Jak Szwedzi dziecmi sie zajeli

07.10.08, 16:11
Skad sie wziela chec Szwedow do zajmowania sie dziecmi i jak to
teraz wyglada - zwiezly artykul z wczorajszego DF:

"- Najważniejsze to zmienić pierwszą pieluchę - mówi Pelle. - Na
szkoleniach radzą, żeby przez pierwsze dziesięć dni, gdy rodzice są
z dzieckiem oboje, przewijał tylko ojciec. Wróciłem do pracy,
Christina została sama z małą i dzwoni przerażona: "Pelle, ratunku,
kupa!". Tak stajesz się ekspertem. Reszta już leci sama.

Swój właśnie zakończony urlop wspomina wesoło: - W środy
skrzykiwaliśmy się z chłopakami na grilla. Zbiórka pod
supermarketem, zakupy - mięsko, lekkie piwko. Znali już nas i
zawsze dawali nam banany dla dzieciaków za darmo. Była nas silna
ekipa - dziesięciu chłopa. Na co dzień umawialiśmy się na wspólne
wypady do muzeum czy na basen."


wyborcza.pl/1,75480,5769980,Szwedzi_do_dzieci_.html
    • bertrada Re: Jak Szwedzi dziecmi sie zajeli 07.10.08, 16:58
      Cwaniaki. Wzięli się za urlopy tacierzyńskie wtedy, kiedy finanse i technologia
      sprawiły, że opieka nad dzieckiem jest łatwa lekka i przyjemna. Czyli wtedy,
      kiedy nie trzeba prać pieluch, gotować kaszek i przecierów, wtedy, kiedy w
      sklepach jest relatywnie tania i ogólnodostępna karma dla niemowląt i małych
      dzieci oraz cała masa urządzeń udogadniających opiekę nad dzieckiem.
      A w dodatku rozgraniczają urlop tacierzyński od urlopu gospodarskiego. Jeden z
      bohaterów reportażu wyraźnie stwierdził, że jak ma się zajmować dzieckiem to
      zajmuje się dzieckiem a nie praniem, gotowaniem, sprzątaniem itp.

      Taki urlop to faktycznie można nazwać wakacjami. ;D
      • piekielnica1 Re: Jak Szwedzi dziecmi sie zajeli 07.10.08, 19:19
        > A w dodatku rozgraniczają urlop tacierzyński od urlopu
        > gospodarskiego. Jeden z bohaterów reportażu wyraźnie
        > stwierdził, że jak ma się zajmować dzieckiem to zajmuje się
        > dzieckiem a nie praniem, gotowaniem, sprzątaniem itp.
        >

        Ale taki, byc moze po powrocie z pracy nie bedzie wymagal od zony
        zajmujacej sie maluchem pelnej obslugi, obiadkow, sratkow i
        wyprasowanych koszul. Wiec jest i tak duzy postep.

        > Taki urlop to faktycznie można nazwać wakacjami. ;D

        No nie wiem, pogadaj moze z jakakolwiek mloda matka.
        • bertrada Re: Jak Szwedzi dziecmi sie zajeli 07.10.08, 21:19
          > > Taki urlop to faktycznie można nazwać wakacjami. ;D
          >
          > No nie wiem, pogadaj moze z jakakolwiek mloda matka.

          Właśnie gadałam, bo akurat moje rówieśnice wchodzą od pewnego czasu w wiek
          prokreacyjny. I te, które maja pieniądze na korzystanie z współczesnych
          udogodnień w opiece nad dziećmi i nie muszą wykonywać prac domowych, nie
          narzekają. Same podkreślają, że teraz to opieka nad dziećmi to nie jest problem,
          pampersa się wyrzuca, do karmienia odkręca tylko słoik, ubranek jest taka masa
          na rynku, że praktycznie nawet prac nie trzeba, bo ciągle ubiera się dziecko w
          nowe ciuchy, mają całą stertę kosmetyków, zabawek i sprzętów pomagających w
          opiece nad niemowlęciem i małym dzieckiem. I co więcej, mają do dyspozycji całą
          masę atrakcji dla matek z dziećmi. Są specjalne seanse kinowe, baseny, nauka
          angielskiego, zajęcia ruchowe itp. Poza tym zawsze można wsadzić dzieciaka w
          wózek albo nosidło i jechać w miasto, na wycieczkę, spotkanie towarzyskie a
          nawet do pracy.

          Obiektywnie rzecz biorąc, współczesne matki mają dużo łatwiej niż ich matki.
          Problemem może być tylko brak pieniędzy na te wszystkie dobra cywilizacji,
          ciągle chorujące dziecko, czy jakieś wejście w rolę kury domowej. Ewentualnie
          to, że ktoś ma dziecko z musu a nie wolnej woli.
          • goblin.girl Re: Jak Szwedzi dziecmi sie zajeli 08.10.08, 09:19
            bertrada napisała:
            > Same podkreślają, że teraz to opieka nad dziećmi to nie jest problem
            pampersa się wyrzuca, do karmienia odkręca tylko słoik, ubranek jest taka masa
            na rynku, że praktycznie nawet prac nie trzeba

            Moze jednak są rodzice, któzy wolą z takich czy innych wzgledów wolą używac
            pieluch wielorazowych niż kupowac i wyrzucac pampersy, soczki wolą przecierać
            sami, a co do ubranek, to może swoje tez zacznę wyrzucać, jak się zabrudzą,
            przeciez można zawsze kupić nowe ;)
            Poza tym faktycznie, w ramach ekspiacji i katharsis ojcowie powinni teraz przez
            parę stuleci prać pieluchy kijanką w rzece. A co.
            • aiczka Re: Jak Szwedzi dziecmi sie zajeli 09.10.08, 00:28
              > Poza tym faktycznie, w ramach ekspiacji i katharsis ojcowie powinni teraz przez
              > parę stuleci prać pieluchy kijanką w rzece. A co.
              A kobiety moglyby sie wtedy porealizowac, orajac pola i rabiac drewno ^_^
      • johnny-kalesony Re: Jak Szwedzi dziecmi sie zajeli 07.10.08, 19:44
        bertrada napisała:

        > Cwaniaki. Wzięli się za urlopy tacierzyńskie wtedy, kiedy finanse i technologia
        > sprawiły, że opieka nad dzieckiem jest łatwa lekka i przyjemna. Czyli wtedy,
        > kiedy nie trzeba prać pieluch, gotować kaszek i przecierów, wtedy, kiedy w
        > sklepach jest relatywnie tania i ogólnodostępna karma dla niemowląt i małych
        > dzieci

        Kiedy w domu jest kot, jest chyba jeszcze taniej ...


        Pozdrawiam
        Keep Rockin'
        • six_a Re: Jak Szwedzi dziecmi sie zajeli 08.10.08, 00:51
          tanio jak barszcz:
          karma
          kuweta
          żwirek
          weterynarz
          szczepionki
          badania
          karma
          karma
          żwirek
          żwirek
          muchomorek
          sorry, to nie ta bajka
          karma
          karma
          szczotka do kota
          rolka do kłaków kota
          pasta odkłaczająca kota od wewnątrz
          pastylki na świeży oddech
          worek antyalergiczny w odkurzaczu
          karma
          karma
          żwirek
          żwirek

          i tak przez 20 lat życia kota
          w sumie, jak masz już kota, to będzie to niezła zaprawa do dziecka.
      • six_a Re: Jak Szwedzi dziecmi sie zajeli 07.10.08, 22:37
        >opieka nad dzieckiem jest łatwa lekka i przyjemna

        taaaa, tylko wtedy jak oddasz dziecko niani chyba, na cały tydzień
        najlepiej.
      • aelithe Re: Jak Szwedzi dziecmi sie zajeli 08.10.08, 10:01
        macieżyństwo pochodzi od starosłowiańskiego słowa Matъ, maciežy ( obecna
        pisownia macierzy) z znaczeniu obecnego słowa matka, matki

        nie istniało słowo tatъ,
        tak więc używanie słowa tacierzyństwo jest zdecydowanie niepoprawne, powinno być
        ojcowstwo, urlop ojcowski.

        Generalnie wybacz, ale podobne rozwiązania są stosowane od wieków w jeden z
        prowincji Chin. Po urodzeniu się dziecka ojciec kładzie się na kilka dni z
        dzieckiem do łózka i odbiera gratulacje z powodu potomka, a kobieta idzie od
        razu po porodzie pracować w polu, wracając jedynie aby nakarmić dziecko.
        Uważasz, że takie rozwiązanie by cię satysfakcjonowało??
        • six_a Re: Jak Szwedzi dziecmi sie zajeli 08.10.08, 10:40
          wybacz, ale jeśli ktoś pisze 'macieżyński' i 'ojcowstwo', to może w
          ogóle nie powinien się zabierać do trudniejszych tematów?
          • aelithe Re: Jak Szwedzi dziecmi sie zajeli 08.10.08, 12:06
            atak ad personam nie podnosi wartości twoich argumentów, a brak
            wychowania ją umniejsza

            literówki można poprawić, rozumu wybacz się nie wyprostuje
            • six_a Re: Jak Szwedzi dziecmi sie zajeli 08.10.08, 12:32
              wybacz po raz drugi, ale w moim poście nie było ani argumentów, ani
              tym bardziej braku wychowania.
              • aelithe Re: Jak Szwedzi dziecmi sie zajeli 08.10.08, 14:05
                nie zajęłaś merytorycznie treścią mojego postu, tylko podjęłaś atak ad personam.
                atak ad personam stosowany jest w sytuacji braku jakichkolwiek merytorycznych
                argumentów wobec adwersarza.

                grzeczność wymaga, aby pewne uchybienia przemilczeć.
                • six_a Re: Jak Szwedzi dziecmi sie zajeli 08.10.08, 14:13
                  a mam się zająć?:)

                  odróżnijmy może atak od krytyki, dobra? czujesz się niesłusznie
                  skrytykowany/a?
                  • aelithe Re: Jak Szwedzi dziecmi sie zajeli 08.10.08, 20:08
                    trudno zaliczyć to jako krytykę, jeśli wytykasz mi litrówki, zwłaszcza, że
                    poniżej jest napisane poprawnie. a litrówka może się zdarzyć zawsze.
                    • kocia_noga Re: Jak Szwedzi dziecmi sie zajeli 08.10.08, 21:14
                      aelithe napisał:
                      litrówka może się zdarzyć zawsze.

                      Częśćiej chyba półlitrówka...
                    • six_a Re: no to chlup 08.10.08, 23:34
                      eee tam, literówka to jest, jak napiszesz litrówka albo szutka
                      zamiast sztuka.
                      gdybyś pisał/a o czym innym, a nie akurat snuł/a wywód o genezie
                      słów, w ogóle bym nie zwróciła uwagi. taki wywód zobowiązuje:)

                      co do tacierzyńskiego, to jest on bardzo udaną grą słów, łatwą do
                      zapamiętania i właściwie się kojarzącą. co z tego, że jest wymysłem
                      i nie ma identycznych korzeni, jak 'macierzyński'. musi?

                      a u Ciebie jak w misiu: nie ma takiego miasta londyn, jest lądek,
                      lądek zdrój.
                      • aelithe Re: no to chlup 09.10.08, 08:14
                        tacierzyństwo - jest długie, nieprzyjemne i nienaturalnie brzmi

                        nie nazywaj mnie misiem, w Polsce do osób nieznajomych zwraca się Pan, Pani.
                        Można pominąć ten tytuł w internecie, ale nie upoważnia Cię to stosowania
                        zwrotów w stylu rybek, ptaszków i Teddy Beerów.
                        • kocia_noga Re: no to chlup 09.10.08, 09:16
                          aelithe napisał:

                          > tacierzyństwo - jest długie, nieprzyjemne i nienaturalnie brzmi


                          Dla mnie też.Była tu już o tym dyskusja; zdaje się,że głosy dzielą
                          się pół na pół - jednych, tak jak ciebie i mnie razi to slowo, innym
                          się podoba.
                          • aelithe Re: no to chlup 09.10.08, 11:28
                            słowo to nie tylko nie tylko komunikat, slowo to równiez pewna magia
                            zawarta w wypowiedzi, wynikająca z pewnej tradycji językowej, wielu
                            wieków myślenia i ewolucji sposobu postrzegania świata.
                            Tacierzyństwo jest mdłe i bezpłciowe. Ojcowstwa niesie w sobie
                            znaczenie odpowiedzialności, opieki i ciepła; macierzyństwo wręcz
                            nieosiągalną magię kojarzoną z ucieczką przed złem w ramiona matki.
                            Wybacz, wolę widzieć poezję i piekno języka, niż szukać cięzkich
                            tworów.
                            • six_a Re: no to chlup 09.10.08, 12:40
                              najbardziej magiczne jest za przeproszeniem "ku... mać", bo ściąga
                              windę na dół.

                              całe szczęście, że dostrzegasz poezję w języku, bo jak wylądujesz
                              na tym swoim ojcowskim, będzie Ci łatwiej dostrzec poezję w zwojach
                              pieluchy.
                              • aelithe Re: no to chlup 09.10.08, 13:01
                                ten zwrot jako powszechnie używany ostał się jako archaizm, albo
                                raczej jako rusycyzm w języku ( konstrukcja bardoz powszechna w
                                Rosji)

                                pieluchy mi nie grożą , nie planuję
                            • saszenka2 Re: no to chlup 10.10.08, 00:48
                              aelithe napisał:

                              > słowo to nie tylko nie tylko komunikat, slowo to równiez pewna
                              magia
                              > zawarta w wypowiedzi, wynikająca z pewnej tradycji językowej,
                              wielu
                              > wieków myślenia i ewolucji sposobu postrzegania świata.
                              > Tacierzyństwo jest mdłe i bezpłciowe. Ojcowstwa niesie w sobie
                              > znaczenie odpowiedzialności, opieki i ciepła; macierzyństwo wręcz
                              > nieosiągalną magię kojarzoną z ucieczką przed złem w ramiona
                              matki.
                              > Wybacz, wolę widzieć poezję i piekno języka, niż szukać cięzkich
                              > tworów.
                              To wcielaj to piękno języka w swoje posty i nie rób błędów jak uczeń
                              I klasy gimnazjum.
                              • aelithe Re: no to chlup 10.10.08, 10:42
                                do poprawiania błędów służą sekretarki
                        • six_a Re: no to chlup 09.10.08, 09:51
                          tacierzyństwo jest tak samo długie jak macierzyństwo, nieprzyjemnie
                          brzmi? no wiem, zajmowanie się dziećmi to nie je bajka.
                          nienaturalnie? a co dzisiaj jest naturalne, wszystko modyfikowane.


                          miś to tytuł filmu, jak rany boskie, pisać nie umiesz, dobra, ale
                          czytać to już byś mógł ostatecznie?
                          • pavvka Re: no to chlup 09.10.08, 10:12
                            six_a napisała:

                            > miś to tytuł filmu, jak rany boskie, pisać nie umiesz, dobra, ale
                            > czytać to już byś mógł ostatecznie?

                            I jeszcze przerobił misia na piwo. Najpierw litrówki, a teraz to...
                            • six_a Re: no to chlup 09.10.08, 11:09
                              freud mu się ukłonił z grobu
                              lol:)
                          • aelithe Re: no to chlup 09.10.08, 11:31
                            macierzyństwo kojarzy się z bezpieczeństwem, troską. Kojarzy się z
                            kobietą wymagają troski w ciaży i troską sprawowaną przez matkę nad
                            dzieckiem; kojarzy się z bezpieczeństwem w azylu ( domowe macierze);
                            w ojcostwie dostrzegam odpowiedzialność, ochronę; troszkę inną niż
                            te matki, z oddali, ale silniejszą oraz stabilność.
                            a tacierzyństwo, to nie tylko zgrzyt językowy ...
                            • six_a Re: wracając do piwnego misia i litrówki 09.10.08, 12:36
                              na razie nie mówimy o zamianie ojcostwa na tacierzyństwo, tylko o
                              nazwanie typu urlopu, o ile urlopem to można w ogóle nazwać.
                              w tym kontekście nazwa jest wyjątkowo trafna i funkcjonuje w
                              świadomości ludu, nawet jeśli jest zgrzyta, nic nie poradzę.

                              poza tym zapytaj w panią w zusie, z czym się kojarzy macierzyński,
                              a na pewno nie usłyszysz pół słowa z tych sielankowych skojarzeń,
                              jakie tu pięknie roztaczasz.
                              • aelithe Re: wracając do piwnego misia i litrówki 09.10.08, 12:59
                                a urlopu tacierzyski będziesz komu udzielać tatъe,
                                urlop macierzyńskiego udzielasz matce (matъ, macierz - forma stara
                                ale w pewnych konstrukacjach - macierz - obecna do dzisiaj).
                                nie udzielasz urlopu mamierzyńskiego , dlaczego chces ztworzyć taką
                                konstrukcję dla faceta
                                dla mnie jest to seksizm w twoim wydaniu graniczący z nizoandrią

                                • six_a Re: wracając do piwnego misia i litrówki 09.10.08, 15:49
                                  >graniczący z nizoandrią
                                  dobrze, że nie z nizoralem. pijesz? muszę o to zapytać, bo nad
                                  rozmową zaczynają się unosić opary absurdu rodem z alkomatu.

                                  no, jak już dostrzegasz seksizm w słowie tata, bo jak rozumiem, że
                                  Tobie 'tacie~' kojarzy się z tym pogardzanym 'tatą' tak?, to ja
                                  podziękuję za ciąg dalszy wywodu. i: urlopu nie udzielam żadnej
                                  archaicznej macierzy, maci, ani współczesnemu matriksowi, ani innym
                                  twoim wymysłom, wybij sobie i wyluzuj, w końcu ani jeden, ani drugi
                                  urlop nie będzie cię dotyczył, co napisałeś powyżej.
                                  • aelithe Re: wracając do piwnego misia i litrówki 10.10.08, 10:50
                                    język polski po języku angielskim jest najbogatszym językiem w
                                    grupie języków indoeurejkich pod względem ilości wyrazów i zwrotów.
                                    Jest bardzo wiele możliwości wypowiedzi. To jakich form używasz,
                                    świadczy o tym skąd pochodzisz ( miejsce, pochodzenie społeczne), a
                                    także w jaki sposób myslisz ( odruchowo stosujesz zwroty dostosowane
                                    do twojego sposobu myślenia).
                                    Omińmy archizm słowa matъ; ale nawet jeśli spojrzysz na współczesny
                                    język polski zdecydowanie śłowo macierzystwo skojarzy ci się ze
                                    słowem matka; podcza gdy ten drugi twór ze słowem tata.
                                    Słowa ojciec i matka we współczesnym języku polskim są używane ja
                                    wyrazy o dostojniejszym brzmieniu, niż wyrazy mama i tata - używane
                                    raczej jako pieszczotliwe, a w niektórych przypadkach ironiczne. ( "
                                    kochający tatuś zwinął się do anglii i nie płaci alimentów" ).
                                    Tym samym podświadomie uznajesz ojca za coś gorszego, a nawet sie
                                    śmiejesz z takiego tworu jak urlop dla ojca. Wybacz słowotwórstwo
                                    jednoznacznie zdradza twój sposób myślenia.
                              • saszenka2 Re: wracając do piwnego misia i litrówki 10.10.08, 00:51
                                six_a napisała:

                                > na razie nie mówimy o zamianie ojcostwa na tacierzyństwo, tylko o
                                > nazwanie typu urlopu, o ile urlopem to można w ogóle nazwać.
                                > w tym kontekście nazwa jest wyjątkowo trafna i funkcjonuje w
                                > świadomości ludu, nawet jeśli jest zgrzyta, nic nie poradzę.
                                >
                                > poza tym zapytaj w panią w zusie, z czym się kojarzy macierzyński,
                                > a na pewno nie usłyszysz pół słowa z tych sielankowych skojarzeń,
                                > jakie tu pięknie roztaczasz.
                                >

                                A propos piwnego misia i litrówki, to mu się chyba wszystko z jednym
                                kojarzy, skoro tak z tym piwem i litrówkami wyleciał;P
                            • kocia_noga Re: no to chlup 09.10.08, 14:21
                              aelithe napisał:

                              > macierzyństwo kojarzy się z bezpieczeństwem, troską.
                              Dla mnie tak samo kojarzy sie ojcostwo.Tacierzyństwo natomiast brzmi
                              jak potworek, przedrzeźnianka i sztuczne plastikowe kwiatki na
                              cmentarzu.
                              • aelithe Re: no to chlup 10.10.08, 10:52
                                ja czego innego wymagałbym od matki i od ojca; ale z twoim postem
                                generalnie się zgadzam.
                            • saszenka2 Re: no to chlup 10.10.08, 00:50
                              aelithe napisał:

                              > macierzyństwo kojarzy się z bezpieczeństwem, troską. Kojarzy się z
                              > kobietą wymagają troski w ciaży i troską sprawowaną przez matkę
                              nad
                              > dzieckiem; kojarzy się z bezpieczeństwem w azylu ( domowe
                              macierze);
                              > w ojcostwie dostrzegam odpowiedzialność, ochronę; troszkę inną niż
                              > te matki, z oddali, ale silniejszą oraz stabilność.
                              > a tacierzyństwo, to nie tylko zgrzyt językowy ...
                              Tacierzyństwo kojarzy mi się z ciepłym ojcem, ojcostwo z kimś, kto
                              jest obok, ale emocjonalnie daleko, na co dzień chłodny, niedostępny.
                      • saszenka2 Re: no to chlup 10.10.08, 00:46
                        six_a napisała:

                        > eee tam, literówka to jest, jak napiszesz litrówka albo szutka
                        > zamiast sztuka.
                        > gdybyś pisał/a o czym innym, a nie akurat snuł/a wywód o genezie
                        > słów, w ogóle bym nie zwróciła uwagi. taki wywód zobowiązuje:)
                        >
                        > co do tacierzyńskiego, to jest on bardzo udaną grą słów, łatwą do
                        > zapamiętania i właściwie się kojarzącą. co z tego, że jest
                        wymysłem
                        > i nie ma identycznych korzeni, jak 'macierzyński'. musi?
                        >
                        > a u Ciebie jak w misiu: nie ma takiego miasta londyn, jest lądek,
                        > lądek zdrój.
                        >
                        >
                        Mi też termin "tacierzyński" nie przeszkadza. Nie musi być podobnej
                        genezy owu terminów. Najważniejsze, żeby ojcowie przypomnieli sobie
                        o dzieciach.
                    • saszenka2 Re: Jak Szwedzi dziecmi sie zajeli 10.10.08, 00:44
                      aelithe napisał:

                      > trudno zaliczyć to jako krytykę, jeśli wytykasz mi litrówki,
                      zwłaszcza, że
                      > poniżej jest napisane poprawnie. a litrówka może się zdarzyć
                      zawsze.

                      "Po litrówkach pustych S.O.S. wysyłają w świat". Taka "litrówka"
                      może się zdarzyć zawsze, gdy słuchasz radia.
            • saszenka2 Re: Jak Szwedzi dziecmi sie zajeli 10.10.08, 00:43
              aelithe napisał:

              > atak ad personam nie podnosi wartości twoich argumentów, a brak
              > wychowania ją umniejsza
              >
              > literówki można poprawić, rozumu wybacz się nie wyprostuje

              Chłopie, masz problem z ortografią, to może nad nią popracuj, a nie
              czepiaj się, że zwraca Ci się uwagę.
      • aiczka Re: Jak Szwedzi dziecmi sie zajeli 09.10.08, 00:26
        > Cwaniaki. Wzięli się za urlopy tacierzyńskie wtedy, kiedy finanse i technologia
        > sprawiły, że opieka nad dzieckiem jest łatwa lekka i przyjemna.

        Musieli chyba przekupic swoje matki, zeby urodzily ich trzydziesci a nie sto
        trzydziesci lat temu ^_^.
    • rozczochrany_jelonek Re: Jak Szwedzi dziecmi sie zajeli 07.10.08, 21:11
      Christina została sama z małą i dzwoni przerażona: "Pelle, ratunku,
      > kupa!"

      przyszedł chyba czas na nową kampanie w szwecji ...
      100% kobieta ze sztucznym penisem tuli w swoich wielkich owłosionych łapskach
      niemowlę ;-))
    • six_a Re: Jak Szwedzi dziecmi sie zajeli 07.10.08, 22:36
      >Pelle, ratunku, kupa!".

      to kto tam dziecku zmienia w szpitalu, że matka taki laik?
      zakładam, że nie wychodzi z tego szpitala w pięć minut od
      pojawienia się dziecka na świecie?
      faceci, jak zwykle, eksperci od wszystkiego: prania, zmięczania,
      farbowania włosów, a teraz nawet od kup niemowlęcych.
      • kocia_noga Re: Jak Szwedzi dziecmi sie zajeli 08.10.08, 08:58
        E, nie. Znawstwo kup kobiety maja wrodzone, Jelonek tylko
        przypomniał,że jak facet zaczyna się zajmować zmiana pieluch staje
        się ciotą z automatu, a kto wie, może i babą?
      • goblin.girl Re: Jak Szwedzi dziecmi sie zajeli 08.10.08, 09:25
        six_a napisała:
        > to kto tam dziecku zmienia w szpitalu, że matka taki laik?
        > zakładam, że nie wychodzi z tego szpitala w pięć minut od
        > pojawienia się dziecka na świecie?

        może, jesli wszystko jest OK, to wychodzi w dwie godziny po porodzie; a jeśli
        nie jest OK, to dzieckiem zajmują się pielęgniarki; nie znam szwedzkich realiów,
        ale tez tak moze być.
        • six_a Re: Jak Szwedzi dziecmi sie zajeli 08.10.08, 09:46
          sądzę, że wątpię:) zarówno w wersję wyjścia po dwóch godzinach, jak
          i w wersję, że wszystko przy dziecku robią pielęgniarki -
          oczywiście poza wypadkami, gdy są komplikacje i matka po prostu nie
          może zajmować się dzieckiem.
          a sztywne ustalanie, że dziecka dotyka tylko ojciec, żeby się
          przyuczać, też jest imho idiotyczne.

          po prostu kompletnie niewiarygodny wydaje mi się fragment, w którym
          kobieta dzwoni w sprawie zmiany pieluchy do męża eksperta. ale
          wygląda efektownie w tekście, więc rozumiem autora:)
          • piekielnica1 Re: Jak Szwedzi dziecmi sie zajeli 09.10.08, 20:01
            > po prostu kompletnie niewiarygodny wydaje mi się fragment, w
            > którym kobieta dzwoni w sprawie zmiany pieluchy do męża eksperta.
            > ale wygląda efektownie w tekście, więc rozumiem autora:)

            Taki telefon to zagrywka taktyczna, tatus i maz poczol sie
            dowartosciowany.
    • pyzz Re: Jak Szwedzi dziecmi sie zajeli 08.10.08, 10:31
      > "- Najważniejsze to zmienić pierwszą pieluchę - mówi Pelle. - Na
      > szkoleniach radzą, żeby przez pierwsze dziesięć dni, gdy rodzice są
      > z dzieckiem oboje, przewijał tylko ojciec.
      Taaa, tylko ojcu ciężko pieluchy przewijać, kiedy MUSI siedzieć w pracy, bo do
      urlopu rodzicielskiego ma prawo tylko jeden rodzic. Jak matka jest poharatana
      ponacinanym kroczem, to wyboru nie ma.
      • goblin.girl Re: Jak Szwedzi dziecmi sie zajeli 09.10.08, 13:02
        ojcu przysługuje 2 tyg. zwolnienia dl opieki nad kobietą po cc; uwazam,ze to
        samo powinno przysługiwać po psn, zwłąszcza ciezkim. Abstrahujac od tego, czy
        kazdy poród musi konczyc sie obrażeniami, poharatanym kroczem i lizaniem ran (bo
        to temat na osobną dyskusję), to zgadzam sie, ze urlop rodzicielski powinien
        przysługiwac obojgu rodzicom. Ja to widze tak - miesiąc dla kobiety - bo poród
        to poród, jaki by nie był, jest to obciazenie, po którym trzeba się
        zregenerować, to jest biologia, której sie nie zmieni; dwa tygodnie lub dłuzej
        dla mezczyzny, jeśli jest potrzeba (nie wiem, jak to miałoby funkcjonowac w
        praktyce); po miesiacu - reszta do podziału w dowolnej proporcji miedzy obojgiem.
        • pyzz Re: Jak Szwedzi dziecmi sie zajeli 09.10.08, 15:06
          Ja widzę to inaczej: pierwszy okres oboje, dla obojga tak samo długi - bo przez
          cały czas, kiedy kobieta ma się regenerować potrzebuje partnera do pomocy.
          Potem, ten dłuższy podzielony po równo pomiędzy rodziców (Z ZASADY po równo), a
          rodzice powinni się tylko umówić które pierwsze. Tylko w przypadku, gdy dziecko
          wychowywane jest przez jednego tylko rodzica (ale tylko wtedy, kiedy NAPRAWDĘ
          jest to jeden rodzic, a nie sytuacja, w której para nie bierze ślubu, aby
          ciągnąć od państwa dopłaty do przedszkola "na samotną matkę" - i to by trzeba
          weryfikować) część rodzica, którego nie ma przechodziłaby na tego, który jest.
    • kropka_bordo Re: Jak Szwedzi dziecmi sie zajeli 08.10.08, 13:07
      W artykule uderzyło mnie na początku właśnie to zwracanie się do ojców w tonie
      "chodźcie, chodźcie, zajmowanie się własnym dzieckiem to super frajda... fajno
      będzie, i zostaniesz kolejnym specjalistą do chwalenia się". Kilka,cz y
      kilkanaście lat zajęło Szwecji zauważenie że to problemu nie rozwiązuje. Ale
      prawdopodobnie było konieczne, takie trochę podchody, bo gdyby od razu uderzono
      'z grubej rury' że to taki sam obowiązek ojca jak i matki, to prawdopodobnie nic
      by z całego interesu nie wyszło. Może. A może nie. Ciężko rozstrzygać. Pewne
      jest że dzięki tym akcjom mężczyźni w Szwecji zajmują się swoimi dziećmi,
      sprzątają po sobie i innych członkach rodziny, no, jednym słowem dostosowują się
      do życia między innymi. A u nas jak było tak będzie...
      • bene_gesserit Re: Jak Szwedzi dziecmi sie zajeli 08.10.08, 16:16
        U nas, mysle, zrobi sie rozdzwiek miedzyklasowy albo demograficzny.
        Lepiej sytuowani (czyli kobieta zarabiajaca niezle) beda sobie na
        takie 'kaprysy' jak ojciec w domu pozwalac. Gorzej - nie. Noi
        latwiej oczywiscie bedzie w miastach, niz na wsiach.
        • kropka_bordo Re: Jak Szwedzi dziecmi sie zajeli 08.10.08, 16:47
          Ten rozdźwięk już jest widoczny. Te które stać na zatrudnienie pomocy (zazwyczaj
          kobiety) raczej nisko opłacanej, nie mają takich problemów, jak te które muszą
          zarabiać pomocą w cudzym domu, po której wracają i robią to samo u siebie itd itd...

          Ja nadal chce do Szwecji... ale z braku umiejętności szwedzkiego zacznę poprawę
          swojej sytuacji od Wysp.
          • bene_gesserit Re: Jak Szwedzi dziecmi sie zajeli 08.10.08, 20:34
            'Pomoc' czyli niania w moim miescie dostaje od 1200 (niespecjalnie
            rozgarnieta studentka) do 4000 (pania z jezykiem obcym i profilowym
            wyksztalceniem), tak na marginesie.
            Jesli jestes lekarka, masz powazna szanse zalapac sie na Szwecje.
            • kropka_bordo Re: Jak Szwedzi dziecmi sie zajeli 08.10.08, 23:51
              Tak, myślę że zarobki 'pomocy' różnią się w zależności od tego kto
              relacjonuje... w długiej karierze studenckiej ciągle poszukiwałam dodatkowej
              roboty, więc w moim mieście za godzinę szczęścia opiekowania się trójką
              'rozkosznych' psychopatów w wersji mini dostajesz 5 do 6 zł za godzinę.

              A co do Szwecji... nej... żadna ze mnie lekarka :'(
Inne wątki na temat:
Pełna wersja