czy powiedziec facetowi....

26.10.03, 13:37
z gory zaznaczam,ze wątek powtorzę na innych forach,ponieważ chcę poznac jak
największą ilośc opinii
moj byy mąz nie jest ojcem naszego dziecka,kotre ma 13 lat-a mysli,ze to jego
syn
boje się,ze kiedys prawda wyjdzie na jaw i będe miała przez to kłopoty
    • Gość: Piter Re: czy powiedziec facetowi.... IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 26.10.03, 13:45
      Masz absolutna rację - będziesz miała przez to kłopoty wcześniej czy później. I
      nie tylko oszukany i zdradzony mąż bedzie miał do Ciebie pretensję, Twój
      nieślubny syn, również przez Ciebie oszukany, także.
    • markiza.de.hohoo Re: czy powiedziec facetowi.... 26.10.03, 15:19
      cyklistka napisała:

      > moj byy mąz nie jest ojcem naszego dziecka,kotre ma 13 lat-a mysli,ze to jego
      > syn
      > boje się,ze kiedys prawda wyjdzie na jaw i będe miała przez to kłopoty

      Probuje wczuc sie w Twoja sytuacje i mi nie bardzo wychodzi. Przez tyle lat nie
      przeszkadzalo ci oklamywanie a teraz nagle zaczelo? Rozwod tak bardzo zmienil
      sposob patrzenia? A ojciec biologiczny? Czy tez dowie sie teraz o tym fakcie?
      Najbiedniejszy syn - w tym wieku moze sie dlugo nie pozbierac po takim ciosie.
      Forumowe referendum nie jest najlepsze na podejmowanie decyzji.
      Lepsza bylaby wizyta u psychologa dzieciecego.



    • Gość: doku Możesz unieszczęśliwić dziecko IP: *.chello.pl 26.10.03, 16:47
      Zdrowy facet nie opiekuje się cudzymi dziećmi, musisz więc mieć pewność, że
      prawdziwy ojciec się nim zajmie.
      • rademaker Re: Możesz unieszczęśliwić dziecko 27.10.03, 12:58
        Gość portalu: doku napisał(a):

        > Zdrowy facet nie opiekuje się cudzymi dziećmi, musisz więc mieć pewność, że
        > prawdziwy ojciec się nim zajmie.

        gdyby po 13 latach przestał się opiekować dzieckiem które uważał za swoje okazałby się zdrowym facetem?
        • Gość: Piter Re: Możesz unieszczęśliwić dziecko IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 28.10.03, 05:33
          Tu nie chodzi o kwestie materialne, ale uczuciowe i moralne. Spróbuj wczuć się
          w sytuację tego okłamanego faceta. Jeśli potrafisz...
          • Gość: doku Ja czułbym się chyba jak frajer oskubany przez... IP: *.chello.pl 28.10.03, 20:20
            ... najbliższą mi osobę.
    • tad9 Re: czy powiedziec facetowi.... 26.10.03, 17:36
      cyklistka napisała:

      > z gory zaznaczam,ze wątek powtorzę na innych forach,ponieważ chcę poznac jak
      > największą ilośc opinii
      > moj byy mąz nie jest ojcem naszego dziecka,kotre ma 13 lat-a mysli,ze to jego
      > syn
      > boje się,ze kiedys prawda wyjdzie na jaw i będe miała przez to kłopoty

      Nie mówić. Zalecam hipokryzję. Prawda wcale nie zawsze wychodzi na jaw.
    • Gość: Triss Merigold Re: czy powiedziec facetowi.... IP: *.acn.waw.pl 28.10.03, 08:32
      Jasne, że jeśli prawda wyjdzie na jaw będziesz miała kłopoty: były mąż nie musi
      utrzymywać Twojego pozamałżeńskiego dziecka, skończy się kasa i narobi Ci
      wstydu na całą rodzinę. Domyślam się, że tego boisz się najbardziej.
    • Gość: barbinator hmmmm.... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 28.10.03, 09:05
      Jakiś czas temu na forum ukazał się post człowieka który właśnie dowiedział
      się, że jego 13-letni syn wychowywany przez byłą żonę nie jest jego synem. Ten
      sam post pod innymi nickami ukazał się na innym forum - jak się później okazało
      autor w każdym z wątków podawał nieco inne fakty, mówiąc dosadniej robił sobie
      jaja, zaś na rorum Feminizm trafił głównie po to, by udowodnić światu jakie
      feministki są wredne.
      BYĆ MOŻE autorka (??) tego wątka faktycznie ma taki problem jak opisała. Ja
      jednak mam jakieś dziwne przeczucie, że chodzi tu raczej o eksperyment w stylu:
      wstrętne feministki mówią co innego gdy pyta mężczyzna, co innego gdy kobieta -
      w tej samej sprawie.
      Obym się myliła...
      A żeby nie było że się wymiguję - mój pogląd na sprawę jest niezmienny. Jak
      autorkę (autora?) interesuje, to niech sobie zajrzy na tamten wątek (tytułu nie
      pamiętam, to było jakieś 2 mies. temu - może ktoś sobie przypomina?)
      Pozdr. B.
      • markiza.de.hohoo Re: hmmmm.... 30.10.03, 21:00
        Gość portalu: barbinator napisał(a):

        > Ja
        > jednak mam jakieś dziwne przeczucie, że chodzi tu raczej o eksperyment w stylu:
        > wstrętne feministki mówią co innego gdy pyta mężczyzna, co innego gdy kobieta -
        > w tej samej sprawie.

        Eksperymentem moze byc zagadnienie: "czy feministki zmieniaja zdanie w
        zaleznosci od tego czy o to samo pyta kobieta czy mezczyzna"?

        Poniewaz (taka mam nadzieje) jest to forum dyskusyjne a nie
        doradcze/matrymonialne/wyborcze
        nie ma chyba znaczenia czy to o co ktos pyta jest problemem rzeczywistym czy
        wymyslonym.

        (W kazdym razie markiz de ho hoo tez nie przywiazuje wagi do tego czy jest
        rzeczywistym czy wymyslonym markizem ;-)

        • Gość: barbinator Re: hmmmm.... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 30.10.03, 21:15
          markiza.de.hohoo napisała:

          > Poniewaz (taka mam nadzieje) jest to forum dyskusyjne a nie
          > doradcze/matrymonialne/wyborcze
          > nie ma chyba znaczenia czy to o co ktos pyta jest problemem rzeczywistym czy
          > wymyslonym.


          Nie. Znaczenie ma natomiast to, czy ktoś pyta serio czy robi sobie jaja (w
          wersji dla markiza "raczy sobie żartować")
          Pozdr. B.


          • markiza.de.hohoo Re: hmmmm.... 30.10.03, 22:31
            Gość portalu: barbinator napisał(a):

            > Nie. Znaczenie ma natomiast to, czy ktoś pyta serio czy robi sobie jaja (w
            > wersji dla markiza "raczy sobie żartować")

            Dlaczego ma to takie znaczenie dla odpowiadajacego?
            Mnie sie wydaje ze najwazniejsze jest uslyszenie dobrego pytania
            i mozliwosc znalezienia (wymyslenia) dobrych argumentow na uzasadnienie
            odpowiedzi. A reszta...reszta to otoczka. Jesli ktos ma ochote sie wtedy
            posmiac - to jego sprawa. Co ten smiech ma wspolnego ze mna?

            Pozdrawiam
            • Gość: barbinator Re: hmmmm.... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 31.10.03, 08:12
              markiza.de.hohoo napisała:

              > Gość portalu: barbinator napisał(a):
              >
              > > Nie. Znaczenie ma natomiast to, czy ktoś pyta serio czy robi sobie jaja (w
              > > wersji dla markiza "raczy sobie żartować")
              >
              > Dlaczego ma to takie znaczenie dla odpowiadajacego?
              > Mnie sie wydaje ze najwazniejsze jest uslyszenie dobrego pytania
              > i mozliwosc znalezienia (wymyslenia) dobrych argumentow na uzasadnienie
              > odpowiedzi. A reszta...reszta to otoczka. Jesli ktos ma ochote sie wtedy
              > posmiac - to jego sprawa. Co ten smiech ma wspolnego ze mna?



              Za pierwszym czy drugim razem - nic.
              Za dziesiątym zaczyna irytować.
              Po dwudziestym ma się dość.
              Pozdr. B.
              >
              > Pozdrawiam
Pełna wersja