Dodaj do ulubionych

Niezachwiana pewność siebie,

13.06.08, 21:01
Skad sie bierze niezachwiana pewnosc siebie?


"Młode dyrygentki, czyli... muzyczny testosteron
Kobieta może liczyć na sukces w dyrygenturze tylko wtedy, jeśli jest
o 100 procent lepsza od kolegów po fachu płci męskiej

"Anna pierwszy przejaw antykobiecej dyskryminacji przeżyła na samym
początku studiów w Niemczech. – Zapiekły antyfeminista w tym
zawodzie – tak mówi o wiceprezydencie uczelni, który uważał, że Anna
jako kobieta w ogóle nie powinna zdawać na dyrygenturę. Z pomocą
chciał jej przyjść prof. Eiji Oue, który uważał, że urodziła się,
aby być dyrygentem. Powiedział nawet, że jeśli Anna nie zostanie
przyjęta, nie będzie tutaj uczył. Postawiono jednak warunek: Anna
musi zdać specjalny egzamin z... fortepianu."

wiadomosci.onet.pl/1491717,2679,1,mlode_dyrygentki_czyli_muzyczny_testosteron,kioskart.html
Obserwuj wątek
    • bene_gesserit Re: Niezachwiana pewność siebie, 13.06.08, 21:10

      Niezachwiana pewnosc siebie kobiety bierze sie z odpowiednich
      podpasek, odpowiednich mietowek i odpowiedniego lakieru do wlosow.
      Reklam nie ogladasz?

      A powaznie: jak czytam takie teksty, ciagle mi brzeczy w glowie
      zdanie santy, ktore pozniej jakby odszczekal, ale ktore powtarzaja
      inni: 'wszystkie wasze problemy rozwiazano 100 lat temu'. No -
      guzik prawda, zeby nie uzyc innego slowa na gu.
      • senta.fa Re: Niezachwiana pewność siebie, 13.06.08, 21:18
        To inne, to jest akurat na "gó", nie na "gu" ;)

        Natomiast tak, odszczekałem. Nie uważam, że wszystkie problemy kobiet zostały rozwiązane 100 lat temu. Napisałem tak, bo zostałem sprowokowany.

        Co zaś do dyrygentki. Ja osobiście kompletnie nie rozumiem, jak można mieć problem z tym, że kobieta jest dyrygentem. Nie wiem, o co chodziło koleżkom, którzy robili jej trudności. Wiem, że istnieje taki problem, ale go nie rozumiem.
        • piekielnica1 Re: Niezachwiana pewność siebie, 13.06.08, 21:35
          Wiem, że istnieje taki problem, ale go nie rozumiem.

          Zgadzam sie z powyzszym stwiertdzeniem. Od samego poczatku calkiem
          duza grupa forumoweiczek probuje Ci to uswiadomic. NIE ROZUMIESZ,
          ale zachowujesz sie jaskbys zjadl wszystkie rozumy swiata.
          Bywasz przy tym czasami arogancki, niesprawiedliwy i zadufany w
          sobie.
          I czesto nierzetelny.
          • senta.fa Re: Niezachwiana pewność siebie, 13.06.08, 22:02
            Nieczytelne są dla mnie Twoje pretensje. Nie wiem... Ty rozumiesz, jak można nie móc się pogodzić z faktem, że kobieta może być dobrym dyrygentem? Bo ja tego nie rozumiem. Nie rozumiem myślenia typu: "to kobieta, więc na pewno nie jest dobra w tym, co robi". Takie myślenie jest mi kompletnie obce, więc go nie rozumiem. Zazwyczaj zresztą myślenie zaściankowe mi się nie mieści za bardzo w głowie. W czym jest problem, Piekielnico numer 1? :)
        • saszenka2 Re: Niezachwiana pewność siebie, 14.06.08, 00:47
          W tym wywiadzie o naukowczyniach wspomniano o tym, że kobieta chcąc
          coś osiągnąć, musi pracować dwa razy ciężej, a tu jest to samo. Musi
          się dodatkowo wykazać i kładzie się jej kłody pod nogi, bo okazuje
          się, że dyrygentki w ogóle nie powinny istniec.
          • bene_gesserit Magiczne kolo stereotypow 14.06.08, 11:59

