Uciec przed tradycyjnym modelem rodziny.

07.07.08, 08:46
Po powrocie z socratesa mojemu facetowi odbiło. Jesteśmy w związku od trzech
lat, przed jego wyjazdem mieszkaliśmy razem dwa lata i powoli myślimy o
ślubie. I okazuje się, że on myśli, że po zaobrączkowaniu- ja, jak za
dotknięciem magicznej różdżki- zmienię się nagle we wzorową NIEPRACUJĄCĄ panią
domu.
Pierwsze fale szału, rozgoryczenia i wściekłości mi już minęły.
Teraz chce go naprowadzić na prosta- zwłaszcza, że wcześniej jakoś normalnie i
partnersko nam się żyło.
Za bardzo szanuje siebie i swoje wyższe wykształcenie, żeby dać się sprowadzić
do roli inkubatora i sprzątaczki.
Dodam, ze on pracuje przez internet w domu, a ja poza.
Jak z nim rozmawiać?
    • piekielnica1 Re: Uciec przed tradycyjnym modelem rodziny. 07.07.08, 09:06
      Twardo stawiac swoje warunki i nie licz, ze po slubie jakos to
      bedzie, bo bedzie gorzej, on powie, ze myslal, ze Ty sie zgodzilas,
      bo przeciez mowil jak widzi model rodziny.
    • bene_gesserit Re: Uciec przed tradycyjnym modelem rodziny. 07.07.08, 11:20
      Policz, ile by go to kosztowalo.
      Czynsz/kredydy/samochod/jedzenie/rachunki/twoje potrzeby i jego.
      Plus ubezpieczenia (niepracujacej musi placic ZUS i srusy), plus
      ile bys chciala, zebyscie odkladali co miesiac na konto.
      Wrzuc do tego kosztorysu tez dziecko/ci, jesli o nich myslicie.
      Jesli nie zarabia naprawde dobrze, puknie sie w glowe.
      • hypene Re: Uciec przed tradycyjnym modelem rodziny. 07.07.08, 12:03
        Problem w tym, że on zamierza emigrować i zabrać mnie ze sobą. Nie sądzę, zęby
        próbował sabotować mi próby znalezienia pracy, ale też powiedział, ze nie będzie
        robił nic, żeby mi pomoc, "bo mogę siedzieć w domku i być szczęśliwa, że nie
        muszę nic robić". nie znam natomiast języka tego kraju, a na każdej stronie
        internetowej/ forum piszą o warunkach pracy tam co innego (potrzebach rynku,
        wymaganiach, o formalnościach nie, ale tu mam dużo wątpliwości, na które nikt mi
        odpowiedzieć nie potrafi).
        On "nie rozumie o co mi chodzi", bo przecież "będziemy razem".
        • stephen_s Re: Uciec przed tradycyjnym modelem rodziny. 07.07.08, 12:11
          To znaczy co? On wprost mówi, że nie będzie Ci pomagał szukać pracy? Dziwne, nie
          rozumiem takiego podejścia.
        • dirty_pretty_thing Re: Uciec przed tradycyjnym modelem rodziny. 07.07.08, 12:26
          Jeżeli pojedziesz do obcego kraju, nie znając języka, to owszem, może znajdziesz
          pracę ale sprzątaczki albo zbieracza truskawek, chyba, że jesteś informatykiem
          itp. Więc nawet jak nie będziesz chciała to może się skończyć na siedzeniu w
          domu na utrzymaniu męża.

          Decyzja o wyjeździe do innego kraju powinna być podejmowana przez was dwoje i
          kończyć się obustronnymi korzyściami. Wytłumacz mu jasno, że szczęście według
          Ciebie nie polega na siedzeniu w domu.

          Ja bym nie ryzykowała takiego wyjazdu, jeśli nie masz niezłych perspektyw na
          zatrudnienie. Źle się to skończy.

          • hypene Re: Uciec przed tradycyjnym modelem rodziny. 07.07.08, 12:29
            Problem w tym, że nie mogę zupełnie wyczuć tam rynku. To jest kraj skandynawski-
            jest tam mało Polaków. W każdym artykule piszą o nim co innego (w niektórych, ze
            sam angielski wystarczy, a w innych , ze bez szwedzkiego ani rusz). Jestem
            architektem. Mogę robić naprawdę wiele rzeczy.
            Ale czy to wystarczająco uniwersalny zawód?
            • bene_gesserit Re: Uciec przed tradycyjnym modelem rodziny. 07.07.08, 15:28

              Mozesz zaczac szukac pracy juz teraz.
              Zglos sie do agencji w tamtym kraju, moze zadzwon do nich,
              przesledz ich oferty.

              Akurat troche o skandynawskim rynku pracy wiem. Wbrew temu, co sie
              o krajach skandynawskich sadzi, po angielsku sie tam z kazdym nie
              dogadasz - zwlaszcza poza duzymi osrodkami. Jesli beda mieli do
              wyboru kilka tak samo imponujacych CV, wybiora tego kandydata,
              ktory mowi ich jezykiem. Chyba, ze brak u nich architektow, ale w
              to akurat nie chce mi sie wierzyc. Imo bez jezyka masz slabe
              szanse, chyba ze na jakies staze czy cos w tym stylu. Szwedzki,
              dunski i norweski to trudne jezyki (zwlaszcza, z tego co wiem -
              wymowa), finski jest za to ultratrudny.
              • saszenka2 Re: Uciec przed tradycyjnym modelem rodziny. 08.07.08, 00:57
                Jeśli nie masz tam szans na pracę, to ja bym nie wyjeżdżała. Szwecja
                naprawdę nie jest aż takim rajem dla osób nieznających szwedzkiego.
                Wiem, bo moja kuzynka tam wyjechala z męzem i miała ogromny problem
                z nauczeniem się ich języka, więc mogła zapomnieć o realizacji w
                zawodzie. Gdybyś była lekarką, to szanse na zatrudnienie miałabyś
                spore, mąż kuzynki znając angielski, bez problemu dostał pracę w
                tamtejszym szpitalu.
        • saszenka2 Re: Uciec przed tradycyjnym modelem rodziny. 08.07.08, 00:52
          hypene napisała:

          > Problem w tym, że on zamierza emigrować i zabrać mnie ze sobą. Nie
          sądzę, zęby
          > próbował sabotować mi próby znalezienia pracy, ale też powiedział,
          ze nie będzi
          > e
          > robił nic, żeby mi pomoc, "bo mogę siedzieć w domku i być
          szczęśliwa, że nie
          > muszę nic robić". nie znam natomiast języka tego kraju, a na
          każdej stronie
          > internetowej/ forum piszą o warunkach pracy tam co innego
          (potrzebach rynku,
          > wymaganiach, o formalnościach nie, ale tu mam dużo wątpliwości, na
          które nikt m
          > i
          > odpowiedzieć nie potrafi).
          > On "nie rozumie o co mi chodzi", bo przecież "będziemy razem".
          A Ty chcesz wyjeżdżać, czy on też to zaplanował, nie biorąc pod
          uwagę Twojej woli?
    • stephen_s Trochę zabawne sformułowanie :) 07.07.08, 12:09
      Tzn. to "uciekanie przed tradycyjnym modelem rodziny" ;) To trochę tak, jakby
      napisać "uciec przed rodziną wielopokoleniową", "uciec przed światopoglądem
      naukowym" itd. :)

      Natomiast na poważnie - jak to się przejawia, że Twój facet ma wobec Ciebie
      takie oczekiwania? Powiedział Ci wprost, że masz nie pracować?
      • hypene Re: Trochę zabawne sformułowanie :) 07.07.08, 12:22
        Za każdym razem, gdy rozmawiamy o podjęciu przeze mnie pracy za granicą,
        przekonuje ,że nic nie znajdę. Wzbrania się przed wykonaniem pewnych rzeczy,
        które znacznie zwiększyły nasze koszty życiowe tam, ale pozwoliłby mi znaleźć pracę.
        Nie jest w stanie sobie wyobrazić, że można wychowywać dziecko i pracować.
        Uważa, ze powinnam być szczęśliwa mogąc nic nie robić, i siedzieć w domu bez
        znajomych daleko od rodziny!
        Im dłużej piszę tym bardziej się negatywnie nakręcam.
        Dotąd nie miał żadnych takich teorii.
        To nie jest tak, że mi zabrania.
        Po prostu nie widzi w tym najmniejszego sensu i nie zamierza nic zrobić , żeby
        mi pomoc. Nawet zapewnić mi takiej syt. prawnej, żebym mogła!
        • dirty_pretty_thing Re: Trochę zabawne sformułowanie :) 07.07.08, 12:27
          Jeżeli pojedziesz do obcego kraju, nie znając języka, to owszem, może znajdziesz
          pracę ale sprzątaczki albo zbieracza truskawek, chyba, że jesteś informatykiem
          itp. Więc nawet jak nie będziesz chciała to może się skończyć na siedzeniu w
          domu na utrzymaniu męża.

          Decyzja o wyjeździe do innego kraju powinna być podejmowana przez was dwoje i
          kończyć się obustronnymi korzyściami. Wytłumacz mu jasno, że szczęście według
          Ciebie nie polega na siedzeniu w domu.

          Ja bym nie ryzykowała takiego wyjazdu, jeśli nie masz niezłych perspektyw na
          zatrudnienie. Źle się to skończy.
          • dirty_pretty_thing Re: Trochę zabawne sformułowanie :) 07.07.08, 12:29
            Poza tym patrz też na to z tej strony - brak pracy = brak przywilejów
            emerytalnych, w razie rozwodu w wieku załóżmy 35 lat znalezienie pracy, jeśli
            się nigdy nie pracowało jest baaardzo trudne. No a poza tym, dla mnie byłoby to
            upokarzające prosić faceta o 30 zł na szminkę, zamiast kupić ją z własnej kasy.
            A facet wygląda na takiego, który nawet jak znajdziesz pracę będzie wymagał od
            ciebie pracy na drugi etat jako gospodyni domowa i matka, bot o przecież Twój
            obowiązek.
        • stephen_s Re: Trochę zabawne sformułowanie :) 07.07.08, 13:22
          Dziwne i smutne...
        • saszenka2 Re: Trochę zabawne sformułowanie :) 08.07.08, 01:00
          hypene napisała:

          > Za każdym razem, gdy rozmawiamy o podjęciu przeze mnie pracy za
          granicą,
          > przekonuje ,że nic nie znajdę. Wzbrania się przed wykonaniem
          pewnych rzeczy,
          > które znacznie zwiększyły nasze koszty życiowe tam, ale pozwoliłby
          mi znaleźć p
          > racę.
          > Nie jest w stanie sobie wyobrazić, że można wychowywać dziecko i
          pracować.
          > Uważa, ze powinnam być szczęśliwa mogąc nic nie robić, i siedzieć
          w domu bez
          > znajomych daleko od rodziny!
          > Im dłużej piszę tym bardziej się negatywnie nakręcam.
          > Dotąd nie miał żadnych takich teorii.
          > To nie jest tak, że mi zabrania.
          > Po prostu nie widzi w tym najmniejszego sensu i nie zamierza nic
          zrobić , żeby
          > mi pomoc. Nawet zapewnić mi takiej syt. prawnej, żebym mogła!

          Zwróć uwagę na własne słowa. Napisałaś, że będziesz daleko od
          znajomych, czyli masz szansę na życie w samotności. Nie znając ich
          języka, masz mniejsze szanse na znalezienie przyjaciół, a tych z
          Polski będziesz widywała rzadko i kontaktowała się przez maile, GG.
          Czy naprawdę mogłabyś tak żyć?
    • paskudek1 Re: Uciec przed tradycyjnym modelem rodziny. 07.07.08, 21:17
      wiesz co, ja wiem, że trudno jest odejść od kochanego człowieka, ale jeżeli on juz teraz takie deklaracje "cudowne" sklada to ty się na prawdę zastanów kobieto czego chcesz?? Tym bardziej, że jak widzę z tekstu on uważa że w domu to kobiet tylko siezi i nic nie robi, nawet przy dziecku... Zastanow się poważnie czy chcesz sie szarpać?? Bo jak ktos tu słusznie zauważył - po ewentualnym slubie nie będzie wcale lepiej tylko gorzej.
    • aelithe Re: Uciec przed tradycyjnym modelem rodziny. 07.07.08, 22:46
      Hypene ; ale gdzie tu jest dyskryminujący tradycyjny model rodziny. Tradycyjne w
      Polsce to wyglądało tak, że panna młoda jako dziewica przystępowała do ślubu i
      dopiero jako żona z nim mieszkała. Więc w twoim przypadku nie ma tradycji.

      Wybacz, ale jaki sens ma małżeństwo?? ( pozwolę sobie na ostra lekko
      nieakademicka wypowiedź)
      Facet dostał wszystkie zalety małżeństwa - wypierzesz mu, nakarmisz go i dasz mu
      dupy; a nie ma żadnych wad - musisz się o niego ciągle starać; bo jak nie to
      może cię wystawić za drzwi.

      Szczerze mówiąc skoro jeszcze nie jesteś żoną, a już mu stawiasz warunki, to
      byłby durniem pobierając się z tobą. Co będzie po ślubie. Wybacz - małżeństwo to
      decyzja dwojga ludzi by być ze sobą, bez względu na okoliczności. To zgoda z
      rezygnacji z mojego ja, na rzecz my. Jeśli ty już z góry określasz, że nie
      chcesz tworzyć wspólnego domu, to was będzie łączyć poza seksem i pożądaniem.
      Już dziś mówisz, że musisz narzucić własną wolę - nie będziesz sprzątaczką i
      inkubatorem. Czy on po ślubie ma szukać innej sprzątaczki inkubatora??
      • paskudek1 Re: Uciec przed tradycyjnym modelem rodziny. 07.07.08, 22:59
        jak na razie to widać, że on chce aby to ona zrezygnowała z własnego "ja" na rzecz modelu "my" według JEGO zapatrywań a ten kompromis to też na jego zasadach
        • aelithe Re: Uciec przed tradycyjnym modelem rodziny. 08.07.08, 14:19
          Zaleta wolnego związku jest fakt, że albo partner zaakceptuje twoje
          oczekiwania, albo możesz go wystawić za drzwi nawet po kilkunastu
          latach związku. Zupełnie jak za czasów patriarchów. Tylko wtedy
          obowiązywały silne prawa zwyczajowe, a dziś wystarczy, że wyrzuć
          walizkę z ciuchami za okna, ( jełśi mieskzanie nalezydo ciebie)
      • dirty_pretty_thing Re: Uciec przed tradycyjnym modelem rodziny. 07.07.08, 23:04
        Ten post jest na serio? Czy to taka prowokacja słaba? Bo jeśli wynika on z
        problemów ze zrozumieniem słowa pisanego, to nie chcę mi się odpowiedzi długich
        z cytatami pisać.
        • dirty_pretty_thing Re: Uciec przed tradycyjnym modelem rodziny. 07.07.08, 23:05
          Mówię o poście Aelithe.
        • aelithe Re: Uciec przed tradycyjnym modelem rodziny. 08.07.08, 14:32
          wybacz brudasku; ale ja nie słysząłem, aby wolny związek był
          tradycyjnym modelem rodziny w tym kraju?? Może już taki jestem
          stary:)
          • gotlama Re: Uciec przed tradycyjnym modelem rodziny. 08.07.08, 19:37
            A co u nas jest tradycyjnym modelem?
            • aelithe Re: Uciec przed tradycyjnym modelem rodziny. 09.07.08, 14:56
              właściwie trudno powiedzieć co jest tradycyjna rodziną polską -
              istnieją duże różnice między poszczególnymi regionami polski.
              Od bardzo niemieckiego styli slaska i zahcodniej wielkopolski;
              często wręcz zaliczanych do kultury niemieckiej, mimo polskiego
              języka; a innymi regionalmi.

              Generalnie polska kultura miała cechy kultury patriarcjalnej; czyli
              formalizowała małżenstwo. Występował brak rozwodów; przynajmniej
              wśró katolików. Pozycja kobiety była z reguły bardoz wysoka;
              mężcyznza nie mógł podjac żadnej ważniejszej decyzji bez konsultacji
              z nią; szczególnie, jeśli mówiono o ślubach córek. Istaniła
              nieformalna rozdzielnośc majątkowa. Posażne, nie mogło być
              sprzedane, pomimo, że pracował na nim Pan małżonek. Dom i
              zarządzanie domem stanowiło domenę kobiet; gospodarstwo było domena
              mężczyzn. Np. na mazowszu właściwym świnobicie było zajęciem
              męskiej, obejmowało wstępna obróbkę tuszy, przygotwanie wędlin i
              innych produktów, oraz wędzenie. dalsza obróbka a szczególnie
              gotowanie i pieczenie było domeną kobiet.
              W większości terenów polski szczególnie wśród chłopstwa; mężcyzzna
              bez rady żony, nie potrafił podjąć żadnej samodzielnej decyzji.

              Ale we wszystkim feministki widza dziadka z broda, który maltreuje
              swój harem kobiet.
              • hypene Re: Uciec przed tradycyjnym modelem rodziny. 09.07.08, 15:04
                Tematem wątku nie miało być puste rozważanie nt. tego czym jest tradycyjny model
                rodziny, tylko jak rozmawiać z kimś, dla kogo jest to ideał i nie pozabijać się
                nawzajem.
                • aelithe Re: Uciec przed tradycyjnym modelem rodziny. 10.07.08, 15:04
                  szczerze mówiąc to i tak dobrze, że rozmowa toczy się o modelu
                  rodziny; a nie np. wojnie irackiej ; moje wypowiedzi jednoczą
                  przeciwko wspólnemu wrogowi na tym forum wiele pań, które zwykle
                  maja odmienne zdania.

                  Co do twojej wypowiedzi. Małżeństwo to jest umiejętnośc ustępowania
                  sobie. Zwykle to kobiety są twardsze. Ale decydując się na życie z
                  innym człowiekiem, musisz zdecydować czy wolisz zostac z nim; z
                  zamian za rezygnację z części swoich planów życiowych. Jak mówił
                  święty Paweł w Hymnie do Miłości - miłość nie pragnie niczego dla
                  siebie. Miłość to umiejętność poświęcenia części swojego ja dla
                  innej osoby. Powiedzmy jest rodzaj próby dla ciebie i dla niego; czy
                  kochacie się nawzajem, czy tylko myślicie o sobie. Aby każde z was
                  musi z czegoś zrezygnować, inaczej nie można żyć razem. Musisz się
                  zastanowić, czy to poświęcasz jest dla ciebie więcej warte, niz
                  bycię z tym człowiekiem; podobnie jak i on musi zadać sobie pytanie,
                  czy realizacja własnych oczekiwac jest warta utraty ciebie. Początek
                  wpólnego życia jest podróżą poślubną ( niezależnie czy małżeńskiego,
                  czy na kocia łapę), potem pojawią sie w życiu dużo więsze kłopoty,
                  których rozwiązanie będzie wymagało waszego wspólnego działania;
                  więc jeśli dzisiaś żadno z was nie bedzie umiało zrezygnować z
                  drobnej cząstki własnych planów; to czy w obliczu sytuacji
                  przymusowych będzie stanowili zgrany, działający wspólnie duet.

                  Czym dla mnie jest małżeństwo? Pomińmy katolicką formę dania słowa
                  innej osobie; czy islamską formę społki dla wychowania dzieci; czy
                  mniej więcej podobno formę małżeństwa cywilnego; dla mnie
                  małżeńśtewm jest związek, w którym dwoje ludzi ma wspólnote celów
                  oraz posiada umiejętnośc ich realizacji. Nie chodzi mi tu o
                  podporządkowanie się jednej strony wobec drugiej, ale właśnie o
                  współdziałania. Np. małżeństwem dal mnie jest para mieszkajaca ze
                  sobą od 5 lat bez ślubu i mająca wspólne plany finansowe,
                  podejmująca wpsólne długoterminowe dziąłania; nie jest związek
                  małżeński dwójga ludzi, mieszkającyh na dóhc końcach świata, z
                  których kazdy prowadzi smaodzielne, niezależne od siebie życie.
      • saszenka2 Re: Uciec przed tradycyjnym modelem rodziny. 08.07.08, 01:03
        aelithe napisał:

        > Hypene ; ale gdzie tu jest dyskryminujący tradycyjny model
        rodziny. Tradycyjne
        > w
        > Polsce to wyglądało tak, że panna młoda jako dziewica
        przystępowała do ślubu i
        > dopiero jako żona z nim mieszkała. Więc w twoim przypadku nie ma
        tradycji.
        >
        > Wybacz, ale jaki sens ma małżeństwo?? ( pozwolę sobie na ostra
        lekko
        > nieakademicka wypowiedź)
        > Facet dostał wszystkie zalety małżeństwa - wypierzesz mu,
        nakarmisz go i dasz m
        > u
        > dupy; a nie ma żadnych wad - musisz się o niego ciągle starać; bo
        jak nie to
        > może cię wystawić za drzwi.
        >
        > Szczerze mówiąc skoro jeszcze nie jesteś żoną, a już mu stawiasz
        warunki, to
        > byłby durniem pobierając się z tobą. Co będzie po ślubie. Wybacz -
        małżeństwo t
        > o
        > decyzja dwojga ludzi by być ze sobą, bez względu na okoliczności.
        To zgoda z
        > rezygnacji z mojego ja, na rzecz my. Jeśli ty już z góry
        określasz, że nie
        > chcesz tworzyć wspólnego domu, to was będzie łączyć poza seksem i
        pożądaniem.
        > Już dziś mówisz, że musisz narzucić własną wolę - nie będziesz
        sprzątaczką i
        > inkubatorem. Czy on po ślubie ma szukać innej sprzątaczki
        inkubatora??
        A dlaczego to on nie potrafi zrezygnować, a ona ma wszystko rzucać?
        Dlaczego to ona ma poświęcać własne marzenia, plany, wizje? Dlaczego
        on sam nie może wrzucić do pralki brudnych slipek i ugotować sobie
        zupy?
        • aelithe Re: Uciec przed tradycyjnym modelem rodziny. 08.07.08, 14:31
          Saszenko wybacz; ale oni nie są małżeństwem.
          Skoro on oczekuje uległej żony siedzącej w domu; a ona innego stylu
          życia nie muszą zawierać małżeństwa.

          Wielokrotnie bylem tu krytykowany za mój zachwyt prawem islamskim (
          w niektórych jego fragmentach). M.i. powyższe prawo ustala, że obie
          strony moga zawrzeć kontrakt przedślubny szczegółowo ustalający
          obowiązki obu stron, warunkie zerwania małżeństwa etc.. Można
          zapisać cokolwiek, co zaakceptują obie strony; co nie zaburza praw
          kardynalnych ( np. nie można zakazać modlitw partnerowi).
          Ślub chrześciajański, czy europejski ślub cywolny jest
          pdoporządkowniem się pewnemu dość luźnemu wzorcowi.
          Związek na kocią łapę nie uznaje żadnych reguł. Nie podoba ci się,
          zamykasz drzwi.

          Wybacz, lepiej wyjaśnić sobie sprawy przed ślubem, niż potem pół
          zycia się nienawidzić.
          • saszenka2 Re: Uciec przed tradycyjnym modelem rodziny. 09.07.08, 00:44
            aelithe napisał:

            > Saszenko wybacz; ale oni nie są małżeństwem.
            > Skoro on oczekuje uległej żony siedzącej w domu; a ona innego
            stylu
            > życia nie muszą zawierać małżeństwa.
            >
            > Wielokrotnie bylem tu krytykowany za mój zachwyt prawem islamskim
            (
            > w niektórych jego fragmentach). M.i. powyższe prawo ustala, że
            obie
            > strony moga zawrzeć kontrakt przedślubny szczegółowo ustalający
            > obowiązki obu stron, warunkie zerwania małżeństwa etc.. Można
            > zapisać cokolwiek, co zaakceptują obie strony; co nie zaburza praw
            > kardynalnych ( np. nie można zakazać modlitw partnerowi).
            > Ślub chrześciajański, czy europejski ślub cywolny jest
            > pdoporządkowniem się pewnemu dość luźnemu wzorcowi.
            > Związek na kocią łapę nie uznaje żadnych reguł. Nie podoba ci się,
            > zamykasz drzwi.
            >
            > Wybacz, lepiej wyjaśnić sobie sprawy przed ślubem, niż potem pół
            > zycia się nienawidzić.
            Oczywiście, że lepiej przed ślubem wyjaśnić i ewentualnie wystawić
            walizki za drzwi. Z tym się zgodzę, ale nie z tym, że ślub jest
            równoznaczny z tym, że kobieta godzi się na rolę służącej męża,
            chyba że inaczej to sobie ustali. Najlepiej rozwiązać kwestie sporne
            przed ślubem, bo rozwód jest kosztowny pod względem finansowym i
            emocjonalnym.
            • aelithe Re: Uciec przed tradycyjnym modelem rodziny. 09.07.08, 14:44
              wybacz ; ale do sytuacji po ślubie to pasuje stary polski dowcip

              czy się różni mężczyzna i kobieta przed ślubem.

              Przed ślubem kobieta myśli, że mężczyzna się zmieni; a on tego nie
              robi; mężczyzna myśli, że kobieta się nie zmieni, a ona zmienia się
              zawsze.

              Czy naprawdę uważasz, że większość polek zgodzi się z rola służacych
              w domu? Zabrakłoby śluzaczek i kaszubek w Polsce dla wszytskich
              chłopa.

              A swoja drogą u mnie w mieście jest 1 facet na 4 kobiety; gdy mówimy
              o wieku rozrodnczym. Jest w czym wybierać.
              • bene_gesserit Re: Uciec przed tradycyjnym modelem rodziny. 09.07.08, 15:34
                A co to za miasto?
                • saszenka2 Re: Uciec przed tradycyjnym modelem rodziny. 10.07.08, 01:02
                  bene_gesserit napisała:

                  > A co to za miasto?

                  Śmiem twierdzić, że przygraniczne, skąd mężczyźni wyjechali za pracą.
                • aelithe Re: Uciec przed tradycyjnym modelem rodziny. 10.07.08, 15:09
                  Jak się przeprowadzę powiem. Na razie wolę nie stawac się celem
                  ataków.
              • saszenka2 Re: Uciec przed tradycyjnym modelem rodziny. 10.07.08, 01:01
                aelithe napisał:

                > wybacz ; ale do sytuacji po ślubie to pasuje stary polski dowcip
                >
                > czy się różni mężczyzna i kobieta przed ślubem.
                >
                > Przed ślubem kobieta myśli, że mężczyzna się zmieni; a on tego nie
                > robi; mężczyzna myśli, że kobieta się nie zmieni, a ona zmienia
                się
                > zawsze.
                >
                > Czy naprawdę uważasz, że większość polek zgodzi się z rola
                służacych
                > w domu? Zabrakłoby śluzaczek i kaszubek w Polsce dla wszytskich
                > chłopa.
                >
                > A swoja drogą u mnie w mieście jest 1 facet na 4 kobiety; gdy
                mówimy
                > o wieku rozrodnczym. Jest w czym wybierać.

                Myślę, że wiele Polek ma tendencje o myśleniu o innych, a dopiero
                potem o sobie. W związku z czym jest się w stanie poświęcić dla
                faceta i wyjechać z nim do obcego kraju, choć tego nie chce. I nie
                pisz tak o Ślązaczkach, bo nie wszystkie są uległe i dogadzające
                facetom niczym służące.
                • aelithe Re: Uciec przed tradycyjnym modelem rodziny. 10.07.08, 15:08
                  W każdym działania,trzeba uwzględnić zyski i koszty.
                  Każda para powinna coś poświęcać z siebie.

                  Nie mówię, że każda ślazaczka jest uległa; ale generalnie w kulturze
                  ślaska była znacznie większość uległośc kobiety- podobnie jak w
                  Reichu, niż wśród krnąbrnych i smoawolnych sarmatek.
    • saszenka2 Re: Uciec przed tradycyjnym modelem rodziny. 08.07.08, 00:51
      Rozmawiać, ale na pewno nie realizować ze swoich marzeń i planów. On
      musi zrozumieć, że jest skończonym egoistą, któremu zależy jedynie
      na zaspokajaniu własnych wizji "prawdziwej rodziny". Musisz mu dać
      do zrozumienia, że Ty też masz swoje marzenia i nie zamierzasz z
      nich rezygnować, bo są tak samo ważne jak jego i musisz mu dać do
      zrozumienia, że naprawdę zależy Ci na własnym rozwoju.
      • claratrueba Re: Uciec przed tradycyjnym modelem rodziny. 08.07.08, 11:11
        Hypene! Jako 41 latka z 18 letnim stażem odpowiadam na pytanie "jak rozmawiać".
        Słowa do faceta nie trafiają, pokaz mu parę "domowych żon" wybierając
        najbardziej zapasione, zaniedbane i głupie. Ale nie nachalnie wprost tylko jakoś
        dyskretnie. A jak sam wspomni o jakiejś ciotce, koleżance itp., która się
        zapuściła skomentuj "no, jak kobieta tylko przy garach i odkurzaczu to tak
        własnie jest". Jak wspomni o kłopotach finansowych jakiejś rodziny:"no wiesz jak
        tylko jedna osoba pracuje..." Sama tez coś podrzuć, ale to musza być historie "z
        życia wzięte"- teoretyczne rozważania odpadają. Moim zdaniem wiekszość facetów
        jak postanawia się ożenić to im sie wizje średniowieczne otwierają. Ale życie i
        ich kobiety korygują te pomysły. Mnie sie udało, Tobie życze powodzenia.
        • bene_gesserit Re: Uciec przed tradycyjnym modelem rodziny. 08.07.08, 15:43

          Kobiety domowe potrafia miec i klase, i nienaganna figure, i
          szerokie horyzonty, i wszechstronne zainteresowania. Potrafia tez
          odwalac kawal potwronie ciezkiej i odpowiedzialnej pracy w domu.
          • gotlama Re: Uciec przed tradycyjnym modelem rodziny. 08.07.08, 17:17
            Ale jej luby uważa,że w domu "nic się nie robi".
            Masz ochotę odwalać kawał roboty i dowiedzieć się,że jesteś utrzymanką?
            • bene_gesserit Re: Uciec przed tradycyjnym modelem rodziny. 08.07.08, 20:02

              Chodzi o pare spraw.
              Jedna to zmuszanie kobiety do pozostawania w domu. Druga to
              przekonanie, ze praca domowa to latwe i przyjemne zajecie,
              polegalacje glownie na lezeniu przed telewizorem z pilnikiem w
              reku. Trzecia to pogarda dla kobiet domowych. Czwarta - ze sa
              ludzie, ktorzy z piesnia na ustach zostaja w domu, wykonujac
              odpowiedzialne, trudne i nuzace zadania typu wychowanie i
              prowadzenie domu piecioosobowej rodzinie np.

              Imo naprawde nie nalezy szerzyc pogardy dla kobiet i ludzi w ogole,
              ktorzy podjeli dezycje i wybrali dom zamiast kariery. A o tym jest
              post na ktory odpowiedzialam.
    • ula27121 Re: Uciec przed tradycyjnym modelem rodziny. 08.07.08, 19:18
      Z tego co piszesz wynika, że facet daje Ci do zrozumienia, że mu nie pasujesz i
      jak nie chcesz być rzuconą to go rzuć.....ale wiadomo, że mogłam to inaczej niż
      jest w rzeczywistości odczytać. Dla mnie jednak przekaz jest dosyć jasny....:-(((
      • dirty_pretty_thing Re: Uciec przed tradycyjnym modelem rodziny. 09.07.08, 19:45
        @aelithe

        myślę, że tradycyjna wizja rodziny, przynajmniej w takim potocznym rozumieniu, odnosi się do wzorca podziału obowiązków, mężczyzna żywiciel, kobieta matka i pani domu. To o czym piszesz, to w dużej ilości regionów pewnie przeszłość, a nie tradycja, która jeszcze jest widoczna.

        Czyżbyś studiował etnologię lub coś pokrewnego?
    • facet123 Re: Uciec przed tradycyjnym modelem rodziny. 10.07.08, 08:47
      Chcesz powiedzieć, że przez 3 lata nie rozmawialiście o waszej wizji związku??
      Dla mnie to niewyobrażalne. Gdyby nie to, to twierdziłbym, że winę ponosi
      środowisko w którym on się wychował i które zakodowało mu, że żona musi siedzieć
      w domu przy garach.
      Ale jeżeli przez 3 lata w żaden sposób ten temat nie wypłynął, to w zasadzie
      sami stanowiliście to bezrefleksyjne "środowisko" które podtrzymuje tradycyjny
      model, więc nie wiem kogo tu winić bardziej.

      A pytałaś go może czy ma kochankę, albo czy korzysta z usług prostytutek? Może
      naiwnie założyłaś, że nie, a on nic nie mówił, bo "temat nie wypłynął"...
      • hypene Re: Uciec przed tradycyjnym modelem rodziny. 10.07.08, 10:22
        Plujesz jadem.
        Jasne, że rozmawialiśmy, on się na wszystko zgadzał a gdy przyszło do
        konkretnego strategicznego planowania- wyszło to co wyszło.
        jego mama nie pracuje, ale to ze względów zdrowotnych.
        To ostatnie zdanie- o kochankach i prostytutkach- świadczy tylko i wyłącznie o
        tym, że chcesz się awanturować, a na zadane w poście pytanie nie dajesz odpowiedzi.
        • facet123 Re: Uciec przed tradycyjnym modelem rodziny. 10.07.08, 10:50
          Przepraszam, że tak to odebrałaś. Chyba za bardzo przywykłem do dyskusji tutaj
          na temat abstrakcyjnych problemów...

          Chcesz powiedzieć, że on ZMIENIŁ ZDANIE?? Nagle zaprzeczył temu co wcześniej
          ustaliliście na temat podstaw waszego przyszłego życie? No to naprawdę
          przepraszam, że posuwam się do tak obrazowych porównań, ale jak dla mnie to
          równie dobrze mógłby zmienić zdanie w kwestii ustaleń dotyczących dotrzymywania
          sobie wierności i stosunku do skoków w bok...

          Wygląda mi na to, on po prostu nie jest tym za kogo go brałaś. Jeżeli upiera się
          mimo tego, że widzi, jak to jest dla ciebie ważne, to naprawdę współczuję.
Pełna wersja