Gość: Shemreolin
IP: *.crowley.pl
28.10.03, 11:22
Hej!
Zauwazyłam jedną rzecz. Kiedy mezczyzna jest chory jest nie do zniesienia.
Mój ukochany jest przeziebiony. Podkreslam TYLKO PRZEZIEBIONY. Ma zatkany
nosek i boli go gardło. Wczoraj pojechałam do niego i kupiłam lekarstwa.
Powiedziałam też zeby kupił sobie krople do nosa, bo gardło swedzi go od
kataru, bo mu to wszystko spływa i podrażnia. Ale on na to, ze nie bo
kropelki sa ble. No to naciskam: "ze wcale nie sa fe, i zaraz mu katarek
minie bo ja brałąm i w dwa dni było dobrze". A on na to NIE! No to już
spasowałam, bo nie bede go zmuszać przeciez. Wiem, ze to problem stary jak
świat... Mój ojciec ma to samo. Kiedys kaszlał krwia ale lekarza do domu nie
chciał... Totalna beznadzieja. Szanuje męzczyzn, ale uwazam, ze w tym wypadku
momentami są zupełnie beznadziejni i głupi. Wiem, ze robia to tylko po to
zeby ktos nad nimi sie porozczulał. O rany... A jak u was w tych sprawach
dziewczyny? Bo ja np. Nigdy sie nie użalam nad soba jak jestem chora.
Pytanie do Panów. Czy wy tez tak strasznie cierpicie podczas choroby? :)