bene_gesserit
20.06.08, 16:53
Glos ksiedza publicysty z Tygodnika Powszechnego:
>>W kręgach kościelnych awansowanie na "liberała" nie wymaga wiele
wysiłku i używane jest jako epitet: wystarczy mieć odmienne zdanie
wynikające z postawy otwartości na pewne prądy epoki połączone z
krytycyzmem wobec oficjalnego sposobu myślenia, który wcale nie
musi oznaczać jakiejkolwiek herezji. To jednak nie jest mój
największy problem. O wiele poważniejsze jest drugie zastrzeżenie,
ponieważ ma społeczne skutki. Spory światopoglądowe wokół edukacji
seksualnej w szkole trwają od wielu lat i pomimo różnych reform w
programie nauczania do dzisiaj stanowią najsłabsze ogniwo edukacji.
Zastanawiam się, czy to wynika z lęku dorosłych przed
okresem "burzy i naporu" w życiu nastolatków i z przekonania, że
trzeba ich raczej kontrolować niż wychowywać, czy też z założenia,
że świat dzieli się na samouków i nieuków, i pierwsi sami dowiedzą
się tego, czego trzeba, o swojej seksualności.<<
tinyurl.com/4hzepu