            To dziala tak: 'nigdy nie bylo dobrej dyrygentki, wiec tylko
            mezczyzna moze byc dyrygentem'. I gotowy stereotyp. I zgodnie z tym
            sposobem myslenia dla roznych Agnieszek Duczmal robi sie
            podkategorie stereotypu pt 'kobieta, ktora akurat umie dyrygowac' i
            po klopocie. I tylko o wiele wieksza ilosc dyrygentek nie udowodni
            raz na zawsze, ze posiadanie fiutka nie jest przepustka do bycia
            dobra w tej dziedzinie, bastion meskiej dyrygentury bedzie twal
            nadal. A wiekszej ilosci dyrygentek nie bedzie, bo wielu 'nie
            uznaje kobiet dyrygentek'. I tak to sie toczy, niestety.
    • bertrada Re: Niezachwiana pewność siebie, 14.06.08, 19:55
      Wydaje mi się, że wciąż nie ma społecznego przyzwolenia na samorealizacje
      kobiet. Kobieta może robić karierę ale tylko w tych dziedzinach, które są
      związane z względnie szybkim osiągnięciem sukcesu. Czyli tam, gdzie jest z tego
      społeczny użytek i jednocześnie możliwość połączenia tego z macierzyństwem.
      Mówiąc macierzyństwo rozumiem sytuację, gdzie kobieta jest w stanie pogodzić
      pracę z dzieckiem albo nie jest w stanie ale stać ją na opiekunki.
      Natomiast takie dziedziny, które wymagają dużego nakładu pracy i czasu i nie
      dają ani dużych pieniędzy ani żadnej gwarancji sukcesu, są wciąż niedostępne dla
      kobiet. A do takich należy zawód muzyka czy naukowca. Podobnie jest z
      posiadaniem czasochłonnego hobby. Która kobieta mogłaby sobie pozwolić na
      spędzanie całych wieczorów i weekendów na np majsterkowaniu w garażu. A wiele
      mężczyzn tak robi, mimo że użytek z tego żaden.
        • bertrada Re: Niezachwiana pewność siebie, 14.06.08, 20:07
          Kiedyś przeczytałam we wstępie do jakiegoś podręcznika anegdotkę autora
          -naukowca. Pisał on, że pracując nad tą książką zaszył się na kilka miesięcy w
          garażu i praktycznie spędzał tam w samotności całe dnie. I pewnego razu jego
          kilkuletnia córka na pytanie pani w przedszkolu co robi tata, odpowiedziała, że
          tata mieszka w garażu. Zrobiło się z tego małe zamieszanie, ale szybko wyjaśnili
          o co chodzi i ta historia stała się rodzinną anegdotką. I tak się zastanawiam,
          czy równie zabawnie skończyłaby się ta historyjka, jakby to chodziło o matkę
          dziecka a nie o ojca.
          • piekielnica1 Re: Niezachwiana pewność siebie, 14.06.08, 20:34
            > czy równie zabawnie skończyłaby się ta historyjka,
            > jakby to chodziło o matkę dziecka a nie o ojca.

            Juz pare razy na tym forum, przy roznych okazjach, pisalam, ze za
            kazdym sukcesem mezczyzny stoi sztab kobiet.
            Kobiet podporzadkowanych karierze mezczyzny.
            Matki, zony, siostry, babcie - wszystkie one robia wiele, by ON mial
            warunki do pracy.
            I oczywiscie wszystko w domu podporzadkowane jest JEGO pracy.
            Do JEGO mozliwosci dopasowuje sie reszta rodziny.

            • jan_stereo Re: Niezachwiana pewność siebie, 14.06.08, 20:52
              piekielnica1 napisała:

              > Juz pare razy na tym forum, przy roznych okazjach, pisalam, ze za
              > kazdym sukcesem mezczyzny stoi sztab kobiet.
              > Kobiet podporzadkowanych karierze mezczyzny.

              Za moim akurat nie stoja zadne, chociaz za Twoim moze sie i kryc sztab kobiet, nie zaprzecze...

              > Matki, zony, siostry, babcie - wszystkie one robia wiele, by ON mial warunki do pracy.

              A ojcowie,bracia i dziadkowie to przeszkadzaja tutaj, czy ci to juz nie stoja za NIA lub NIM ? No i pytanie, czy ta wymieniona zenska czesc rodziny, to juz nie wspiera corek, wnuczek ?

              > I oczywiscie wszystko w domu podporzadkowane jest JEGO pracy.
              > Do JEGO mozliwosci dopasowuje sie reszta rodziny.

              duby smalone piszesz, jesli to ma byc jakas prawda ogolna, a nie poszczegolne przypadki z zycia wlasnego na ktore nie mozna by znalezc kontrprzykladow...
              • piekielnica1 Re: Niezachwiana pewność siebie, 15.06.08, 09:27
                > Za moim akurat nie stoja zadne, chociaz za Twoim moze sie i kryc
                > sztab kobiet, nie zaprzecze...

                Cieszy mnie to Twoje poczucie spelnienia.
                Tym bardziej, ze sam sobie zapewniales cala logistyke.
                Wierze, ze niebylbys taskim sukinkotem, ktory nie docenia mrowczej
                pracy mamy.

                Ja nie czuje sie spelniona naukowo, ani karierowo, ani nawet
                rodzinnie, bo rodzina wlasnie ciagle sle komunikaty, ze przez moja
                prace i chec zrobienia kariery to nie lepie im pierogow i nie
                ukladam sparowanych skarpetek do szuflady. I takie inne.

                > A ojcowie,bracia i dziadkowie to przeszkadzaja tutaj,
                > czy ci to juz nie stoja za NIA lub NIM ?

                Stoja, stoja, zwlaszcza za nim. Pilnuja na przyklad by mial zawsze
                wyprasowana koszule. Pilnuja nie prasuja.

                > czy ta wymieniona zenska czesc rodziny, to juz nie wspiera
                > corek, wnuczek ?

                Wspiera, wspiera, ale ma tez w pierwszej kolejnosci obowiazek jak
                wyzej napisalam wspierac mezow i synow, a jak juz niedaj boze te
                corki i wnuczki zechca sie z kims zwiazac to wroc do punktu
                pierwszego.

                > duby smalone piszesz, jesli to ma byc jakas prawda ogolna,

                Tak calkiem ogolna to ona nie jest, bo jeden WIELKICH chadzal bez
                skarpetek, wiec nie trzeba bylo mu ich ukladac parami w szufladzie.


                > a nie poszczegolne przypadki z zycia wlasnego na ktore
                > nie mozna by znalezc kontrprzykladow...

                To sa poszczegolne przypadki z zycia poszczegolnych rodzin.
                Wystarczy poczytac biografie tych wielkich.

                Najlatwiej powiedziec kobiecie, ze jezeli cos sie dzieje "nie tak" w
                twojej rodzinie to nie znaczy, ze tak jest wszedzie. I ze to twoja
                wina, ze taka rodzine sobie wybralas. Wybralas to sie wstydz, cierp
                lub ruuc i nie rozpowiadaj takich glupot bo tylko sama siebie
                osmieszasz.
                Wiele, wiele kobiet slyszalo te i gorsze slowa i wiele w nie
                uwierzylo. Ale nie wszystkie.
                Wiec daj sobie luz.
                • jan_stereo Re: Niezachwiana pewność siebie, 15.06.08, 16:53
                  piekielnica1 napisała:

                  > Cieszy mnie to Twoje poczucie spelnienia.
                  > Tym bardziej, ze sam sobie zapewniales cala logistyke.

                  A co mialem prosic innych o zapewnienie mi logistyki ? Tyle, ze akurat bylem zdany sam na siebie w tym najbardziej wymagajacym pracy czasie i do nikogo nie mam o to pretensji, ani zenskiej ani meskiej strony rodziny, Ty widze masz.

                  > Wierze, ze niebylbys taskim sukinkotem, ktory nie docenia mrowczej
                  > pracy mamy.

                  Doceniam bardzo, tak samo doceniam mrowcza prace pozostalych czlonkow rodziny,nie mam Twojego skrzywienia w patrzeniu na te sprawy i nie traktuje ich pomocy jako naleznego mi obowiazku, zwlaszcza od kobiet w mojej rodzinie, bo i ja im z przyjemnoscia pomagam, bo chce i lubie, nie na zasadzie jalmuzny...

                  > Ja nie czuje sie spelniona naukowo, ani karierowo, ani nawet
                  > rodzinnie, bo rodzina wlasnie ciagle sle komunikaty, ze przez moja
                  > prace i chec zrobienia kariery to nie lepie im pierogow i nie
                  > ukladam sparowanych skarpetek do szuflady. I takie inne.

