bene_gesserit
30.03.09, 00:41
Artykul z La Vanguardii:
"Czy którakolwiek z waszych znajomych jest tak niezwykła jak
bohaterki książek Stephenie Meyer, tak intrygująca jak postacie, w
które wciela się Kate Winslet, tak heroiczna jak Elisabeth
Eidenbenz (założycielka szpitala położniczego dla ciężarnych
Hiszpanek internowanych w czasie wojny domowej – przyp. Onet), tak
interesująca jak Amélie Nothomb, tak olśniewające jak Françoise
Hardy? Czy rzeczywiście mogą one swobodnie decydować o swojej
przyszłości? Nawet jeśli chcą zmienić całe swoje dotychczasowe
życie?
Ta rozbieżność między fikcją a rzeczywistością może dać impuls do
działania, ale częściej stanowi źródło frustracji. Neus Arqués,
tłumaczka i politolog, która swego czasu napisała książkę „Un
hombre de pago” („Płatny kochanek”) ubolewa nad tym, że na rynku
kulturowym wciąż powielany jest „model księżniczki, która gubi
pantofelek, a w sukurs przychodzi jej piękny książę”.
Zdaniem pani Arqués brakuje nam przykładów nowoczesnych kobiet. –
Kobiet mających ambicje, ale i chwile zwątpienia, kobiet, które w
obliczu imperatywu, aby odnieść sukces we wszystkich dziedzinach,
same decydują o swoim życiu i o tym, co chcą osiągnąć. Ale takich
przykładów nie ma w dzisiejszych książkach i filmach – ubolewa
autorka.
To właśnie kobiety są głównymi odbiorcami kultury (dla przykładu, w
Katalonii 75,3 proc. pań czyta książki, podczas gdy wśród panów
odsetek ten wynosi 72,7 proc., jak podaje kataloński Departament
Kultury). Jednak rynek ten nie ma im do zaoferowania niczego, co by
odzwierciedlało ich własne życie."
Calosc - krotka, przeczytajcie - tu:
tinyurl.com/cvwvum