Czy mizogini mieli wyrodne matki?

13.03.09, 09:26
Tak się zastanawiam skąd się bierze ten mizoginizm i tęsknota za
patriarchatem. Podobno stosunek do osób, rzeczy i wydarzeń jest wynikiem
pierwszych doświadczeń z takowymi. I w związku z tym, jak delikwent miał
wyrodną matkę (czyli pierwszą kobietę z jaką miał do czynienia), która się nim
źle opiekowała, to jest prawdopodobieństwo, że potem wszystkie kobiety będzie
postrzegał jako wredne i bezwartościowe. A jak do tego sobie ubzdura, że jakby
ojciec był macho z władzą absolutną w domu, to zapewne zmusiłby żonę do
prawidłowej opieki nad dziećmi. I wszyscy żyliby długo i szczęśliwie. ;)

I tak mnie jeszcze jedno zastanawia. To obwinianie kobiet o wszystko. Jak mąż
się dziećmi nie interesuje albo się nad nimi znęca, to winna jest matka
dzieci. No bo przecież raz, że widziała z kim się zadaje a dwa, mogła uciec. A
jak to matka rozrabia to też ona jest temu w 100%winna. Nikt nie oskarża ojca,
że zapłodnił niewłaściwą kobietę i, że nie odszedł od niej zabierając dzieci.
    • niedo-wiarek Re: Czy mizogini mieli wyrodne matki? 13.03.09, 09:39
      To moim zdaniem nie ma związku. Generalnie jest tak, że w życiu można liczyć na mamusię, ewentualnie bezdzietną ciocię albo babcię. Czasek jeszcze zdarza się niewyrodna córka. Od kobiet, z którymi się sypia, poza łóżkiem lepiej trzymać się z daleka ;)
    • 21.gazeta.pl Re: Czy mizogini mieli wyrodne matki? 13.03.09, 10:44
      Bardzo często mizogini to osoby wychowane w bardzo patriarchalnej
      rodzinie- z matką,która nic nie miała do powiedzenia i była trochę
      na zasadzie kucharko-sprzątaczki i despotycznym ojcem, który
      np.ciągle z poczuciem wyższości wyraża się o płci męskiej.
      Przynajmniej ja znam taki przypadek
      • nekomimimode Re: Czy mizogini mieli wyrodne matki? 13.03.09, 10:46
        ojciec wcale nie musi być depspotyczny. często matka sama robi z
        siebie służącą
        • 21.gazeta.pl Re: Czy mizogini mieli wyrodne matki? 13.03.09, 10:54
          pewnie tak jest-ale nie wszyscy ludzie umieją walczyć o swoje prawa
          i łatwo wziąć ich pod pantofel, szczególnie jednostce o bardzo
          silnym charakterze i silnej ręce.
          • bene_gesserit Re: Czy mizogini mieli wyrodne matki? 13.03.09, 10:57
            I na odwrot.
            Juz samo wyrazenie 'pod pantofel' sugeruje, ze rowniez kobiety
            potrafia trzymac wladze w zwiazku. To nie jest tak, ze zawsze i
            wszedzie jestesmy ofiarami. Na boga.
            • bruford Re: Czy mizoandryczki miały wyrodnych ojców? 13.03.09, 11:02
              • bene_gesserit Re: Czy mizoandryczki miały wyrodnych ojców? 13.03.09, 11:04
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=92625514&a=92631090
                • bruford Re: Czy mizoandryczki miały wyrodnych ojców? 13.03.09, 11:09
                  No świetnie , akurat się zgadzamy.Tylko jakoś mam wrażenie , może
                  niesłuszne , że pojęcie mizoginii stało się uniwersalnym wytrychem a
                  mizoandria nie istnieje (zasadniczo).
                  • bene_gesserit Re: Czy mizoandryczki miały wyrodnych ojców? 13.03.09, 11:18
                    bruford napisał:

                    > No świetnie , akurat się zgadzamy.Tylko jakoś mam wrażenie , może
                    > niesłuszne , że pojęcie mizoginii stało

                    No to jakos miej je dalej, skoro nie masz z nim problemu.
                    • bruford Re: Czy mizoandryczki miały wyrodnych ojców? 13.03.09, 11:22
                      Ja nie mam problemu.Problem mają rozmówczynie które odruchowo
                      imputują rozmówcy mizoginię , głownie wtedy gdy nie mają racji.Taki
                      mechanizm obronny się wytworzył.
                      • bene_gesserit Re: Czy mizoandryczki miały wyrodnych ojców? 13.03.09, 11:25
                        Byc moze takie sa twoje obserwacje. I?
                        • bruford Re: Czy mizoandryczki miały wyrodnych ojców? 13.03.09, 11:56
                          I dlatego rozważania typu "kto produkuje mizoginów i w jaki sposób "
                          uważam za niedoważone.Chcesz jeszcze o coś zapytać?
                          • bene_gesserit Re: Czy mizoandryczki miały wyrodnych ojców? 13.03.09, 12:01
                            Nie, chociaz rozbawily mnie te 'niedowazone' :) - nie do zebym sie
                            czepiala, ale wczoraj napisalam na forum 'korzuch', wiec lacze sie
                            w bolu. Musze obciac forum i zajac sie czytaniem ksiazek, czego i
                            tobie zycze.
                            :)

                            Imo rozwazania sa bezsensowne dlatego, ze przyczyny sa roznorodne i
                            raczej niedostepne naiwnemu obserwatorowi. Tak wiec trudno w tym
                            watku dociec do prawdy czy nawet 'prawdy'.
                            • bruford Re: Czy mizoandryczki miały wyrodnych ojców? 13.03.09, 12:04
                              bene_gesserit napisała:

                              > Nie, chociaz rozbawily mnie te 'niedowazone' :)

                              Aaaaa, cholera faktycznie :)).Chociaż nie wykluczam , że zawsze
                              zakładałem , że to jest od ważenia a nie warzenia.

                              > Imo rozwazania sa bezsensowne dlatego, ze przyczyny sa roznorodne
                              i
                              > raczej niedostepne naiwnemu obserwatorowi. Tak wiec trudno w tym
                              > watku dociec do prawdy czy nawet 'prawdy'.

                              Otóz to.

      • bertrada Re: Czy mizogini mieli wyrodne matki? 13.03.09, 11:51
        Moze i tak być. Jak ojciec był despotą i poniżał wszystkich, łącznie ze swoją
        żoną, to dzieci popadły w syndrom sztokholmski względem ojca i zaczęły go
        wielbić. A całą swoją agresję i nienawiść przerzuciły na matkę, która np zamiast
        im pomóc to biernie się temu wszystkiemu przyglądała.
    • 21.gazeta.pl Re: Czy mizogini mieli wyrodne matki? 13.03.09, 11:00
      Często męski szowinizm jest wynikiem męskich kompleksów i braku
      wiary w swoją wartość jako mężczyzny-przynajmniej część psychologów
      tak uważa.
      Ale to ciagłe obwinianie o wszystko własnych rodziców- też nie jest
      do końca dla mnie przekonujące, w końcu nie tylko rodzice nas
      kształtują, a poza tym każdy człowiek ma psi obowiązek doskonalić
      się .
      • bene_gesserit Re: Czy mizogini mieli wyrodne matki? 13.03.09, 11:04
        Z tym obowiazkiem doskonalenia to bym dyskutowala. Ludzie nie maja
        nawet obowiazku zyc, przynajmniej w moim mniemaniu.
        A to z domu wynosi sie _imprintowane_ poglady na to, kim jest
        kobieta, kim jest mezczyzna i jak powinny wygladac relacje miedzy
        nimi.

        Imo dociekanie, skad wlasciwie wzieli sie mizogini, nie ma sensu.
        Przyczyn, jak sadze jest wiele. Szowinistow kazdej plci laczy imo
        jedno - spora ilosc niepokoju i cierpienia. U mnie sie zawsze, plus
        innych uczuc, uruchamia w kontakcie z nimi wspolczucie.
        • easz Re: Czy mizogini mieli wyrodne matki? 13.03.09, 12:54
          bene_gesserit napisała:

          > A to z domu wynosi sie _imprintowane_ poglady na to, kim jest
          > kobieta, kim jest mezczyzna i jak powinny wygladac relacje miedzy
          > nimi.

          Tylko że podobnie jak z wieloma innymi rzeczami, kiedy się wyjdzie z domu i
          zderzy z życiem, zawsze staje się przed możliwością zmiany.
          • bene_gesserit Re: Czy mizogini mieli wyrodne matki? 13.03.09, 13:09
            Tak, ale zawsze punktem odniesienia bedzie to, w czym sie
            wychowalo. I oczywiscie, nie kazdy jest w stanie wejsc na poziom
            ponad 'fatum rodzinnego domu' - bo do tego trzeba swiadomosci, sily
            i ukierunkowania woli.
            • easz Re: Czy mizogini mieli wyrodne matki? 13.03.09, 13:42
              bene_gesserit napisała:

              > Tak, ale zawsze punktem odniesienia bedzie to, w czym sie
              > wychowalo. I oczywiscie, nie kazdy jest w stanie wejsc na poziom
              > ponad 'fatum rodzinnego domu' - bo do tego trzeba swiadomosci, sily
              > i ukierunkowania woli.

              Punktem odniesienia, tak - wg którego można kontynuować do pewnego stopnia
              wzorzec lub przeciwnie, zrobić przewartościowanie. Możliwość się pojawi prędzej
              lub później, wystarczy poczekać, z otwartymi oczami. A że nie każdy z niej
              skorzysta, z różnych powodów, to też wiadomo. Możliwość w każdym razie jest. Tym
              samym temat wątku jest mało raczej sensowny. No i nikt nie jest taki
              nieskomplikowany chyba, żeby jedną miarkę do niego przyłożyć i już, jest.
              • bene_gesserit Re: Czy mizogini mieli wyrodne matki? 15.03.09, 00:51
                Sa ludzie tak okaleczeni, ze z niej nie skorzystaja. Albo beda
                szukac chorych relacji, ktore ich skrzywdza jeszcze bardziej. itd
                itd. Milosc niby jest, ale jesli kochaja sie tylko inni, to jeszcze
                gorzej, niz gdyby jej w ogole nie bylo.

                Dlatego kazda terapia, nawet behawioralna, walkuje w te i nazad to,
                co sie dzialo w domu.

                Temat watku niby malo sensowny, ale przeciez kazdy z czegos tam
                buduje swoja wizje swiata, i to chyba o to chodzilo, mam wrazenie.
                Wazne, zeby tego nie mylic z prawda.
                • easz Re: Czy mizogini mieli wyrodne matki? 15.03.09, 03:00
                  bene_gesserit napisała:

                  > Sa ludzie tak okaleczeni, ze z niej nie skorzystaja. Albo beda
                  > szukac chorych relacji, ktore ich skrzywdza jeszcze bardziej. itd
                  > itd. Milosc niby jest, ale jesli kochaja sie tylko inni, to
                  > jeszcze gorzej, niz gdyby jej w ogole nie bylo.
                  >
                  > Dlatego kazda terapia, nawet behawioralna, walkuje w te i nazad
                  > to, co sie dzialo w domu.
                  >
                  > Temat watku niby malo sensowny, ale przeciez kazdy z czegos tam
                  > buduje swoja wizje swiata, i to chyba o to chodzilo, mam wrazenie.
                  > Wazne, zeby tego nie mylic z prawda.

                  Nie mówię, że nie. Właśnie, nie mylić z prawdą.
                  Zawsze trzeba uważać z tym szukaniem odpowiedzialnych, winnych itp.,
                  bo potem się takie klisze niektórym robią, jak np. mizogini mieli
                  wyrodne matki, a lesbijki były zgwałcone. I myślą sobie niektórzy,
                  że tak ma być, że to i wystarczy, i ich uratuje.
                  Nawet jeśli się coś przepracuje, to rzeczy nazwane zostają i dlatego
                  nie sądzę, żeby się dało je w pełni prze-przepracować. No ale na tym
                  się nie znam, więc takie tylko moje odczucie.
                  Poza tym ile osób u nas szuka pomocy u specjalistów?
      • blix_wloclawek Re: Czy mizogini mieli wyrodne matki? 15.03.09, 03:06
        I vice versa.
    • takete_malouma Re: Czy mizogini mieli wyrodne matki? 15.03.09, 00:39
      bertrada napisała:

      > Tak się zastanawiam skąd się bierze ten mizoginizm
      > i tęsknota za patriarchatem.

      Z twojej wyobraźni.
      • six_a Re: Czy mizogini mieli wyrodne matki? 15.03.09, 00:54
        mizoginizm z wyobraźni, a mizoandria z mchu i paproci.
    • blix_wloclawek Re: Czy mizogini mieli wyrodne matki? 15.03.09, 03:09
      Zabrać kobiecie dziecko przy polskich sądach? Dobry żart :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja