bene_gesserit
04.06.08, 02:17
'Za rączkę z Marcinem nigdy nie chodziliśmy, to nie ten styl. Nie
lubię czułości na pokaz. Szliśmy razem do teatru, on szedł do
swoich znajomych, ja do swoich. Na zewnątrz byliśmy kolegami z
pracy.
Zdarzały się podchody w stylu: "A Marcin? To ty z nim mieszkasz?"
albo: "A kim jest ten Marcin?". Mówiłem, że to mój przyjaciel.
Miałem 450 sposobów na odwrócenie uwagi od tematu, bez problemu
kontrolowałem rozmowę.
Ale przecież w ten sposób kontrolowałem też samego siebie, sam
siebie ograniczałem.
Zrozumiałem w końcu, że jedynym rozwiązaniem jest całkowita
emocjonalna uczciwość wobec siebie i wobec świata - musiałem
przestać to skrywać. Kiedy już do tego doszedłem, nie miałem
żadnych rozterek, nie wahałem się, czy dobrze robię. Miałem 50 lat,
firmę, wydawnictwo, dom. To było jak dojrzałe jabłko. Spadło, bo
miało spaść.'
tinyurl.com/6ehbxk