                  Ty niemasz nawet widze pojecia o tym jak mozna wspomoc rodzine, jak i ta rodzina tez niespecjalnie, jesli piszesz tu o jakims lepieniu pierogow, skarpetkach itp. Takie rzeczy to sobie kazdy normalny i pelnosprawny czlowiek sam potrafi zapewnic w zyciu...

                  > Stoja, stoja, zwlaszcza za nim. Pilnuja na przyklad by mial zawsze
                  > wyprasowana koszule. Pilnuja nie prasuja.

                  To mow, ze swoja rodzine caly czas masz w tle tych rozwazan, a nie rociagasz to na wszystkich, bo sa i owszem takie przypadki,ale z latwoscia przychodza mi do glowy rozsadniejsze uklady z mojej spolecznosci, w ktorej wyrastalem. Ja sam sobie prasuje koszule (w nawiazaniu do przykladu) i raczej nie pozwolilbym innej osobie tego robic, bo tak sie zwyczajnie lepiej czuje.

                  > Wspiera, wspiera, ale ma tez w pierwszej kolejnosci obowiazek jak
                  > wyzej napisalam wspierac mezow i synow, a jak juz niedaj boze te
                  > corki i wnuczki zechca sie z kims zwiazac to wroc do punktu
                  > pierwszego.

                  Znow o sobie, a nie zasadach ogolnych...

                  > Tak calkiem ogolna to ona nie jest, bo jeden WIELKICH chadzal bez
                  > skarpetek, wiec nie trzeba bylo mu ich ukladac parami w szufladzie.

                  alez Ty masz prekambryjskie pojecie o relacjach damsko meskich, jesli nowu o tych skarpetach wyskakujesz, z takim zaslepionym mysleniem nigdy nie staniesz sie feministka, tylko co najwyzej zgorzkniala piewczynia stwardnialych stereotypow. Wyobraz sobie, ja tez mialem takie okresy, ze w skarpetkach nie chodzilem,ale z zupelnie innych powodow niz owi WIELCY...

                  > To sa poszczegolne przypadki z zycia poszczegolnych rodzin.
                  > Wystarczy poczytac biografie tych wielkich.

                  A gdyby ci WIELCY niczego nie osiagneli, to co by to oznaczalo, ze za malo im pomogly kobiety ?

                  > Najlatwiej powiedziec kobiecie, ze jezeli cos sie dzieje "nie tak" w twojej rodzinie to nie znaczy, ze tak jest wszedzie. I ze to twoja
                  > wina, ze taka rodzine sobie wybralas. Wybralas to sie wstydz, cierp lub ruuc i nie rozpowiadaj takich glupot bo tylko sama siebie
                  > osmieszasz.

                  Nie, zauwazam za to, ze jesli jest 'nie tak' w rodzinie rozmowczyni, to i w rodzinie rozmowcy i wszystkich innych tez tak pewnikiem byc musi, wedlug niej, bo tak jej pasuje do teorii..

                  > Wiele, wiele kobiet slyszalo te i gorsze slowa i wiele w nie
                  > uwierzylo. Ale nie wszystkie.
                  > Wiec daj sobie luz.

                  poki co to slucham Twoich niemilych slow dotyczacych (w duzej mierze nieznanych Ci osob), zatem o luz to raczej Ciebie mozna by prosic, bo rzucasz lekko ogolne oszczerstwa na pol populacji swiata z wrodzona sobie niedojrzaloscia.
                  • piekielnica1 Re: Niezachwiana pewność siebie, 15.06.08, 18:08
                    > poki co to slucham Twoich niemilych slow dotyczacych (w duzej
                    > mierze nieznanych Ci osob), zatem o luz to raczej Ciebie mozna by
                    > prosic, bo rzucasz lekko ogolne oszczerstwa na pol populacji
                    > swiata z wrodzona sobie niedojrzaloscia.

                    Co ty nie powiesz?.
                    Mozesz powiedziec, ze owszem ty zachowujesz sie inaczej, to ci
                    uwierze.


                    "Mimo, równoległych do przemian kobiecości, zmian modelu męskości,
                    proces ten następuje znacznie wolniej i trudniej. Masowe wejście
                    kobiet na rynek pracy nie powoduje analogicznego, aktywnego udziału
                    mężczyzn w procesie np. opieki nad dziećmi i wykonywania szeregu
                    prac domowych (według badań GUS (2006) jedynie ok. 3% tatusiów
                    pozostaje na urlopach wychowawczych). Mężczyźni konserwują
                    przestraszały, ale najwidoczniej wygodny wizerunek żywiciela
                    rodziny, nie angażującego się regularnie w wykonywanie obowiązków
                    domowych i zapominają, że kobiety również mają znaczący wkład
                    ekonomiczny do domowego budżetu. Kobieta, która pracuje zawodowo,
                    nie dzieląc przy okazji obowiązków z mężczyzną, posiada
                    swoisty „drugi etat" do wykonania w domu. Według różnych danych
                    kobiety poświęcają na prace domowe ponad 4 godziny dziennie, a
                    mężczyźni mniej niż 2 godz. ...

                    www.partnerskarodzina.pl/opinie_news/view/9

                    Jeśli przyjrzymy się podziałowi obowiązków domowych, okaże się, że
                    domowe równouprawnienie dotyczy tylko wynoszenia śmieci, a kobiety
                    zajmują się całą resztą – wyłącznie one piorą i prasują w 84%
                    wspólnych gospodarstw domowych, w 75% domów tylko one przygotowują
                    posiłki, po których w 65% domów tylko one zmywają. To wyniki badań
                    CBOSU zaledwie sprzed roku.



                    www.multikulti.org.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=79&Itemid=31
                    • jan_stereo Re: Niezachwiana pewność siebie, 15.06.08, 18:38
                      piekielnica1 napisała:

                      > Jeśli przyjrzymy się podziałowi obowiązków domowych, okaże się, że
                      > domowe równouprawnienie dotyczy tylko wynoszenia śmieci, a kobiety
                      > zajmują się całą resztą – wyłącznie one piorą i prasują w 84%
                      > wspólnych gospodarstw domowych,

                      Ale to tez jakies chyba bardzo dawne dane, w dobie pralki, to automaty robia pranie przeciez, co do prasowania to nie wiem, pytanie czy prasowanie to jakas kara jest ? Pytam serio. Tak samo pokutuje rytual, ze to facet maluje i naprawia wszelakie domowe eksponaty i hydraulike, a nie kobieta, nie chce mi sie grzebac za danymi,ale przypuszczam, ze tu proporcje tez by byly odwrocone, tylko co z tego wynika, ze jest tu jakis generalny przymus jednej strony nad druga, nieproporcjonalnie ciezkie obowiazki, tak ? Jak Ty bys podzielila obowiazki (no i co to sa te obowiazki) domowe typu, pranie, zmywanie, prasowanie, czyli te lzejsze czynnosci, i wszelakie inne, pomiedzy pare damsko meska ? Ja bym nie robil tego, przynajmniej do momentu az jedna ze stron zaczela by narzekac na to co robi, badz tez stalo by sie to jakims zyciowym problemem, blokujacym czlowieka w realizacji jego marzen, czy czegoz tam..

                      >w 75% domów tylko one przygotowują posiłki, po których w 65% domów >tylko one zmywają. To wyniki badań CBOSU zaledwie sprzed roku.

                      Troche nie czuje Twojego problemu, co jest nie tak z tym zmywaniem i gotowaniem (ktos tu kogos wykorzystuje, mam tak rozumiec ?), ja to moge robic przez 100% czasu wspolzycia z kims, nie widze zadnej ujmy, ani przykrosci, to jest przeciez chwila moment, a gotowanie wrecz dziala na mnie uspokajajaco, bo jest kreatywne, robie zreszta jedno i drugie niemalze codziennie od wielu juz lat, chcoiaz przy zmywaniu pomaga mi zmywarka, a przy gotowaniu kuchenka..
                      • piekielnica1 Re: Niezachwiana pewność siebie, 15.06.08, 20:00
                        > (no i co to sa te obowiazki) domowe typu, pranie, zmywanie,
                        > prasowanie, czyli te lzejsze czynnosci, i wszelakie inne,
                        > pomiedzy pare damsko meska ?

                        Co to za obowiazki, a panowie jakos nie chca sie za nie brac.
                        Niektorzy mowia "pomagam zonie jak mnie poprosi", a niektorzy z
                        kanapy mowia " no i co to za obowiazki" i zadaja obiadu dwudaniowego
                        i czystej, dokladnie wyprasowanej koszuli, i zeby dzieci byly cicho
                        bo mecz ma w telewizji.



                        > Troche nie czuje Twojego problemu, co jest nie tak z tym zmywaniem
                        > i gotowaniem (ktos tu kogos wykorzystuje, mam tak rozumiec ?),
                        > ja to moge robic przez 100% czasu wspolzycia z kims,
                        > nie widze zadnej ujmy, ani przykrosci,
                        > to jest przecie z chwila moment,
                        > a gotowanie wrecz dziala na mnie uspokajajaco,
                        > bo jest kreatywne, robie zreszta jedno i drugie niemalze
                        > codziennie od wielu juz lat, chcoiaz
                        > przy zmywaniu pomaga mi zmywarka, a przy gotowaniu kuchenka..

                        a przy praniu pralka, a przy prasowaniu zelazko, a przy podlodze mop,
                        a przy dzieciach pampersy. Obsluguje sie to wszystko pilotem.

                        Zaden problem, ale jestes gospos domowy raczej okazjonalny teoretyk
                        i porozmawiajmy za czas jakis.
        • evita_duarte Re: Niezachwiana pewność siebie, 14.06.08, 22:08
          bene_gesserit napisała:

          >
          > Wszystko prawda.
          > Wyobrazam sobie domowy strajk kobiet, tysiace nieupilnowanych
          > dzieci i zarastajace brudem domy. Tyle, ze efektem tego byloby
          > prawdopodobnie wynajecie kogos do sprzatania i do dzieci. Pewnie
          > kobiet.
          >


          Ale to tez nie jest takie glupie rozwiazanie. Moja znajoma pracuje
          jako niania. Kobieta jest obrotna iznalazla prace w bardzo boigatej
          rodazinie. Placa jej grube pieniadze, do tegop ma ubezpieczenie,
          plan emerytalny etc. W dodatku zarabia duzo wiecej niz jej maz,
          ktory teraz zobaczyl ile praca niani jest warta.
          • bertrada Re: Niezachwiana pewność siebie, 14.06.08, 22:19
            Ale chodzi o to, że to ciągle są jakieś usługowe prace na rzecz innych osób. A
            niektóre kobiety chciałyby się samorealizować bez żadnych ograniczeń. Czyli
            robić w życiu coś tylko dla siebie, co może kiedyś przysłużyć się innym ale nie
            musi.
              • bertrada Re: Niezachwiana pewność siebie, 15.06.08, 13:54
                Mówiąc zawody usługowe nie miałam na myśli prac domowych tylko zarobkowe.
                Kobiety, nawet jak pracują zawodowo i robią kariery to głównie w sektorach
                związanych z usługami albo rozrywką. I nie ważne, czy to jest obsługa domu,
                biura, firmy, fabryki czy czegokolwiek innego. Ich praca musi się komuś lub
                czemuś przysłużyć. Cywilizacja jeszcze nie dorosła do tego, żeby kobiety
                pracowały dla własnej satysfakcji i prestiżu. To znaczy, żeby olały wszystko i
                wszystkich i zaczęły robić to co lubią bez względu na to, czy to przyniesie
                jakąś wymierną korzyść czy nie. A w między czasie, żeby były obsługiwane przez
                innych i podziwiane za to co robią.
            • kocia_noga Re: Niezachwiana pewność siebie, 15.06.08, 20:02
              Nianie, osoby od domowej logistyki, od zarządzania gospodarstwem
              domowym, katering albo rozwój tanich i dostępnych lokali gdzie się
              zje i zamówi na wynos itp itd. I będzie można oddać się studiom albo
              podrzucaniu piłki, albo hafcie na kanwie...
              --fotoforum.gazeta.pl/72,2,638,78884826.html
                • kocia_noga Re: Niezachwiana pewność siebie, 16.06.08, 08:04
                  bene_gesserit napisała:

                  >
                  > Wszystko to mnie zadziwia, bo ten nowy rynek wykonuje byla (i
                  > ciagle obecna) zon. Gdzie rynek na uslugi mezow i dlaczego go nie
                  > ma.
                  >

                  E no, jest cos takiego jak konserwator, czyli złota rączka.
                  • evita_duarte Otoz to 16.06.08, 19:39
                    kocia_noga napisała:

                    > bene_gesserit napisała:
                    >
                    > >
                    > > Wszystko to mnie zadziwia, bo ten nowy rynek wykonuje byla (i
                    > > ciagle obecna) zon. Gdzie rynek na uslugi mezow i dlaczego go
                    nie
                    > > ma.
                    > >
                    >
                    > E no, jest cos takiego jak konserwator, czyli złota rączka.
                    >

                    Wlasnie, wlasnie. Bogaci ludzie zatrudniaja nie tylko nanie i osoby
                    do sprzatania, ale tez do malych napraw etc. Z tym ze oni zarabiaja
                    mniej niz niania. Milionerzy najwyzej cenia opieke nad dziecmi,
                    zwlaszcza, jesli dzieci takiej opiekunki sluchaja a rodzicow tylko
                    przyprawiaja o bol glowy.
                    • piekielnica1 Re: Otoz to 16.06.08, 21:10
                      > Milionerzy najwyzej cenia opieke nad dziecmi,
                      > zwlaszcza, jesli dzieci takiej opiekunki sluchaja
                      > a rodzicow tylko przyprawiaja o bol glowy.

                      To taka opiekunka musi miec niezachwiana pewnisc siebie, zeby te
                      rozpuszczone milionerskie dzieci jej sluchaly.
                      Ale skad kobiety powinnyu brac te pewnosc?
                      To ciagle wiedza tajemna.
                      • kocia_noga Re: Otoz to 16.06.08, 22:36
                        piekielnica1 napisała:

                        > Ale skad kobiety powinnyu brac te pewnosc?
                        > To ciagle wiedza tajemna.


                        A żebyś wiedziała.Mnie też to nurtuje, skąd duzo kobiet czerpie
                        niezachwianą pewnośc kompetencji w sprawach wychowania dzieci, nawet
                        bezdzietne samotne osoby.Spotykałam się bardzo często z czymś
                        takim.Ostatnio podsłuchałam przypadkiem rozmowę sąsiadki -
                        niezamężnej bezdzietnej alkoholiczki,która krzyczała na swojego
                        brata wizytującego ją ze swoim dzieckiem, że nie ma pojęcia o
                        wychowaniu itp.Mi szczęka opadła, a on coś bąkał, najwyraxniej
                        niepewnie się tłumaczył.
      • saszenka2 Re: Niezachwiana pewność siebie, 16.06.08, 01:33
        bertrada napisała:

        > Wydaje mi się, że wciąż nie ma społecznego przyzwolenia na
        samorealizacje
        > kobiet. Kobieta może robić karierę ale tylko w tych dziedzinach,
        które są
        > związane z względnie szybkim osiągnięciem sukcesu. Czyli tam,
        gdzie jest z tego
        > społeczny użytek i jednocześnie możliwość połączenia tego z
        macierzyństwem.
        > Mówiąc macierzyństwo rozumiem sytuację, gdzie kobieta jest w
        stanie pogodzić
        > pracę z dzieckiem albo nie jest w stanie ale stać ją na opiekunki.
        > Natomiast takie dziedziny, które wymagają dużego nakładu pracy i
        czasu i nie
        > dają ani dużych pieniędzy ani żadnej gwarancji sukcesu, są wciąż
        niedostępne dl
        > a
        > kobiet. A do takich należy zawód muzyka czy naukowca. Podobnie
        jest z
        > posiadaniem czasochłonnego hobby. Która kobieta mogłaby sobie
        pozwolić na
        > spędzanie całych wieczorów i weekendów na np majsterkowaniu w
        garażu. A wiele
        > mężczyzn tak robi, mimo że użytek z tego żaden.
        Problem wynika z faktu, że to kobieta jest poprzez presję społeczną
        zmuszana do macierzyństwa i nie wspomina się przy tym o roli
        tatusia. Dziecko małe, matka chadzająca z przyjaciółką na imprezę do
        klubu spotyka się z potępieniem. Tatuś latający z kumplami na piwo
        sprzeciwu nie budzi. Wciąż pokutuje przekonanie, że misją kobiety
        jest macierzyństwo, a praca to takie jakby hobby, dokładające do
        budżetu domowego pieniądze umożliwiające przetrwanie rodziny. Ta
        praca wciąż jest traktowana niepoważnie. Owszem, praca w szkole, w
        biurze, ale nie kariera naukowa, bo nie można jej osadzić w
        godzinach od 8 do 16.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka