Przemoc w rodzinie - agresja kobiet

15.03.09, 17:05
Znam kilkanaście przypadków dokonania agresji i przemocy fizycznej przez
kobietę na facecie lub co gorsza dziecku. Mężczyźni tutaj zazwyczaj
dyskryminują kobietę i nie oddadzą jej jak innemu facetowi, no ale właśnie czy
kobieta powinna ponosić konsekwencje prawne za obrażenia jakie spowoduje
facetowi? Nie przypominam sobie żadnego wyroku skazującego za przemoc w
rodzinie spowodowaną przez kobietę. Inny problem to taki, że często kobiety
także stosują przemoc psychiczną (czasami bardziej dotkliwą od przemocy
fizycznej). Czemu o tym piszę? Nie żeby się wyżalić, bo w końcu mnie to nie
dotknęło, ale mam dosyć już mitów, że tylko facet może być katem i jestem
ciekaw jak na to patrzą feministki?

W Polsce jest stworzony mit, że facet który zgłasza problem agresji jest
wyśmiewany i obrażany. Osobiście nigdy kobieta nie podniosła na mnie ręki, ale
jestem ciekaw czy wśród szanownych Forumowiczek są kobiety stosujące prawo pieści?


Pewnie temat był...ale nie takie już kotlety się tutaj odsmażało ;)
    • bertrada Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 15.03.09, 17:18
      Każdego sprawcę przemocy, bez względu na wiek można podać do sądu i uzyskać
      wyrok skazujący. Problemem jak zwykle są mężczyźni, którzy wstydzą się tego, że
      kobieta ich bije.
      • blix_wloclawek Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 15.03.09, 17:25
        Kobieta zgwałcona też się wstydzi, czy to znaczy, że jest winna?
        • easz Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 15.03.09, 19:05
          blix_wloclawek napisał:

          > Kobieta zgwałcona też się wstydzi, czy to znaczy, że jest winna?

          Bertrada nie napisała, że taki mężczyzna jest winny, tylko że jest
          to problem oraz że mężczyźni też odczuwają wstyd. Chodzi o zaniżone
          statystyki zgłoszeń.

          Zanim zaczniesz ripostować, pomyśl o tym, że wiele rzeczy może jak
          sam piszesz dotyczyć nie tylko kobiet, ale również mężczyzn i jeśli
          będziesz zbijał coś tylko z powodu niechęci do kobiet, i żeby
          im "przysr...", to może się też okazać, że w którymś momencie obróci
          się to przeciwko mężczyznom, przeciwko Tobie i Ty też na tym
          ucierpisz, krytykując coś, co jest dobre dla kobiet, a co może się
          też przydać mężczyzną. Taki miecz obosieczny, strzał w stopę itd.,
          itp. Chyba że jednak sam nie wierzysz w to, co piszesz, tj. w
          istnienie przemocy wobec mężczyzn?

          Podpisuję się pod tym, co napisała poniżej Kocia, o Niebieskiej
          Linii itd. i zaręczam, specjaliści tam są - na każdą okazję, że się
          tak wyrażę. Np. również mężczyźni mają zakładane niebieskie karty,
          są takie przypadki, itd.
          A jeśli Twoim zdaniem wszystko, co jest, to za mało - nic nie stoi
          na przeszkodzie, żebyś znalazł sobię niszę i próbował to zmienić.
          Powodzenia.
          • takete_malouma Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 21.03.09, 04:07
            easz napisała:

            > Bertrada nie napisała, że taki mężczyzna jest winny,
            > tylko że jest to problem oraz że mężczyźni też odczuwają
            > wstyd. Chodzi o zaniżone statystyki zgłoszeń.

            Tak, to jest problem, ale nie to napisała Bertrada. Ona napisała, że mężczyźni __SĄ__ problemem, w dodatku "jak zwykle".

            > Zanim zaczniesz ripostować, pomyśl o tym, że wiele rzeczy
            > może jak sam piszesz dotyczyć nie tylko kobiet, ale również
            > mężczyzn i jeśli będziesz zbijał coś tylko z powodu niechęci
            > do kobiet, i żeby im "przysr...",

            Z prawdziwą przyjemnością zawiadamiam cię, że kapituła Memoriału Kumusia Bumsasa postanowiła przyznać ci Grand Prix w kategorii Odwracanie Kota Ogonem. Sorry, ale to Bertrada "ripostowała" "zbijając" spostrzeżenia OPa za pomocą "przysr..." mężczyznom.
      • black-emissary Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 15.03.09, 20:48
        bertrada napisała:
        > Problemem jak zwykle są mężczyźni, którzy wstydzą się tego, że
        > kobieta ich bije.

        Jak się mężczyzna wstydzi przyznać to bycia ofiarą to problemem są mężczyźni.
        Jak się kobieta do tego samego przyznać wstydzi to problemem... też są mężczyźni.
        • bertrada Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 15.03.09, 20:59
          Kobiety tkwią w patologicznych związkach nie dlatego, że się wstydzą prosić o
          pomoc, tylko dlatego, że zazwyczaj są zbyt niezaradne i niesamodzielne, żeby
          cokolwiek w swoim życiu zmienić.
          • black-emissary Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 15.03.09, 21:04
            I to nie jest ich wina.

            A jak facet tkwi w takim związku to już jego wina, tak?
            • bertrada Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 15.03.09, 21:49
              Oczywiście, że tak. Na palcach jednej ręki można policzyć facetów, którzy są
              uzależnieni od swoich żon. Zazwyczaj to oni zarabiają więcej i mają bardziej
              ugruntowaną pozycję zawodową. A ewentualny rozwód zazwyczaj jest bardziej
              obciążający dla kobiety. To ona musi pogodzić pracę z samodzielną opieką nad
              dziećmi. I to ona musi kombinować jak związać koniec z końcem, bo zazwyczaj
              słabo zarabia i ma śmiesznie niskie alimenty. Dla faceta rozwód zazwyczaj
              oznacza wolność i pozbycie się obowiązków. Dlatego facet, który jest z
              maltretującą go żoną, albo jest idiotą albo chory psychicznie.
              • black-emissary Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 15.03.09, 21:58
                bertrada napisała:
                > Dlatego facet, który jest z
                > maltretującą go żoną, albo jest idiotą albo chory psychicznie.

                Jak napisałam o Rihannie (bezdzietnej i bogatej), że zostając z maltretującym ją
                chłopem jest idiotką to się z miejsca okazało, że nie mam grama empatii, nic nie
                wiem o problemie, a tak w ogóle to jestem facetem.

                Ale o facetach tak można pisać bez skrupułów i bez względu na okoliczności.

                Podwójne standardy.
                • easz Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 15.03.09, 23:25
                  black-emissary napisała:

                  > bertrada napisała:
                  > > Dlatego facet, który jest z
                  > > maltretującą go żoną, albo jest idiotą albo chory psychicznie.
                  >
                  > Jak napisałam o Rihannie (bezdzietnej i bogatej), że zostając z
                  > maltretującym ją chłopem jest idiotką to się z miejsca okazało, że
                  > nie mam grama empatii, nic nie wiem o problemie, a tak w ogóle to
                  > jestem facetem.
                  >
                  > Ale o facetach tak można pisać bez skrupułów i bez względu na
                  > okoliczności.
                  >
                  > Podwójne standardy.

                  Nie. Patrz to, co napisałam wcześniej. Ale widzę, że kusi Cię i
                  jesteś już blisko, aby sama je stosować. Czy się mylę?
                  • black-emissary Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 15.03.09, 23:35
                    easz napisała:
                    > Nie. Patrz to, co napisałam wcześniej.

                    Bertranda wyraźnie napisała, że taki facet sam sobie winny i to idiota albo świr.

                    > Ale widzę, że kusi Cię i
                    > jesteś już blisko, aby sama je stosować. Czy się mylę?

                    Mylisz się. Ale chętnie się dowiem gdzie niby się podwójnych standardów u mnie
                    dopatrujesz.
                    • black-emissary [errata] 15.03.09, 23:37
                      Bertrada, nie Bertranda, przepraszam za pomylenie nicka.
              • black-emissary Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 15.03.09, 21:59
                bertrada napisała:
                > Oczywiście, że tak. Na palcach jednej ręki można policzyć facetów, którzy są
                > uzależnieni od swoich żon.

                A tym żonom od mężów uzależnionym ktoś kazał się w takiej sytuacji postawić? Nie
                miały własnej woli?
                • bertrada Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 15.03.09, 22:05
                  Ja wiem, że ty jesteś facetofilką, ale pomyśl czasem logicznie i zastanów się w
                  jakim świecie żyjesz. Większość kobiet nie miała żadnego wyboru. Weszły w
                  związek będąc patriarchalnie zindoktrynowanymi dzieciakami a jak przyszły po
                  rozum do głowy, to było już po ptokach.

                  A jak facet nie chce się z żoną rozstać tylko dlatego, żeby nie musieć np w
                  sądzie tłumaczyć się że żona go leje, to naprawdę świadczy o jakiejś jego
                  niedojrzałości. Zachowanie analogiczne do zachowania nastolatka, który woli na
                  mrozie przedzierać się przez śnieżycę do domu, niż zrobić sobie obciach i wsiąść
                  do ciepłego samochodu rodziców.
                  • black-emissary Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 15.03.09, 22:33
                    Właśnie myślę logicznie i w tym logicznym myśleniu mi się nie mieści jak można
                    stosować tak podwójne standardy jak Ty to robisz.

                    A ten facet to niby nie był w młodości zindoktrynowany patriarchalnie? Nie
                    wciskano mu, że mężczyzna musi być silny i nie wolno mu płakać?
                    Dlaczego jego to nie tłumaczy?
                    • bertrada Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 15.03.09, 22:57
                      Jakoś faceci nie wstydzą się przy piwie narzekać na swoje agresywne żony. I nie
                      tylko przy piwie. Często można się spotkać z anegdotkami o awanturujących się
                      żonach. No to jak jeden z drugim tego się nie wstydzi, natomiast wstydzi się w
                      cywilizowany sposób rozwiązać swój problem, np poprzez rozwód, to jednak jest
                      coś z nimi nie tak.
                      • black-emissary Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 15.03.09, 23:13
                        Jakoś kobiety nie mają problemów snuć marzeń o rycerzu na białym koniu, a jak
                        przyjdzie co do czego to dają się prać alkoholikowi i nie potrafią rozwiązać
                        swojego problemu w cywilizowany sposób. Coś z nimi nie tak.
                        • easz Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 15.03.09, 23:31
                          black-emissary napisała:

                          > Jakoś kobiety nie mają problemów snuć marzeń o rycerzu na białym
                          > koniu, a jak przyjdzie co do czego to dają się prać alkoholikowi i
                          > nie potrafią rozwiązać swojego problemu w cywilizowany sposób. Coś
                          > z nimi nie tak.

                          A cóż to? Odkąd Ci leżą na sercu problemy innych kobiet? Ziębi Cię
                          to?
                          • black-emissary Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 15.03.09, 23:35
                            easz napisała:
                            > A cóż to? Odkąd Ci leżą na sercu problemy innych kobiet? Ziębi Cię
                            > to?

                            Problemy innych LUDZI leżą mi na sercu od dawna. Mężczyzn i kobiet w równym stopniu.
                      • easz Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 15.03.09, 23:34
                        bertrada napisała:

                        > Jakoś faceci nie wstydzą się przy piwie narzekać na swoje
                        > agresywne żony. I nie tylko przy piwie. Często można się spotkać z
                        > anegdotkami o awanturujących się żonach. No to jak jeden z drugim
                        > tego się nie wstydzi, natomiast wstydzi się w cywilizowany sposób
                        > rozwiązać swój problem, np poprzez rozwód, to jednak jest
                        > coś z nimi nie tak.

                        Ejże, nie mylisz czasem pojęć i rzeczy? TO nie jest przemoc. Takie
                        narzekanki kobiety też między psiapsiółami uskuteczniają, ale to nie
                        są zwierzenia na temat przemocy, nie ta kategoria, nie ten ciężar
                        gatunkowy.
                        • bertrada Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 00:11
                          > Ejże, nie mylisz czasem pojęć i rzeczy? TO nie jest przemoc.

                          Co nie jest przemocą? Narzekanie do innych nie, ale wrzeszczenie na kogoś,
                          robienie awantur a nawet strzelanie fochów, przemocą jest. Podobnie jak
                          uderzenie kogoś. I w takiej sytuacji, cywilizowany człowiek nie idzie żalić się
                          kumplom i wszystkim znajomym, że ma żonę wariatkę, która albo wrzeszczy, albo
                          tłucze talerze, albo rzuca się na niego z pięściami, tylko zgłasza sprawę do
                          prokuratury albo rozwodzi się. Zwłaszcza, że naprawdę żyjemy w świecie, gdzie
                          mężczyzna na rozwodzie tylko zyskuje a nie traci.
                          I założę się, że jakby odszedł od takiej zony, to jeszcze w ten sam dzień
                          znalazłby stos 'pocieszycielek'. Zwłaszcza jakby dobrze zarabiał. ;)
                          Dlatego przemoc wobec mężczyzn ma nieco inny wymiar niż przemoc wobec kobiet.
                          • black-emissary Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 00:30
                            bertrada napisała:
                            > Zwłaszcza, że naprawdę żyjemy w świecie, gdzie
                            > mężczyzna na rozwodzie tylko zyskuje a nie traci.

                            Jedyna znana mi rozwodowa niesprawiedliwość płciowa w tym względzie to fakt, że
                            mężczyznom praktycznie nigdy nie przyznaje się opieki nad dziećmi. To jak
                            rozumiem ten męski "zysk"?

                            > I założę się, że jakby odszedł od takiej zony, to jeszcze w ten sam dzień
                            > znalazłby stos 'pocieszycielek'. Zwłaszcza jakby dobrze zarabiał. ;)

                            A ona jak jest ładna to jeszcze w ten sam dzień znajdzie stos nowych sponsorów.

                            > Dlatego przemoc wobec mężczyzn ma nieco inny wymiar niż przemoc wobec kobiet.

                            Przynajmniej w Twojej, facetofobnej wizji świata.
                            • bertrada Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 00:54
                              A ile facetów w ogóle ubiega się o przyznanie im prawa do opieki? Skoro
                              statystyczny ojciec spędza z dziećmi mniej niż 2h dziennie i to tylko ciałem
                              głównie, to wierzysz w to, że w przypadku rozwodu będzie się starał o to, żeby
                              je obsługiwać 24h/dobę. Łączyć to z pracą zawodową i wspomagać się 300złotowymi
                              alimentami? Sądząc po tym ile statystyczna kobieta zarabia, to więcej płacić nie
                              będzie. ;))

                              > A ona jak jest ładna to jeszcze w ten sam dzień znajdzie stos nowych sponsorów.

                              A jak jest brzydka, stara i gruba albo wierząca i brzydzi się nierządem, to
                              będzie żebrać. Kto zwiąże się z kobietą z przeszłością, problemami finansowymi i
                              kilkorgiem dzieci? Jak się jakiś kandydat trafi to też cham i prymityw, bo na
                              cud nie ma co liczyć i łudzić się, że oświadczy się jej książę z bajki.
                              • black-emissary Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 00:58
                                bertrada napisała:
                                > A ile facetów w ogóle ubiega się o przyznanie im prawa do opieki?

                                Są tacy, co się starają, a opieki i tak nie dostają. Nawet gdy to żona ich
                                prała, a nie on ją.

                                Jakie to jeszcze niesprawiedliwości w rozwodach widzisz?

                                > A jak jest brzydka, stara i gruba albo wierząca i brzydzi się nierządem, to
                                > będzie żebrać.

                                A jak on brzydki i biedny?
                                Która takiego zechce, jeszcze jak będzie alimenty płacił?
                                • bertrada Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:04
                                  Te opowieści o uciśnionych i gnębionych przez sądy ofiarach przemocy ze strony
                                  żon, to zwykłe urban legends. Ten ułamek procenta, który w sądzie stara się o
                                  dzieci, zazwyczaj takie prawa dostaje.

                                  A facet nawet jak biedny, brzydki i obciążony alimentami, to jak chce to zawsze
                                  sobie jakąś partnerkę znajdzie. W naszym świecie pełno jest kobiet, które za
                                  wszelką cenę chcą mieć faceta i naiwnie myślą, że nawet jak cham i nieudacznik,
                                  to ona go zmieni. ;)
                                  • blix_wloclawek Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:07
                                    > Te opowieści o uciśnionych i gnębionych przez sądy ofiarach przemocy ze strony
                                    > żon, to zwykłe urban legends. Ten ułamek procenta, który w sądzie stara się o
                                    > dzieci, zazwyczaj takie prawa dostaje.

                                    Nie urban legends, bo kilka tysięcy facetów ulega przemocy fizycznej co roku.
                                    Dane z KGP. A jeszcze więcej nie zgłasza takich spraw, bo występuje tu podobny
                                    syndrom jak w przypadku zgwałconych kobiet.

                                    > A facet nawet jak biedny, brzydki i obciążony alimentami, to jak chce to zawsze
                                    > sobie jakąś partnerkę znajdzie. W naszym świecie pełno jest kobiet, które za
                                    > wszelką cenę chcą mieć faceta i naiwnie myślą, że nawet jak cham i nieudacznik,
                                    > to ona go zmieni. ;)

                                    Zapewniam Cię, że i facetów nie brakuje, którzy chcą mieć na siłę kobietę,
                                    nawet jak nic ciekawego sobą nie reprezentuje.
                                    • bertrada Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:19
                                      Urban legends to opowieści o gnębionych ojcach przez polskie sądy.
                                      Nie kwestionuję tego, że kilka tysięcy mężczyzn staje się ofiarami przemocy.
                                      Podważam tylko zasadność porównywania przemocy wobec kobiet z przemocą wobec
                                      mężczyzn. Jedno i drugie ma zupełnie inną przyczynę. I z zupełnie innego powodu
                                      kobiety zatajają fakt bycia ofiarą i nie domagają się swoich praw przed sądem, a
                                      z zupełnie innego powodu robią to mężczyźni.
                                      Bo większość kobiet oprócz wstydu, że w ogóle wdepnęły w taką sytuację, to
                                      jeszcze obawiają się tego, że próba wyzwolenia się od kata będzie wejściem z
                                      deszczu pod rynnę.
                                      • bene_gesserit Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:24
                                        ...co zupenie nie usprawiedliwiania nazywania mezczyzn, ktorzy byli
                                        ofiarami przemocy 'idiotami' albo lekcewazacego opisywania ich
                                        cierpienia.
                                        • bertrada Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:34
                                          Idiotą nazwałam kogoś, kto w imię fałszywego wstydu woli być ofiarą przemocy w
                                          rodzinie, niż dochodzić swoich praw w sądzie. Zwłaszcza jak jeszcze nie wstydzi
                                          się o tym opowiadać.
                                          Zresztą przytocz całą moją wypowiedź, a nie tylko wyrwany z kontekstu fragment.
                                          Napisałam, że facet, który jest ofiarą przemocy i nic z tym nie robi albo ma
                                          problemy psychiczne albo jest idiotą o mentalności nastolatka.
                                          • bene_gesserit Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:37
                                            No wlasnie.
                                          • blix_wloclawek Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:43
                                            Ciekawe jakbyś nazwała kobietę, która nic nie robi po gwałcie?

                                            A jeszcze raz chciałbym się zapytać skąd doświadczenia o wyżalaniu się facetów
                                            przy piwie o tym, że są ofiarami w domu. Nigdy nie spotkałem się z czymś takim,
                                            żeby facet na lewo i prawo opowiadał o tym, że kobieta go bije. Nie wypada mu w
                                            systemie, który od niego wymaga bycie macho.
                                      • blix_wloclawek Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:24
                                        Przedstaw mi statystyki, gdzie w miarę równomiernie przydzielane są prawa do
                                        opieki nad dzieckiem, bo chyba jakieś podstawy do rzucania hasłem urban legends
                                        masz?

                                        >Podważam tylko zasadność porównywania przemocy wobec kobiet z >przemocą wobec
                                        mężczyzn. Jedno i drugie ma zupełnie inną przyczynę. I >z zupełnie innego powodu
                                        kobiety zatajają fakt bycia ofiarą i nie >domagają się swoich praw przed sądem,
                                        a z zupełnie innego powodu >robią to mężczyźni.

                                        Rozszerz swoją teorię, bo mam wrażenie że dorabiasz ideologie to własnego
                                        światopoglądu.

                                        >Bo większość kobiet oprócz wstydu, że w ogóle wdepnęły w taką >sytuację, to
                                        jeszcze obawiają się tego, że próba wyzwolenia się od >kata będzie wejściem z
                                        deszczu pod rynnę.

                                        A faceci niby nie? W naszym kraju wciąż panuje stereotyp, że facet jest silnym
                                        macho i nie ma czegoś takiego jak przemoc kobiety wobec faceta. Mężczyźni często
                                        są narażeni z tego powodu na szykanowania.
                                        • bertrada Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:41
                                          Podważam statystyki tylko dlatego, że oprócz tego, że obiegowa opinia głosi, że
                                          kobiety częściej niż mężczyźni otrzymują prawa do opieki nad dziećmi, nikt
                                          nigdzie nie podał żadnych danych liczbowych. A już zwłaszcza danych liczbowych
                                          dotyczących procesów, gdzie faktycznie obie strony walczą o dzieci a nie spraw w
                                          których małżonkowie przychodzą do sądu i traktują to jako oczywistą oczywistość,
                                          że dzieci zostają z matką a ojciec płaci alimenty.

                                          > A faceci niby nie? W naszym kraju wciąż panuje stereotyp, że facet jest silnym
                                          > macho i nie ma czegoś takiego jak przemoc kobiety wobec faceta. Mężczyźni częst
                                          > o
                                          > są narażeni z tego powodu na szykanowania.

                                          Słyszałeś chociaż o jednym przypadku szykanowania jakiegoś mężczyzny tylko
                                          dlatego, że odszedł od żony, które go bije? Bo coś mi się wydaje, że w tym
                                          przypadku też jest więcej urojonych obaw niż rzeczywistego zagrożenia.
                                          • blix_wloclawek Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:48
                                            >Słyszałeś chociaż o jednym przypadku szykanowania jakiegoś >mężczyzny >tylko
                                            dlatego, że odszedł od żony, które go bije? Bo coś >mi się >wydaje, że w tym
                                            przypadku też jest więcej urojonych obaw >niż >rzeczywistego zagrożenia.

                                            Po pierwsze faceci boją się zgłaszać sprawy napaści fizycznej przez kobiety. Nie
                                            tylko to wynika z narzuconego stereotypu silnego faceta, po którym wszystko ma
                                            spływać jak po kaczce, ale także braku odpowiednio przeszkolonych zasobów
                                            policyjnych. Zdarza się, że na policji można się spotkać ze wyśmianiem...

                                            > Podważam statystyki tylko dlatego, że oprócz tego, że obiegowa opinia głosi, że
                                            > kobiety częściej niż mężczyźni otrzymują prawa do opieki nad dziećmi, nikt
                                            > nigdzie nie podał żadnych danych liczbowych.

                                            Statystyki były już nie raz prezentowane, ale widzę że Ty masz lepsze
                                            statystyki. Pochwal się, w końcu na czymś też budujesz opinie "o obiegowej opini".
                                            • bertrada Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:56
                                              Naprawdę się boją, czy to tylko kolejna obiegowa opinia? Nie potrzeba do tego
                                              żadnych specjalnie przeszkolonych zasobów policyjnych. Bez względu na to, kto
                                              jest ofiarą przemocy, procedury są identyczne. A zwłaszcza teraz, kiedy o
                                              przemocy stało się głośno i można kogoś zapuszkować na 24h o niemalże za to, że
                                              krzywo się popatrzył. Więcej w tym marketingu, niż rzeczywistych problemów.
                                              Słyszałeś chociaż o jednym przypadku, kiedy policjant wyśmiał mężczyznę ofiarę
                                              przemocy i nie przyjął zgłoszenia?

                                              A jeśli chodzi o rozwodowe statystyki, to naprawdę dotyczą one wszystkich spraw.
                                              Nie mogą one być obiektywne, jak do jednego wora wkłada się sprawy, gdzie
                                              małżonkowie między sobą ustalają podział opieki nad dziećmi i sprawy, gdzie
                                              toczy się walka.
                                              • blix_wloclawek Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 02:01
                                                Ciągle rzucasz hasła w stylu obiegowa opinia, urban legends...a jakieś podstawy?
                                                Nawet nie jesteś facetem, aby wiedzieć co czuje facet, który jest wychowany w
                                                takiej, a nie innej tradycji.

                                                Owszem trzeba przeszkolonych ludzi w policji, ponieważ nie każdy zdaję sobie
                                                sprawę z tego, że przemoc powodowana przez kobietę nie jest lżejszym
                                                przestępstwem od czynów męskich katów. Jeżeli policjant wyśmiewa faceta to coś
                                                jest nie tak. Nie sądzisz?

                                                Słyszałem o przypadkach wyśmiania, sugerowania "zrób porządek z babą" i wiele
                                                innych dziwnych akcjach. Zapuszkować kobietę? Toć każdy sąd uzna, że jest nie
                                                groźna... W naszym kraju nawet grożących śmiercią nie sadzają na 24h.

                                                • easz Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 02:05
                                                  blix_wloclawek napisał:

                                                  > Słyszałem o przypadkach wyśmiania, sugerowania "zrób porządek z
                                                  > babą" i wiele innych dziwnych akcjach. Zapuszkować kobietę? Toć
                                                  > każdy sąd uzna, że jest nie groźna...

                                                  A 'zrób porządek z babą' to skąd się bierze?
                                                  A w więzieniach dla kobiet to kto siedzi? Nie przesadzaj, siejesz
                                                  panikę. Choć z sądami i ich odpowiedzialnością to też prawda.
                                                  • blix_wloclawek Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 02:09
                                                    "zrób porządek z babą" to najgorsze wyjście z sytuacji. No to skoro ciężko
                                                    uzyskać fachową pomoc to coś jest nie tak i nie chodzi tu wyłącznie o facetów (z
                                                    tą pomocą ogólnie jest coś nie tak), bo przerażające są przypadki, kiedy to dom
                                                    musi opuścić ofiara, a nie kat.
                                                • morekac Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 17.03.09, 23:33
                                                  Hm, wydaje się jednak, że mimo wszystko - przemoc fizyczna kobiet
                                                  wobec mężczyzn stanowi nieznaczny procent przemocy mężczyzn wobec
                                                  kobiet (i dzieci). Statystycznie kobiety są słabsze fizycznie i
                                                  łatwiej im przylać.
                                                  • blix_wloclawek Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 21.03.09, 00:26
                                                    Nic bardziej mylnego, faceci wychowani w tradycji nie podnoszą tak często rękę,
                                                    już dość znaczny procent zgłoszonej przemocy stanowią kobiety, a ilu jest
                                                    facetów którzy godzą się z przemocą bojąc się potępienia społeczeństwo tego nikt
                                                    nie wie...
                                  • black-emissary Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:08
                                    bertrada napisała:
                                    > Te opowieści o uciśnionych i gnębionych przez sądy ofiarach przemocy ze strony
                                    > żon, to zwykłe urban legends. Ten ułamek procenta, który w sądzie stara się o
                                    > dzieci, zazwyczaj takie prawa dostaje.

                                    Te opowieści o uciśnionych i gnębionych kobietach to też urban legends.

                                    A nie pomyślałaś o tym, że oni by bardzo chętnie o te dzieci się starali, ale
                                    niestety zostali tak wychowani, że boją się ostracyzmu i z tego względu
                                    rezygnują z własnych dzieci?

                                    > A facet nawet jak biedny, brzydki i obciążony alimentami, to jak chce to zawsze
                                    > sobie jakąś partnerkę znajdzie. W naszym świecie pełno jest kobiet, które za
                                    > wszelką cenę chcą mieć faceta i naiwnie myślą, że nawet jak cham i nieudacznik,
                                    > to ona go zmieni. ;)

                                    Kobiet i mężczyzn jest mniej więcej po równo na świecie.
                                    Z czego wynika, że samotnych kobiet i mężczyzn też mniej więcej po równo.
                          • easz Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 00:49
                            bertrada napisała:

                            > > Ejże, nie mylisz czasem pojęć i rzeczy? TO nie jest przemoc.
                            >
                            > Co nie jest przemocą? Narzekanie do innych nie, ale wrzeszczenie
                            > na kogoś, robienie awantur a nawet strzelanie fochów, przemocą
                            > jest.

                            Nie WSZYSTKO jest przemoca, z doświadczania przemocy tak szybko się
                            ludzie nie zwierzają innym przy piwie, czy czymś. Takie narzekania
                            dotyczą tego, że żona jędza, ma pretensje, że chłop z kolegami do
                            pubu wychodzi, że mąż się awanturuje, jak ona chce iść do kina, bo
                            on by wolał wieczór przed tv itp. To inna półka jest, niż bicie i
                            agresja. Nie fałszujmy pojęć, definicji, nie rozdmuchujmy sztucznie,
                            bo to się obróci przeciwko sprawie.

                            > I w takiej sytuacji, cywilizowany człowiek nie idzie żalić się
                            > kumplom i wszystkim znajomym, że ma żonę wariatkę, która albo
                            > wrzeszczy, albo tłucze talerze, albo rzuca się na niego z pięściami

                            Właśnie, nie idzie się żalić - jeszcze czegoś takiego nie słyszałam,
                            nie wiem, może mało słyszałam, ale tu akurat wątpię.

                            > I założę się, że jakby odszedł od takiej zony, to jeszcze w ten
                            > sam dzień znalazłby stos 'pocieszycielek'. Zwłaszcza jakby dobrze
                            > zarabiał. ;)

                            A, to widzę, że się dostaje i facetom, i babkom - równo;)

                            > Dlatego przemoc wobec mężczyzn ma nieco inny wymiar niż przemoc
                            > wobec kobiet.

                            Ma nieco? inny, tylko nie na tym ta odmienność polega, pewne
                            mechanizmy są wspólne.
                            • bertrada Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 00:59
                              A ja się spotkałam z opowieściami o tym jak żona w ataku furii rzuciła się na
                              męża. I to w obu przypadkach chodziło o kobiety totalnie uzależnione finansowo
                              od mężów. Tylko, że faceci są zazwyczaj silniejsi, więc te ataki nie są dla nich
                              aż taką traumą jak w odwrotnym przypadku.

                              Daleko szukać nie trzeba. Lider 'Wilków' u Wojewódzkiego przyznał się, że żona
                              go leje. A kiedyś to mu nawet nóż w udo wbiła.
                              • blix_wloclawek Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:04
                                Podobno kobiety mają silniejszą psychikę...
                              • easz Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:18
                                bertrada napisała:

                                > Daleko szukać nie trzeba. Lider 'Wilków' u Wojewódzkiego przyznał
                                > się, że żona go leje. A kiedyś to mu nawet nóż w udo wbiła.

                                A Doda powiedziała, że. Wierzysz we wszystko co u Kuby?
                                Nie wiem, a nawet jeśli, to może był już po terapii jakiejś tam?
                                Tego nie wiemy.
                                • bertrada Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 02:01
                                  To nie jest kwestia tego, czy powiedział prawdę czy nie. Oficjalnie, bez żadnego
                                  obciachu powiedział całej Polsce, że kobieta podnosi na niego rękę. I nie ubyło
                                  go. Nikt się z niego nie wyśmiewał. To raczej kobiety agresorki wzbudzają śmiech
                                  niż ich ofiary. Nawet ten program został sprowadzony do kpin z żony Gawlińskiego.
                                  • blix_wloclawek Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 02:02
                                    Bo go nie wyśmiał Kuba to sądzisz, że się z tym nie spotkał?
                                  • easz Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 02:19
                                    bertrada napisała:

                                    > To nie jest kwestia tego, czy powiedział prawdę czy nie.
                                    > Oficjalnie, bez żadnego obciachu powiedział całej Polsce, że
                                    > kobieta podnosi na niego rękę. I nie ubyłogo. Nikt się z niego nie
                                    > wyśmiewał.

                                    A bo ja wiem? Może dlatego, że to Gawliński, a może dlatego, że to
                                    marketing taki porąbany? W kraju, w którym ludzie nie wierzą w
                                    istnienie przemocy domowej, to może uchodzić nawet za romantyzm taki
                                    gocki pokrzywiony, cholera wie.

                                    > To raczej kobiety agresorki wzbudzają śmiech niż ich ofiary. Nawet
                                    > ten program został sprowadzony do kpin z żony Gawlińskiego.

                                    Nie wiem, nie pamietam, albo nie ogladałam. Ale kojarzysz Monikę?
                                    Tę 'rusałkę', którą większość pamięta z teledysku do "Tylko jeden
                                    raz odwiedzamy świat"? I w ogóle ten teledysk. To artyści, to nie są
                                    _normalni_ śmiertelnicy.

                                    www.youtube.com/watch?v=OHoq2WeB7lk
                                    • bertrada Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 02:26
                                      > To artyści, to nie są
                                      > _normalni_ śmiertelnicy.

                                      Może i nie są, ale problemy mają zwyczajne. Tinę Turner też mąż lał a jakoś nikt
                                      nie twierdzi, że wszystko jest ok, bo to artyści.
                                      Poza tym to artyści kreują mentalność i światopogląd. Jak jakiś celebryt coś
                                      zrobi to lud idzie za nim.
                                      • easz Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 12:22
                                        bertrada napisała:

                                        > > To artyści, to nie są
                                        > > _normalni_ śmiertelnicy.
                                        >
                                        > Może i nie są, ale problemy mają zwyczajne. Tinę Turner też mąż lał a jakoś
                                        nikt nie twierdzi, że wszystko jest ok, bo to artyści.

                                        Polska to nie usa, a Gawlińscy, o ile wiem, nadal się kochają i wciąż są razem.
                                        To ma wpływ na widzenie problemu przez ludzi.
                                        Nie chodziło mi o to, że artyści nie mają problemów, ale o to, że one są inaczej
                                        postrzegane przez publikę, niż np. sąsiadki z dołu. A raczej - artyści są
                                        inaczej postrzegani. Choć po Rijannie, to mam w ogóle wątpliwości i chyba kumam
                                        coraz mniej. W każdym razie Tina i Gawliński są raczej lubiani i to też ma
                                        wpływ, jeśli już.

                                        > Poza tym to artyści kreują mentalność i światopogląd. Jak jakiś celebryt coś
                                        zrobi to lud idzie za nim.

                                        Albo wręcz przeciwnie, zależy, m.in. od sympatii i antypatii właśnie, nie od
                                        płci, i nie od rodzaju, kategorii problemu.
                          • blix_wloclawek Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:02
                            Jakie ty bzdury opowiadasz. W sądach kobiety łatwiej uzyskują prawo do opieki
                            nad dziećmi, a wiesz mi że utrata dzieciaków to nie jest zysk.
                            • bertrada Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:06
                              Podpierasz się oficjalnymi danymi sądowymi, czy obiegowymi, populistycznym gadkami?
                              • blix_wloclawek Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:11
                                Proste pytanie - według Ciebie kobieta jest ważniejszym rodzicem niż facet?

                                Statystyki już nie raz były prezentowane opinii publicznej, nie mam zamiaru tego
                                robić po raz milionowy raz.
                                • bertrada Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:48
                                  Zasada jest prosta. Z dziećmi z reguły zostaje ten rodzic, który się nimi
                                  fizycznie opiekuje i z którym są one bardziej emocjonalnie związane. Natomiast
                                  rodzic, który robi głównie za sponsora, musi płacić alimenty. Płeć rodzica nie
                                  ma większego znaczenia.
                                  A zazwyczaj jest tak, że to matka zajmuje się dziećmi a ojciec robi za sponsora
                                  a kontakty z dziećmi ogranicza do niedzielnych spacerów. Też są na to
                                  ogólnodostępne statystyki. I w tej sytuacji, to że dzieci zazwyczaj zostają przy
                                  matce, jest niejako konsekwencją wcześniej wypracowanych schematów w tej rodzinie.
                                  • blix_wloclawek Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:50
                                    Bo nie zawsze kobieta chcę ruszyć 4 litery, aby zarobić na chleb.
                                    • morekac Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 17.03.09, 23:38
                                      Niektórym panom też się nie chce ruszyć czterech liter do prac
                                      domowych. I?
                                      • blix_wloclawek Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 22.03.09, 11:19
                                        Zauważ, że praca w kopalni jest znacznie cięższa od pracy np. w sklepie. Zdarza
                                        się, że panowie pracują w trybie 10-12h, no a kobieta - wiadomo w ciężkiej pracy
                                        fizycznej jest nie znajdziemy. Mimo to wielu facetów robi np. śniadania, trzepie
                                        dywany, wyrzuca śmieci, naprawia krany, wychodzi z dzieciakami na spacer, etc.
                                        etc.
                                  • blix_wloclawek Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:52
                                    To, że facet ciężko haruje nie oznacza, że mniej kocha dzieci czy żonę. Ktoś
                                    musi pracować, aby rodzina miała co zjeść. Są żłobki, przedszkola, szkoły, nie
                                    trzeba 24h przebywać z dzieckiem.
                                    • bertrada Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 02:09
                                      Obawiam się jednak, że dziecko do prawidłowego rozwoju potrzebuje rodzica na
                                      wyłączność. Instytucje nie zastąpią zindywidualizowanej opieki. Inaczej to można
                                      by było oddać dziecko do domu dziecka i tylko w wolnych chwilach go odwiedzać.
                                      Dziecko to nie zabawka.
                                      A skoro facet ciężko haruje i ma czas dla dziecka raz w tygodniu to w czym
                                      problem. Po rozwodzie i tak nic się nie zmieni, nadal będą się widywać w
                                      weekendy i na wakacjach. A chyba lepiej dla dziecka jak będzie pod opieką matki
                                      niż żłobkarki, przedszkolanki albo świetliczanki.
                                      • blix_wloclawek Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 02:13
                                        Z jednej strony wytykasz, że faceci nie mają czasu zajmować się dzieckiem, a z
                                        drugiej mówisz o tym, że kobiety nie mogą się realizować, bo jest im narzucona
                                        opieka nad dzieckiem.

                                        Inna kwestia, że jest wiele par, gdzie oboje rodziców pracuje i jakoś nie
                                        przeszkadza to w wychowaniu dzieci na porządnych ludzi.

                                        Dziecko też musi być uczone samodzielności, nie może być pod kloszem 24h, bo
                                        sobie w życiu nie poradzi. Matce się po prostu pracować nie chcę, bo wiadome
                                        jest, że w szkole matka nie będzie się opiekować dzieckiem, a jak dziecko wróci
                                        ze szkoły to zazwyczaj i ojciec i matka wkrótce też są po pracy...
                                        • bertrada Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 02:41
                                          > Z jednej strony wytykasz, że faceci nie mają czasu zajmować się dzieckiem, a z
                                          > drugiej mówisz o tym, że kobiety nie mogą się realizować, bo jest im narzucona
                                          > opieka nad dzieckiem.

                                          Bo tak jest. Większość osób żyje w przeświadczeniu, że matka ma się opiekować
                                          dziećmi a ojciec ma zarabiać pieniądze. I ludzie traktują to jak oczywistą
                                          oczywistość. Większość ojców nigdy nie skalała się zmianą pieluchy. I to nawet
                                          współczesnych. Wystarczy posłuchać opowieści młodych matek.

                                          A kobiety nie mogą się realizować głównie z tego powodu, że nie mają wyboru.
                                          Żeby mieć wybór, to trzeba mieć z czego wybierać. Tzn zakosztować jednego i
                                          drugiego a dopiero potem podjąć świadomą decyzję. I dużo łatwiej jest to zrobić
                                          jak najpierw zdobędzie się wykształcenie i jakąś pozycję zawodową a potem
                                          zdecyduje, że to jednak nie to, lepsze macierzyństwo. Odwrotna sytuacja jest
                                          najczęściej niemożliwa. A kobiety zaczynają właśnie od tego drugiego, stąd
                                          późniejsze problemy.

                                          Dziecko samo nauczy się samodzielności. Nie trzeba mu w tym pomagać, bo ta pomoc
                                          no zazwyczaj przynosi odwrotny skutek do zamierzonego.
                                          • blix_wloclawek Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 09:52
                                            >Bo tak jest. Większość osób żyje w przeświadczeniu, że matka ma się >opiekować
                                            dziećmi a ojciec ma zarabiać pieniądze. I ludzie traktują >to jak oczywistą
                                            oczywistość. Większość ojców nigdy nie skalała się >zmianą pieluchy. I to nawet
                                            współczesnych. Wystarczy posłuchać >opowieści młodych matek.

                                            To są Twoje subiektywne odczucia i własne doświadczenia. Ja dla odmiany mam
                                            zupełnie inne doświadczenia. To, że tradycyjny model nakazuje ojcowi pracować, a
                                            matce siedzieć w domu z dzieckiem nie oznacza, że tak musi być. To, że zdarzają
                                            się takie rzeczy nie zwalnia ojca z prawa opieki nad dzieckiem. Nie można mówić,
                                            że zawsze jest tak, że matka nie pracuje, bo jest jej narzucona opieka nad
                                            dzieckiem, często sama wybiera taką drogę, ale żyć trzeba i facet wtedy musi
                                            pracować. Nie oznacza to, że mniej się poświęca, bo praca w kopalni na pewno nie
                                            jest lżejsza od zmieniania pieluch. Ojcowie też zmieniają pieluchy, ale to
                                            kwestia w jakim towarzystwie się obracasz, ale nawet jakby tego nie robili to
                                            nie znaczy że są złymi ojcami.

                                            > A kobiety nie mogą się realizować głównie z tego powodu, że nie mają wyboru.
                                            > Żeby mieć wybór, to trzeba mieć z czego wybierać. Tzn zakosztować >jednego i
                                            drugiego a dopiero potem podjąć świadomą decyzję. I dużo >łatwiej jest to zrobić
                                            jak najpierw zdobędzie się wykształcenie i >jakąś pozycję zawodową a potem
                                            zdecyduje, że to jednak nie to, >lepsze macierzyństwo. Odwrotna sytuacja jest
                                            najczęściej >niemożliwa. A kobiety zaczynają właśnie od tego drugiego, stąd
                                            > późniejsze problemy.

                                            Nie prawda, wiele kobiet woli opiekować się dzieckiem niż iść pracować. Myślisz,
                                            że górnik nie wolałby zmieniać pieluch? Albo Hutnik lub inny pracownik fizyczny?
                                            Tyle, że ktoś musi zarabiać pieniądze, ale jak matka nie chcę... Kobieta w
                                            dzisiejszym świecie jest w stanie się postawić facetowi i każdy o tym dobrze
                                            wie. Dziś światem rządzą kobiety, bo kult seksu zpiżdział większość facetów i są
                                            bardzo ulegli.

                                            Dziwne jest to, że mówisz o wykształceniu samo realizacji - ale to kobiety
                                            częściej mają wyższe wykształcenie, bo facet zarabiający na dom nie ma czasu na
                                            zaspokajanie swoich ambicji.

                                            • bertrada Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 10:13
                                              > Nie prawda, wiele kobiet woli opiekować się dzieckiem niż iść pracować. Myślisz
                                              > ,
                                              > że górnik nie wolałby zmieniać pieluch? Albo Hutnik lub inny pracownik fizyczny
                                              > ?

                                              Myślę, że nie wolałby. To nie jest kwestia jednorazowego wysiłku fizycznego,
                                              tylko tego, że praca w domu nie kończy się nigdy i trwa 24/dobę. Jakakolwiek
                                              praca zarobkowa, nawet ta najgorsza, trwa 8h, po których zamyka się za sobą
                                              drzwi i ma święty spokój. Rodzic, który podejmuje się opieki nad dzieckiem nie
                                              ma takiej możliwości. Nie ma też wolnych weekendów, urlopów, zwolnień lekarskich
                                              ani nie może zmienić pracy na inną jak ta, przestanie mu odpowiadać. Nie mówiąc
                                              o odpowiedzialności.

                                              Panuje stereotyp, że siedzenie z dziećmi w domu jest równoznaczne z leżeniem na
                                              kanapie i gapieniem się w sufit. A potem przychodzi mąż z pracy, całuje w czółko
                                              i daje pieniądze. I wiele kobiet daje się na to nabrać. A w momencie jak życie
                                              zweryfikuje te poglądy, to najczęściej na zmiany jest już za późno.
                                              Z analogicznego powodu kobiety zostają prostytutkami. Ten zawód na pierwszy rzut
                                              oka też wydaje się byc lekki, łatwy i przyjemny. I jeszcze jest dobrze płatny.
                                              Dopiero później okazuje się co to w rzeczywistości jest.

                                              Nie wątpię, ze jest pewien niewielki odsetek kobiet, które lubią się opiekować
                                              innymi i bycie matką sprawia im satysfakcję. Ale nie można tego podciągać pod
                                              wszystkie kobiety, które też są tylko ludźmi.
                                              • blix_wloclawek Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 11:06
                                                > Myślę, że nie wolałby. To nie jest kwestia jednorazowego wysiłku >fizycznego,
                                                tylko tego, że praca w domu nie kończy się nigdy i trwa >24/dobę. Jakakolwiek
                                                praca zarobkowa, nawet ta najgorsza, trwa 8h, >po których zamyka się za sobą
                                                drzwi i ma święty spokój. Rodzic, >który podejmuje się opieki nad dzieckiem nie
                                                ma takiej możliwości. >Nie ma też wolnych weekendów, urlopów, zwolnień
                                                lekarskich ani nie >może zmienić pracy na inną jak ta, przestanie mu odpowiadać.
                                                Nie >mówiąc o odpowiedzialności.

                                                Znów masz jakieś wyobrażenia... Praca w kopalni to też nie jednorazowy
                                                wysiłek!!! Facet też wracając z pracy często dokonuje jakieś prace w domu, znam
                                                takich co nawet obiady gotują. Ponadto przy zmianie pieluch się nie napieprzysz
                                                tak jak przy pracy w kopalni, dlatego opiekunka do dziecka zarabia grosze przy
                                                zarobkach górnika. Ponadto wielu facetów pracuje więcej niż 8h, ja sam często
                                                haruje po 8-12h i bynajmniej nie dlatego, żeby zadowolić szefową. Ja osobiście
                                                wolałbym pieluchy zmieniać niż harować fizycznie, bo na studiach pracowałem po
                                                10h dziennie, 7 dni w tygodniu, bez wolnych w weekendów, urlopów (umowa
                                                zlecenie) etc. A miałem jeszcze obowiązki w domu, a faceci wracając z pracy też
                                                wykonują jakieś obowiązki domowe względem dziecka, żony etc.

                                                Facet może zmienić pracę? Tyle, że znalezienie nowej pracy trwa, a na chleb ktoś
                                                musi dać... To nie takie łatwe z perspektywy teoretyka, bo mam wrażenie, że
                                                jesteś teoretykiem, no chyba że masz dziecko i męża?

                                                > Panuje stereotyp, że siedzenie z dziećmi w domu jest równoznaczne >z leżeniem
                                                na kanapie i gapieniem się w sufit. A potem przychodzi >mąż z pracy, całuje w
                                                czółko i daje pieniądze. I wiele kobiet daje >się na to nabrać.

                                                Nikt nie mówi, że jest to leżenie na kanapie, ale nie jest to cięższa praca od
                                                pracy górnika, a stereotypem jest to, że wraz z przekroczeniem progu domu górnik
                                                jest na wakacjach. Ma też obowiązki względem dziecka, żony. Wielu moich
                                                znajomych po powrocie z ciężkiej pracy idzie z żoną do kina, z dzieckiem pograć
                                                w piłkę, pomimo zmęczenia, ba nawet się zdarza że zamawia gotowe żarcie.
                                                Stereotypem jest to, że facet wracając z pracy ma gdzieś swoją rodzinę. Tak
                                                tylko myślą kobiety, które nie żyją w związku, albo wybierają sobie za facetów
                                                draniów.

                                                >Z analogicznego powodu kobiety zostają prostytutkami. Ten zawód na >pierwszy rzut
                                                > oka też wydaje się byc lekki, łatwy i przyjemny. I jeszcze jest >dobrze płatny.
                                                > Dopiero później okazuje się co to w rzeczywistości jest.

                                                Pieprzysz głupoty. Uważasz kobiety za upośledzone? Kobiety doskonale wiedzą na
                                                czym polega ten zawód! Przecież trzeba być idiotką, aby myśleć że prostytutką
                                                zostaje niewinna dziewica (chyba, że na drodze przestępstwa, ale wiele kobiet
                                                dokonuje świadomego wyboru).









                                            • rdza84 Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 28.03.09, 22:07
                                              > Nie prawda, wiele kobiet woli opiekować się dzieckiem niż iść pracować.

                                              Mylisz się, prawda jest taka, że większość kobiet woli i iść pracować,i
                                              opiekować się dzieckiem, a nie zadowalać się tylko jedną z tych opcji. Kobiety
                                              chcą realizować się zarówno w macieżyństwie jak i w pracy zawodowej.
                                              • blix_wloclawek Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 29.03.09, 00:04
                                                A to już faceci nie zmuszają kobiet do niewolniczej pracy z dzieckiem?
                      • blix_wloclawek Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:00
                        Jak żyje nigdy żaden facet nie powiedział przy piwie, że żona nad nim się znęca,
                        ale ty pewnie częściej pijasz piwo z facetami...
                    • easz Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 15.03.09, 23:28
                      black-emissary napisała:

                      > Właśnie myślę logicznie i w tym logicznym myśleniu mi się nie
                      > mieści jak można stosować tak podwójne standardy jak Ty to robisz.
                      >
                      > A ten facet to niby nie był w młodości zindoktrynowany
                      > patriarchalnie? Nie wciskano mu, że mężczyzna musi być silny i nie
                      > wolno mu płakać?
                      > Dlaczego jego to nie tłumaczy?

                      Tłumaczy, ale nawet nie to, a mityczna wg Ciebie psychologia ofiary.
                      I to jest właśnie to, co mam na myśli, kiedy piszę o strzelaniu
                      sobie w nogę. Kobiety i mężczyźni różnią się, ale bez przesady -
                      wszyscy są ludźmi z jednego gatunku, i wszyscy mają PRAWA. Jeśli w
                      imię niechęci do kobiet np. zapomina się o tym, to nie można się
                      dziwić, kiedy potem bat się odwraca przeciwko nam.
                      • black-emissary Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 15.03.09, 23:40
                        easz napisała:
                        > Tłumaczy, ale nawet nie to, a mityczna wg Ciebie psychologia ofiary.

                        Wedle mojej rozmówczyni nie tłumaczy.

                        > I to jest właśnie to, co mam na myśli, kiedy piszę o strzelaniu
                        > sobie w nogę. Kobiety i mężczyźni różnią się, ale bez przesady -
                        > wszyscy są ludźmi z jednego gatunku, i wszyscy mają PRAWA.

                        Ależ z tym się w 100% zgadzam.

                        > Jeśli w
                        > imię niechęci do kobiet np. zapomina się o tym, to nie można się
                        > dziwić, kiedy potem bat się odwraca przeciwko nam.

                        O jakiej "niechęci do kobiet" mowa?
                        • easz Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 00:15
                          black-emissary napisała:

                          > easz napisała:
                          > > Tłumaczy, ale nawet nie to, a mityczna wg Ciebie psychologia
                          > ofiary.
                          >
                          > Wedle mojej rozmówczyni nie tłumaczy.

                          Ostatnio nie tłumaczyło wg Ciebie. Nie wiem, jeśli wg Twojej
                          rozmówczyni, to się sama z nią kłóć, jeśli masz ochotę. Ja już tu
                          powiedziałam, co na temat myślę. Kropka.
                          • black-emissary Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 00:33
                            easz napisała:
                            > Ostatnio nie tłumaczyło wg Ciebie.

                            Wg mnie płeć nie ma tutaj nic do rzeczy.
                            Wedle Bertrady ma. W tym rozbieżność.

                            > Nie wiem, jeśli wg Twojej rozmówczyni,
                            > to się sama z nią kłóć, jeśli masz ochotę.

                            Wpadłaś w środek dyskusji z własnej woli i na własną odpowiedzialność.

                            > Ja już tu powiedziałam, co na temat myślę. Kropka.

                            I jakbyś nie zauważyła w tym względzie mamy całkiem zbieżne opinie :).
                            • easz Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 00:55
                              black-emissary napisała:

                              > Wpadłaś w środek dyskusji z własnej woli i na własną
                              > odpowiedzialność.

                              Więc dlaczego mi mówisz, że Bertrada powiedziała to, Bertrada
                              powiedziała tamto? Nie jestem Bertradą, sama z nią gadaj.
                              Jeszcze raz - ja już tu powiedziałam, co na temat myślę. Kropka.

                              > I jakbyś nie zauważyła w tym względzie mamy całkiem zbieżne
                              > opinie :).

                              Pamiętam tamtem wątek, ciągle nie mam czasu wrócić, jest bardzo
                              długi, ale nie sądzę żebyśmy miały zbieżne opinie. Chyba że o czymś
                              nie wiem.
                              • black-emissary Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:00
                                easz napisała:
                                > Więc dlaczego mi mówisz, że Bertrada powiedziała to, Bertrada
                                > powiedziała tamto?

                                Właśnie dlatego, że wpadłaś w środek dyskusji.
                                Jeżeli wyrywasz jakąś moją wypowiedź z kontekstu to muszę go przywołać.

                                > Pamiętam tamtem wątek, ciągle nie mam czasu wrócić, jest bardzo
                                > długi, ale nie sądzę żebyśmy miały zbieżne opinie. Chyba że o czymś
                                > nie wiem.

                                Chodzi mi o TEN wątek - kwestię równości płci.
                                Ty obydwie płcie tak samo usprawiedliwiasz, ja tak samo obwiniam. Jest to pewna
                                zbieżność, prawda? :)
                                • easz Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:08
                                  black-emissary napisała:

                                  > Chodzi mi o TEN wątek - kwestię równości płci.
                                  > Ty obydwie płcie tak samo usprawiedliwiasz, ja tak samo obwiniam.
                                  > Jest to pewna zbieżność, prawda? :)

                                  Nie. Ja się opowiadam za nauką i faktami, Ty - nie wiem za czym.
                                  • black-emissary Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:10
                                    easz napisała:
                                    > Nie. Ja się opowiadam za nauką i faktami, Ty - nie wiem za czym.

                                    Easz... ja się staram jakiś wspólny mianownik znaleźć, a Ty co?!
                                    ;(
                                    • easz Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:14
                                      black-emissary napisała:

                                      > Easz... ja się staram jakiś wspólny mianownik znaleźć, a Ty co?!

                                      To miał być żart? Nagle się starasz? A jużci, zaginam kiece i lecę.
                                      Do wspólnego mianownika to się inaczej dochodzi. Powodzenia.
                                      • black-emissary Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:31
                                        Od dłuższego czasu próbuję wyciągnąć od Ciebie co w zasadzie przeciwko mnie
                                        masz. Staram się zrozumieć, staram się znaleźć wspólny język, wspólną perspektywę.

                                        Wciąż napotykam twardą ścianę półsłówek, ironii i absurdalnych zarzutów.
                                        • easz Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:50
                                          black-emissary napisała:

                                          > Od dłuższego czasu próbuję wyciągnąć od Ciebie co w zasadzie
                                          > przeciwko mnie masz. Staram się zrozumieć, staram się znaleźć
                                          > wspólny język, wspólną perspektywę.
                                          >
                                          > Wciąż napotykam twardą ścianę półsłówek, ironii i absurdalnych
                                          > zarzutów.

                                          Nie, nie starasz się.
                                          Uf, tyle tego. Zachowujesz się antykobieco, szowinistycznie, a
                                          utrzymujesz, że chcesz tylko, żeby traktować ludzi jak LUDZI, nie
                                          kobiety i mężczyzn. Myślisz, że tylko Ty masz rację plus wszyscy
                                          myślący inaczej, to głupole, których trzeba nauczyć rozumu i
                                          ustawić, i Ty się poświęcisz. Plus styl - m.in. protekcja. To mnie
                                          drażni już od jakiegoś czasu, bo na początku nie, i niecierpliwi. To
                                          tak w dużym skrócie. Stąd moje zachowanie. Na pewno znajdziesz na to
                                          jakąś odpowiedź, ale cóż, sama chciałaś.
                                          Gdybyś nie utrzymywała, że jesteś kobietą, na serio bym myślała, że
                                          nie jesteś. W obronie facetów aż się trzęsiesz. A gdybyś faktycznie
                                          wykazała się dobrą wolą i pobyła tu, to byś zobaczyła jak jest
                                          naprawdę i komu o co chodzi.
                                          Ja Cię po prostu nie rozumiem, nie wiem o co Ci chodzi.
                                          Mam wrażenie, że się powtarzam, w dodatku za chwilę i tak pewnie
                                          zrobisz swoje. Mam dosyć.
                                          • bene_gesserit Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:56
                                            No nie, koniec swiata, easz pęka.
                                            Nie pękaj, tylko ty mialas tyle cierpliwosci.
                                            • easz Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 02:00
                                              No nie, Bene, nie żartuj ze mnie:)

                                              Tera robię za Gowina;)
                                              Muzyka prerii, gwiazda szeryfa, Romeo i Julia, i błąd;)
                                          • black-emissary Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 02:01
                                            easz napisała:
                                            > Nie, nie starasz się.

                                            Staram. Chyba lepiej wiem czy się staram, prawda? :p

                                            > Zachowujesz się antykobieco, szowinistycznie

                                            Ponownie ogólniki, do tego nie poparte żadnymi faktami.

                                            > utrzymujesz, że chcesz tylko, żeby traktować ludzi jak LUDZI, nie
                                            > kobiety i mężczyzn.

                                            Wskaż jakąkolwiek sprzeczność tego co piszę z tą tezą.

                                            > Myślisz, że tylko Ty masz rację plus wszyscy
                                            > myślący inaczej, to głupole, których trzeba nauczyć rozumu i
                                            > ustawić, i Ty się poświęcisz. Plus styl - m.in. protekcja.

                                            To samo można napisać chyba o każdej osobie na tym (i nie tylko) forum się wypowiadającej.
                                            O Tobie też.

                                            > Gdybyś nie utrzymywała, że jesteś kobietą, na serio bym myślała, że
                                            > nie jesteś. W obronie facetów aż się trzęsiesz.

                                            Wybacz, ale to mnie naprawdę bawi. W jakiej "obronie facetów"?
                                            <ironia>A ponoć feministki nie atakują facetów, to przed czym ich bronić?</ironia>

                                            > Ja Cię po prostu nie rozumiem, nie wiem o co Ci chodzi.

                                            Cały czas o to samo - o zrozumienie innego punktu widzenia i przedstawienie własnego, opartego o trzy podstawowe hasła: wolność, równość, odpowiedzialność.

                                            Być może mój styl bywa czasami zbyt lakoniczny, być może zbyt często gram rolę adwokata diabła (np. w wątku o aborcji), być może zbyt wiele ironizuję, być może nie zawsze wystarczająco jasno oddzielam moje rzeczywiste przekonania od prezentowanych w ramach argumentu założeń. Ale doprawdy wystarczy odrobina dobrej woli, by zrozumieć to, co chcę przekazać. Nie trzeba się z tym zgadzać :), ale choć postarać się zrozumieć.

                                            > Mam dosyć.

                                            Dobranoc.
                                            • easz Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 02:10
                                              black-emissary napisała:

                                              Ty chyba jesteś niepoważna? Więcej się w maliny wpuszczać nie dam,
                                              miałaś szansę, dałaś mi kopa. EOT
                                              • black-emissary Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 08:13
                                                Jakie maliny?
                                                Jaką szansę?
                                                Jakiego kopa?!

                                                Kompletnie już nic nie pojmuję.
                  • bene_gesserit Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 00:18
                    bertrada napisała:

                    > A jak facet nie chce się z żoną rozstać tylko dlatego, żeby nie
                    musieć np w
                    > sądzie tłumaczyć się że żona go leje, to naprawdę świadczy o
                    jakiejś jego
                    > niedojrzałości.

                    Nawet jesli zalozyc, ze to prawda, i ze mezczyzna nie moze miec
                    syndromu ofiary (niby, pytam sie, czemu? Masz na ten temat jakies
                    dane?), to ten wstyd jest tak wielki, ze skazuje go na zycie w
                    cierpieniu i ponizeniu. Co z kolei jest godne wspol-czucia i
                    szacunku, bo jest on taka sama ofiara patriarchatu, co maltretowana
                    kobieta.
                    • black-emissary Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 00:34
                      bene_gesserit napisała:
                      > Nawet jesli zalozyc, ze to prawda, i ze mezczyzna nie moze miec
                      > syndromu ofiary (niby, pytam sie, czemu? Masz na ten temat jakies
                      > dane?), to ten wstyd jest tak wielki, ze skazuje go na zycie w
                      > cierpieniu i ponizeniu. Co z kolei jest godne wspol-czucia i
                      > szacunku, bo jest on taka sama ofiara patriarchatu, co maltretowana
                      > kobieta.

                      Tudzież taka sama ofiara własnych wyborów.
                      Tak czy inaczej oceniajmy jedną miarą, a nie zależnie od płci.

                      O to tylko mi chodziło.
                      • bene_gesserit Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:08
                        Zdziwko.
                        W imie jednego standardu bronisz mezczyzn przed czyms, co sama
                        zrobilas kobietom - czyli stosujesz standard podwojny.
                        • black-emissary Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:11
                          bene_gesserit napisała:
                          > W imie jednego standardu bronisz mezczyzn przed czyms, co sama
                          > zrobilas kobietom - czyli stosujesz standard podwojny.

                          W którym niby miejscu?!
                          Przecież POST WYŻEJ napisałam coś KOMPLETNIE PRZECIWNEGO
                          • bene_gesserit Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:12
                            Bez watpienia, napisalas. Tyle, ze to nie zmienia faktow.
                          • bene_gesserit Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:15
                            Zle polecialo:
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=92720959&a=92739840
                            • black-emissary Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:25
                              bene_gesserit napisała:
                              > Bez watpienia, napisalas. Tyle, ze to nie zmienia faktow.

                              Których faktów? Tych, dla których tym gorzej, jak się nie zgadzają z Twoją wizją?
                              • bene_gesserit Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:31
                                Pamietam, jak calkiem niedawno nazwalas kobiety-ofiary
                                przemocy 'glupimi' czy jakims bardzo podobnym slowem. W tym watku -
                                kuku, pare dni pozniej zaledwie - boli cie uzycie w stosunku do
                                mezczyzn-ofiar przemocy slowa 'idiota'.

                                Ja nie mam zadnej wizji, pisze o tym, co tu widze. Stad zdziwienie,
                                bo wychodzi, ze jestes lustrzanym odbiciem Bertrady. Moze stad tak
                                zajadla z nia dyskusja - w koncu w innych irytuje nas najbardziej
                                to, co wkurza nas w nas samych. pod rozwage. eot.
                                • black-emissary Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:37
                                  bene_gesserit napisała:
                                  > Pamietam, jak calkiem niedawno nazwalas kobiety-ofiary
                                  > przemocy 'glupimi' czy jakims bardzo podobnym slowem. W tym watku -
                                  > kuku, pare dni pozniej zaledwie - boli cie uzycie w stosunku do
                                  > mezczyzn-ofiar przemocy slowa 'idiota'.

                                  Nie boli mnie użycie w stosunku do mężczyzn-ofiar słowa "idiota", boli mnie
                                  podwójny standard - nazywanie mężczyzn idiotami, a kobiet ofiarami bezwolnymi
                                  ofiarami.
                                  W sumie nie wiem kogo to bardziej obraża.

                                  > Ja nie mam zadnej wizji, pisze o tym, co tu widze. Stad zdziwienie,
                                  > bo wychodzi, ze jestes lustrzanym odbiciem Bertrady.

                                  Wybacz, ale nie jestem odpowiedzialna za Twoje pokrętne interpretacje tego co piszę.

                                  > Moze stad tak
                                  > zajadla z nia dyskusja - w koncu w innych irytuje nas najbardziej
                                  > to, co wkurza nas w nas samych. pod rozwage. eot.

                                  Nie ze mną te numery :).
                    • bertrada Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 03:16
                      > > A jak facet nie chce się z żoną rozstać tylko dlatego, żeby nie
                      > musieć np w
                      > > sądzie tłumaczyć się że żona go leje, to naprawdę świadczy o
                      > jakiejś jego
                      > > niedojrzałości.
                      >
                      > Nawet jesli zalozyc, ze to prawda, i ze mezczyzna nie moze miec
                      > syndromu ofiary (niby, pytam sie, czemu? Masz na ten temat jakies
                      > dane?), to ten wstyd jest tak wielki, ze skazuje go na zycie w
                      > cierpieniu i ponizeniu. Co z kolei jest godne wspol-czucia i
                      > szacunku, bo jest on taka sama ofiara patriarchatu, co maltretowana
                      > kobieta.

                      Dyskusja potoczyła się na nieco inne tory. Próbowano mnie przekonać, że zarówno
                      żeńskie jak i męskie ofiary przemocy zostają ofiarami dokładnie z tych samych
                      przyczyn i z tych samych przyczyn nie potrafią wyrwać się z kręgu przemocy. A ja
                      się z tym nie zgadzam. Kobiety przez całe wieki były wpakowywane w przemoc w
                      rodzinie przez patriarchalny system społeczny. I ten aspekt problemu nie dotyczy
                      mężczyzn.
                      Syndrom sztokholmski, wyuczona bezradność, osobowość zależna i wszelkiej maści
                      zaburzenia psychiczne, które powodują, że człowiek staje się ofiara to zupełnie
                      inna bajka. Nie od dziś wiadomo, że ofiarami przemocy są zazwyczaj osoby z
                      problemami psychicznymi. I na to też są oczywiści odpowiednie statystyki. Ale w
                      tym wątku nie mówimy o chorobach i problemach ludzi chorych, bo to jest temat
                      nie na to forum.

                      W związku z powyższym jedyną przyczyną trwania w przemocy, jakiej ofiarami
                      padają mężczyźni, która może być rozważana w aspekcie społecznym, jest fałszywy
                      wstyd. Który tak naprawdę nie jest niczym uzasadniony i naprawdę świadczy o
                      jakiejś dziecinności ofiary. Co oczywiście nie oznacza, że taką osobę trzeba
                      skopać, wyśmiać i zostawić samą sobie. I tak się nie dzieje. Mężczyzna będący
                      ofiarą przemocy ma dokładnie takie same możliwości formalno prawne, żeby tą
                      ofiarą przestać być, jak każdy inny człowiek, którego to spotka.
                      • blix_wloclawek Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 09:56
                        Wstyd kobiety zgwałconej też jest nieuzasadniony dla kogoś kto nie padł ofiarą
                        gwałtu. I podobnie jest z facetami. Kobiety nie padają ofiarami katów dla tego,
                        że żyją w tradycyjnym związku. BZDURY OPOWIADASZ. Jest wiele tradycyjnych
                        związków i nie ma tam przemocy. Kobieta pada ofiarą nie dlatego, że żyje w
                        związku tradycyjnym, bo to nie ma żadnego znaczenia. Nie chcę z niego wyjść, bo
                        nie wypada porzucać rodziny? BZDURY! Czasy się zmieniły, jak facet biję kobietę
                        to w społeczeństwie od razu jest napiętnowany. W przypadku odwrotnym już
                        niekoniecznie, prędzej bity facet jest wyśmiany niż kobieta napiętnowana.
                        • blix_wloclawek Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 09:59
                          Poza tym agresja też się pojawia w związkach nie tradycyjnych i kobiety też tam
                          trwają, bo to kwestia psychiki kobiety, a nie modelu życia.
                          • easz Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 12:26
                            blix_wloclawek napisał:

                            > Poza tym agresja też się pojawia w związkach nie tradycyjnych i kobiety też
                            tam trwają, bo to kwestia psychiki kobiety, a nie modelu życia.

                            Na dłuższą metę, to są naczynia powiązane.
                        • easz Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 12:24
                          blix_wloclawek napisał:

                          > Kobieta pada ofiarą nie dlatego, że żyje w
                          > związku tradycyjnym, bo to nie ma żadnego znaczenia. Nie chcę z niego wyjść,
                          bo nie wypada porzucać rodziny? BZDURY! Czasy się zmieniły, jak facet biję
                          kobietę to w społeczeństwie od razu jest napiętnowany. W przypadku odwrotnym już
                          niekoniecznie, prędzej bity facet jest wyśmiany niż kobieta napiętnowana.

                          Czasy to się wciąż i stale zmieniają, ale daleka jeszcze droga przed nami.
                          Społeczeństwo nie jest jednorodne i nie jest w nim wobec tego tak, jak piszesz,
                          jak myślisz, że jest. Proszę nie uogólniać.
                          • blix_wloclawek Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 14:22
                            Młode kobiety nie mają już kagańca tradycji - starsze może jeszcze tak, ale to
                            nie jest presja od której się umiera. Nawet w wieku 40 lat można uwolnić się od
                            kagańca tradycji. Problem w tym, że niektóre starsze kobiety bardziej się
                            przejmują tym co sąsiedzi powiedzą niż tym, że jest im źle.
                      • easz Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 12:39
                        bertrada napisała:

                        > Dyskusja potoczyła się na nieco inne tory. Próbowano mnie przekonać, że
                        zarówno żeńskie jak i męskie ofiary przemocy zostają ofiarami dokładnie z tych
                        samych przyczyn i z tych samych przyczyn nie potrafią wyrwać się z kręgu przemocy.

                        Niezupełnie tak było, mówię za siebie, nie 'z dokłądnie tych samych przyczyn'.
                        Jeśli chodzi o przyczyny kulturowe, trening kulturowy -

                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=92720959&a=92749263&wv.x=0
                        - masz rację, ale mi chodziło akurat o psychologię ofiary. Uważam, że o tym
                        możemy mówić w każdym przypadku, płeć nie ma tu takiego znaczenia, jak
                        podkreślasz, że ma.

                        > Nie od dziś wiadomo, że ofiarami przemocy są zazwyczaj osoby z
                        > problemami psychicznymi. I na to też są oczywiści odpowiednie statystyki. Ale
                        w tym wątku nie mówimy o chorobach i problemach ludzi chorych, bo to jest temat
                        nie na to forum.

                        Z tym się też nie zgodzę. To przemoc jest chorobą, ale dotyka bardzo bardzo
                        różnych ludzi. I każdy może mieć mniejsze lub większe trudności z poradzeniem
                        sobie w sytuacji kryzysowej.

                        > W związku z powyższym jedyną przyczyną trwania w przemocy, jakiej ofiarami
                        padają mężczyźni, która może być rozważana w aspekcie społecznym, jest fałszywy
                        wstyd. Który tak naprawdę nie jest niczym uzasadniony i naprawdę świadczy o
                        jakiejś dziecinności ofiary.

                        A te słowa świadczą o tym, że Ty również nie wiesz za bardzo na czym syndrom
                        ofiary polega, przykro mi.
                      • morekac Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 17.03.09, 23:47
                        Ale kobiety dokładnie z tego samego powodu nie odchodzą od lejących
                        je mężczyzn - z powodu fałszywego wstydu. I dlatego, że rodzina
                        jest najwazniejsza.
                        • blix_wloclawek Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 21.03.09, 00:27
                          I oto właśnie chodzi, mechanizm nie pozwala na odejście od kata niezależnie od
                          płci...
                  • blix_wloclawek Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 00:57
                    Większych bzdur już dawno nie czytałem, tego się nawet nie da czytać, a co
                    dopiero polemizować.
                  • blix_wloclawek Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 00:59
                    Facetom to niby nie jest narzucona rola głowy rodziny? Faceci mają sielankę,
                    tylko czemu o tej sielance mówią kobiety a nie faceci? Czy choć jeden dzień
                    byłyście facetami? My po prostu mniej narzekamy, więcej dusimy w sobie, ale jak
                    zwykle o tym jak mamy fajnie mają najwięcej do powiedzenia zranione kobiety.
                    • blix_wloclawek Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:15
                      Jak tak Ci się podoba życie facetów to teraz medycyna może sprawić cuda, mogą Ci
                      co nieco doszyć i po problemie... Bycie facetem w końcu według Ciebie to taka
                      sielanka że hoho.
              • blix_wloclawek Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 00:55
                gadasz bzdury zbudowane na podstawie stereotypów i uogólnień.
            • easz Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 15.03.09, 23:25
              black-emissary napisała:

              > I to nie jest ich wina.
              >
              > A jak facet tkwi w takim związku to już jego wina, tak?

              Nie, w tym rzecz. Może teraz zrozumiesz.
              • black-emissary Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 15.03.09, 23:38
                easz napisała:
                > Nie, w tym rzecz.

                O to do się już z Bertrada kłóć :p.

                > Może teraz zrozumiesz.

                Co zrozumiem? Że ludzie (a przynajmniej kobiety) nie są odpowiedzialni za swoje
                wybory, tylko winę ponosi patriarchat?
                Nie, nie zrozumiem.
                • bertrada Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 00:44
                  Nie patrz na współczesne, wykształcone kobiety z klasy średniej, których jest
                  niewielki odsetek. Popatrz na rzesze kobiet ze starszego pokolenia, niższych
                  warstw społecznych, czy chociażby wsi i małych miasteczek. One kończą edukację
                  najczęściej na zawodówce i w wieku 18-19lat wychodzą za mąż za starszych
                  kolegów, którzy są już jako tako ustawieni i obyci w świecie. Przynajmniej mają
                  fach w ręku, doświadczenie zawodowe, stabilne zarobki i wojsko jako szkołę
                  życia. No i od razu pojawiają się dzieci. Nawet im do głów nie przychodzi, że
                  może być inaczej. Żyją w świecie, gdzie oczywistą oczywistością jest to, że
                  kobieta ma służyć mężczyźnie, czy jej się to podoba czy nie. Takie jest życie i
                  koniec, tak żyły ich matki, babki, prababki, tak żyją wszystkie sąsiadki,
                  kuzynki i koleżanki. Co więcej, wyłamanie się ze schematu grozi ostracyzmem,
                  więc o żadnych rozwodach, staropanieństwie, czy bezdzietności nie może być mowy.
                  I nawet jak słyszą, że gdzieś ktoś żyje inaczej, to te informacje są dla nich
                  jak opowieści z innego świata. Jawią się tak jak przeciętnemu człowiekowi jawi
                  się życie gwiazd hollywoodzkich albo arystokracji. Pomarzyć można, ale potem
                  trzeba wrócić do szarej rzeczywistości.

                  I jak do tego jeszcze dodamy młodzieńczą głupotę, popęd seksualny, uzależnienie
                  od rodziny i środowiska, kompletny brak doświadczenia życiowego i braki w
                  edukacji społeczno-ekonomicznej, to mamy idealną kandydatkę na ofiarę przemocy.

                  Bo potem to im dalej brnie się w to wszystko, to tym trudniej się tego wyplątać.
                  Mężczyźni nie mają takich problemów. Geneza przemocy skierowanej przeciwko nim
                  jest zupełnie inna i dlatego jednego z drugim nie można porównywać.
                  • black-emissary Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:05
                    To popatrz na tych "starszych, ustawionych kolegów", dla których jest oczywistą
                    oczywistością, że kobieta ma służyć mężczyźnie, być mu posłuszną i podległą. Jak
                    się czuje taki biedak, gdy ona go nagle zaczyna wyzywać czy bić? Kryje to w
                    sobie, na zewnątrz udaje, że to on w domu rządzi, bo boi się ostracyzmu
                    związanego z rozwodem i plakietką mięczaka. Tudzież "idioty" z Twojej klawiatury
                    padającego.
                    • bertrada Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:12
                      Facetowi zawsze wybaczano porzucenie rodziny. Np mężczyzna mający kochankę i
                      pracujący w innym mieście nigdy nie był za to obrzucany kamieniami.

                      I naprawdę nie rozumiem po jaką cholerę na siłę starasz się kreować na
                      obrończynię uciśnionych facetów. Wyszukujesz jakieś absurdalne argumenty, które
                      mają potwierdzić, że oni zawsze byli ofiarami a kobiety katami. Lubisz mieć
                      inne, kontrowersyjne zdanie, żeby wdawać się w kilometrowe polemiki, jesteś
                      trollem, czy naprawdę starasz się facetom włazić w zady bez wazeliny?
                      • blix_wloclawek Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:28
                        Facetowi wybaczono porzucenie rodziny? Uogólniasz, bo ja znam przypadki, kiedy
                        na faceta był wywierany wpływ, aby wrócił do żony, pomimo że nie mógł już z nią
                        stworzyć szczęśliwego domu. Kobiety niby nie mają kochanków i niby się nie
                        rozwodzą z tego powodu?

                        Gdzie widzisz absurd? Absurdem jest to, że nie dociera do Ciebie, że i kobieta
                        może być katem. Byciem katem nie jest uzależnione od tego co ma się w spodniach!
                        Trzeba mówić o ofiarach przemocy rodzinnej jako całości, tymczasem się kreuję
                        uciśnione kobiety i tylko kobiety...

                        • bertrada Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 02:20
                          A gdzie ja napisałam, że kobieta nie może być katem. W pierwszym poście
                          napisałam, że przemoc to przemoc i nie ma znaczenia, kto się jej dopuścił.
                          Dopiero potem zrobiła się z tego jakaś kilometrowa bezsensowna i w większości
                          offtopicowa pyskówka.

                          Napisałam też, że przemoc to nie tylko napaść fizyczna. I każdy mąż ma prawo
                          zawiadomić policję nawet jak żona wrzeszczy. A policja ma obowiązek zgłoszenie
                          przyjąć.

                          No i facetom naprawdę dużo więcej się wybacza. Słowo 'dziwkarz' ma lżejszy
                          wydźwięk niż słowo 'dziwka'.
                          • blix_wloclawek Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 02:25
                            Nie zawsze to jest regułą. Są grupy facetów, którzy są na tyle dojrzali, aby nie
                            podziwiać łamacza serc, a tym bardziej podrywacza cudzych żon, choć oczywiście
                            jest problem tego, że padają pod adresem kobiety ostrzejsze epitety, ale głównie
                            są one emitowane przez niedojrzałe osoby i dlatego trzeba je ignorować.
                      • black-emissary Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:29
                        bertrada napisała:
                        > Facetowi zawsze wybaczano porzucenie rodziny.

                        Tutaj mowa nie o porzucaniu rodziny, a do przyznania się do bycia ofiarą damskiej przemocy. Czyli tego, czego "prawdziwemu mężczyźnie" patriarchalne społeczeństwo nie wybacza.

                        > I naprawdę nie rozumiem po jaką cholerę na siłę starasz się kreować na
                        > obrończynię uciśnionych facetów.

                        <ironia>Bo facetofilką jestem</ironia>

                        > Wyszukujesz jakieś absurdalne argumenty, które
                        > mają potwierdzić, że oni zawsze byli ofiarami a kobiety katami. Lubisz mieć
                        > inne, kontrowersyjne zdanie, żeby wdawać się w kilometrowe polemiki, jesteś
                        > trollem, czy naprawdę starasz się facetom włazić w zady bez wazeliny?

                        Po prostu, tak najzwyczajniej w świecie, nie widzę świata w kategoriach kobieta-mężczyzna, a ludzie.
                        Dziwne? Takie kompletnie nie do pojęcia?
                  • blix_wloclawek Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:17
                    Nie rozumiem czegoś...wiele razy podkreśla się lepsze wykształcenie kobiet od
                    mężczyzn, a teraz coś gadasz o odsetku kobiet z wyższym? W dzisiejszym czasie
                    rzadko, który dwudziestolatek/latka nie ma studiów albo nie studiuje.
                    • bertrada Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:30
                      Na 100 studentów, większość jest studentkami a mniejszość studentami, stąd te
                      statystyki. Co nie znaczy, że nie ma w ogóle kobiet, które nie dbają o swoją
                      edukację i wyrwanie się z patriarchalnego kręgu.
                      Pisałam przecież, że nie mówię o młodych, wykształconych kobietach z klasy
                      średniej, tylko o kobietach, które żyją w nieco bardziej tradycyjnym modelu
                      rodziny. Poza tym studia to nie wszystko. Kobiety co prawda chętniej niż
                      mężczyźni studiują, ale większośc z nich wybiera studia, które oprócz mgr przed
                      nazwiskiem nie dają im niczego. Co prawda nie muszą pracować fizycznie, ale jako
                      urzędniczki czy nauczycielki, finansowo nie mają wiele lepiej niż ich
                      niewykształcone koleżanki. I jak chcą żyć na wyższym poziomie to albo ładują się
                      w wyścig szczurów albo wychodzą bogato za mąż. Opcja nr 2 jest bardziej
                      dostępna, bo oczywiście mało kto wydoli w opcji nr 1. No i wracamy do punktu
                      wyjścia. ;D
                      • black-emissary Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:35
                        bertrada napisała:
                        > Kobiety co prawda chętniej niż
                        > mężczyźni studiują, ale większośc z nich wybiera studia, które oprócz mgr przed
                        > nazwiskiem nie dają im niczego.

                        A dlaczego takie studia wybierają?
                      • blix_wloclawek Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:35
                        Mówiłaś, że mały procent jest wykształcony. Mówisz także, że nie od tytuły
                        zależy sposób podejścia do życia i się zgodzę, bo kobiety bez wykształcenia też
                        potrafią tworzyć inny model niż ten tradycyjny, przynajmniej ja znam takie
                        przypadki.

                        Owszem nauczycielka zarabia mało, ale nauczyciel też zarabia mało. Czy od
                        pieniędzy chcesz uzależniać podejście do życia? To tak jakby złodzieja tłumaczyć
                        tym, że mało zarabia.

                        Wbrew swojemu światopoglądowi nikt nie będzie postępował za srebniki.

                        Zdarzają się kobiety, które po prostu lubią wygodne życie, a nie zawsze
                        wybierają odpowiedni zawód. Wiadomo nauczycielska pensja tego nie zapewni.

                        Wszystko to kwestia wyboru, jak ktoś bardzo chcę to jest w stanie żyć w modelu
                        nietradycyjnym (sam znam masę takich przypadków) przy niskich zarobkach.
                  • blix_wloclawek Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:19
                    >"Nie patrz na współczesne, wykształcone kobiety z klasy średniej, >których jest
                    niewielki odsetek. Popatrz na rzesze kobiet ze starszego pokolenia, niższych
                    warstw społecznych, czy chociażby wsi i małych miasteczek. One kończą edukację
                    najczęściej na zawodówce i w wieku 18-19lat wychodzą za mąż za starszych
                    kolegów, którzy są już jako tako ustawieni i obyci w świecie. Przynajmniej mają
                    fach w ręku, doświadczenie zawodowe, stabilne zarobki i wojsko jako szkołę
                    życia. No i od razu pojawiają się dzieci. Nawet im do głów nie >przychodzi, że
                    może być inaczej. Żyją w świecie, gdzie oczywistą oczywistością jest >to, że
                    >kobieta ma służyć mężczyźnie, czy jej się to podoba czy nie. Takie >jest życie i
                    >koniec, tak żyły ich matki, babki, prababki, tak żyją wszystkie >sąsiadki,
                    >kuzynki i koleżanki. Co więcej, wyłamanie się ze schematu grozi >ostracyzmem,
                    >więc o żadnych rozwodach, staropanieństwie, czy bezdzietności nie >może być mowy.
                    >I nawet jak słyszą, że gdzieś ktoś żyje inaczej, to te informacje są >dla nich
                    >jak opowieści z innego świata. Jawią się tak jak przeciętnemu >człowiekowi jawi
                    >się życie gwiazd hollywoodzkich albo arystokracji. Pomarzyć można, >ale potem
                    >trzeba wrócić do szarej rzeczywistości. "

                    Ty chyba nie wiesz co się teraz dzieję na wsi. Stereotypowo patrzysz. To już nie
                    te czasy kobieto!
                    • bertrada Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 02:48
                      Teraz być może to się zmienia, ale jeszcze 10-15lat temu takie myślenie było
                      normą. I to nie tylko na prowincjach. W tzw dobrych domach również. A przemoc
                      małżeńska najczęściej dotyczy osób starszych niż współczesne okołodwudziestolatki.
                      • blix_wloclawek Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 09:57
                        To przestań żyć historią. Dziś kobieta nie jest taka bezradna, zacznij wreszcie
                        wierzyć w rodzaj w żeński, a nie robisz z nich ofiary losu.
                        • black-emissary Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 10:21
                          blix_wloclawek napisał:
                          > To przestań żyć historią. Dziś kobieta nie jest taka bezradna, zacznij wreszcie
                          > wierzyć w rodzaj w żeński, a nie robisz z nich ofiary losu.

                          Nie ze wszystkim co piszesz się w pełni zgadzam, ale z tym jednym całkowicie.
                          Zaraz znowu wyjdzie, że jestem facetofilka, włażę rodzajowi męskiemu bez wazeliny i bronię mężczyzn (choć wciąż nie wiem przed czym :)), ale mnie nie tylko bezgranicznie wkurza, ale też - jako kobietę - obraża robienie z kobiet ofiar losu, mężczyzn i społeczeństwa (jakby one tego społeczeństwa nie tworzyły).
                        • bertrada Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 10:41
                          Nie żyję historią, ale twierdzenie, że kobiety mają to co chciały mieć i same
                          sobie ten świat tak urządziły i z wyjątkiem kilku sfiksowanych feministek, są z
                          tego zadowolone jest sporym nadużyciem. Poczytaj sobie fora na przykład. Cała
                          masa kobiet ma mentalność średniowiecznych nałożnic. I cała masa zrobi wszystko,
                          żeby tylko jakiegoś faceta mieć przy sobie, nawet chama i prostaka. A to nie
                          jest kwestia, że żeńskie hormony tak im mózgi ukształtowały, tylko tego, że
                          człowiekowi ciężko zmienić ukształtowaną przez tysiące lat mentalność. To tak
                          jakby ktoś chciał zrezygnować z chleba i ziemniaków na rzecz sushi i prażonych
                          owadów albo na obiad zaczął jeść kanapki zamiast dwóch ciepłych dań. Tradycje
                          kulinarne też nie są uwarunkowane biologicznie i jedzenie takich a nie innych
                          potraw nie ma żadnego uzasadnienia medycznego. Co więcej, wszem i wobec głosi
                          się, że polska kuchnia jest niezdrowa. Ale zmiana tradycji i myślenia, które
                          wyssało się z mlekiem matki wymaga więcej czasu niż jedno pokolenie. A
                          stereotypy płciowe są jeszcze silniej zakorzenione, bo przez całe wieki były
                          podparte ekonomią i polityką.
                          • blix_wloclawek Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 11:14
                            Ja Ci powiem, że z obecnego systemu nie jestem zadowolony. Nie dlatego, że
                            kobieta jest wyzwolona, ale dlatego że seks jest otoczony kultem i dziś mózgi
                            facetów są prane, wmawiany jest im jeden cel - łóżko. Kobiety to oczywiście
                            wykorzystują, ale zapominają że to przypomina wymianę barterową seks->utrzymanie.

                            Nie ma tu zdrowych relacji rodzinnych. Dziś to kwestia opłaca się lub nie. Winna
                            nie leży wyłącznie w facetach, którzy dają się urabiać kultowi seksu, ale także
                            w kobietach, które godzą się na to.

                            Nie zgodzę się, że coś jest nam w genach przekazane. Wiele kobiet i facetów jest
                            singlami i dobrze im z tym. Kwestia tego, że nikt kobiety nie przymusza do
                            znalezienia sobie faceta, bo żadne sankcje za to nie grożą. Owszem czasem
                            rodzina wspomni, kiedy się będzie miała faceta, ale to samo jest u facetów
                            (kiedy będzie miał żonę).

                            Mimo wszystko dziś nie trzeba mieć męża, dlatego dziś coraz później dochodzi do
                            związków małżeńskich, wiele kobiet realizuje się pracy, jak i facetów.
                            • black-emissary Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 12:07
                              blix_wloclawek napisał:
                              > Kwestia tego, że nikt kobiety nie przymusza do
                              > znalezienia sobie faceta, bo żadne sankcje za to nie grożą. Owszem czasem
                              > rodzina wspomni, kiedy się będzie miała faceta, ale to samo jest u facetów
                              > (kiedy będzie miał żonę).

                              Oj tutaj się zapędziłeś.
                              Standardowy stereotyp uznaje, że stara panna to taka, której nikt nie chciał (czyli pozbawiona jakiejkolwiek wartości), a samotny mężczyzna (którego nawet się nie nazywa "starym kawalerem") to taki, który nie dał się żadnej złapać (czyli silny i twardy).

                              Kobiety są pod bardzo silną presją znalezienia sobie faceta i nawet ta presja ma pewien sens, bo nasz zegar biologiczny szybciej tyka.
                              • blix_wloclawek Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 14:24
                                Nic nie pisałem o starych pannach. Uważam, że presja na facetów jest nie
                                mniejsza niż na kobiety. Stary kawaler to dziś pojęcie pejoratywne.
      • takete_malouma Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 21.03.09, 03:58
        bertrada napisała:

        > Problemem jak zwykle są mężczyźni,

        Ty też na rozwiązanie nie wyglądasz.
    • kocia_noga Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 15.03.09, 17:22
      www.policja.pl/portal/pol/4/318/Przemoc_w_rodzinie.html
      • blix_wloclawek Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 15.03.09, 17:26
        Wielu facetów nie zgłasza się na policji. Kobiety szybciej sięgają po to
        narzędzie, bo system wspiera głównie kobiety jako ofiary przemocy. Znasz telefon
        dla facetów - ofiar przemocy? Statystyki ponadto nie obejmują ulubionego
        narzędzia kobiet - znęcania się psychicznego nad facetem.
        • kocia_noga Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 15.03.09, 17:33
          Masz następujące wyobrażenia:

          1) "> Wielu facetów nie zgłasza się na policji."
          2) " Kobiety szybciej sięgają po to
          > narzędzie, bo system wspiera głównie kobiety jako ofiary przemocy."
          3) Znasz telefo
          > n
          > dla facetów - ofiar przemocy?

          To zdaje się sugestia jakoby taki9ego nie było - ale jeśli nie, tyo
          ty też możesz poznać numer takiego telefonu - to numer niebieskiej
          linii albo najbliższego posterunku policji.
          4)"Statystyki ponadto nie obejmują"
          5) "ulubionego
          > narzędzia kobiet - znęcania się psychicznego nad facetem."

          Pięć pzresądów w jednym poscie to dość dużo, wybierz jeden i
          postaraj się go uzasadnić.
          • blix_wloclawek Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 15.03.09, 17:35
            To nie przesądy tylko stan faktyczny. Proponuje zajrzeć do definicji przemocy
            psychicznej.

            Odnośnie niebieskiej linii to nie ma tam specjalistów, bo przemoc fizyczną
            inaczej facet odbiera niż kobieta. Brakuje odpowiednich zajęć na studiach z tego
            zakresu.
            • bertrada Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 15.03.09, 17:42
              Jest dokładna definicja przemocy.
              Wikipedia podaje:
              "Przemoc - wywieranie wpływu na proces myślowy, zachowanie lub stan fizyczny
              osoby bez jej przyzwolenia."
              I bez względu na to, kto jest ofiarą, każdy może zgłosić ten fakt do prokuratury
              albo na policję.
            • iluminacja256 Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 15.03.09, 17:43
              To nie przesądy tylko stan faktyczny. Proponuje zajrzeć do definicji
              przemocy
              > psychicznej.

              Jakos równie trudno jest udowodnić kobiecie, z e mezczyzna zneca się
              nad nia psychicznie i uzyskać pomoc. A gwarantuję - tak perfidnego,
              codziennego zanizania poczucia wartosci jak niektórzy faceci
              potrafią, to mało która kobieta umie - wystarczy posłuchać co
              wygaduja sszefowei firm o swoich pracownikach na forum publicznym.
              Jeden wielki mobbing psychiczny.
              • blix_wloclawek Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 00:51
                Nie wszyscy szefowie firm są facetami, moja jest np. kobietą. I nie wszyscy
                pracownicy niskiego i średniego szczebla są kobietami, ja np. jestem facetem.
                Właściwie sytuacja w mojej firmie jest taka, że nad moją szefową jest kolejna
                szefowa i nad nią też szefowa. Gdyby sytuacja była odwrotna, za pewne
                mówilibyśmy o dyskryminacji kobiet, ale cóż w mojej firmie rzadko, kiedy facet
                jest szefem (mimo to żaden facet nie traktuje tego jak dyskryminację), mi
                osobiście to bez różnicy, bo to nie płeć decyduję o wartości pracownika.

                Myślę, że zaniżanie wartości to nie kwestia płci lecz indywidualna. Są co
                najwyżej statystyczne prawidłowości, gdzie jedna z płci częściej sięga po jedno
                narzędzie, a druga płeć po drugie, ale to nie oznacza, że np. tylko facet używa
                siły fizycznej.

                Nie podoba mi się właśnie to, że często mówi się o przemocy w rodzinie i patrzy
                się na faceta jak na kata, a to przecież nie zawsze tak jest w życiu.
            • bene_gesserit Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 00:22
              blix_wloclawek napisał:

              > To nie przesądy tylko stan faktyczny. Proponuje zajrzeć do
              definicji przemocy
              > psychicznej.
              >
              > Odnośnie niebieskiej linii to nie ma tam specjalistów, bo przemoc
              fizyczną
              > inaczej facet odbiera niż kobieta. Brakuje odpowiednich zajęć na
              studiach z teg
              > o
              > zakresu.


              Jesli to prawda i jesli cie to boli, to sie tym zajmij i to zmien.
              • blix_wloclawek Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 00:54
                Mnie to nie boli, nie mam zamiaru też to zmieniać. Chcę tylko pokazać, że zawsze
                można znaleźć zaczepkę do rzucenia hasła o dyskryminacji, tyle że my faceci
                stosujemy to narzędzie znacznie rzadziej i bynajmniej nie z powodu mniejszej
                ilości praktyk dyskryminujących. Chciałbym, aby oceniać ludzi nie w kategorii
                tego co mają w spodniach, ale jak już dzielić ludzi to na tych złych i dobrych.
                • bene_gesserit Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 00:58
                  blix_wloclawek napisał:

                  > Mnie to nie boli, nie mam zamiaru też to zmieniać. Chcę tylko
                  pokazać, że zawsz
                  > e
                  > można znaleźć zaczepkę do rzucenia hasła o dyskryminacji, tyle że
                  my faceci
                  > stosujemy to narzędzie znacznie rzadziej i bynajmniej nie z
                  powodu mniejszej
                  > ilości praktyk dyskryminujących.

                  To bardzo ciekawy poglad, jednak do tej pory nie potrafiles go
                  udowodnic. Twoje 'bo tak' to za malo, zeby ci ktokolwiek uwierzyl,
                  obawiam sie.

                  Chciałbym, aby oceniać ludzi nie w kategorii
                  > tego co mają w spodniach, ale jak już dzielić ludzi to na tych
                  złych i dobrych.

                  To milutko, rob tak dalej, wychowaj w tym duchu dzieci, jak
                  najbardziej chwalebne. Imo jednak jesli masz misje oswiecania
                  nieoswieconych, wiecej dla ciebie roboty na forach pod np takimi
                  artykulami:
                  tinyurl.com/cgbm76
                  Chyba, ze roboczo zakladasz, ze feministki to te baby, ktore
                  nienawidza mezczyn. Ale wtedy tez nie masz tu czego szukac.
                  • blix_wloclawek Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:31
                    Cóż Ty przyjęłaś, że Twój porządek świata jest doskonały i żaden inny nie ma
                    znaczenia, stąd wszystko inne od Twoich wartości w głowie zawsze będzie się
                    wydawać złe etc.
                    • bene_gesserit Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:33
                      To ciekawe, ze poprosilam cie o rzeczowe argumenty, a uzyskalam
                      jedynie kilka miernych wycieczek osobistych. Niestety -
                      _kompletnie_ uniemozliwia to dalsza dyskusje z toba: zachowujesz
                      sie jak troll-rozrabiaka. fe.
                      • blix_wloclawek Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:38
                        Nie można dyskutować merytorycznie z subiektywni i uogólnionymi odczuciami,
                        które ograniczają tok myślenia.
                        • bene_gesserit Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:41
                          Wielkie dzieki za zrozumienie.
                          Dlatego z kontynuacja dyskusji poczekam do czasu, kiedy swoje 'bo
                          tak' poprzesz jakimis zobiektywizowanymi danymi.
                          • blix_wloclawek Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:49
                            I Vice versa, a nie tylko subiektywne odczucia.
                • easz Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:04
                  blix_wloclawek napisał:

                  > Mnie to nie boli, nie mam zamiaru też to zmieniać.

                  A pisałeś jakby właśnie Cię bolało.

                  > tyle że my faceci
                  > stosujemy to narzędzie znacznie rzadziej

                  Może w Twoim odczuciu - trudno się dziwić, jesteś facetem. W moim
                  odczuciu, jest widzisz inaczej deczko.

                  > Chciałbym, aby oceniać ludzi nie w kategorii
                  > tego co mają w spodniach, ale jak już dzielić ludzi to na tych
                  > złych i dobrych.

                  O! to zupełnie jak feministki:)
                  • blix_wloclawek Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:40
                    > A pisałeś jakby właśnie Cię bolało.
                    Spodziewałem się takiej odpowiedzi, ale to mylne odczucie.

                    > Może w Twoim odczuciu - trudno się dziwić, jesteś facetem. W moim
                    > odczuciu, jest widzisz inaczej deczko.

                    Cóż oboje mamy subiektywne odczucia, ale może jakiś kompromis?


                    > O! to zupełnie jak feministki:)

                    Jest feminizm i feminizm ;)
                    • easz Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:59
                      blix_wloclawek napisał:

                      > > Może w Twoim odczuciu - trudno się dziwić, jesteś facetem. W moim
                      > > odczuciu, jest widzisz inaczej deczko.
                      >
                      > Cóż oboje mamy subiektywne odczucia, ale może jakiś kompromis?
                      >
                      >
                      > > O! to zupełnie jak feministki:)
                      >
                      > Jest feminizm i feminizm ;)

                      Otóż to, feminizm i feminizm, i kompromis. Kompromis proponuję taki,
                      że poznasz najpierw trochę feminizm, bo po Twoich wypowiedziach
                      widzę, że z tym to tak sobie. Wiesz, że w feminizmie chodzi przede
                      wszystkim o równouprawnienie? Że zyskują kobiety, ale też mężczyźni?
                      oczywiście ci, którzy zyskać coś chcą.
                      • blix_wloclawek Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 02:04
                        Poznać feminizm... Feminizm to szeroko pojęte pojęcie. Dla jednych kobiet
                        feminizm to równouprawnienie, dla innych zupełnie coś innego.

                        Jeżeli postrzegasz feminizm jako równouprawnienie to jesteśmy po tej samej
                        stronie frontu ;).
                        • bruford Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 09:03
                          Jeśli równouprawnienie....
                          Można spokojnie zauważyć ,że zrobiono wiele by przemoc w rodzinie
                          przedstawić jako coś co jest immanentnie związane z płcią męską.Już
                          Par Strom o tym pisał.A i kampanie białej wstążki też swoje zrobiły.
    • margot_may Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 16.03.09, 01:23
      > Znam kilkanaście przypadków dokonania agresji i przemocy fizycznej przez
      > kobietę na facecie lub co gorsza dziecku. Mężczyźni tutaj zazwyczaj
      > dyskryminują kobietę i nie oddadzą jej jak innemu facetowi, no ale właśnie czy
      > kobieta powinna ponosić konsekwencje prawne za obrażenia jakie spowoduje
      > facetowi?

      Tak, powinna.

      Nie żeby się wyżalić, bo w końcu mnie to nie
      > dotknęło, ale mam dosyć już mitów, że tylko facet może być katem i jestem
      > ciekaw jak na to patrzą feministki?

      Myślę, że uważają, iż nie tylko mężczyzna może być katem.

      Osobiście nigdy kobieta nie podniosła na mnie ręki, ale
      > jestem ciekaw czy wśród szanownych Forumowiczek są kobiety stosujące prawo pieś
      > ci?

      Ja nie. Ale mówię tylko za siebie.
    • blix_wloclawek Statystyki... 16.03.09, 02:30
      W Polsce w 97 przypadkach na 100 sąd ustala miejsce zamieszkania dziecka przy
      matce.

      www.dziennik.pl/kobieta/article321127/Ojciec_nie_jest_gorszym_rodzicem.html
      • bertrada Re: Statystyki... 16.03.09, 02:59
        > W Polsce w 97 przypadkach na 100 sąd ustala miejsce zamieszkania dziecka przy
        > matce.

        Czyli jest tak jak mówiłam. Na 100 spraw rozwodowych w ogóle, 97 kończy się tym,
        że dziecko zostaje przy matce. A ja bym chciała zobaczyć statystyki, mówiące ile
        % dzieci zostaje przy matce, w przypadku rozpraw, gdzie oboje rodzice walczą o
        opiekę nad dzieckiem. Powiem jaśniej, małżonkowie rozwiedli się ale nie dogadali
        się przy kim mają zostać dzieci i każde chce je mieć u siebie. A decyzję musi
        podjąć sąd rodzinny. I ile w ogóle jest takich spraw i jakimi wyrokami sie kończą?
        • blix_wloclawek Re: Statystyki... 16.03.09, 09:58
          No tak...sądzisz, że 97% ojców oddaje bez walki matce dzieci... NO COMMENT.
          • bertrada Re: Statystyki... 16.03.09, 10:31
            Tak właśnie sądzę. Po pierwsze mało spraw rozwodowych kończy się walką o dzieci.
            Te kwestie zazwyczaj zostają ustalane prywatnie pomiędzy małżonkami. A po
            drugie, nigdy nie uwierzę, żeby ktoś kto zajmował się dziećmi okazjonalnie a w
            domu bywał tylko gościem, z własnej i nieprzymuszonej woli brał sobie na głowę
            dodatkowe obowiązki. Także i finansowe. Alimenty zazwyczaj wychodzą taniej niż
            utrzymanie dziecka pod swoim dachem.

            Jak już rozwodnicy żreją się o dzieci, to zazwyczaj dlatego ze oboje są zawzięci
            i chcą dokopać temu drugiemu. I wtedy to nie ten dostaje dzieci, kto ma lepsze
            predyspozycje do bycia opiekunem, tylko ten kogo stać na skuteczniejszego
            adwokata. Albo wtedy, kiedy np matka wyraźnie zaniedbuje dzieci, np jest
            alkoholiczką albo narkomanką. Ale to są marginalne przypadki, mieszczące sie w
            tych 3%.
            Bo w sytuacji, kiedy obydwoje rodzice szczerze kochają swoje dzieci i chcą ich
            dobra, to nie będą sobie w sądach skakać do gardeł, tylko rozwiążą sprawę
            polubownie.
            Zwłaszcza, że dzieci powyżej 14rż same decydują u którego rodzica chcą zostać. A
            w przypadku młodszych też jest brana pod uwagę ich opinia. Jakby dziecko
            zdecydowanie twierdziło, że chce byc z tatą, to nie ma bata, żeby ojciec nie
            dostał prawa do opieki. Ale jak ma tak twierdzić, skoro praktycznie ojca nie zna.
            • blix_wloclawek Re: Statystyki... 16.03.09, 11:24
              To są twoje wyobrażenia - mam nadzieję, że nie wyniosione z domu.

              Wielu ojców kocha swoje dzieci i to jest znacznie większy procent niż wspomniane
              3%. Właśnie myślisz stereotypowo, że praca nie pozwala na stworzenie więzi
              emocjonalnej z dzieckiem. Jest to oczywista bzdura, bo gdyby tak było to
              pracujące małżeństwo też nie potrafiłoby stworzyć więzi. Ponadto bywa tak, że
              facet siedzi w domu, a kobieta pracuje - znam takie przypadki. Czy wtedy
              oznacza, że kobieta bywająca gościem nie ma więzi z dzieckiem?

              Sprowadzasz wszystko do pieniądza - a wielu facetów ma to po prostu gdzieś i ile
              wydadzą na dziecko. A wiesz czemu? Bo sprawia im przyjemność sprawianie dziecku
              przyjemności. Sprowadzasz wszystko do zwykłej transakcji, a tu są uczucia. Nie
              wiem czy ty trafiałaś na dziwnych facetów, ale są faceci, którzy czują i im
              zależy na dzieciach.

              Budujesz stereotyp jakoby facet płacił za seks i miał wszystko gdzieś. Jakoby
              byłoby mu wygodnie zostawić dziecko - tak jakby nie mógł stworzyć więzi. I to
              jest właśnie dyskryminacja.

              > Jak już rozwodnicy żreją się o dzieci, to zazwyczaj dlatego ze >oboje są
              zawzięc i i chcą dokopać temu drugiemu. I wtedy to nie ten >dostaje dzieci, kto
              ma lepsze predyspozycje do bycia opiekunem, >tylko ten kogo stać na
              skuteczniejszego adwokata. Albo wtedy, kiedy >np matka wyraźnie zaniedbuje
              dzieci, np jest
              > alkoholiczką albo narkomanką. Ale to są marginalne przypadki, >mieszczące sie
              w tych 3%.

              Według Ciebie to faceci zarabiają czyli stać ich na lepszych adwokatów, ale
              jakoś tego nie widać w statystykach. Ja mając 10 lat nie spędzałem z matką 24h
              na dobę, więc pracujący ojciec to nie problem. Zwłaszcza, że już 7 latek spędza
              dużo czasu w szkole, później na jakieś dodatkowe zajęcia (taniec, sport etc). W
              tym czasie ojciec może spokojnie wrócić do domu...

              Jednak u nas jest mit, że matka jest ważniejszym rodzicem niż ojciec, że ojciec
              nie jest w stanie dać tego co matka.

              > w przypadku młodszych też jest brana pod uwagę ich opinia. Jakby dziecko
              > zdecydowanie twierdziło, że chce byc z tatą, to nie ma bata, żeby ojciec nie
              > dostał prawa do opieki. Ale jak ma tak twierdzić, skoro praktycznie ojca nie zn
              > a.

              Bzdury. Dziecko siedząc w szkole też nie przebywa z matką...
              A opinia dziecka nie jest kluczowa, bo kobiety czasem umyślnie oczerniają ojców,
              a to jest dla sądu znacznie bardziej miarodajne niż opinia dziecka.
              • sabinac-0 Re: Statystyki... 16.03.09, 14:48
                Mysle ze bardziej trzezwa ocene ma Bertrada. Mam kilka rozwiedzionych kolezanek
                ktorych byli mezowie walczyli o prawo do opieki nad dziecmi do upadlego, robiac
                przy tym w sadzie niezly teatr.
                Po paru latach na ogol bylo juz jasne ze w tej calej szopce chodzilo bardziej o
                dowalenie bylej niz o milosc do dzieci bo majac przyznane dlugie okresy opieki
                wielu ojcow nie korzysta z nich (podczas gdy niejedna matka chetnie sie dzieli
                opieka bo jak dzieci sa u ojca moze np wziac nadgodziny w pracy) a telefony typu
                "wiesz, mialem wziac mala w sobote ale ide na mecz a potem na przyjecie wiec
                nieaktualne" nie naleza do rzadkosci.
                Wiekszosc rozwiedzionych ojcow ktorych znam (nic do nich nie mam osobiscie,
                jeden z nich to moj szwagier), sa dobrymi ojcami ale traktuje swoje dzieci jak
                maskotki - wziac na sobote, pogadac, zabrac do kina, kupic lody - i odwiezc z
                powrotem. Ojciec jest od zabawy i rozpieszczania, proza zycia, problemami
                zdrowotnymi, szkolnymi itp wciaz zajmuje sie matka. I to ja oskarza sie o
                wszelkie klopoty wychowawcze.
                • blix_wloclawek Re: Statystyki... 16.03.09, 15:57
                  Ja mam odwrotne doświadczenia... i kto tu ma rację? Miłość ojca do dziecka
                  trzeba rozpatrywać indywidualnie, a nie na podstawie tego co ma w spodniach.
                  • sabinac-0 Re: Statystyki... 17.03.09, 15:49
                    Traktuje indywidualnie, dlatego podalam przyklad szwagra. W moim otoczeniu znam
                    tylko jednego rozwiedzionego ojca ktory rzeczywiscie wzial na siebie caly ciezar
                    wychowania corki. Wsrod kolegow (niektorych tez rozwiedzionych ojcow) uwazany
                    jest za bohatera.
                    • blix_wloclawek Re: Statystyki... 21.03.09, 00:23
                      Bo nie łatwo jest być w tym kraju ojcem wychowującym dzieci...
              • morekac Re: Statystyki... 18.03.09, 00:09
                "Sprowadzasz wszystko do pieniądza - a wielu facetów ma to po prostu
                gdzieś i ile
                wydadzą na dziecko. A wiesz czemu? Bo sprawia im przyjemność
                sprawianie dziecku
                przyjemności."
                poza pieniędzmi na dzieci wydaje się mnóstwo czasu, cierpliwości i
                zdrowia (także psychicznego).
                Bo niestety, wychowanie dziecka, to nie tylko sprawianie mu
                przyjemności. To również egzekwowanie odrabiania lekcji, gotowanie
                mu jedzenia - mnóstwo czynności związanych bardziej z techniczną
                obsługą jak robieniem przyjemności dziecku. A z drugiej strony -
                gdyby kobieta zrzekła się opieki nad dzieckiem, to co by o niej
                powiedziało otoczenie? Wyrodna matka! A mężczyzna zawsze może
                twierdzić, że przecież chciał się opiekować dzieckiem, tylko mu nie
                dali. Za to teraz co drugi weekend jest cudownym tatusiem. Jak nie
                zapomni, że się umówił z dziećmi.
                • blix_wloclawek Re: Statystyki... 21.03.09, 00:24
                  Cóż dziecko też wymaga pieniędzy, a nie pracująca matka tego mu nie zapewni.
                  Wykształcenie dziecko to ogromne koszty...
          • kocia_noga Re: Statystyki... 16.03.09, 12:08
            blix_wloclawek napisał:

            > No tak...sądzisz, że 97% ojców oddaje bez walki matce dzieci... NO
            COMMENT.


            Dokładnie 93% rozwodzących się mężczyzn nie składa wniosku o prawo
            do opieki, z pozostałych jak widac, część je otrzymuje.
            A co do twojego wątku - nie podałeś, poza powyższymi, żadnych
            argumentów, zaś na przedstawione przeze mnie statystyki,
            pokazujące,że mężczyźni zgłaszają przemoc w rodzinie, a kobiety sa
            za nią karane - nie odniosłeś się, może dlatego,że podważają twoją
            tezę. Nie odniosłeś się też do zawartych w linku danych świadczących
            o tym, że przemoc dokonywana przez kobiety to ok 10% przemocy w
            wykonaniu męskim.
            Twoje bajania o tym ,że mężczyźni się wstydzą, oraz, że istnieje
            kobiecy, niekalny rodzaj przemocy - to bajania i w dodatku niosące
            ideologię.
            Kobiety też nie zgłaszają każdej pzremocy, bo się wstydza, a pzremoc
            psychiczna to równie dobrze domena mężczyzn.
            Przemawia pzrez ciebie chęć oskarżenia kobiet, więc trudno o
            merytoryczną dyskusję i argumenty.
            Jesteś którąśtam mutacją trolla który przychodzi, żeby walczyć ze
            złymi kobietami w imieniu dobrych pokrzywdzonych mężczyzn.
            Kto chętny, "dyskutuje" z tobą, choć z braku argumentów z twojej
            strony jest to raczej spór.
            Dalej sytuacja rozwinie się typowo - albo pozostaniesz pzrez jakiś
            czas na forum, ukazując swoje antykobiece nastawienie i wdając się w
            spory i pyskówki, albo odejdziesz wykrzyczawszy przedtem całą lub
            część swojej agresji pod naszym adresem.
            • blix_wloclawek Re: Statystyki... 16.03.09, 14:31
              93% według Ciebie nie walczy o prawa do dziecka? To ciekawe skąd masz takie
              statystyki... prosiłbym o źródełko.

              > A co do twojego wątku - nie podałeś, poza powyższymi, żadnych
              > argumentów, zaś na przedstawione przeze mnie statystyki,
              > pokazujące,że mężczyźni zgłaszają przemoc w rodzinie.

              Niekoniecznie muszą to faceci zgłaszać. W przypadku zranienia nożem to lekarz
              pogotowia ma obowiązek wezwać policję.

              >Nie odniosłeś się też do zawartych w linku danych świadczących
              > o tym, że przemoc dokonywana przez kobiety to ok 10% przemocy w
              > wykonaniu męskim.

              Odniosłem. Faceci są szykanowani w przypadku zgłoszenia, że znęca się nad nimi
              żona. Wiem jak to jest w środowisku odbierane, bo czy tego chcę czy nie jestem
              facetem ;).

              > Twoje bajania o tym ,że mężczyźni się wstydzą, oraz, że istnieje
              > kobiecy, niekalny rodzaj przemocy - to bajania i w dodatku niosące
              > ideologię.

              To jest ten sam mechanizm jak w przypadku, kiedy kobieta jest zgwałcona. Może z
              perspektywy kobiety się wydaję, że to jest łatwe zgłosić, że "żona mnie bije",
              ale to zawsze się wydaję łatwe teoretyczkom.

              > Przemawia pzrez ciebie chęć oskarżenia kobiet, więc trudno o
              > merytoryczną dyskusję i argumenty.

              Nie oskarżam kobiety tylko zwracam uwagę na problem. Jak sama podałaś zdarzają
              się przypadki agresji kobiet na mężczyzn - przytoczone przez Ciebie dane.

              > Dalej sytuacja rozwinie się typowo - albo pozostaniesz pzrez jakiś
              > czas na forum, ukazując swoje antykobiece nastawienie i wdając się w
              > spory i pyskówki, albo odejdziesz wykrzyczawszy przedtem całą lub
              > część swojej agresji pod naszym adresem.

              To są Twoje subiektywne odczucia, a podejrzewam, że ciężko będzie Cię przekonać
              do innej racji, bo z Twojego zachowania widać po prostu co tu dużo mówić:
              podwójne standardy.

              Nie mam antykobiecego nastawienia, cenię kobiety, ale nie lubię kiedy facetowi
              przypina się metkę kata. To, że ktoś ma penisa nie oznacza, że musi być katem -
              a większość niestety waszych wypowiedzi sugeruje to pośrednio.
    • aelithe Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 23.03.09, 15:46
      po co strzępisz język; przepraszam, palce. Panie nie oczekują dyskusji, tylko
      chcą potwierdzenia swoich racji.

      Co do różnicy między tradycyjnym, a liberalnym modelem życia słyszałem niedawno
      wykład Slovoja Żiżka. Podawał przykład ojca tradycjonalisty i liberała.
      Tradycjonalista mówi, że musisz iść do babci, której nie lubisz. Mówi, że
      przynajmniej postaraj się być miły.
      Liberał mówi, jeśli nie chcesz nie musisz iść do babci. Ale czy rzeczywiście
      daje nam wolny wybór. Według Żiżka jeszcze bardziej ogranicza nam sferę wolności
      osobistej. On nie tylko każe iść do babci; ale jeszcze się z tego cieszyć.
      • blix_wloclawek Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 27.03.09, 21:47
        KOBIETY CZASY SIĘ ZMIENIŁY. DZIŚ 20 LATKI ŻYJĄ W INNYM ŚWIECIE, A WY NADAL
        ŻYJECIE HISTORIĄ.
        • bene_gesserit Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 27.03.09, 22:05
          A ty internetu uzywasz od dawna, a nadal nie wiesz, ze to
          niegrzecznie pisac kapitalikami.
          • blix_wloclawek Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 29.03.09, 00:05
            Capslock to krzyk. Wszystko się zgadza.
    • benek231 Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 29.03.09, 00:39
      blix_wloclawek napisał:
      e czy kobieta powinna ponosić konsekwencje prawne za obrażenia jakie spowoduje
      facetowi?

      Nie tylko powina ale ponosi. Prawo nie rozgranicza poiedzy plcia.


      Nie przypominam sobie żadnego wyroku skazującego za przemoc w
      > rodzinie spowodowaną przez kobietę.


      Pewnie jeszcze nie bylo Ciebie na swiecie. :)
      • pyzz Re: Przemoc w rodzinie - agresja kobiet 30.03.09, 11:20
        > Nie tylko powina ale ponosi. Prawo nie rozgranicza poiedzy plcia.
        Po pierwsze, to nieprawda. Prawo karne jak najbardziej, EXPLICITE rozgranicza
        pomiędzy płciami, zazwyczaj na korzyść kobiet. Prowadzi to do sytuacji, gdy
        ostatnio usłyszałem w radiu od autorki książki z wywiadami z morderczyniami, że
        owe morderczynie "CHODZĄ do więzienia". Nie mówimy tu o złodziejkach
        kieszonkowych, tylko o morderczyniach.
        Po drugie bardzo różne jest orzecznictwo. W szczególności, w przypadku przemocy
        domowej odbywającym się wg modelu najczęstszego, a więc modelu wzajemnego, gdzie
        agresywne są obie strony przemoc ze strony kobiety jest typowo traktowana jako
        obrona, a mężczyzny, jako atak.
Pełna wersja