oral dwunastolatki i jej przekonania

03.06.08, 23:06
Znajoma znajomej (autentyk) ma 12letnią córkę, przyszła owa córka do
domu z kolegą z klasy się pouczyć po szkole. Matka zaniosła im
kanapki, otworzyła drzwi w momencie gdy dziewczynka robila chłopcu
dobrze ustami.
Szok.
Matka później próbowała porozmawiać z córką na ten temat, dziecko
tłumaczyło mniej więcej, że: wszyscy to robią, że w szkole, w
ubikacjach i że inne dziewczynki będą się z niej śmiały.
I to tłumaczenie właśnie zabija. To się staje coraz powszechniejsze -
szmacenie się w okresie dziecięcym, być może przed pierwszą
miesiączką. I wszystko to przy coraz większej świadomości kobiet,
większej ilości praw, przy edukacji seksualnej.
Gdzie został popełniony błąd, że dziecko myśli w taki sposób?
    • gotlama Re: oral dwunastolatki i jej przekonania 03.06.08, 23:25
      Dlatego szkołę dla dziecka należy wybierać BARDZO STARANNIE.
      Bo tu jak na dłoni widać presję otoczenia.
      Znajoma znajomej powinna się zainteresować też opieką nad dziećmi w szkole.
      Wprawdzie seks toaletowy jest trudniejszy do wykrycia niż popalanie tytoniu czy
      gandzi, niemniej cielsko pedagogiczne mogło by więcej uwagi poświęcić temu co
      się dzieje w toaletach.
      • znana.jako.ggigus a moze zamiast cielska pegago. 04.06.08, 21:59
        RODZICE zajma sie wychowywaniem pociech?

        jestem corka nauczycielki i ona mnie wychowala, a ine moja pani od polskiego
    • senta.fa Re: oral dwunastolatki i jej przekonania 03.06.08, 23:46
      > Gdzie został popełniony błąd, że dziecko myśli w taki sposób?

      A skąd pewność, że w ogóle gdzieś został popełniony?
      • gotlama Re: oral dwunastolatki i jej przekonania 03.06.08, 23:54
        Uważasz że każda kobieta bez względu na wiek, powinna uznać, że robienie loda
        znajomemu to jej społeczny obowiązek ?
        • senta.fa Re: oral dwunastolatki i jej przekonania 04.06.08, 00:01
          Jakbyś mogła jeszcze mniej więcej opisać rozumowanie, które Cię doprowadziło od
          tego, co napisałem ja, do tego, co napisałaś Ty - byłbym wdzięczny.
          • gotlama Re: oral dwunastolatki i jej przekonania 04.06.08, 00:27
            Nie opowiadaj bajek,że nie zdajesz sobie sprawy z presji otoczenia.
            A o otoczeniu dziecka zazwyczaj decydują rodzice.
            • senta.fa Re: oral dwunastolatki i jej przekonania 04.06.08, 00:34
              Taka historia mogła się wydarzyć w najlepszym środowisku, całe towarzystwo mogło być z tzw. dobrych domów. Naprawdę nie wszystko da się przewidzieć.
              • sir.vimes Ojejciu, z dobrych domów 04.06.08, 09:02
                Tzn. jakich? Z odpowiednim dochodem? Z tytułami profesorskimi obojga rodziców? Z
                gustownym meblem w salonie?

                KAŻDY rodzic, z każdej kasty, grupy, klasy czy jakokolwiek to nazwać moze
                popełnić bład wychowawczy.
                • senta.fa Re: Ojejciu, z dobrych domów 04.06.08, 10:11
                  >> A o otoczeniu dziecka zazwyczaj decydują rodzice.

                  Na to odpowiadałem. Co niby więcej mogą zrobić rodzice, niż posłać dziecko do szkoły, gdzie są dzieci z dobrych domów? Naprawdę masz uniwersalne i jednoznaczne rozwiązania?
                  • sir.vimes Re: Ojejciu, z dobrych domów 04.06.08, 10:19
                    Nie, nie uniwersalne i niejednoznaczne.

                    A dziecka do szkoły nie wystarczy "posłać" - trzeba być czujnym i obserwować i
                    dziecko i szkołę. Bo sam fakt, ze szkoła ma dobrą opinię - to za mało by "dać
                    sobie luz".

                    Wychowanie dziecka to ciężka i CIĄGŁA praca - bez możliwości urlopu czy postawy
                    "wybrałem dobrą szkołę - wszystko będzie OK".
                    • bri Re: Ojejciu, z dobrych domów 04.06.08, 10:43
                      A najgorsze, że czasem cała ta ciągła i ciężka praca nic nie daje,
                      bo ślepe podążanie za rówieśnikami to konsekwencja braku
                      niezależności umysłowej, a tą rodzice właśnie czasem skutecznie
                      zabijają myśląc i działając w zastępstwie dziecka (co jest bardzo
                      ciężką pracą, tym bardziej kiedy robi się to ciągle).
                      • sir.vimes Re: Ojejciu, z dobrych domów 04.06.08, 10:47
                        O, zapewne.

                        Dlatego uważam , że przy wybieraniu szkoły kluczowe jest zdanie dziecka.
                        • bri Re: Ojejciu, z dobrych domów 04.06.08, 10:55
                          Mam trzylatkę i nie wiem nic o metodzie wyboru gimnazjum itp. Czy
                          naprawdę jesteś w stanie stwierdzić, jak się tam młodzież zachowuje,
                          kiedy dorośli nie widzą, zanim Twoje potomostwo zacznie do takiej
                          placówki uczęszczać?
                          • sir.vimes Re: Ojejciu, z dobrych domów 04.06.08, 11:05
                            Właśnie pisałam Sencie, ze nie da rady tego stwierdzić ZANIM dziekco nie zacznie
                            uczęszczać do danej szkoły.

                            Z przedszkolem jest przecież tak samo - nie da się po dniu otwartym i paru
                            wizatach w placówce przewidzieć wszystkich możliwych problemów i - przede
                            wszystkim - samopoczucia dziecka w danej grupie.

                          • malila Re: Ojejciu, z dobrych domów 04.06.08, 12:56
                            bri napisała:

                            > Mam trzylatkę i nie wiem nic o metodzie wyboru gimnazjum itp. Czy
                            > naprawdę jesteś w stanie stwierdzić, jak się tam młodzież
                            zachowuje,
                            > kiedy dorośli nie widzą, zanim Twoje potomostwo zacznie do takiej
                            > placówki uczęszczać?

                            Można się dowiedzieć całkiem sporo. Przede wszystkim odwiedza się
                            szkołę (przy okazji zbierania informacji w sekretariacie), staje
                            gdzieś z boku i przez piętnaście minut słucha i patrzy. Można też
                            posłuchać małolatów, którzy wychodzą ze szkoły i zasiadają na
                            pobliskich ławkach, w parku czy gdzieś w okolicy. I jeszcze
                            niezastąpiona pomoc w postaci koleżanek psychoterapeutek, które
                            miewają pacjentów z różnych szkół i wiedzą mniej więcej, co tam się
                            dzieje.
                            • bri Re: Ojejciu, z dobrych domów 04.06.08, 12:58
                              A Ty w ten sposób szukałaś gimnazjum dla swoich dzieci?
                              • malila Re: Ojejciu, z dobrych domów 04.06.08, 13:09
                                Dla jednego na razie.
                                • saszenka2 Re: Ojejciu, z dobrych domów 05.06.08, 01:57
                                  To niewiele, bywa zawodne, ale można się spytać starszej koleżanki
                                  córki/syna, jak się czuje w szkole, obserwować jej reakcje po
                                  powrocie ze szkoły. Ale i tak może się okazać, że naszemu dziecku
                                  nie odpowiada to, co odpowiada innemu. Ale właśnie dlatego trzeba
                                  umieć rozmawiać z dzieckiem.
                                  • malila Re: Ojejciu, z dobrych domów 05.06.08, 11:30
                                    saszenka2 napisała:

                                    > To niewiele, bywa zawodne, ale można się spytać starszej koleżanki
                                    > córki/syna, jak się czuje w szkole, obserwować jej reakcje po
                                    > powrocie ze szkoły. Ale i tak może się okazać, że naszemu dziecku
                                    > nie odpowiada to, co odpowiada innemu. Ale właśnie dlatego trzeba
                                    > umieć rozmawiać z dzieckiem.

                                    Nie napisałam, że sprawdzenie szkoły zapobiega szkolnym problemom.
                                    Natomiast nie zgodzę się, że jest zawodne. Informacje zebrane
                                    osobiście w szkole, rozmowa z dyrekcją i nauczycielami, informacje
                                    od psychoterapeutów majacych wiedzę na temat tego, co się w szkole
                                    dzieje (chociaż nie wiem, na ile wiarygodne są takie informacje
                                    zbierane oficjalnie od nieznanych ludzi), opinie zebrane od ludzi,
                                    którzy do tej szkoły chodzą, od rodziców, którzy posyłali tam swoje
                                    dzieci - dają dobry obraz szkoły jako takiej. Co, oczywiście, nie
                                    zwalnia z interesowania się tym, co się dzieje z moim dzieckiem w
                                    tej szkole.
                                    • saszenka2 Re: Ojejciu, z dobrych domów 06.06.08, 02:51
                                      malila napisała:

                                      > saszenka2 napisała:
                                      >
                                      > > To niewiele, bywa zawodne, ale można się spytać starszej
                                      koleżanki
                                      > > córki/syna, jak się czuje w szkole, obserwować jej reakcje po
                                      > > powrocie ze szkoły. Ale i tak może się okazać, że naszemu
                                      dziecku
                                      > > nie odpowiada to, co odpowiada innemu. Ale właśnie dlatego
                                      trzeba
                                      > > umieć rozmawiać z dzieckiem.
                                      >
                                      > Nie napisałam, że sprawdzenie szkoły zapobiega szkolnym problemom.
                                      > Natomiast nie zgodzę się, że jest zawodne. Informacje zebrane
                                      > osobiście w szkole, rozmowa z dyrekcją i nauczycielami, informacje
                                      > od psychoterapeutów majacych wiedzę na temat tego, co się w szkole
                                      > dzieje (chociaż nie wiem, na ile wiarygodne są takie informacje
                                      > zbierane oficjalnie od nieznanych ludzi), opinie zebrane od ludzi,
                                      > którzy do tej szkoły chodzą, od rodziców, którzy posyłali tam
                                      swoje
                                      > dzieci - dają dobry obraz szkoły jako takiej. Co, oczywiście, nie
                                      > zwalnia z interesowania się tym, co się dzieje z moim dzieckiem w
                                      > tej szkole.
                                      Taki dostęp do wiedzy jest możliwy tylko wówczas, jak masz znajomych
                                      wśród terapeutów, jak nie, to od nich info nie uzyskasz, natomiast
                                      od różnych ludzi, których dzieci chodziły do tej szkoły, możesz
                                      sobie jakiś obraz ułożyć.
                    • saszenka2 Re: Ojejciu, z dobrych domów 05.06.08, 01:54
                      sir.vimes napisała:

                      > Nie, nie uniwersalne i niejednoznaczne.
                      >
                      > A dziecka do szkoły nie wystarczy "posłać" - trzeba być czujnym i
                      obserwować i
                      > dziecko i szkołę. Bo sam fakt, ze szkoła ma dobrą opinię - to za
                      mało by "dać
                      > sobie luz".
                      >
                      > Wychowanie dziecka to ciężka i CIĄGŁA praca - bez możliwości
                      urlopu czy postawy
                      > "wybrałem dobrą szkołę - wszystko będzie OK".
                      Poza tym w szkołach elitarnych też możesz oberwać, być nieprzyjemnie
                      traktowanym. To powinna być szkoła, gdzie atmosfera jest w miarę
                      okej, a nauczyciele widząc przemoc, reagują. Poza tym rodzic
                      powinien być uważny, żeby nie przeoczyć sygnałów, rozmawiać z
                      dzieckiem, choćby o tym, co leciało w TV, żeby mieć jakiś kontakt z
                      dzieckiem i żeby wiedziało, że ma się do kogo zwrócić o pomoc.
                      • senta.fa Re: Ojejciu, z dobrych domów 05.06.08, 13:17
                        A może po prostu podasz adres tej szkoły, zamiast ją opisywać?
      • kochanica-francuza Re: oral dwunastolatki i jej przekonania 04.06.08, 00:01

        > A skąd pewność, że w ogóle gdzieś został popełniony?

        Twoim zdaniem nie został?
        • senta.fa Re: oral dwunastolatki i jej przekonania 04.06.08, 00:05
          Moim zdaniem zakładanie, że na 100% został popełniony, nie jest uzasadnione.
          • kochanica-francuza Re: oral dwunastolatki i jej przekonania 04.06.08, 00:06
            senta.fa napisał:

            > Moim zdaniem zakładanie, że na 100% został popełniony, nie jest uzasadnione.

            A to dlaczego?
            • senta.fa Re: oral dwunastolatki i jej przekonania 04.06.08, 00:11
              > A to dlaczego?

              Jak rozumiem kwestia: "gdzie został popełniony błąd?" sugeruje, że chodzi błąd wychowawczy, tak? No to nie musiał być popełniony. Skąd takie założenie, że MUSIAŁ. Rodzice nie musieli popełniać błędów, żeby do tego doszło. Nie wszystko jest kwestią wychowania i nie wszystkiemu można zapobiec, takie życie.
              • sir.vimes Niestety, Senta 04.06.08, 08:37
                ale to jest kwestia wychowania.

                Odporność na presję grupy jest kwestią wychowania.
                • senta.fa Re: Niestety, Senta 04.06.08, 10:07
                  > Odporność na presję grupy jest kwestią wychowania.

                  Częściowo - tak. Ale jest to również kwestia charakteru, osobowości itp.
                  • sir.vimes Senta 04.06.08, 10:17
                    jeżeli rodzice widzą (a widzieć powinni) że dziecko ma przesadnie w stosunku do
                    grupy ugodowy charakter - błedem wychowawczym jest nic z tym nie zrobić i
                    pozwolić by dziecko przebywało w grupie, która wymusza kontrowersyjne zachowania.

      • kochanica-francuza Re: oral dwunastolatki i jej przekonania 04.06.08, 00:02

        > A skąd pewność, że w ogóle gdzieś został popełniony?

        Twoim zdaniem zachowanie tej nastolatki było OK?
        • senta.fa Re: oral dwunastolatki i jej przekonania 04.06.08, 00:07
          > Twoim zdaniem zachowanie tej nastolatki było OK?

          Kolejna! A gdzie ja u diabła coś takiego napisałem? Czy Wam już naprawdę o tej porze się włącza jakaś alternatywna logika? Na jakiej zasadzie Wy wyciągacie takie wnioski?
          • kochanica-francuza Re: oral dwunastolatki i jej przekonania 04.06.08, 00:09
            senta.fa napisał:

            > > Twoim zdaniem zachowanie tej nastolatki było OK?
            >
            > Kolejna! A gdzie ja u diabła coś takiego napisałem? Czy Wam już naprawdę o tej
            > porze się włącza jakaś alternatywna logika?

            Alternatywna logika to się tobie włącza, bo coś się zaplułeś i zapętliłeś w
            kwestii popełnienia błędu.
            • senta.fa Re: oral dwunastolatki i jej przekonania 04.06.08, 00:17
              > Alternatywna logika to się tobie włącza, bo coś się zaplułeś i zapętliłeś w
              > kwestii popełnienia błędu.

              Zaplułem - nie wiem, co to znaczy w tym kontekście. Natomiast zapętlić się nigdzie nie zapętliłem. Pokaż mi gdzie i o co konkretnie Ci chodzi. A potem powiedz mi jeszcze, skąd u Ciebie pomysł, że skoro nie przyjmuje za pewnik czyjegoś błędu oznacza, że uważam, iż wszystko jest OK. Co ma piernik do wiatraka?

              A napisz mi coś o młynie i mące, to się policzymy. ;) :D
          • dcio Re: oral dwunastolatki i jej przekonania 04.06.08, 00:11
            a przypom,nialo mi sie , tych dwoje nastolatkow popelnilo przestepstwo zagrozone
            wiezieniem. Jesli w szkole to odpowiada szkola jesi w domu do ciupy ida rodzice.
            • pavvka Re: oral dwunastolatki i jej przekonania 04.06.08, 07:26
              Z jakiego paragrafu?
          • a.part Re: oral dwunastolatki i jej przekonania 04.06.08, 23:44
            nie rozumiesz to jest logika na zasadzie: nie powiedziałeś ze złe znaczy uważasz
            za dobre :)
    • naprawdetrzezwy Odpowiem na to pytanie: 04.06.08, 00:24
      vandikia napisała:

      > Gdzie został popełniony błąd,

      W rynsztoku, podczas wychowywania matki 12-latki.
      Puka się przed otwarciem drzwi.
      • kochanica-francuza Re: Odpowiem na to pytanie: 04.06.08, 00:42

        >
        > W rynsztoku, podczas wychowywania matki 12-latki.
        > Puka się przed otwarciem drzwi.

        Czy poza niezapukaniem do drzwi nic cię nie szokuje w opisanej historii?
    • bene_gesserit Re: oral dwunastolatki i jej przekonania 04.06.08, 00:25
      To sa bardzo trudne czasy na bycie nastolatkiem, nawet dzieckiem.
      Mysle, ze edukacja seksualna ma tu niewiele do rzeczy, tak samo
      wieksza swiadomosc kobiet (dziewczynka nie jest kobieta), ani
      wieksza ilosc praw. Chodzi o presje rowiesnicza, do ktorej ona nie
      byla przygotowana. Rozmowa 'po' da o wiele mniej, niz
      rozmowa 'przed'. Jesli to dziecko obciagalo koledze, zeby sie z
      niej kolezanki nie smialy, tak samo moze sie zgodzic na narkotyki,
      udzial w imprezowej orgii, puszczanie sie za drinki w klubowym
      kiblu czy rozbijanie sie w kradzionym samochodzie.

      Imo w tych trudnych czasach trzeba dziecka od dziecka uczyc
      niezaleznosci i podejmowania wlasnych decyzji, a takze liczenia sie
      z ich skutkami. Takze jasno okreslic zasady i wpoic szacunek do
      siebie samej. Wybor odpowiedniej szkoly to juz wtorna sprawa,
      chociaz tez bardzo istotna - ja bym temu chyba dzieciakowi szkole
      zmienila, o ile to mozliwe.
    • saszenka2 Re: oral dwunastolatki i jej przekonania 04.06.08, 02:42
      vandikia napisała:

      > Znajoma znajomej (autentyk) ma 12letnią córkę, przyszła owa córka
      do
      > domu z kolegą z klasy się pouczyć po szkole. Matka zaniosła im
      > kanapki, otworzyła drzwi w momencie gdy dziewczynka robila chłopcu
      > dobrze ustami.
      > Szok.
      > Matka później próbowała porozmawiać z córką na ten temat, dziecko
      > tłumaczyło mniej więcej, że: wszyscy to robią, że w szkole, w
      > ubikacjach i że inne dziewczynki będą się z niej śmiały.
      > I to tłumaczenie właśnie zabija. To się staje coraz
      powszechniejsze -
      > szmacenie się w okresie dziecięcym, być może przed pierwszą
      > miesiączką. I wszystko to przy coraz większej świadomości kobiet,
      > większej ilości praw, przy edukacji seksualnej.
      > Gdzie został popełniony błąd, że dziecko myśli w taki sposób?

      Może do takiej sytuacji by nie doszło, gdyby edukacja seksualna
      naprawdę istniała, na razie jej nie ma w Polsce. Być może matka też
      wcześniej z nią nie rozmawiala o seksie.
      • kocia_noga Re: oral dwunastolatki i jej przekonania 04.06.08, 08:07
        W tym wieku człowiek jest przeświadczony,że starzy są zacofani i
        ogólnie głupi.Ludzie z rodzin abstynenckich piją,jarają , bo sa
        normalnie mądrzejsi i należą do fajnej paczki.
        Moda na obciąganie może bierze się stąd,że dzieci czytuja Cosmo albo
        wizytuja pornostronki - podglądają dorosłych i już wiedza, jak się
        dorośli ludzie zachowują, a zachowuja się tak właśnie.
        Hmm... musi do tego chyba dojść brak zaufania do starych.
        No i środowisko.
        Zastanawiam się, co jabym zrobiła, gdyby to była moja córka.
        • saszenka2 Re: oral dwunastolatki i jej przekonania 05.06.08, 02:00
          kocia_noga napisała:

          > W tym wieku człowiek jest przeświadczony,że starzy są zacofani i
          > ogólnie głupi.Ludzie z rodzin abstynenckich piją,jarają , bo sa
          > normalnie mądrzejsi i należą do fajnej paczki.
          > Moda na obciąganie może bierze się stąd,że dzieci czytuja Cosmo
          albo
          > wizytuja pornostronki - podglądają dorosłych i już wiedza, jak
          się
          > dorośli ludzie zachowują, a zachowuja się tak właśnie.
          > Hmm... musi do tego chyba dojść brak zaufania do starych.
          > No i środowisko.
          > Zastanawiam się, co jabym zrobiła, gdyby to była moja córka.
          >
          Tylko, czy w sytuacji, kiedy jest wychowanie seksualne,
          przyjacielski kontakt z rodzicami, dziecko będzie szukało informacji
          w "Cosmo"?
    • six_a Re: oral dwunastolatki i jej przekonania 04.06.08, 09:04
      a ten kolega-chłopczyk to się tak wymknął z domu bez żadnych
      konsekwencji?
      • kocia_noga Re: oral dwunastolatki i jej przekonania 04.06.08, 09:07
        No przecież mogli się zwalić jego rodzice oskarżając o gwałt;
        przecież on tylko rozpiął spodnie.
        • sir.vimes A ciekawe czy kolega tez dzidziuś 12 letni? 04.06.08, 09:22
          Zjednej strony trochę mnie zmroził temat wątku - z drugiej - znam kilka osób,
          które doświadczyło inicjacji w tym wieku. Jedna z nich wspomina to z
          rozrzewnieniem, rozmarzeniem i czerwonymi uszami. OCZYWIŚCIE - w tym przypadku
          nie chodziło o "kolegę" tylko chłopca w którym dziecko było już wcześniej
          zakochane z wzajemnością.
          Sam fakt tego, ze dzieci są ciekawe pieszczot nie jest niczym dziwnym. Pamiętam
          dzieci w zerówce ćwiczące "filmowe" pocałunki itp itd.
          Dziwi mnie w opisanym tu przypadku fakt, ze to fellatio nie miało nic wspólnego
          z wzajemnym zauroczeniem czy ciekawością - tylko z wymogiem grupy. Mechaniczne
          to strasznie i nie wiem co rodzice tej dziewczynki mogą zrobić by naprawić co
          zepsute czyli przedstawić dziecku seks, pieszczoty jako jakieś przeżycie
          związane z indywidualnymi potrzebami, uczuciami , nie gest przynależności do
          grupy czy sympatii koleżeńskiej do znajomego. Bo chyba od samego przedwczesnego
          doświadczenia - to jest ważniejsze i bardziej, że tak powiem, mroczne.




          • takete_malouma Re: A ciekawe czy kolega tez dzidziuś 12 letni? 04.06.08, 10:19
            > Dziwi mnie w opisanym tu przypadku fakt, ze to fellatio
            > nie miało nic wspólnego z wzajemnym zauroczeniem czy
            > ciekawością - tylko z wymogiem grupy.

            A skąd wiesz? To, że dziewczyna tak rodzicielce tłumaczyła, nie znaczy, że to była prawda. Może mała po prostu szybciutko rozważyła dwa możliwe posunięcia:

            Wariant I:

            - Ale mamo, ja go kocham!
            - Co ty gó..aro wiesz o miłości?!? Niech no tylko ojciec wróci!

            Wariant II:

            - Ale mamo, wszystkie to robią! Ja nie chcę, żeby koleżanki się ze mnie śmiały!
            - Och, biedne dziecko, presja grupy, gdzie ja popełniłam błąd?
            • six_a Re: A ciekawe czy kolega tez dzidziuś 12 letni? 04.06.08, 10:43
              Wariant III:
              -obciągniesz mi, bo już wszystkie dziewczyny z klasy mi to robiły,
              tylko Ty nie.
              - ???
              - no, dzidzia, bo jak nie, to w klasie rozpowiem.
              - myślu, myślu, myślu: życie jest ciężkie, ale trzeba iść z duchem
              naszejklasy.

              proponuję jednak, byś skupił się na dostępnej relacji, a nie na tym
              by było, gdyby dziewczyna była manipulatorką do kwadratu.
              • sir.vimes Re: A ciekawe czy kolega tez dzidziuś 12 letni? 04.06.08, 10:55
                Jednak wątpię by często zdarzali się aż tak niedorozwinięci emocjonalnie
                dwunastoletni ludzie płci obojga. Chociaz - na razie to ja jestem idealistycznie
                nastawiona , pewnie z powodu wieku mojego dziecka.
                • six_a Re: A ciekawe czy kolega tez dzidziuś 12 letni? 04.06.08, 11:15
                  nie wydaje mi się, żeby to była kwestia niedorozwoju emocjonalnego,
                  raczej zmasowanej oferty i trudności połapania się w tym wszystkim -
                  internet, przesadzone opowiastki koleżanek, przechwałki kolegów,
                  pisemka ze szminkami, porady o depilacji, wymóg ciągłego podobania
                  się, bycia dżezi, srezi czy coś tam.

                  świra można dostać od natłoku. to ja się nie dziwię, że 12-latek
                  traktuje seks oralny na równi z kręglami dajmy na to.
                  • sir.vimes Re: A ciekawe czy kolega tez dzidziuś 12 letni? 04.06.08, 11:44
                    A propos depilacji - koleżankom mojej córki najstraszniejszą rzeczą w przyszłym
                    dorastaniu i dorosłości wydaje się fakt, że włosy pod pachami rosną. moja zaś
                    córka uważa, że dramatem dorosłych jest konieczność stania w kolejce na poczcie
                    i w banku - i w sumie zgadzam się z nią.
            • sir.vimes Re: A ciekawe czy kolega tez dzidziuś 12 letni? 04.06.08, 10:53
              Myślisz?

              Sądzę, że dziecko w stresie raczej nie przeprowadzi aż takiej manipulacji.
              Ja zresztą osobiście zaakceptowałabym fakt, ze między dziećmi jest jakies
              uczucie i przede wszystkim z obojgiem ucięłabym sobie pogawędkę o erotyce a
              także ich planach na wspólne spędzanie ze sobą czasu. Bo jeśeli mleko juz sie
              wylało to raczej nonsensem byłoby udawać , że nic się nie dzieje. Zapewne też
              nawiązałabym kontakt z rodzicami chłopca by omówić wspólną strategię w kwestii
              romansu małolatów - wypracować wspólne pomysły na to by dzieciom życia nie
              utrudniać a jednocześnie ograniczyć im możliwości aktywnych działań erotycznych.
              Bo w sumie w takiej sprawie warto zadbać by żadne z dzieci nie uczyniło drugiemu
              jakiejś emocjonalnej krzywdy i by mogły się miło wspominać po latach.
              • takete_malouma Re: A ciekawe czy kolega tez dzidziuś 12 letni? 04.06.08, 11:11
                sir.vimes napisała:

                > Sądzę, że dziecko w stresie raczej nie przeprowadzi aż
                > takiej manipulacji.

                A ja sądze, że niektóre dzieci nie miałyby z tym problemu.
                • bene_gesserit Re: A ciekawe czy kolega tez dzidziuś 12 letni? 04.06.08, 11:13
                  I wlasnie dlatego jestes zasluzonym rodzicielem, w przeciwienstwie
                  do sir vimes.
                  • sir.vimes Re: A ciekawe czy kolega tez dzidziuś 12 letni? 04.06.08, 11:41
                    Bene, ja myslę , ze raz na 10 lat taki przypadek jak Takete pisze może się w
                    dużym mieście zdarzyć. Tak jak , powiedzmy, przypadek uduszenia młodszej
                    siostrzyczki poduszką z zazdrości - z 8 lat temu czytałam o jednej takiej sprawie.
                    • bene_gesserit Re: A ciekawe czy kolega tez dzidziuś 12 letni? 04.06.08, 16:05
                      Myslalam, ze piszesz o 'przypadku takete' - ze z pozycji eksperta
                      wypowiada sie ktos, kto nigdy zadnego dziecka nie wychowal.
                      :)

                      Uduszenie siostry to nie jest calkiem to samo, co zdolnosc do tego
                      typu manipulacji uczuciami matki. Dziecko zabija z glupoty i braku
                      swiadomosci, czym jest smierc i jakie konsekwencje bedzie miala dla
                      calej rodziny i dla niego samego. Manipulacja tej proby, o ktorej
                      pisze maluma zaklada posiadanie mozgu osoby trzydziestoletniej tak
                      na oko. Co oczywiscie moze sie zdarzyc, bo wunderkindy sie rodza
                      tez u nas w kraju. Chociaz trudno uwierzyc, ze genialna
                      trzynastolatka zachowywala sie akurat w ten sposob.
                      • sir.vimes Re: A ciekawe czy kolega tez dzidziuś 12 letni? 04.06.08, 16:35
                        >
                        > Uduszenie siostry to nie jest calkiem to samo, co zdolnosc do tego
                        > typu manipulacji uczuciami matki.

                        Tak samo rzadkie są przypadki uduszenia siostry jak taki poziom manipulacji u 12
                        latków. Jedno i drugie - statystycznie chyba niemal nieprawdopodobne.

                        Chociaz trudno uwierzyc, ze genialna
                        > trzynastolatka zachowywala sie akurat w ten sposob.

                        Dokładnie.
                        • bri Re: A ciekawe czy kolega tez dzidziuś 12 letni? 06.06.08, 19:04
                          Hm... Z tego co pamiętam siebie w tym wieku to zmyślanie rodzicom
                          nie przysparzało mi wielkiego trudu, a w kwestiach damsko-męskich w
                          tym wieku łatwiej skłamać cokolwiek niż powiedzieć prawdę.
                          • bene_gesserit Re: A ciekawe czy kolega tez dzidziuś 12 letni? 07.06.08, 22:10
                            Nawet srednio rozgarnieta dziewczynka w tym wieku pojelaby, ze
                            lepiej powiedziec, ze to Bardzo Wielka Milosc niz ze 'chcialam byc
                            taka jak inne kolezanki z klasy, ktore wszystkim obciagaja'.
                            • bri Re: A ciekawe czy kolega tez dzidziuś 12 letni? 07.06.08, 22:30
                              Jestem sobie w stanie wyobrazić masę wyjątków. Może naprawdę była
                              zakochana, ale też świadoma faktu, że rodzicom ten chłopak się nie
                              podoba? Może celowo przyjmuje pozę cynicznej i dorosłej nad wiek?
                              Może ma żal do matki i specjalnie chce jej dokuczyć? Itd. Oczywiście
                              mogła też powiedzieć prawdę.
                              • bene_gesserit Re: A ciekawe czy kolega tez dzidziuś 12 letni? 07.06.08, 22:34
                                Mysle, ze zaden chlopak, ktoremu dwunastolatka robi laske, nie
                                podoba sie rodzicom. Co nie zmienia faktu, ze woleliby oni wierzyc,
                                ze jest romantyczka niz bezrefleksyjna puszczalska.
                                • bri Re: A ciekawe czy kolega tez dzidziuś 12 letni? 07.06.08, 22:43
                                  Cóż może np. odkąd dostała miesiączkę rodzice pilnują, żeby się nie
                                  puściła; obawiają się, że się puści; robią co mogą, żeby się nie
                                  puściła. Oczywiście woleliby mieć córkę romantyczkę, ale może córka
                                  postanowiła oszczędzić im bolesnego oczekiwania na nieszczęście,
                                  które przecież w końcu musi nastąpić.
                    • kochanica-francuza Re: A ciekawe czy kolega tez dzidziuś 12 letni? 04.06.08, 17:11
                      a ja się zastanawiam, czy w wypowiedzi takete "niektóre dzieci" oznacza
                      "dziewczynki", czy po prostu "niektóre dzieci"
                      • sir.vimes Re: A ciekawe czy kolega tez dzidziuś 12 letni? 04.06.08, 17:24
                        może bardzo naiwna jestem ale nawet nie przyszło mi do głowy by podejrzewać , że
                        chodzi o "dziewczynki" a nie "niektóre dzieci".
                • sir.vimes Re: A ciekawe czy kolega tez dzidziuś 12 letni? 04.06.08, 11:40
                  Pewnie niektóre tak.
              • lolyta Re: A ciekawe czy kolega tez dzidziuś 12 letni? 04.06.08, 15:11
                Zapewne też
                > nawiązałabym kontakt z rodzicami chłopca by omówić wspólną strategię w kwestii
                > romansu małolatów

                zmusic chlopaka do ozenku :)
                • sir.vimes :) ehe 04.06.08, 15:15
                  zmusić jego rodziców by taką zha.ńbioną wzięli i ustalić z nimi o ile trzeba
                  zwiększyć posag ;)
    • cennder Re: oral dwunastolatki i jej przekonania 04.06.08, 21:20
      vandikia napisała:

      > Znajoma znajomej (autentyk) ma 12letnią córkę, przyszła owa córka do
      > domu z kolegą z klasy się pouczyć po szkole. Matka zaniosła im
      > kanapki, otworzyła drzwi w momencie gdy dziewczynka robila chłopcu
      > dobrze ustami.
      > Szok.
      > Matka później próbowała porozmawiać z córką na ten temat, dziecko
      > tłumaczyło mniej więcej, że: wszyscy to robią, że w szkole, w
      > ubikacjach i że inne dziewczynki będą się z niej śmiały.
      > I to tłumaczenie właśnie zabija. To się staje coraz powszechniejsze -
      > szmacenie się w okresie dziecięcym, być może przed pierwszą
      > miesiączką. I wszystko to przy coraz większej świadomości kobiet,
      > większej ilości praw, przy edukacji seksualnej.
      > Gdzie został popełniony błąd, że dziecko myśli w taki sposób?
      o ktorek edukacji seksualnej mowisz? Tej w Polsce? To chyba w sferze marzeń ją
      widzisz...
    • mariusz_bolek Moim zdaniem... 04.06.08, 21:30
      Teraz może ja się wypowiem. Jak zapewne większość z was wie, chodzę do liceum.
      Tam takie "szmacenie się" jest obśmiewane przez prawie wszystkich. Może ta
      dziewczyna myśli, że w ten sposób poderwie chłopaka? Sorry, ale ja w życiu nie
      chodziłbym z dziewczyna, która poszłaby ze mną do łóżka bez do głębszej
      znajomości. Z tego co obserwuję, moi znajomi też umawiają sie z "normalnymi"
      dziewczynami- nie epatującymi pojawiającym sie dopiero seksapilem, nie walącymi
      po oczach strojami z kilku pasków materiału. W gimnazjum, owszem, zdarzały sie
      takie przypadki, lecz pod koniec trzeciej klasy wszystko powinno się unormować.

      Na podstawie własnych doświadczeń i obserwacji
      • figgin1 Re: Moim zdaniem... 07.06.08, 22:17
        mariusz_bolek napisał:
        Sorry, ale ja w życiu nie
        > chodziłbym z dziewczyna, która poszłaby ze mną do łóżka bez do
        głębszej
        > znajomości.

        Ale do wyra byś jej wlazł?
        • mariusz_bolek Re: Moim zdaniem... 07.06.08, 22:39
          W życiu! Jeszcze by mnie czymś mało przyjemnym zaraziła:/
          • figgin1 Re: Moim zdaniem... 07.06.08, 22:59
            To skad sformułowanie "poszłaby ze mna do łóżka"?
            Jak byś jej nie dał, to by nie poszła?
            • mariusz_bolek Re: Moim zdaniem... 08.06.08, 00:28
              Chodziło mi o dziewczynę, która mogłaby pójść ze mną do łóżka bez do głębszej
              znajomości. To mniej więcej tak, jakbym miał uprawiać seks z dziewczyną poznaną
              tej samej nocy w jakimś klubie.
              • figgin1 Re: Moim zdaniem... 08.06.08, 06:45
                A po ilu dniach znajomości wyrażenie takiej chęci byłoby w porządku?
                Sprecyzuj to bom ciekawa. Acha, dla twojej wiadomości, zarazi sie
                możesz równie dobrze od panny, którą znasz trzy dni jak i trzy lata.
                Długa znajomoś, niestety, ach, nie działa uzdrowicielsko na kobiety,
                no chyba, ze jesteś świetym. To nie fikam.
                Natomiast warto pamieta o prezerwatywie, w obu przypadkach bywa
                skuteczna ochroną.
                • mariusz_bolek Re: Moim zdaniem... 08.06.08, 09:42
                  Poszedłbym, gdybym darzył ją zaufaniem. A o prezerwatywie bym pamiętał.
    • kot_w_zimie Re: oral dwunastolatki i jej przekonania 04.06.08, 22:40
      O tempora o mores. Kiedy ja miałam dwanaście lat, koleżanka przyniosła na
      podwórko jakieś zdjęcia przedstawiające oral- reakcją dziewczynek było:"Bleeee,
      fuuuuj".
      Teraz młodzież jest ciągle epatowana seksem, firmy starają się robić interes na
      burzy hormonalnej- np. ostatnio idę sobie obok sklepu Diverse i widzę na
      wystawie wielkie reklamy z wiadomą aluzją


      • kot_w_zimie Re: oral dwunastolatki i jej przekonania 04.06.08, 22:48
        Nie Diverse tylko Cropp. Oni zdaje się poczytują sobie za honor robienie
        'kontrowersyjnych' reklam
      • kocia_noga Re: oral dwunastolatki i jej przekonania 05.06.08, 09:04
        kot_w_zimie napisała:

        > O tempora o mores. Kiedy ja miałam dwanaście lat,


        Kiedy ja miałam 16 lat, koleżanka opowiedziała nam,że coś takiego
        istnieje.Wywołało to zgodne niedowierzanie i wspólną decyzje,ze
        jeśli nawet coś takiego jest, to u najbardziej zdegradowanych
        prostytutek...:)))
        • lolyta Re: oral dwunastolatki i jej przekonania 06.06.08, 18:23
          kiedy ja mialam 15 lat, wspolnie z kolezankami doszlysmy do wniosku ze z tym
          seksem to musi byc ciezka sprawa, bo jakby tak zobaczyc takeigio owlosionego
          fiuta z jajami w naturze to wlasciwie moznaby umrzec ze smiechu.
    • figgin1 Re: oral dwunastolatki i jej przekonania 07.06.08, 22:09
      A gdzie został popełniony błąd, ze używasz takich słów? Seks, nawt
      jeśli o wiele, wiele za wcześnienie to nie jest szmacenie się. Takie
      wyrażanie sie o innych owszem.
      • bene_gesserit Re: oral dwunastolatki i jej przekonania 07.06.08, 22:41
        Jak np uprzejme pytanie kogos, ze 'do wyra bys jej wlazl"?
        • figgin1 Re: oral dwunastolatki i jej przekonania 07.06.08, 22:57
          A owszem, nie było to wysoce kulturalne. Po prostu przy takich
          hipokrytach lekko tracę opanowanie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja