bertrada
13.03.09, 09:26
Tak się zastanawiam skąd się bierze ten mizoginizm i tęsknota za
patriarchatem. Podobno stosunek do osób, rzeczy i wydarzeń jest wynikiem
pierwszych doświadczeń z takowymi. I w związku z tym, jak delikwent miał
wyrodną matkę (czyli pierwszą kobietę z jaką miał do czynienia), która się nim
źle opiekowała, to jest prawdopodobieństwo, że potem wszystkie kobiety będzie
postrzegał jako wredne i bezwartościowe. A jak do tego sobie ubzdura, że jakby
ojciec był macho z władzą absolutną w domu, to zapewne zmusiłby żonę do
prawidłowej opieki nad dziećmi. I wszyscy żyliby długo i szczęśliwie. ;)
I tak mnie jeszcze jedno zastanawia. To obwinianie kobiet o wszystko. Jak mąż
się dziećmi nie interesuje albo się nad nimi znęca, to winna jest matka
dzieci. No bo przecież raz, że widziała z kim się zadaje a dwa, mogła uciec. A
jak to matka rozrabia to też ona jest temu w 100%winna. Nikt nie oskarża ojca,
że zapłodnił niewłaściwą kobietę i, że nie odszedł od niej zabierając dzieci.