Partnerski podział pracy - przyczynek

03.10.08, 20:40
Przyczynek osobisty i IMO pouczający.
Mam na stanie czterolatka przedszkolnego. Przedszkolak łapie
infekcje z godną podziwu regularnością, ostatnio była grana angina.
U lekarza był tatuś potomka, badanie, antybiotyk, standard.
Odmówiłam wzięcia zwolnienia, bo jednak w pracy jestem potrzebna
niewirtualnie i nie mogę przesadzać więc 3 dni z dziecięciem
siedział jego ojciec a 2 dni mój aktualny partner. Można? Można.
Dziecię było bawione, dostało jeść, leki i bdb (pomijając chorobę)
ta sytuacja wszystkim zrobiła. Jak ktoś mi powie, że mężczyźni są
naturalnie/genetycznie/etc stworzeni do innych celów to zabiję
śmiechem.
    • bertrada Re: Partnerski podział pracy - przyczynek 03.10.08, 21:02
      A ja kiedyś byłam świadkiem jak do dentysty przyszedł ojciec z około 5letnim
      synem. I ten ojciec cały czas, na cały regulator, bez żadnego wstydu, że wszyscy
      go będą słyszeć, mówił do tego syna. Najpierw mu spokojnie tłumaczył gdzie są i
      po co, potem wszedł z nim do gabinetu i chyba go trzymał za rękę. I najpierw
      dentystka mówiła co będzie robić a zaraz potem ten tata to powtarzał, takim
      prostym zrozumiałym językiem. Potem oczywiście bardzo chwalił swojego potomka.
      Przeciętna matka tak nie jest zaangażowana w swoją rolę opiekuna jak był ten
      facet. Pełen profesjonalizm.
      I co ciekawsze, wcale nie był to jakiś zniewieściały, wyżelowany
      homoseksualista, jak pewnie niektórzy zaczną podejrzewać. Wyglądał na takiego
      macho, co to mu nikt na ulicy nie podskoczy.

      I tak się właśnie zastanawiam, czy te osoby, które mają problem z wychodzeniem
      ze stereotypowych ról, właśnie nie są jakieś zaburzone. Być może właśnie to oni
      nie czują się pewnie w swojej roli i boją się ośmieszenia.
      Bo w tej sytuacji, nie podobała mi się tylko reakcja personelu. Te wszystkie
      asystentki i dentystki oczywiście zaczęły się chichrać z tego, komentować, że
      jakiś dziwny i śmieszny ojciec przyszedł. Dlatego stwierdziłam, że żeby móc
      sobie na coś takiego pozwolić, to faktycznie trzeba być silnym psychicznie i
      pewnym siebie facetem.
      • triss_merigold6 Re: Partnerski podział pracy - przyczynek 03.10.08, 21:18
        Coś w tym jest.
        Ojciec potomka zajmował się dzieckiem od urodzenia i z dużym
        zaangażowaniem więc pójście do lekarza czy wakacyjny wyjazd z
        dzieckiem traktuje zupełnie naturalnie, w otoczeniu zresztą jest
        wielu podobnych aktywnych ojców.
        Aktualny to typ patriarchalnego macho, pewnego siebie na tyle, że
        podanie dziecku obiadu czy wyjście na spacer bez kobiecej asysty nie
        rusza jego ego. Też w otoczeniu znajmomych ma wielu ojców
        świadomych, aktywnych i nie ograniczających się tylko do pracy
        zawodowej.
        • bertrada Re: Partnerski podział pracy - przyczynek 03.10.08, 21:59
          Miałam założyć wątek z pytaniem, w co feministki bawiły się w dzieciństwie i w
          co ubierały, że zostały feministkami ale zrezygnowałam. Pomyślałam sobie, że
          jeszcze jakiś idiota weźmie to na poważnie i powyrzuca dzieciom ciuchy i
          zabawki, w obawie, żeby przypadkiem nie wyszło ze swoich płciowych ról. ;D
      • kochanica-francuza Re: Partnerski podział pracy - przyczynek 03.10.08, 22:39
        bertrada napisała:

        > A ja kiedyś byłam świadkiem jak do dentysty przyszedł ojciec z około 5letnim
        > synem. I ten ojciec cały czas, na cały regulator, bez żadnego wstydu, że wszysc
        > y
        > go będą słyszeć, mówił do tego syna.

        Chwała tatusiowi za całokształt zaangażowania, ale mógł chyba ciszej?

        • bertrada Re: Partnerski podział pracy - przyczynek 03.10.08, 22:43
          Facet w ogóle był dość ekspresyjny i nie wyglądał na takiego, co się przejmuje
          tym, co o nim pomyślą. A poza tym, w tym ośrodku, to malutkie gabineciki, jeden
          obok drugiego i cienkie ściany. Nie trzeba krzyczeć, żeby wszystko było słychać.
          Siedząc w poczekalni, dokładnie wiadomo, co gdzie się dzieje i o czym kto
          rozmawia. ;D
          • kochanica-francuza Re: Partnerski podział pracy - przyczynek 03.10.08, 22:54
            bertrada napisała:

            > Facet w ogóle był dość ekspresyjny i nie wyglądał na takiego, co się przejmuje
            > tym, co o nim pomyślą.

            Nie chodzi o to, co myślą, chodzi o to, że przeszkadza.

            Pacjenci mogą nie mieć ochoty wysłuchiwać historii o ząbku Pawełka.

            Toż samo w autobusach: z prawej energiczny synek pokrzykuje wzbudzając
            entuzjazm babuni, z przodu upiornie zaśmiewa się młódź, prezentując zachowania
            godowe, z tyłu łupie perkusja czyjejś empetrójki, a jeszcze jakiś obywatel rzuca
            co chwila narodowym przekleństwem. LUDZIE, CISZEJ!!!
            • dzikowy Re: Partnerski podział pracy - przyczynek 04.10.08, 07:53
              AMEN!
              Za godzinę jadę w dżunglę, tym razem uzbrojony...
              w słuchawki z własnymi hałasami :)
    • bene_gesserit Re: Partnerski podział pracy - przyczynek 03.10.08, 21:08
      Szwagier moj, dziesiec lat temu wychodzacy z malutkimi dziecmi na
      spacer, zniesc nie mogl nieustajacych zachwytow, ze 'o, tatus na
      spacerze' i automatycznego po zachwycie pytania 'a gdzie mamusia'.
      Sadzac z tego, co pisali w gazetach w ciagu ostatnich lat, duzo sie
      zmienilo, w kazdym razie zmienia.
      • triss_merigold6 Re: Partnerski podział pracy - przyczynek 03.10.08, 21:20
        U mnie np. na młodym osiedlu po południu i w weekendy widać wiecej
        panów z małymi dziecmi niż kobiet. Do przedszkola odprowadzają
        dzieci równo ojcowie i matki, przychodzą na zebrania, na dziecięce
        występy, pikniki. Bezobciachowo.
    • piekielnica1 Re: Partnerski podział pracy - przyczynek 03.10.08, 22:02
      Pare lat temu wybralam sie na wystawy grafiki Joana Miro,
      fascynujace bylo to, ze obserwowalam mlodego mezczyzne z dwojka
      dzieci w wieku przedszkolnym, ktorym ow tata przy kazdym eksponacie
      cos dlugo tlumaczyl, a dzieci, jak nie dzieci sluchaly, patrzyly i
      zadawaly pytania. I tak ze czterdziesci minut. Btla to wystawa
      surealistycznej grafiki, z ktorej sama niewiele rozumialam, a ojciec
      potrafil autentycznie zainteresowac tym swoje male dzieci.
    • mama303 Re: Partnerski podział pracy - przyczynek 03.10.08, 22:52
      ale co w tym dziwnego albo godnego założenia wątku? Mój mąż też
      chodzi z dzieckiem do lekarzam, zostaje w domu kiedy wypada jego
      kolei, zaprowadza do przedszkola i odbiera częściej niż ja.
      Koleżanki z pracy mają podobnie :-) a moja rodzona niepracująca
      siostra zupełnie inaczej.
      • piekielnica1 Re: Partnerski podział pracy - przyczynek 03.10.08, 23:27
        > ale co w tym dziwnego albo godnego założenia wątku?

        Jak dokladniej poczytsz to forum to dowiesz sie od niektorych
        pisujacych tutaj panow, ze Twoj maz jest malo meski.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja