troppo_bella
16.03.09, 10:13
Wyborcza dziś pisze:
W Południowej Afryce lesbijki są gwałcone przez gangi, które w ten sposób
"leczą" je z homoseksualizmu. Sprawcy pozostają praktycznie bezkarni, bo rząd
i policja nie robią nic, żeby ich powstrzymać.
W kwietniu zeszłego roku policja w Johannesburgu znalazła ciało popularnej w
kraju zawodniczki narodowej drużyny piłki nożnej Eudy Simelane. Dziewczyna
została brutalnie zgwałcona, pobita, a potem kilkadziesiąt razy dźgnięta
nożem. Była lesbijką i działaczką na rzecz równouprawnienia homoseksualistów.
Makabryczny proceder gwałcenia i mordowania lesbijek w Republice Południowej
Afryki opisali teraz pracownicy brytyjskiej organizacji pozarządowej ActionAid
w opublikowanym kilka dni temu raporcie: "Zbrodnie nienawiści. Wzrost liczby
gwałtów naprawczych w RPA".
Według autorów raportu większość lesbijek w RPA żyje w ciągłym strachu przed
gwałtem. - Sprawcy nazywają to "gwałtem naprawczym", bo wierzą, że zgwałcona
kobieta zmieni orientację seksualną - tłumaczy Zanele Twala, szefowa
ActionAid. - To kolejna przerażająca forma przemocy wobec miejscowych kobiet.
- Codziennie słyszę, że zasługuję na gwałt - opowiada cytowana w raporcie
kobieta. - Wrzeszczą: "Jeśli cię zgwałcę, nauczysz się być prawdziwą kobietą i
wreszcie zrozumiesz, jak smakuje mężczyzna!".
- To dzieje się bez przerwy, każdego dnia ktoś mi grozi, że mnie zgwałci albo
zabije. Że wtedy zrozumiem, co znaczy być dziewczyną - opowiada dziennikarzom
brytyjskiego "Guardiana" Zakhe Sowello z Johannesburga. - Najgorsze jest to,
że nikt nas nie broni. Przecież bardzo łatwo jest dowieść gwałtu tuż po nim,
ale kiedy dziewczyna zgłasza się na policję, oni nic nie robią, a ona
następnego dnia widzi, jak gwałciciel spokojnie chodzi po ulicach!
Według innego raportu opublikowanego w zeszłym roku przez miejscową
organizację Triangle, działającą na rzecz praw gejów, 86 proc. lesbijek z
Western Cape boi się gwałtu. Do organizacji, która działa tylko w jednym
mieście, co tydzień trafia co najmniej 10 kobiet po gwałcie naprawczym. - Nie
ma wątpliwości, o co chodzi, wszystkie te kobiety w trakcie ataku słyszały, że
to dlatego, że są lesbijkami - mówi Vanessa Ludwig, szefowa Triangle.
W RPA liczba gwałtów jest jedną z najwyższych na świecie. Szacuje się, że
prawie połowa wszystkich kobiet przynajmniej raz w życiu pada tu ofiarą
gwałtu. Według raportu rocznie gwałconych jest pół miliona kobiet, a tylko
jeden na 25 sprawców trafia za kratki.
Nie zawsze kończy się na gwałcie. W ciągu ostatnich 10 lat co najmniej 31
lesbijek zostało zamordowanych, ale tylko jeden morderca został skazany.
Według raportu prawdziwa liczba takich zabójstw jest dużo wyższa, bo w
kodeksie karnym nie istnieje kategoria zbrodni popełnionej ze względu na
orientację seksualną.
Według szefa Komisji Praw Człowieka RPA Jody'ego Kollapena największym
problemem jest obojętność policji i władz. "Takie zbrodnie wymagają
natychmiastowego działania, nie mogą pozostawać bezkarne - napisał we wstępie
do raportu. - Społeczność międzynarodowa musi upomnieć się o prawa tych
kobiet, a winni muszą stawać przed sądem".
Może to nie być łatwe, bo rząd wyraźnie nie przejmuje się losem gwałconych
lesbijek. "Przyznajemy, że przestępstwa seksualne są rozprzestrzenione, ale
walka z nimi nie jest w tej chwili priorytetowym celem rządu" - napisano w
rządowym oświadczeniu.
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,6384407,Gwalty_naprawcze_w_RPA.html