bertrada
09.03.09, 20:21
Właśnie w Uwadze był reportaż o zmarłym wczoraj prof. Relidze. Stwierdził on w
jednym z wywiadów, że praktycznie przez 18lat nie interesował się swoimi
dziećmi a do domu przyjeżdżał tylko w weekendy. Był pasjonatem tego co robi i
całe życie poświęcił samorealizacji. I oczywiście wszyscy go za to podziwiają
i nikt się nie dziwi, że na żonę spadła cała odpowiedzialność za dom. Nikt się
go też nie pytał po jaką cholerę w ogóle zakładał rodzinę, skoro i tak się nią
nie interesował. Nikt, nawet własny syn, mu nie wymawiał, że był wyrodnym ojcem.
To taka luźna dygresja w nawiązaniu do nagonki na Martynę Wojciechowską. ;)