BoBo-land.

02.06.08, 19:31
Ja rozumiem, że polityka prorodzinna jest ważna, że mało nas się rodzi, że trzeba propagować i wspierać macierzyństwo, ale...
Ale wkurza mnie niesamowicie jak zasypywana jestem bobaskowymi reklamami, filmami, forami, gazetami, książkami, poradnikami. Spróbujcie znaleźć choć jedno forum dla kobiet heteroseksualych, gdzie nie ma wątków poświęconych rodzeniu, karmieniu, przewijaniu i przechwalaniu się swoimi pociechami. Dziewczyny dajcie na luz.
Może jestem przewrażliwiona bo nie mam dzieci i mieć niebędę, może tak, a może trochę w tej bobolandii przesady???
    • sir.vimes A kto cię zasypuje? 02.06.08, 19:59
      > Ale wkurza mnie niesamowicie jak zasypywana jestem bobaskowymi reklamami, filma
      > mi, forami, gazetami, książkami, poradnikami.

      Szczególnie czasopismami.
      Ty to masz dobrze - za darmo cię zasypują. A jak ja chcę chocby Przegląd kupić
      to płacić muszę...

      Bo chyba sam fakt, ze oferta dortycząca dzieci ISTNIEJE cię jednak nie oburza, hm?

      • bruudas Re: A kto cię zasypuje? 02.06.08, 20:06

        > Bo chyba sam fakt, ze oferta dortycząca dzieci ISTNIEJE cię jednak nie oburza,
        > hm?

        A co ma piernik do wiatraka??? dziś mnie oburza fakt "zasypywania" i o tym chcę mówić i dykutować, o innych rzeczach kiedy indziej, więc się nie "rozciągaj" proszę, na wszystkie problemy tego świata, tylko ustosunkuj do tego jednego.
        • piekielnica1 Re: A kto cię zasypuje? 02.06.08, 20:12
          > tylko ustosunkuj do tego jednego.

          dobra, mnie tam to wszystko nie przeszkadza, a to co mnie nie
          interesuje to omijam.
          • bruudas Re: A kto cię zasypuje? 02.06.08, 20:19
            piekielnica1 napisała:

            > > tylko ustosunkuj do tego jednego.
            >
            > dobra, mnie tam to wszystko nie przeszkadza, a to co mnie nie
            > interesuje to omijam.

            Ja też omijam, ale co krok w głowę dotaję jakimiś mądrościami o pieluchach i nocniczkach, w pracy też, bo same mamy dookoła i nie ma dnia, który nie przyniósłby ochów i achów na wspomnienie o bobasku.
            Ucinam większość rozmów na ten temat, nie odpowiadam na pytania typu : a kiedy ty zajdziesz? a to wraca jak bumerang, jak niekończąca się opowieść, której wcale nie mam ochoty słuchać.
            • margot_may Re: A kto cię zasypuje? 03.06.08, 01:49
              Powiedz, że jesteś bezpłodna i słysząc rozmowę o dzieciach wybiegaj z pokoju
              zakrywając twarz dłońmi. I już. Rozmowy o dzieciach w twojej obecności skończą sie.
            • saszenka2 Re: A kto cię zasypuje? 03.06.08, 01:55
              bruudas napisała:

              > piekielnica1 napisała:
              >
              > > > tylko ustosunkuj do tego jednego.
              > >
              > > dobra, mnie tam to wszystko nie przeszkadza, a to co mnie nie
              > > interesuje to omijam.
              >
              > Ja też omijam, ale co krok w głowę dotaję jakimiś mądrościami o
              pieluchach i no
              > cniczkach, w pracy też, bo same mamy dookoła i nie ma dnia, który
              nie przyniósł
              > by ochów i achów na wspomnienie o bobasku.
              > Ucinam większość rozmów na ten temat, nie odpowiadam na pytania
              typu : a kiedy
              > ty zajdziesz? a to wraca jak bumerang, jak niekończąca się
              opowieść, której wca
              > le nie mam ochoty słuchać.
              To powiedz wyraźnie, że nie chcesz o tym rozmawiać, a stron w
              gazetach poświęconych wyborom najlepszej pieluchy na noc nie musisz
              czytać, mnie nie interesuje literatura fantastyczna, więc jej
              recenzje omijam. Irytuje mnie zasypywanie reklamami mojej prywatnej
              komórki, to może wkurzać, ale naprawdę artykuły w gazecie można
              wybrać, rozmawiać z tymi osobami, które poruszają bliższe Ci tematy.
          • bruudas Re: A kto cię zasypuje? 02.06.08, 20:22
            piekielnica1 napisała:

            > > tylko ustosunkuj do tego jednego.
            >
            > dobra, mnie tam to wszystko nie przeszkadza, a to co mnie nie
            > interesuje to omijam.

            Spróbuj powiedzieć zakochanej w dzicięciu mamie: Słuchaj, nie interesuje mnie twoje dziecko.

            to dopiero byłaby rzeźnia.
            • six_a Re: A kto cię zasypuje? 02.06.08, 20:25
              Spróbuj powiedzieć zakochanej w dzicięciu mamie: Słuchaj, nie
              interesuje mnie twoje dziecko.
              to dopiero byłaby rzeźnia

              a nie byłoby rzeźni, gdybyś Ty zaczęła o czymś, co Ciebie
              interesuje, a ktoś by przerwał uprzejmym: mam to w dupie?
              :)
              • sir.vimes Dokładnie, Six_a 03.06.08, 08:41
                jak ktos opowiada o czyms średnio dla mnie ciekawym - słucham uprzejmie i
                delikatnie sprowadzam temat na ciekawszy. A czasem nie sprowadzam- bo może się
                czegoś dowiem.


                JAkby ktos przerwał mi anegdotę o najnowszej psocie mojego kocura tekstem
                "sorry, nie interesuje mnie twój kot" zastanawiałabym się nie tylko nad kultura
                tej osoby ale też nad jej prawem do proponowania mi po takim tekście
                jakiegokolwiek innego tematu. Bo przecież na tym polega koleżeństwo, ze człowiek
                jest choć w minimalnym stopniu zainteresowany koleżanki kotem, zdrowiem,
                dzieckiem, remontem, pracą, doktoratem, chorą babcią....

                A z obcymi ludzmi , których nie mam ochoty poznać (a tym samym dowiedzieć się
                czy nurtuje najbardziej ich gandzia Tuska, awans Zbysia z księgowości czy zamek
                z klocków synka) w realu nie rozmawiam.
            • gotlama Re: A kto cię zasypuje? 02.06.08, 20:59
              Troszkę dyplomacji. Przecież to nie jest trudno zepchnąć rozmowę z tematu
              soczków pieluch i zielonych kupek na temat "jak te dzieci szybko rosną" a potem
              już możesz wybierać w tematyce i roztaczać przed mamusią wizje jaki sprzęt
              trzeba kupić dziecku jeśli mu się zachce jazdy na enduro albo wspinaczki
              skałkowej. I uświadomić, że urodzenie dziewczynki nie chroni mamusi przed
              takimi problemami. A jak mamusia nie chce się od soczków odczepić - to zejść na
              GMO albo zawartość azotynów w marchewce, czy ryzyko kupowania czegoś co rosło
              przy drodze ;).
              Zrozum, że radość, iż z dzieckiem wszystko w porządku, że rozwija się jak
              trzeba jest u tych pań równie wielka jak u innych z osiągnięć sportowych,
              sukcesów finansowych, naukowych itp.
              Dla mnie równie przynudzające mogło by być drętwe opowiadanie o detalach
              dyscypliny sportowej która mnie zupełnie nie interesuje.

              Dlaczego akurat temat "dzieci" budzi u Ciebie takie emocje?
              Nie przynudza cię atakowanie reklamami samochodów, wieczne samochodziarskie
              ględzenie "jakie to moje auto wspaniałe, a jakie ekonomiczne - paliwo się samo
              do baku cofa ;)"?
        • sir.vimes Zasypywanie 03.06.08, 08:35
          Napisałaś , ze jesteś zasypywana pismami i książkami o dzieciach. Ja jakoś nie
          jestem. W księgarni omijam działy, które mnie nie interesują, w kiosku nie
          przyglądams ie pismom, które mnie nie interesują, nie szukam tez na siłę forów o
          nudnej dla mnie tematyce.

          Owszem, wiem, że istnieją. i, ze jest ich sporo. I co z tego?

          Jeżeli zaś chodzi o reklamy - nie widzę jakiejś nadreprezentacji akurat tematów
          okołodziecięcych.
          • saszenka2 Re: Zasypywanie 04.06.08, 02:39
            sir.vimes napisała:

            > Napisałaś , ze jesteś zasypywana pismami i książkami o dzieciach.
            Ja jakoś nie
            > jestem. W księgarni omijam działy, które mnie nie interesują, w
            kiosku nie
            > przyglądams ie pismom, które mnie nie interesują, nie szukam tez
            na siłę forów
            > o
            > nudnej dla mnie tematyce.
            >
            > Owszem, wiem, że istnieją. i, ze jest ich sporo. I co z tego?
            >
            > Jeżeli zaś chodzi o reklamy - nie widzę jakiejś nadreprezentacji
            akurat tematów
            > okołodziecięcych.

            Ja też nie mam tak dobrze, żeby jakąkolwiek prasę, poza reklamową, i
            ksiązki dostarczano mi do domu za darmo. Ksiązki i nieciekawe
            czasopisma omijam. Nie interesuje mnie, co ciekawego u Dody, więc
            nie szukam info na ten temat. A w czasie reklam polecam przełączyć
            na program muzyczny, teledyski zazwyczaj nie są długie, więc dalszą
            częśc filmu zobaczysz i nie musisz się w tym czasie katować
            wspaniałym proszkiem do prania czy czymkolwiek innym./
    • saszenka2 Re: BoBo-land. 03.06.08, 01:52
      Jak nie lubisz takich wątków, to je omijaj. Mnie też nie wszystkie
      tematy na każdym forum interesują, ale po prostu postanowiłam je
      omijać.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja