bertrada 09.03.09, 06:12 Kto? Frondziarze oczywiście. Czyli jest szansa, że jednak nie pójdziemy do piekła. ;D www.fronda.pl/news/czytaj/8_marca Paranoja sięgnęła zenitu. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
gabrielafrancuz Re: Modlą się za ofiary feminizmu 09.03.09, 06:16 A na obrazku panie robią przysiady. Odpowiedz Link Zgłoś
bertrada Re: Modlą się za ofiary feminizmu 09.03.09, 06:21 Nie wiem co one robią konkretnie. Mnie to się raczej kojarzy z obustronnym pozdrowieniem faszystowskim. I chyba tak to się ma kojarzyć. Przecież feministki to samo zło. ;D Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica-francuza Re: Modlą się za ofiary feminizmu 10.03.09, 18:58 Moja prababka miała jedno dziecko, dożyła lat 84. Moja babka miała jedno dziecko, dożyła lat 77, a zmarła tak wcześnie z powodu choroby. Mogła żyć dłużej. Odpowiedz Link Zgłoś
pavvka Re: Modlą się za ofiary feminizmu 11.03.09, 10:59 bertrada napisała: > Nie wiem co one robią konkretnie. Mnie to się raczej kojarzy z obustronnym > pozdrowieniem faszystowskim. I chyba tak to się ma kojarzyć. Przecież feministk > i > to samo zło. ;D A IMO tam na tym zdjęciu są kobiety-zombie. Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielafrancuz Re: Modlą się za ofiary feminizmu 09.03.09, 06:31 W każdym razie, pokrzepiona modlitwą i frondziarzami dobrej woli, mogę zacząć spokojnie nowy dzień ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
claratrueba Re: Modlą się za ofiary feminizmu 09.03.09, 07:22 Przeczytałam- wyjątkowy bełkot. Niech się lepiej pomodlą o rozum. Czy nie zauważyłyście, że zwolennicy "kobiet opiekunek domowego ogniska" to zwykle osoby o inteligencji raczej miernej? Rzadko słyszę teksty z gatunku "kobieta powinna" z ust osób o jakimś potencjale intelektualnym. No chyba, że nawiedzeni religijnie ale to niezwykle rzadko idzie w parze. Odpowiedz Link Zgłoś
mysza.82 Re: Modlą się za ofiary feminizmu 09.03.09, 08:35 "za homoseksualistów, którym matki nie potrafiły zaprezentować pozytywnego obrazu kobiecości" tego nie wiedzialam, za homoseksualistow tez odpowiedzialne sa kobiety. no ale moglam sie domyslic, fakt. Odpowiedz Link Zgłoś
siegfriedswaelderin Re: Modlą się za ofiary feminizmu 09.03.09, 08:43 Za wszystko są odpowiedzialne. Za gwałty pewnie też (gdzie tadzik?). Odpowiedz Link Zgłoś
nekomimimode Re: Modlą się za ofiary feminizmu 09.03.09, 12:07 no tak za gwałty własnie , bo to przez feministki dziewczyny się teraz tak ubierają i są puszczalskie, przez matki które nie potrafiły dac dobrego wzorca synowie zostają gwałcicielami Odpowiedz Link Zgłoś
nekomimimode Re: Modlą się za ofiary feminizmu 09.03.09, 12:05 za wszystko! i za nieszczęście tych biednych mężczyzn też ! Odpowiedz Link Zgłoś
corgan1 muszę zapisać sobie ten post 09.03.09, 08:53 kiedy na Forum Mężczyzna pojawi się kolejny post o tym co "mężczyzna powinien" ba! co "musi". > Czy nie zauważyłyście, że zwolennicy "kobiet opiekunek domowego > ogniska" to zwykle osoby o inteligencji raczej miernej? No bo mam myśleć o zwolennikach "mężczyzn dostarczających pożywienia i różnych innych towarów do domowego ogniska"? :)) Odpowiedz Link Zgłoś
claratrueba Re: muszę zapisać sobie ten post 09.03.09, 09:14 No bo mam myśleć o zwolennikach "mężczyzn dostarczających pożywienia i różnych > innych towarów do domowego ogniska"? :)) Co masz myśleć? Że są równie ograniczeni umysłowo. I te panie, które partnera/ męża traktują jak dostawcę kasy i dóbr. I ew. seksu. Odpowiedz Link Zgłoś
troppo_bella Re: muszę zapisać sobie ten post 09.03.09, 09:36 A ja tu widze cos krzepiacego: trzy z wymienionych postulatow wydaja mi sie calkiem feministyczne. Cytuje: + za kobiety, które oduczono być dumnymi ze swojej kobiecości Feministki sa dumne z kobiecosci, nieprawdaz? Czyli chlopaki cos wymodlily. + za kobiety, które chciałyby żyć zgodnie ze swoim powołaniem do małżeństwa i macierzyństwa, ale realia rynku pracy im na to nie pozwalają O to, to! Trzeba zmienic rynek pracy, zeby praca kobiet byla bardziej doecniana finansowo. I prestizowo. Z macierzynstwem na pewno bedzie wtedy latwiej. Z ojcostwem rowniez. Niech sie modla. + za kobiety, które nauczono ciągłej walki z mężczyznami o pozycję Pewnie. Po co walczyc. Lepiej wspoldzialac. Wiec wydaje mi sie, ze chlopaki za rok ramie w ramie pojda z nami na Manife. No, moze za dwa lata. Krok po kroczku i dadza rade. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: muszę zapisać sobie ten post 09.03.09, 11:18 Ej no. I kto by zastapil nasze miejsce naprzeciw okopow swietej frondy? Obecnosc wroga scala grupe, a grupa spelnia tyle waznych potrzeb. Odpowiedz Link Zgłoś
nekomimimode Re: muszę zapisać sobie ten post 09.03.09, 12:19 no właśnie. już było lepiej. bodaj w krakowie wszyscy byli przeciwko przemocy wobec kobiet. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Modlą się za ofiary feminizmu 09.03.09, 11:02 Przeczytalam liste postulatow w sensie celow modlenia. Nie mam pojecia, za kogo one sie modla, ale nie za feministki, bo rzekome 'ofiary' nijak sie maja do idei f. W takim razie - na zdrowie, niech sie modla, chociaz taka modlitwa kula w plot, pelna nienawisci to chyba troche bez sensu. Ale jesli ich uspokoi, to ok. Odpowiedz Link Zgłoś
claratrueba Re: Modlą się za ofiary feminizmu 09.03.09, 11:12 Oni się modlą za to, co uważają na "feministki" czyli za swój o nas stereotyp. Ergo za nic tak naprawdę. A nich się modlą, ku uciesze Pana Boga i podobnych im tępaków. Siniaków na kolanach życzę. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Modlą się za ofiary feminizmu 09.03.09, 11:17 Wlasnie o tym pisze: nie maja _bladego_ pojecia o feminizmie, a cala akcja, mam wrazenie, nie jest dyktowana miloscia blizniego, ale nienawiscia do feministek. Zbrzydza mnie to, ze ktos sobie chrzescijanstwem twarz wyciera, zeby dac upust swoim niefajnym uczuciom. Odpowiedz Link Zgłoś
claratrueba Re: Modlą się za ofiary feminizmu 09.03.09, 11:43 Polskie chrześcijaństwo ma w sobie tyleż miłości bliźniego co i wiedzy o feminizmie. Ot takie powierzchowny rytualizm, klękanie i śpiewanie i powoływanie sie na zasady wiary, o ktorych malo kto ma jakieś pojęcie. > Zbrzydza mnie to, ze ktos sobie chrzescijanstwem twarz wyciera, > zeby dac upust swoim niefajnym uczuciom. E tam, od czasu wypraw krzyżowych to i tak jakiś postęp jest. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Modlą się za ofiary feminizmu 09.03.09, 11:48 claratrueba napisała: > Polskie chrześcijaństwo ma w sobie tyleż miłości bliźniego co i wiedzy o > feminizmie. Ot takie powierzchowny rytualizm, klękanie i śpiewanie i powoływani > e > sie na zasady wiary, o ktorych malo kto ma jakieś pojęcie. Imo takimi pogladami (smiem rzec sterotypowymi) krzywdzisz tych Polakow, ktorzy wierza prawdziwie. Nie godzi sie, naprawde. > E tam, od czasu wypraw krzyżowych to i tak jakiś postęp jest. Szukanie (i znajdowanie) glupich racjonalizacji nie jest skorelowane z byciem xianinem. Odpowiedz Link Zgłoś
claratrueba Re: Modlą się za ofiary feminizmu 09.03.09, 12:19 > Imo takimi pogladami (smiem rzec sterotypowymi) krzywdzisz tych > Polakow, ktorzy wierza prawdziwie. Nie godzi sie, naprawde. Nie krzywdzę, ja się do takich zaliczam. Ale nie zaliczam do nich "niewierzących praktykujących"- tych dla których religia jest pretekstem do siania nietolerancji, nienawiści+ rytuał. Wiara to nie jest klepanie pacierza ale droga życiowa, system moralnych wartości. Prosty przykład "polskiego katolicyzmu"- coś koło 70% ankietowanych opowiada sie za przywróceniem kary śmierci i ok.90% deklaruje się jako katolicy. Przykład bardzo rażący w temacie 10 przykazań a poglądy "wierzących". Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Modlą się za ofiary feminizmu 09.03.09, 12:41 Napisalas: "Polskie chrześcijaństwo ma w sobie tyleż miłości bliźniego co i wiedzy o feminizmie. Ot takie powierzchowny rytualizm, klękanie i śpiewanie i powoływanie sie na zasady wiary, o ktorych malo kto ma jakieś pojęcie." - imo nie mozna bylo tego zrozumiec inaczej, niz jako potepianie w czambul wszystkich Polakow-katolikow jako plytkich duchowo hipokrytow. Odpowiedz Link Zgłoś
claratrueba Re: Modlą się za ofiary feminizmu 09.03.09, 12:51 Racja. Niewłaściwej figury retorycznej użyłam. Powinno być "typowe polskie chrześcijaństwo". Odpowiedz Link Zgłoś
nekomimimode Re: Modlą się za ofiary feminizmu 09.03.09, 12:13 bo oni nienawidzą każdego kto jest za prawem do aborcji i to właśnie ten jest odpowiedzialny za wszystko co złe. nieważne ,że to właśnie feministki są za wyborem kobiety czy chce pracować w domu czy w pracy jakiej chce, to feministki są za dowartościowaniem prac domowych, to feministki wyceniały ile powinny zarabiać gospodynie domowe, to feministki domagają się godnych porodów. to feministki są przeciwne deprecjonowaniu kobiet. ktoś im powinien to napisać ale i tak pewnie nie dotrze bo zasłona nienawiści jest silniejsza. dla mnie szkoda. bo czasem wszystkie kobiety mogły by razem o coś ważnego dla nich wystąpić (godne porody, przemoc domowa, wyższe kary dla gwałcicieli, uprzedmiotowienie kobiety) Odpowiedz Link Zgłoś
nekomimimode oj dobra 09.03.09, 12:04 oni nie wiedzą nic o feminiźmie , nienawidzą feministek za to ,że nie uważają zarodka za człowieka i dlatego obwiniają je o wszystkie "nieszczęścia" trudno z taką ciemnotą dyskutować. Odpowiedz Link Zgłoś
21.gazeta.pl obśmiałam się jak norka:) 09.03.09, 12:38 jak mawia moja siostra:) super fotka!i ten podpis"feministyczna tresura pozbawia kobiecości, zwlania z myślenia"-co na to nauczyciele w-f? Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: obśmiałam się jak norka:) 09.03.09, 12:42 Nie mam pojecia, ale ja bym sie chetnie dowiedziala, na czym polega ta mityczna kobiecosc, z ktorej feminizm odziera. Na Manifie bylo tyle niesamowicie pieknych kobiet, ze zalowalam, ze nie mam oczu na szypulkach. Odpowiedz Link Zgłoś
nekomimimode Re: obśmiałam się jak norka:) 09.03.09, 12:44 oj bene :D nawet widać na filmach i zdjeciach, ci smutni chłopcy z wszechpola do pięt im nie dorastają urodą, smutno było na nich patrzeć ;) Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: obśmiałam się jak norka:) 09.03.09, 12:48 No wlasnie, wlasnie. Teoretycznie, oni, jako normalni i prawdziwi mezczyzni, powinni byc z kobiecosci odarci. Wiec kobiety z kobiecosci odarte powinny ich jako zywo przypominac (tak?). Tymaczasem nic podobnego. Odpowiedz Link Zgłoś
nekomimimode Re: obśmiałam się jak norka:) 09.03.09, 15:47 a czy oni przypadkiem trzymając transparenty chłopa wam trzeba" nie myślą o sobie? niedopieszczeni chłopcy Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: obśmiałam się jak norka:) 09.03.09, 15:50 No wlasnie, a mogli by sie nawzajem popiescic z tej samotnosci. A powaznie - to w Wawie trzymali 'feminazi' i zdjecia poszarpanych plodow calych we krwi. Skandowali zas 'cala Polska sie was wstydzi', co biorac pod uwage proporcje 30 do 6000 bylo dosc zalosne. Odpowiedz Link Zgłoś
six_a Re: Modlą się za ofiary feminizmu 09.03.09, 15:36 widocznie wszystkie ofiary już zniknęły z pola widzenia wskutek tych modłów, tera trzeba sobie nowe wymyślić. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Modlą się za ofiary feminizmu 09.03.09, 15:38 To ja sie pomodle w tej intencji, zeby sie im udalo, biednym. Odpowiedz Link Zgłoś
six_a Re: Modlą się za ofiary feminizmu 09.03.09, 19:16 pomódl się, żeby ktoś się za nich pomodlił. bo może im się to kiedyś przydać ;P Odpowiedz Link Zgłoś
tad9 ależ oczywiście, że istnieją ofiary feminizmu.. 09.03.09, 17:10 już lata temu pisałem: Feministki sławiące "emancypację kobiet" przejawiają zdumiewającą wręcz niechęć do mówienia o kosztach emancypacji. A są to koszty niemałe. Szczególnie mrocznym aspektem emancypacji, jest to, że uderzyła ona także w najsłabszych - w dzieci. Oczywiście nigdy nie będziemy w stanie policzyć ile malutkich ofiar pochłonęła "emancypacja". Ile pozbawionych ze strony "robiącej karierę" matki dzieci padło ofiarą wypadków, ile urazów psychicznych przyniosło brutalne oddawanie maluchów do żłobków i przedszkoli. Pewne jest jedno: było jest i niestety będzie tych ofiar z pewnością dużo. Można długo rozwodzić się nad tym ponurym aspektem "emancypacji", my jednak skupimy się na jednej tylko kategorii dziecięcych ofiar, szczególnie tragicznych, takich, które zapłaciły życiem lub zdrowiem, bo "wyemancypowane" matki odmówiły im własnego mleka. "Mleko kobiece - czytamy w książce "Wojny dziecięce - stanowi zarówno pokarm, jak i napój, idealnie zbalansowany przez dobór naturalny, aby zaspokajało wszystkie wczesne wymagania żywieniowe dziecka.(...). Jest w nim mnóstwo pożytecznych bakterii, które wspomagają trawienie i zapobiegają biegunce, częstej przyczynie smiertelności niemowląt w krajach rozwijających się. Jest także bogate w immunoglobiny, które chronią noworodka przed chorobamii, jako, że matka przekazuje dziecku część swojej z trudem zdobytej odporności, którą rozwinęła w ciągu całego życia. Karmienie piersią wpływa też na prawidłowy rozwój zębów, szczęk i mowy, obniża ryzyko otyłości i cukrzycy - na przykład jesli dziecko jest karmione piersią przez więcej niż 3 miesiące, prawdopodobieństwo zachorowania na cukrzycę typu pierwszego spada o 40%.(...). Badania, w których podzielono dzieci na kategorie oparte na długości karmienia piersią wykazały, że te, które karmiono najdłużej miały najlepsze wyniki pod względem unikania chorób takich, jak choroby żołądkowo-jelitowe, schorzenia górnych dróg oddechowych, stawrdnienie rozsiane, cukrzyca i choroby serca.(...). Ogólnie, dzieci karmione piersią przez 18 do 24 miesięcy były zdrowsze niż te, które przystawiano do piersi przez mniej niż 6 miesięcy, chociaż nawet te miały lepsze wyniki, niż te, które nigdy nie były karmione piersią". Myślę, że komentarz jest zbyteczny - wszyscy wiemy, że nacisk na "robienie kariery" skłaniał (i skłania)wiele kobiet, do sztucznego karmienia dzieci. Uczcijmy zatem chwilą ciszy najmłodsze i najbardziej bezbronne ofiary "emancypacji" Odpowiedz Link Zgłoś
bertrada Re: ależ oczywiście, że istnieją ofiary feminizmu 09.03.09, 17:28 Drogi Tadziu, a nie zauważyłeś, że te dzieci stały się właśnie ofiarą antyfeministycznych postaw a nie feministycznych? Nie zauważyłeś też, że dawno dawno temu, za patriarchatu, dzieci w ogóle nie miały żadnych praw. Były traktowane jako zło konieczne, czyli połączenie dodatkowej gęby do wyżywienia z tanią siłą roboczą. Po prostu nie każda kobieta została stworzona do macierzyństwa. Nie każdą cieszy karmienie piersią i bawienie dzieci. A patologia powstaje tylko i wyłącznie wtedy, kiedy taką kobietę zmusza się do macierzyństwa. I właśnie feminizm jest tym ruchem, który pozwala kobietom na dokonywanie świadomego wyboru. Jak delikwentka czuje powołanie do macierzyństwa to feministki nie zabraniają jej zostać w domu i opiekować się dziećmi. Natomiast jak nie czuje tego powołania, to te same feministki starają się jej umożliwić realizację w innych sferach życia. Natomiast zwolenników patriarchatu nie obchodzą cudze poglądy i potrzeby. Wg nich każdy musi pełnić odgórnie narzuconą rolę, czy tego chce czy nie. A to już prowadzi do patologii i przemocy w rodzinie. Nikt nie będzie dobrym rodzicem jak tą funkcję będzie pełnił z przymusu a ofiarą zawsze padną dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
siegfriedswaelderin Re: ależ oczywiście, że istnieją ofiary feminizmu 09.03.09, 21:30 Biedny tadzik. Jego matka robiła tę wstrętną karierę, a on padł ofiarą wypadku i od tego czasu ma coś nie tak z główką. Ma uraz psychiczny po brutalnym oddaniu do żłobka. Jego wyemancypowana matka odmówiła mu własnego mleka, za co zapłacił własnym zdrowiem. Brak wspomagania trawienia owocował biegunkami. Nie rozwinęły mu się prawidłowo zęby, szczęki i mowa. Dramat po prostu!!! Uczcijmy go chwilą ciszy. Albo nie, niech tadzik sam siebie uczci chwilą ciszy - najlepiej jak najdłuższą chwilą ciszy na tym forum. Odpowiedz Link Zgłoś
bertrada Re: ależ oczywiście, że istnieją ofiary feminizmu 09.03.09, 22:32 Tadzio po prostu wierzy w to, że kobiety dawniej nie pracowały. Że całymi dniami nic nie robiły tylko niańczyły dzieci. I wszystkie były miłe, wesołe, łagodne i sympatyczne. Odpowiedz Link Zgłoś
tad9 kobiety mają dość feminizmu... 09.03.09, 18:29 z "Rzeczypospolitej": Ofiary ideologii wyzwolenia kobiet Jakub Lubelski 06-03-2009, ostatnia aktualizacja 06-03-2009 07:51 W USA kobieca krytyka feminizmu jest surowsza, niż jesteśmy to sobie w stanie wyobrazić. Jak piszą tamtejsze publicystki, feministki nie dość, że nie reprezentują kobiet, ale je oszukują, wręcz szkodzą – twierdzi publicysta Polskie feministki prezentują zwykle dość jednostronny program na rzecz poprawy funkcjonowania kobiet w sferze publicznej. Kobiety w Stanach Zjednoczonych mogą liczyć na reprezentację znacznie bardziej różnorodną. Nie popełnimy wielkiego błędu, jeśli amerykański feminizm podzielimy na takie nurty jak: liberalny, konserwatywny, chrześcijański – zwany inaczej – teologią feministyczną, marksistowski, anarchistyczny czy lesbijski. Za oceanem toczy się prawdziwa walka ideowa nie tylko o diagnozę problemów i reprezentację interesów kobiet, ale o fundamentalne wartości i idee kobiecości w XXI wieku. Współcześnie rośnie tam w siłę ciekawy nurt konserwatywnej krytyki feminizmu. Jego reprezentantki krytykują działaczki ruchu feministycznego, zarzucając im ideologizację kobiecości. Jak pisze Mary Ann Glendon, „większość kobiet odnosi wrażenie, że »oficjalny« feminizm pozostaje obojętny na ich najistotniejsze troski”. Amerykanki zaczynają odwracać się od ideologii, która miała je bronić. Ruch antykobiecy Kobieca krytyka feminizmu jest surowsza, niż jesteśmy to sobie w stanie wyobrazić. Jak piszą publicystki, feministki nie dość, że nie reprezentują kobiet, ale je oszukują, wręcz szkodzą. Oto początek jednego z pierwszych postfeministycznych (jeśli nie antyfemnistycznych) traktatów autorstwa Mary Pride: „Obecnie kobiety są ofiarami drugiego co do wielkości oszustwa w historii... Sądy odarły nas z prawnej ochrony poprzez rozwody bez orzekania o winie, odmawianie zasądzania alimentów, wspólną opiekę nad dziećmi. „Kobiece” magazyny idą w ślady „Playboya” i „Hustlera”, sprowadzając nas do poziomu bezpłatnych prostytutek, wychwalając niezobowiązujący seks. Pracodawcy przestali czuć się w obowiązku płacić naszym mężom pensje wystarczające na utrzymanie rodziny, uznając, że my, ich żony, zawsze możemy podjąć pracę, by załatać dziury w domowym budżecie. Producenci papierosów i alkoholu radośnie wyciągają wielkie pieniądze z nowego eksplodującego kobiecego rynku, a tymczasem skala problemów, nowotworów i alkoholizmu rośnie w zawrotnym tempie. Wspólnotowe stowarzyszenia wszędzie walczą o to, by wykorzystać olbrzymią falę „wysiedlonych pań domu”, co oznacza kobiety, które zostały wpędzone w kłopoty przez swoich mężów i teraz muszą zarabiać na chleb i spłatę hipoteki. A wszystko to w imię wyzwolenia”. [Pride 1985, s. 5]. To jedna ze sztandarowych pozycji przekonujących, iż ideologia wyzwolenia kobiet najbardziej uderza w nie same. U podłoża tej krytyki leży przekonanie o potrzebie tradycyjnego podziału ról płciowych, bowiem funkcjonowanie w zgodzie z niezmienną naturą prowadzi do szczęśliwego życia. Kobiety przeciw dzieciom Większość kobiet chce być matkami i łączyć macierzyństwo z osobistą realizacją w sferze publicznej. Współczesna kobieta pracująca wcale nie jest dziełem feminizmu lecz rewolucji ekonomicznej. Jedna pensja pracującego mężczyzny po prostu nie wystarcza już na utrzymanie domu. Dzisiejsza batalia toczy się zatem między dziećmi a pracą, i to nie kobiety, a dzieci są największymi jej poszkodowanymi – stawia tezę Elizabeth Fox-Genovese. Z drugiej strony kobiety w Stanach rysują też macierzyństwo w czarnych barwach. Według Shulamith Firestone ciąża jest „czasową deformacją ciała jednostki w imię dobra gatunku”. Według jednej z bohaterek „Inventing Motherhood”, Ann Dally, „wychowanie dziecka oznacza spędzanie całego dnia, każdego dnia, w towarzystwie rozbisurmanionego, upośledzonego psychicznie osobnika”. Według Betty Friedan kobiety opisywane w książce „The Feminine Mistique” mają „smutny, chory romans ze swoimi własnymi dziećmi”. W Polsce z ust feministek słyszymy jednak tylko ten drugi głos. Realne problemy kobiet – choćby w pracy – próbują zaś rozwiązać środowiska patrzące na kobiety jak na przyszłe „mamy w pracy”. Wyniki badań przeprowadzonych przez Fundację Świętego Mikołaja i Instytut Badań Opinii Społecznej i Rynku MillwardBrown SMG/KRC pokazują, że zasadniczy problem tkwi nie tyle w otwartej dyskryminacji kobiet w pracy, ile w atmosferze strachu przed ciążą i macierzyństwem, które postrzega się jako zagrożenie, a co najmniej zakłócenie przebiegu kariery zawodowej. Paradoksalnie może to oznaczać znacznie większe trudności przy podejmowaniu prób zmiany sytuacji, niż gdybyśmy faktycznie mieli do czynienia z częstą i otwartą dyskryminacją. Łatwiej jest doprowadzić do zmian procedur i przepisów, niż wywołać trwałą zmianę mentalną, która doprowadziłaby do minimalizacji uprzedzeń i stereotypów. Czy ideologia promowana przez feministki pozwala je zmieniać? Wróg w Kościele Feminizm jako ruch mający na celu podnoszenie „kwestii kobiecej” w sferze publicznej nie wydaje się odnosić do spójnej ideologii pozwalającej orzekać o takich sprawach jak macierzyństwo, aborcja, prawo wyboru czy prawo do życia. Dopiero przyznając się do głębszych tożsamości ideowych, jak na przykład etyka chrześcijańska albo etyka utylitarna, możemy stwierdzić, iż jesteśmy przeciwni zabijaniu nienarodzonych (w pierwszym wypadku) bądź opowiadamy się za jak najmniejszą ilością cierpienia i zwiększaniem komfortu (w drugim). Samo opowiedzenie się „za feminizmem” i „za prawami kobiet” nie wydaje się wystarczać dla rozstrzygnięcia sporu o życie. Polskie feministki, nie wiedzieć na jakich podstawach, ten spór dawno już rozstrzygnęły. Polski feminizm bowiem za swego głównego wroga obrał Kościół katolicki. Oto pierwszy przykład z brzegu – Manifa. To coroczna demonstracja organizowana w Dzień Kobiet przez środowiska feministyczne. Na jednym z plakatów promujących Manifę w tym roku widzimy duchownego i napis: „Biskup nie jest Bogiem”. Na innym w sznur różańca wpisano: „Chcemy zdrowia – nie zdrowasiek”. Tymczasem często kojarzona z intelektualnym nurtem feminizmu Agata Bielik-Robson w ostatnim wywiadzie udzielonym Magdalenie Miecznickiej z „Dziennika” mówi wyraźnie: „Polskiego społeczeństwa nie uważam za patriarchalne! Chciałam uczulić feministki na fakt, że przenoszenie wzorów feminizmu z krajów anglosaskich, gdzie pozycja kobiety jest faktycznie słaba, do krajów katolickich i na dodatek trochę zacofanych cywilizacyjnie – jak Polska – jest wątpliwe. Są u nas obszary, w których kobiety rządzą niepodzielnie. Powiedziałabym, że strażnikiem polskiej wspólnoty jest kobieta w wieku postseksualnym oraz ksiądz. W efekcie w Polsce wszystko uchodzi młodym mężczyznom, bo są rozpieszczani przez swoje matki, i prawie nic nie uchodzi młodym kobietom; zachodzi tu dobrze znane zjawisko fali, gdzie stare kobiety mszczą się na córkach, sprawując nad nimi bezwzględną władzę”. Polski feminizm za głównego wroga obrał Kościół katolicki Abstrahując od zaczepnego stylu Bielik-Robson, głównym wrogiem kobiety jest kobieta, która padła ofiarą niezrozumienia nauki owego strasznego księdza. Ta obserwacja może być trudna do przyjęcia zarówno dla strony konserwatywnej, związanej często z wiarą i katolicyzmem, jak i dla polskiego ruchu feministycznego. Kluczowym pytaniem jest zatem, czy katolicki feminizm posiada moc przyciągania kobiet szukających sojusznika w walce o swą pozycję w świecie, czy umożliwia korektę błędów, do jakich doszło w rozumieniu wiary i miejsca kobiet w Kościele, pracy i rodzinie? Nowy język, nowe podejście Być może taki potencjał istniej Odpowiedz Link Zgłoś
nekomimimode Re: kobiety mają dość feminizmu... 09.03.09, 19:12 jakiś facet chciałby skłócic kobiety. a tymczasem one muszą sie zjednoczyc żeby coś zyskac. ja jestem za dążeniem do zjednoczenia jednak, nie dam się podjudzaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
bertrada Re: kobiety mają dość feminizmu... 09.03.09, 19:50 > Większość kobiet chce być matkami i łączyć macierzyństwo z osobistą realizacją > w > sferze publicznej. A na jakiej podstawie ktoś stwierdził, że większość kobiet chce być matkami? Nie słyszałam, żeby ktokolwiek prowadził jakiekolwiek badania na ten temat, zwłaszcza na temat łączenia macierzyństwa z samorealizacją. Dlatego uważam, że tego typu gadki to zwykły populizm i demagogia nie mające żadnej wartości merytorycznej. > Z drugiej strony kobiety w Stanach rysują też macierzyństwo w czarnych barwach. > Według Shulamith Firestone ciąża jest „czasową deformacją ciała jednostki > w imię > dobra gatunku”. Według jednej z bohaterek „Inventing MotherhoodR > 21;, Ann Dally, > „wychowanie dziecka oznacza spędzanie całego dnia, każdego dnia, w towarz > ystwie > rozbisurmanionego, upośledzonego psychicznie osobnika”. Według Betty Frie > dan > kobiety opisywane w książce „The Feminine Mistique” mają „smu > tny, chory romans > ze swoimi własnymi dziećmi”. Jak wyżej. Brak jakichkolwiek badań a cytat z jakiegoś powieścidła został awansowany do oczywistej oczywistości. > Pride: „Obecnie kobiety są ofiarami drugiego co do wielkości oszustwa w > historii... Sądy odarły nas z prawnej ochrony poprzez rozwody bez orzekania o > winie, odmawianie zasądzania alimentów, wspólną opiekę nad dziećmi. „Kobi > ece” > magazyny idą w ślady „Playboya” i „Hustlera”, sprowadza > jąc nas do poziomu > bezpłatnych prostytutek, wychwalając niezobowiązujący seks Skąd pewność, że kobietom nie podoba się niezobowiązujący seks. Badania seksuologiczne pokazują, że właśnie się podoba. I w momencie braku jakichkolwiek społecznych ograniczeń, kobiety stają się dużo bardziej aktywne seksualnie i skłonne do niezobowiązujących kontaktów, niż mężczyźni. Pracodawcy przestali > czuć się w obowiązku płacić naszym mężom pensje wystarczające na utrzymanie > rodziny, uznając, że my, ich żony, zawsze możemy podjąć pracę, by załatać dziur > y > w domowym budżecie. A to znowu przeczy twierdzeniu, że wszystkiemu winna jest ekonomia, która zmusiła kobiety do podjęcia pracy zarobkowej. Bo jak niewidzialna ręka rynku to nie widzimisie pracodawcy. Tadzio, potrafisz Ty myśleć logicznie i samodzielnie? To całe rozdwojenie jaźni jakie występuje obecnie wśród kobiecego społeczeństwa jest spowodowane tylko i wyłącznie tym, że feminizm jeszcze nie zakorzenił się na dobre. I kobiety z jednej strony korzystają ze zdobyczy feminizmu a z drugiej nie potrafią się jeszcze wyzwolić od stereotypowego i patriarchalnego widzenia świata. Z jednej strony chcą głosować, uczyć się, zarabiać pieniądze, samorealizować a z drugiej strony nie potrafią przeciwstawić się tradycji. Żyją w strachu przed staropanieństwem, bezdzietnością, ludzkimi językami, itp. I z tego strachu wdeptują w patologiczne związki, kłopoty finansowe, obowiązki, którym nie są wstanie sprostać, itp. No ale po co ja z trollem wchodzę w ideologiczne dysputy. ;P Odpowiedz Link Zgłoś
tad9 ile kobiet zabił, lub okaleczył feminizm? 09.03.09, 22:18 z głębin archiwum FF wyciągam mój klasyczny wpis pt. "Ile kobiet zabił, lub okaleczył feminizm" (kiedyś to tu były dyskusje...) Propagowana przez feministki ideologia "wolności wyboru" ignoruje biologię. Jak się okazuje macierzyństwo jest niejako "wpisane" w zycie kobiety przez naturę, i ignorowanie tego "zapisu" ma poważne konsekwencje dla zdrowia kobiety. Kobiety, które nigdy nie rodziły, w późniejszym wieku mają o wiele słabsze kości niż kobiety - matki, przez co narazone są o wiele bardziej na osteoporozę. Kobiety, które nigdy nie karmiły, lub które odkładały macierzyństwo "na potem" o wiele częściej chorują na raka piersi: "Amerykańskie Towarzystwo do Walki z Rakiem podało w 1995 roku, że kobiety, które pierwsze dziecko urodziły po trzydziestce, są dwukrotnie bardziej zagrożone rakiem piersi niż kobiety rodzące przed 20tymi urodzinami. Opóźnione macierzyństwo uważane jest w przypadku tego nowotworu za jeden z 3 głównych czynników ryzyka.(...). Jeśli nie chcemy przyjąć do wiadomości, że estrogen wiąże się z rakiem piersi, to równie dobrze możemy zapomnieć wszystko, co wiemy o tej chorobie - mówi Graham Colditz z Uniwersytetu Harvarda. Wydaje się - lekarze wciąż jeszcze badają ten problem - że są okresy, kiedy nagły wzrost jest bardziej niebezpieczny, gdyż może spowodować zamieszanie w procesie podziału komórkowego i częstsze błędy. W czasie ciąży dochodzi do gwałtownej zmiany poziomu estrogenów - obniża się poziom estradiolu i pojawia się estriol. Należy domyślać się, że estriol, tak ściśle związany z okresem szybkichzmian stanu organizmu, jest potężnym promotorem wzrostu komorkowego. Niewykluczone więc, że organizmy kobiet przystosowane są do radzenia sobie z takimi potężnymi zmianami w młodszym wieku, być może w związku z umotywowaną ewolucyjnie tendencją do wczesnego rodzenia dzieci". (Deborach Blum, Mózg i płeć),. Ostatnio w pr. III PR pewien lekarz twierdził z kolei, że nawet nowoczesne hormonalne środki antykoncepcyjne zwiększają ryzyko zachorowania na raka jajników, jesli przyjmowane są przez długi czas w młodym wieku. W świetle tego można zapytać - ile kobiet, które pod wpływem feministycznej propagandy uwierzyły, ze styl życia jest wyłącznie "kwestią wyboru" i zignorowały biologię zapłaciło za to zyciem lub zdrowiem? Feminizm jest co najmniej tak groźny jak nikotyna! Publikacje feministyczne propagujące "wolny wybór" powinny być opatrzone ostrzeżeniem Ministra Zdrowia - jak paczki papierosów! Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielafrancuz Re: ile kobiet zabił, lub okaleczył feminizm? 09.03.09, 22:30 Faktycznie, "klasyczny" wpis, jeśli wyciągasz w nim badania z 1995 roku. :-) Pozwól, że zostanę matką wtedy, kiedy mój tzw. instynkt macierzyński podpowie mi, że chce nią być - być może nigdy nie powie, a więc nigdy dzieci nie urodzę, a na starość będę zniedołężniała, i będę miała w dodatku raka piersi, jajników i innych moich kobiecych atrybutów. Pewnie za karę. ;-) Chcesz powiedzieć, że kobiety i mężczyźni, którzy nie chcą mieć dzieci, są chorzy? :> "ile kobiet, które pod wpływem feministycznej > propagandy uwierzyły, ze styl życia jest wyłącznie "kwestią wyboru" i > zignorowały biologię zapłaciło za to zyciem lub zdrowiem?" - prezerwatywa jest okej, czy też jest naruszeniem biologii? Odpowiedz Link Zgłoś
bertrada Re: ile kobiet zabił, lub okaleczył feminizm? 09.03.09, 22:31 W związku z tą przemową można tylko się cieszyć, że feminizm nastał. Dzięki propagandzie ograniczania liczby dzieci, współczesne kobiety, w przeciwieństwie do swoich babek nie są narażone na dozgonne działanie estrogenu. Nasze babki były w ciąży na okrągło. Od okresu dojrzewania aż do menopauzy. Nic dziwnego, że tak krótko żyły biedaczki. ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
tad9 Re: ile kobiet zabił, lub okaleczył feminizm? 09.03.09, 22:36 bertrada napisała: >Nasze babki > były w ciąży na okrągło. Od okresu dojrzewania aż do menopauzy. Nic dziwnego, ż > e > tak krótko żyły biedaczki. ;)) Bądźmy precyzyjni - po ile dzieci miały twoje babki i jak młodo umarły? Odpowiedz Link Zgłoś
bertrada Re: ile kobiet zabił, lub okaleczył feminizm? 09.03.09, 22:43 Dopóki nie wynaleziono antykoncepcji ani nie rozpropagowano bezpiecznej aborcji, to kobiety były w ciąży na okrągło. Do samej menopauzy. I jak tylko na skutek jakiegoś wypadku losowego, np przewlekłego stanu zapalnego, kobieta nie została bezpłodna to rodziła kilkanaścioro dzieci. Z których oczywiście wieku dorosłego dożywało kilkoro albo i mniej. A długość życie w dawnych epokach nie była tak imponująca jak dzisiaj. Mało kto dożywał starości. A nowotwory gnębiły ludzkość od zawsze. Odpowiedz Link Zgłoś
tad9 Re: ile kobiet zabił, lub okaleczył feminizm? 09.03.09, 22:47 bertrada napisała: > Dopóki nie wynaleziono antykoncepcji ani nie rozpropagowano bezpiecznej aborcji > , > to kobiety były w ciąży na okrągło. Do samej menopauzy. I jak tylko na skutek > jakiegoś wypadku losowego, np przewlekłego stanu zapalnego, kobieta nie została > bezpłodna to rodziła kilkanaścioro dzieci. Z których oczywiście wieku dorosłego > dożywało kilkoro albo i mniej. A długość życie w dawnych epokach nie była tak > imponująca jak dzisiaj. Mało kto dożywał starości. A nowotwory gnębiły ludzkość > od zawsze. A gdybym napisał, że moje babki miały po trójce dzieci, jedna zeszła z tego świata po 70-ce, a druga po 90-ce, to pewnie usłyszę, że zapewne bez przerwy zachodziły w ciążę, ale większości się sprytnie pozbyły, czego nikt dziś już sprawdzić nie może? Odpowiedz Link Zgłoś
easz Re: ile kobiet zabił, lub okaleczył feminizm? 10.03.09, 00:15 tad9 napisał: > A gdybym napisał, że moje babki miały po trójce dzieci, jedna > zeszła z tego świata po 70-ce, a druga po 90-ce, to pewnie > usłyszę, że zapewne bez przerwy zachodziły w ciążę, ale większości > się sprytnie pozbyły, czego nikt dziś już sprawdzić nie może? Ale wykluczyć też nie możesz. Poza tym, wiesz, jest taka różnica mała, że pewne - takie - rzeczy, nauki, informacje to sobie kobiety przekazują między sobą jedynie, międzypokoleniowo też, więc gdyby nawet, to Ty akurat, czy Twój dziadek guzik byście wiedzieli. Odpowiedz Link Zgłoś
meliska20 ile kobiet i mężczyzn zabił patriarchat? 09.03.09, 22:47 Ah, i bardzo ciekawe, że praca zawodowa kobiet jest krzywdą dla dzieci, ale praca zawodowa mężczyzn już nie. Żałosne. Odpowiedz Link Zgłoś
meliska20 Re: ile kobiet i mężczyzn zabił patriarchat? 09.03.09, 22:47 ...źle podpięłam post, sorki.... Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielafrancuz Re: ile kobiet i mężczyzn zabił patriarchat? 09.03.09, 22:51 Zapytaj jeszcze, na ile ci mężczyźni, pracując zawodowo, są w życiu swoich dzieci obecni, ile o nich wiedzą. Oglądając programy telewizyjne i czytając artykuły na temat relacji rodzinnych zauważam, że ten ojciec jest praktycznie nieobecny. A jeśli już jest, to pewnie odsypia i nie należy mu przeszkadzać. Tak właśnie było u mnie w domu, i wielu innych znajomych domach również. Odpowiedz Link Zgłoś
tad9 Re: ile kobiet i mężczyzn zabił patriarchat? 09.03.09, 22:53 gabrielafrancuz napisała: > Zapytaj jeszcze, na ile ci mężczyźni, pracując zawodowo, są w życiu swoich > dzieci obecni, ile o nich wiedzą. Oglądając programy telewizyjne i czytając > artykuły na temat relacji rodzinnych zauważam, że ten ojciec jest praktycznie > nieobecny. A jeśli już jest, to pewnie odsypia i nie należy mu przeszkadzać. Ta > k > właśnie było u mnie w domu, i wielu innych znajomych domach również. No dobrze, ale jeśli wierzyć feministkom - statystyczny Polak-samiec trudni się głównie rozpylaniem patriarchalnych stereotypów, więc może ten dystans wychodzi dzieciom na zdrowie? Odpowiedz Link Zgłoś
meliska20 Re: ile kobiet i mężczyzn zabił patriarchat? 09.03.09, 23:01 Na dobre to by wyszło tym dzieciom, gdyby w końcu ich ojciec łaskawie się nimi zajął. Posiadanie członka to żadne usprawiedliwienie, by się dziećmi nie zajmować. Odpowiedz Link Zgłoś
easz Re: ile kobiet i mężczyzn zabił patriarchat? 10.03.09, 00:22 tad9 napisał: > No dobrze, ale jeśli wierzyć feministkom - statystyczny Polak- > samiec trudni się głównie rozpylaniem patriarchalnych stereotypów, > więc może ten dystans wychodzi dzieciom na zdrowie? Tacy jacy są, jakich ich kształtują stereotypy właśnie, co na nich wymuszają - to być może. Jeśli nie ma presji "prawdziwego mężczyzny", co to pieluchy nie zmieni, z córką się lalką nie pobawi, domatorką się brzydzi - upraszczając - to ojcowie SĄ ojcami. Sami zainteresowani Ci to powiedzą. Do ojcostwa też się i dorasta, i ~ewoluuje. Odpowiedz Link Zgłoś
meliska20 Re: ile kobiet i mężczyzn zabił patriarchat? 09.03.09, 22:58 Statystycznie 10 min dziennie- w Polsce. :/ Żal. Odpowiedz Link Zgłoś
easz Re: ile kobiet zabił, lub okaleczył feminizm? 10.03.09, 00:15 tad9 napisał: > Feminizm jest co najmniej tak groźny jak nikotyna! Publikacje > feministyczne propagujące "wolny wybór" powinny być opatrzone > ostrzeżeniem Ministra Zdrowia - jak paczki papierosów! Oj, nie kracz, nie kracz. Wtedy, to już byście byli po ptokach, ludzie na to idą jak na lep. Odpowiedz Link Zgłoś
znana.jako.ggigus to jest - wg mnie . najlepsze 09.03.09, 23:08 + za homoseksualistów, którym matki nie potrafiły zaprezentować pozytywnego obrazu kobiecości nawet za homoseksualizm dzieci są winne kobiety, nie że do spółki, że otoczenie, że ojej geny, nie kobiety i już. Masz problem i szukasz winnego? Weź se babę i po sprawie. Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielafrancuz Re: to jest - wg mnie . najlepsze 09.03.09, 23:12 No, to chyba jasne, że matkami "pedałów" są wyzwolone "babochłopy". Albo dwie lesbijki ;-) Nie wiedziałaś? Odpowiedz Link Zgłoś
znana.jako.ggigus no ale to się kupy nie trzyma 09.03.09, 23:15 bo geje powinni mieć też pozytywny obraz męskości. No dobra, rozumiem, że matka powinna dostarczać pozytywny wzorzec kobiecości i jeszcze się zająć pozytwynym obrazem męskości, np. idąc z dzieckiem po ulicy i wpadając w zachwyt nad prawdziwymi mężczyznami. ?? No bo ojcowie to co? Tad, wyjażnij mi rolę ojca, który ma dziecko geja, w ujęciu konserwatystów, rzecz jasna. Odpowiedz Link Zgłoś
nekomimimode Re: to jest - wg mnie . najlepsze 10.03.09, 20:20 i najlepsze jeszcze ,że to pisała kobieta. czemu kobieta kobiecie to robi? Odpowiedz Link Zgłoś