Nazwały rzecz po imieniu.

17.07.08, 10:25
We Francji była głośna sprawa: odmówienie obwwatelstwa Arabce.
Stwierdzono, że nie żyje zgodnie z wartościami francuskimi, czyli
nie żyje jak ktoś wolny i równy. Nie wychodzi z domu i nosi burkę.
Pani z organizacji kobiecej skomentowała w "Le Point", że o co
chodzi z tą burką. To to samo co chusta (którą nosi wiele kobiet)
tylko trochę więcej materiału.
I tak czytam, a ta organizacja nazywa się "Ni putes ni soumises",
czyli "Ani k...wy ani posłuszne (uległe)".
Trochę dziwnie wyglada taki legalny wulgaryzm, ale podoba mi się to.
    • falafala Re: Nazwały rzecz po imieniu. 23.07.08, 20:28
      ja sie dawno zastanawiam czym jest ta wolnosc, nawet nie mowie o Arabakach ale o
      kobietach z ktorymi mam do czynienia na co dzien- Szwajacarkami.
      wiekszosc po urodzeniu dziecka zostaje w domu, jezli pracuja to w pozniejszym
      okresie i na czesc etatu, z kazda z ktora porozmawiasz dowiesz sie ze jest
      zadowolona, ze ma wplyw na wychowanie swoich dzieci i ze tak jest dobrze i wcale
      nie chca nic zmieniac w systemie opieki przedszkolnej i szkolnej, ktory teraz
      zrzuca opieke na barki rodzica (czyt. matki) I sa zadowolone, to znaczy teraz sa
      nieuswiadomione, czy jednak swiadome, ale zadowolone.
      To tak jak z tym drzewem prawdy w raju, wolnosc i wiedza nie daje wiekszego
      szczescia, a wrecz czasami to szczesci ogranicza
      • dagmama Re: Nazwały rzecz po imieniu. 24.07.08, 11:39
        Czasem myślę, że feminizm na tym właśnie polega. Na tłumaczeniu
        zadowolonym z życia kobietom, że są poniżane.
        Rozmiem, że skoro większość Szwajcarek postępuje tak samo, to nic
        dziwnego, że uważają to za naturalne.
        Ale jeśli ktoś siedzi w domu ubrany od stóp do głów w demokratycznym
        kraju, ktoś musi powiedzieć, że to nie jest normalne.
Pełna wersja