Co oznacza dla was kobiecość

05.10.08, 08:16
Czym jest kobiecośc i co dla was oznacza? Bardzo jestem ciekaw
waszych opinii. Do napisania tego postu skłoniła mnie między innymi
lektura waszego forum. Z tego co rozumiem to dla dzisiejszych
feministek najwiekszym problemem dla kobiet nie jest dyskryminacja
prawna, która w wiekszości albo nawet w całości juz nie istnieje,
natomiast dyskryminacja i gorsza pozycja kobiet wynika z
kultury, wychowania, podziału na tzw. męskośc i kobiecość czyli
mówiąc w skrócie kultury patriarchalnej. Według feministek pełna
równośc pomiędzy kobietami a mężczyznami będzie wtedy kiedy nie
tylko pod względem prawnym ale także kulturowym kobiety i mężczyźnie
będa sobie równi. W praktyce oznacza to np. że w poszczegolnych
zawodach i na poszczegolnych stanowiskach będzie zbliżona liczba
kobiet i męzczyzn ale bez przymusu prawnego tylko w sposób
naturalny, że w rodzinie będzie pełne partnerstwo, ze nie będzie
tzw. ról męskich i kobiecych i w zasadzie poza biologią której nie
przeskoczymy nic nas nie bedzie różnić. Równośc oznacza także, że
np. kobiety doszlusują do mężczyzn i będa przeklnac tak samo jak oni
albo z kolei faceci się zmienią i nie będa przeklinać. Równośc
oznacza tez że albo kobiety jak faceci zaczną korzystac z usług
prostytutek albo faceci tak jak kobiety prawie nie będa korzystac z
usług prostytutek. Takich konkretnych przykładów mozna mnozyć. Czyli
tak jak napisałem w sumie poza biologią nic juz kobiet i mężczyzn
nie będzie różnić. Naturalnie kobiety i mężczyźni nadal znacznie
będa się róznic pomiędzy soba tak jak i dzisiaj nie będzie natomiast
przypisywania pewnych ról czy cech kobietom bądź męzczyznom. Nikomu
więc nie przyjdzie do głowy, że kobieta jest bardziej opiekuńcza i
lepiej się nadaje do opiki nad dzieckiem. W naturalny sposób wyrówna
się tez liczba przedszkolanek/przedszkolanków obu płci. Naturalnie
nikomu nie przyjdzie tez do głowy, że to mężczyzna musi zarabiac jak
mówi Marek Kondrat. Nikogo nie będzie juz dziwić boks kobiet,
gimnastyka artystyczna mężczyzn, kobiety z tatuażami, mężczyźni w
spódniczkach i szpilkach, kobiety w barach ze striptizem, mężczyźni
uprawiający aerobic czy namiętnie oglądający "Taniec z gwiazdami"
itp. W sumie po zastanowieniu musze przyznac feministkom rację.
Rzeczywiście pod względem prawnym trudno mówic o jakiejś
dyskryminacji kobiet natomiast jeżeli chcemy prawdziwej równości
płci musielibysmy dokonac rewolucji w kulturze. Z drugiej jednak
strony jeżeli będzie pełna równośc i kobiety poza swoją fizycznościa
niczym nie będa się róznić od mężczyzn to czym będzie kobiecośc?
Poza tym jeżeli kobiety będa w zasadzie takie same jak mężczyźni to
czym nas facetów zafascynują, co sprawi, że będziemy się w was
zakochiwać? Jeżeli będziemy się róznić tylko fizycznie to myslę, że
nasze relacje damsko-męskie tez będa się sprowadzać do relacji
czysto fizycznych czyli do seksu natomiast takie pojęcie jak miłośc
przejdzie do lamusa bo w sumie jak mozna się zakochac w przepraszam
za okreslenie facecie z cyckami:) Może przesadzam ale jak wy to
dziewczyny widzicie. Żeby było jasne ja jestem za równouprawnieniem
ale jednak nie do końca. Jestem przeciwny takiej rewolucji
kulturowej jakie propagują feministki. Uważam, że lepiej dla nas i
dla was jeżeli jednak pewne róznice będa występować nawet jeżeli
przez to byłoby mniej kobiet prezesów czy dyrektorów ale z drugiej
strony tez mniej kobiet alkoholików czy bezdomnych bo to jest ta
druga ciemna strona męskiej dominacji, której odnosze wrażenie nie
zauważacie. Co dzisiaj dla mnie oznacza kobiecość?
Kobiecość to dla mnie pewna delikatnośc, wrażliwość, subtelność
emocjonalnośc, to sposób poruszania się, rozmawiania, brak
wulgarności, ta przysłowiowa zmiennośc nastrojów, to także te
wszystkie irytujące tańce z gwiazdami, tańce na lodzie, wizyty u
kosmetyczki itp:)to wreszcie świadomośc, ze każda kobieta (no
powiedzmy prawie każda) nawet ta robiąca karierę chciałaby
jednoczesnie miec mężczyzne który będzie się nia opiekował i ja
wspierał. Kurcze może troche chaotycznie to napisałem ale tak to
widzę. Jeżeli byśmy te kulturowe podstawy naruszyli to wszystko to
znika i czym wtedy będzie kobiecość. Zapraszam do dyskusji.
    • kropka_bordo Re: Co oznacza dla was kobiecość 05.10.08, 09:51
      Dla mnie feminizm jest przede wszystkim dążeniem do sytuacji w której ludzie bez
      względu na płeć mieliby możliwość rozwijać swoje własne cechy, a nie te, które
      kulturowo im przypisano. Więc do pewnego stopnia, owszem obie płcie zrównałyby
      się w różnych zachowaniach. To już się stało, mam koleżanki klnące siarczyście i
      kolegów którym 'c*pa' nie przejdzie przez usta. Mam też wrażenie że tak było,
      mniej więcej, zawsze, z tym że kultura nie dopuszczała tego do powszechnej
      świadomości.

      Ale nie obawiałabym się na twoim miejscu :) po pierwsze jest cała gama osobowych
      różnic, które mogą zachwycić obie strony, i równie dobrze silna i przebojowa
      kobieta może zachwycić delikatnego i wyciszonego z natury mężczyznę, jak i od
      wprowadzenia równości kobiety o delikatnej i ciepłej naturze nie znikną z
      powierzchni ziemi. Dla każdego coś dobrego :)
      No właśnie, chodzi o to żeby było dla każdego, a nie tylko wedle jednego wzorca.

      Wiesz, ja też jak miałabym określić wyimaginowanego mężczyznę marzeń, to raczej
      używałabym określeń: delikatny, czuły, wrażliwy, rozumiejący, emocjonalny...
      niż: uparty, agresywny, silny, nie-emocjonalny... rozumiesz? To są cechy które
      wszyscy bardziej cenimy, bo nam niczym nie grożą. A potem idziemy w świat i
      zakochujmy się w realnych ludziach którzy mają po trochę każdej cechy, i tej
      która nam się dobrze kojarzy i tej której byśmy się obawiali. To wszystko chyba
      na tym właśnie polega.
      • stephen_s Re: Co oznacza dla was kobiecość 05.10.08, 10:03
        Bardzo ładnie napisane :)
      • zbynioem Re: Co oznacza dla was kobiecość 05.10.08, 10:08
        kropka_bordo napisała:

        > Dla mnie feminizm jest przede wszystkim dążeniem do sytuacji w
        której ludzie be
        > z
        > względu na płeć mieliby możliwość rozwijać swoje własne cechy, a
        nie te, które
        > kulturowo im przypisano. Więc do pewnego stopnia, owszem obie
        płcie zrównałyby
        > się w różnych zachowaniach. To już się stało, mam koleżanki klnące
        siarczyście
        > i
        > kolegów którym 'c*pa' nie przejdzie przez usta. Mam też wrażenie
        że tak było,
        > mniej więcej, zawsze, z tym że kultura nie dopuszczała tego do
        powszechnej
        > świadomości.
        Nie zgodze się że tak było zawsze. Jednak te role i zachowania
        męskie i żeńskie były inne. Do dzisiaj zresztą są choc juz nie w tym
        stopniu. Mimo wszystko to przede wszystkim jednak kobiety chodza do
        kosmetyczki, oglądaja taniec z gwiazdami, komedie romantyczne,
        opiekują się dziećmi. Mężczyźni zaś znacznie częsciej klną, pija
        piwo przed telewizorem i oglądaja mecz, zarabiaja na dom, korzystają
        z usług prostytutek, są bardziej agresywni itd.
        > Ale nie obawiałabym się na twoim miejscu :) po pierwsze jest cała
        gama osobowyc
        > h
        > różnic, które mogą zachwycić obie strony, i równie dobrze silna i
        przebojowa
        > kobieta może zachwycić delikatnego i wyciszonego z natury
        mężczyznę, jak i od
        > wprowadzenia równości kobiety o delikatnej i ciepłej naturze nie
        znikną z
        > powierzchni ziemi. Dla każdego coś dobrego :)
        > No właśnie, chodzi o to żeby było dla każdego, a nie tylko wedle
        jednego wzorca
        Owszem nie ma jednego wzorca i nigdy nie było. Wiadomo, że każdemu
        podoba się co innego ale jednak jest pewien wzorzec pewien archetyp
        zarówno kobiecości jak i męskosci. Co z tego, że kobieta jest super
        atrakcyjna fizycznie, niesamowicie inteligentna skoro nie ma cech
        uznawanych przez mnie jak i przez wiekszośc męzczyzn za kobiece. Ona
        może wtedy być moją koeżanka, moge pójśc z nia do łózka ale nie
        zakocham się w niej bo niestety ale przeciwieństwa się przyciągają.
        Zresztą zauważ że w krajach zachodnich a coraz częsciej także i w
        Polsce kobiety uważają mężczyzn za zniewieściałych a mężczyźni
        kobiety za zbyt męskie i mało kobiece. W seksie to nie przeszkadza
        bo żeby iśc z dziewczyną do łózka wystarczy że jest atrakcyjna,
        zadbana i chętna. Do prawdziwego uczucia trzeba chyba jednak czegoś
        więcej i tego czegoś coraz bardziej chyba brakuje. ale to zawsze tak
        jest że coś zyskując coś jednoczesnie tracimy.
        • ja.sinner Re: Co oznacza dla was kobiecość 05.10.08, 11:43
          > Do prawdziwego uczucia trzeba chyba jednak czegoś
          > więcej i tego czegoś coraz bardziej chyba brakuje. ale to zawsze
          > tak jest że coś zyskując coś jednoczesnie tracimy.

          Chyba jednak troszeczke idealizujesz zycie.
          To znaczy, ze co? ze kiedys taki ideal zwiazku byl mozliwy, a teraz
          z powodu feminizmu jest to niewykonalne?
          Mylisz sie, kiedys gdy rodzice aranzowali malzenstwa swoich dzieci,
          lub gdy one byly zawierane z powodow wylacznie spolecznych (bo ani
          stary kawaler, ani stara panna nie mieli szns na samodzielne,
          zaakceptowane spolecznie zycie) taki ideal byl mozliwy do
          osiagniecia?

          > ale jednak jest pewien wzorzec pewien archetyp
          > zarówno kobiecości jak i męskosci.

          Rozumiem, ze interesuje cie ten archetyp obowiazujacy od zarania
          ludzkosci, no chocby od czasow jaskiniowych?
          I, ze sam reprezentujesz wlasnie taki archetyp meskosci?


          > Do prawdziwego uczucia trzeba chyba jednak czegoś więcej i tego
          > czegoś coraz bardziej chyba brakuje. ale to zawsze tak
          > jest że coś zyskując coś jednoczesnie tracimy.

          I jestes pewien, ze to wylacznie przez feminizm?, ze wczesniej to
          tylko same zwiewne, powabne, plochliwe, zawstydzone i niesmiale i
          ULEGLE panienki po swiecie chodzily.
          I ze wystarczylo ich dla wszystkich mezczyzn, ktorzy oczywiscie,
          reprezentowali wylacznie archetyp prawdziwego mezczyzny?
          • zbynioem Re: Co oznacza dla was kobiecość 05.10.08, 12:09
            ja.sinner wcale nie idealizuję przeszłości ani nie twierdzę że
            feminizm to samo zło. Zastanawiam się tylko co by się stało gdyby
            rzeczywiście odrzucić te wszystkie normy, archetypy, role społeczne
            do kosza. Zastanawiam się czy taka "niekobieca" kobieta moze byc w
            jakis sposób atrakcyjna dla męzczyzna a "niemęski" męzczyzna dla
            kobiety. Pomijam tutaj aspekt seksulany chodzi mi bardziej o
            prawdziwe uczucie, o związek. Kiedyś było pewnie gorzej niz dzisiaj
            i nie ma co przeszłości generalizowac ale było jednak jasne co to
            znaczy męskosc a co kobiecość. Dzisiaj mamy juz pewne zamieszanie w
            tym względzie ale jeszcze da się kobietę od mężczyzny jakoś odróznić
            i nie chodzi tylko o że kobieta posiada biust. Jeżeli jednak w
            przyszlości nie byłoby żadnej róznicy pomiędzy płciami to czym
            byłaby kobiecość?
            • ja.sinner Re: Co oznacza dla was kobiecość 05.10.08, 12:57
              Masz na mysli takie zrownanie wygladu jak wprowadzil MAO w Chinach
              Ludowych - wszyscy w takich samych mundurkach?
            • saszenka2 Re: Co oznacza dla was kobiecość 18.10.08, 00:31
              zbynioem napisał:

              > ja.sinner wcale nie idealizuję przeszłości ani nie twierdzę że
              > feminizm to samo zło. Zastanawiam się tylko co by się stało gdyby
              > rzeczywiście odrzucić te wszystkie normy, archetypy, role
              społeczne
              > do kosza. Zastanawiam się czy taka "niekobieca" kobieta moze byc w
              > jakis sposób atrakcyjna dla męzczyzna a "niemęski" męzczyzna dla
              > kobiety. Pomijam tutaj aspekt seksulany chodzi mi bardziej o
              > prawdziwe uczucie, o związek. Kiedyś było pewnie gorzej niz
              dzisiaj
              > i nie ma co przeszłości generalizowac ale było jednak jasne co to
              > znaczy męskosc a co kobiecość. Dzisiaj mamy juz pewne zamieszanie
              w
              > tym względzie ale jeszcze da się kobietę od mężczyzny jakoś
              odróznić
              > i nie chodzi tylko o że kobieta posiada biust. Jeżeli jednak w
              > przyszlości nie byłoby żadnej róznicy pomiędzy płciami to czym
              > byłaby kobiecość?

              A mi się właśnie "męscy faceci" nie podobają i jakoś ze
              swoim "niemęskim mężem" sobie żyję. To wszystko zależy od
              preferencji danej jednostki. Jedni wolą płochliwe kobiety, inni
              silne, tak samo rozkładają się proporcje wśród miłośników brunetek i
              blondynek.
        • six_a Re: Co oznacza dla was kobiecość 05.10.08, 12:09
          >Co z tego, że kobieta jest super atrakcyjna fizycznie,
          niesamowicie inteligentna skoro nie ma cech uznawanych przez mnie
          jak i przez wiekszośc męzczyzn za kobiece. Ona może wtedy być moją
          koeżanka, moge pójśc z nia do łózka ale nie zakocham się w niej bo
          niestety ale przeciwieństwa się przyciągają.


          no, no, łaskawca, może pójść do łóżka...
          myślałam, że nic mnie już tutaj nie rozśmieszy.
        • saszenka2 Re: Co oznacza dla was kobiecość 18.10.08, 00:28
          Owszem nie ma jednego wzorca i nigdy nie było. Wiadomo, że każdemu
          podoba się co innego ale jednak jest pewien wzorzec pewien archetyp
          zarówno kobiecości jak i męskosci. Co z tego, że kobieta jest super
          atrakcyjna fizycznie, niesamowicie inteligentna skoro nie ma cech
          uznawanych przez mnie jak i przez wiekszośc męzczyzn za kobiece. Ona
          może wtedy być moją koeżanka, moge pójśc z nia do łózka ale nie
          zakocham się w niej bo niestety ale przeciwieństwa się przyciągają.
          Zresztą zauważ że w krajach zachodnich a coraz częsciej także i w
          Polsce kobiety uważają mężczyzn za zniewieściałych a mężczyźni
          kobiety za zbyt męskie i mało kobiece. W seksie to nie przeszkadza
          bo żeby iśc z dziewczyną do łózka wystarczy że jest atrakcyjna,
          zadbana i chętna. Do prawdziwego uczucia trzeba chyba jednak czegoś
          więcej i tego czegoś coraz bardziej chyba brakuje. ale to zawsze tak
          jest że coś zyskując coś jednoczesnie tracimy.

          Myślę, że to nie archetyp jest tu problemem, lecz fakt, że dana
          osoba nam po prostu nie odpowiada. Jeszcze musi zaiskrzyć. Co z
          tego, że facet jest przystojny, "męski", skoro nie ma "chemii"?
      • takete_malouma Re: Co oznacza dla was kobiecość 17.10.08, 23:52
        kropka_bordo napisała:

        > Wiesz, ja też jak miałabym określić wyimaginowanego
        > mężczyznę marzeń, to raczej używałabym określeń:
        > delikatny, czuły, wrażliwy, rozumiejący, emocjonalny...
        > niż: uparty, agresywny, silny, nie-emocjonalny...

        Życzę ci, byś dostała to, czego ideologicznie pragniesz pragnąć.
    • goblin.girl Re: Co oznacza dla was kobiecość 05.10.08, 12:51
      zbynioem napisał:
      > Kobiecość to dla mnie pewna delikatnośc, wrażliwość, subtelność
      > emocjonalnośc, to sposób poruszania się, rozmawiania, brak
      > wulgarności, ta przysłowiowa zmiennośc nastrojów, to także te
      > wszystkie irytujące tańce z gwiazdami, tańce na lodzie, wizyty u
      > kosmetyczki itp:)to wreszcie świadomośc,

      rany. nie dość, ze dzielisz świat na czarne i białe, to jeszcze myslisz niebo z
      gwiazdami odbitymi na powierzchni stawu, że tak się subtelnie wyrażę.
      Wrażliwosc i emocjonalnosc posiadam, bo człowiek, który nie posiada tych cech,
      jest kaleką, na litość boską. Przeklinać mi sie zdarza, zwłaszcza gdy komentuję
      pewne aspekty rzeczywistości. Jak mówił pisarz, zakląć rzadko i w porę to rzecz
      rozumna i przydatna, zbyt częste przeklinanie psuje swój własny efekt - a dla
      mnie daje efekt wulgarnosci, która razi mnie w równym stopniu u mężczyzn i
      kobiet. Tańców na lodzie nie oglądam, za to czytuję pudelka. Oglądam mecze,
      nieregularnie, bo nie mamy telewizora. Do kosmetyczki nie chodzę, do fryzjera
      owszem, bo poki co, nie potrafię się sama w domu opitolić maszynką jak mój mąż.
      Włosy mam aktualnie krótkie. Nie dziwi mnie gimnastyka artystyczna w męskim
      wydaniu. Boksem się nie pasjonuję w żadnym wydaniu. Coś jeszcze? Jestem kobieca
      czy nie?
      Zapewniam, ze feminizm nie przeszkodzi, żeby cechy określane przez Ciebie jako
      kobiece występowały nadal w różnych konfiguracjach. Moze niekoniecznie wszystkie
      naraz, i całe szczęście. Bo czy zastanawiałeś się, o czym mieliby ze sobą
      rozmawiać, taka archetypiczna kobieta i mężczyzna reprezentujacy wyłacznie tzw.
      meskie cechy? Jedno o tancu z gwiadami, a drugie o meczach? Cos mi sie wydaje,
      ze konwersacja polegałaby w najlepszym razie na uprzejmym puszczaniu mimo uszu,
      co drugie ględzi, i tak na zmianę, a jako płaszczyzna wspólnych zainteresowań
      pozostawałby... sorry, ale chyba tylko seks. Jeśli w ogóle.
      • zbynioem Re: Co oznacza dla was kobiecość 05.10.08, 13:12
        Goblin girl niepotrzebnie starasz się mnie ośmieszyć i
        zaszufladkowac moje poglądy jako niepowazne. Oczywiscie, że kobieta
        może zakląć, zresztą 1000 lat temu tez kobiety klnęły, piły piwo a
        mężczyźni zdarzało się przebierali w damskie ciuszki i wypłakiwali
        się kobietom w rękaw. Jednak pewne cechy i pewne role męskie i
        żeńskie cały czas istniały. Ten archetyp idealnego mężczyzny i i
        dealenj kobiety naturalnie że zmienial się i dostosowywal do danej
        epoki, inny był tez w róznych częściach świata. Generalnie jednak
        były i do dzisiaj są pewne trwałe role społeczne, cechy czy
        zachowania przynależne jednej płci.
        • bertrada Re: Co oznacza dla was kobiecość 05.10.08, 14:02
          Bo te wszystkie ograniczenia nałożone na kobiety to są dokładnie te same
          ograniczenia, jakie współcześnie nakłada się na kobiety ciężarne albo mające pod
          opieką małe dzieci. Dzisiaj też jest źle widziane, żeby taka młoda matka czy
          kobita w ciąży piła, paliła, imprezowała się, wylegiwała przed telewizorem
          zamiast zająć się dzieckiem, była agresywna, czy przeklinała pchając wózek. Te
          wszystkie cechy kobiety idealnej, są w rzeczywistości cechami idealnej niani. A,
          że dawniej kobiety były na okrągło w ciąży, to i społeczeństwo wymagało od nich,
          żeby na okrągło były tymi niańkami. A, że rzeczywistość jest inna od ludzkich
          wyobrażeń i nie wystarczy mieć jajniki macicę, żeby być genetycznie uwarunkowaną
          dobrą opiekunką, to było jak było. Czyli większość kobiet, nie mogąc ani
          sprostać oczekiwaniom ani wyrwać się ze swojej roli, stawały się nerwowe i
          lękliwe. Co powodowało, że w zależności od temperamentu i tego, na co mogły
          sobie pozwolić, zachowywały się albo agresywnie albo histerycznie. Jakoś musiały
          odreagować te wszystkie swoje frustracje. I stąd to tylko krok do pojawienia się
          kolejnego stereotypu, jakoby kobiety były niezrównoważone psychicznie,
          humorzaste itp.
          • zbynioem Re: Co oznacza dla was kobiecość 05.10.08, 14:12
            Ograniczenia kultura nakłada nie tylko na kobiety ale i na mężczyzn.
            To męsczyzna ma być zawsze silny, zwarty i gotowy. To męzczyzna ma
            zarabiać i nie jest to tylko opinia Marka Kondrata ale jak pokazuja
            sondaże także około 90% kobiet. No i pamiętaj, że facet ma byc
            facetem a nie babą i chłopaki nie płaczą a ten który płacze to
            mięczak. Tak więc radziłbym ostrożnie bertrado z tym sugerowaniem,
            ze ograniczenia kultura nakłada tylko na kobiety. Każda płec ma
            swoje ograniczenia ale i swoje przywileje. Owszem kobieta w ciązy
            jest ograniczenona. Nie moze pić, palić czy imprezować do drugiej w
            nocy ale z drugiej strony nie musi pracować a pomijając jakies
            rodziny patologiczne jej męzczyzna stara się jej pomagac i robić
            wszystko za nią.
            • bertrada Re: Co oznacza dla was kobiecość 05.10.08, 14:32
              I wszystko jest pięknie i ładnie, dopóki obie strony się na to wszystko zgadzają
              i wypełniają te swoje role spontanicznie i chętnie. Ale wcześniej czy później,
              jak minie stan zakochania, jedna ze stron zauważa, że ma jakąś przewagę nad
              drugą i w przypadku ewentualnego rozstania tamta strona praktycznie traci wszystko.

              Poza tym odkąd ludzkość nauczyła się gromadzić dobra, wymyśliła prawo własności
              i dziedziczenia, to wymyśliła również instytucję małżeństwa, która niejako
              stabilizuje i reguluje to wszystko. I w tym momencie, kobieta, która od
              dzieciństwa, nie dość, że była słabsza fizycznie to jeszcze była na okrągło w
              ciąży, nie miała większych szans na zdobycie łupów ani na obronę majątku przed
              grabieżą. I albo wychodziła za mąż, co dawało jej wikt opierunek dach nad głową
              i jakąś pozycję społeczną albo zostawała dobrem publicznym, czyli prostytutką.
              Czyli musiała przyjąć rolę pokornego i przymilnego sługi, żeby ktoś zechciał ją
              sponsorować. I nawet jak takie nie były, to szła fama, że takie powinny być, bo
              to zwiększa ich szansę na rynku matrymonialnym.
            • goblin.girl Re: Co oznacza dla was kobiecość 05.10.08, 19:59
              bertrada napisała:
              Dzisiaj też jest źle widziane, żeby taka młoda matka czy
              > kobita w ciąży piła, paliła, imprezowała się, wylegiwała przed telewizorem
              > zamiast zająć się dzieckiem, była agresywna, czy przeklinała pchając wózek.

              Nie mieszajmy dwóch rzeczy. ja akurat tez źle widzę kobiety, które w ciazy piją
              i palą, ale to nie jest ograniczenie kulturowe! Nie podoba mi się tez, gdy
              dzieckiem zajmują się osoby agresywne, przeklinajace non-stop i imprezujące na
              okrągło - ciekawe dlaczego? Ale to już nie dotyczy tylko i wyłacznie kobiet.


              zbynioem napisał:
              Owszem kobieta w ciązy
              > jest ograniczenona. Nie moze pić, palić czy imprezować do drugiej w
              > nocy ale z drugiej strony nie musi pracować

              Tak, zbyniu, nie musi. Ma też ten przywilej, ze moze zostać zwolniona zaraz po
              urlopie macierzynskim, albo w ogóle nie przyjęta do zadnej pracy z racji
              rozmnożenia się lub potencjalnej szansy na rozmnożenie.

              Nie miałam zamiaru próbować Cię ośmieszać; naprawde życzę Ci, zebyś znalazł
              panią odpowiadajacą Twojemu ideałowi, o ile jeszcze takowej nie znalazłeś, żebyś
              był w stanie ją utrzymywać, opiekować sie i wspierać przez całe długie życie, i
              żebyscie szczęśliwi byli. Amen. A sobie życzę, zebym mogła życ po swojemu.
            • saszenka2 Re: Co oznacza dla was kobiecość 18.10.08, 00:42
              zbynioem napisał:

              > Ograniczenia kultura nakłada nie tylko na kobiety ale i na
              mężczyzn.
              > To męsczyzna ma być zawsze silny, zwarty i gotowy. To męzczyzna ma
              > zarabiać i nie jest to tylko opinia Marka Kondrata ale jak
              pokazuja
              > sondaże także około 90% kobiet. No i pamiętaj, że facet ma byc
              > facetem a nie babą i chłopaki nie płaczą a ten który płacze to
              > mięczak. Tak więc radziłbym ostrożnie bertrado z tym sugerowaniem,
              > ze ograniczenia kultura nakłada tylko na kobiety. Każda płec ma
              > swoje ograniczenia ale i swoje przywileje. Owszem kobieta w ciązy
              > jest ograniczenona. Nie moze pić, palić czy imprezować do drugiej
              w
              > nocy ale z drugiej strony nie musi pracować a pomijając jakies
              > rodziny patologiczne jej męzczyzna stara się jej pomagac i robić
              > wszystko za nią.

              Z tym niepłakaniem przez mężczyzn to przereklamowane i powoli ten
              pogląd zmierza do działu:archiwia. Skoro już nawet Tede mówi w
              programie na żywo, że facet czasem może się popłakać, to już pewne
              zmiany następują, powoli, bo powoli, ale zmierzają we właściwym
              kierunku.
              • heretic_969 Re: Co oznacza dla was kobiecość 18.10.08, 02:59
                A co ma Tede wspólnego z facetem? :)
                • saszenka2 Re: Co oznacza dla was kobiecość 19.10.08, 00:42
                  heretic_969 napisał:

                  > A co ma Tede wspólnego z facetem? :)
                  Po pierwsze, to on nim jest, a po drugie, jeśli raper, który za
                  wszelką cenę stara się wystrzegać emocji przypisywanych kobietom,
                  wypowiada takie słowa, że facet także może sobie czasem popłakać, to
                  świadczy to już o jakimś przełomie w społecznym podejściu do
                  podziału na "zachowania kobiece i męskie".
                  • heretic_969 Re: Co oznacza dla was kobiecość 19.10.08, 02:22
                    Tede z pewnością nie reprezentuje wszystkich mężczyzn... A swoją drogą, skąd
                    wiesz, że te "zachowania kobiece i męskie" są efektem społeczeństwa a nie biologii?
          • stephen_s Re: Co oznacza dla was kobiecość 05.10.08, 14:25
            > Te
            > wszystkie cechy kobiety idealnej, są w rzeczywistości cechami idealnej niani.

            O! To ciekawe. Nigdy na to nie zwróciłem uwagi...
      • saszenka2 Re: Co oznacza dla was kobiecość 18.10.08, 00:39
        goblin.girl napisała:

        > zbynioem napisał:
        > > Kobiecość to dla mnie pewna delikatnośc, wrażliwość, subtelność
        > > emocjonalnośc, to sposób poruszania się, rozmawiania, brak
        > > wulgarności, ta przysłowiowa zmiennośc nastrojów, to także te
        > > wszystkie irytujące tańce z gwiazdami, tańce na lodzie, wizyty u
        > > kosmetyczki itp:)to wreszcie świadomośc,
        >
        > rany. nie dość, ze dzielisz świat na czarne i białe, to jeszcze
        myslisz niebo z
        > gwiazdami odbitymi na powierzchni stawu, że tak się subtelnie
        wyrażę.
        > Wrażliwosc i emocjonalnosc posiadam, bo człowiek, który nie
        posiada tych cech,
        > jest kaleką, na litość boską. Przeklinać mi sie zdarza, zwłaszcza
        gdy komentuję
        > pewne aspekty rzeczywistości. Jak mówił pisarz, zakląć rzadko i w
        porę to rzecz
        > rozumna i przydatna, zbyt częste przeklinanie psuje swój własny
        efekt - a dla
        > mnie daje efekt wulgarnosci, która razi mnie w równym stopniu u
        mężczyzn i
        > kobiet. Tańców na lodzie nie oglądam, za to czytuję pudelka.
        Oglądam mecze,
        > nieregularnie, bo nie mamy telewizora. Do kosmetyczki nie chodzę,
        do fryzjera
        > owszem, bo poki co, nie potrafię się sama w domu opitolić maszynką
        jak mój mąż.
        > Włosy mam aktualnie krótkie. Nie dziwi mnie gimnastyka artystyczna
        w męskim
        > wydaniu. Boksem się nie pasjonuję w żadnym wydaniu. Coś jeszcze?
        Jestem kobieca
        > czy nie?
        > Zapewniam, ze feminizm nie przeszkodzi, żeby cechy określane przez
        Ciebie jako
        > kobiece występowały nadal w różnych konfiguracjach. Moze
        niekoniecznie wszystki
        > e
        > naraz, i całe szczęście. Bo czy zastanawiałeś się, o czym mieliby
        ze sobą
        > rozmawiać, taka archetypiczna kobieta i mężczyzna reprezentujacy
        wyłacznie tzw.
        > meskie cechy? Jedno o tancu z gwiadami, a drugie o meczach? Cos mi
        sie wydaje,
        > ze konwersacja polegałaby w najlepszym razie na uprzejmym
        puszczaniu mimo uszu,
        > co drugie ględzi, i tak na zmianę, a jako płaszczyzna wspólnych
        zainteresowań
        > pozostawałby... sorry, ale chyba tylko seks. Jeśli w ogóle.
        A on na ów seks się zgadza, nawet jak nie jest archetypiczna.

        Nie wiem, o co Zbyniowi chodzi z tymi tańcami na lodzie. Oglądalność
        rozkłada się po równo. Tak samo jak w przypadku "Fabryki gwiazd".
        To rozrywka i tyle, ona nie ma płci. Programy muzyczno-
        "youcandance`owe" zdarza mi się oglądać, Pudelków nie czytuję. Do
        fryzjera nie chodzę, jak włosy się zachce pofarbować na wyjątkową
        okazję, to dzwonię po przyjaciela-fryzjera, na co dzień wolę unikać
        wizyt w salonie, żeby z moich włosów do pasa nie zostały pojedyncze
        pasma. Kosmetyczek nie nawiedzam, bo ani tego nie potrzebuję do
        szczęścia, ani czasu nie mam. Mecze oglądam namiętnie, seriali
        praktycznie nie oglądam, co najwyżej jakieś pojedyncze odcinki. Ilu
        ludzi, tyle upodobań i ich kombinacji.
    • bertrada Re: Co oznacza dla was kobiecość 05.10.08, 12:52
      Ale te wszystkie podziały na pierwiastek męski i żeński są sztuczne i
      dostosowane do warunków społeczno-ekonomicznych a nie do uwarunkowań
      biologicznych. I nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Po prostu ktoś kiedyś
      sobie wymyślił, że swiat ma być podzielony na 2 części i każdy kto urodzi się z
      penisem to ma być agresywny, waleczny, dominujący, prawy, sprawiedliwy i mądry.
      Natomiast wszyscy ci którzy urodzili się bez penisa to mają zachowywać się na
      odwrót.

      I podobnie było z wszystkimi innymi podziałami. Jak był ustrój niewolniczy, to
      też stereotypowo człowiek wolny to był mądry, prawy, szlachetny, piękny itp a
      niewolnik to był głupi i bezmózgi osiłek. Podobnie było w feudalizmie i podobnie
      jest w przypadku stereotypowych wyobrażeń o rasach i narodowościach.
      We wszystkich tych przypadkach, osoby, które podbiły i sprowadziły do roli
      poddańczej innych, produkują całą masę stereotypów i norm usprawiedliwiających
      swoje postępowanie i pozycję.

      Dlatego pojęcia kobiecość i męskość mają znaczenie typowo symboliczne i nie mają
      żadnego biologicznego uwarunkowania. Co oczywiście pokazały badania
      socjologiczne, które sprawdzały zachowanie ludzi w określonych warunkach. Po
      tych wszystkich eksperymentach Zimbardy, Skinnera i paru innych psychologów,
      podniosły się krzyki, że są one mało wiarygodne, bo eksperymentowano tylko na
      mężczyznach a kobiety, ponieważ są "inne" to z całą pewnością nie zachowałyby
      się tak jak tamci badani mężczyźni. I eksperymenty powtórzono, tym razem na
      kobietach. I wyniki badań były w 100% takie same jak w przypadku mężczyzn. Co
      jeszcze raz potwierdziło prawdziwość teorii, że w identycznych sytuacjach,
      ludzie zachowują się tak samo bez względu na płeć. I te wszystkie różnice jakie
      można zaobserwować, wzięły się stąd, że kobiety zawsze miały więcej ograniczeń i
      nie mogły w pełni rozwinąć skrzydeł.
      • zbynioem Brawo Bertrada! 05.10.08, 13:05
        Ależ ja się z toba całkowicie zgadzam. Wszelkie róznice poza
        biologicznymi to wytwór kultury. Masz absolutnie rację. W ogóle
        jesteś chyba jedyna osobą która pisze na temat. Pytanie tylko brzmi
        co oznaczac będzie kobiecość jeżeli przyjmiemy że hipotetycznie za
        kilkaset lat obie płcie zrzuca z siebie ten gorset kultury? A może
        po prostu tak jak pisałem płcie będa oznaczały tylko róznice
        biologiczne? Tylko czy taka "męska" kobieta będzie pociągac męzczyzn
        a "kobiecy" mężczyźni kobiety. To nie jest teza bertrado tylko
        pytanie. Co o tym sądzisz?
        • bertrada Re: Brawo Bertrada! 05.10.08, 13:25
          Nie bardzo widzę możliwość zatarcia się płci. Pewnych cech fizycznych nie da się
          zatrzeć. Poza tym dobór naturalny tak nas ukształtował, że ludziom w sposób
          biologicznie uwarunkowany podobają się te cechy płci przeciwnej, które są
          wyraźnie inne od cech płci własnej. I im większe te różnice tym delikwent
          atrakcyjniejszy. Podejrzewam, że mężczyznom zawsze będą się podobały duże
          piersi, wąska talia, gładkie ciało itp. A kobietom szerokie ramiona, wąskie
          biodra i jędrne pośladki i być może jakieś niewielkie owłosienie ciała (mówię
          niewielkie, bo dymorfizm dymorfizmem ale jednak lepiej nie wychodzić poza
          granicę gatunku).

          A jeżeli te cechy są naturalne i jeżeli naturalnym jest szukanie partnera płci
          przeciwnej, to tym samym, ludzie, chociażby strojem, będą próbować podkreślać te
          cechy, które są atrakcyjne dla potencjalnego partnera. Wszystko po to, żeby
          zwiększyć swoje szanse na zdobycie kogoś atrakcyjnego. I wydaje mi się, że to w
          zupełności wystarczy. Co więcej, wydaje mi się, że to zazwyczaj musiało
          wystarczać, bo ludzie nie są w stanie długo grać kogoś, kim nie są. I nawet jak
          przez jakiś czas zachowywali się zgodnie ze stereotypami, to później, gdy się
          bliżej poznali i spoufalili ze sobą, to wszelkie hamulce puszczały i każdy był
          taki jakim go natura stworzyła.
          • zbynioem Re: Brawo Bertrada! 05.10.08, 13:40
            Owszem ale nie zakochujemy się w dużych cyckach czy jędrnej pupci.
            Nie będe się tutaj wypowiadal za kobiety ale rozmawiamy czasami na
            ten temat w męskim gronie i żeby w jakiejś kobiecie się zakochać
            musi się ona czyms od nas odrózniać, musi nas facetów zafascynować.
            Jeżeli zafascynuje nas swoimi cycjkami to skończy się wyłacznie na
            seksie, jeżeli zafascynuje swoja inteligencją co raczej mało
            prawdopodobne nie dlatego, że nie ma inteligentnych kobiet tylko
            inteligencja raczej facetów nie fascynuje to możemy zostac
            przyjaciółmi. Żeby jednak zaistniało uczucie trzeba czegos więcej.
            Jeżeli kobieta będzie mniej więcej taka jak ja sam, nie będzie w
            niej żadnej tajemnicy, żadnego mojego przeciwieństwa to czym ona
            mnie zafascynuje. Fajna buzia i ładne cycki to za mało aby było
            między nami coś powazniejszego. Choc kto wie może to i dobrze i może
            tak ma być. Może przez to życie będzie łatwiejsze jeżeli łaczyć nas
            będzie tylko biologia, popędy a nie uczucia.
            • bertrada Re: Brawo Bertrada! 05.10.08, 13:49
              Zakochujemy się w feromonach a nie w wyglądzie. ;P
              A atrakcyjny wygląd to tylko motywacja, żeby pójść z kimś do łóżka, czyli
              niejako dopełnienie tych feromonów.
              Natomiast cechy charakteru to jest coś, co sprawia, że z daną osobą chcemy wejść
              w trwały związek. W przeciwnym wypadku będzie to tylko kilkumiesięczne
              zauroczenie, które skończy się z wielkim hukiem.
              A to jakie cechy nam się podobają, zależy od naszych własnych cech. Jeden będzie
              się czuł dobrze w towarzystwie osoby rozrywkowej a drugi woli kogoś spokojnego.
              Jeden lubi przeklinającego choleryka a drugi lubi ustatkowanego dyplomatę. A to
              przecież nie zależy od płci.
              • zbynioem Re: Brawo Bertrada! 05.10.08, 14:07
                To co napisałas może i ładnie brzmi alke w teorii. W praktyce
                szukamy w płci przeciwnej własnie tej do końca niezdefiniowanej i
                dla każdego oznacząjącej co innego męskosci czy kobiecości. Zresztą
                zauważ jak wiele kobiet narzeka dzisiaj, że męzczyźni sa
                zniewieściali i prawdziwych męzczyn juz nie ma. Jeżdża potem takie
                panie na sekswakacje to Tunezji albo Egiptu bo tam to sa jeszcze
                prawdziwe chłopy. Mężczyźni z kolei uwazaja, że kobiety zatraciły
                swoja kobiecość i albo szukaja tych bardziej "kobiecych" albo
                ograniczaja relacje z kobietami tylko do seksu. Nie wiem może sie
                nie znam ale myślę, że pełna równośc płci i odrzucenie wszelkich ról
                społecznych, wszelkich cech danej płci oznacza totalną zmiane
                relacji damsko-męskich na paktycznie każdym poziomie.
                • bene_gesserit Re: Brawo Bertrada! 05.10.08, 14:11
                  Najpierw piszesz o 'archetypie' meskosci czy kobiecosci, a teraz -
                  ze te pojecia oznaczaja dla kazdego co innego. To sie wzajemnie
                  wyklucza.

                  Role spoleczne, tozsamosc i bycie _osoba_ nie oznacza jedynie bycia
                  kobieta czy mezczyzna. Mozna pozostac soba, bedac kims, kto jest
                  zdolny i do zdecydowania, i do uleglosci, kto potrafi byc i
                  zdecydowany, i roztrzepany itd.
                  • zbynioem Re: Brawo Bertrada! 05.10.08, 14:19
                    bene_gesserit napisała:

                    > Najpierw piszesz o 'archetypie' meskosci czy kobiecosci, a teraz -
                    > ze te pojecia oznaczaja dla kazdego co innego. To sie wzajemnie
                    > wyklucza.
                    >
                    > Role spoleczne, tozsamosc i bycie _osoba_ nie oznacza jedynie
                    bycia
                    > kobieta czy mezczyzna. Mozna pozostac soba, bedac kims, kto jest
                    > zdolny i do zdecydowania, i do uleglosci, kto potrafi byc i
                    > zdecydowany, i roztrzepany itd.
                    Nie uważam żeby to się wzajemnie wykluczało. Na przykład dla córki
                    agresywnego alkoholika prawdziwym męzczyzna będzie często ten co
                    bije i pije. Ten archetyp jest mniej więcej taki sam we wszystkich
                    kulturach, natomiast występuja w nim pewne róznice. Zresztą nie
                    odkrywam tu żadnej Ameryki. Zapytaj 100 losowo wybranych kobiet i
                    100 losowo wybranych męzczyzn jakiego chcieliby partnera/partnerkę,
                    jakie cechy charakteru powinien on reprezentować a okaze sie że maja
                    pododbne oczekiwania
                    • bene_gesserit Re: Brawo Bertrada! 05.10.08, 14:30

                      Kiedys takie pytanie 'czego oczekujesz od mezczyzny' 'czego od
                      kobiety' pojawialo sie w wywiadach z mezczyznami na koncu WO. I
                      tylko jakies 30% odpowiedzi to bylo standardowe odbicie
                      stereotypowej wizji meskosci i kobiecosci.

                      A o archetypach - jak i o gejszach - to moze sobie jeszcze poczytaj.
                • bertrada Re: Brawo Bertrada! 05.10.08, 14:13
                  Z tym, że większość osób nie ma szans pamiętać tego, jak to naprawdę było
                  dawniej i jak wyglądali i zachowywali się mężczyźni i kobiety z dawnych epok i
                  żyje jakimiś marzeniami i złudzeniami, albo bezmyślnie powtarza zasłyszane
                  opinie. A te osoby, które jeszcze coś pamiętają to albo są w takim stanie, że
                  ich wspomnienia nie są dość wiarygodne albo są sfrustrowane przemijającym życiem
                  i idealizują czasy swojej młodości.
                  • zbynioem Re: Brawo Bertrada! 05.10.08, 14:24
                    Tak tylko że póki co zyjemy jeszcze w takich czasach, że te
                    archetypy męskosci i kobiecości nadal nas kształtują. Podobnie jak
                    kształtuje nas model patriarchalny i kultura judeochrześciajńska i
                    to nie zaleznie czy jesteśmy feministkami, moherami, liberałami,
                    konserwatystami, ateistami, klerykałami. Wszyscy żyjemy mniej więcej
                    w takim otoczeniu i ono w jakims tam stopniu nas kształtuje. Jeżeli
                    będzie pełna równośc pomiędzy płciami a ograniczenia nie tylko te
                    wynikające z prawa ale i te kulturowe wyrzucimy to kosza to wtedy
                    moim zdaniem kobieciś i męskosc będa się definiowac tylko poprzez
                    róznice biologiczne a to oznacza radykalną róznice w relacjach
                    damsko-męskich. Nie oceniam czy to dobrze czy źle stwierdzam tylko
                    pewien fakt albo może inaczej nie fakt ale bardzo prawdopodobny
                    scenariusz
                    • bertrada Re: Brawo Bertrada! 05.10.08, 14:43
                      W dzisiejszych czasach, kiedy odeszliśmy już od gospodarki opartej na rodzinnych
                      manufakturach na rzecz gospodarki opartej na globalnych korporacjach, rodzina to
                      już przeżytek. Nie jest do niczego potrzebna. Bo nawet dzieci nie są wychowywane
                      w domach tylko w pozadomowych instytucjach. Dom przestaje być miejscem spędzania
                      większości życia, staje się tylko noclegownią, bo wszystko inne jest poza domem.
                      Podejrzewam, że w tej sytuacje relacje damsko męskie powrócą do jakiegoś
                      neolitycznego modelu, czyli do czegoś bardzo naturalnego i uwarunkowanego
                      biologicznie. To znaczy, ludzie będą zawierać krótkotrwałe spontaniczne związki
                      bez zobowiązań, oparte na jakiejś przyjaźni, fascynacji czy chociażby chwilowej
                      chęci zaspokojenia potrzeb seksualnych. Jak w komunach hipisowskich. W takiej
                      sytuacji to prawdę mówiąc płeć ewentualnego partnera nie będzie miała większej
                      różnicy. ;)
                      • zbynioem Re: Brawo Bertrada! 05.10.08, 14:53
                        Bertrado ja patrzę na to troche inaczej ale bardzo podoba mi sie
                        twoja szczerośc. w każdym razie myslę, że twoja diagnoza jest bardzo
                        trafna. Nie jestem tylko taki pewien czy będzie to dobre. Tutaj mam
                        poważne wątpliwości. Owszem człowiek będzie wolny, jeszcze bardziej
                        wolny niz dzisiaj i nie będzie mial tylu ograniczeń ale z drugiej
                        strony to rodzina zawsze dawała jakies tam oparcie, poczucie
                        bezpieczeństwa zarówno emocjonalne jak i materialne. Pewnie, że nie
                        każda rodzina ale jednak wiekszość. Czyli tak jak pisałem będa pewne
                        plusy ale i minusy. Ty jesteś bardziej na TAK, ja jestem bardziej
                        sceptyczny. Dzieki jednak ze szczerośc.
                        • bertrada Re: Brawo Bertrada! 05.10.08, 16:14
                          Rodzina zaspokajała potrzebę stabilizacji i bezpieczeństwa. Przynajmniej dawała
                          taką nadzieję. W dzisiejszych czasach taką potrzebę zapewnia konto w banku,
                          fundusz emerytalny, polisa ubezpieczeniowa i dobrze zorganizowana opieka
                          socjalna. Jak człowiek ma pewność, że w wypadku choroby, starości czy
                          bankructwa, jest ktoś kto się nim zaopiekuje i udzieli mu realnej i skutecznej
                          pomocy, to nie ma to większego znaczenia, czy jest to rodzina czy obce osoby
                          zatrudnione przez jakąś instytucję.
                      • johnny-kalesony Re: Brawo Bertrada! 05.10.08, 20:39
                        bertrada napisała:

                        >Dom przestaje być miejscem spędzani
                        > a
                        > większości życia, staje się tylko noclegownią, bo wszystko inne jest poza domem
                        > .
                        > Podejrzewam, że w tej sytuacje relacje damsko męskie powrócą do jakiegoś
                        > neolitycznego modelu, czyli do czegoś bardzo naturalnego i uwarunkowanego
                        > biologicznie. To znaczy, ludzie będą zawierać krótkotrwałe spontaniczne związki
                        > bez zobowiązań, oparte na jakiejś przyjaźni, fascynacji czy chociażby chwilowej
                        > chęci zaspokojenia potrzeb seksualnych.

                        Jak niektóre bardziej prymitywne zwierzęta?
                        Już kiedyś na tym forum pisałem o tej obsesji obecnej fazy feminizmu na punkcie
                        zacierania różnic płciowych, porównując feminizstyczny ideał człowieka do
                        prymitywnego organizmu, jakim są pantofelki albo eugleny.
                        W jaki sposób mnie ta fascynacja nie dziwi. Feministki - podobnie jak pantofelki
                        albo eugleny - pozbawione są mózgu, więc instynktownie lgną do towarzystwa sobie
                        najbliższego ...



                        Pozdrawiam
                        Keep Rockin'
                        • bertrada Re: Brawo Bertrada! 05.10.08, 20:59
                          I jak zwykle johnny-kalesony nie zrozumiał tekstu pisanego. No cóż niektórzy
                          mężczyźni, zwłaszcza ci bardziej męscy, z mózgiem wyżartym przez testosteron,
                          pod literami widzą tylko białą płaszczyznę.
                      • heretic_969 Re: Brawo Bertrada! 05.10.08, 23:36
                        W takiej
                        > sytuacji to prawdę mówiąc płeć ewentualnego partnera nie będzie miała większej
                        > różnicy. ;)

                        Będzie miała. Choćby dlatego, że z partnerem płci własnej dużo łatwiej o
                        złapanie jakiegoś syfa:)
                        • six_a Re: Brawo Bertrada! 06.10.08, 00:52
                          >Będzie miała. Choćby dlatego, że z partnerem płci własnej dużo
                          łatwiej o złapanie jakiegoś syfa:)

                          podziel się z nami swymi doświadczeniami. liczę na jakiś
                          szczegółowy opis.
                          • heretic_969 Re: Brawo Bertrada! 06.10.08, 01:04
                            Swoimi - nie, ale mogę podrzucić coś takiego:

                            en.wikipedia.org/wiki/Men_who_have_sex_with_men#Health_issues
                            • six_a Re: Brawo Bertrada! 06.10.08, 01:08
                              aha, bądź czujny w takim razie, nigdy nie wiadomo, kto i gdzie
                              czyha.
                              zajrzę jak tylko zostanę mężczyzną, chociaż sądzę, że nawet wtedy
                              będę to mieć w dupie.
                              :)
                              • johnny-kalesony Re: Brawo Bertrada! 06.10.08, 01:19
                                six_a napisała:

                                > zajrzę jak tylko zostanę mężczyzną, chociaż sądzę, że nawet wtedy
                                > będę to mieć w dupie.
                                > :)

                                Teraz sama widzisz, jak natura mocno w nas tkwi ... Jak mniemać można - nawet
                                gdybyś była mężczyzną, byłabyś gejem!


                                Pozdrawiam
                                Keep Rockin'
                                • six_a Re: eureka! 06.10.08, 01:33
                                  wstaw więcej wykrzykników:)
                                  pozdrawiam
                                  keep cockin'
                • saszenka2 Re: Brawo Bertrada! 18.10.08, 00:55
                  zbynioem napisał:

                  > To co napisałas może i ładnie brzmi alke w teorii. W praktyce
                  > szukamy w płci przeciwnej własnie tej do końca niezdefiniowanej i
                  > dla każdego oznacząjącej co innego męskosci czy kobiecości.
                  Zresztą
                  > zauważ jak wiele kobiet narzeka dzisiaj, że męzczyźni sa
                  > zniewieściali i prawdziwych męzczyn juz nie ma. Jeżdża potem takie
                  > panie na sekswakacje to Tunezji albo Egiptu bo tam to sa jeszcze
                  > prawdziwe chłopy. Mężczyźni z kolei uwazaja, że kobiety zatraciły
                  > swoja kobiecość i albo szukaja tych bardziej "kobiecych" albo
                  > ograniczaja relacje z kobietami tylko do seksu. Nie wiem może sie
                  > nie znam ale myślę, że pełna równośc płci i odrzucenie wszelkich
                  ról
                  > społecznych, wszelkich cech danej płci oznacza totalną zmiane
                  > relacji damsko-męskich na paktycznie każdym poziomie.

                  Ale czy to narzekanie "za prawdziwymi mężczyznami" nie jest efektem
                  wychowania? Rodzice, dziadkowie uczyli, że facet ma być taki i taki,
                  ojciec/dziadek taki był, więc taka kobieta szuka podobnego faceta. A
                  taka, gdzie tato był wrażliwy, wyrażał uczucia, będzie szukała
                  faceta umiejącego opisywać swoje emocje?
            • saszenka2 Re: Brawo Bertrada! 18.10.08, 00:50
              zbynioem napisał:

              > Owszem ale nie zakochujemy się w dużych cyckach czy jędrnej pupci.
              > Nie będe się tutaj wypowiadal za kobiety ale rozmawiamy czasami na
              > ten temat w męskim gronie i żeby w jakiejś kobiecie się zakochać
              > musi się ona czyms od nas odrózniać, musi nas facetów
              zafascynować.
              > Jeżeli zafascynuje nas swoimi cycjkami to skończy się wyłacznie na
              > seksie, jeżeli zafascynuje swoja inteligencją co raczej mało
              > prawdopodobne nie dlatego, że nie ma inteligentnych kobiet tylko
              > inteligencja raczej facetów nie fascynuje to możemy zostac
              > przyjaciółmi. Żeby jednak zaistniało uczucie trzeba czegos więcej.
              > Jeżeli kobieta będzie mniej więcej taka jak ja sam, nie będzie w
              > niej żadnej tajemnicy, żadnego mojego przeciwieństwa to czym ona
              > mnie zafascynuje. Fajna buzia i ładne cycki to za mało aby było
              > między nami coś powazniejszego. Choc kto wie może to i dobrze i
              może
              > tak ma być. Może przez to życie będzie łatwiejsze jeżeli łaczyć
              nas
              > będzie tylko biologia, popędy a nie uczucia.
              A czym są uczucia? Czy nie są w pewnym sensie wypadkową biologii i
              chemii z elementami psychologii?
        • saszenka2 Re: Brawo Bertrada! 18.10.08, 00:47
          zbynioem napisał:

          > Ależ ja się z toba całkowicie zgadzam. Wszelkie róznice poza
          > biologicznymi to wytwór kultury. Masz absolutnie rację. W ogóle
          > jesteś chyba jedyna osobą która pisze na temat. Pytanie tylko
          brzmi
          > co oznaczac będzie kobiecość jeżeli przyjmiemy że hipotetycznie za
          > kilkaset lat obie płcie zrzuca z siebie ten gorset kultury? A może
          > po prostu tak jak pisałem płcie będa oznaczały tylko róznice
          > biologiczne? Tylko czy taka "męska" kobieta będzie pociągac
          męzczyzn
          > a "kobiecy" mężczyźni kobiety. To nie jest teza bertrado tylko
          > pytanie. Co o tym sądzisz?
          I każda grupa znalazłaby grono osób zainteresowanych związkiem czy
          też inną relacją. Każdy człowiek ma swój obraz idealnego
          partnera/partnerki.
      • johnny-kalesony Re: Co oznacza dla was kobiecość 05.10.08, 23:17
        bertrada napisała:

        > Ale te wszystkie podziały na pierwiastek męski i żeński są sztuczne i
        > dostosowane do warunków społeczno-ekonomicznych a nie do uwarunkowań
        > biologicznych. I nie mają nic wspólnego z rzeczywistością.
        (...)
        > Dlatego pojęcia kobiecość i męskość mają znaczenie typowo symboliczne i nie maj
        > ą
        > żadnego biologicznego uwarunkowania.


        Przykład typowej, pustej gadki serwowanej tonami na gender-studies.
        Gdzie konkrety? Nie ma konkretów i na pewno na gender-studies ich nie będzie,
        ponieważ ilekroć ktokolwiek zabiera się w tej materii do rzeczowych badań,
        środowiska genderowe podnoszą krzyk protestacyjny.
        Cóż, strach przed prawdą rodzi desperację ...
        A prawda jest następująca:

        academic.evergreen.edu/curricular/imagingthebody/Handouts/alexander_2002.pdf
        Informacja gazetowa:
        www.azstarnet.com/sn/fromcomments/108552.php

        Inny eksperyment:

        www.psychologytoday.com/articles/pto-3207.html

        Kiedyś pisałem na ten temat obszerniej, ale teraz już mi się nie chce. Genderyzm
        i teoria genderowa jest po prostu piramidalną bujdą na resorach, pseudonauką. To
        zdaje się pierwszy przypadek, kiedy bajdurzenie kawiarnianych mędrków awansowało
        do rangi nauki ... :D



        Pozdrawiam
        Keep Rockin'
      • heretic_969 Hehe, głupotki piszesz... 05.10.08, 23:27
        Po prostu ktoś kiedy
        > ś
        > sobie wymyślił, że swiat ma być podzielony na 2 części

        Ale powiedz mi, dlaczego wymyślił i dlaczego się wszystko tak łatwo, bez oporów,
        przyjęło? Boska interwencja? Nadczłowiek Nietzschego? :)

        A Johnny podrzucił parę linków, które obalają Twoją teoryjkę, jak znajdę czas
        też kilka dorzucę...
        • bertrada Re: Hehe, głupotki piszesz... 05.10.08, 23:45
          Skoro w czymś jest biznes i ktoś z tego ma duże profity, to nie ma szans, żeby
          się nie przyjęło. Zwłaszcza, że na swój sposób jest to wygodne. A mojej teoryjki
          nie da się obalić a już na pewno nie za pomocą innych teoryjek, które nie
          uwzględniają czynnika ekonomicznego w życiu człowieka. ;)
          • bene_gesserit Re: Hehe, głupotki piszesz... 06.10.08, 00:11
            Bertrada, nie przejmuj sie, kaleson ta alexander od zielonych
            koczkodanow wymachuje przy byle okazji. Jemu (jak i niekotrym
            niedoukom) wydaje sie, ze fakt, iz zielone koczkodanice
            spontanicznie do zabawy wybieraja czerwona plastikowa patelnie
            swiadczy niezbicie o tym, ze miejsce kobiety jest w kuchni.
            Tymczasem jesli o czyms to swiadczy to najwyzej o jego
            nauczycielach z lo. Kiepsko.
            • johnny-kalesony Re: Hehe, głupotki piszesz... 06.10.08, 00:21
              A czym ty (oprócz ewangelii wg Dworkini, Kazi Szczuki) możesz powymachiwać, żeby
              uzasadnić prawdziwość naukowej teorii genderowej?
              Czy potrafisz mi przytoczyć JAKIEKOLWIEK rzetelne badania, które za genderyzmem
              stoją, które go uzasadniają?
              Czy nie sądzi, że genderyzm jest raczej formą religijną, zorganizowaną podobnie
              jak sekty, w których wiedzę uzyskuje się na drodze wiary w prawdy objawione
              przez nienaruszalny autorytet guru?


              Pozdrawiam
              Keep Rockin'
              • bene_gesserit Re: Hehe, głupotki piszesz... 06.10.08, 00:29

                Jestes kolejnym trollem, ktoremu sie wydaje, ze nie wyznaje zadnej
                ideologii, wyznajac ja przy tym az milo. Twoje reakcje sa
                irracjonalne, rozumienie swiata - zadne, wiedza ogolna - na
                poziomie siedmiolatka; masz nawet problem z interpretacja prostych
                jak drut wynikow badan. Od wielu lat przebywasz na forum
                tematycznym, poruszajacym tematy, ktorych nigdy nie miales okazji
                przemyslec, bo wszystko ci tatus lopatka do glowki powkladal. Nie
                zamierzam z toba dyskutowac, bo jesli ja, my czy ktokolwiek tu
                wyznaje tajemniczy 'genderyzm' to ty jestes papiezem
                antygenderyzmu, misiu. Spij slodko, intelektualny nieudaczniku.
                • johnny-kalesony Re: Hehe, głupotki piszesz... 06.10.08, 00:39
                  Nie rozmawiamy o mnie ... :D
                  Rozmawiamy o naukowej rzetelności teorii genderowej. Poprosiłem więc o
                  empiryczne, doświadczalne uzasadnienie jej statusu naukowości, jeżeli
                  rzeczywiście ma być nauką, a nie sekciarską formą para-religijną.

                  Przebywam na tym forum już wystarczająco długo, żeby do takich reakcji się -
                  ilekroć poruszam zagadnienie badawczego umocowania genderyzmu - przyzwyczaić.
                  Podobnie reagują wyznawcy sekt, kiedy ktoś z zewnątrz neguje boskość i
                  prawdziwość nauk otoczonego czcią guru sekty. Posłuchaj sobie babć na antenie
                  Radyja Maryja a rozpoznasz siebie. Kto wie - może taka właśnie będzie twoja
                  przyszłość.



                  Pozdrawiam
                  Keep Rockin'
                  • bene_gesserit Re: Hehe, głupotki piszesz... 06.10.08, 00:45

                    Nie jestem tu po to, zeby ci _cokolwiek_ udowadniac. Jestes
                    zakutoglowym, niedojrzalym - rowniez intelektualanie - kolesiem i
                    szkoda na to moich pieknych raczek. Gdybys istotnie chcial zglebic
                    naukowe podstawy feminizmu, to bys to zrobil pare lat temu,
                    wlasnymi raczkami, zamiast nagabywac obce kobiety i zebrac o pomoc.
                    Dobra wiadomosc to ta, ze nadal mozesz to zrobic, o ile bedziesz w
                    stanie znalezc jakas biblioteke naukowa i przeczytac cos wiecej,
                    niz pisemko z golymi babami. Powodzenia! Trzymam kciuki!
                    • johnny-kalesony Re: Hehe, głupotki piszesz... 06.10.08, 00:58
                      bene_gesserit napisała:

                      >
                      > Nie jestem tu po to, zeby ci _cokolwiek_ udowadniac.

                      Aha - czyli mam UWIERZYĆ. Innymi słowy - doznać oświecenia, przyjąć chrzest,
                      wstępując do grona wyznawców i depozytariuszy jedynej prawdy, głoszonej przez
                      kościół genderowy tak?

                      > Jestes
                      > zakutoglowym, niedojrzalym - rowniez intelektualanie - kolesiem i
                      > szkoda na to moich pieknych raczek.

                      Czyli jednak słuchasz Radyja Maryja. Wydaje mi się, że sporo feministek na
                      starość zostanie religijnymi dewotkami ...


                      > Gdybys istotnie chcial zglebic
                      > naukowe podstawy feminizmu, to bys to zrobil pare lat temu,
                      > wlasnymi raczkami, zamiast nagabywac obce kobiety i zebrac o pomoc.

                      Chciałem zgłębić, czego dowodem jest znalezione sprawozdanie z wyników badań dr
                      Alexander, która postanowiła teorię genderową SPRAWDZIĆ na drodze rzetelnych,
                      policzalnych i jak najbardziej obiektywnych eksperymentów.
                      Czego chcieć więcej?


                      Pozdrawiam
                      Keep Rockin'
                      • bene_gesserit Re: Hehe, głupotki piszesz... 17.10.08, 16:35

                        Jasiunia - naprawde masz braki :)
                        Wiara nie polega na dowodach, synek. Skoro mowa o dowodach, chodzi
                        o wiedze. Reprezentujesz na tym forum rzesze ignorantow - nie
                        znudzio ci sie jeszcze?

                        I rozumiem, ze twoi najblizsi krewni to koczkodany zielone, ale
                        wierz mi - z reszta tu piszacych jest inaczej :)
          • heretic_969 Re: Hehe, głupotki piszesz... 06.10.08, 00:56
            A czym np. uzasadnisz taką różnicę:
            knowledge.wharton.upenn.edu/article.cfm?articleid=1848
            albo taką:
            www.telegraph.co.uk/news/uknews/1574402/Women-and-gay-men-are-%27worst-drivers%27.html
            albo taką:
            www.voxeu.org/index.php?q=node/1435
            • bene_gesserit Re: Hehe, głupotki piszesz... 06.10.08, 01:10
              Mozna udowadniac natura albo kultura. Obawiam sie jednak, ze to za
              malo, by uwierzyc ze dzieli nas odleglosc taka sama, co nas i
              pierwotniaki.
    • inflacja.wyobrazni Re: Co oznacza dla was kobiecość 05.10.08, 15:52
      To mezczyzni nie potrzebuja opieki i wsparcia?

      zbynioem napisał:


      powiedzmy prawie każda) nawet ta robiąca karierę chciałaby
      > jednoczesnie miec mężczyzne który będzie się nia opiekował i ja
      > wspierał.
    • heretic_969 Naturalnie kobieta i mężczyzna NIGDY 05.10.08, 23:34
      nie będą sobie kulturowo równi, bo są biologicznie SKRAJNIE inni. Tezy
      feministek "to wszystko sprawa kultury" można bardzo łatwo ośmieszyć - wystarczy
      zauważyć, że kultura jest następstwem natury a nie na odwrót.
      Poza tym bredzisz o tym "braku przymusu prawnego". A kto chce, przykładowo,
      regulować (rzekomo) seksistowskie reklamy?
      • bertrada Re: Naturalnie kobieta i mężczyzna NIGDY 05.10.08, 23:48
        Kultura jest następstwem gospodarki a nie natury. To byt kształtuje świadomość a
        nie odwrotnie, czy się to komuś podoba czy nie.
        • heretic_969 Re: Naturalnie kobieta i mężczyzna NIGDY 06.10.08, 00:46
          Hmmm, nawet ciekawe, ale stoi to trochę w sprzeczności z tym, co wcześniej
          napisałaś ("że ktoś sobie coś wymyślił"). Teraz to ma ręce i nogi:) A tak w
          ogóle, to czym uzasadniasz swoją tezę? I czy uwzględniasz fakt, że dana forma
          gospodarowania też nie jest podana na tacy, ale zależy od innych uwarunkowań, w
          tym także natury ludzkiej?
          Ofkorz, to długi temat, więc nie będę urażony, jak nie będzie Ci się chciało
          teraz o tym pisać:)
          • bertrada Re: Naturalnie kobieta i mężczyzna NIGDY 06.10.08, 00:56
            "że ktoś sobie coś wymyślił" to był duży skrót myślowy. ;D
            A dana forma gospodarowania nie jest podana na tacy tylko dostosowana do wymogów
            przede wszystkim środowiska geograficznego w jakim dana społeczność funkcjonuje.
            Czyli ukształtowania terenu, ilości zasobów naturalnych, klimatu, powierzchni,
            poziomu rozwoju sąsiadów itp. Wystarczy przejrzeć podręczniki historii,
            zwłaszcza starożytnej i zobaczyć jak byt wpływał na rozwój cywilizacji, religii,
            kultury a nawet w ramach doboru naturalnego jak wpływał na geny.
      • bene_gesserit Re: Naturalnie kobieta i mężczyzna NIGDY 06.10.08, 00:11
        Biologicznie SKRAJNIE inni to sa pantofelki pierwotniaki i ludzie,
        a kultura jest przeciwienstwem natury. Co oczywiscie nie wyklucza
        wplywu jednej na druga. Chociaz oczywiscie w dzisiejszych czasach
        to natura jest w odwrocie.
        • mariusz_bolek Re: Naturalnie kobieta i mężczyzna NIGDY 06.10.08, 00:31
          Gdyby kobiety statystycznie miały większe mięśnie dwukrotnie większe niż
          mężczyźni(co kiedyś padło na forum- znaczy ta liczba)to pewnie dzisiaj to
          mężczyźni musieliby walczyć o równouprawnienie;)
          • bene_gesserit Re: Naturalnie kobieta i mężczyzna NIGDY 06.10.08, 00:36
            Bzdury, wcale nie chodzi o miesnie.

            Chodzi o zrozumienie zaleznosci miedzy odbywaniem stosunku a
            powstawaniem nowego zycia. Dopoki tego nie rozumiano, kobiety -
            jako istoty obdarzone _tajemnicza_ moca _samodzielnego_tworzenia_
            nowego zycia byly obdarzone szacunkiem i wladza. Kiedy neolityczni
            mezczyzni zrozumieli, ze polowa zaslugi nalezy do nich i ze dzieki
            temu porwane w jasyr moga rodzic nie swoje, ale _ich_ dzieci,
            kobiety staly sie _wlasnoscia_, przedmiotem, a nie podmiotem
            rodzicielstwa.
            • johnny-kalesony Ty chyba studiujesz na genderach ... 06.10.08, 00:51
              :D


              Pozdrawiam
              Keep Rockin'
              • bene_gesserit Re: Ty chyba studiujesz na genderach ... 06.10.08, 00:53

                Alez skad :)
                Za to odebralam staranne wyksztalcenie na swietnej uczelni, na
                kierunku eksperymentalnym, wiec nie mam najmniejszych problemow z
                interpretacja wynikow badan.

                Jakby co, to nigdy nie jest za pozno na studia, jasiu.
            • wen_yinlu Re: Naturalnie kobieta i mężczyzna NIGDY 18.10.08, 13:00
              Przypomniały mi się ryciny z małym homunkulusem wewnątrz plemnika... Co dopiero
              gdy mężczyźni byli przekonani, że to oni w całości tworzą tego nowego człowieka,
              a kobietę jak glebę trzeba zaorać, potem w nią zasiać i pilnować co by bydło nie
              weszło w szkodę ;)

              Co złośliwsze z pań naukowców na moich studiach przypominały panom, że za to
              mitochondrialnego DNA (tego poza jądrem komórkowym) to z plemnika raczej
              niewiele się do zarodka przemknie i tak naprawdę to nie jest pół na pół jeśli
              chodzi o geny...
        • heretic_969 Re: Naturalnie kobieta i mężczyzna NIGDY 06.10.08, 00:48
          Skrajnie to pojęcie oczywiście subiektywne. I oczywiście masz rację, że natura
          jest przeciwieństwem kultury, ale mi chodziło o to, że natura poprzedza kulturę,
          więc to ona wywiera na nią wpływ i ją kształtuje.
          • bene_gesserit Re: Naturalnie kobieta i mężczyzna NIGDY 06.10.08, 00:54
            A moze jakis przyklad, bo nie pojmuje. Rozumiesz - te pojecia
            subiektywne sa
            • heretic_969 Re: Naturalnie kobieta i mężczyzna NIGDY 06.10.08, 01:00
              Na pewno pojmujesz, tylko może źle tłumaczę. Chodzi mi o to, że kultura rodzi
              się dopiero po pewnym czasie, po zaawansowanych interakcjach ludzi, po
              zaistnieniu danej społeczności,. Zaś z naturą człowiek się rodzi, więc siłą
              rzeczy jest ona czymś pierwotnym w stosunku do kultury.
              • bene_gesserit Re: Naturalnie kobieta i mężczyzna NIGDY 06.10.08, 01:13

                Sila rzeczy ludzkie dziecko zostawione na bezludnej wyspie bez
                kultury zmarlo by po paru godzinach.
                Nie ma znaczenia, czy pierwsze bylo jajko czy kura, wazne jest, ze
                jestesmy od swoich malpich korzeni mocno odlegli - tak odlegli, ze
                nie poradzilibysmy sobie, gdyby nagle nas skazano na zycie w
                neolicie.
              • johnny-kalesony Re: Naturalnie kobieta i mężczyzna NIGDY 06.10.08, 01:14
                Taki wniosek wyprowadziła również Gerianne Alexander na podbudowie wyników
                swojego eksperymentu. Kulturowe konstrukcje płci stanowią logiczne,
                "ucywilizowane" przedłużenie różnic biologicznych, naturalnych. Różnice
                kulturowe (jak można sądzić) to swego rodzaju forma, specyficzny "język", który
                wyraża różnice wynikające z natury podziału wedle płci.


                Pozdrawiam
                Keep Rockin'
    • bene_gesserit Re: Co oznacza dla was kobiecość 06.10.08, 00:14

      Mam wrazenie, ze wielki w tych twoich rozmyslaniach panuje chaos i
      przerazliwie mylisz pojecia. Piszesz o zamianie rol - przynajmniej
      ja tak te twoja pisanine rozumiem. Tymaczasem imo wcale nie do tego
      zmierzamy.

      Androgynicznosc psychiczna - bo o niej mowie - to nic nowego. Skoro
      poslugujesz sie pojeciem 'archetypu', to chyba nieobce jest ci
      nazwisko Junga. Wiec po jungowsku: to Jung wlasnie o psychicznej
      androgynii pisal jako o pelni czlowieczenstwa. Mlody mezczyzna
      integruje swoja Anime, mloda kobieta - Animusa: tylko w ten sposob
      moga doswiadczac zycia w jego roznorodnosci i dlatego, ze jest
      jednym z kluczowych warunkow do osiagania satysfakcji z zycia.
      Dlatego, ze umozliwia wieksze spektrum zachowan i reakcji: kobieta
      moze zachowac sie ostro i stanowczo, mezczyzna - lagodnie i
      wrazliwie itd. Bez wstydu i bez lęku. A zycie bez wstydu i lęku to
      duza rzecz.

      Oczywiscie - mozna byc 'meskim mezczyzna' i 'kobieca kobieta' -
      istotami, ktore z roznych powodow nie integrowaly archetypow plci
      przeciwnej. Oczywiscie - moga oni - niejako zastepczo - zamiast
      integracji wewnetrznej dobrac sobie bliska osobe (zazwyczaj
      partnerke/a), ktora ich 'dopelni'. I tak 'meski mezczyzna', wladczy
      i stanowczy nosorozec, dobierze sobie delikatna, pasywna i lękliwa
      trusie - i na odwrot. 'Dopelnią' sie na zewnatrz, zamiast pracowac
      wewnatrz siebie. Imho takie rozwiazanie sprawy jest patogenne, bo
      ani nie inspiruje (obecnosc partnera/ki 'zalatwia' pewien
      psychiczny brak), po drugie - jest pozywka dla paskudnej, zaborczej
      zazdrosci (bo wraz z ewentualnym odejsciem ukochanego/ej odchodzi
      nie tylko on/a, ale i ta czesc nas, którą nas dopelnial/a.

      No nie wiem - ja bym tak nie chciala.
      Bardzo sie ciesze, ze dane mi zyc akurat teraz, kiedy nie jestem
      skazana na 'powinnosc kazdej kobiety', a moj chlopak - na to 'co
      prawdziwy mezczyzna robic powinien'. Ze mamy wybor. Jest sie czego
      bac?
      • kocia_noga Re: Co oznacza dla was kobiecość 06.10.08, 11:24
        O, dzieki, Bene za ten post; akurat trafił w dobre miejsce i czas:)
        Niby to wszystko wiedziałam, ale mi uporządkowało pewne mysli.
        • samiecwydymaniec666 Re: Co oznacza dla was kobiecość 06.10.08, 13:11
          Ciekawe jak wyjaśnicie miażdzącą przewage facetów nad kobietami w
          szachach drogie feministki...pewnie kobiety nie mają czasu grać w
          szachy bo muszą zrobić obiad...
          • kocia_noga Re: Co oznacza dla was kobiecość 06.10.08, 14:12
            Może. A może faceci mają większe zdolności do grania w szachy.
          • bene_gesserit Re: Co oznacza dla was kobiecość 06.10.08, 16:49
            A mezczyzni nie graja w szachy bo im sie, ten... no... karty
            slizgaja. A zreszta - do tej bybloteki strasznie daleko i pod gorke.
            • samiecwydymaniec666 Re: Co oznacza dla was kobiecość 06.10.08, 17:08
              Rozumiem sport, że mężczyźni są lepsi ale szachy są grą umysłową a
              przecież wy twierdzicie, że inteligencją się nie różnimy?? To w
              ogóle w czym jesteście lepsze od nas ???
              • bene_gesserit Re: Co oznacza dla was kobiecość 06.10.08, 17:10
                'My' od 'was'?
                Ile masz na koncie zwyciestw w turnieju FIDE, bo az sie
                zaciekawilam?
          • six_a Re: Co oznacza dla was kobiecość 06.10.08, 17:11
            ja ci mogę wytłumaczyć miażdżącą przewagę mężczyzn w publicznym
            laniu po bramach, murach i czym popadnie. obstawiam, że niedługo
            zrobicie z tego dyscyplinę olimpijską - sik do celu albo jakoś tak.
            to musi być jakiś defekt takie notoryczne nietrzymanie moczu. jak
            myślisz?
            • pavvka Re: Co oznacza dla was kobiecość 06.10.08, 17:17
              Ale wtedy feministki zażądają, żeby wprowadzić do programu również
              damską odmianę tej dyscypliny.
              • bene_gesserit Re: Co oznacza dla was kobiecość 06.10.08, 17:35
                Dla kobiet przewidziana jest dyscyplina sprzatania po zawodach.
                Natura bowiem i miliardy lat ewolucji uksztaltowaly roznice miedzy
                kobietami i mezczyznami i nie ma co z tym walczyc.
                • six_a Re: Co oznacza dla was kobiecość 06.10.08, 19:00
                  to też, poza tym będą tradycyjnie wręczać medale i kwiaty, żeby nie
                  było, że tylko od czarnej roboty są.
                  • samiecwydymaniec666 Re: Co oznacza dla was kobiecość 06.10.08, 20:20
                    Masz racje w biciu kobiet mężczyzni są nie do potrobienia ale tak
                    samo wkład w rozwój cywilzacyjny świata...kobiety nie mają szans...
                    • kocia_noga Re: Co oznacza dla was kobiecość 06.10.08, 20:36
                      na co?
                    • six_a Re: Co oznacza dla was kobiecość 06.10.08, 20:36
                      jak ci tak współzawodnictwo pasuje, wyjdź przed dom i zwyzywaj
                      sąsiadów, a potem opowiedz, kto nie miał szans. albo udaj się do
                      szaletu miejskiego i zajmij się analizą porównawczą przyrodzeń.
                      może trochę satysfakcji z tego będzie, chociaż nie gwarantuję, bo
                      może tam też nie miałbyś szans.

                      ukłony
                    • ja.sinner Re: Co oznacza dla was kobiecość 06.10.08, 23:38
                      > samo wkład w rozwój cywilzacyjny świata...kobiety nie mają szans...

                      Myslisz, ze absolutnie wszystko juz odkryto i wynaleziono?
                      • kocia_noga Re: Co oznacza dla was kobiecość 07.10.08, 09:17
                        Samiec, rozumiem,że chodzi ci o to, że mężczyźni według ciebie są
                        lepsi/stoją wyżej od kobiet, zatem tobie należy się władza, m.in nad
                        kobietami.
                        Czy jest coś, co uznałbyś za lepsze od władzy i przekonania o swojej
                        wyższości?
      • wen_yinlu Re: Co oznacza dla was kobiecość 18.10.08, 14:24
        > Androgynicznosc psychiczna - bo o niej mowie - to nic nowego. Skoro
        > poslugujesz sie pojeciem 'archetypu', to chyba nieobce jest ci
        > nazwisko Junga. Wiec po jungowsku: to Jung wlasnie o psychicznej
        > androgynii pisal jako o pelni czlowieczenstwa. Mlody mezczyzna
        > integruje swoja Anime, mloda kobieta - Animusa: tylko w ten sposob
        > moga doswiadczac zycia w jego roznorodnosci i dlatego, ze jest
        > jednym z kluczowych warunkow do osiagania satysfakcji z zycia.
        > Dlatego, ze umozliwia wieksze spektrum zachowan i reakcji: kobieta
        > moze zachowac sie ostro i stanowczo, mezczyzna - lagodnie i
        > wrazliwie itd. Bez wstydu i bez lęku. A zycie bez wstydu i lęku to
        > duza rzecz.

        W dodatku wydaje mi się, że z tej integracji "przeciwnego pierwiastka" wynosi
        się mnóstwo korzyści w życiu codziennym, czy osobistym rozwoju raczej - osoby
        psychicznie androgyniczne z mojego otoczenia wydawały mi się zawsze bardziej
        twórcze, otwarte, skłonne do rozważania wielu punktów widzenia, miały niezwykle
        oryginalne i śmiałe pomysły.
        Oczywiście żadna z tych osób nie neguje swojej biologicznej płci, ale nie
        przywiązują z kolei dużej wagi do tych "cech kulturowych"... niektóre wręcz
        pociągają do dziś i mężczyźni i kobiety, ale jedna płeć zwykle bazując na
        "chemii", a druga w taki zmysłowo-estetyczny sposób.
        Trudno więc mi się z Jungiem nie zgodzić - spektrum reakcji, doświadczeń,
        przeżywania jest na pewno większe.

        Z kolei też mogłam zaobserwować, że niestety takie jednostki w otoczeniu hm
        "silnie spolaryzowanych" ;) były często spostrzegane jako te, które "nie wiedzą,
        czego chcą", "zagubione i pomieszane", albo ich androgyniczność była traktowana
        jako stan przejściowy, wynikający tylko z chęci eksperymentowania.
        To prowadziło do pewnej izolacji tych osób, czy może takiego "bycia obok", które
        niestety pogłębia się z czasem - androgyniczne po prostu dalej takie są, a
        silnie "spolaryzowane" dryfują jednak coraz głębiej w stronę stereotypowo męską,
        albo kobiecą... Ale najgorzej jednak jest z tymi, którzy zawsze byli i są dalej
        androgyniczni, ale świadomie i na siłę usiłują się "przeprogramować" do
        "właściwej" grupy, pod wpływem innych, często bliskich osób. Na to czasem jest
        naprawdę smutno patrzeć.
        • bene_gesserit Re: Co oznacza dla was kobiecość 19.10.08, 01:39
          wen_yinlu napisała:

          > W dodatku wydaje mi się, że z tej integracji "przeciwnego pierwiastka" wynosi
          > się mnóstwo korzyści w życiu codziennym, czy osobistym rozwoju raczej - osoby
          > psychicznie androgyniczne z mojego otoczenia wydawały mi się zawsze bardziej
          > twórcze, otwarte, skłonne do rozważania wielu punktów widzenia, miały niezwykle
          > oryginalne i śmiałe pomysły.

          Nie wiem, czy to koreluje, imo nie bardzo. Odkorkowanie sie tworcze (zwlaszcza u
          Polakow, imo) wcale nie musi byc sprezone z tym poziomem integracji. Chociaz
          pewnie warto by zbadac, bo z tego co pamietam o roznych badaniach z uzyciem IPP
          (inwentarza plci psychologicznej, stworzonego na podstawie narzedzia,
          skonstruowanego przez Sondre Bem), to androgynia stwierdzona tym inwentarzem
          koreluje ladnie z roznymi fajnymi cechami.
          ...
          > Z kolei też mogłam zaobserwować, że niestety takie jednostki w otoczeniu hm
          > "silnie spolaryzowanych" ;) były często spostrzegane jako te, które "nie wiedzą
          > ,
          > czego chcą", "zagubione i pomieszane", albo ich androgyniczność była traktowana
          > jako stan przejściowy, wynikający tylko z chęci eksperymentowania.

          Calkiem mozliwe, ze osoby, o ktorych piszesz, byly nie adrogyniczne, a 'krzyzowo
          okreslone seksualnie' (w zakresie tzw 'plci psychologicznej', nadal o tym
          pisze), czyli 'meskie kobiety' 'kobiecy mezczyzni'. Jesli oni napotkaja 'meskich
          mezczyzn' i 'kobiece kobiety', latwo mi wyobrazic sobie, ze trudno im osiagnac
          porozumienie. Bo sila androgynow polega na tym, ze potrafia sie odwolac i do
          swojej 'meskiej' madrosci i do 'kobiecej', zaleznie od okolicznosci. Sa bardziej
          elastyczni.

          Z tym ze oczywiscie nalezy pamietac, ze mozna byc androgynem mniej lub bardziej,
          na roznych poziomach integracji. I ze mozna byc 'meskim/kobiecym mezczyzna' i
          'meska/kobieca kobieta' w roznym stopniu. I ze IPP wychwytuje jeszcze jeden
          ciekawy odcien plci psychologicznej: osoby nieokreslone seksualnie, i byc moze
          ty o nich piszesz, myslac o androgynach, tymczasem ci nieokresleni sa w zasadzie
          przeciwienstwem androgynow, bo oni konstruuja siebie poza kulturowym schematem plci.

          Moze uda ci sie skusic jakiegos studenta psychologii, ktory bedzie pisal prace
          zaliczeniowa przy pomocy IPP, aby zrobil badania w tym kregu, o ktorym piszesz.
          Mescy mezczyzni i kobiece kobiety sa na ogol bardzo zadowoleni z wynikow. 'O,
          wyszlo mi ze meski jestem!' 'A ja kobieca, kotku' ;)
    • edekwkrainiekredek Re: Co oznacza dla was kobiecość 17.10.08, 16:21
      witam.
      musze przyznac, ze twój post bardzo mnie zaciekawił.
      jeżeli chodzi o moje zdanie to po dłuższym przemysleniu stwierdzam,
      ze zgadzam sie, ale nie z toba, a z tym równouprawnieniem , o którym
      pisałeś. tak, tak właśnie chciałabym ażeby było. ludzi nie powinno
      się systematyzować według płci,nie : "ja jestem kobietą , WIĘC...",
      ani "ja jestem mężczyzną, WIĘC..", ale :ja jestem CZŁOWIEKIEM.
      z wszystkimi twoimi porównaniami jestem wstanie się zgodzic, no może
      z tymi szpilkami u mężczyzn, to przesada.,
      smuci mnie to, że w kobietach pociaga was 9 na szczęscie nie
      wszystkich) owa "kobiecosć"... i co, nibyiłość do kobiety, która
      nie jest typowo kobieca, jest inna, niespotykana.
      tak naprawde to jest post płen żalu. czasem mam ochote iśc do Pana
      Boga z prośba, aby mnie wypisał z płci jaka reprezentuję, tymsamym
      nie wpisując mnie do tej przeciwnej.
      czym jest dla mnie kobiecosc ? niczym, tak samo jak seks. dosłownie
      niczy. i przykro mi, ze faceci nie szukają w nas człowieka, a
      jedynie "kobiecą" kobietę.... :((
      • triss_merigold6 Re: Co oznacza dla was kobiecość 18.10.08, 16:32
        Jako "inna i niespotykana" masz po prostu mniejszą pulę
        potencjalnych partnerów do wyboru. Shit happens.
        I nie generalizuj.
        BTW będąc kobietą nie szukam własnego klonu tylko potrzebuję
        mężczyzny-partnera posiadającego określone cechy, bo tylko tacy
        pociągają mnie fizycznie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja