Senyszyn już nie chce być posłem

10.06.08, 22:38
"Posłem musi być mężczyzna, nie kobieta" - twierdzi posłanka SLD Joanna Senyszyn. Dlatego zaapeluje do marszałka Sejmu, by wydał dokument oficjalnie zabraniający nazywania parlamentarzystek posłami - dowiedział się dziennik.pl. "Kobieta jest posłanką" - mówi z naciskiem Senyszyn i zapowiada, że chce też zmusić premiera, by nazywał panie ministerkami

Co prawda myślałem, że wersja feministek to "ministra", a nie "ministerka", ale... cóż, zaczyna się!

www.dziennik.pl/polityka/article189406/Senyszyn_juz_nie_chce_byc_poslem.html
    • mariusz_bolek Re: Senyszyn już nie chce być posłem 10.06.08, 22:41
      Kurdę, kiedy ludzie się nauczą, ze rzeczowniki określające godność/stanowisko
      mają jedna osobę?
      • piekielnica1 Re: Senyszyn już nie chce być posłem 10.06.08, 22:58
        > Kurdę, kiedy ludzie się nauczą, ze rzeczowniki określające
        > godność/stanowisko mają jedna osobę?

        a tobie sie zdaje , ze jak godnosc to odrazu rodzaju meskiego?
        • mariusz_bolek Re: Senyszyn już nie chce być posłem 10.06.08, 23:07
          Napisze to, co już kiedyś pisałem- po co zmieniać coś, co sprawdziło się przez
          szmat czasu? Czy z powodu, ze będziesz posłanką, a nie Posłem wzrosną Twoje
          notowania lub poparcie ludu?
          • piekielnica1 Re: Senyszyn już nie chce być posłem 10.06.08, 23:32
            > Napisze to, co już kiedyś pisałem- po co zmieniać coś,
            > co sprawdziło się przez szmat czasu?

            Lepsze jest wrogiem dobrego.
            Na tym drzewie to wcale nam nie bylo nam tak zle, po co bylo z
            niego spadac?
          • saszenka2 Re: Senyszyn już nie chce być posłem 11.06.08, 00:58
            mariusz_bolek napisał:

            > Napisze to, co już kiedyś pisałem- po co zmieniać coś, co
            sprawdziło się przez
            > szmat czasu? Czy z powodu, ze będziesz posłanką, a nie Posłem
            wzrosną Twoje
            > notowania lub poparcie ludu?
            Ale w końcu tytuł, zawód będzie adekwatny do tożsamości. Bolek, a
            może ułatwijmy zycie, ale coś zmieńmy, teraz panów nazywamy
            policjantkami, strażaczkami, lekarkami. Też będzie łatwiej. Chcesz
            być studentką?
            • mariusz_bolek Re: Senyszyn już nie chce być posłem 11.06.08, 22:51
              Z tego co się orientuję, to większość- jeżeli nie wszystkie- zawody mają rodzaj
              męski. Zamiast zamiana żeńskich form na męskie będzie tańsza i sprawniejsza, niż
              odwrotnie:)

              BTW. Czasem żałuję, ze nie urodziłem się w średniowieczu...
          • kocia_noga Re: Senyszyn już nie chce być posłem 11.06.08, 09:17
            mariusz_bolek napisał:

            > Napisze to, co już kiedyś pisałem- po co zmieniać coś, co
            sprawdziło się przez
            > szmat czasu?


            Słowo 'posłanka' jest bardzo stare, szkoda że nie wiesz.
      • kochanica-francuza No właśnie, kiedy? 10.06.08, 23:01
        mariusz_bolek napisał:

        > Kurdę, kiedy ludzie się nauczą, ze rzeczowniki określające godność/stanowisko
        > mają jedna osobę?

        Musisz to koniecznie uświadomić Hiszpanom, Niemcom i Francuzom!

        Nie mówiąc już o wszelkich innych krajach mówiących tymi językami. Prawie cała
        Ameryka Łacińska (z wyjątkiem Brazylii). Oj, ciężka misja przed tobą...
        • senta.fa Re: No właśnie, kiedy? 10.06.08, 23:05
          No dobrze, ale czy w tych językach również żeńskie formy weszły do języka niedawno, w wyniku działań feministek, czy może były od zawsze?
          • kochanica-francuza Re: No właśnie, kiedy? 10.06.08, 23:06
            senta.fa napisał:

            > No dobrze, ale czy w tych językach również żeńskie formy weszły do języka nieda
            > wno, w wyniku działań feministek, czy może były od zawsze?

            Tego nie wiem, niestety. Natomiast wiem, że używane są bez bólu i bez ironii.
            Ot, Minister, Ministerin, banał.
            • kochanica-francuza Re: No właśnie, kiedy? 10.06.08, 23:07
              kochanica-francuza napisała:

              > senta.fa napisał:
              >
              > > No dobrze, ale czy w tych językach również żeńskie formy weszły do języka
              > nieda
              > > wno, w wyniku działań feministek

              ... a może w wyniku faktu, że kobieta zajęła dane stanowisko i jakoś trzeba ją
              było nazwać?
              • mariusz_bolek Re: No właśnie, kiedy? 10.06.08, 23:08
                No trzeba było, ale czy nie wystarczyło Poseł/Minister?
                • kochanica-francuza Re: No właśnie, kiedy? 10.06.08, 23:10
                  mariusz_bolek napisał:

                  > No trzeba było, ale czy nie wystarczyło Poseł/Minister?

                  Napisz do Rady Języka Hiszpańskiego,żeby wycofała słowo "ministra". :-PPPPP
                  • mariusz_bolek Re: No właśnie, kiedy? 10.06.08, 23:14
                    nie znam hiszpańskiego:)
                    • kochanica-francuza Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 15:29
                      mariusz_bolek napisał:

                      > nie znam hiszpańskiego:)

                      spróbuj po angielsku, może zrozumieją ;-)
                • nekomimimode Re: No właśnie, kiedy? 10.06.08, 23:10
                  ale przecież istnieje słowo posłanka i jest ono normalnym słowem
                  ipowinno się go używać ,przeszkadza ci to czy jak?
                  • senta.fa Re: No właśnie, kiedy? 10.06.08, 23:13
                    Nekomimimode ma rację. Słowo "posłanka" jest ok, "ministra" - nie, "ministerka" również nie.
                  • mariusz_bolek Re: No właśnie, kiedy? 10.06.08, 23:14
                    Raczej tak- większość godności państwowych ma rodzaj męski, więc ja mówię o
                    "posłance" pani poseł:P
            • senta.fa Re: No właśnie, kiedy? 10.06.08, 23:12
              > Tego nie wiem, niestety.

              No ale to właśnie jest istotne. I naprawdę mówię to bez złośliwości, ale jeśli używacie takiego argumentu: "w innych językach te formy są", to dobrze by było wiedzieć, skąd one się tam wzięły.

              Jakbyś np. na pytanie "Czy jesteś feministką" odpowiedziała: "Tak, robię to", to byłoby to niepoprawne, mimo że w angielskim taka forma istnieje.

              Podajcie przykład języka, w którym te formy powstały sztucznie, w wyniku działań feministek, wtedy można to brać pod uwagę.
              • six_a Re: No właśnie, kiedy? 10.06.08, 23:23
                jeśli chodzi Ci o 'yes, I do" to nie jest to żadne, "tak, robię to".

                po drugie, w żadnym języku formy te nie powstały sztucznie, nie
                powstało sztucznie słowo nauczycielka oraz lekarka, więc możesz
                spoko założyć, że inne też się nie biorą z kosmosu, tylko z potrzeby.
                • senta.fa Re: No właśnie, kiedy? 10.06.08, 23:36
                  > jeśli chodzi Ci o 'yes, I do" to nie jest to żadne, "tak, robię to".

                  Tak, o to mi chodziło. Jak to nie? W dosłownym tłumaczeniu właśnie to znaczy
                  chyba. Poza tym podałem przykład, żeby unaocznić pewien problem. Nie przywiązuj
                  aż takie wagi do tego. Przecież wiesz, o co mi chodzi.

                  > więc możesz spoko założyć, że inne też się nie biorą z kosmosu, tylko z potrzeby.

                  Tak? To po cholerę ten wysiłek feministek? Po co lansujecie te formy, skoro same
                  powstaną? Kłócicie się, piszecie felietony i artykuły, organizujecie konkursy,
                  teraz jedna nawet chce specjalnej uchwały. Po co? Skoro powstała "nauczycielka",
                  to inne też powstaną.
                  • six_a Re: No właśnie, kiedy? 10.06.08, 23:38
                    fajno, a tera spróbuj to wytłumaczyć anglikowi

                    pograłbyś w chińczyka, pomaga w panowaniu nad irytacją.
                    • senta.fa Re: No właśnie, kiedy? 10.06.08, 23:46
                      > pograłbyś w chińczyka, pomaga w panowaniu nad irytacją.

                      Gdyby celowe branie udziału w irytującej sytuacji pomagało nad irytacją panować, to pomogłoby mi to forum. Cofnięcie się o niesamowicie dużo pól w "chińczyku" jest niczym w porównaniu z Waszymi niektórymi wypowiedziami. :)
                      • six_a Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 09:27
                        to Ty nawet w chińczyka grać nie umiesz?
                        możemy też wrócić do Twojego angielskiego
                        jak wolisz.
                        z polskim nie wychodzi, z angielskim kulawo
                        o chińczyku nawet nie chcę wspominać
                        jakiś totalny brak kompetencji chyba?
                        • senta.fa Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 11:47
                          > to Ty nawet w chińczyka grać nie umiesz?

                          Uważam to za niemądrą grę, więc nie gram. Grałem ostatnio lata temu, ale z tego co pamiętam był tam motyw cofania się pionkiem. Jeśli źle zapamiętałem, to trudno. Nie wiem, czy rzeczywiście jest to powód do prawienia złośliwości.

                          Natomiast jeśli usiłujesz się szczycić, że osiągnęłaś poziom ekspercki w "Chińczyku", to gratuluję - właśnie przegrałaś życie.

                          A co do mojej polszczyzny: myślę, że znajdziesz na tym forum osoby, które gorzej władają polskim niż ja. W każdym razie ze mną nie jest jeszcze na tyle źle, żeby zdania rozpoczynać małą literą.

                          Pozdrowionka! :)
                          • six_a Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 15:04
                            oj, jaka ładna spowiedź Ci wyszła w temacie chińczyka
                            jakich złośliwości? stwierdzam fakt, a Ty potwierdzasz, nie ma o co
                            się obrażać.

                            >usiłujesz się szczycić, że osiągnęłaś...
                            eeee, z analizą tekstu też kulawo?

                            > znajdziesz na tym forum osoby, które gorzej władają polskim niż
                            ja.
                            a jak nie szukam, to co jeszcze wymyślisz?

                            >W każdym razie ze mną nie jest jeszcze na tyle źle, ż
                            eby zdania rozpoczynać małą literą.
                            a to źle? says who? you do?
                            o, "do" możesz przetrenować przy okazji.

                            pozdrowionka i papatki:)
                            • senta.fa Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 15:49
                              > a to źle? says who?

                              Tak, nie najlepiej. I nie sądzę, żebym był jakoś szczególnie odosobniony w tym poglądzie, jeśli o to Ci chodzi.

                              > o, "do" możesz przetrenować przy okazji.

                              Nie, dzięki. Kilka lat temu zrezygnowałem ze swych raczej żałosnych prób opanowania angielskiej mowy. Nie mam ku temu talentu, poza tym nie jest mi to do niczego potrzebne. Nie widzę sensu. Zdecydowanie wolę polski. :)

                              > pozdrowionka i papatki:)

                              Papulki :) Trzymaj się cieplutko :*
                              • kochanica-francuza Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 15:52

                                >
                                > > o, "do" możesz przetrenować przy okazji.
                                >
                                > Nie, dzięki. Kilka lat temu zrezygnowałem ze swych raczej żałosnych prób opanow
                                > ania angielskiej mowy. Nie mam ku temu talentu, poza tym nie jest mi to do nicz
                                > ego potrzebne. Nie widzę sensu. Zdecydowanie wolę polski. :)

                                E tam, polski. Nie przepadam.
                                • pavvka Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 15:57
                                  A ja się uczę français :-)
                                  • kochanica-francuza Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 16:02
                                    pavvka napisał:

                                    > A ja się uczę français :-)

                                    No nie żartuj. Moi aussi. Od 25.06 ruszam z kursem przyspieszonym - 3 godziny
                                    dziennie, przez miesiąc. IFV oferuje 6 godzin dziennie, ale to za dużo. ;-)
                                  • saszenka2 Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 23:08
                                    pavvka napisał:

                                    > A ja się uczę français :-)
                                    To podziwiam. Ja wciąż doskonalę angielski. A oprócz tego uczę się
                                    niemieckiego i ostatnio także hiszpańskiego, choć z tym ostatnim to
                                    naprawdę początki. Francuski jest naprawdę trudny/
                                • senta.fa Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 16:04
                                  > E tam, polski. Nie przepadam.

                                  Rzecz gustu. Ja akurat lubię, podoba mi się. To ładny, bogaty język, niesie sporo uczuć i emocji. W ogóle zdaje się, że języki słowiańskie takie są.

                                  Natomiast gdyby mi się nie podobał, to trudno. Co mógłbym zrobić? Nie potrafię opanować innego języka w zadowalającym stopniu. A próbowałem - kiedyś nawet chadzałem na browar z pewnym Amerykaninem. Nie pomogło. :(
                                  • kochanica-francuza Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 16:07

                                    > opanować innego języka w zadowalającym stopniu. A próbowałem - kiedyś nawet cha
                                    > dzałem na browar z pewnym Amerykaninem. Nie pomogło. :(

                                    Ale sposób. ;-)

                                    • pavvka Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 16:14
                                      Znacznie lepiej znaleźć sobie anglojęzyczną dziewczynę.
                                      • senta.fa Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 16:16
                                        Oj. Prawdę mówiąc średnio wierzę w międzykulturowe związki. :(
                                        • pavvka Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 16:17
                                          To znajdź sobie niekulturalną Amerykankę :-p
                                    • senta.fa Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 16:15
                                      No nie piliśmy znowuż tak dużo. ;) A sposób? O ile wiem, nikt lepszego nie wymyślił niż rozmawianie z native speakerami. Chociaż w moim przypadku nic to nie dało. Podręczniki też nic nie dały, filmy w oryginale również nic. Więc postanowiłem się pogodzić z faktami - nie nadaję się. Rozsądnie? :)
                                      • kochanica-francuza Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 16:24
                                        senta.fa napisał:

                                        > No nie piliśmy znowuż tak dużo. ;) A sposób? O ile wiem, nikt lepszego nie wymy
                                        > ślił niż rozmawianie z native speakerami.

                                        O tak, zwłaszcza w przypadku uczniów początkujących...

                                        Filmy w oryginale to też najlepiej oglądać powyżej ósmego semestru nauki, a nie
                                        wtedy, kiedy g...o umiemy...
                                        • senta.fa Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 16:28
                                          No tak, ale ja nie byłem początkujący. Rzeczony Amerykanin oceniał, że jestem w okolicach inter-cośtam (nie pamiętam, jak to się dokładnie nazywa). W liceum byłem w klasie z poszerzonym angielskim, miałem poziom z grubsza FC pod koniec. Tylko że od kilku lat kompletnie nie mam styku z językiem, więc wszystko, co umiałem, poszło się kochać. :)
                                          • kochanica-francuza Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 16:32
                                            senta.fa napisał:

                                            > No tak, ale ja nie byłem początkujący. Rzeczony Amerykanin oceniał, że jestem w
                                            > okolicach inter-cośtam

                                            Jak jesteś w okolicach inter-cośtam, to jak ci się udało niczego nie nauczyć?
                                            • pavvka Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 16:35
                                              Amerykanie przecież nie znają angielskiego :-p
                                              • kochanica-francuza Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 16:37
                                                pavvka napisał:

                                                > Amerykanie przecież nie znają angielskiego :-p

                                                Kurde, to w jakim języku oni rozmawiali?
                                                • pavvka Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 16:38
                                                  Po amerykańsku jak sądzę. Ewentualnie w jakimś pidżynie (jest takie
                                                  słowo w OSPS-ie, ja go nie zmyśliłem).
                                                  • kochanica-francuza Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 16:39
                                                    pavvka napisał:

                                                    > Po amerykańsku jak sądzę. Ewentualnie w jakimś pidżynie

                                                    A wersję "pidgin" też macie?
                                                  • pavvka Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 16:42
                                                    Owszem, jest też pidgin, pidżin i pinyin.
                                                  • kochanica-francuza Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 16:47

                                                    pinyin.

                                                    jeszcze pinyin! O, niech cię kaczka zadnią nogą kopnie trzy razy!

                                                    Wyłączam kompa, bo muszę zrobić obiadek.
                                                  • pavvka Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 17:00
                                                    Ale pinyin to niezupełnie to samo :-)

                                                    www.sjp.pl/pinyin
                                                  • kochanica-francuza Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 16:40
                                                    pavvka napisał:

                                                    > Po amerykańsku jak sądzę. Ewentualnie w jakimś pidżynie (jest takie
                                                    > słowo w OSPS-ie, ja go nie zmyśliłem).

                                                    Nawet wiem, co to jest, mówimy tym w domu. ;-)
                                            • senta.fa Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 16:36
                                              Jestem zdolny. ;) Nie no, przesadzam trochę - coś tam mi to dało, ale nie na tyle, żebym był usytasy...usatysf..zacznijmy jeszcze raz. ;) Nigdy się nie czułem swobodnie mówiąc po angielsku, a dla mnie brak swobody to katorga. Zresztą... po co mi ten angielski?
                                              • kochanica-francuza Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 16:39
                                                senta.fa napisał:

                                                > Jestem zdolny. ;)

                                                Przed chwilą pisałeś, że nie masz żadnego talentu do języków.

                                                Nigdy się nie czułem
                                                > swobodnie mówiąc po angielsku, a dla mnie brak swobody to katorga.

                                                No tak, lepiej nie mówić wcale niż mówić z trudem. Swego czasu różne nacje
                                                praktykowały mówienie głośne i wyraźne w języku ojczystym - do cudzoziemców -
                                                na zasadzie "no przecież muszą zrozumieć!"


                                                Zresztą...
                                                > po co mi ten angielski?

                                                Nie wiem. MNie wszystkie moje się przydają.
                                                • senta.fa Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 16:53
                                                  > Nie wiem. Mnie wszystkie moje się przydają.

                                                  No tak, jeśli komuś jest potrzebny, to tak, jak najbardziej się powinien uczyć - szczególnie jeśli mu to przychodzi z łatwością (są ludzie, którzy łapią w locie języki, znam takich). Ale ja ani nie mam znajomych obcokrajowców (bardzo źle się czuje wśród ludzi nieznających polskiego), ani nie jeżdżę zagranicę, ani nic. A na tyle, żeby jakoś tam się dogadać, to znam.
                                      • kochanica-francuza Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 16:25
                                        senta.fa napisał:

                                        > No nie piliśmy znowuż tak dużo. ;) A sposób? O ile wiem, nikt lepszego nie wymy
                                        > ślił niż rozmawianie z native speakerami.

                                        Owszem, owszem - tzw. konwersacje, kiedy bierze się pod uwagę poziom ucznia,
                                        planuje tematy i związane z nimi słownictwo. A nie ględzenie o d... Maryni.
                                        • pavvka Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 16:28
                                          No bo niestety w naukę języka trzeba włożyć sporo wysiłku, a
                                          niektórzy widać oczekują, że wystarczy przestawać z obcokrajowcem,
                                          żeby przez osmozę przyswoić wiedzę.
                                          • kochanica-francuza Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 16:31
                                            pavvka napisał:

                                            > No bo niestety w naukę języka trzeba włożyć sporo wysiłku, a
                                            > niektórzy widać oczekują, że wystarczy przestawać z obcokrajowcem,
                                            > żeby przez osmozę przyswoić wiedzę.

                                            Niektórzy w mojej szkółce uważają, że wiedzę przyswaja się przez samą obecność w
                                            sali, gdzie odbywają się zajęcia, nieważne, czy robi się notatki, czyta gazetę,
                                            czy smsuje.
                                        • senta.fa Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 16:30
                                          A nie, nie. On profesjonalnie podchodził, opowiadał mi o historii swojego kraju i tak dalej. Bo w ogóle to był zawodowy nauczyciel. Ja go w zamian uczyłem komputerów. :)
                  • saszenka2 Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 01:03
                    senta.fa napisał:

                    > > jeśli chodzi Ci o 'yes, I do" to nie jest to żadne, "tak, robię
                    to".
                    >
                    > Tak, o to mi chodziło. Jak to nie? W dosłownym tłumaczeniu właśnie
                    to znaczy
                    > chyba. Poza tym podałem przykład, żeby unaocznić pewien problem.
                    Nie przywiązuj
                    > aż takie wagi do tego. Przecież wiesz, o co mi chodzi.
                    No właśnie i my dążymy do tego, żeby one powstały poprzez używanie
                    ich. Słowo "dom" też nie spadło jak manna z nieba.
                    >
                    > > więc możesz spoko założyć, że inne też się nie biorą z kosmosu,
                    tylko z p
                    > otrzeby.
                    >
                    > Tak? To po cholerę ten wysiłek feministek? Po co lansujecie te
                    formy, skoro sam
                    > e
                    > powstaną? Kłócicie się, piszecie felietony i artykuły,
                    organizujecie konkursy,
                    > teraz jedna nawet chce specjalnej uchwały. Po co? Skoro
                    powstała "nauczycielka"
                    > ,
                    > to inne też powstaną.
                    >
                  • pavvka Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 06:44
                    senta.fa napisał:

                    > > jeśli chodzi Ci o 'yes, I do" to nie jest to żadne, "tak, robię
                    to".
                    >
                    > Tak, o to mi chodziło.

                    Dam Ci darmową lekcję angielskiego. Na pytanie 'are you a feminist?'
                    właściwa odpowiedż brzmi 'yes, I am'.
                    • senta.fa Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 12:11
                      Tak, rzeczywiście, z deka się pomyliłem. Ale już na pytanie "Czy czujesz się feministką?" odpowiadasz "Tak, robię to.". :)
                      • paskudek1 Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 13:38
                        senta ja nagielskiego nie znam, ale jeżeli dokładnie przetłumaczyć z angielskiego pytanie "czy CZUJESZ SIĘ feministką?" i odpowiedź "tak ROBIĘ to" to z logicznego punktu widzenia jest to poprawne. Co robisz? czuje się. Czy czujesz się? tak robię to. Widocznie składnia języka angielskiego nie zakłada odpowiedzi w stylu "czy czujesz sie feminstką? tak CZUJĘ SIĘ." tylko tak ROBIĘ TO. Dla mie, kompletnie zielonej w angielskim jest to jasne i czytelne.
                        A co do słowotwórstwa to wybacz ale ŻADNE słowo nie powstało w sposób urzędowy, wszystkie tworzą się w wyniku UŻYWANIA ICH i w wyniku nieuzywania zanikają. To się nazywa proces słowotówrczy. I jeżeli będziemy używali takich słów ja "posłanka, minisra, sędziina, inżynierka" to za kilka, kilkanascie lat dla naszych dzieci będą one tak samo oczywiste jak dzisiaj dla ciebie komputer czy laptop. Tego też w języku nie było.
                        • senta.fa Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 13:58
                          No ja też raczej jestem zielony jeśli chodzi o to narzecze, tak zwany język angielski. Kiedyś nawet trochę znałem (mniej więcej na poziomie FC), ale już zapomniałem wszystko. :) Ale już zostawmy to "tak, robię to". Po prostu: jeśli jakaś forma istnieje w jedynym języku to nie znaczy, że musi istnieć również w innych. Tylko tyle miałem na myśli, ale oczywiście postanowiłem podać przykład (nie wiem, co mi odbiło), to teraz mam za swoje. ;)

                          > A co do słowotwórstwa to wybacz ale ŻADNE słowo nie powstało w sposób urzędowy

                          No właśnie wiem. I dlatego nie podobają mi się działania Senyszyn i feministek. Ja wierze w proces słowotwórczy i dlatego właśnie wolałbym, żeby się on odbywał naturalnie, a nie z pomocą trzeciego sektora. Z majstrowania przy języku jeszcze nigdy nic dobrego nie wynikło.

                          Natomiast ja już kiedyś podałem pewien argument, w moim odczuciu sensowny. Mianowicie: feministki nie są jedyną grupą ideologiczną chcącą wpływać na język. Więc skoro wymagają od innych używania słów "ministra" czy "pedagożka", niech same przestaną używać słowa "płód" i "ciąża", jak to sobie tego życzą ruchy pro-life. Czemu postulaty feministek w kwestiach językowych mają być uwzględniane, a fanatycznych katolików - nie? Nie rozumiem tego braku symetrii.

                          Naprawdę: to, że jakaś ideologia chce wpływać na język to nie jest nic nowego. I żadnej się to jeszcze nie udało, dzięki Bogu! Gdyby dało się sztucznie tworzyć język, to byśmy krawat nazywali "zwisem męskim", a w szkołach zamiast angielskiego uczyli się idiotycznego wymysłu - esperanto.
              • kochanica-francuza Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 15:30
                senta.fa napisał:

                > > Tego nie wiem, niestety.
                >
                > No ale to właśnie jest istotne.

                Skoro jest, to zbadaj. Nauka języka wymaga tylko 11 semestrów. Nauka
                językoznawstwa - jakichś 40 lat studiów.

              • kochanica-francuza Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 15:33
                senta.fa napisał:

                > > Tego nie wiem, niestety.
                >
                > No ale to właśnie jest istotne. I naprawdę mówię to bez złośliwości, ale jeśli
                > używacie takiego argumentu: "w innych językach te formy są", to dobrze by było
                > wiedzieć, skąd one się tam wzięły.

                Wiedza, skąd wzięły się wszelkie formy w 3 językach, wymagałaby ukończenia 3
                filologii. Więc jeśli tak pragniesz dowiedzieć się tego akurat odnośnie form
                żeńskich, to zwróć się do fachowców.
                • senta.fa Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 16:18
                  A nie sądzisz, że ten obowiązek spoczywał na tym, kto wysunął argument o obcych językach?
                  • kochanica-francuza Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 16:26
                    senta.fa napisał:

                    > A nie sądzisz, że ten obowiązek spoczywał na tym, kto wysunął argument o obcych
                    > językach?

                    Obowiązek skończenia trzech filologii? Nie, nie sądzę.
                    • senta.fa Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 16:32
                      Obowiązek sprawdzenia, jak to było w innych językach. To, że w innych językach istnieje żeński rodzaj słowa "minister", nie jest żadną informacją w odniesieniu do języka polskiego. Nie wiem, co jest niezrozumiałego w tym, ale wyraźnie macie jakiś z tym problem.
                      • kochanica-francuza Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 16:33
                        senta.fa napisał:

                        > Obowiązek sprawdzenia, jak to było w innych językach. To, że w innych językach
                        > istnieje żeński rodzaj słowa "minister", nie jest żadną informacją w odniesieni
                        > u do języka polskiego.

                        Dla mnie jest to informacja "w innych językach jak widać można". Sprawdź sobie,
                        co to takiego socjolingwistyka.
                        • senta.fa Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 16:43
                          No sprawdziłem. Jak na mój prymitywny inżynierski umysł to lekkie mnożenie bytów ponad potrzebę ta cała socjolingwistyka. ;)

                          Czy ja wiem, czy to jest informacja, że "można"? To present perfect też mamy przejąć w związku z tym? A oni w zamian deklinację? To absurd. Każdy język ma swoją specyfikę, nie można przecież tego ignorować.

                          Zresztą ja podawałem kiedyś przykłady słów, które mają normalne rodzaje żeńskie, mimo że kobiet w tych dziedzinach jak na lekarstwo (perkusistka, basistka). Po prostu, niektóre formy nie istnieją i moim zdaniem ma to tyle wspólnego z polityką i kulturą, co Lech Kaczyński z tryskającym energią, wysokim, zadowolonym z życia młodzieńcem. :)
                          • kochanica-francuza Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 16:46
                            senta.fa napisał:

                            > No sprawdziłem. Jak na mój prymitywny inżynierski umysł to lekkie mnożenie bytó
                            > w ponad potrzebę ta cała socjolingwistyka. ;)

                            Ta, jasne. Wszystko, co nie wiąże się z męskimi zajęciami, jest mnożeniem bytów
                            nad potrzebę, wedle niektórych.
            • saszenka2 Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 01:00
              kochanica-francuza napisała:

              > senta.fa napisał:
              >
              > > No dobrze, ale czy w tych językach również żeńskie formy weszły
              do języka
              > nieda
              > > wno, w wyniku działań feministek, czy może były od zawsze?
              >
              > Tego nie wiem, niestety. Natomiast wiem, że używane są bez bólu i
              bez ironii.
              > Ot, Minister, Ministerin, banał.
              W niemieckim też są formy męskie i żeńskie, jakoś przeżyli.
              • senta.fa Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 01:06
                Ja nie wiem... czy wy w ogóle posiadłyście w jakimiś chociaż minimalnym stopniu umiejętność myś... dobra nieważne. Po raz kolejny pytam spokojnie, zupełnie spokojnie:

                Czy w języku niemieckim, przemiła Saszenko numer 2, te formy powstały naturalnie, czy a może zostały sztucznie wprowadzone przez Wasze koleżanki po fachu zza Odry? Jak to było? Nie sądzisz przypadkiem, że to ma dość istotne znaczenie?
                • kocia_noga Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 09:24
                  senta.fa napisał:

                  te formy powstały naturalni
                  > e, czy a może zostały sztucznie wprowadzone przez Wasze koleżanki
                  po fachu zza
                  > Odry?


                  Możesz wykazać że słowo 'posłanka' powstało sztucznie przez 'fach'
                  feministek? Albo słowo 'naucZycielka'? Albo 'policjantka'?
                  Albo 'przedszkolanka'?
                  Podaj przykład jakiegos słowa sztucznie wprowadzonego do języka
                  przez 'fach' feministek.
                  • senta.fa Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 11:19
                    > Możesz wykazać że słowo 'posłanka' powstało sztucznie przez 'fach'
                    > feministek? Albo słowo 'naucZycielka'? Albo 'policjantka'?
                    > Albo 'przedszkolanka'?

                    Nie mogę tego wykazać, ponieważ powstały one naturalnie. Natomiast - o ile pamiętam - ustaliliśmy, że nie ma sensu dyskusja między nami, więc nie bardzo rozumiem, czemu mi odpisujesz.
                    • kropka_bordo Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 11:45
                      Nie wydaje mi się żeby Kocia z tobą dyskutowała, raczej pokazuje jasno i
                      wyraźnie głupoty w twoich postach.
                      A to że się potem wijesz jak piskorz żeby jakoś jednak wyszło na twoje, to inna
                      bajka. Dosyć zabawna zresztą.
                      • senta.fa Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 11:51
                        To się śmiej i baw, zamiast mi odpisywać. Obopólna korzyść. Ty będziesz miała wesoło, ja nie będę musiał Ciebie czytać. No i nie będziesz musiała być skrępowana tym, że się wtrącasz w nie swoje sprawy.
                • pavvka Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 10:03
                  Zdefiniuj, proszę, co znaczy 'naturalnie', a co 'sztucznie' w
                  przypadku słów. Każde słowo ktoś musiał wymyślić, a następnie
                  wprowadzić do obiegu.
                  • senta.fa Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 11:36
                    Dobrze. Niech będzie, że to, co robią feministki to naturalny proces językowy. Tak, zgadzam się: nowe słowa powinny powstawać na zasadzie organizowania konkursów przez grupy ideologiczne. W każdym normalnym, cywilizowanym kraju to trzeci sektor rozwijał język i dokładał nowe słowa. Niech będzie, że to, co robi Senyszyn to naturalny proces językowy. Niech będzie!

                    A poważnie mówiąc. Część z Was na tym forum jest już tak urobiona przez tą ideologię, że w ogóle nie dostrzega absurdów. Twój post jest absurdalny, a Ty tego nie widzisz.

                    ŻADNA z Was w ogóle nie rozumie, że jeśli się podaje w tym kontekście argument, że w innym języku jakaś forma istnieje, to wypadałoby też dodać, jak ona powstała (a może była od zawsze?). Jeśli nie rozumiesz tego, to przykro mi, ale masz zaburzony proces myślowy.

                    Acha, skoro jesteś taką fanką definicji. Zdefiniuj następujące słowa i wyrażenia: "ktoś", "wymyślić słowo", "wprowadzić do obiegu".
                    • paskudek1 Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 13:44
                      senta na litość boską, alez właśni wszystkie próbują ci wytłumaczyć, że NIE DA SIĘ stwierdzić ot tak czemu dane słowo powstało. POwstało i jż, z potrzeby, z czyjejs fantazji, z konieczności. Bo ja wiuem. czemu akurat tak cię wkurza że pewne słowa, zwroty są lansowane przez feministki???? Bo własnie przez feministki czy dlatego że jestes takim purystą językowym, że wkurza cię KAŻDA nowość w języku polskim???? W takim razie powinieneć protestować rpzeciwko laptopom, komputerom, nie wiem czym jeszcze bo, jak pisałam, angielsiego nie znam i nie wzystkie anglinizmy (?) wyłapuję. Czemu tak cię wkurza, ze jakas grupa społeczna chce, aby słowo okreslające jej zawód było adekwatne i oddawało charakter danej osoby???
                      Wyobraź sobie, że kilkast lat temu PIERWSZA kobieta zajęła się nauczaniem. Ktoś musiał nazwać ją nauczycielKĄ a nie nauczycielem. Ciekawe swoją drogą czy wtedy też jakiś senta nie psioczył "po co wymyślać sztucznie nowe słowa skoro stare są dobre????"
                    • pavvka Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 15:30
                      senta.fa napisał:

                      > Dobrze. Niech będzie, że to, co robią feministki to naturalny
                      proces językowy.
                      > Tak, zgadzam się: nowe słowa powinny powstawać na zasadzie
                      organizowania konkur
                      > sów przez grupy ideologiczne.

                      No widzisz, przydałoby się poznać historię języka polskiego przed
                      wypowiedzeniem się. Takie np. polskie słowo 'samochód' powstało
                      wskutek konkursu ogłoszonego przez pewną gazetę na polski
                      odpowiednik słowa 'automobil'. Słowo 'tlen' (podobnie jak wiele
                      innych polskich nazw pierwiastków) zostało jednoosobowo wymyślone
                      przez Jędrzeja Śniadeckiego. I co, te słowa są naturalne czy
                      sztuczne?
                      • senta.fa Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 15:59
                        > Takie np. polskie słowo 'samochód' powstało
                        > wskutek konkursu ogłoszonego przez pewną gazetę na polski
                        > odpowiednik słowa 'automobil'.

                        Nie wiedziałem o tym, ale ciekawe. :) Natomiast sama chyba widzisz, że to są jakieś ciekawostki, wyjątki. Generalnie tak język się rozwija. To, że pewna ilość słów powstała w ten sposób, nie znaczy, że musi się to stać jakością i że w ogóle nagle można sto tysięcy słów wymyślać.

                        To mi trochę przypomina argumentację ludzi wierzących w jakieś pozanaukowe historie, którzy powiadają, że "nauka nie wie wszystkiego". To, że nauka nie wie wszystkiego i się nieraz myliła nie znaczy, że wszystko, co pozanaukowe, jest prawdą. Analogicznie: to, że jakieś słowo powstało sztucznie i się przyjęło, nie znaczy, że wszystkie słowa, które powstały sztucznie, się przyjmą. Uff... :)
                  • saszenka2 Re: No właśnie, kiedy? 11.06.08, 22:59
                    pavvka napisał:

                    > Zdefiniuj, proszę, co znaczy 'naturalnie', a co 'sztucznie' w
                    > przypadku słów. Każde słowo ktoś musiał wymyślić, a następnie
                    > wprowadzić do obiegu.
                    Jak zwykle trafnie to ująłeś. Język nie powstaje naturalnie, nie
                    powstaje w referendum. Język jest tworem sztucznym, tak samo jak
                    znaki drogowe. Ktoś to kiedyś wymyślił i inni musieli to przyjąć.
      • six_a Re: Senyszyn już nie chce być posłem 10.06.08, 23:11
        jedną osobę boską?
    • six_a Re: Senyszyn już nie chce być posłem 10.06.08, 22:50
      bosz, myślałam, że kolejny kamingałć...
    • saszenka2 Re: Senyszyn już nie chce być posłem 11.06.08, 00:56
      Pani Joanna wreszcie zwróciła uwagę na coś, co mnie irytuje. Nie
      mogę już słuchać tego, że kobieta jest "posłem", skoro istnieje
      forma "posłanka", "parlamentarzystka". I jak słyszę Ewa Kopacz
      minister, to też za tym nie przepadam, ale pani poseł mnie irytuje
      najbardziej.
      • dzikowy Re: Senyszyn już nie chce być posłem 11.06.08, 06:08
        Pal sześć parlamentarzystkę - od niedawna kobiety funkcjonują na tym stanowisku,
        to i forma żeńska się należy, ale minister? Niepotrzebna latynizacja, kobiety
        robią to od wieków, dlatego proponuję zamiast 'ministra' przywrócić miano
        'służąca'. I żeńska forma i zero sztuczności :)
        • six_a Re: opowied ten dowcip 11.06.08, 09:33
          śwince, przynajmniej będzie jakie takie wytłumaczenie, dlaczego się
          nie śmieje.

          służąca, piękne słowo, czy wśród służących plasujesz tylko
          znienawidzone ministry, czy też własną mamusię, żonę, dziewczynę
          (zakreśl właściwe) też???
          • dzikowy Re: opowied ten dowcip 11.06.08, 10:15
            Minister znaczy dosłownie sługa. Jeżeli tak będzie godniej, niech sie zwą
            służebnicami.
            OT: Świnki się nie śmieją, one się cieszą.
            • six_a Re: opowied ten dowcip 11.06.08, 10:39
              aaaaa, jasne, czyli minister minister, a ministra służebnica.
              a czemuż to, łaskawco, minister od początku nie był służącym, byłoby
              łatwiej przeforsować teraz Twój postulacik w sprawie posłanek.

              OT: i co ucieszyły się? czy tak sobie?
              • pavvka Re: opowied ten dowcip 11.06.08, 10:42
                Można ministra też przechrzcić na służebnika.
                • six_a Re: opowied ten dowcip 11.06.08, 11:42
                  oszywiździe, ponieważ w świecie bez klamek o wiele prościej jest
                  wyrugować ustanowionego dawno temu ministra, zamienić go na
                  służebnika wyłącznie po to, żeby nie było jakiejś femi-ministry,
                  tylko swojska służebnica.
                  bo służebnica mieści się w męskim światooglądzie jak najbardziej.
                  • dzikowy Re: opowied ten dowcip 11.06.08, 16:57
                    Raczej chodziło mi o to, żeby samo miano przypominało tym bufonom czym, po co i
                    dla kogo tam są.
              • dzikowy Re: opowied ten dowcip 11.06.08, 16:56
                six_a napisała:

                > aaaaa, jasne, czyli minister minister, a ministra służebnica.
                > a czemuż to, łaskawco, minister od początku nie był służącym, byłoby
                > łatwiej przeforsować teraz Twój postulacik w sprawie posłanek.
                >
                > OT: i co ucieszyły się? czy tak sobie?

                Ale nie mówię, ze nie, co więcej - pod petycją sam się podpiszę, a i moje
                ucieszne prosiaki zaangażuję.
        • kochanica-francuza A zamiast minister - służący? Nie jest to bowiem 11.06.08, 15:35
          bynajmniej zawód typowo damski.

          Patrz literackie motywy "pan i sługa".
    • figgin1 I ma rację 11.06.08, 09:44
      Poprawna forma to posłanka. Nie myl istniejących od dawna w języku
      polskim słów z potworkami tworzonymi na potrzeby ideologii.
      • bene_gesserit Re: I ma rację 11.06.08, 11:22

        Tak tak - podobaja sie nam tylko te piosenki, ktore juz
        slyszelismy, pani Mamoniowa. ;)
        • senta.fa Re: I ma rację 11.06.08, 14:39
          No wiesz co? Żeby tak bezwstydnie odwoływać się do filmu, który w kłamliwy sposób "parodiował" ustrój socjalistyczny, dający szczęście i równość milionom kobiet polskich (matek dzieciom i traktorzystek); ustrój, w którym nie wszystko zależało od urodzenia; w którym społeczeństwo miało równy dostęp do lecznictwa i edukacji; który dał społeczeństwu przyzakładowe żłobki, dał pracę, dał zbiorowe żywienie - to trzeba mieć, Bene, tupet. Stanowczo protestuję!
          • bene_gesserit Re: I ma rację 11.06.08, 18:31
            Senta, kiedy wpadasz w ten swoj ton niespelnionego ironisty
            naprawde odrzuca od dyskusji. Wyjatkowo to aroganckie i bez obrazy -
            mocno glupawe.
        • figgin1 Re: I ma rację 11.06.08, 17:02
          bene_gesserit napisała:

          >
          > Tak tak - podobaja sie nam tylko te piosenki, ktore juz
          > slyszelismy, pani Mamoniowa. ;)
          >

          Ach, atkie piosenki wam sie podobają? To dlatego ciągniecie w kółko
          starą spiewkię?
          • bene_gesserit Re: I ma rację 11.06.08, 18:33

            Pani inzynier, pani pielegniarz, pani nauczyciel, pani naukowiec,
            pani doktor, pani minister, pani biznesmen (hehehehe) - pani
            ciagnie stara spiewke, nowe sie pani wydaja potworkami. Dlaczego?
            Bo ich pani wczesniej nie slyszala, droga pani.
            • figgin1 Re: I ma rację 11.06.08, 20:56
              Są w jezyku polskim takie ładne słowa
              jak "pielęgniarka" "nauczycielka" biznezłumen". Brzmią ładnie i nie
              wywołuja takiego sprzeciwu jak inżynierka (czy inżynierini, gubię
              sie w waszych potworkach)
              Ile razy menel nie powie "poszłem na wódkę" nie będzie to po polsku,
              tak więc powtarzając takie kalekie formy po prostu się ośmieszacie.
              Szkoda tylko, ze nie robicie idiotek tylko z siebie, ale z
              feministek jako takich.
              • six_a Re: I ma rację 11.06.08, 22:35
                nie ma takiego słowa jak feministka
                jest feminista!!! fe-mi-nis-ta. zaprotokołować proszę
                potworkom mówimy nie

                rotf
                • senta.fa Re: I ma rację 11.06.08, 22:41
                  Nie przejmuj się, Six_a. Figgin jest typowym przykładem, gdy to kobiety kobietom tworzą to patriarchalne piekło. ;(
      • senta.fa Re: I ma rację 11.06.08, 14:34
        Bardziej mi chodziło o "ministerkę".
    • aelithe Re: Senyszyn już nie chce być posłem 15.06.08, 10:32
      Wydawało mi się, że poseł nie ma płci. Ma być moim reprezentantem w
      parlamencie. Naturalnie rozumiem, ż enie ejst w stanie tego
      zrozumieć Pani poseł Senyszyn. Ale ona chyba niczego nie potrafi
      zrozumieć. Zwykle błyszczy we wszelkiego rodzaju dyskusjach, brakiem
      umiejętności podania kontrargumentów i obrażaniem innych uczestników
      dyskusji w sposób bardziej odpowiadającemu ulicznicy, niż posła na
      sejm.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja