Śmierć i dziecko - jednak trudne.

29.05.08, 13:31
Umarła moja mama.
Powiedziałam czterolatkowi, że babcia umarła i jedziemy do jej
domku. Zero reakcji, zapytał tylko, czy Funia (pies) nie umarła.
O śmierci już wie, bo mój tata zmarł dwa lata temu.
Po drodze powiedziałam, że będzie wujek (moj brat), ciocia i
Małgosia (młodsza o osiem miesięcy). To się ucieszył, że jedzie
do 'domku babci'. Rozumiał, że nie będzie babci, ale cieszył się na
pieski i Małgosię.
Dzień przed pogrzebem, mąż postanowił przygotować go na to, co się
będzie działo. Przyjedzie mnóstwo gości, pochowamy babcię, potem
będzie przyjęcie w restauracji, a potem dużo ludzi przyjedzie do
domku babci i też będzie przyjęcie.
Tak w skrócie opowiadam.
No i syn przychodzi do mnie zapłakany. Mówi, że naprawdę lubi
babcię, nie chce jej chować do ziemi i chce ją zobaczyć. Tak w
kółko. Dobre pół godziny przytuleni płakaliśmy. Umówiliśmy się, że
Marek kupi kwiaty i "pochowa w ziemi" z babcią.

Małgosi tłumaczono mniej więcej to samo, ale nie płakała ani przed
ani w trakcie pogrzebu. Nie przyjeżdżała do babci, a może to jeszcze
różnica wieku?

Następnego dnia Marek wybrał cztery (powiedział, że tyle, ile ma
lat) piękne róże.
Kiedy czytaliśmy z bratem mowę pogrzebową, słyszałam, że znowu
płacze i mówi tacie, że nie chce 'chować babci do ziemi'.
Potem trumna zjechała w dół, Marek wrzucił swoje róże i KONIEC, nie
usłyszałam już nic na ten temat.

Jesteśmy okrutni?
Muszę powiedzieć, że tylko wierząca część rodziny i przyjaciół mamy
coś tam krytykowała, że "nie trzeba było mówić". Ateiści nie
komentowali.
    • sir.vimes Re: Śmierć i dziecko - jednak trudne. 29.05.08, 15:38
      Nie wiem co Ci napisać - wyrazy współczucia to za mało.

      Myślę, że jeśli chodzi o małego - lepiej nie można było.

      Powiedzieliscie mu prawdę, pozwoliliście mu i na przeżywanie żalu i pożegnanie
      babci tak jak chciał.


    • andziulindzia Re: Śmierć i dziecko - jednak trudne. 29.05.08, 23:12
      Mój tato zmarł 2 tygodnie temu. Długo chorował i dziewczynki
      wiedziały, że dziadziuś jest baaardzo chory. Gdy zmarł powiedziałam
      im. Młodsza dwulatka właściwie nie zareagowła, dziwiła się że
      dziadka nie ma w sypialni i dlaczego łóżko jest puste. Raczej nie
      uświadamia sobie śmierci jako straty. Starsza córka ma 4 lata.
      Najpierw ucieszyła się, ze teraz już dziadek nie jest chory i
      mieszka z aniołkami na księżycu (!?) i że ma skrzydełka i jak to
      fajnie jest mieć skrzydełka. Naprawdę nie wiem skąd jej te anioły do
      głowy przyszły. Ale później koniecznie musiała się upewnić, ze
      dziadka nie ma tam gdzie zawsze był. Na pogrzeb dzieci nie braliśmy.
      Doszlismy do wniosku, że na pogrzeb owszem ale gdy nie jest się aż
      tak zaangażowanym emocjonalnie i organizacyjnie. Kilka dni po
      pogrzebie zabraliśmy dzieci na cmentarz, wytłumaczyliśmy, ze teraz
      tu będziemy przychodzili i zapalali świeczki bo tu jest ciało
      dziadka. Obyło się bez większych stresów. O całej sytuacji
      powiadomione były wychowawczynie z przedszkola i poświęcały
      dziewczynkom nieco więcej uwagi i czułości. Starsza córcia sama
      zaczęła w przedszkolu rozmowę o umieraniu i pomogła jej chyba
      wiadomość, że bliscy innych dzieci też umierali. I że tak po prostu
      jest. Ważne jest też tłumaczenie dzieciom, że płaczemy bo nam smutno
      po stracie i że łzy czy żal to zupełnie normalne uczucia.
    • jagandra Re: Śmierć i dziecko - jednak trudne. 30.05.08, 13:33
      Pewnie byłoby Wam łatwiej, gdybyście nic nie mówili. Tak nie dość, że sama przeżywasz trudne emocje, to jeszcze dochodzą emocje Marka. Ale ja też uważam, że postąpiliście słusznie.
    • beata2802 Re: Śmierć i dziecko - jednak trudne. 31.05.08, 17:00
      Dagmamo, uważam, że postąpiliście bardzo mądrze.
      Śmierć nie jest łatwa ani dla dzieci ani dla dorosłych.
    • falafala Re: Śmierć i dziecko - jednak trudne. 04.06.08, 13:23
      Tak mi przykro Dagmaro...

      Postąpiliście jak uważaliście za słuszne, choć uważam, ze pogrzeb nie jest
      miejscem dla dziecka, niezależnie od stopnia zaangażowania jego, zbyt dużo
      przykrych emocji, które dziecko jest zmuszone wchłonąć.
      • skrzydlate Re: Śmierć i dziecko - jednak trudne. 21.06.08, 01:20

        pogrzeb to tylko rytuał .. moim zdaniem gorsza jest nieobecność bliskiej osoby
        przy wspólnym stole
    • skrzydlate Re: Śmierć i dziecko - jednak trudne. 21.06.08, 01:18
      moje dzieci, sporo starsze były przypadkiem obecne przy śmierci mojej mamy, bo
      mama zmarła tuz po wspólnym obiedzie, nagle,

      moim zdaniem śmierć jest równie naturalna jak życie i niestety jest tematem tabu
      w naszym społeczeństwie,

      myślę, należy zachowywać się naturalnie i przyzwyczajać dzieci do tego... i nie
      rozpaczać spektakularnie, bo nie wiemy czy dla niektórych nie jest to tak
      naprawdę wyzwolenie od męczącej choroby, czy trudnego życia, przecież my
      niewiele wiemy o śmierci poza tym że boli nas utrata bliskiej osoby... moim
      dzieciom to doświadczenie zrobiło bardzo dobrze, potem bardzo ofiarnie pomagali
      mi zajmować sie chorym tatą, do dzisiaj sa przy mnie.. to nas bardzo zbliżyło
Pełna wersja