej
                      deklaracji i uzyskania zgody drugiej strony przed przystąpieniem do
                      macania.
                      • real_mr_pope Re: Flirt a molestowanie seksualne 12.06.08, 18:06
                        > Ależ mogą sobie być czysto fizyczne - tylko że to też wymaga słownej
                        > deklaracji i uzyskania zgody drugiej strony przed przystąpieniem do
                        > macania.

                        Czy Ty przed stosunkiem płciowym zawsze pytasz czy możesz?
                        • ja.sinner Re: Flirt a molestowanie seksualne 12.06.08, 19:13
                          Wlasnie slysze ten rechot prominentnego, bylego(mam nadzieje)
                          polityka.
                          • real_mr_pope Re: Flirt a molestowanie seksualne 13.06.08, 17:52
                            Interesujące. Ty też zanim cokolwiek przedsięweźmiesz to najpierw ustalisz co
                            można i jak daleko można się posunąć?
                            • ja.sinner Re: Flirt a molestowanie seksualne 13.06.08, 18:17
                              Alez skad, ja wzrokiem odczytuje intencje, albo ignorujac brak
                              intencji, natychmiast oddaje sie najwiekszej na swiecie rozpuscie,
                              czy ktos chce czy nie.
                              • real_mr_pope Re: Flirt a molestowanie seksualne 13.06.08, 19:44
                                No no, nieźle. Tak też podejrzewałem, że drzemie w Tobie coś niesamowicie
                                spontanicznego, ale żeby zaraz największa rozpusta?
                        • riki_i Re: Flirt a molestowanie seksualne 12.06.08, 21:23
                          Komunikacja niewerbalna zazwyczaj mówi, czy można, czy nie. Aczkolwiek są Panie,
                          które z chęcią idą na chatę, wypijają z nami 3 wina, kładą się na łóżko,
                          przystają na włączenie pornola, a potem robią KOSMICZNĄ AWANTURĘ, że śmiemy ją
                          złapać za brzuszek. No bo one sobie tak tylko po koleżeńsku przyszły...
                          • ja.sinner Re: Flirt a molestowanie seksualne 13.06.08, 19:51
                            > Komunikacja niewerbalna zazwyczaj mówi, czy można, czy nie

                            No wlasnie, dziwni sa ci faceci, pornola pusci, wina naleje, po
                            brzuchu posmyra, a geby nie otworzy by zadac pytanie wprost czy
                            kobiete interesuje seks bez zobowiazan. Jest taki przyzwoity, ze
                            przez usta mu takie swinskie pytanie nie przejdzie.
                            • riki_i Re: Flirt a molestowanie seksualne 14.06.08, 21:46
                              ja.sinner napisała:

                              > No wlasnie, dziwni sa ci faceci, pornola pusci, wina naleje, po
                              > brzuchu posmyra, a geby nie otworzy by zadac pytanie wprost czy
                              > kobiete interesuje seks bez zobowiazan. Jest taki przyzwoity, ze
                              > przez usta mu takie swinskie pytanie nie przejdzie.

                              Ależ przejdzie! Problem w tym, że większości kobiet raczej nie interesuje seks
                              bez zobowiązań. Taka jest naga prawda, jak sie pominie całe to wyzwolone pitu
                              pitu. I dlatego faceci przeważnie muszą ściemniać...
                              • ja.sinner Re: Flirt a molestowanie seksualne 14.06.08, 22:12
                                > Problem w tym, że większości kobiet raczej nie interesuje seks
                                > bez zobowiązań.

                                No, to rzeczywiscie problem. Tak nie powinno byc. Zdecydowanie.
                                • riki_i Re: Flirt a molestowanie seksualne 15.06.08, 15:35
                                  Osobiście uważam, że roboty seksualne wreszcie rozwiążą ten problem. Przy okazji
                                  kładąc całą naszą cywilizację... ;-(
                                  • piekielnica1 Re: Flirt a molestowanie seksualne 15.06.08, 16:23
                                    > Przy okazji kładąc całą naszą cywilizację... ;-(

                                    I oczywiscie nastapi to z winy niepuszczalskich kobiet.
                                    Zaspokojony seksualnie samiec jest podstawa naszej cywilizacji.
                                    Zwlaszcza zaspokojony bez najmniejszych zobowiazan, bo o to ci riki,
                                    czy jak tam ci wczesniej bylo chodzi?
                              • saszenka2 Re: Flirt a molestowanie seksualne 16.06.08, 01:07
                                riki_i napisał:

                                > ja.sinner napisała:
                                >
                                > > No wlasnie, dziwni sa ci faceci, pornola pusci, wina naleje, po
                                > > brzuchu posmyra, a geby nie otworzy by zadac pytanie wprost czy
                                > > kobiete interesuje seks bez zobowiazan. Jest taki przyzwoity, ze
                                > > przez usta mu takie swinskie pytanie nie przejdzie.
                                >
                                > Ależ przejdzie! Problem w tym, że większości kobiet raczej nie
                                interesuje seks
                                > bez zobowiązań. Taka jest naga prawda, jak sie pominie całe to
                                wyzwolone pitu
                                > pitu. I dlatego faceci przeważnie muszą ściemniać...
                                I to jest nieuczciwe. Skoro mają odwagę zaprosić tę kobietę do
                                siebie, to chyba powinni mieć odwagę postawić sprawę jasno.
                    • saszenka2 Re: Flirt a molestowanie seksualne 13.06.08, 00:33
                      Bo problem tkwi w tym, że ludzie sami sobie coś dopowiadają i
                      dopowiadają. Najlepiej spytać się wprost, a nie snuć domysły, że dla
                      drugiej osoby wypad do klubu oznacza chęć pójścia do łożka,
                      tworzenia związku.
                      • real_mr_pope Re: Flirt a molestowanie seksualne 13.06.08, 19:44
                        > Bo problem tkwi w tym, że ludzie sami sobie coś dopowiadają i
                        > dopowiadają.

                        Czy problem? Czasami nie da się inaczej, niestety lub na szczęście, zależy co
                        kto woli. Ale fakt, że wiele niezrozumienia bierze się z braku rozmowy. Niemniej
                        nie wyobrażam sobie, żeby każde zachowanie względem drugiej osoby najpierw
                        omówić. Gdzie miejsce na spontaniczność?
                        • saszenka2 Re: Flirt a molestowanie seksualne 16.06.08, 01:06
                          real_mr_pope napisał:

                          > > Bo problem tkwi w tym, że ludzie sami sobie coś dopowiadają i
                          > > dopowiadają.
                          >
                          > Czy problem? Czasami nie da się inaczej, niestety lub na
                          szczęście, zależy co
                          > kto woli. Ale fakt, że wiele niezrozumienia bierze się z braku
                          rozmowy. Niemnie
                          > j
                          > nie wyobrażam sobie, żeby każde zachowanie względem drugiej osoby
                          najpierw
                          > omówić. Gdzie miejsce na spontaniczność?
                          Ale nie może być tak, że spontanicznością usprawiedliwiamy
                          molestowanie. Wszystko ma swoje granice. Inaczej wygląda, jak
                          spontanicznie pójdziesz do klubu ze znajomymi, a inaczej, jak nie
                          patrzysz na intencje drugiej osoby, nie rozmawiasz z nią, tylko
                          interpretujesz jej zachowanie tak, że na pewno chce kontaktu
                          fizycznego i ją łapiesz za pośladki;
                • saszenka2 Re: Flirt a molestowanie seksualne 09.06.08, 01:47
                  real_mr_pope napisał:

                  > > No to przeciez jednoznaczne jest, wyjscie na piwo czy do kina z
                  > > facetem to jednoznaczny komunikat "Mozesz mnie macac"
                  >
                  > Nie jest jednoznaczny. Jest dwuznaczny. Zwłaszcza jeżeli szef ma
                  żonę i dziecko
                  > i jest to powszechnie wiadome. Jaki cel w takim razie przyświecał
                  dziewczynie
                  > umawiającej się z szefem? Bliższe poznanie kadry kierowniczej?
                  A czy Ty do knajpy umawiasz się tylko z osobą, z którą chcesz
                  nawiązać romans? Może wolała nie odmawiać, żeby mu nie podpaść. Może
                  wydał jej się ciekawym rozmówcą.
                  • real_mr_pope Re: Flirt a molestowanie seksualne 12.06.08, 17:48
                    > A czy Ty do knajpy umawiasz się tylko z osobą, z którą chcesz
                    > nawiązać romans?

                    Hmm... Może jestem staroświecki, ale nie spędzam z kimś kilkunastu nocy w
                    miesiącu jeżeli nie łączy mnie z ta osobą szczególny stosunek emocjonalny.

                    > Może wolała nie odmawiać, żeby mu nie podpaść. Może wydał jej się
                    > ciekawym rozmówcą.

                    Może. Ja wiem jak było naprawdę, od dziewczyny o której wspomniałem. Tobie
                    pozostają domysły i przekonanie, że w zachowaniu dziewczyny nie było niczego
                    prowokującego.
                    • pavvka Re: Flirt a molestowanie seksualne 12.06.08, 17:54
                      real_mr_pope napisał:

                      > > A czy Ty do knajpy umawiasz się tylko z osobą, z którą chcesz
                      > > nawiązać romans?
                      >
                      > Hmm... Może jestem staroświecki, ale nie spędzam z kimś kilkunastu
                      nocy w
                      > miesiącu jeżeli nie łączy mnie z ta osobą szczególny stosunek
                      emocjonalny.

                      Nocy? Restauracje zwykle w nocy są zamknięte. I do tej pory nie było
                      sprecyzowane jak często oni do tych knajp razem chodzili.
                      • real_mr_pope Re: Flirt a molestowanie seksualne 12.06.08, 18:03
                        > Nocy? Restauracje zwykle w nocy są zamknięte. I do tej pory nie było
                        > sprecyzowane jak często oni do tych knajp razem chodzili.

                        W dużych miastach są nieraz czynne do północy i dłużej. Ja wiem, że w różnych
                        miejscach inaczej się określa kiedy kończy się dzień a zaczyna noc, ale wydaje
                        mi się, że godzinę 0:00 można śmiało nazwać nocą.

                        A sprecyzowanie nie było konieczne na tej samej zasadzie jak nie podaję imienia
                        tej dziewczyny czy szefa. Rzecz nie w ocenie ich zachowania, prawa do takiego
                        zachowania, itd. Rzecz w tym, że nie wszystko można określić tak prosto jak by
                        się chciało.
                • pavvka Re: Flirt a molestowanie seksualne 09.06.08, 08:13
                  Uważasz, że z szefem nie można się zaprzyjaźnić jako z człowiekiem?
                  Czy należysz do tych, którzy uważają, że osoba pozostająca w związku
                  małżeńskim w ogóle nie ma prawa spędzać czasu wolnego bez drugiej
                  połowy?
                  • real_mr_pope Re: Flirt a molestowanie seksualne 12.06.08, 17:46
                    > Uważasz, że z szefem nie można się zaprzyjaźnić jako z człowiekiem?

                    Uważam, że można. Ze wszystkimi tego konsekwencjami.

                    > Czy należysz do tych, którzy uważają, że osoba pozostająca w związku
                    > małżeńskim w ogóle nie ma prawa spędzać czasu wolnego bez drugiej
                    > połowy?

                    Ależ oczywiście, że można spędzać czas wolny bez drugiej połowy. Można mieć
                    nawet kochanków, takich stricte seksualnych. Wszystko kwestia osobistego układu.

                    To co chciałem wskazać, że pewne zachowania nie są tak jednoznaczne jak mogłoby
                    się wydawać. W przytoczonym przeze mnie przypadku wina szefa, bo dokonał
                    'nadinterpretacji' zachowania dziewczyny. Ale z drugiej strony decydowały
                    niuanse, więc jego 'nadinterpretacja' wcale mnie nie zaskakuje.
            • saszenka2 Re: Flirt a molestowanie seksualne 09.06.08, 01:44
              real_mr_pope napisał:

              > U mnie w firmie pojawiła się swego czasu nowa dziewczyna. Szef
              rozpoczął ku nie
              > j
              > podchody i spotkał się z życzliwą reakcją. Zaczęły się wypady na
              piwo, wyjscia
              > do kina, etc. Pewnego dnia, tak po kryjomu, złapał dziewczynę za
              tyłek, a ta
              > wydarła się, że nie życzy sobie takich zachowań, zwłaszcza ze
              strony szefa.
              >
              > Czy to było molestowanie, flirt czy jednak sąd powinien
              rozstrzygnąć?
              To było molestowanie To, że raz poszła z nim do kina, nie jest
              równoznaczny z tym, że zgadza się na to, żeby ją dotykał.
      • senta.fa Re: Flirt a molestowanie seksualne 29.05.08, 13:03
        > flirt jest flirtem, romans romansem, a molestowanie molestowaniem.
        > jeśli ktoś nie za bardzo potrafi to rozróżnić, to sąd mu później
        > pomoże.

        He he. :) Pysznie powiedziane. Nic dodać, nic ująć.
        • mijo81 Re: Flirt a molestowanie seksualne 04.06.08, 16:21
          Szkoda że to właśnie niektórym kobietom sąd dopiero to
          uzmysławia...gdyby wcześniej odróżniały nie traciły by tyle kasy
      • xvqqvx Re: Flirt a molestowanie seksualne 29.05.08, 15:32
        Zgadzam się z drobnym zastrzeżeniem.

        Składanie "obietnic" nie jest w żadnym wypadku "zmuszaniem" zgodnie
        z Art. 197 KK - można to rozpatrywać tylko jako podstęp w myśl tego
        artykułu, ale to jest trudne, bo oskarżyciel musiałby udowodnić, że
        osoba składająca była w pełni świadoma, że nie może i nie chce tych
        "obietnic" spełnić.

        Natomiast taki szef mógłby odpowiadać za wykorzystanie stosunku
        zależności zgodnie z art. 199 KK.
        • real_mr_pope Re: Flirt a molestowanie seksualne 04.06.08, 18:34
          > Natomiast taki szef mógłby odpowiadać za wykorzystanie stosunku
          > zależności zgodnie z art. 199 KK.

          Raczej tylko z tego artykułu. Podstępem raczej też nie, raczej zależy od
          charakteru obietnic niż świadomości niemożności ich spełnienia. W doktrynie
          przyjmuje się, że obietnice typu małżeństwo i podobne nie podpadają pod podstęp,
          chocby od samego początku sprawca/sprawczyni nie mieli ochoty spełniać obietnic.

          Cały problem jednak polega na ustaleniu czy był flirt, romans czy molestowanie.
          Podziwiam osoby, które tak kategorycznie rozsądzają sprawę: "jeśli ktoś nie za
          bardzo potrafi to rozróżnić, to sąd mu później pomoże". Owszem, jeżeli szef/owa
          wprost mówi "prześpij się ze mną bo jak nie to Cię zwolnię", to nie ma mowy o
          dobrowolności, najwyżej w ujęciu prakseologicznym. Ale co jeżeli przeświadczenie
          o zwolnieniu w przypadku odmowy powstanie jedynie w głowie
          podwładnego/podwładnej? Co jeżeli zachowanie podwładnego jest mocno dwuznaczne i
          szef/owa da się nabrać? Sam przychylam się do opinii dzikowego "szef flirtujący
          z pracownikiem to dureń fantastycznie rujnujący sobie atmosferę w kadrach.".
    • jan_stereo Re: Flirt a molestowanie seksualne 30.05.08, 21:53
      niedo-wiarek napisał:

      > Pytanie: czy osoba chcąca uniknąć relacji erotycznej z szefem powinna z nim flirtować?

      jesli szef jest szefem gangu lub jakiejs innej grupy przestepczej to moze lepiej nie, inaczej mozna by zapytac, czy osoba chcaca uniknac relacji erotycznej z szefem powinna z nim rozmawiac, bo dlaczego jedno ma wynikac zaraz z drugiego w normalnych okolicznoscicach :"))

      ps. chociaz jak ktos juz jest szefem gangu to mu sie wszyscy pchaja do wyra i to bez flirtu...
    • swinka_finka Re: Flirt a molestowanie seksualne 08.06.08, 11:03
      Flirt to taki rodzaj zabawy pomiedzy dwojgiem dorosłych ludzi i tylko od nich samych zależy czy chcą - czy mogą posunąć się dalej. Podkreślam dorosłych ludzi którzy są całkowicie świadomi
      wszelkich konsekwencji takiego flirtu . Bo na dobra sprawę przeciez flirt to sama przyjemność a jeżeli chcemy tylko i wyłącznie poflirtować to cóż w tym złego . Owszem niekiedy zdarza się ,że całkiem niewinny flirt przeradz się w gorący romans no cóż ale to już zupełnie inna bajka. Tak na dobrą sprawę to wcale nie jest powiedziane , że każdy flirt nawet z szefem może lub musi kończyć się w łóżku wszystko zależy tylko i wyłącznie od ludzie
      i ich podejścia do tych spraw .
      • riki_i Re: Flirt a molestowanie seksualne 11.06.08, 23:42
        To zabawne, że niektórym Paniom wydaje się tutaj, że żonaty szef w
        firmie nie ma nic innego do roboty niż "poszerzanie swoich
        horyzontów intelektualnych" poprzez wypady do kina czy na piwo z
        kilkanaście lat młodszą stażystką. Przecież nie trzeba tu Kopernika,
        aby z góry stwierdzić, że w 99,9% przypadków tym facetem kieruje
        żądza czysto seksualna. Feministki robią wodę z mózgu młodym
        kobietom usiłując wmówić, że może być inaczej. OTÓZ W REALNYM ŻYCIU
        NIE MOŻE! Ta panienka co się obruszyła za obmacanie tyłka to
        skończona idiotka i tyle. Podobnie jak jej mentalna siostra z
        akademika, opisana w innym poście. Czy zamiast wymyślać durnowate
        argumenty na obronę Pań z sieczką zamiast mózgu nie lepiej po prostu
        piętnować głupotę? - zarówno żeńską jak i męską?
        • kocia_noga Riki_i, tak o tej sieczce 12.06.08, 08:17
          czy uważasz,że jak facet kupi ci bilet na dyskoteke, to wolno mu się
          z tobą przespać?
          • piekielnica1 Re: Riki_i, tak o tej sieczce 12.06.08, 09:16
            Riki to facet, ktory jezeli nawet mu sie wydaje, ze nie ma sieczki
            to i tak zazwyczaj mysli organem opozycyjnym do mozgu.
            • riki_i Re: Riki_i, tak o tej sieczce 12.06.08, 21:21
              piekielnica1 napisała:

              > Riki to facet, ktory jezeli nawet mu sie wydaje, ze nie ma sieczki
              > to i tak zazwyczaj mysli organem opozycyjnym do mozgu.

              Tak, tak, jako szef dużej firmy powinienem zapraszać stażystki na lody i do kina
              po to by chłonąć ich głębię intelektualną. Wtedy jest tak, jak być na świecie
              powinno. Tako rzecze piekielnica1
          • riki_i Re: Riki_i, tak o tej sieczce 12.06.08, 21:18
            Co ty wypisujesz? Co to niby ma być za analogia???

            1. Na dyskotece rwie się towary, które tam już są, więc nikt nikomu biletu nie
            kupuje (abstrahuję już od tego, że Panie zwykle i tak wchodzą gratis,
            przynajmniej do pewnej godziny).
            2. Jak już facet zapoznał sobie panienkę, to raczej nie idzie z nią na randkę do
            dyskoteki! (pomijam model "różowa dresiara")

            A teraz piszę poważnie. Nie łapiesz najprostszych wzorców kulturowych w
            relacjach damsko-męskich. Wielokrotne zapraszanie na spotkania tete a tete w
            rozrywkowych okolicznościach (pub, restauracja, kino, impreza plenerowa) jest
            oczywistym dążeniem do nawiązania relacji intymnej.
            • kocia_noga Re: Riki_i, tak o tej sieczce 12.06.08, 21:33
              Z dyskoteką to była taka analogia, trochę nietrafna, więc uściślam.
              Między flirtem, chadzaniem razem do knajp i innych oznak zażyłości a
              macaniem miejsc kulturowo uznanych za zarezerwowane dla partnerów
              seksualnych jest bariera, której pzrekroczenie wymaga zgody osoby
              obmacywanej.
              To ty nie łapiesz, albo tkwisz w dziwnym środowisku.
              Dam ci inny przykład, skoro ,nie jesteś dziewczyną-dresiarą, jak
              początkowo sądziłam: jakiś klient przeszedł z tobą na ty, a
              następnego dnia wpada do ciebie do pracy, siada na biurku i
              poklepuje cię, mówiąc " ty stary ch... jak się czujesz?".Toby było
              prawie to samo.
              • riki_i Re: Riki_i, tak o tej sieczce 12.06.08, 22:04
                Ale ta zgoda nie zawsze jest wyrażana werbalnie. Z punktu widzenia faceta
                powiem, że zwykle po prostu dziewczyna zaczyna mieć maślane oczy i nie muszę jej
                o nic pytać, żeby przejść do działania. To, co proponujesz przypomina mi słynny
                rysunek Mleczki, na którym niemłody już Pan z teczką wypowiada do siedzącej przy
                stoliku niezbyt powabnej Pani następujący tekst "Przejdźmy do rzeczy Pani
                Wiśniewska. Chciałbym odbyć z Panią stosunek płciowy." Przecież to groteska!

                Wpadki się zdarzają, owszem to fakt, powody bywają różne (głupota, brak ogłady i
                doświadczenia życiowego, problemy emocjonalne itd.) ale to nie powód, żeby
                odzierać sferę relacji intymnych z wszelkiej spontaniczności.

                > Dam ci inny przykład, /.../ jakiś klient przeszedł z tobą na ty, a
                > następnego dnia wpada do ciebie do pracy, siada na biurku i
                > poklepuje cię, mówiąc " ty stary ch... jak się czujesz?".Toby było
                > prawie to samo.

                To samo? W tym przykładzie nie ma żadnej relacji seksualnej, tylko zwykłe
                nadużycie spoufalenia się. Życie intymne rządzi się innymi prawami niż relacje
                towarzyskie. Gdybym przeszedł z jakąś dziewczyną na Ty w zupełnie niewinnej
                intencji, a ona następnego dnia wpadła do mnie do pracy, usiadła mi na biurku,
                poklepała po plecach i zapytała, czy jej nie przelecę, to nie wiem co bym zrobił
                ;-)
                • kocia_noga Re: Riki_i, tak o tej sieczce 12.06.08, 22:23
                  Owszem, flirt rządzi się swoimi prawami i jeśli dojdzie do złej
                  interpretacji mozna się wycofać i ew. pzreprosić, ale wszystko jest
                  OK,gdy dzieje się to prywatnie, natomiast w tym przykładzie szef
                  klepał ja publicznie w pracy, a to zupełnie co innego.
                  • riki_i Re: Riki_i, tak o tej sieczce 12.06.08, 22:44
                    No jeśli zaczął skracać dystans nie podczas wieczornego spotkania, tylko
                    następnego dnia w pracy, to faktycznie nie jest to ok.

                    Ale ja tego w tej historii nie wyczytałem, może byłem nieuważny
                    • piekielnica1 Re: Riki_i, tak o tej sieczce 12.06.08, 23:33
                      > Ale ja tego w tej historii nie wyczytałem, może byłem nieuważny

                      No i o to riki chodzi. O to, ze niektorzy nieuwaznie odczytuja
                      nawet wyraznie napisane teksty, nie wspominajac o niewerbalnych
                      sygnalach.
                      Albo, ze wydaje im sie, ze cos odczytali z sytuacji, ktore druga
                      strona odczytuje zupelnie inaczej.
                      Albo uwazaja, ze zwyczajowo to .... wiec moga co im sie wydaje.
                      • saszenka2 Re: Riki_i, tak o tej sieczce 13.06.08, 00:37
                        Interpretując czyjeś zachowanie, można dojść do nainteroretacji i
                        dopowiedzenia sobie tego, czego nie było.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja