Polyanna nie jest feministka

18.06.08, 11:36

Wywiad, ktory mnie utwierdzil w moim zdaniu o niej:

>>Przez to, że gazety manipulują, to na wszelki wypadek trzeba się
dystansować od tych kobiet?

No więc tak, dobrze, tak! Wychodzi na to, że jestem feministką! No
i co? Będzie mnie pan teraz bił?

A skąd taki pomysł?

Ze stereotypu. Z klepania po ramieniu i mówienia: 'Jak na kobietę
to ci się udało', 'Jak na kobietę nieźle piszesz'. Nikt nie
powie: 'Jak na kobietę nieźle gotujesz'. Na to się prawie nie
zwraca uwagi. To się traktuje jak ojcowskie okazywanie uwagi.

Ale w tym pani pytaniu...

...jest założenie, że mężczyzna będzie karcił mnie za to, że
dopominam się o swoje prawa. Tak.

Mam wrażenie, że z jednej strony popiera pani bunt i wydaje się
wolna od stereotypów, a z drugiej obsesyjnie się ich pani obawia.

Bardzo się boję. Szuflada to dla mnie przerażająca wizja.

A literacko, jak pani myśli, w jakiej szufladzie pani siedzi?

Mam nadzieje, że w żadnej. Jako pisarka staram się być różnorodna,
nie piszę wszystkiego tak samo, według jednego schematu. Choć są
pewnie tacy, którzy przeczytali tylko Judytę,
powiedzieli: 'Idiotka, co pisze dla idiotek', i odłożyli.<<

tinyurl.com/6ngh68
Pełna wersja