boravw12
03.03.09, 21:12
"To przejaw kompletnego fiaska polityki równościowej w rządzie PO. Pani Joanna
Kluzik-Rostkowska z PiS jest znacznie bardziej udaną specjalistką od spraw
kobiet, niż jakakolwiek posłanka Platformy Obywatelskiej" - tak rozpad
Parlamentarnej Grupy Kobiet ocenia Kazimiera Szczuka. Z Parlamentarną Grupą
Kobiet wiąże się długa historia, bo grupa ta miała również swoje dobre czasy.
Smutne i dziwne jest jednak to, że w obecnej epoce parlamentarnej zdominowanej
przez liberalną PO, zauważalna jest jej zupełna obojętność wobec polityki
równościowej. To przejaw kompletnego fiaska polityki równościowej w rządzie
PO. Pani Joanna Kluzik-Rostkowska z PiS jest znacznie bardziej udaną
specjalistką od spraw kobiet, niż jakakolwiek posłanka Platformy
Obywatelskiej. Z jednej strony mamy feralny i nieudany urząd pełnomocniczki
ds. Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn pani Radziszewskiej, bardzo złą
współpracę tego rządu ze środowiskami kobiecymi, a z drugiej zupełny brak
aktywności Parlamentarnej Grupy Kobiet, która została zdominowana przez
posłanki Platformy. Uznały one, że nie ma sensu jakaś poważna aktywność, że
agenda praw kobiet w Polsce właściwie nie istnieje. Choć wiemy, że jest
zupełnie odwrotnie, a jest to problem palący, gdyż nie realizujemy unijnych
standardów w tej sprawie. Mamy również posła Gowina, którego działalność jest
jakimś horrendum z perspektywy praw człowieka jako praw kobiet. Są to przecież
zadziwiające zjawiska, bo wiele kobiet głosowało na PO, właśnie identyfikując
się z liberalnymi hasłami podnoszonymi przez to ugrupowanie, liberalnymi
również w dziedzinie światopoglądowej. Dlaczego tak się dzieje, nie wiem i nie
rozumiem.
Kazimiera Szczuka