Atrykuł. Niby nic nowego.

02.07.08, 11:49
Tak czytam i czytam i wiem o tej manipulacji, niedokarmieniu, braku
akceptacji, ale nic mi to nie pomaga. Nie znoszę natrętnego
częstowania. Kiedy jestem po posiłku, widzę grubą osobą w lustrze.
A na zdjęciach widzę, że jestem chuda.

partnerstwo.onet.pl/1494955,3505,,najedz_sie_i_schudnij,artykul.html
    • malila Re: Atrykuł. Niby nic nowego. 02.07.08, 14:09
      Ja też nie znoszę natrętnego częstowania, ale nie myślę wtedy o tym,
      ze będę gruba, tylko o tym, że albo ta klopa (bo to zwykle kobiety
      przymuszają do jedzenia) przestanie mnie tyranizować, wywierać
      presję i podejmować próby przejęcia nade mną kontroli, albo jej
      pokażę, co oznacza wyrażenie "demon w nią wstąpił";))
      A jeśli chodzi o grubość, to juz się przyzwyczaiłam, że jestem gruba
      i brzydka i mi to z reguły nie przeszkadza:)
      • falafala Re: Atrykuł. Niby nic nowego. 02.07.08, 14:21
        mnie irytuje fakt, ze jak ktoś nie lubi slodyczy, to zaraz mu przyczepiają
        nalepkę "odchudza sie". Ciągle każdemu trzeba się tłumaczyć, ze nie ma się
        ochoty na ciastko.
        A artykuł jakis pomieszany jest, cos mi sie w nim nie podoba, nie wiem, trudno
        mi doprecyzować zarzuty, nie jestem dziś w formie, moze dlatego ...
        • verdana Re: Atrykuł. Niby nic nowego. 02.07.08, 18:38
          A mnie się podobał. Ja jestem z tych, co odchudzaja sie cale zycie,
          co lubia jeść, a po zjedzeniu czegokolwiek maja wyrzuty sumienia,
          jakby popelnily grzech smiertelny, a nie zjadly kanapke.
          Mam absolutnie dosyc, a nie umiem się z tego wyzwolić. Ale jestem
          dumna z siebie - córka, choc z lekka nadwaga, niema schizy -
          akceptuje siebie, a nie wydumane marzenie o sobie.
          • dagmama Re: Atrykuł. Niby nic nowego. 02.07.08, 22:06
            Artykuł jest świetny. Słuszny. Tylko, że nie pomaga. Świadomość tego
            wszystkiego nie sprawi, że człowiek owładnięty obsesją jedzenia
            (albo niejedzenia, w każdym razie za dużo o tym myśli) przejrzy na
            oczy.
            Ja dalej jestem gruba w lustrze, mimo, że ważę 53 kilo, kiedy widzę
            kogoś grubego, to zastanawiam się, jak może z tym żyć.
            Niektóre znajome się tłumaczą: wiesz, po dzieciach zostało, moja
            mama też jest taka, to genetyczne, to kwestia reakcji na leki
            antyalergiczne.
            A ja wszystko rozumiem i ok. Ale po cichu sobie mówię, że ja jestem
            ta lepsza, bo panuję nad swoim ciałem. Ja się nie tłumaczę - jestem
            szczupła.
            Mogę zjeść ciastko i nie dopuścić, żeby poszło w uda. No, chyba, ze
            ktoś jest naiwny.
            Musiałabym pójść na terapię, żeby się z tego wyleczyć.
            • verdana Re: Atrykuł. Niby nic nowego. 03.07.08, 09:47
              eden taki artykuł nie pomoze. Ale wiele i zmiana nastawienia - po
              pewnym czasie tak.
              ja twierdze, że purytanizm w jedzeniu zastapil purytanizm w seksie.
              Kiedys kobieta lubiaca seks byla podejrzana, uznawano ją za osobę,
              ktora nie umie utrzymać swoch pragnień na wodzy, ma slabą wole i
              jest podejrzana moralnie. Dokladnie to samo teraz mysli sie o
              kobietach, ktore lubia jeść. Porzadna kobieta, nawet jesli lubi
              jeść, to powinna wiedziec, ze to przyjemność zakazana, ktorej
              zdyscyplinowany czlowiek sobie odmawia.
              Wyjśc z seksualego purytanizmu się udało, moze z jedzeniowego też
              się uda.
              • malila Re: Atrykuł. Niby nic nowego. 03.07.08, 10:23
                Verdana, podobnież seksualność ma wiele wspólnego z apetytem:))
                • falafala Re: Atrykuł. Niby nic nowego. 03.07.08, 13:41
                  no podobno ma :-)

                  Tyle, ze co znaczy "lubie jesc" najczesciej oznacza lubie jesc slodycz, a nie
                  cokolwiek klasycznego i o to chodzi w odchudzaniu sie.
                  Jezeli ludzie jedliby tylko naturalne rzeczy wiekszosc nie mialaby sie z czego
                  odchudzac, bo ciezko jest normalnie nabic sobie kalorii.
                  I właśnie z jednej strony odwołują sie do natury, a z drugie chwala dzisiejszy
                  swiat, ze sztucznie napedzona ilosci kalorii.
                  Nie ma otyłości wsrod ludzi zyjacych w "naturalnych" warunkach, oni sie ruszaja,
                  oni jedza ilosci im potrzebne, owszem sa genetycznie plemiona otyle, ale
                  przecietnie... wszyscy wygladaja zwyczajanie, a w państwach rozwiniętych mamy
                  otyłość chorobowa. Nalezy rozroznic miedzy tym co my uwazamy za "otylosc" a co
                  jest normalne, a tym co moze doprowadzic do choroby w jedna i druga strone.

                  Szczesciem tez naleze do ludzi, ktorzy sie nigdy nie odchudzali i mimo, ze
                  zawsze uwazalam swoje nogi za grube nigdy nie wpadlam na pomysl by je odchudzac.
                  • verdana Re: Atrykuł. Niby nic nowego. 03.07.08, 16:16
                    O...
                    Nawet rozsądni ludzie maja wmówione, ze istnieje idealna figura,
                    którą moga miec wszyscy, a odstepstwa - to tylko na skutek objadania
                    się słodyczami, "nienaturalnego jedzenia', slowem - nieumiarkowania
                    i folgowania sobie. Nie ma otylosci wsrod "pierowtnych" ludow -
                    bywa, może nie otyłość, ale na nasze warunki spora nadwaga
                    (wystarczy obejrzeć tzw. prymitywne rzeźby kobiet). I trzeba wziąc
                    pod uwage, ze rzeczywiscie, oni sie ruszają cały czas, a więc dla
                    dobrej sylwetki wiekszość z nas powinna zwyczajnie zrezygnowac z
                    pracy i poswiecic się bieganiu cały dzień.
                    Genetycznie jedni moga jeść ile chcą i nie tyja (i sa uwazani za
                    zdyscyplinowanych), inni moga wręcz się glodzic, a i tak maja
                    nadwage - i musza wysluchiwac, ze "na pewno' jedza za duzo, bo ci
                    genetycznie predysponowani do szczuplej sylwetki nie wierzą, ze
                    mozna nie chudnąc na diecie ponizej 1000 kalorii dziennie.
                    Badania naukowcow amerykańskich wykazuja, ze duza otylość skraca
                    zycie. Niestety, takze idealna waga (wyznaczona z punktu wiedzenia
                    wyglądu, a nie zdrowia) skraca zycie. najdłużej zyja ludzie z małą i
                    średnia nadwagą. Ale nawet to odkrycie nic nie zmienia.
                    • falafala Re: Atrykuł. Niby nic nowego. 03.07.08, 17:12
                      No nie zaglodzic sie to kazdy moze, dieta 1000kcal jest przyslowiowa.
                      Niezaleznie od metabolizmu poczatkowego, pare takich diet skutecznie ten
                      metabolizm zwalnia.
                      Zwlaszcza ze przy dietach glodowkowych chudnie sie w "dużej" mierze z miesni nie
                      z tluszczu, wiec sila rzeczy zwalnia się metabolizm.

                      Z moich obserwacji wynika, ze otylosc w wiekszosci przypadkow jest skutkiem
                      nadmiernego objadania sie, i nie mowie o normalnej ilosci tluszczu.
                      Acha warto zauwazyc, ze ta sama ilosc tluszczu zaleznie od osoby inaczej
                      wyglada, inaczej wygladaja modelki posiadajace ponad 20%BF a inaczej normalne
                      kobiety o takim samym BF (to jest ilosc uwazana za prawidlowa), a spoleczenstwo
                      odbiera je zupelnie skrajnie.
                      Zauwazcie, ze w tej chwili wylansowany zostal model szczuplej kobiety nie ze
                      wzgledu na mala ilosc tluszczu co ze wzgledu na mala ilość mięśni.
                      • verdana Re: Atrykuł. Niby nic nowego. 03.07.08, 17:36
                        Ja i corka walczymy z nadwaga od lat. Na razie wyeliminowalam
                        tłuszcz, weglowodany i cukier. Czy jestem szczupla? Nie,
                        zdecydowanie nie. nawet dieta zapisana przez fachowa dietetyczke nie
                        działa.
                        Pozostaje mi więc sadzic, ze nadal się obzeram.
                        • falafala Re: Atrykuł. Niby nic nowego. 03.07.08, 18:31
                          czyli jesz samo bialko???? :-O
                          Troche inaczej podchodzimy zapewne do slowa odchudzanie, zwlaszcza, gdy piszesz
                          o diecie 1000kcal, wiec zapewne tez mowimy o czyms innym. Ludzi stosujacych
                          takiego typu diete jest wielu, czesc schudla doswiadczajac efektu jojo czesc nie
                          schudla w ogole. Nie jest to specjalnie skuteczna droga.
                          Duzo latwiej jest utrzymac wage niz sie odchudzic, ale odchudzic mozna kazdego
                          zdrowego czlowieka.
                          I wcale nie musisz uwazac, ze sie "obzerasz" ;-) bo akurat to jest nieadekwatne
                          slowo w tej sytuacji.
                          • verdana Re: Atrykuł. Niby nic nowego. 03.07.08, 23:23
                            Nie - głównie warzywa. Miesa bardzo nie lubie, jem ser. Gdy nie
                            jestem na diecie oczywiscie troche róznych rzeczy jem, ale b. mało.
                            nie jest to zdrowe - przekonałam się, ze teraz choruje po niemal
                            kazdym normalnym obiedzie w restauracji - jest za tłusty.
                            nawet detetyczka stwierdzila, ze mnie odchudzić sie nie da - no
                            chyba, ze będe w sposób dosłowny glodować - tyle, ze wtedy powinnam
                            rzucic prace i przygotowac się na ciężkie problemy zdrowotne. To
                            samo powiedziala mi ginekolog - moge wybierać nadwagę, albo bardzo
                            poważne problemy ze zdrowiem, przede wszystkim osteoporozę. Wybacz,
                            ale naprawde jest trochę ludzi, ktorych zwyczajnymi, nie rujnujacymi
                            zdrowia metodami nie da się odchudzić. I tyle.
                            Mnie np. Mimo, ze jestem zupelnie zdrowa.
                        • dagmama Re: Atrykuł. Niby nic nowego. 03.07.08, 20:45
                          Oj, no właśnie tego nie rozumiem. Jak można walczyć z nadwagą od
                          lat? Znaczy bezskutecznie? Dlaczego? Bo geny?
                          Ktoś musi dyktować dietę, sterować tym, co jemy, bo sami co?
                          Niedorozwinięci?
                          Obawiam się, że już przekroczyłam granicę świata, w którym
                          szczupłość jest ważną sprawą w życiu, wartą każdego poświęcenia.
                          I nawet, co to za poświęcenie? Że odmówię czekoladki? Nie zjem
                          deseru? A jak już zjem, to się najwyżej wyrzygam?
                          Jak każda bulimiczka uważam, że nad jedzeniem panuję:-(
                          • falafala Re: Atrykuł. Niby nic nowego. 03.07.08, 21:51
                            No a najgorsze, ze od lat walcza czesto kobiety, ktore sa "normalne", czesto
                            czlowiek spotyka laske, owszem nie "ideal" dziesiejszych czasow, ale normalna
                            kobiete co ma troche tluszczu tu i tam, bo tak maja kobiety i wyglada
                            apetycznie, a ona non stop sie odchudza. Po co?
                            moja mama tez cale zycie sie odchudzala, od dziecka pamietam glodowki, wczasy
                            odchudzjace i wynik jest taki, ze teraz stwierdzila, ze olewa, bo jest ciagle
                            rzy sobie, a przeciez nie musiala, mogla inaczej a nie w zaczarowany krag
                            niekonczacych sie glodowek. Mi sie dzisiejszy ideal nie podoba, bo jest
                            sztuczny, odmiesniony, daza do niego laski, ktore nie maja szansy go osiagnac ze
                            wzgledu na prawidlowa ilosc miesni, musialyby miec ciagle poziom tluszczu
                            uniemozliwiajacy prawidlowe funkcjonowanie ukladu hormonalnego.

                            A u ciebie Dagamam skad to wynika? Jakis ideal urody, chec kontroli, wydaje sie
                            ze promieniejsz pewnoscia siebie...
                            • dagmama Re: Atrykuł. Niby nic nowego. 04.07.08, 08:44
                              Mówi się, że ten chudy ideał wymyślili homoseksualni projektanci
                              mody,którzy nie akceptuja kobiecego ciała:-(

                              Jak trochę przytyję, to wygladam okropnie: twarz zostaje chuda, a
                              ten dodatkowy tłuszcz to po prostu celulit. A wtedy siebie
                              nienawidzę. No i zwalczam celulit i psychicznie wracam do normy.
                              Czyli czuję, ze się kontroluję, panuję nad sobą.
                              Bulimię ma się całe zycie: ten sposób postrzegania siebie i innych.
                              Już od dawna nie wymiotuję.
                              Prędzej umrę niż zostanę otyłą babą.

                              W towarzystwie, jak powiem, że się nie odchudzam, to wszyscy
                              wytrzeszczają oczy, mężczyźni najbardziej.
                              Dziewczyny, ktore wiecznie sie odchudzaja i opowiadaja o tym na
                              prawo i na lewo na imprezie między drinkami i chipsami to dla mnie
                              ktoś niepoważny. Czyli się nie kontroluje.
                              Tak, to kwestia kontroli.
                          • verdana Re: Atrykuł. Niby nic nowego. 03.07.08, 23:24
                            No nie - wole już być otyłą baba, niz bulimiczką.
                            • falafala Re: Atrykuł. Niby nic nowego. 04.07.08, 09:41
                              tak chyba latwiej jest byc AA niz bulimikiem, bo psychicznie latwiej jest czegos
                              unikac, niz utrzymywac rozsadna ilosc jedzenie, ktore zawsze trzeba jesc.

                              Ideal to jedno, ale chyba najwiekszym problemem jest to ze u wiekszosci kobiet
                              ten tluszcz rozklada sie wlasnie nieproporcjonalnie. Wiekszosc kobiet miesci sie
                              w normie BF20-30% ale tylko nieliczne maja tluszcz tak rozlozony , ze wygladaja
                              ladnie. Wiekszosc ma osadzony go albo w brzuchu, albo w udach, pupie, reszta
                              ciala szczupla i ciagle walczy, a ich walka skazana jest na niepowodzenie, bo w
                              granicach normy nie maja szansy na zmniejszenie ilosci szpecacego ich tluszczu,
                              najczesciej laduja z np wychudzona klatka piersiowa a uda duze jak byly tak sa.
                              Ciezko czasami wytlumaczyc takiej, ze powinna zaakceptowac siebie jak wyglada i
                              tylko starac sie wyrownac proporcje, bo w jej przypadku ten wymarzony ideal moze
                              jej "zabrac" okres
                              • jagandra Re: Atrykuł. Niby nic nowego. 04.07.08, 10:07
                                Nie przeczytałam jeszcze całego artykułu, może zdążę w ciągu miesiąca ;) Ale spodobał mi się początek - to że z jednej strony nie wolno nam jeść, a z drugiej - musimy jeść. Obfite, niezdrowe jedzenie i picie jest modne, osobę która je "normalnie" uważa się za zdrową psychicznie, zadowoloną z życia. No ale odchudzanie się też jest modne. A to co ja robię, czyli dieta dla zdrowia bez potrzeby odchudzania się, to coś czego prawie nikt nie rozumie :( Jak odmawiam zjedzenia ciasta, to słyszę: kobieto, co ty robisz, przecież ty się nie masz z czego odchudzać. I muszę się usprawiedliwiać, że wcale się nie odchudzam, ale mam kłopoty ze zdrowiem.
                                • verdana Obejrzyjcie 04.07.08, 21:33
                                  Obejrzyjcie
                                  www.onet.tv/28962,4451,1,3683601,1,1,0,0,wideo.html
                                  Zgroza - dzieci, jak na mityngo AA. Sa złe, bo grube. Będą dobre
                                  dopiero jak schudną.
                                  Dla mnie to program szkodliwszy od najwiekszej otyłosci. Ciekawe,
                                  ile tak przedstawianych dzieci będzie trzeba za parę lat leczyć z
                                  anoreksji.
Pełna wersja