i wszystko jasne....

26.10.08, 13:57

fragmenty wywiadu z Kingą Dunin (całość można znaleźć na stronie Krytyki
Politycznej):

"Pierwszy raz usłyszałam, że jestem lesbijką dawno temu w bardzo śmiesznych
okolicznościach, to mógł być ‘76 rok. Siedziałam w londyńskim urzędzie
emigracyjnym, żeby sobie przedłużyć wizę. Za mną ktoś rozmawiał, chyba z moich
studiów, ale nie z mojego roku. Obgadywali różnych znanych mi ludzi, między
innymi mnie. Wtedy usłyszałam o sobie: wszyscy wiedzą, że ona jest lesbą.
(...)
Rzeczywiście chodziłam w spodniach, przyjaźniłam się tylko z facetami. Chyba
zostałam nazwana lesbijką za karę, bo nie lubiłam wtedy kobiet.

pyt: W Zadymie, swojej ostatniej książce, napisałaś, że dorastając miałaś
seksualne przygody z koleżankami. Czy można to uznać za swoisty coming out?

Jeśli coming out to taki na poziomie raportu Kinseya, potwierdzenie, że
większość z nas, szczególnie w okresie dojrzewania, miało doświadczenia z
osobami tej samej płci.
Napisałam o tym we fragmencie o homoseksualizmie, ale to nie było zwierzenie
sensacyjnie, które miało pomóc sprzedać więcej egzemplarzy, tylko wskazanie,
że to co sądzimy o homoseksualizmie często nijak ma się do naszych
doświadczeń. Ludzie, którzy sami mieli takie kontakty, mogą to latami wypierać
albo w żaden sposób nie problematyzować.

Ty wypierałaś?

Nie myślałam o tym jako czymś szczególnie ważnym. Niekiedy dopiero po pewnym
czasie zaczyna się porządkować własne doświadczenie życiowe ze względu na
dojrzewające w nas poglądy czy zetknięcie z nowymi teoriami. I te teorie są
ciekawe o tyle, o ile nie są tylko akademicką zabawą, ale mogą służyć do
przyjrzenia się swojemu życiu i zobaczenia go nieco inaczej. Na przykład
powiedzenia sobie uczciwie: jakkolwiek nie określałabym swojej seksualności,
nie jest tak, że w życiu miałam tylko doświadczenia heteroseksualne (albo
homoseksualne). I dodaniu: bardzo możliwe, że nie jestem w tym odosobniona. To
pokazuje jak naprawdę wygląda świat, a nie jak nam wydaje się, że wygląda."

I niech mi ktoś powie, że twierdzenie jakoby feministka = lesbijka pozbawione
jest podstaw...
    • znana.jako.ggigus no i widzisz 26.10.08, 16:33
      potwierdziles swoja teorie, powinienes byc zadowolony, co nie?
    • znana.jako.ggigus PS moge prosic o linka? 26.10.08, 16:35

    • kocia_noga Re: i wszystko jasne.... 26.10.08, 17:44
      tad9 napisał:
      .......................

      W twoim przypadku ciemne, niestety.

      No ale ni8kt nie zapzrecza, że wszystkie feministki to lesbijki,
      więc o co chodzi?
    • easz Re: i wszystko jasne.... 26.10.08, 22:41
      No! teraz to zupełnie inaczej na nią patrzę, jeah;)

      Ale naprawdę(?) to jednak sądzę, że to coś w rodzaju akcji, podczas
      której kobiety nosiły koszulki z napisem "miałam aborcję", kiedy
      miała ją tak naprawdę tylko część z nich, a reszta założyła, żeby
      się solidaryzować i dla wsparcia.

      A ten fragment jest super:

      > wskazanie,
      > że to co sądzimy o homoseksualizmie często nijak ma się do naszych
      > doświadczeń. Ludzie, którzy sami mieli takie kontakty, mogą to
      latami wypierać
      > albo w żaden sposób nie problematyzować.
      (...)
      > Niekiedy dopiero po pewnym
      > czasie zaczyna się porządkować własne doświadczenie życiowe ze
      względu na
      > dojrzewające w nas poglądy czy zetknięcie z nowymi teoriami. I te
      teorie są
      > ciekawe o tyle, o ile nie są tylko akademicką zabawą, ale mogą
      służyć do
      > przyjrzenia się swojemu życiu i zobaczenia go nieco inaczej. Na
      przykład
      > powiedzenia sobie uczciwie: jakkolwiek nie określałabym swojej
      seksualności,
      > nie jest tak, że w życiu miałam tylko doświadczenia
      heteroseksualne (albo
      > homoseksualne). I dodaniu: bardzo możliwe, że nie jestem w tym
      odosobniona. To
      > pokazuje jak naprawdę wygląda świat, a nie jak nam wydaje się, że
      wygląda."

      Jak to nie da niektórym do myslenia, to już nie wiem.
    • pan_i_wladca_mx Re: i wszystko jasne.... 27.10.08, 13:12
      tad9 napisał:


      >
      > I niech mi ktoś powie, że twierdzenie jakoby feministka = lesbijka pozbawione
      > jest podstaw...
      >
      zanim wyzioniesz z siebie kolejna madrosc oswiecona poczytaj cos o metodologii i
      przedstaw nam miarodajne wyniki a nie kawalek wywiadu
    • znana.jako.ggigus link do wywiadu: 27.10.08, 14:22
      www.krytykapolityczna.pl/Teksty-poza-KP/Dunin-Pierwszy-byl-Indianin/menu-id-129.html
    • miauka Re: i wszystko jasne.... 27.10.08, 16:53
      ale jazda - radykalny przykład czytania bez zrozumienia :)
      pękłam ze śmiechawy :D
      jak to jednak czasem niemądre osoby umilą nudne popołudnie...
      i dowartościować się można, hahaha :)
    • bucefal_macedonski No to się popisałeś 27.10.08, 20:10
      Czujny niczym hiszpańska Inkwizycja!
    • tad9 akcja "ujawniania" trwa... 06.11.08, 20:52
      muszę przyznać, że akcja rozwijana przez "Krytykę Polityczną" coraz bardziej mi
      się podoba. Kolejne osobniczki kojarzone z feminizem przyznają się do
      lesbijskich fascynacji. Właśnie pooglądałem sobie filmik, na którym Olga
      Lipińska wyznaje, że była zakochana w swojej polonistce. Brawo KP, czekamy na
      więcej!
      • piekielnica1 Re: akcja "ujawniania" trwa... 06.11.08, 21:27
        Zaczynaj zbierac chrust na stosy
      • znana.jako.ggigus nalepka lesbijka 06.11.08, 22:02
        o niczym nie świadczy.
        Kochałam się dwa lata w takim jednym i musiałam ciągle o nim mówić, ale
        nauczyłam się kierować rozmowę otoczenia na jego temat. Ale była to milość
        nieszczęśliwa i na wakacjach zakochałam się po raz drugi, tym razem nikt nie
        znał obiektu, więc mówiłam o nim bez przeszkód, ba musiałam.
        A tu koleżanka rzuciła taki tekst: już myślałam, że jesteś lesbijką, bo o
        chłopakach nie rozmawiasz.

        Ot, otoczenie.

        A kto się nie kochał w nauczycielach tej samej płci?
        Tad, też się pewnie kochałeś, ale boisz się sam do tego przyznać, ot co.
        • kocia_noga Re: nalepka lesbijka 07.11.08, 08:01
          Zakochiwanie się w nauczycielacxh płci własnej jest typowym i
          naturalnym objawqem dorastania seksualnego .Tad jest szczęśliwy,że
          może porzucać sobie kamieniami, bo albo tego etapu nie pzreszedł i
          dużo przed nim w tej sprawie, albo walczy z historią osobistą na
          cudzym grucie.
          A udowodnienie że każa feministka to lesbijka tak go rajcuje, że
          szkoda mi odbierać mu te chwile ziemskiej uciechy.
        • tad9 Re: nalepka lesbijka 08.11.08, 07:22
          znana.jako.ggigus napisała:

          (...)
          > A kto się nie kochał w nauczycielach tej samej płci?
          > Tad, też się pewnie kochałeś, ale boisz się sam do tego przyznać, >ot co.

          Nie kochałem się w nauczycielach. Ani płci męskiej ani żeńskiej. Pomijając już
          kwestię, czy takie kochanie jest naturalne zwracam uwagę, że w Polsce zawód
          nauczyciela jest sfeminizowany, z czego wynika, że:
          1. W ogóle trudno jest spotkać nauczyciela płci męskiej
          2. Ci, którzy się trafiają to z reguły nieudacznicy. Tak to jest z zawodami o
          małym prestiżu - feminizują się i przyciągają męskich nieudaczników.
          Zaprawdę powiadam wam - nauczyciele płci męskiej, którzy stanęli mi na mojej
          drodze nie rozgrzaliby serca nawet "dziewczynie po 30-stce" popędzanej zegarem
          biologicznym. Tłusty fizyk po 40-stce, zasuszony historyk zaraz przed emeryturą,
          WF-ista, przypuszczalnie alkoholik (choć może go krzywdzę...). A nauczycielki?
          Cóż - wydawały się takie stare... (choć, częściowo nie były jeszcze nawet
          "dziewczynami po 30-stce"). Nie twierdzę, że ta szkoła była galerią potworów.
          Ale ciało pedagogiczne było raczej pedagogiczne niż cielesne w sensie erotycznym...
          • znana.jako.ggigus nieprawda, aż 08.11.08, 13:09
            mało nauczycieli płci męskiej nie ma. Fizyka, matma, wt, wf to często są
            nauczyciele. Znalazłbyś pasującego nauczyciela, a może nawet takiego miałeś, ale
            wstydzisz się przyznać.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja