Kobiety sukcesu są postrzegane jako aspołeczne.

16.12.08, 23:31
I dlatego mają mniejsze szanse na awans, bo nikt nie chce zadawać się z kimś
aspołecznym, nawet jak jest to osoba kompetentna.
I znów kolejne badania pokazały jak stereotypy wpływają na postrzeganie ludzi
i w konsekwencji na to jakimi zadaniami zostaną oni obarczeni i jaką mają
szansę na osiągnięcie sukcesu.

"Kobiety, które w czasie rozmowy o pracę oceniają się jako pewne siebie i
ambitne, są postrzegane wprawdzie, jako osoby kompetentne, ale aspołeczne -
wynika z badań, o których informuje pismo "Psychology of Women Quarterly".
Panie określające się jako skromne i uczynne, choć budzą sympatię, robią
wrażenie mniej kompetentnych. Natomiast, ambitnych i pewnych siebie mężczyzn
postrzega się, jako kompetentnych, a zarazem sympatycznych. Dlatego mają oni
większe szanse uzyskać posadę kierowniczą niż kobiety z którejkolwiek grupy.."

więcej na:
tiny.pl/6jkr
    • easz Re: Kobiety sukcesu są postrzegane jako aspołeczn 16.12.08, 23:40
      Aha, tak źle i tak niedobrze. Ale to oznacza, że zawsze wygrywa...
      orzeł?

      Ze skromną kobietą wygra i skromny mężczyzna, i pewny siebie, z
      pewną siebie - i pewny siebie, i skromny? E?..
      • six_a Re: Kobiety sukcesu są postrzegane jako aspołeczn 16.12.08, 23:50
        umówmy się najpierw, że nie ma skromnych mężczyzn;)
        pan henio śmieciarz jest równie nieskromny, co pan prezes w beemwu.
      • saszenka2 Re: Kobiety sukcesu są postrzegane jako aspołeczn 17.12.08, 00:29
        Bo jak kobieta myśli o sobie, to na pewno aspołeczna jest, bo
        mężusiowi nie gotuje, z dzieckiem nie bawi się w piaskownicy.
        Niedobra, pomyślała o sobie, czyli totalna egoistka. A jak jeszcze
        pewna siebie to już zgroza zupełna.
    • bene_gesserit Re: Kobiety sukcesu są postrzegane jako aspołeczn 16.12.08, 23:47
      Czyli mozna byc kobieta sukcesu, ale taka, ktora sie publicznie nie
      ocenia ani tak, ani siak. Niby robi skromne minki, a niby jest
      pewna siebie a tak w ogole robi swoje.
      • bertrada Re: Kobiety sukcesu są postrzegane jako aspołeczn 16.12.08, 23:54
        W zasadzie to nie powiedzieli jaka postawa byłaby preferowana. ;)
      • easz Re: Kobiety sukcesu są postrzegane jako aspołeczn 16.12.08, 23:59
        bene_gesserit napisała:

        > Czyli mozna byc kobieta sukcesu, ale taka, ktora sie publicznie
        nie
        > ocenia ani tak, ani siak. Niby robi skromne minki, a niby jest
        > pewna siebie a tak w ogole robi swoje.

        Jak w tej ruskiej bajce (to jakieś bajczane przekleństwo;) - jechała
        drogą i jednocześnie poboczem, ubrana i jednocześnie naga, bo
        owinięta siecią rybacką, pieszo i nie, bo na ośle drobiąc nogami po
        glebie bokami... Taa, takie rzeczy to tylko kobieta.
        • bene_gesserit Re: Kobiety sukcesu są postrzegane jako aspołeczn 17.12.08, 00:10
          No - taka swinka, ktora jest jednoczesnie i morska, i lądowa.
          Swoja droga, wlasnie zdalam sobie sprawe, ze moja mama taka jest.
          Jej kariera dowodzi, ze to - stety czy nie - sie sprawdzilo: nosili
          ja na rekach i podwladni, i przelozeni.
      • six_a Re: Kobiety sukcesu są postrzegane jako aspołeczn 17.12.08, 00:39
        a potem jak się z taką nijaką robi wywiad, to się okazuje, że ta
        kariera to tak w zasadzie przypadkiem, bo szef akurat ją
        zaproponował, a ona nie odmówiła, ale tak naprawdę nie kariera jest
        ważna, tylko rodzina i duch święty.

        tym oto sposobem kariery kobiet są podszyte poczuciem winy wobec
        niewiadomo dokładnie kogo i czego, jak w tym wątku, co dziewczyna
        głupieje przy facetach.
        • kocia_noga Re: Kobiety sukcesu są postrzegane jako aspołeczn 17.12.08, 08:51
          six_a napisała:


          > tym oto sposobem kariery kobiet są podszyte poczuciem winy wobec
          > niewiadomo dokładnie kogo i czego, jak w tym wątku, co dziewczyna
          > głupieje przy facetach.
          >

          Poczuciem winy wobec ustalonego wzorca tego, co normalne i
          akceptowalne.Mało kto chce robić za dziwoląga.
          • six_a Re: Kobiety sukcesu są postrzegane jako aspołeczn 17.12.08, 10:50
            faceci to też dziwolągi? jak już się jest gdzieś tam na szczycie, to
            nie ma się co krygować i chować po kątach, bo to dopiero dziwacznie
            wygląda, i na dodatek niesie fatalny przekaz dla ewentualnych
            naśladowczyń.
      • kocia_noga Re: Kobiety sukcesu są postrzegane jako aspołeczn 17.12.08, 08:48
        bene_gesserit napisała:

        > Czyli mozna byc kobieta sukcesu, ale taka, ktora sie publicznie
        nie
        > ocenia ani tak, ani siak. Niby robi skromne minki, a niby jest
        > pewna siebie a tak w ogole robi swoje.

        > Tak próbuje HGW, a poczytaj sobie jaki ma pijar, zwłaszcza wśród
        facetów. I tak jakoś jej się udaje lawirować między skromną panią
        domu a kompetentną polityczką.
        • bene_gesserit Re: Kobiety sukcesu są postrzegane jako aspołeczn 17.12.08, 09:21
          HGW i jej dzialania, od kiedy objela swoje terazniejsze stanowisko,
          jest otoczona w Wawie powszechna niechecia. Skromne minki tym razem
          nie pomogly, bo jest po prostu niekompetentna, zeby nie powiedziec
          gorzej.
          • dzikowy Re: Kobiety sukcesu są postrzegane jako aspołeczn 31.12.08, 12:35
            Tęsknisz za Lesiem? 0_0
            • bene_gesserit Re: Kobiety sukcesu są postrzegane jako aspołeczn 31.12.08, 12:39
              Tesknie za kims, kto mysli jak urbanistka i pragmatyczna wizjonerka
              Darze natomiast rzewna niechecia deweloperke na urzedniczym
              stanowisku, ktora wierzy ze radiestezja zapobiegnie niebezpiecznym
              wypadkom, bo przeczytala o tym w broszurce wydanej przez Zwiazek
              Dzialkowcow. Gdyby to nei bylo takie smutne, to byloby potwornie
              smieszne.
              • dzikowy Re: Kobiety sukcesu są postrzegane jako aspołeczn 31.12.08, 15:01
                Też marzę o urbaniście i pragmatycznym wizjonerze, ale mamy demokrację:P
                • kocia_noga Re: Kobiety sukcesu są postrzegane jako aspołeczn 31.12.08, 17:19
                  dzikowy napisał:

                  > Też marzę o urbaniście i pragmatycznym wizjonerze, ale mamy
                  demokrację:P


                  No ale te puszki pono dziaŁAJĄ i wypadków nie ma - to czysty
                  pragmatyzm a nie dogmatyczne odrzucenie jakichś rozwiązań bo
                  sprzeczne z ideologią.
    • kontemplator.bytu.szczesny Re: Kobiety sukcesu są postrzegane jako aspołeczn 31.12.08, 09:02
      To dosyć oczywiste.
      Chodzi o socjalizację rodzajową, czyli 'uspołecznianie' z uwzględnieniem płci.
      Dziewczynki powinny być raczej pomocne i dobre, chłopcy raczej odważni i głodni
      sukcesu.
      Ma to ręce i nogi, bo pomaga kobiecie wejść w rolę matki, a mężczyźnie w rolę
      tego konia, co to ciągnie wózek, kiedy ona się odzieca.
      Ale inna strona medalu jest taka, że kiedy kobieta jest po męsku ambitna,
      odważna i 'zawodowo agresywna' to podświadomie odczytujemy te społeczne kody,
      jako niezgodne ze schematem.
      'Coś z nią nie tak' - mówi społeczna część naszej podświadomości.

      Jest sporo polskich publikacji na ten temat - głównie nakładem wydawnictw
      uniwersyteckich (m.in.Warszawa, Wrocław, Szczecin, Katowice).
      • piekielnica1 Re: Kobiety sukcesu są postrzegane jako aspołeczn 31.12.08, 13:16
        > chłopcy raczej odważni i głodni sukcesu.

        Chlopcy powiin byc tacy, ale w wiekszosci nie sa i to jest
        akceptowane przez wszystkich. Mezczyznie ma prawo zwisac.
        Jezeli dziewczynka jest odwazna i glodna sukcesow to jest to
        niezgodne ze schematem i bardzo, bardzo naganne?
        • kontemplator.bytu.szczesny Re: Kobiety sukcesu są postrzegane jako aspołeczn 31.12.08, 17:09
          Jest, jak sama napisałaś,po prostu niezgodne ze schematem.
          Od konkretnego człowieka, siły i kierunku jego schematów socjalizacyjnych
          zależy, czy uzna to za 'naganne'.

          Przy czym, nie zapominajmy, schematy z biegiem lat także ewoluują. Ale jak
          wszystko co ma związek z kulturą - nie jest to proces błyskawiczny :)
          • dzikowy Re: Kobiety sukcesu są postrzegane jako aspołeczn 31.12.08, 19:05
            Żądni sukcesu za wszelką cenę socjopaci są jednakowo postrzegani przez grupę i
            podobnie wygląda ich szansa na awans (czy raczej brak). Problem z kobietami,
            które są ambitne, a przy tym sympatyczne jest taki, że istnieją sfery
            towarzyskie, do których nie mogą wniknąć, podobnie jak mężczyźni do pewnych grup
            kobiet. Przy piwie i świńskich dowcipach często przeważa się szala awansu i to
            czy ktoś śmieje się z łatwej blondynki i potrafi w biegu dorzucić podobny
            kawałek, bez strachu, że dostanie mu się za mobbing i molestowanie.
            Ambitne, wyzwolone, czyli broniące swoich praw do niesłuchania kiepskich
            dowcipów kobiety zostają automatycznie wyautowane. I o co drzeć koty? Są już
            knajpy tylko dla kobiet, tam zapraszajcie szefostwo, może humor kastracyjny
            pomoże przełamać lody:P
            • kontemplator.bytu.szczesny Re: Kobiety sukcesu są postrzegane jako aspołeczn 01.01.09, 19:00
              dzikowy napisał:

              > Żądni sukcesu za wszelką cenę socjopaci są jednakowo postrzegani przez grupę i
              > podobnie wygląda ich szansa na awans (czy raczej brak).

              Chyba nie dyskutujemy tu o socjopatach, ale o przeciętnym pracowniku z ambicjami
              na rozwój zawodowy.
              Wydaje mi się, że kobiecie łatwiej jest przykleić łatkę tej, która przekroczyła
              granicę między zdrowymi aspiracjami zawodowymi, a niezdrowym pożądaniem sukcesu
              zawodowego.

              Wykazywanie aspiracji zawodowych wymaga często wykazywania zachowań, które
              kojarzą nam się z mężczyznami. Bo raczej jasne jest, że nie sama pracowitość ma
              tu znaczenie, ale jeszcze sposób prezentowania swoich umiejętności i
              zaangażowania w pracę, oraz predyspozycji do zajmowania wyższego stanowiska.
              Bycie liderem wymaga posiadania pewnych cech, które skłonni jesteśmy przypisywać
              raczej mężczyznom. Jeśli więc wykazuje się nimi kobieta, to godzi to w schemat -
              łatwiej więc ocenić ją jako tą, która wyszła poza normę. 'Coś z nią nie tak'.




              >Problem z kobietami,
              > które są ambitne, a przy tym sympatyczne jest taki, że istnieją sfery
              > towarzyskie, do których nie mogą wniknąć, podobnie jak mężczyźni do pewnych gru
              > p
              > kobiet. Przy piwie i świńskich dowcipach często przeważa się szala awansu i to
              > czy ktoś śmieje się z łatwej blondynki i potrafi w biegu dorzucić podobny
              > kawałek, bez strachu, że dostanie mu się za mobbing i molestowanie.
              > Ambitne, wyzwolone, czyli broniące swoich praw do niesłuchania kiepskich
              > dowcipów kobiety zostają automatycznie wyautowane.


              Fakt, to jeden ze scenariuszy :) Ale może nie sprowadzajmy rozmowy o szansach na
              awans do samych tylko rozmów przy piwie, bo nagle powstanie nam gigantyczne
              uproszczenie.
              • dzikowy Re: Kobiety sukcesu są postrzegane jako aspołeczn 01.01.09, 20:19
                > Fakt, to jeden ze scenariuszy :) Ale może nie sprowadzajmy rozmowy o szansach n
                > a
                > awans do samych tylko rozmów przy piwie, bo nagle powstanie nam gigantyczne
                > uproszczenie.

                Celowo użyłem uproszczenia. Przyjaciół z pracy bez podtekstu seksualnego łatwiej
                znaleźć w obrębie własnej płci. Ryzyko odebrania pewnych zachowań jako
                molestowania lub mobbingu powoduje dystans w kontaktach z płcią przeciwną, a
                dystans wywołuje niechęć. Organizowałem imprezy integracyjne i szkolenia, wiem
                co mówię:P
                • kontemplator.bytu.szczesny Re: Kobiety sukcesu są postrzegane jako aspołeczn 02.01.09, 01:49
                  dzikowy napisał:


                  >
                  > Celowo użyłem uproszczenia. Przyjaciół z pracy bez podtekstu seksualnego łatwie
                  > j
                  > znaleźć w obrębie własnej płci. Ryzyko odebrania pewnych zachowań jako
                  > molestowania lub mobbingu powoduje dystans w kontaktach z płcią przeciwną, a
                  > dystans wywołuje niechęć. Organizowałem imprezy integracyjne i szkolenia, wiem
                  > co mówię:P

                  Wiesz, myślę, że nie chodzi tutaj w głównej mierze o obawy związane z mobbingiem
                  czy molestowaniem. Dystans wobec płci przeciwnej w miejscu pracy istniał dużo
                  wcześniej, zanim te pojęcia w ogóle pojawiły się w naszym słowniku. Chodzi tu
                  chyba po prostu o zdrową obawę, aby nasze intencje nie zostały źle odczytane i
                  nie przypisano im niezamierzonego przez nas kontekstu seksualnego.
                  Dorośli ludzie zazwyczaj wykazują się takim odruchem, a miejsce pracy -
                  sprzyjające intensyfikowaniu codziennych kontaktów - odruch ten potęguje, jak sądzę.

                  Inna sprawa, że istnieje także przekonanie o tym, co wobec kobiet wypada, a co
                  nie. Wykonuję stresujący zawód, pracuję w miejscu, w którym przeważają
                  mężczyźni, a napięcie rozładowuje się zazwyczaj siarczystym bluzganiem :)
                  Słuchając codziennych rozmów w biurze z trudem można uwierzyć, że ma się do
                  czynienia z inteligentnymi, wykształconymi ludźmi...

                  Kiedy dołączyłam do zespołu, panowie straszliwie obawiali się o moje niewieście
                  poczucie smaku i robili co mogli, aby nie przeklinać w moim towarzystwie,
                  przekonani, że rani to moje uszy i godzi w kobiecą delikatność. Każde brzydkie
                  słowo kończyli grzecznym 'przepraszam'. Po kilku miesiącach pracy nad
                  delikwentami nie tylko przekonali się oni, że ich zachowanie mnie nie razi, ale
                  ku swojemu zdziwieniu stwierdzili, że potrafię być gorszym chamem od nich. Tak,
                  oczywiście, wypiliśmy niejedno piwo i relacje w biurze zmieniły się
                  diametralnie- zostałam uznana za swojaka.
                  Stałam się jedyną kobietą, od której nie oczekiwano zmywania kubeczków, parzenia
                  kawy i świadczenia wszelkiej maści usług, w ramach dawania ujścia wrodzonej
                  kobiecej opiekuńczości, którą nigdy jakoś specjalnie się nie wykazywałam.

                  Ale zapłaciłam za to pewną cenę. Udało mi się co prawda wkraść w towarzystwo
                  mężczyzn (a to oni tworzyli tam szefostwo), ale przyklejono mi łatkę dziwaka.

                  Ba, zaszufladkowano mnie nawet jako feministkę, co w naszym kraju samo w sobie
                  oznacza, że w jakimś stopniu uznaje się ciebie za postać aspołeczną. Słyszałam
                  np. złośliwości w rodzaju "Nie proś jej nigdy, żeby ci zrobiła kawę, bo się
                  obrazi jeszcze, albo coś. Bo ona jest chyba feministką". Oczywiście, pozostawało
                  mi się tylko uśmiechnąć, bo Panowie w biurze do samego końca nie dostrzegali
                  różnicy pomiędzy poproszeniem o koleżeńską przysługę, a programowym
                  oczekiwaniem, że ją wykonam, bo jako kobieta mam potrzebę krzątania się wokół
                  innych.

                  Swoje perypetie zawodowe mogłabym opisywać bez końca, bo mam kilka ciekawych,
                  budzących refleksje doświadczeń. Nie zawsze przyjemnych, zresztą.

                  Jeśli ktoś chciałby się takimi doświadczeniami wymienić, to możemy założyć
                  osobny wątek, albo podyskutować korespondencyjnie :)
          • floric Re: Kobiety sukcesu są postrzegane jako aspołeczn 01.01.09, 20:41
            Tylko że kary społeczne za niedostosowanie do schematów nie są takie
            same dla obu płci...
            • kontemplator.bytu.szczesny Re: Kobiety sukcesu są postrzegane jako aspołeczn 02.01.09, 20:14
              Racja.
              To osobny i bardzo ciekawy temat. Chętnie nawet bym się w to wgryzła. Szkoda że
              takie na przykład Mertony nigdy tego tematu nie podjęły :)
    • minasz mi wystarczyło tylko jedno zdanie 01.01.09, 20:52
      aby wykazac słabosc intelektualna tego zrodła
      "Naukowcy z Rutgers University doszli do takich wniosków na podstawie badań
      prowadzonych wśród kobiet i mężczyzn ubiegających się o stanowisko kierownika
      pracowni komputerowej. "
      i na podstawie tego wyciaga sie wnioski ogolne hehehehe

      kobieto naucz sie myslec samodzielnie
      • kocia_noga Re: mi wystarczyło tylko jedno zdanie 01.01.09, 21:07
        To jeden ze scenariuszy, ale bardzo rozpowszechniony. Kandydatury na
        stanowiska, awanse miejsca na listach i inne sprawy załatwiane sa
        przy okazji prywatnych spotkań, a tam dominuje męskie towarzystywo.
        Kilka dni temu szedł film "Evelyn" o kolesiu który wygrał z prawem w
        Irlandii i je zmienił. Oparł się na róznych znajomych facetach -
        prawniku, dziennikarzach, omawiali taktykę walki przy kielichu.
        Kobieta w jego sytuacji miałaby tylko oficjalna drogę do dyspozycji -
        zbyt mało kobiet na stanowiskach i brak tradycji knajpianych
        spotkań.
      • kocia_noga Re: mi wystarczyło tylko jedno zdanie 01.01.09, 21:09
        Poza tym dokładnie to co piszesz - faceci wola się tyrzymać swojego
        towazrystwa ale nie dlatego że biedni nagle boja się oskarzenia o
        molestowanie, co próbujesz tu zasugerować.
        • dzikowy Re: mi wystarczyło tylko jedno zdanie 01.01.09, 21:31
          Molestowanie to w godzinach pracy. Na spotkanie przy kielichu to trzeba jakoś
          zaprosić. Zaproszenie znajomych płci przeciwnej ma podtekst, bez znaczenia czy
          wyłącznie wyimaginowany. Tym samym na samo spotkanie trudniej się wbić.
          • znana.jako.ggigus no nie 01.01.09, 21:41
            przecież przy kielichu spotyka się z reguły więcej niż dwie osoby, bo jeśli p.
            Henio prosi pana Józia o spotkanie, to też można wyczytać kontekst erotyczny.
            A jeśli się spotyka grupa osób, to obecność kobiety (kobiet) nie powinna
            przeszkadzać.
            • bertrada Re: no nie 01.01.09, 21:58
              Ale jak te kobiety mają się spotykać przy tym kielichu, skoro po godzinach pracy
              muszą wracać do domu, do pracy na drugi etat. Bo trzeba obiad ugotować, dzieci
              ze szkoły przyprowadzić i w lekcjach pomóc, na wywiadówkę lecieć, czy w ogóle
              pobyć w domu, bo nie można dzieciaków na cały wieczór zostawić samych w domu, itp.

              Jak kobieta nie jest singielką, ani nie ma męża, który by zechciał zająć się
              dziećmi, ani babci, ani zarobków pozwalających na wynajęcie służby, to nie ma
              szans na karierę.
              • znana.jako.ggigus czyli z min. dwóch 01.01.09, 22:08
                powodów nie ma równości.
                • bertrada Re: czyli z min. dwóch 01.01.09, 22:19
                  No na to wygląda. W krajach gdzie panuje duże równouprawnienie w pracy, np w
                  Szwecji, osiągnięto to między innymi poprzez nakłanianie mężczyzn do pomocy w
                  pracach domowych. Nie bez wpływu są również relatywnie wysokie dochody, które
                  pozwalają na zatrudnienie osób do pomocy w opiece nad dziećmi, czy do
                  prowadzenia domu.
                  • znana.jako.ggigus chyba łatwiej 01.01.09, 22:28
                    jest, no powinno być nakłonić mężczyzn do czynności reprodukcyjnych, nie chyba
                    tak to się nie nazywało, prace domowe, niewdzięczne, a także rezygnacja z
                    pedanterii - prasowanie majtek np. i innch dziwnych części garderoby.
                    Zatrudnianie innych to z kolei małe zarobki, tworzenie kast tych, które się mogą
                    reprodukować i tych, które nie mogą (emigrantki np).
                    Ale mnie interesuje jeszcze kwestia mężczyzn-kolegów w pracy, bo można mieć miłą
                    emigrantkę, która wyprasuje majtki, ale jak się jest wykluczonym ze spotkań
                    towarzyskich przy kielichu, bo się jest kobietą i będzie sztywno, to kobieta bez
                    awansu wraca do posprzątanego domu i nic się nie zmienia.
                    • bertrada Re: chyba łatwiej 01.01.09, 22:40
                      Ale to jest kwestia tego, że nadal kobiety są postrzegane jako ktoś obcy a nie
                      jako jeden ze swoich. Ludzie chętniej widzą różnice niż podobieństwa. Zwłaszcza
                      jak od urodzenia zwraca im się uwagę tylko i wyłącznie na te różnice i jeszcze
                      je podkreśla. Poza tym to fajnie jest być członkiem grupy, która jest lepsza i
                      powinna trzymać się razem, czyli nie dopuszczać nikogo z zewnątrz do towarzystwa
                      wzajemnej adoracji.
                      • znana.jako.ggigus jako ktoś obcy w grupie mężczyzn 01.01.09, 22:43
                        chyba, no to może tak. Nie generalizowałabym w każdym razie.
                        Tym bardziej że i kobiety mają skłonności do tworzenia fajnych, zamkniętyhc
                        grup, nazywanych teraz networkiem.
                      • dzikowy Re: chyba łatwiej 01.01.09, 23:12
                        Przykład. Zapraszam znajomych na striptiz. Zgadnijcie, kogo nie zapytam?
                        Podobnie na trening boksu, do siłki, a potem do sauny.
                        • bene_gesserit Re: chyba łatwiej 01.01.09, 23:14
                          Ale _naprawde_ nie kazda firma jest spod znaku siłki i striptizu.
                          • dzikowy Re: chyba łatwiej 01.01.09, 23:22
                            Zdefiniować "przykład"?
                            Siłki i inne wymysły są propagowane przez głupawe szmatki a'la Logo i inne
                            Menshelty. Trafiły w target, który często się pokrywa z średnim szczeblem w
                            korporacjach i na ten target wpływa. Są jednak imprezy, na które kobiet nie
                            zapraszam, bo nie i nikt mi tego nie zabroni. Podobnie pracownikom firmy, którzy
                            nie życzą sobie kobiet grzebiących im w warsztacie czy na sesji RPG (przez
                            ekspiację postaw, z których się kobietom nie pochwalą).
                            • bene_gesserit Re: chyba łatwiej 01.01.09, 23:32
                              Zdefiniuj, bo we wszystkich firmach, w ktorych pracowalam -
                              pomijajac firemke prowadzona epoke temu przez pare wiecznie
                              zachlanych Anglikow - nikomu by nie przyszlo do glowy, zeby
                              zapraszac pracownikow czy kontrahentow na striptiz. Nawet nie
                              chodzi o obciach, ale jakies koszmarne zenua. Stad zaciekawienie.

                              Imo przedstawiajac zjawisko 'szklanego sufitu' jedynie w kontekscie
                              zabaw dla oldbojow trywializujesz niemozliwie.
                              • dzikowy Re: chyba łatwiej 01.01.09, 23:46
                                To wybierz sobie inny, miałem na myśli zapraszanie wzajemnie członków zespołu.
                                Naprawdę zwykły wypad gdzieś za miasto, jeżeli nie ma hotelu, ale namioty czy
                                jachty z powodów noclegowych dyskwalifikują kobiety, zaprasza się znajome spoza
                                firmy, bo zawsze może się przydarzyć coś, co zaszkodzi stosunkom w pracy.
                                Pomiędzy mężczyznami nie ma aż tylu płaszczyzn do popełnienia gafy.

                                I nie trywializuję tylko trzymam się tematu. Kobiety sukcesu uznawane są za
                                aspołeczne, bo nikt nie będzie wybierał pomiędzy dobrą zabawą i sytuacją w pracy
                                ryzykując popsucie jednego z aspektów zapraszając kobietę na ochlej, rejs czy
                                paintballa z rożnem i grzańcem w finale.
                                • bene_gesserit Re: chyba łatwiej 01.01.09, 23:49
                                  Tak naprawde, to wydaje mi sie, ze dobry zarzad powinien wybrac
                                  taka rozrywke czy rodzaj integracji, ktory bedzie odpowiedni dla
                                  pracownikow obojetnie od ich plci.
                                  • dzikowy Re: chyba łatwiej 01.01.09, 23:55
                                    Ty nadal o imprezach zakładowych. Mówię o kontaktach nieformalnych.
                                    • bene_gesserit Re: chyba łatwiej 01.01.09, 23:58
                                      Nie ma roznicy - kontakty nieformalne tez nie musza konczyc sie
                                      folklorem w stylu lokalu go-go. Naprawde :)
                                      • dzikowy Re: chyba łatwiej 02.01.09, 00:03
                                        Ale mogą. Patrz inne moje posty. Kobiet się do pewnych grup nie wpuszcza,
                                        podobnie osób starszych czy w obuwiu sportowym.
                                        • bene_gesserit Re: chyba łatwiej 02.01.09, 00:09
                                          Wlasnie o tym mowimy.
                                          Dobry szef powinien tak wspolpracowac, zeby pracownica, zaproszona
                                          przez niego na obiad nie czula sie zagrozona 'ocho, bedzie mnie
                                          macal pod stolem, a potem zaproponuje, zebysmy poszli do motelu'.
                                          Dobry szef rowniez nie powinien miec problemu z takimi wypadami po
                                          pracy, w ktorych moga uczestniczyc pracownicy niezaleznie od plci.
                                          Poniewaz wie, ze i jedno, i drugie moze beznadziejnie wplywac na
                                          jego firme i jego pozycje w firmie.
                                      • bertrada Re: chyba łatwiej 02.01.09, 00:05
                                        Przypomniał mi się "Świat według Bundych". Tam też po godzinach szli się
                                        integrować do klubu ze striptizem, ale był to taki element, któremu nawet coś
                                        takiego w awansie nie pomoże. ;D
                                      • saszenka2 Re: chyba łatwiej 02.01.09, 23:35
                                        bene_gesserit napisała:

                                        > Nie ma roznicy - kontakty nieformalne tez nie musza konczyc sie
                                        > folklorem w stylu lokalu go-go. Naprawde :)
                                        >
                                        Naprawdę można się integrować na lodowisku, pływalni, w klubie nie
                                        go-go, a paintball nie jest zły dla grupy mieszanej płciowo;)
                                    • znana.jako.ggigus ale imprezy zakladowe 02.01.09, 00:06
                                      we wlasciwych miejscach, dla obu plci, maja dobry wplyw na kontakty nieformalne
                            • bertrada Re: chyba łatwiej 02.01.09, 00:02
                              A gdzież to ktoś nie życzy sobie kobiet na sesji RPG? Ja jeszcze się nie
                              spotkałam z dyskryminacją w tej dziedzinie a grałam sporo i w różnym towarzystwie.
                              No i pierwsze słyszę, żeby ktoś jako rozrywkę integracyjną wybierał sobie
                              grzebanie w samochodzie.

                              A jeśli chodzi o striptiz to jest to kwestia kultury danej organizacji. Na
                              przykład w japońskich korporacjach nikogo nie dziwi, że pracownicy płci obojga,
                              po godzinach pracy integrują się z przełożonymi, oglądając wspólnie filmy
                              pornograficzne.
                              • dzikowy Re: chyba łatwiej 02.01.09, 00:07
                                Pokrewieństwo myśli:)
                                Zapraszam do Japonii, tam bardzo precyzyjnie kod kulturowy wyznacza wszelkie
                                zachowania. Polecam lekturę dr Tubielewicz. Jak nie wypada to nikt się nie
                                wpieprza lub nie wrzeszczy o szklanych domach. Powtarzam. Nie piszę o imprezach
                                integracyjnych - te ustalają firmy według pewnych schematów. Mam na myśli wypady
                                po pracy, na weekend etc. Poza tym. Nie widziałaś sesji bez udziału kobiet,
                                różnica jest :D
                                • bertrada Re: chyba łatwiej 02.01.09, 00:17
                                  Ale integracja nieformalna jest ściśle związana z formalną. Ludzie są pełni
                                  stereotypów i uprzedzeń, bo nie wiedzą jak sprawy się mają w rzeczywistości. A
                                  formalne imprezy integracyjne sprzyjają bliższemu poznaniu wszystkich osób i
                                  stają się wstępem do integracji nieformalnej. Skoro z kimś fajnie się bawiło
                                  formalnie, to nieformalnie też będzie fajnie i dlaczego go nie zaprosić, nawet
                                  jak ma nie taką płeć do jakiej są wszyscy przyzwyczajeni. ;D

                                  A jeśli chodzi o RPG, to widziałam sesję, gdzie byłam jedyną kobietą i nie było
                                  żadnej różnicy w porównaniu do tej w której było towarzystwo mieszane. To było
                                  dawno, dawno temu, w czasach kiedy stosunkowo mało dziewczyn się w to bawiło,
                                  więc nikt nie zmieniał swojego zachowania tylko dlatego, że ktoś odmiennej płci
                                  się przyplątał. Poza tym obecność kobiet w drużynie urozmaica grę. No i jest
                                  kogo gwałcić na przykład. A mało który facet chce grać kobietą. ;P
                                  ps. A grałeś kiedyś kimś odmiennej płci? To jest dopiero jazda.
                                  • dzikowy Re: chyba łatwiej 02.01.09, 11:24
                                    Non stop gram kobietą w EntropiaUniverse. Wyposażenie tańsze:P
                                    A co do prawdziwych fabularnych. Nie mówię, że kobiety nie urozmaicają sesji,
                                    niemniej ją zmieniają, nawet jedna. Chciałbym zobaczyć sesję bez obecności
                                    mężczyzn, tak z ciekawości.
                                    • bertrada Re: chyba łatwiej 02.01.09, 11:32
                                      Myślisz stereotypami albo nigdy nie grałeś z żadnymi sensownymi graczkami. W
                                      czym niby sesja z kobietami różni się od tej bez kobiet?
          • saszenka2 Re: mi wystarczyło tylko jedno zdanie 01.01.09, 22:44
            dzikowy napisał:

            > Molestowanie to w godzinach pracy. Na spotkanie przy kielichu to
            trzeba jakoś
            > zaprosić. Zaproszenie znajomych płci przeciwnej ma podtekst, bez
            znaczenia czy
            > wyłącznie wyimaginowany. Tym samym na samo spotkanie trudniej się
            wbić.

            Każde spotkanie może mieć podtekst. Jak szef zaprosi pracownika, to
            potem mogą pojawić się plotki, że jest gejem.
            • znana.jako.ggigus no właśnie, ja też pisałam, że 01.01.09, 22:47
              takie spotkania są z reguły w większym gronie.
              Więc molestowanie seksulane odpada jako możliwy powód niezapraszania.
              Ale kobieta przeszkadza, bo nie można opowiadać tłustych dowcipów, iść do knajpy
              go-go, w ogóle przeszkadza swoją kobiecością chyba.
              • saszenka2 Re: no właśnie, ja też pisałam, że 01.01.09, 23:10
                znana.jako.ggigus napisała:

                > takie spotkania są z reguły w większym gronie.
                > Więc molestowanie seksulane odpada jako możliwy powód
                niezapraszania.
                > Ale kobieta przeszkadza, bo nie można opowiadać tłustych dowcipów,
                iść do knajp
                > y
                > go-go, w ogóle przeszkadza swoją kobiecością chyba.
                Jest tak, jak piszesz, bo wówczas panowie nie muszą się ukrywać ze
                swoim seksistowskim, wulgarnym poczuciem humoru i mogą sobie
                ponarzekać, jakie te baby są złe i w ogóle trudno z nimi wytrzymać.--

                www.bogactworoznorodnosci.blox.pl
                stopfanatykom.mojeforum.net/index.php
                • dzikowy Re: no właśnie, ja też pisałam, że 01.01.09, 23:16
                  tak właśnie jest. Działa to w drugą stronę w żeńskim gronie, więc tutaj nie ma o
                  co kruszyć kopii. Co do wcześniejszego postu o gejowskie zapatrywania
                  zapraszającego to proponuję uwzględnić kod kulturowy. Zaprosić na obiad osobę
                  podwładnego tej samej płci (wyróżnienie, prawdopodobieństwo awansu) i przeciwnej
                  płci ( wyróżnienie, prawdopodobieństwo awansu... przez łóżko).
                  • bene_gesserit Re: no właśnie, ja też pisałam, że 01.01.09, 23:38
                    Jesli szef jest homo, to raczej na odwrot.
                  • znana.jako.ggigus nie, nie działa, naprawdę 01.01.09, 23:40
                    kobiety rozmawiają o wielu innych sprawach niż kwestia wielkości członka, to tak
                    per analogiam do rozmów o kobietach, czy o silnikach. Też trywializuję.
                    Natomiast masz rację, że kobieta przeszkadza w knajpie ze striptizem, tylko
                    spodziewałabym się, że rozmowy odbywają się nie tylko tam.
                    • dzikowy Re: nie, nie działa, naprawdę 02.01.09, 00:02
                      Z ludźmi poznanymi na forach motoryzacyjnych też zdumiewająco rzadko rozmawiamy
                      o silnikach, nie zmienia to faktu, że świadczymy sobie przysługi praktycznie się
                      nie znając jedynie na podstawie utożsamiania się na bazie wspólnej pasji.
                  • piekielnica1 Re: no właśnie, ja też pisałam, że 02.01.09, 10:34
                    > Co do wcześniejszego postu o gejowskie zapatrywania
                    > zapraszającego to proponuję uwzględnić kod kulturowy.

                    kod kulturowy - to jest nasz problem. U nas kobiecie nie wypada byc
                    samodzielnie, a zwlaszcza samotnie tam gdzie samotnie wypada wpadac
                    mezczyznie. Gdyby istniala taka tendencja to moze przy wspolnym
                    piwku jakos bardziej by sie te plcie zintegrowaly.
      • kontemplator.bytu.szczesny Re: mi wystarczyło tylko jedno zdanie 02.01.09, 01:54
        minasz napisał:

        > aby wykazac słabosc intelektualna tego zrodła
        > "Naukowcy z Rutgers University doszli do takich wniosków na podstawie badań
        > prowadzonych wśród kobiet i mężczyzn ubiegających się o stanowisko kierownika
        > pracowni komputerowej. "
        > i na podstawie tego wyciaga sie wnioski ogolne hehehehe
        >
        > kobieto naucz sie myslec samodzielnie

        Kolego, jakie masz kompetencje, aby kwestionować trafność zewnętrzną tego
        badania, nie mając żadnych informacji o zastosowanej tam metodologii.

        Naukowy profeta? Socjologiczny mesjasz?

        Moje gratulacje, bo obalać wyniki badań, których się de facto nie zna, nie
        potrafią nawet najtęższe naukowe głowy :D

        Jej, czytanie niektórych wypowiedzi może wywołać uśmiech :)
        • bene_gesserit Re: mi wystarczyło tylko jedno zdanie 02.01.09, 10:35
          kontemplator.bytu.szczesny napisała:

          > Naukowy profeta? Socjologiczny mesjasz?

          Troll, solidarnie wysmiany, ktory teraz 'sie msci' jak
          przyrzekl 'wykorzystujac wszystkie swoje przewagi'.

          Mimo tego, ze jest naprawde zabawny, proponuje go jednak nie karmic.
          • kontemplator.bytu.szczesny Re: mi wystarczyło tylko jedno zdanie 02.01.09, 20:12
            Ok, jako gość niedzielny tego forum, dziękuję za ostrzeżenie.
        • minasz Re: mi wystarczyło tylko jedno zdanie 02.01.09, 23:25
          www.supermozg.pl/supermozg/1,91626,6067102,Jak_rekrutuje_sie_kobiety_.html
          smiac to kolego moge sie z ciebie - bo jestes naukowym frajerem - ktory kupi
          wszystko nawet najbardziej naciagane
          ps
          warto by było np sprawdzic kim sa owe panie i jak wpłyneły na tzw pomiar hehehe
    • d1963 To chyba trochę przesadne stwierdzenie, Bertrado! 10.01.09, 21:23
      Ja lubie kobiety sukcesu, a w firmie, której jestem akcjonariuszem
      2/3 zarządu to kobiety.
      Nie lubię jak kobiety obnoszą się sukcesami i mają "muchy w nosie",
      ale takich mężczyzn też nie lubię - potocznie nazywa się
      ich "bufonami", a zdaje się, że takie określenie w odniesieniu do
      kobiet nie istnieje ...
      Więc tak źle z tym równouprawnieniem nie jest (zależy, co kto czyta)!
      Pozdrawiam D
    • niedo-wiarek Re: Kobiety sukcesu są postrzegane jako aspołeczn 11.01.09, 09:21
      A może po prostu coś w tym jest. Z doświadczenia wiem, że tzw. kobiety sukcesu to często podłe baby. Nierzadko zaburzone psychicznie alkoholiczki i lekomanki. Niewykluczone, że kobiety gorzej niż mężczyźni znoszą stres związany z zajmowaniem kierowniczego stanowiska. Kobieta na wysokim stołku to albo ludzkie monstrum, albo wrak człowieka. Oczywiście wypowiadam się wyłacznie na podstawie własnych obserwacji, które nie są żadną reprezentatywną próbą ;)
      • bene_gesserit Re: Kobiety sukcesu są postrzegane jako aspołeczn 11.01.09, 11:01
        niedo-wiarek napisał:

        > A może po prostu coś w tym jest. Z doświadczenia wiem, że tzw.
        kobiety sukcesu
        > to często podłe baby. Nierzadko zaburzone psychicznie
        alkoholiczki i lekomanki.
        > Niewykluczone, że kobiety gorzej niż mężczyźni znoszą stres
        związany z zajmowa
        > niem kierowniczego stanowiska. Kobieta na wysokim stołku to albo
        ludzkie monstr
        > um, albo wrak człowieka.

        16 lat! Mam nadzieje, ze w koncu dorosniesz :)
        • niedo-wiarek Re: Kobiety sukcesu są postrzegane jako aspołeczn 11.01.09, 11:19
          bene_gesserit napisała:

          > 16 lat! Mam nadzieje, ze w koncu dorosniesz :)


          To się nazywa dyskryminacja wiekowa ;)
          • bene_gesserit Re: Kobiety sukcesu są postrzegane jako aspołeczn 11.01.09, 11:28
            Z powodu dyskryminacji wiekowej dzieci nie maja pojecia o sprawach
            doroslych? Biegnij poskarzyc sie mamie :)
            • niedo-wiarek Re: Kobiety sukcesu są postrzegane jako aspołeczn 11.01.09, 11:39
              Gdyby nie dzieci, to Voldemort już dawno rządziłby światem ;)
              • bene_gesserit Re: Kobiety sukcesu są postrzegane jako aspołeczn 11.01.09, 11:47
                Z wiary w bajki tez wyrosniesz. Raczej.
                • niedo-wiarek Re: Kobiety sukcesu są postrzegane jako aspołeczn 11.01.09, 12:01
                  bene_gesserit napisała:

                  > Z wiary w bajki tez wyrosniesz. Raczej.

                  A kto jest władny wydawać opinie na temat tego, co jest bajką, a co nie? Opresywna kultura tkwiąca w okowach dziewiętnastowiecznego światopoglądu zwanego naukowym? Różnica między prawdą a fikcją jest nieuświadomionym arbitralnym założeniem zakodowanym w strukturach języka i reprodukowanym z pokolenia na pokolenie bez realnego związku z rzeczywistością obiektywną. Zresztą samo pojęcie "rzeczywistości obiektywnej" powinno być odrzucone jako opresywny produkt fallocentrycznej kultury patriarchalnej, wyukluczający z założenia wszelkie klasy (rasy, płcie) nie będące klasą (rasą, płcią) panującą.
                  Reasumując: nie ma zgody na nazywanie Harrego Pottera bajką w sensie wartościującym. Jeśli już - to w sensie afirmatywnym ;)
                  • bene_gesserit Re: Kobiety sukcesu są postrzegane jako aspołeczn 11.01.09, 12:04
                    Podczytuj nadal ksiazki starszej siostry.
                    Moze za kilkanascie lat cos z ciebie bedzie.
                    • niedo-wiarek Re: Kobiety sukcesu są postrzegane jako aspołeczn 11.01.09, 12:08
                      bene_gesserit napisała:

                      > Podczytuj nadal ksiazki starszej siostry.
                      > Moze za kilkanascie lat cos z ciebie bedzie.

                      No nie wiem... Nudne te książki jak cholera i na dodatek niezbyt mądre ;)
                      • bene_gesserit Re: Kobiety sukcesu są postrzegane jako aspołeczn 11.01.09, 12:16
                        Dobrze, dobrze. Wracaj do "Harrego Pottera" :)
                        • kocia_noga Re: Kobiety sukcesu są postrzegane jako aspołeczn 11.01.09, 17:08
                          Kiepska, do różańca!
      • d1963 Ludzie sukcesu i ich zachowanie ... 11.01.09, 17:17
        Pewnie, że kobiety sukcesu bywają podłe, ale nie jest to kwestia
        płci, bo mężczyźni sukcesu też bywają podli.
        Jak ktoś nie ma charakteru, to sukces zamyka oczy na pewne rzeczy,
        koncentruje na sobie, więc zdarzają się ludzie którym "woda sodowa"
        odbija.
        Zdarzają się też tacy, którzy sukcesem potrafią się dzielić. Których
        jest więcej to inna sprawa.
        Podsumowując, mamy bufonów płci damksiej i męskiej.
        Pozdr D
Inne wątki na temat:
Pełna wersja