Co złego w Feminizmie?

IP: 217.96.29.* 29.09.03, 15:38
Pytanie Sagana2 powraca z sąsiedniego wątku. To wazne pytanie. Skąd tylu
przeciwników Fe na tym forum? Czy wystarczą tłumaczenie fe-betonu (cytaty+-)
bo mamy kompleksy (np małego członka/sic/), bo bili nas rodzice, jestesmy
głupi, jesteśmy tyranami i sadystami,czujemy się zagrożeni? jak Fe
postrzegają przyczyny niechęci do ich ideologii? Co w/g Was drogie Panie
odrzuca nas od Waszych sztandarów?




    • Gość: barbinator Re: Co złego w Feminizmie? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 29.09.03, 15:45
      Gość portalu: Jacenty napisał(a):

      > Pytanie Sagana2 powraca z sąsiedniego wątku. To wazne pytanie. Skąd tylu
      > przeciwników Fe na tym forum? Czy wystarczą tłumaczenie fe-betonu (cytaty+-)
      > bo mamy kompleksy (np małego członka/sic/), bo bili nas rodzice, jestesmy
      > głupi, jesteśmy tyranami i sadystami,czujemy się zagrożeni? jak Fe
      > postrzegają przyczyny niechęci do ich ideologii? Co w/g Was drogie Panie
      > odrzuca nas od Waszych sztandarów?
      >
      >
      >
      >

      Odrzuca was wasza własna nieznajomość tego co w feminizmie ważne i wartościowe
      oraz koncentrowanie się na krzykliwych postulatach niekoniecznie popieranych
      przez większość feministek. Sami sobie nie dajecie szansy.
      Pozdr. B.
      • Gość: Jacenty Czy coś jeszcze-dlaczego Was nie lubią? IP: 217.96.29.* 29.09.03, 15:57
        jacy jesteśmy: 1) mało bystrzy-nie dostrzegliśmy pozytywów fe chociaż mieliśmy
        szansę, 2)niedouczeni-odrzucamy fe bo go nie znamy, 3)zagubieni-nie odrózniamy
        tego co ważne od błachostek, 4)nie lubimy sami siebie-nie dajemy sobie szansy
        zmiany poglądów.
      • agrafek Re: Co złego w Feminizmie? 29.09.03, 16:02
        Gość portalu: barbinator napisał(a):

        >
        > Odrzuca was wasza własna nieznajomość tego co w feminizmie ważne i
        wartościowe
        > oraz koncentrowanie się na krzykliwych postulatach niekoniecznie popieranych
        > przez większość feministek. Sami sobie nie dajecie szansy.
        > Pozdr. B.
        Ale, Barbinator: "krzykliwych postulatach niekoniecznie popieranych
        > przez większość feministek"? Czyli być może jednak popieranych? Zarzucasz
        nam, że nie podobają nam się radykalne hasła, być może popierane a być może nie
        popierane przez wiekszość? Mogę się, zgodzić, że skupiam się głównie na tych
        aspektach feminizmu, ale, jak sama piszesz, są one krzykliwe - zatem
        najbardziej widoczne.
        Czyli - błędem antyfeminstów jest dostrzeganie tego co głośne i pomijanie tego,
        co ciche? Ale - ja nie widzę problemu w "cichym feminizmie" Sagan czy Ewok.
        Dlaczego mam więc o nim pisać?
        pozdrawiam.
        • Gość: barbinator Re: Co złego w Feminizmie? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 29.09.03, 16:31
          agrafek napisał:

          > Gość portalu: barbinator napisał(a):
          >
          > >
          > > Odrzuca was wasza własna nieznajomość tego co w feminizmie ważne i
          > wartościowe
          > > oraz koncentrowanie się na krzykliwych postulatach niekoniecznie popierany
          > ch
          > > przez większość feministek. Sami sobie nie dajecie szansy.
          > > Pozdr. B.
          > Ale, Barbinator: "krzykliwych postulatach niekoniecznie popieranych
          > > przez większość feministek"? Czyli być może jednak popieranych? Zarzucasz
          > nam, że nie podobają nam się radykalne hasła, być może popierane a być może
          nie
          >
          > popierane przez wiekszość? Mogę się, zgodzić, że skupiam się głównie na tych
          > aspektach feminizmu, ale, jak sama piszesz, są one krzykliwe - zatem
          > najbardziej widoczne.
          > Czyli - błędem antyfeminstów jest dostrzeganie tego co głośne i pomijanie
          tego,
          >
          > co ciche? Ale - ja nie widzę problemu w "cichym feminizmie" Sagan czy Ewok.
          > Dlaczego mam więc o nim pisać?
          > pozdrawiam.


          Być może w tym właśnie leży cały sekret: mnie twój antyfeminizm jakos nie
          odrzuca, natomiast odrzuca mnie antyfeminizm Jacentego. Może jest tak dlatego,
          że ty przynajmniej wiesz, że to co najbardziej krzykliwe niekoniecznie musi być
          tym co najważniejsze? Nawet jeżeli, jak sam napisałeś, nie piszesz o tym "co
          ciche" bo nie widzisz w tym problemu?

          Pozdr. B.
          • Gość: Jacenty Re: Co złego w Feminizmie? IP: 217.96.29.* 30.09.03, 10:23
            Przyjmijmy, że skoncentrowałem sie na mało istotnym elemencie fe, które mnie
            przeraził. Zauwaz jednak, że ten element odrzuca od Was nie tylko mnie ale całe
            tłumy! Czemu więc nie odetniecie się od debilek skandujących hasła o brzuchach
            lub parytetach? Zły sojusznik szkodzi najbardziej
            • Gość: barbinator Re: Co złego w Feminizmie? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 30.09.03, 13:54
              Gość portalu: Jacenty napisał(a):

              > Przyjmijmy, że skoncentrowałem sie na mało istotnym elemencie fe, które mnie
              > przeraził. Zauwaz jednak, że ten element odrzuca od Was nie tylko mnie ale
              całe
              >
              > tłumy! Czemu więc nie odetniecie się od debilek skandujących hasła o
              brzuchach
              > lub parytetach? Zły sojusznik szkodzi najbardziej


              Ależ ja się właśnie odcinam - stale to robię na tym forum, czasami aż do
              przesady. Mogę napisać jeszcze raz: nie podobają mi się parytety ani hasło "mój
              brzuch mija sprawa" - chociaż jestem przeciwna prawnemu zakazowi aborcji
              (moralny zakaz jest ok).
              Tym niemniej obwinianie feminizmu o zło całego świata (w tym nieśmiertelny
              Tadowy rak jajników) uważam za głupotę.
              Bilans dobra i zła jest u feminizmu zdecydowanie dodatni - moim zdaniem.
              Pozdr. B.

              • Gość: Jacenty Re: Co złego w Feminizmie? IP: 217.96.29.* 01.10.03, 12:23
                Jesteś osobą niewątpliwie słynną ale wybacz... to za mało aby zmienić wizerunek
                fe. Ten wizerunek tworzą hasła które wymieniłaś.
        • wikta_22 Re: Co złego w Feminizmie? 29.09.03, 19:01
          agrafek napisał:

          > Gość portalu: barbinator napisał(a):
          >
          > >
          > > Odrzuca was wasza własna nieznajomość tego co w feminizmie ważne i
          > wartościowe
          > > oraz koncentrowanie się na krzykliwych postulatach niekoniecznie popierany
          > ch
          > > przez większość feministek. Sami sobie nie dajecie szansy.
          > > Pozdr. B.
          > Ale, Barbinator: "krzykliwych postulatach niekoniecznie popieranych
          > > przez większość feministek"? Czyli być może jednak popieranych? Zarzucasz
          > nam, że nie podobają nam się radykalne hasła, być może popierane a być może
          nie
          >
          > popierane przez wiekszość? Mogę się, zgodzić, że skupiam się głównie na tych
          > aspektach feminizmu, ale, jak sama piszesz, są one krzykliwe - zatem
          > najbardziej widoczne.
          > Czyli - błędem antyfeminstów jest dostrzeganie tego co głośne i pomijanie
          tego,
          >
          > co ciche?

          jak na razie to my tu najgłośniej grzyczymy już na pewno od kilku wątków jak i
          nie wcześniej o postulatach, z którymi tak na prawdę się zgadzacie. są one
          głośne, systematycznie powtarzane a jednak ich nie słyszycie i większość się do
          nich nie ustosunkowuje , że tak w tym i tym bym się zgodził. tak jakby wstydem
          było dla was zgodzić się z czymś z Fe. obłęd...
          • agrafek Re: Co złego w Feminizmie? 29.09.03, 19:08
            wikta_22 napisała:

            > jak na razie to my tu najgłośniej grzyczymy już na pewno od kilku wątków jak
            i
            > nie wcześniej o postulatach, z którymi tak na prawdę się zgadzacie. są one
            > głośne, systematycznie powtarzane a jednak ich nie słyszycie i większość się
            do
            >
            > nich nie ustosunkowuje , że tak w tym i tym bym się zgodził. tak jakby
            wstydem
            > było dla was zgodzić się z czymś z Fe. obłęd...
            Bo to nie ja się zgadzam z feminizmem, tylko czasem nieradykalny odłam
            feminizmu zgadza się ze mną:).
            pozdrawiam
          • Gość: Jacenty Re: Co złego w Feminizmie? IP: 217.96.29.* 30.09.03, 10:30
            To co napisałaś można równiez odwrócić-skoro zgadzacie się z nami co do
            postulatów wolnośąci i równości to czemu tkwicie w fe który przecież niszczy
            wolność i równość i wprowadza wojnę pomiędzy płcie?
      • nadszyszkownik.kilkujadek Innymi słowy... 29.09.03, 16:34
        Jak ktoś nie widzi tego, co ja, to jest ślepy. A ja Ci na to, Barbinator, że
        to co widzisz, to efekt ćpania nowoczesnego 'opium dla ludu' - i że tego, co
        Ty widzisz po prostu nie ma!

        (-) Kilkujadek

        -
        Wiecie co... ja chyba jednak każę Wami nakarmić ptaszyska.
        • Gość: barbinator Re: Innymi słowy... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 29.09.03, 17:02
          nadszyszkownik.kilkujadek napisał:

          > Jak ktoś nie widzi tego, co ja, to jest ślepy.


          Nic podobnego nie napisałam. W ogóle nie próbowałam wyjaśniać dlaczego
          niektórzy nie widzą tego co ja widzę - to ich problem a nie mój. Napisałam
          jedynie, że skoro chcą widzieć tylko najbardziej krzykliwą a zarazem
          najbardziej kontrowersyjną (parytety, łykanie prolaktyny itp) część feminizmu
          to w ten sposób sami sobie nie dają szansy na poznanie innego, być może
          ważniejszego feminizmu.
          Zwracam też twoją uwagę na fakt, że ja moim postem zwracałam się do określonej
          osoby, konkretnie do Jacentego. JA nie mam zwyczaju traktowania wszystkich
          antyfeministów (czy wszystkich feministek) jak szarej masy zrównanej za pomocą
          walca. Nie twierdzę, ze to co napisałam odnosi się w takim samym stopniu do
          Jacentego i Macieja jak do ciebie czy Agrafka.




          A ja Ci na to, Barbinator, że
          > to co widzisz, to efekt ćpania nowoczesnego 'opium dla ludu' - i że tego, co
          > Ty widzisz po prostu nie ma!


          oooooo, naprawdę tak myślisz...?

          Pozdr. B.



          • nadszyszkownik.kilkujadek Re: Innymi słowy... 29.09.03, 19:25
            > oooooo, naprawdę tak myślisz...?
            Nie do końca. Tylko dla mnie równość praw i sprawiedliwość nie mają ani płci,
            ani koloru skóry. W związku z tym niekończące się lematy
            o 'ucisku', 'nierówności', 'maskulinistycznej kulturze' są zbędne i zazwyczaj
            bzdurne. Stąd też dla mnie niektóre rzeczy, o których tu się pisze (nie Ty
            osobiście) dla mnie zwyczajnie nie są problemami.

            (-) Kilkujadek

            -
            Wiecie co... ja chyba jednak każę Wami nakarmić ptaszyska.
    • Gość: loko Re: Co złego w feminizmie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.03, 19:07
      Jedno pytanie. Z jakiej racji "feminizm" pisze się z dużej litery? Nawet
      katolicyzm, judaizm pisze się z małej. To samo dotyczy skrótu Fe. Co to kurwa
      jest? Zbyt skomplikowany wyraz do napisania?
      • wikta_22 Re: Co złego w feminizmie? 29.09.03, 19:23
        Gość portalu: loko napisał(a):

        > Jedno pytanie. Z jakiej racji "feminizm" pisze się z dużej litery? Nawet
        > katolicyzm, judaizm pisze się z małej. To samo dotyczy skrótu Fe. Co to kurwa
        > jest? Zbyt skomplikowany wyraz do napisania?

        a co przeszkadza ci?
        to nie ma znaczenia tutaj jakimi. może i powinno się, ale jesteśmy na naszym
        forum i może tak chcemy. nie wszystkie, nie wszyscy, ale niektórzy
        • tad9 Re: Co złego w feminizmie? 29.09.03, 20:24
          wikta_22 napisała:

          jesteśmy na naszym
          > forum i może tak chcemy.

          To nie jest forum dla feministek, tylko forum o feminizmie. To różnica.
          • wikta_22 Re: Co złego w feminizmie? 29.09.03, 20:31
            tad9 napisał:

            > wikta_22 napisała:
            >
            > jesteśmy na naszym
            > > forum i może tak chcemy.
            >
            > To nie jest forum dla feministek, tylko forum o feminizmie. To różnica.


            nie do końca. skoro jest to forum o feminiźmie, a jako wszystkim wiadomo
            najwięcej o nim wiadomo feministą/ką zatem mogą sobie pisać jak chcą własnie
            oni/one
            • Gość: loko Do feministycznej analfabetki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.03, 21:31
              Ciężka analfabetka wikta_22 napisała:

              > nie do końca. skoro jest to forum o feminiźmie

              Pisze się: feminizmie, kretynko. Nawet nie wiesz, co zajmuje większą część
              twojego marnego żywota.

              , a jako wszystkim wiadomo
              > najwięcej o nim wiadomo feministą/ką

              Naucz się odmieniać przez przypadki, feministyczny matole. Femininistkom i
              feministom, głąbie.

              > zatem mogą sobie pisać jak chcą własnie
              > oni/one

              Jak ktoś skończył tylko "gender studies", to nie tyle może, co musi pisać, tak
              jak chce, bo inaczej nie potrafi.
            • tad9 Re: Co złego w feminizmie? 30.09.03, 16:46
              wikta_22 napisała:

              > tad9 napisał:
              >
              > > wikta_22 napisała:
              > >
              > > jesteśmy na naszym
              > > > forum i może tak chcemy.
              > >
              > > To nie jest forum dla feministek, tylko forum o feminizmie. To różnica.
              >
              >
              > nie do końca. skoro jest to forum o feminiźmie, a jako wszystkim wiadomo
              > najwięcej o nim wiadomo feministą/ką zatem mogą sobie pisać jak chcą własnie
              > oni/one

              Ależ do końca. Nie jest to "forum feministyczne", lecz "forum o feminizmie".
              Tak właśnie ustaliłem, a -jak wiesz - to mężczyźni ustalają kształt tego świata!
      • Gość: Jacenty Re: Co złego w feminizmie? IP: 217.96.29.* 30.09.03, 10:31
        fe.
    • e_wok Re: Co złego w Feminizmie? 29.09.03, 19:48
      W mojej subiektywnej opinii sprzeciw wobec feminizmu wyraża się w
      postawie "jak to? To po ślubie nie będę miał all inclusive? Ktoś ode mnie
      czegoś chce?! Nie wystarczy tylko to, że jestem? Co za wstrętne babska."
      • Gość: Jacenty Do Ewok IP: 217.96.29.* 30.09.03, 10:56
        Czy dobrze rozumiem, że wg Ciebie główną przyczyną odrzucania fe jest strach o
        utratę władzy w małzeństwie?(to najpowazniejsza iformacja o obrazie antyfe jaką
        tutaj odnalazłem) czy to znaczy, że inne argumenty jakie podnoszą antyfe są wg
        Ciebie tylko wymysłami, że chodzi tylko o WADZE?
        • e_wok Re: Do Ewok 30.09.03, 14:08
          Jestem na tym forum od roku i jak do tej pory tylko jeden ze zdeklarowanych
          antyfeministów podał przyczynę. I faktycznie chodziło o władzę w małżeństwie -
          o to, że żona feministka nie może, o ile dobrze pamiętam to sformułowanie, w
          pełni "oddać się mężczyźnie". Ponieważ nikt z obecnych tu panów nie zgłosił
          kontrrpropozycji, uznałam, że widocznie się z tym poglądem zgadzają. Skoro ja
          antyfeministką nie jestem,to muszę się podpierać tym, co mi antyfeminiści
          napiszą i pod nos podsuną. Chętnie wypowiedziałabym się na temat obrazu antyfe,
          gdybym miała konkretne przesłanki na temat tego, na czym się opiera. Jednak
          póki co jest to obraz fragmentaryczny - tu Janion kolaborująca ponoć z władzą
          komunistyczną, tam radykalne zakolczykowane anarchistki - i nadal najbardziej
          uniwersalną cechą pozostaje ten układ sił w małżeństwie.
          • Gość: Jacenty Re: Do Ewok IP: 217.96.29.* 30.09.03, 14:46
            e_woku moje pytanie nie dotyczy tylko tego forum. Twoja empatia
            albo "marketing" powinien skłaniać do precyzyjnego poznania przyczyn niechęci
            do fe. Wybacz ale Twoja odpowiedź jest wymijająca...i sprawia wrażenie jakbyś
            nie chciała usłyszeć tego co o fe piszą i mówią. Sądzisz, że ta Wadza w
            rodzinie wystarczyłaby na taką wzajemna zajadłość? Masz jeszcze jakies pomysły?
    • Gość: Jacenty Zaryzykuję twierdzenie, że forumowe fe IP: 217.96.29.* 30.09.03, 10:49
      bardzo mało wiedzą o powodach niechęci do ich ideologii. Namalowany przez Was
      portret antyfe przedstawia prawie mieszkańca zakładu dla obłąkanych, a na pewno
      osobnika. Z tego wizerunku pozornie wyłamuje się Wikta gdyż utrzymuje(+-), że i
      my jesteśmy fe tylko jeszcze sobie tego nie uświadomiliśmy. Czy nie jest tak,
      że zamykacie uszy na argumenty poprzez dezawuuowanie swoich interlokutorów?
    • Gość: Jacenty Zaryzykuję twierdzenie, że forumowe fe IP: 217.96.29.* 30.09.03, 10:49
      bardzo mało wiedzą o powodach niechęci do ich ideologii. Namalowany przez Was
      portret antyfe przedstawia prawie mieszkańca zakładu dla obłąkanych, a na pewno
      osobnika. Z tego wizerunku pozornie wyłamuje się Wikta gdyż utrzymuje(+-), że i
      my jesteśmy fe tylko jeszcze sobie tego nie uświadomiliśmy. Czy nie jest tak,
      że zamykacie uszy na argumenty dezawuując interlokutorów?
    • leeshy Co złego w Feminizmie? 30.09.03, 18:27

    • leeshy Co złego w Feminizmie? (dlugie) 30.09.03, 19:20
      Juz raz sie tutaj dziwilem, jak to sie dzieje, ze ja, ktoremu pewnie blizej do
      rozsadnego umiarkowanego feminizmu niz do Jacentego, tez jestem przeciwko
      feminizmowi.
      Wydaje mi sie, ze przyczyny moga byc takie:
      1. Nie zgadzam sie z pomyslami parytetow ani - o zgrozo! - pomyslom czasowej
      dyskryminacji mezczyzn, by dokonala sie "sprawiedliwosc dziejowa" i kobietom
      sie polepszylo (o czyms takim mowila szwedzka minister ds. kobiet). Nie mozna
      likwidowac jednej dyskryminacji druga dyskryminacja, chyba ze chodzi nam o
      odwet, a nie o wyrownywanie szans. A poza tym, sorry, tak jak nie mam zamiaru
      doplacac do gornikow, chodowcow trzody chlewnej, tak i nie mam ochoty fundowac
      sfrustrowanym dzialaczkom stolkow.

      2. Z wieloma postulatami podnoszonymi przez feministki sie zgadzam i je
      popieram. Ale, zebyscie sie panie nie cieszyly, od razu wyjasniam, ze nie macie
      monopolu na te postulaty. Sa to po prostu sprawy, ktore powinny miec miejsce w
      normalnym, otwartym swiatopogladowo panstwie. Ja je popieram nie w imie
      feminizmu, tylko tej otwartosci swiatopogladowej. Sa to np. dopuszczalnosc
      aborcji, edukacja seksualna, uproszczone przepisy dotyczace rozwodow, doplaty
      do srodkow antykoncepcyjnych, pomoc dla kobiet w ciazy i matek W TRUDNEJ
      SYTUACJI MATERIALNEJ (bo niby czemu jakas pomoc mialaby dostawac malzonka dajmy
      na to Gudzowatego?), rowne prawa cywilne zwiazkow homoseksualnych i pare
      jeszcze innych rzeczy. Sek w tym, ze feministki zawlaszczaja te postulaty,
      skazujac kobiety na mniejsza liczbe sojusznikow. Bo spora ich czesc od
      radykalnego feminizmu sie odwraca. Mnie np. doplaty do srodkow
      antykoncepcyjnych malo interesuja, a i aborcji nie uwazam za najwiekszy moj
      problem. Wiec nie bede ich popieral, bo po co mam feministkom sprawiac frajde?

      2. Kilka razy ktos tu ZARTEM wspominal, ze feministki powinny zatrudnic agencje
      public relations i zmienic swoj wizerunek. Kompletnie nie rozumiem, czemu
      mialby to byc zart. Zyjemy w czasach, kiedy nawet koscioly na zachodzie zaczely
      reklamowac boga na billboardach... Mam wrazenie, ze w trosce o roznorodnosc,
      swobode, brak hierarchii feministki bardziej troszcza sie o pluralizm i
      niezaleznosc wszelkich swoich odlamow i frakcji, a nie o zmiane rzeczywistosci,
      ktora rzekomo tak je uwiera.
      Dlaczego nie odetna sie od najbardziej skrajnych osobniczek, nie sprobuja
      przekonac opinii spolecznej, ze nie sa starymi pannami, sfrustrowanymi
      megierami, ktore nie gola nog, ubieraja sie jak chlopy i nienawidza mezczyzn?
      Jasne, mozna sie obrazac na spoleczenstwo, a mezczyzn w szczegolnosci, ze nie
      rozumieja, ze sie odwracaja, ze nie chca poprzec. Ale robicie cos, zeby to sie
      zmienilo? Moze zrobcie sciepe i wynajmijcie jakiegos pijara? No ale najpierw by
      trzeba bylo sie ogarnac, wypracowac jakis sensowny program dzialania, okreslic,
      ktore cele sa najwazniejsze, ktore sa w danym momencie mozliwe do
      osiagniecia... Warunki zycia robotnika na zachodzie Europy polepszyly sie
      dzieki socjaldemokratom, nie dzieki rewolucjonistom pokroju Lenina czy
      Trockiego.
      Dlaczego wiec nie staracie sie pozyskac ludzi niechetnych ciemnogrodowi i
      koltunstwu? Nie staracie sie stworzyc szerokiego frontu na rzecz otwartosci
      swiatopogladowej spoleczenstwa? Czy to, ze odbywaloby to sie nie pod
      sztandarami wojujacego feminizmu, przyniosloby wam jakas ujme? Zamykajac sie w
      getcie niewiele zdzialacie.

      3. Nie oszukujmy sie, spora czesc feministek nie lubi mezczyn. To sie widzi i
      to sie czuje. Niektore probuja to maskowac, ale niektore nawet sie nie staraja.
      W wielu wypowiedziach wyczuwam zadze odwetu i chec - czy ja wiem? -
      upokorzenia, zniszczenia mezczyzn mentalnie.
      W obecnych czasach (mimo rozmaitych istniejacych(?) jeszcze "szklanych
      sufitow") kobiety moga ksztalcic sie, robic kariere i osiagac sukces. Mezczyzna
      juz stracil wiekszosc dawnych przywilejow. Czuje sie troche zagubiony,
      niepewny. Sfrustrowany. W dodatku okazuje sie, ze oskarzany jest o wszelkie zlo
      tego swiata. Ma ukorzyc sie i odpokutowac za tysiaclecia patriarchatu. Za brak
      kobiet w sztuce i nauce. Za wojny i zanieczyszczenie srodowiska. Slyszy, ze
      wprowadzi sie jakies parytety, by wynagrodzic przeszla nierownosc. Ze flirt
      nazywa sie obecnie molestowaniem. Ze gazetka z golymi fotkami jest fuj i
      upokarza kobiety. Ze wszystko dookola jest przesiakniete miazmatami meskiej
      szowinistycznej opresyjnej kultury i ze trzeba to rozbic w proch i pyl, tworzac
      nowy, wspanialy swiat feminizmu. No i taki facet robi sie sfrustrowany. Zly.
      Nie mysli wiec o feministkach najlepiej, bo uderzaja w podstawy jego
      tozsamosci. Probuja odebrac mu i zanegowac to wszystko, dzieki czemu czul sie
      wazny, ceniony, atrakcyjny. Mowia mu, ze ma teraz byc czuly, opiekowac sie
      dziecmi, plakac i w ogole byc wrazliwy. I ze to dla jego dobra. Bo on tak
      naprawde cierpi przez swoje patriarchalne wychowanie, ale o tym nie wie. A on
      tymczasem nie ma ochoty plakac i nianczyc dzieci, niezaleznie od tego, co o tym
      powie legion feministek i Eichelberger. Lubi popatrzec na dekolt kolezanki,
      kupic playboya, usmiechnac sie z dowcipu o blondynce, zbetnonic sie w knajpie z
      kolegami, jesc golonke, pic piwo, jezdzic szybko samochodem, rywalizowac,
      konkurowac, scigac sie. Niewiele mu juz zostalo, a i to mu chca zabrac. Tym
      bardziej, ze zachowujac sie zgodnie z feministycznymi postulatami, nie zyskuje
      w oczach sporej czesci kobiet, ktore lubia jednak silnego, troche szorstkiego,
      samca alfa.
      Wiec facet jest zly i nie lubi feministek. To tak w uproszczeniu.

      Historia uczy, ze sfrustrowani faceci bywaja niebezpieczni, zwlaszcza gdy jest
      ich duzo.
      Historia uczy rowniez, ze na dluzsza mete bardziej sprawdzaja sie ewolucje, a
      nie rewolucje.
      A teraz sie posypia kamienie....
      • Gość: Jacenty Re: Co złego w Feminizmie? (dlugie) IP: 217.96.29.* 01.10.03, 09:50
        Przypomniałeś mi pewnego mojego sąsiada, który raczył kiedyś stwierdzić, że on
        tych k...w z samoobrony to nienawidzi ale na nich głosował.Pozdr.
        • leeshy Re: Co złego w Feminizmie? (dlugie) 01.10.03, 09:54
          A ja wlasnie tlumacze, dlaczego fe nie popieram hehe
          • Gość: Jacenty Re: Co złego w Feminizmie? (dlugie) IP: 217.96.29.* 01.10.03, 10:34
            Tak, tak ale twoje ataki dotyczą taktyki a nie celów. Myślę, że mozesz bez obaw
            zapisać się do jakiejś najblizszej jaczejki fe i od środka postulować zmianę
            metody. Zważ, że nawet Lepper zatrudnił sobie pijara-cele pozostały, zmieniła
            się taktyka i... wygrał wybory. Ironizując pragnę powiedzieć, że chyba nie o to
            chodzi.
            • leeshy Re: Co złego w Feminizmie? (dlugie) 01.10.03, 10:59
              Nie mam zamiaru ani nie musze zapisywac sie do fe jaczejek.
              po prostu niektore cele fe sa zbiezne z moja wizja swiatopogladowa panstwa
              polskiego.
              Co tu duzo mowic, natomiast moja i Twoja wizja roznia sie w niektorych punktach
              dosc znacznie.
              Jesli zas chodzi o fe, zdumiewa mnie ich brak politycznego realizmu i postawa
              typu "Jak spoleczenstwo nas nie rozumie i nie chce poprzec, to my sie na
              spoleczenstwo obrazimy, o!"
              • Gość: Jacenty Re: Co złego w Feminizmie? (dlugie) IP: 217.96.29.* 01.10.03, 12:35
                Nie sądzisz, że to własnie takie "obrażalstwo" powoduje, że buduja swoja wizję
                wroga, która jest całkowicieniezgodna z rzeczywistymi przeciwnikami fe?, że
                działa tu zjawisko"oblęzonej twierdzy"? Frapuje mnie to pyt. dlatego usiłuję
                wydobyć od Pań opis przeciwnika. Podobno podstawą dialogu jest wzajemne
                poznanie, a ja to dla nich gorzej psa:)
                • leeshy Re: Co złego w Feminizmie? (dlugie) 01.10.03, 14:47
                  Alez oczywiscie, obraz wroga maja strasznie zafalszowany!
                  Ale obraz wroga kazdej oblezonej twierdzy (a fe bez wartpienia taka twierdza
                  sa) jest zafalszowany - bo im paskudniejszy wrog, tym latwiej mobilizowac i
                  zwierac wlasne szeregi.
                  W rzeczywistosci oprocz zdeklarowanych wrogow jest cala gama programowych
                  przeciwnikow, oponentow, potencjalnych sojusznikow itp, ale po co zawracac
                  sobie glowe takimi rozroznieniami?
                  • Gość: Jacenty Re: Co złego w Feminizmie? (dlugie) IP: 217.96.29.* 01.10.03, 15:48
                    Dla mnie to jest jakaś sekciarska socjotechnika - łatwiej sterowac wyznawcami
                    bo przciez wiadomo, że w twierdzy pełna mobilizacja i stan wyjątkowy. Tak sobie
                    wymysliłem, że delikatna prośba pod adresem emancypant. o chwi.e zadumy nad ich
                    wrogami otworzy oczy tu i ówdzie. O naiwności!
                    • leeshy Re: Co złego w Feminizmie? (dlugie) 02.10.03, 08:23
                      Racja, to cocjotechnika i manipulacja.
                      Ale nie tylko w obozie fe, bo wsrod wyznawdzow o. Rydzyka albo wyborcow LPRu
                      wuglada to podobnie.
                      • Gość: Jacenty Re: Co złego w Feminizmie? (dlugie) IP: 217.96.29.* 02.10.03, 11:14
                        Czasem się zastanawiam czy i nami ktoś manipujluje kreując nam poglądy bez
                        naszej woli...Ciebie i mnie więcej dzieli w poglądach niz łaączy ale nie
                        usiłujesz np obrażać mnie co fe czynia regularnie. Popatrz to wygląda niemalże
                        tak jakby zależało im na sianiu wiatru aby zebrac burze, a nie na poszukiwaniu
                        prawdy.Pozdrawiam w Tobie swojego przeciwnika :-)
                        • leeshy Re: Co złego w Feminizmie? (dlugie) 02.10.03, 11:53
                          Wbrew temu co niektore tutaj mysla ja tam jestem spokojny i zgodny czlowiek, po
                          co mam Ciebie obrazac?
                          Ja wierze w konsensus i uwazam ze w ramach demokracji da sie wypracowac ustroj
                          i zasady, ktore beda do przyjecia dla 95% spoleczenstwa. Ale jesli ktos
                          uwaza "my way or highway" to sorry gregory, ale trudno z kims takim rozmawiac.
                          Zreszta jak sam tutaj mozesz zobaczyc, proba przedstawienia swoich pogladow na
                          fe spotyka sie z malo rzeczowym atakiem e_wok.
                          Cholera, nie jestem w stanie zrozumiec, ze fe na wlasne zyczenie robia sobie
                          wrogow z potencjalnych sojusznikow. Widocznie ten typ tak ma.
      • e_wok Re: Co złego w Feminizmie? (dlugie) 01.10.03, 15:23
        Mam udowadniać, że nie jestem sfrustrowaną owłosioną starą panną??? O. K.
        Leeshy, udowodnij mi zatem, że nie jesteś odpowiedzialny za kradzieże rowerów w
        całej Polsce, nie przemycasz samochodów do Ruskich i nie gwałcisz w parku
        każdej napotkanej kobiety. Bo ja twierdzę, że jesteś za to wszystko
        odpowiedzialny. A twierdzę tak, ponieważ mi się tak podoba. Przy okazji
        udowodnij proszę, że nie jesteś wielbłądem.
        Mężczyźni, piszesz, są sfrustrowani...? Biedni chłopcy. Bo jakoś tak się
        okazało, że nie wszystko, co robili było cacy i nie wszyscy chcą przyjąć za
        wyznacznik męską perspektywę i zaśmiewać się z kawałów o durnych babach. No, to
        faktycznie może wkurzać. Utracili swoje przywileje? Kobiety takich przywilejów
        nie miały, właściwie nie miały żadnych przywilejów i jakoś sobie dawały radę
        przez wiele wieków. I nikt się nimi specjalnie nie przejmował, ale z chłopakami
        to co innego, jak są sfrustrowani to trzeba chodzić koło nich na palcach,
        głaskać po głowie i ZROZUMIEĆ. Obojętnie panowie, czy jesteście przeciw
        feminizmowi czy go popieracie, nieodmiennie argumentacja kręci się wokół
        Waszego tyłka, tak jakby nic innego się nie liczyło : jesteśmy sfrustrowani -
        zrozumcie nas. My się was boimy - zróbcie coś, żeby nas przekonać, że jesteście
        fajne. Nie lubimy słowa feminizm - wybierzcie inne słowo, bo to nas denerwuje.
        Lubimy popatrzeć na goliznę - no bo tacy jesteśmy i wy musicie to zaakceptować.
        Bo jeśli nie to się wkurzymy i zrobimy ogólny rozp...
        Nie jesteście pępkiem świata. Istniejemy obok Was, albo z Wami. Ale nie
        istniejemy DLA WAS.
        • Gość: Jacenty Re: Co złego w Feminizmie? (dlugie) IP: 217.96.29.* 01.10.03, 16:09
          O toś teraz przeeeeesdziła! Padło tu wiele razy, że fe szkodzi najbardziej
          kobietom. Jako facet uważam, ze fe stworzył kobiecie piekło wyboru pomiedzy tzw
          karierą, a macierzyństwem poprzez lansowanie jej "nowej" roli społecznej. Ten
          argument nie kręci sie wokół męskiego tyłka, ale damskich pup. Pozdrawiam.
          • Gość: EWOK Re: Co złego w Feminizmie? (dlugie) IP: 213.241.18.* 01.10.03, 16:37
            Acha, bo to tylko kobiety mają dzieci? Czy też chodzi o to, że "rodzicielstwo
            wzbogaca kobietę duchowo"? A mężczyznę to co? Zubaża? Wychodząc z założenia -
            biedy facet, zajmuje się dzieckiem, jak my mu wszyscy współczujemy, biedna
            kobieta, zmuszona do pracy... to daleko nie zajdziemy. Piekło, o którym piszesz
            to nie kwestia wyboru - ludzie, nawet kobiety zazwyczaj cenią sobie sytuacje
            kiedy mogą decydować o sobie - to tylko kwestia wpasowania kobiet w nurt
            kariery nie zwalniając z ani malutkiej części obowiązków pozazawodowych. Bo
            wyobraź sobie w wielu małżeństwach dokonuje się magiczne hokus pokus -
            pieniądze, które zarabia kobieta szybko stają się "nasze", ale ciężkie siaty z
            supermarketu wcale się "nasze" nie stają. Prawie jak cud w Kanie Galilejskiej,
            tylko trochę niekompletny.
            • Gość: Jacenty Re: Co złego w Feminizmie? (dlugie) IP: 217.96.29.* 03.10.03, 11:14
              Wzbogaca i tate i mame ale w pierwszych latach role ojca i matki nie są
              porównywalne.A dlaczego dalej sie nie zgadzasz? przeciez postuluę więcej praw
              dla kobiet! wprowadźmy rozwiązani dające kobietom szansę późniejszego startu
              zawodowego(jeslizechcą). TymczasemOrg kobiece mają w d..ie te kobiety, które
              chcę się rozwijac zawodowe po urodzeniu dzieci, bowiem faktycznie propagują
              model: najpierw kariera potem dom!
              • Gość: Jacenty CDN:Co złego w Feminizmie? (dlugie) IP: 217.96.29.* 03.10.03, 11:22
                Ten model to efekt nastawienia na walkę płci, a nie na interes kobiety. I
                jeszcze siaty i supermarket. To sprawa kultury. Nie rozciągajmy zachowań
                patologicznych na wszystkich. W mojej rodzinie kobiety nie noszą siat, całowane
                są w rękę i przechodzą pierwsze przez drzwi, gotuja obiad, afaceci w tym czasie
                myją samochód:-)pozdrawiam
        • leeshy Re: Co złego w Feminizmie? (dlugie) 02.10.03, 08:28
          Nie musze Ci niczego udowadniac, bo ja nie staram sie wplywac na ksztalt
          ustroju prawnego ani porzadku panstwa. Mi ten porzadak w miare, bo w miare, ale
          odpowiada.

          To co pisalem o obrazaniu sie na spoleczenstwo - nie chce zrozumiec i poprzec?
          Ale wredne! Pokazemy spoleczenstwu jezor!

          Najwyrazniej nie dotarlo do Szanownej Kolezanki, ze poparcie opinii publicznej
          i wyborcow jest potrzebne do przeprowadzenia postulowanych zmian - o ile rzecz
          jasna zamierzamy przeprowadzac zmiany demokratycznie. No, chyba ze nie chcemy.
          Wtedy mozemy sobie opinie publiczna olac i urzadzic jakas rewolucje, zamach
          stanu, whatever. Albo tkwic w getcie i sie nabzdyczac, ze ciemnota, koltunstwo
          i meskie szowinistyczne swinie.

          Komentarze do zjadliwosci na temat sfrustrowanych facetow sobie daruje, bo jak
          widze liczy sie jedynie frustracja kobiet. Jak to bylo? "Bo nie wazne czyje co
          je, wazne to je, co je moje".
          Z najlepszymi uklonami.
        • leeshy Re: Co złego w Feminizmie? (dlugie) 02.10.03, 13:37
          Mam chwile czasu to moge cos napisac, a co mi tam.

          e_wok napisała:

          > Mam udowadniać, że nie jestem sfrustrowaną owłosioną starą panną???

          Ewok, wez na wstrzymanie. Mi to wisi jak kilo kitu, czy jestes stara panna i
          czy golisz nogi. Ale odpowiedz prosze na pytania:
          Jak tzw statystyczny obywatel wyobraza sobie feministke?
          I dlaczego nawet sporo kobiet mowi "nie jestem feministka"?
          Czy uwazasz, ze zmiana tego wizerunku zaszkodzilaby feministkom i spolecznemu
          odbiorowi ich postulatow, czy wrecz przeciwnie - pomogla?
          Dlaczego akcja pokazujaca homoseksualistow jako normalnych, sympatycznych
          ludzi "Niech nas zobacza" jest OK, a pomysl, by pokazac feministki
          jako "normalne" osoby, a nie dziwolagi, OK nie jest?

          > Leeshy, udowodnij mi zatem, że nie jesteś odpowiedzialny za kradzieże rowerów
          w
          > całej Polsce, nie przemycasz samochodów do Ruskich i nie gwałcisz w parku
          > każdej napotkanej kobiety. Bo ja twierdzę, że jesteś za to wszystko
          > odpowiedzialny. A twierdzę tak, ponieważ mi się tak podoba. Przy okazji
          > udowodnij proszę, że nie jesteś wielbłądem.

          Wiesz... mialem na Twoj temat nieco lepsze zdanie. Jak mniemam, to jestes
          wlasnie prawdziwa TY?

          > Mężczyźni, piszesz, są sfrustrowani...? Biedni chłopcy. Bo jakoś tak się
          > okazało, że nie wszystko, co robili było cacy i nie wszyscy chcą przyjąć za
          > wyznacznik męską perspektywę i zaśmiewać się z kawałów o durnych babach. No,
          to
          > faktycznie może wkurzać.

          Jest roznica miedzy nieprzyjmowaniem czyjejs perspektywy, a narzucaniem wlasnej.

          > Utracili swoje przywileje? Kobiety takich przywilejów
          > nie miały, właściwie nie miały żadnych przywilejów i jakoś sobie dawały radę
          > przez wiele wieków. I nikt się nimi specjalnie nie przejmował, ale z
          chłopakami
          > to co innego, jak są sfrustrowani to trzeba chodzić koło nich na palcach,
          > głaskać po głowie i ZROZUMIEĆ. Obojętnie panowie, czy jesteście przeciw
          > feminizmowi czy go popieracie, nieodmiennie argumentacja kręci się wokół
          > Waszego tyłka, tak jakby nic innego się nie liczyło

          Moze mi powiesz, ze dla feministek wszystko nie kreci sie kolo kobiecego tylko?
          Bo wg mnie jak najbardziej sie kreci i przez pryzmat tegoz tylka feministki
          ogladaja swiat.
          Kazdy ma taki pryzmat, jaki ma i trudno oczekiwac, zeby nagle faceci mieli
          przyjac kobiecy punkt widzenia. Niby dlaczego mieliby to zrobic?

          : jesteśmy sfrustrowani -
          > zrozumcie nas. My się was boimy - zróbcie coś, żeby nas przekonać, że
          jesteście
          > fajne.

          Nie chce mi sie robic wykladu na temat ksztaltowania postaw, kreowania
          wizerunku itp. Nie wierze, ze nic o tym nie wiesz. Wyjasnij mi prosze, dlaczego
          o swoj wizerunek moga dbac partie, przedsiebiorstwa itp., a feministki nie moga?
          Czy to nie jest to obrazanie sie na caly swiat, o ktorym tutaj pisalem?

          > e lubimy słowa feminizm - wybierzcie inne słowo, bo to nas denerwuje.

          Widzisz, sporo postulatow obecnych w programach i "manifestAch" feministek
          mozna wpisac w ogolne programy rownych praw dla wszystkich i zakazu
          dyskryminacji. Ale jak widac Tobie chodzi o ten feminizm, a nie o rozwiazanie
          konkretnych spraw. Popraw mnie, jesli sie myle.

          > Lubimy popatrzeć na goliznę - no bo tacy jesteśmy i wy musicie to
          zaakceptować.

          Wam sie nie podoba, a nam tak. Chcecie nas zmieniac? A nam sie to nie podoba. I
          co z tym zrobimy?
          Inna rzecz ze calkiem sporo kobiet narzeka, ze nie ma albo ze za malo jest
          golizny dla pan. Skoro chippendalesi sa OK, to dlaczego lokal ze striptizem nie
          jest OK? Jesli Playgirl jest OK, to dlaczego Playboy nie jest OK? A moze czesc
          kobiet jeszcze nie zostala nawrocona na zasade, ze wszelka golizna jest fuj?

          > Bo jeśli nie to się wkurzymy i zrobimy ogólny rozp...

          Wkurzeni weterani we Wloszech i Niemczech po IWS zrobili niezly rozp..., a
          weterani Wietnamu i Afganistanu tez stanowili i stanowia problem w swoich
          krajach. Zachowujac proporcje pewnie az tak dramatycznie nie bedzie w wyniku
          zaprowadzenia nowego feministycznego ladu, ale problemy bedziemy mieli. Wszyscy.

          > Nie jesteście pępkiem świata. Istniejemy obok Was, albo z Wami. Ale nie
          > istniejemy DLA WAS.

          Wskaz mi prosze, gdzie ja cos takiego twierdzilem.
          • leeshy O ja naiwny... 09.10.03, 07:35
            Myslalem ze sie jakiejs odpowiedzi doczekam ;)
    • Gość: doku Nikt nie chce dobrowolnie dzielić się władzą IP: *.chello.pl 30.09.03, 21:40
      Nie ma tu nic podświadomego. Żaden mały członek, żadne inne kompleksy nie mają
      znaczenia w porównaniu z władzą, jaką większość mężczyzn posiada nad swoimi
      kobietami: żonami, siostrami, córkami. Nawet zakompleksiony grubasek z małym
      członkiem ma zwykle w domu przynajmniej jedną niewolnicę, która mu gotuje,
      pierze, sprząta i daje dupy. Dla mężczyzn feministki są jak opozycja dla
      komunistów, są zagrożeniem dla władzy, dlatego antyfeminiści stosują wszystkie
      możliwe chwyty w obronie tej władzy.

      Udawane obłudne analizy „co złego w feminizmie”, są przykładem desperackich
      sztuczek, jakie stosują damscy bokserzy w obronie swoich straconych pozycji.
      Dzięki integracji z wolnym światem następuje nieuchronna liberalizacja i
      emancypacja naszego postkomunistycznego ciemnogrodu. Powoli tracimy władzę nad
      naszymi kobietami. Wielu z nas nie potrafi się z tym pogodzić, bo władza
      demoralizuje.
      • Gość: Jacenty Re: Nikt nie chce dobrowolnie dzielić się władzą IP: 217.96.29.* 01.10.03, 09:47
        A wiesz Ewok-ja to bym chętnie oddał Ci władzę żebyś tylko zrezygnowała z
        wolnej aborcji i nie zmuszała mnie do dopłacania do bzykających się małolatów.
        To jest tez mój autoportret antemancypanta:-) Do kwestii władzy masz podejście
        pretendenta-gdy juz wjdziesz na grzędę bardzo się zdziwisz...I jeszcze: myslę,
        że większości polskich domów jest matriarchat-udowodnij, że sie mylę!
        • Gość: Jacenty CDN do EwokRe: Nikt nie chce IP: 217.96.29.* 01.10.03, 09:58
          I wolny świat z którym się integrujemy... myslę,że uniesienia, przezywane przez
          polskie fe ten świat ma zasobą (jakieś20) polityczna poprawność (broń fe)
          wyszła z mody, wracają wzorce rodzinne, słabnie kobiecy wyścig szczurów-
          zwycięża natura. Dla tego świata to Wy fe stajecie się mamutami.Wprawdzie
          Langemord jest z Holandii ale tam też mają największe sukcesu w leczeniu
          homosexualizmu
          • e_wok CDN do EwokRe: Nikt nie chce 01.10.03, 14:41
            Co do mamutów to różnie mówią, przeczytaj choćby ten artykuł w Forum, do
            którego link dała Niedźwiedziczka. Akurat jest na podobnym poziomie rzetelności
            co rewelacje Fukuyamy (bo chyba jego miałeś na myśli) na temat konieczności
            działania w wyspecjalizowanych stadach (czyli w tradycyjnej rodzinie). Co do
            seksu małolatów - lepiej się zastanów, bo ja myślałam, obliczałam i wyszło mi,
            że taniej wyjdzie dofinansowanie środków antykoncepcyjnych niż pomocy
            społecznej dla niewykształconych bezrobotnych z postawą wyucznej bezradności,
            którą przekażą własnym dzieciom, a one przecież mają nas kiedyś utrzymywać. Nie
            wspominając o domach dziecka. Jeśli mam na czymś oszczędzać to wolę na więźniach
            na przykład, nie widzę powodu składania się na telewizor w każdej celi. Co do
            władzy - nie masz mi czego oddawać, sama sobie wezmę :)
            • Gość: Jacenty CDN do EwokRe: Nikt nie chce IP: 217.96.29.* 01.10.03, 15:55
              Tradycyjna rodzina czyli "wyspecjalizowane stado"-to dobre, podoba mi się:) A
              jakim stadem jest "nowoczesna" rodzina?Co do małolatów-to nie kwestia pieniędzy
              ale zasad - dobre zasady nie są darmo.A czy ci więźniowie to mają dokazywać
              w "mokre dni"także w prezerwatychwach z moich pieniędzy? jak to juz wolę ściepe
              na telewizory.
              • Gość: EWOK CDN do EwokRe: Nikt nie chce IP: 213.241.18.* 01.10.03, 16:26
                Tak w ogóle to ja zostałam wywołana do odpowiedzi przez pomyłkę, bo notorycznie
                kogoś ze mną mylisz - w tym wypadku zdaje się, że Doku.
                Fukuyama - ekonomiczny wizjoner (jeśli to przeczyta BD zapewne zgani mnie za
                nadmierne uproszczenie) widzi przyszłość w tradycyjnej rodzinie, która postawi
                na rozwój kariery jednej osoby, podczas gdy druga zajmie się zapleczem, tak aby
                karierowicz zajął się wyłącznie pracą. Na tym ma polegać specjalizacja w
                stadzie. Perspektywa wydaje mi się dość ponura bez względu na to, czy się jest
                w pracy czy "na zapleczu".
                Druga sprawa - dobre zasady powinny być za darmo. Kiedyś tu już pisałam, że
                dzieciaki, żeby zweryfikować pewnik :)) że podczas "pierwszego razu" nie można
                zajść w ciążę zamiast zapytać rodziców, lekarza rodzinnego albo wychowawcę w
                szkole wolą napisać list do Bravo Girl czy innego pisemka. To wiele mówi o
                kondycji tzw. autorytetów, za które powinno się uważać raczej wymienione przeze
                mnie osoby niż redakcję kiepskiej muzycznej gazety.
                • Gość: Jacenty Mylę Cie bo za duzo o Tobie myslę:-) IP: 217.96.29.* 02.10.03, 11:21
                  Nie znałem tej wizji Fukuyamy-ale nie wydaje sie głupia bowiem nic nowego nie
                  wnosi! Tak było zawsze. Jest tu także możliwość zamiany rolami (ona w pracy on
                  w domu)jesli taka chęć. Darmo to nic nie ma,a za dobre zasady płaci się
                  najwięcej!A co do dzieciaków i piewrszego razu-zgoda raz w życiu dajmy prawo do
                  darmowej prezer.Pozdr.
        • Gość: doku Tego dowodzą wyniki obdukcji po awanturach domowyc IP: *.chello.pl 01.10.03, 20:23
          Gość portalu: Jacenty napisał(a):

          > większości polskich domów jest matriarchat-udowodnij, że sie mylę!

          Matriarchat pierwotnie oznaczał mityczną formę organizacji przedhistorycznych
          społeczności. Mit ten okazał się fałszem w świetle rozwoju nauki (historii,
          archeologii, etologii itd.). Teraz więc każdy rozumie to pojęcie jak chce i
          trudno porozumieć się przy jego użyciu. Ja osobiście jestem zwolennikiem
          używania terminu matriarchat jako opisu organizacji społecznej bonobosów. W
          moim rozumieniu matriarchat musiałby np. wiązać się z wolną miłością, zwykle w
          postaci seksu grupowego, z przewagą miłości lesbijskiej pomiędzy sąsiadkami.
          Matriarchat jest fikcją, jeżeli kobieta nie może zdradzać bezkarnie partnera –
          władza daje wolność ale też demoralizuje. Czy tak jest w większości polskich
          domów?
          • Gość: Jacenty Re: Tego dowodzą wyniki obdukcji po awanturach do IP: 217.96.29.* 02.10.03, 11:31
            Oczywiście matriarchat to fikcja-moja prowokacja.Nieuzasadniona jest także
            wiara w priarchat (w rodzinie) na podstawie tego, ze w patologiach kobieta bywa
            bita. Te wyniki dowodzą jedynie tego, że gdy baba i chłop sie piora to obrywa
            baba. Widzisz, tam gdzie pod strzechą zagościło troche ogłady zazwyczaj wygrywa
            mądrzejszy lub-sza.
            • Gość: barbinator matriarchat IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 02.10.03, 16:38
              Gość portalu: Jacenty napisał(a):

              > Oczywiście matriarchat to fikcja-moja prowokacja.


              Nieudana prowokacja. O matriarchacie rozmawialiśmy na forum dużo i szczegółowo.
              Główny problem stanowi zdefiniowanie słowa "matriarchat" co bynajmniej nie jest
              takie jednoznaczne jak ci się wydaje. Krótko: jeżeli przez matriarchat
              rozumiesz system w którym władzę sprawują kobiety to naturalnie taki system
              nigdy nie istniał i raczej nie będzie istniał. Natomiast aż do późnego neolitu
              większość ludzkich wspólnot była martrylinearna i matrolokalna co także
              etymologicznie i semantycznie rzecz biorąc oznacza matriarchat.
              Pozdr. B.
              • leeshy Re: matriarchat 03.10.03, 07:38
                Gość portalu: barbinator napisał(a):

                > Natomiast aż do późnego neolitu
                > większość ludzkich wspólnot była martrylinearna i matrolokalna

                Co wiemy, oczywiscie, z zachowanych z poznego neolitu relacji pisanych i
                owczesnych analiz spoleczno - politycznych.
                • Gość: barbinator Re: matriarchat IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 03.10.03, 09:46
                  leeshy napisał:

                  > Gość portalu: barbinator napisał(a):
                  >
                  > > Natomiast aż do późnego neolitu
                  > > większość ludzkich wspólnot była martrylinearna i matrolokalna
                  >
                  > Co wiemy, oczywiscie, z zachowanych z poznego neolitu relacji pisanych i
                  > owczesnych analiz spoleczno - politycznych.


                  Bez urazy, ale czasami naprawdę lepiej nic nie mówić jak się nie ma nic do
                  powiedzenia. Literatura na ten temat jest bogata, po prostu cokolwiek
                  przeczytaj nt matrylinearności i matrolokalności - łatwo się przekonasz, że w
                  tej kwestii wśród ludzi znających temat nie ma żadnych zasadniczych sporów.
                  Pozdr. B.
                  • leeshy Re: matriarchat 03.10.03, 10:17
                    Tzn o tym ze ludzie nie wiedzieli skad sie biora dzieci i wobec tego latwiej
                    bylo je przypisac do matki, niz do ojca (bo nie znano pojecia ojca) to wiem.
                    Natomiast rzekomymy matriarchat to hipoteza. Zgadzamy sie?
    • Gość: ela Re: Co złego w Feminizmie? IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 01.10.03, 11:56
      "Co w/g Was drogie Panie
      odrzuca nas od Waszych sztandarów?"

      Chyba to, że niesiecie swoje, a że były "wyprodukowane" w siermiężnych czasach
      to ich ciężar mocno daje wam w kość. Do tego jeszcze brak zainteresowania
      potencjalnych tłumów kobiet przestarzałymi hasłami w rodzaju "Jestem
      mężczyzną... mi się należy ... musi mnie słuchać".

      Pozdr.
      • Gość: Jacenty Re: Co złego w Feminizmie? IP: 217.96.29.* 01.10.03, 16:01
        Ale dokładnie potwierdzasz swoja niewiedzę co do napisów z naszych sztandarów!
        • Gość: ela Re: Dlaczego natura odrzuca męskość? IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 02.10.03, 11:20
          Widzę, że żarty się Ciebie trzymają. To dla podtrzymania dobrego nastroju
          wklejam Ci link do ciekawego artykułu „Dlaczego natura odrzuca męskość?”
          tygodnikforum.onet.pl/1134807,0,5698,926,4,artykul.html.
          Widać, że wirus feminizmu macie już przypisany od tzw. natury
          W kontekście tego artykułu Twoje pytanie „Co złego w feminizmie?” ma już
          bardziej katastroficzne brzmienie. Czasu jeszcze wam trochę zostało do
          całkowitego wyginięcia więc może coś wymyślicie. Nie mniej wieje grozą!

          Pozdr.
          • Gość: Jacenty Re: Dlaczego natura odrzuca męskość? IP: 217.96.29.* 02.10.03, 11:49
            Jesli odzruca natura to ok! ale fe jest wynaturzeniem co przyznała np
            zwolenniczka fe Kocia_mama.
            • Gość: ela Re: Dlaczego natura odrzuca męskość? IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 02.10.03, 12:17
              Hmmm. Z artykułu można wnioskować, że to raczej męskość jest wynaturzeniem
              skoro chromosom męski jest u Was w fazie zanikania. Czymś go zastępujecie! Aż
              boję się Wam uświadomić, że chyba tym odpowiedzialnym za feminizm!

              Pozdr.
    • frisky2 Re: Co złego w Feminizmie? 01.10.03, 16:27
      Zawsze mam nieodparte wrazenie, ze z feminizmem walcza ludzie nieco....
      niepewni co do wlasnej wartosci - sorry panowie i panie, jesli kogos urazilem.
      Bo komu moze przeszkadzac sytuacja, w ktorej kobieta i mezczyzna maja rowne
      szanse realizacji zyciowej (zawodowej, rodzinnej, socjalnej itp)?

      W postawie wielu feministek nie podoba mi sie natomiast jedna rzecz dosc czesto
      sie powtarzajaca: poczucie posiadania jedynej racji i obrona jej jak
      niepodleglosci - czesto bez sensu. to burzy mozliwosc normalnej dyskusji.

      w ideologii feministek (choc nie jestem pewien czy wszystkie feministki wyznaja
      taka ideologie) nie podoba mi sie haslo - "moj brzuch nalezy do mnie" - chodzi
      o kwestie aborcji. nie podoba mi sie tez pomijanie kwestii biologicznych przy
      rozpatrywaniu rol spolecznych K i M i skupianie sie wylacznie na kwestiach
      kulturowych.
      • leeshy Re: Co złego w Feminizmie? 02.10.03, 08:39
        Ja moge sie w zasadzie pod ta opinia podpisac. Niczyj rozwoj mi nie
        przeszkadza, za to wkurza mnie gloszenie przez fe JEDYNEJ OBJAWIONEJ PRAWDY -
        kto nie z fe, ten przeciwko fe, bo fe posiadly WIEDZE a reszta tkwi w
        nieswiadomosci i nie ma zadnej racji ani nawet prawa kwestionowania fe pogladow.
        Poza tym licza sie jedynie problemy i bolączki (hehe pamieta ktos to slowo)
        kobiet, zwlaszcza uswiadomionych fe kobiet, a reszta niech sie wali na ryj.
        • Gość: Jacenty Zaraz zaraz Panowie... IP: 217.96.29.* 02.10.03, 11:52
          To jest wasza definicja, a ja pytałem o definicję zwolenniczek fe...
          • leeshy Re: Zaraz zaraz Panowie... 02.10.03, 11:59
            nie dostaniesz definicji od zwolenniczek fe, bo podanie definicji poniekad
            zwiazuje rece. Poza tym jest cala masa odlamow fe, ktore pewnie nie moga sie
            dogadac ze soba w wielu waznych kwestiach, w tym w tej, jak przypuszczam.
            Jedynym wspolnym mianownikiem dla nich wydaje sie byc:
            "Wrogami fe sa wrogowie fe plci obojga"
            • Gość: Jacenty Re: Zaraz zaraz Panowie... IP: 217.96.29.* 02.10.03, 12:45
              To co napisałeś nastraja bardzo pesymistycznie. Teraz to juz tylko wojna. Kto
              kogo zaciuka, a prawda niech wy..la.Ech pozdrawiam.
              • Gość: tad co jest złego w feminizmie? Feminizm! IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 02.10.03, 17:04
                Treść tego tekstu zawarta jest w jego tytule, tak więc osoby b. leniwe, lub/i
                bardzo inteligentne nie muszą go czytać w całości. Feministki (tak będę je
                nazywał dla uproszczenia) przedstawiły tu antyfeministom (to też uproszczenie)
                zarzut, ze skupiają się na hałaśliwym marginesie feminizmu, a nie na jego
                istocie. Owa istota feminizmu polega zaś w. nich na.....(i tu następuje
                wyliczenie kilku ogólnych haseł, z których wynika, że istota feminizmu to
                Prawda, Dobro i Piękno). Niestety, nie jest to takie proste. Czy aby feministki
                nie przypisują do feminizmu pewnych wartości, do ktorych wcale nie posiadają
                praw autorskich? Mówiąc inaczej, nie tylko feministki odwołują się do tych
                wartości, i ich akceptacja nie czyni jeszcze nikogo "feministą"."Feministyczne"
                w feminizmie jest tylko to, co w nim specyficzne. To nie ogólne zasady, ale
                właśnie to, co w feminizmie odrębne, czyni feminizm z feminizmu! I tu mamy do
                czyniena z ciekawym zjawiskiem: im bardziej dana odmiana feminizmu nasycona
                jest ową feministyczną esencją, tym bardziej zbliża się ona do "krzykliwego
                marginesu", który krytykują antyfeminiści. Zwracałem już uwagę na to, że
                feminizm "liberalny" dlatego ma największe (co nie znaczy duże) poparcie
                w "kobiecych masach", bo jest ... najmniej feministycznym z feminizmów. Przy
                tym, akurat w tych miejscach, w których jest on najbardziej feministyczny, jest
                jednoczesnie najmniej liberalny. Zatem, tym, co psuje feminizm, jest nasycenie
                go "esencją feministyczną".
                • leeshy Cos w tym jest n/t 02.10.03, 20:32

Inne wątki na temat:
Pełna wersja