Corka ojca

13.04.09, 22:46
Bardzo ciekawy i szczery obraz rodzinny ze szczegolnym
uwzglednieniem ojca rodu i toksycznego malzenstwa rodzicow:

"Ojciec narzucał nieustanne wibracje i nie wiadomo było, czym się
skończy miły obiad. Tylko dowcipem można go było zaczarować. Gdy
się opowiedziało śmieszną historię, to atmosfera łagodniała i nie
było awantury. Wszyscy troszczyli się o to, żeby nie mówić o swoich
kłopotach, bo się go wprowadzi w zły nastrój. (...)

Cały czas zajmowaliśmy się tą sztuczną wesołością. Wynikało to z
jego depresji, do niej dołączony był alkohol. Wielu ludzi nie wie,
że są uzależnieni, bo piją mało. Do nich należał mój ojciec.
Obraziłby się na hasło: pijący. Gdy oglądam jego rysunki,
pobrzmiewają tam historie rodzinne. Ktoś mówił o takim
doświadczeniu, że ludzie, którzy mają zaufanie do rodziny, mogą się
rzucić do tyłu, bo ktoś za nimi stoi. Ja sobie nawet tego nie mogę
wyobrazić. Już w wyobraźni się boję. Z bratem nie umieliśmy mówić o
swoich lękach, tylko ciągle żartowaliśmy. Nikt nie był ważny poza
ojcem. Tylko jego nastrój budował nastrój rodziny. Więc własne
sprawy trzymało się z tyłu.
(...)
Mama nigdy nie pracowała?

Tak, i ciężko to znosiła, dlatego ja zawsze pracowałam, nie
chciałam być naiwna i bezradna. Mama była ojca niewolnicą. Miałam
wrażenie, że jest miła, gdy chce od niego pieniędzy. Nie
wiedziałam, czy go lubi, choć lubili ze sobą przebywać. W
telewizorze usłyszeli piosenkę, mama mówiła, o czym jest tekst, a
ojciec, że nieprawda, i zaczynali się tak żreć, że po mieszkaniu
latały przedmioty. Dla mnie było dziwne, że nieustannie się kłócą i
ciągle chcą ze sobą być.

Może to ich kręciło?

Może, ale ja zajmowałam się swoim lękiem, że znowu awantura. Myślę,
że mamy to nie kręciło, bo była delikatna. Rujnowało ją to. Robiła
wszystko jak z wrzeszczącym dzieckiem, że niech już ma tę zabawkę,
tylko niech się nie drze. Ojciec darł się obrzydliwie.
(...)
Czego potrzeba ojcu i córce, żeby się dobrze z sobą czuli?

Mam wielki żal, że nie zauważył, że jestem dla niego odpowiednim
towarzystwem. Wolał dziewczyny i opętany był chodzeniem na randki.
Miał powodzenie i zawsze był owiany tajemnicą, bo ciągle umawiał
się napić albo na randkę. Mama stale przy czajniku nad parą
otwierała listy, czytała i płakała po kątach.

Czyli kobiety ojca weszły w skład waszego życia?

Tak, że to się mężczyźnie należy i jest oczywiste, że jak idzie do
SPATiF-u, to flirtuje z aktorkami, przecież są na miejscu.
Pamiętam, jak przy stole w niedzielę rano mówił do mamy: 'Zosiu,
wiesz, co wczoraj w SPATiF-ie zrobiła Hanka Skarżanka?'. A
matka: 'Nie przy dzieciach'. Więc wiadomo, że się rozebrała albo
coś jeszcze. Te flirty mnie brzydziły, bo psuły atmosferę w
rodzinie i odbierały moje miejsce w życiu ojca. Gdy raz zabrał mnie
na łyżwy, to jeździła z nim jakaś blondynka i więcej nie chciałam.
Zalecał się też do moich koleżanek."

itd itd, calosc tu:
tinyurl.com/csw2z9
    • kocia_noga Re: Corka ojca 14.04.09, 07:54
      Nie podobały mi się komiksy o Filutku i nie bardzo rozumiałam co w
      nich niby takiego fajnego, ale nie ważne.
      Na tvn Style leci cykl "Taka miłośc się nie zdarza" o małżeństwach
      słynnych osób. Jest to coś do obrzydliwości fałszywego, składa się w
      gruncie rzeczy z warstwy wafla grubo polanego lukrem, fuj.
      Jednym z tematów tabu nie tylko tam, ale w ogóle w Polsce jest
      alkoholizm.Jakie do cholery może być małżeństwo alkoholika/czki,
      skoro jest to choroba uczuć i intelektu?
      Drugim tematem tabu jest homoseksualizm, też skrzętnie omijany.
      Całe szczęscie, że od czasu do czasu ktoś coś mruknie - a to Kira,
      że ojciec alkoholik to nie całkiem takie szczęście w rodzinie, a to
      Katarzyna z dokładniejszym opisem.
      • pavvka Re: Corka ojca 14.04.09, 08:34
        Bo zgodnie z tradycją własnego gniazda nie wolno kalać. Pamiętam
        jakie swego czasu święte oburzenie wzbudziła wypowiedź Agaty Passent
        cytowana w artykule o jej matce.
        • dzikowy Re: Corka ojca 14.04.09, 10:02
          A z Kaczmarskim było inaczej? Wszak barda nawet córce podsrywać nie wolno.
          • triss_merigold6 Re: Corka ojca 14.04.09, 11:52
            Pamiętam obszerny wywiad z córką Kaczmarskiego w "Dużym Formacie",
            opowiadała jak po powrocie do Polski pytano ją o wspomnienia o
            tatusiu. Cóz, matka z nią do ośrodka dla bitych kobiet wiała, bo
            Kaczmarski był agresywny i chlał ale ujawnianie tego elementu
            życiorysu nie spotkało się z ciepłym przyjęciem.
    • bertrada Re: Corka ojca 14.04.09, 10:35
      Świrów wszakże nie brakuje. Zwłaszcza wśród artystów. Tylko, że jak ktoś ma
      pieniądze i sławę, to wszystko mu się wybacza. Nawet to, że się znęca nad
      rodziną. Bo zazwyczaj te geny, które sprawiają, że ktoś zostaje artystą albo
      zwykłym celebrytem, to równocześnie te same geny, które sprawiają, że na rodzica
      ani współmałżonka się nie nadaje.

      No i druga sprawa jest taka, że facetom więcej się wybacza i na więcej im
      pozwala. I nic dziwnego zatem, że potem statystyki mówią, że mężczyźni rzadziej
      zapadają na choroby psychiczne. Czyli w rzeczywistości mówią, że rzadziej
      trafiają do leczenia. No bo skoro otoczenie toleruje te ich wybryki, no to po
      jaką cholerę mają się leczyć. Bo przecież taki pan Lengren zdecydowanie
      kwalifikował się do psychiatryka.
      • kochanica-francuza dlaczego Lengren do psychiatryka? 14.04.09, 17:16
        bo nie wiem
        • bertrada Re: dlaczego Lengren do psychiatryka? 14.04.09, 20:38
          Opis jego zachowań nijak nie przystaje do opisu osoby zdrowej.
          • kochanica-francuza Re: dlaczego Lengren do psychiatryka? 14.04.09, 23:18
            bertrada napisała:

            > Opis jego zachowań nijak nie przystaje do opisu osoby zdrowej.
            Pardon, nie skojarzyłam, że chodzi o L. ;-))))
    • marouder.eu A jak malopijacy moze stwierdzic, ze jest.. 14.04.09, 10:54
      ..alkoholikiem? W alkoholizmie osia choroby jest utrata kontroli:)
      • bertrada Re: A jak malopijacy moze stwierdzic, ze jest.. 14.04.09, 11:03
        W alkoholizmie osią choroby jest niemożność życia bez określonej dawki alkoholu.
        Jednym słowem, jak ktoś zaczyna odczuwać dyskomfort w momencie jak z
        jakichkolwiek powodów nie może się napić, to znaczy, że jest uzależniony. I nie
        jest istotne to, czy jest to litr wódki dziennie, czy kieliszek wina raz na
        tydzień. I czy delikwent po wypiciu wpada w trans i robi rozróbę, czy nic mu się
        nie dzieje.
        • marouder.eu Re: A jak malopijacy moze stwierdzic, ze jest.. 14.04.09, 11:13
          Czyli Berti, jesli cie dobrze rozumiem, z alkoholizmem jest tak, ze jak sie nie
          obrocisz, doopa z tylu:)
          • pavvka Re: A jak malopijacy moze stwierdzic, ze jest.. 14.04.09, 11:17
            Nie, czemu? Niealkoholik może pić, bo lubi, ale jak nie pije, to nie
            czuje dyskomfortu.
            • marouder.eu Re: A jak malopijacy moze stwierdzic, ze jest.. 14.04.09, 11:23
              Zastanawia mnie jakiz to dyskomfort moze czuc osoba zwyczajowo pijaca chocby co
              dzien kieliszek wina, gdy sie ja tego pozbawi?
              Jak w wielu innych przypadkach podejrzewam, ze ten typ "alkoholizmu" jest
              jedynie wymyslem terapeutow, podobnie jak wzmiankowana w tekscie niemoznosc
              rozmowy z bratem na temat lekow:) Ktoz teskni za rozmowa o lekach? To sugestia
              terapeuty z czasow, gdy bohaterka zaczela uczeszcac na modna terapie:)
              • pavvka Re: A jak malopijacy moze stwierdzic, ze jest.. 14.04.09, 11:36
                marouder.eu napisał:

                > Zastanawia mnie jakiz to dyskomfort moze czuc osoba zwyczajowo
                pijaca chocby co
                > dzien kieliszek wina, gdy sie ja tego pozbawi?

                Spróbuj. Ja czytałem o przypadkach, gdzie np. u ludzi po operacji w
                szpitalu rozpoznawano syndrom odstawienia.
                • marouder.eu Re: A jak malopijacy moze stwierdzic, ze jest.. 14.04.09, 11:43
                  Pijam nieregularnie i niewiele, wiec oczywiscie moge sprobowac, choc psu na bude
                  zda sie ten eksperyment..nie dziwi cie ekshibicjonizm pani Lengren, ze tak
                  pwoiem w odniesieniu do taty troche post mortem?:)
                  Na to samo cierpialy Passentowna i Kaczmarska;)
                  • bene_gesserit Re: A jak malopijacy moze stwierdzic, ze jest.. 14.04.09, 11:47
                    Jesli nie ufasz terapeutom, autodiagnoza jest bardzo prosta:
                    tinyurl.com/cuuvbj
                    • marouder.eu Re: A jak malopijacy moze stwierdzic, ze jest.. 14.04.09, 11:50
                      Mnie, ktorego uznajesz za nieufajacego terapeutom, posylasz po narzedzie
                      stworzone przez terapeutow, ktorym nie ufam?:))
                      I to na dodatek w miejsce stworzone przez Mellibrude, znanego alkoholika,
                      rozrabiake i hipokryte?:)
                      • dzikowy Re: A jak malopijacy moze stwierdzic, ze jest.. 14.04.09, 13:19
                        Zauważ, że AA-owcy to nie tyle terapeuci, a niemalże sekta. Alkoholikami według
                        ichnich kryteriów są niemal wszyscy. Weź pod uwagę ów dyskomfort. Jeżeli mam
                        ochotę na piwo, a go nie mam, to odczuwając dyskomfort deklaruję się
                        alkoholikiem, bo z powodu braku produktu, na który mam ochotę powinienem
                        odczuwać satysfakcję. Tym samym moje uzależnienia należy rozszerzyć na wszystko
                        od powietrza, gier komputerowych, seksu, bigosu, aż do kolanka kolektora ssącego
                        i tłustych przelewów przychodzących.
                        • six_a Re: A jak malopijacy moze stwierdzic, ze jest.. 14.04.09, 13:29
                          zauważ, że nałogowiec nie odczuwa Twojej wysublimowanej ochoty, tylko mus. co tu
                          porównywać?
                          • dzikowy Re: A jak malopijacy moze stwierdzic, ze jest.. 14.04.09, 13:35
                            Oj, nawet nie wiesz jak bardzo odczuwam czasem ssanie, żeby wkręcić ten kolektor
                            ssący. :) Poza tym nie nabijam się z owego nałogowego ssania, a deprecjacji
                            tegoż przez AA-owców.
                            • six_a Re: A jak malopijacy moze stwierdzic, ze jest.. 14.04.09, 14:40
                              Poza tym nie nabijam się z owego nałogowego ssania, a deprecjacji
                              tegoż przez AA-owców

                              a ilu znasz tych aa-owców, bo ja z racji niebycia alkoholikiczką, to akurat
                              żadnego, ale z ostatnich doniesień z pierwszej ręki słyszałam o wersji, że każdy
                              alkoholik pozostanie alkoholikiem do końca życia, a nie że każda ochota na
                              alkohol to alkoholizm. to może przesadzasz?
                              • dzikowy Re: A jak malopijacy moze stwierdzic, ze jest.. 14.04.09, 15:19
                                Ja nie przesadzam. AA-owcy często dla zwiększenia własnej wartości osoby z
                                otoczenia oskarżają o alkoholizm. A nie daj Boże nawalić się przy takim i
                                popleść trochę głupot :)
                                • bri Re: A jak malopijacy moze stwierdzic, ze jest.. 14.04.09, 16:28
                                  Zgadzam się z tym. Akurat znam kilku AA-owców i faktycznie ciężko im
                                  nie terroryzować otoczenia (choć nie wszyscy tak robią).
                        • bene_gesserit Re: A jak malopijacy moze stwierdzic, ze jest.. 14.04.09, 14:04
                          dzikowy napisał:

                          > Zauważ, że AA-owcy to nie tyle terapeuci, a niemalże sekta.
                          Alkoholikami według
                          > ichnich kryteriów są niemal wszyscy.

                          Bzdury.
                          Uzaleznienie chemiczne jest dosc latwo wykryc, kryteria sa bardzo
                          jasne, mechanizmy znane na wylot.
                          • dzikowy Re: A jak malopijacy moze stwierdzic, ze jest.. 14.04.09, 15:21
                            A hazard? Zmierzysz uzależnienie badając poziom endorfin na widok ruletki i
                            porównując z gorzką czekoladą Wawela?
                            • bene_gesserit Re: A jak malopijacy moze stwierdzic, ze jest.. 14.04.09, 15:23


                              Alez w uzalezenieniu niechemicznym wystepuja bardzo podobne, jesli
                              nie te same objawy, co w chemicznym. Wystarczy je zaobserwowac i
                              zmierzyc.
                              • dzikowy Re: A jak malopijacy moze stwierdzic, ze jest.. 14.04.09, 15:32
                                Chemiczne-niechemiczne to nie jest też ostra kategoria. Wszak uzależnieniem jest
                                odpowiednia chemiczna reakcja na impuls. Czym zatem uzależnienie od opiatów
                                różni się od uzależnienia od adrenaliny lub jeszcze innych hormonów?
                                Stymulowanie chemiczne euforii bardziej jest uzależnieniem niż np. akustyczne?
                                • bene_gesserit Re: A jak malopijacy moze stwierdzic, ze jest.. 14.04.09, 15:38
                                  To jest umowne rozroznienie, na uzytek wlasnie takich jak ty
                                  podsmiewaczy, ktorym sie wydaje, ze nie da sie zdiagnozowac
                                  uzaleznienia od hazardu czy robienia zakupow.
                                  • dzikowy Re: A jak malopijacy moze stwierdzic, ze jest.. 14.04.09, 15:43
                                    > ktorym sie wydaje, ze nie da sie zdiagnozowac
                                    > uzaleznienia od hazardu czy robienia zakupow.

                                    Gdzie ja coś takiego napisałem? Śmieszy mnie po prostu przesuwanie granicy
                                    uzależnienia podobnie jak molestowania w stronę absurdu.
                                    • bene_gesserit Re: A jak malopijacy moze stwierdzic, ze jest.. 14.04.09, 15:51
                                      Byc moze spotkales jednego czy dwoch nadgorliwych AA i wydawalo ci
                                      sie, ze mozna sobie z nich kpic.
                                      Ich ta nadgorliwosc i przesadna, jak ci sie wydaje, ostroznosc
                                      bronia przed powrotem do nalogu, ktory jest bardzo latwy. Wystarczy
                                      chwila slabosci, zeby przekreslic wysilek wielu lat i w najlepszym
                                      wypadku musiec zaczynac od nowa. W najgorszym - zrujnowac sobie i
                                      bliskim zycie ponownie. Imo nic tu do smiechu nie ma, ale co kto
                                      lubi.
                                      • dzikowy Re: A jak malopijacy moze stwierdzic, ze jest.. 14.04.09, 15:58
                                        Masz rację. Alkoholizm jest chorobą nieuleczalną i dotyka całego otoczenia.
                                        Alkoholik zatruwa dupę otoczeniu czy pije, czy już nie.

                                        > Imo nic tu do smiechu nie ma, ale co kto lubi.

                                        Lubię. SouthPark 9x14 - Bloody Mary.
                                        • marouder.eu To samo koalkoholiczka:) 14.04.09, 16:40
                                          Calymi latami zatruwa wiadoma czesc ciala otoczeniu w zwiazku z
                                          wczesniejszym popadnieciem w zaleznosc od alkoholika:)
                            • six_a Re: A jak malopijacy moze stwierdzic, ze jest.. 14.04.09, 15:26
                              hazard nie wymaga wprowadzania żetonów do organizmu w celu osiągnięcia spokoju
                              ducha, więc test będzie inny, ale pewnie też można sprawdzić.
              • bertrada Re: A jak malopijacy moze stwierdzic, ze jest.. 14.04.09, 11:51
                > Zastanawia mnie jakiz to dyskomfort moze czuc osoba zwyczajowo pijaca chocby co
                > dzien kieliszek wina, gdy sie ja tego pozbawi?

                Podobny do tego, jaki odczuwasz będąc głodnym i bez możliwości zjedzenia
                czegokolwiek. Albo taki jaki odczuwasz jak nie możesz znaleźć żadnego wolnego
                kibla. Albo jak masz ochotę na seks a żona mówi, że ją głowa boli. Te klimaty. ;)
                • marouder.eu Re: A jak malopijacy moze stwierdzic, ze jest.. 14.04.09, 11:57
                  A jak to sie dzieje droga Berti, ze taki malopijacy osobnik nie zwieksza dawki?
                  Jakiz to mechanizm psychologiczny za takie dziwo odpowiada?
                  • bertrada Re: A jak malopijacy moze stwierdzic, ze jest.. 14.04.09, 12:01
                    A czy każde uzależnienie musi się równać zwiększaniu dawek? Widać organizmowi
                    więcej do szczęścia nie potrzeba.
                    • pavvka Re: A jak malopijacy moze stwierdzic, ze jest.. 14.04.09, 12:46
                      Ale trochę się zgadzam z Marudą, że robienie z takiego rodzaju
                      alkoholizmu patologii jest naciągane. Bo jeśli człowiek jest
                      uzależniony od tego jednego kieliszka dziennie i nie wpływa to na
                      inne dziedziny życia, to co to za patologia?
                      • six_a Re: A jak malopijacy moze stwierdzic, ze jest.. 14.04.09, 12:50
                        no ja nie wiem, czy codzienne bycie pod wpływem przez czas jakiś, nawet
                        niewielkim, nie wpływa.
                        do czegoś w końcu to jest takiej osobie potrzebne.
                      • bertrada Re: A jak malopijacy moze stwierdzic, ze jest.. 14.04.09, 12:59
                        Nie wiem czy patologia. Stwierdziłam tylko, że jest to uzależnienie. Natomiast
                        pytanie brzmi, czy warto w ogóle się tym przejmować i to leczyć.
                        Bo leczenia wymagają tylko te przypadłości, które w znacznym stopniu utrudniają
                        życie. I zawsze jest to indywidualnie rozpatrywane. Np nikt nie będzie
                        przeciętnemu śmiertelnikowi leczył niedowładu 5palca lewej ręki. Bo efekty
                        uboczne tego leczenia będą gorsze niż skutki nieleczenia. Natomiast jeżeli
                        problem dotyka zawodowego skrzypka, to jak najbardziej kwalifikuje się do
                        leczenia. I tak samo jest z lękiem wysokości. Jak ktoś sobie mieszka na polance
                        i pracuje na parterze to nikt nie będzie sobie zawracał głowy leczeniem.
                        Natomiast jak ktoś niema innego wyjścia, tylko musi mieszkać na szczycie góry
                        albo pracować na 30piętrze, to rozpoczyna się leczenie. I z alkoholizmem jest
                        identycznie. Dopóki nie daje w kość, to tez nie ma potrzeby się tym przejmować.
                        • six_a Re: A jak malopijacy moze stwierdzic, ze jest.. 14.04.09, 13:02
                          >I z alkoholizmem jest
                          >identycznie. Dopóki nie daje w kość, to tez nie ma potrzeby się tym >przejmować.
                          wszystko fajne, jeśli dotyczy pojedynczego osobnika. ale jeśli utrudnia życie
                          innym, to sprawa przestaje być prosta i robi się z tego taki galimatias, jak u
                          pani lengren w domu.
                          • pavvka Re: A jak malopijacy moze stwierdzic, ze jest.. 14.04.09, 13:04
                            Ale mi wygląda, że problemem u starego Lengrena była jego osobowość,
                            a nie picie czy niepicie.
                            • six_a Re: A jak malopijacy moze stwierdzic, ze jest.. 14.04.09, 13:09
                              nie wiem co było przyczyną, wg bertrady np. miks genów :)
                              ja tylko stwierdzam, że takie przyzwyczajenia, jak burda przy stole, piwko po
                              obiedzie, wieczorna wizytka w lokalu i obowiązkowo jedna laska zbajerowana na
                              tydzień poważnie utrudniają równoczesne funkcjonowanie w rodzinie.
                            • bertrada Re: A jak malopijacy moze stwierdzic, ze jest.. 14.04.09, 13:15
                              Stary Lengren to miał jakieś poważne psychiczne zaburzenia. A alkoholem to
                              zapewne leczył swoje stany lękowe i depresyjne, albo chlał do towarzystwa. W
                              końcu dość imprezowe życie prowadził.

                              A z chorymi psychicznie to zawsze jest problem. Bo oni zazwyczaj nie mają
                              poczucia swojej choroby. Myślą, że są OK, tylko cały świat sprzysiągł się
                              przeciwko nim. I nie ma takiej możliwości, żeby im wyperswadować, że jest
                              odwrotnie. Dopiero jak wdepną w jakieś poważne tarapaty, albo choroba nie da im
                              żyć, to decydują się łaskawie na leczenie. I to też raczej w akcie desperacji a
                              nie na skutek świadomego i racjonalnego wyboru.
                              A w przypadku Lengrena, kiedy cała rodzina z pokorą znosiła jego humory, no to
                              nie miał żadnej motywacji do leczenia. A myśl, że to z nim jest coś nie tak,
                              zapewne nigdy nie przyszła mu do głowy.
                      • bene_gesserit Re: A jak malopijacy moze stwierdzic, ze jest.. 14.04.09, 14:06
                        Bo 'taki rodzaj alkoholizmu' prowadzi, jak kazdy inny, do zmiennej
                        tolerancji na alkohol, czyli do wiekszego picia.
                        • pavvka Re: A jak malopijacy moze stwierdzic, ze jest.. 14.04.09, 14:08
                          A jeśli nie prowadzi? We Francji wszyscy piją codziennie wino do
                          obiadu, a jakoś nie zachlewają się masowo na śmierć.
                          • bene_gesserit Re: A jak malopijacy moze stwierdzic, ze jest.. 14.04.09, 14:11
                            Jesli pije uzalezniony, to prowadzi.
                          • six_a Re: A jak malopijacy moze stwierdzic, ze jest.. 14.04.09, 14:33
                            to zupełnie jak to, że nie wszyscy jedzący codziennie czekoladę popadną w
                            chorobliwą otyłość.
                            • bene_gesserit Re: A jak malopijacy moze stwierdzic, ze jest.. 14.04.09, 14:38
                              Wszystko jest na stronie parpy. O piciu szkodliwym i ryzykownym i
                              jak je odroznic od uzaleznienia. Oraz maly zestaw do autodiagnozy.
                              • six_a Re: A jak malopijacy moze stwierdzic, ze jest.. 14.04.09, 15:13
                                niezła strona. dla mnie powinno być jeszcze pytanie: czy udaje ci się wypić
                                alkohol przed upływem terminu ważności?
                                ;)
                                • bene_gesserit Re: A jak malopijacy moze stwierdzic, ze jest.. 14.04.09, 15:15
                                  He he he.
                                  To wez se przeloz test na uzaleznienie niechemiczne od Internetu.
                                  • dzikowy Re: A jak malopijacy moze stwierdzic, ze jest.. 14.04.09, 15:47
                                    raczej od internetowych feministek :P
      • pavvka Re: A jak malopijacy moze stwierdzic, ze jest.. 14.04.09, 11:07
        Alkoholizm to uzależnienie od alkoholu. Uzależnić się można pijąc
        mało, a regularnie.
        • marouder.eu Re: A jak malopijacy moze stwierdzic, ze jest.. 14.04.09, 11:14
          I wtedy ten malopijacy "uzalezniony" co powinien, przestac malo pic?:)
          • pavvka Re: A jak malopijacy moze stwierdzic, ze jest.. 14.04.09, 11:22
            Jak mu to nie przeszkadza w życiu, to niech se choruje :)
            • six_a Re: A jak malopijacy moze stwierdzic, ze jest.. 14.04.09, 12:26
              alkhololikowi nigdy nic nie przeszkadza, chyba że się obudzi w końcu w
              rynsztoku. za to otoczeniu mogą przeszkadzać nawet te minimalne dawki, bez
              których tatusia nosi, co zresztą świetnie jest ujęte w artykule.
              • policjawkrainieczarow Re: A jak malopijacy moze stwierdzic, ze jest.. 14.04.09, 14:36
                za to otoczeniu mogą przeszkadzać nawet te minimalne dawki, bez
                > których tatusia nosi, co zresztą świetnie jest ujęte w artykule.

                dokladnie o to chodzi, nie rzecz w tym, ze on pije dzienna banie, tylko w tym,
                ze bezniej normalny czlowiek se westchnie, ze, no , trudno, a alkoholik zgotuje
                otoczeniu mala (lub wieksza) ambe.
                • pavvka Re: A jak malopijacy moze stwierdzic, ze jest.. 14.04.09, 14:39
                  Nie wiem co to amba, ale to nie jest ten przypadek z artykułu. Jemu
                  nikt w domu nie zabraniał picia. A z wywiadu nie wynika, żeby jego
                  problemy osobowościowe wynikały z alkoholu.
                  • policjawkrainieczarow Re: A jak malopijacy moze stwierdzic, ze jest.. 14.04.09, 14:47
                    bo tez ja nie pisze o artykule jako takim, tylko o tym, na czym polega przykrosc
                    zycia z czlowiekiem uzaleznionym od niewielkich dawek (bo zdaje sie to
                    poddawales w watpliwosc, ze gdzie tu problem). Tak malych, ze zachowuje sie
                    normalnie i nie robi burd kiedy sie napije, ale problem jest, kiedy nie moze sie
                    napic. To tyczy zreszta tez papierosow i marihuany (i pewnie paru innych srodkow
                    tez, ale powyzsze mialam nieprzyjemnosc widziec w bliskim otoczeniu).
                    • marouder.eu Re: A jak malopijacy moze stwierdzic, ze jest.. 14.04.09, 16:48
                      Od marychy nie da rady uzaleznic sie fizjologicznie, bowiem okres jej
                      "polrozpadu" w organizmie wynosi 28 dni, podczas, gdy alkoholu
                      jedynie 8 godzin (bodaj).
                • easz Re: A jak malopijacy moze stwierdzic, ze jest.. 14.04.09, 20:32
                  policjawkrainieczarow napisała:

                  > dokladnie o to chodzi, nie rzecz w tym, ze on pije dzienna banie,
                  > tylko w tym, ze bezniej normalny czlowiek se westchnie, ze, no ,
                  > trudno, a alkoholik zgotuje otoczeniu mala (lub wieksza) ambe.

                  Tak, coś w tym rodzaju i co już ktoś tutaj w przybliżeniu napisał -
                  dopóki nałóg, czy też 'nałóg' nie zakłóca codziennego, zwyczajnego
                  życia, chodzenia do pracy i bycia w niej kompetentnym, analogicznie
                  powiedzmy w domu itd. - nie ma problemu. Czy i kiedy jest nałóg, a
                  nie jest to ewidentne na 'chłopski' rozum - to już kwestia dla
                  specjalisty.
    • stephen_s Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 11:41
      Strasznie smutny ten tekst. :(

      Natomiast mam taką wątpliwość: czemu w "WO" przeważnie takie teksty się
      publikuje? Od czytania przez lata takich historii nabrałem przekonania, że każda
      rodzina taka jest. I odechciało mi się żenić...

      Może zamiast kolejnego tekstu o kolejnej nieszczęśliwej rodzinie "WO" mogłoby
      zamieścić parę tekstów o rodzinach szczęśliwych? Tak dla równowagi?
      • bertrada Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 11:48
        Takie rzeczy to na frondzie. Oni tam tylko o szczęśliwych rodzinach piszą.
        A co prawda to prawda. Idealne rodziny to tylko w książkach. W życiu to głównie
        patologia. Mniejsza lub większa, ale zawsze patologia.
        • bene_gesserit Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 11:49
          khe khe khe.

          Wiec cos jest prawda tylko wtedy, kiedy jest patologia?
        • stephen_s Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 11:51
          No i jak potem ludzie mają chcieć zakładać rodziny, jak czytają, że rodzina to
          głównie patologia..?

          Szlag mnie trafia, bo ilekroć idę na ślub, to od razu zastanawiam się, kiedy
          będzie rozwód itd. Chore...
          • bertrada Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 11:59
            Myślisz, że ludzie się tym wszystkim przejmują? Nawet w rodzinie, jak wszyscy są
            całkowicie zdrowi na ciele i umyśle, to są w stanie na tyle mieć w dupie
            pozostałych członków rodziny, żeby robić swoje i nie zwracać uwagi na ich
            wybryki. Problem zazwyczaj mają jacyś nadwrażliwcy, którzy to wszystko co się
            dzieje wokół biorą do siebie, albo tacy z nieodciętą pępowiną czy innym rodzajem
            uzależnienia od jakiegoś członka rodziny. No ale w tym przypadku, to zazwyczaj
            jest to głównie problem tejże osoby i to ona powinna pomyśleć o jakimś leczeniu.

            Bo mimo wszystko ani pannie Lengrenównie ani jej bratu ani większości potomków
            celebrytów, życie w patologicznej rodzinie nie zaszkodziło. Wszyscy wyszli na
            ludzi, pokształcili się, porobili kariery, pozakładali rodziny, poznajdywali
            przyjaciół, znaleźli swoje miejsce na ziemi, nie popadli w żadne załamania
            nerwowe, narkomanie, alkoholizmy ani nic innego.
            • stephen_s Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 12:02
              > Myślisz, że ludzie się tym wszystkim przejmują?

              Skoro ludzie się tym nie przejmuja, to po co o tym pisać?

              > Bo mimo wszystko ani pannie Lengrenównie ani jej bratu ani większości potomków
              > celebrytów, życie w patologicznej rodzinie nie zaszkodziło.

              No, ale skoro wszystko jest OK, to znowu - po co o tym pisać?
              • bertrada Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 12:04
                No jak to po co. Nic tak ludu nie kręci jak czytanie o cudzych brudach. Potem
                zawsze można mieć satysfakcję, że taki sławny, taki bogaty, taki ceniony a
                jednak pijak i złodziej. ;)
                • stephen_s Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 12:06
                  Słowem, pisanie o tym opiera się na żerowaniu na niskich ludzkich instynktach?

                  W takim razie tym bardziej powinno się tego zabronić :P
                  • pavvka Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 12:13
                    stephen_s napisał:

                    > Słowem, pisanie o tym opiera się na żerowaniu na niskich ludzkich
                    instynktach?
                    >
                    > W takim razie tym bardziej powinno się tego zabronić :P

                    Pisze się o tym, co wyjątkowe. To co przeciętne, typowe, z natury
                    rzeczy nie jest newsem.
                    • stephen_s Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 12:15
                      Pytanie, czy tak powinno być?
                      • pavvka Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 12:23
                        A jaką masz inną propozycję?
                        • stephen_s Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 12:26
                          No, pisać też o tym, co normalne...
                          • pavvka Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 12:27
                            Taki hedlajn na pierwszą stronę 'stephen_s żyje sobie spokojnie,
                            nikogo nie gwałci i nie kradnie'?
                            • stephen_s Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 12:29
                              No w sumie czemu nie? :)

                              Może nie aż tak - ale przydałoby się trochę więcej pozytywów w mediach...
                              • pavvka Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 12:31
                                No ale jeśli nie aż tak, to jak?
                                Wydarzenie to z definicji jest coś nietypowego. Jeśli wszystko idzie
                                normalnie, to nic się nie dzieje i nie ma o czym pisać.
                                • stephen_s Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 12:32
                                  > No ale jeśli nie aż tak, to jak?

                                  Więcej reportaży o normalnych ludziach? Więcej tekstów o udanych rodzinach? I
                                  tak dalej...
                  • kochanica-francuza Stephen, to nie jesteś za wolnością słowa? nt 14.04.09, 17:18
                    • stephen_s Re: Stephen, to nie jesteś za wolnością słowa? nt 14.04.09, 17:33
                      Ostatnio stwierdzam, że kompletnie nie wiem, za czym jestem... Poza tym, by było
                      lepiej na świecie :)
                      • kochanica-francuza Re: Stephen, to nie jesteś za wolnością słowa? nt 14.04.09, 17:36
                        Poza tym, by był
                        > o
                        > lepiej na świecie :)
                        >
                        W ramach ulepszania świata wywal sobie tego sto lat temu zawieszonego bloga z
                        sygnaturki. Po kiego ci on...?
            • six_a Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 12:34
              Bo mimo wszystko ani pannie Lengrenównie ani jej bratu ani większości potomków
              celebrytów, życie w patologicznej rodzinie nie zaszkodziło. Wszyscy wyszli na
              ludzi, pokształcili się, porobili kariery, pozakładali rodziny, poznajdywali
              przyjaciół, znaleźli swoje miejsce na ziemi, nie popadli w żadne załamania
              nerwowe

              co Ty, bertrada, piszesz? to znaczy, że jednak są normalni? czy wszystko
              patologia? tylko raz większa raz mniejsza? jakoś nie możesz nigdy trzymać się
              jednej ideologii.
              moim zdaniem z tego artykułu wynika koszmarny dramat i spaprane dzieciństwo, w
              którym trzeba się było wstydzić za tatkę fircyka-choleryka i opiekować
              kompletnie niedojrzałą mamą, krążącą myślami wyłącznie wokół chwiejnej głowy
              rodziny. i bardzo dobrze, że pani lengren (nie żadna panna) o tym pisze, bo
              najwyraźniej kariera, pieniądze i inne osiągi nie wystarczają, żeby odczuwać
              komfort.
              • bertrada Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 12:51
                Ideologia jest jedna. Jak odziedziczy się felerne geny to będzie się świrem
                szarpiącym się z życiem. Jak odziedziczy się dobre geny, to wyjdzie się na ludzi
                mimo wszystko.
                Przecież z artykułu wyraźnie wynika, że ojciec podał się na swojego dziadka,
                który w każdym europejskim kraju miał potomka. Czyli w genach miał skłonność do
                skoków w bok, zapewne duże libido, towarzyskość i jeszcze skłonności do
                lękowo-depresyjnych zachowań. Natomiast matka to typowa osobowość zależna, być
                może też z jakimiś depresyjnymi zaburzeniami. A dzieci otrzymały miks tych
                wszystkich genów, plus geny dziadków. Jeszcze miały szansę podać się na babcię,
                która podobno była silną i stojącą obiema nogami na ziemi kobietą. I tylko
                dlatego są jakie są.
                • six_a Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 13:00
                  :)
                  no tak, zapomniałam, że teoria miksu genów wyjaśnia całe życie.
                • bene_gesserit Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 14:08
                  bertrada napisała:

                  > Ideologia jest jedna. Jak odziedziczy się felerne geny to będzie
                  się świrem

                  Twoja ideologia, tzn twoja niczym nie poparta wiara. Ktora mozesz
                  sobie wyznawac do woli, ale nie upieraj sie, ze to cokolwiek innego.
                  • bertrada Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 20:43
                    To nie jest ideologia ani niczym nie poparta wiara. To jest jak najbardziej
                    poparte naukowymi badaniami. To bzdury na temat tego jak to wychowanie ma wpływ
                    na człowieka są niczym nie popartą wiarą.
                    • bene_gesserit Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 20:46
                      Udowodnij :)
                    • six_a Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 22:07
                      ostatnio byłaś zdania, że wychowanie to nic innego jak tresura, a tresura jest
                      dla Ciebie faktem, tak? czy wiarą? ;)
                • easz Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 20:45
                  bertrada napisała:

                  > Jak odziedziczy się felerne geny to będzie się świrem
                  > szarpiącym się z życiem. Jak odziedziczy się dobre geny, to
                  > wyjdzie się na ludzi mimo wszystko.

                  Se spojrzałam hen za siebie, na te lata, co mineły, moich przodków
                  pokolenia, co ich diabli wzięli i... nic, ino wieszać się mi
                  zostało. Predestynacja jou.
        • bruford Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 12:12
          bertrada napisała:

          > ale zawsze patologia.


          Mocne słowa.Naprawdę tak uważasz? Pytam bo ,pomijając oczywistości,
          sam miałbym dużo rezerwy wobec takiego uogólnienia.
          • bertrada Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 12:33
            Skoro patologią jest jakiekolwiek odstępstwo od wzorca idyllicznej sielanki, to
            każda rodzina jest patologiczna. ;D

            Poza tym rozejrzyj się wokół. Znasz choć jednego człowieka, który byłby
            całkowicie normalny pod każdym względem? Każdego można się czepić, każdy ma
            jakieś hople i każdy w jakimś stopniu jest irytujący na dłuższą metę. I jak się
            dwie takie osoby spotkają, no to nie ma bata, żeby do jakiś scysji nie
            dochodziło. A jak się jeszcze rozmnożą i do towarzystwa dołączą nowe świry, to
            zaczyna być kompletny dom wariatów. ;)
            • bruford Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 13:13
              No znam takich , bez przesady :))Czepić się zawsze można ale nie
              zawsze można rozpoznawać psychopatologię.Poza tym to chyba nikt ,
              nawet KK-owcy , nie twierdzą ,że rodzina to a priori idylliczna
              sielanka.Poza tym scysja to jeszcze nia patologia :)
              A genetyka nie jest taka prosta żeby świra dziedziczyć
              obligatoryjnie po rodzicach.Upraszczasz ;)
              • bertrada Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 13:25
                No upraszam. Ale cały ten wątek jest jednym wielkim uproszczeniem. Przecież
                trudno cokolwiek sądzić o Lengrenie i całej jego rodzinie na podstawie jednego
                artykułu. Podejrzewam, że jakby o ojcu wypowiadał się jego syn, to ten obraz
                byłby zupełnie inny. ;)

                Poza tym człowiek nie jest istotą monogamiczną. I zmuszanie go do życia w
                nienaturalnym dla niego stanie, jakim jest rodzina, nie może się skończyć
                sielanką. Zwłaszcza jak jeszcze te osoby połączymy jakimiś zależnościami
                ekonomiczno-społecznymi.
                • bruford Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 14:01
                  No dobra , pomińmy Lengrena i potencjalną relację syna choć i tu mam
                  wątpliwości , bo niby dlaczego miałaby być inna.
                  Ale mimo wszystko ,z tego co mówisz , wynika wszak jasno ,że uważasz
                  rodzinę za stan nienormalny.OK , przyjmijmy ,choć nie do końca się z
                  tym zgadzam.To co w zamian?.No bo coś musi być jeśli rodzinę
                  spuścimy z wodą.
                • easz Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 20:39
                  bertrada napisała:

                  > Podejrzewam, że jakby o ojcu wypowiadał się jego syn, to ten obraz
                  > byłby zupełnie inny. ;)

                  Niekoniecznie. Oglądałam kiedyś tokszołowaty, ale kameralny program
                  z dorosłymi dziećmi alkoholików, do studia zaproszono kobietę i
                  mężczyznę. Jedyna różnica - babka siedziała tyłem do kamery, nie
                  pokazała twarzy, facet do kamery; on mówił przede wszystkim o walce
                  z własną agresją i autoagresja, niskim poczuciem własnej wartości,
                  nieukładalnością związków z partnerkami, wieloma, ona - podobnie,
                  może bez akcentów na temat agresji, raczej była bardziej
                  zrezygnowana; obydwoje stłąmszeni, wieloletnio terapeutyzowani.
                  Złamani ludzie. I ja bym tu raczej nie rozgraniczała, przynajmniej
                  płciowo.
                  • bertrada Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 20:48
                    Ja nie rozróżniam ich płciowo tylko osobowościowo. W artykule wyraźnie autorka
                    pisze, że brat był bardzo podobny do ojca. Ta sama mentalność i ten sam styl
                    bycia. Pisze, że często ze sobą rozmawiali, że oglądali te same programy w tv i
                    wyśmiewali się z tych samych grubych bab. I, że brat w dorosłym życiu był taki
                    sam jak ojciec. Jednym słowem nadawali na tych samych falach. A jak tak, to i
                    jego stosunek do ojca i wspomnienia z nim związane będą inne.
                    • easz Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 20:55
                      bertrada napisała:

                      A przepraszam, bo ja w ogóle zrozumiałam, że mówisz o synach, nie
                      tym tu z artykułu, więc ni przypiął, ni pływał, sori.
      • triss_merigold6 Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 11:49
        Get real idealisto, tekst jest bardzo dobry a większość rodzin ma
        swoje trupy w szafie. Zresztą chyba problem zakładania rodziny w tej
        chwili Cię nie dotyczy, bo ani partnerki nie masz ani pracy.
        • stephen_s Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 11:54
          Pracę mogę mieć. Wystarczy, że TY mi ją dasz! :))

          (...tutaj wyobraź sobie wielki plakat ze mną spoglądającym na Ciebie marsowym
          spojrzeniem i wytykającym Ciebie palcem...)

          A nawet jakbym miał pracę, to bym bał się związać. Pewnie właśnie m.in. od
          ciągłego czytania, jak to wszystkie rodziny są nieszczęśliwe...
          • triss_merigold6 Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 12:01
            Na szczęście nie jestem pracodawcą.
            Cóż, jeśli samo czytanie na Ciebie defensywnie wpływa to może nie
            czytaj o problemach rodzinnych? Albo przynajmniej zacznij podejmować
            jakieś próby, z kobietami się poumawiaj, do łóżka idź, pomieszkaj z
            jakąś czy co.
            • stephen_s Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 12:05
              > Na szczęście nie jestem pracodawcą.

              To zostań. A potem mnie zatrudnij. Jestem świetnym pracownikiem, naprawdę.

              A jeśli nie chcesz zostać pracodawcą, to może szepnij o mnie słówko u siebie w
              pracy? :)

              > Cóż, jeśli samo czytanie na Ciebie defensywnie wpływa to może nie
              > czytaj o problemach rodzinnych?

              A co innego mam czytać, skoro tak wiele tego jest?

              Poza tym, wystarczy, że zobaczę, o czym jest artykuł - i już mnie to dołuje, bo
              widzę, że kolejna rodzina była patologiczna...
          • six_a Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 12:38
            o, to trzeba było przeczytać, jak waglewski pisał o żonie, też w obcasach
            zresztą, jakoś tak niedawno.

            poza tym można nie związywać się na stałe, będzie się lżej rozwiązać.
            można też zmienić zestaw lektur i od tego zacznij.
      • bene_gesserit Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 11:52
        Stefan, zaloz rodzine i pokaz nam, ze wiecznie usmiechniety real
        rodem z reklamy margaryny czy proszku do prania jest mozliwy. Foro
        cie odwiodlo od pomyslu na zalozenie rodziny? :/
        • stephen_s Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 11:55
          Nie forum, ale m.in. lata czytania o patologiach rodzinnych w "GW"...
          • bene_gesserit Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 11:56
            Oprocz fora, GW i mediow jest tez jeszcze real. Jesli w realu
            znajdujesz sielankowe obrazy rodzin, to o co cho? Jesli nie
            znajdujesz, to o co cho?
            • stephen_s Wzory 14.04.09, 11:59
              Wiesz, to jest tak, jak z tymi kobietami z Hiszpanii, co poszukują wzorów
              kobiecości. Ja potrzebuję trochę wzorów udanych rodzin...

              BTW. Pomysl, jak w szerszej perspektywie na społeczeństwo oddziaływuje ciagłe
              pisanie, że każda rodzina to patologia :P
              • triss_merigold6 Re: Wzory 14.04.09, 12:05
                To forum Frondy albo ruchu Odnowa czy innego prowadzonego Duchem
                Świętym. Tam są wzory śliczne, idealistyczne, pocztówkowe i
                optymistyczne.
                Społeczeństwo w sensie zbiorowości jednostek ma owo pisanie w dupie
                i nie kieruje nim przy podejmowaniu jednostkowych decyzji. Parka się
                spotyka, bzyka, mieszka razem, dzieci płodzi i kształtuje swoją
                rodzinę fajnie albo niefajnie ale to głównie od owej parki zależy.
                • stephen_s Re: Wzory 14.04.09, 12:10
                  A co ze skryptami zyciowymi tkwiącymi w nieświadomości "parek"? Co, jeśli
                  "parka", zarażona wszechobecnymi informacjami o tym, że rodzina z zasady jest
                  nieudana, sama zacznie wzorzec nieudanej rodziny realizować?
                  • bene_gesserit Re: Wzory 14.04.09, 12:12
                    He he he.
                    Skad ty tak malo wiesz o zwiazkach?
                    • stephen_s Re: Wzory 14.04.09, 12:15
                      A tak jakoś wyszło :)
              • bene_gesserit Re: Wzory 14.04.09, 12:10
                Zauwazylam, ze lubisz o sobie myslec w kategoriach 'spoleczenstwo',
                ale ja, jako spoleczenstwo tak samo jak ty pragne nadmienic, ze nie
                zauwazylam trendu opisywania wylacznie patologii w GW, Dzienniku i
                WO oraz Polityce, czyli gazetach, ktore czytam, a po drugie -
                rozejrzyj sie w realu i do realu miej ew. pretensje, proponuje.
                • stephen_s Re: Wzory 14.04.09, 12:16
                  To ja poproszę o wskazanie tekstu o udanej rodzinie, który czytałaś gdzies
                  ostatnio...
                  • bene_gesserit Re: Wzory 14.04.09, 12:28
                    Przegladarka nie gryzie, sam sobie znajdz. Bo rodzina i znajomi
                    wszyscy nieszczesliwi i zagrzebani w patologiach?
                    A czytanie o niebezpieczenstwach i rafach moze myslacych wzmocnic.
                    Gdyby np problem kazirodczego molestowania dzieci zamiatano pod
                    dywan w imie 'pozytywnego obrazu rodziny', to wielu ludzi nie
                    umialoby sobie poradzic z tym, co ich spotkalo, a wielu by
                    ignorowalo niby-to oczywiste sygnaly, ze cos jest nie tak. Wlasnie
                    o to w tym chodzi.
                    • stephen_s Re: Wzory 14.04.09, 12:31
                      > Przegladarka nie gryzie, sam sobie znajdz.

                      Ha! To znaczy, że nie umiesz takiego tekstu wskazać :)

                      > Bo rodzina i znajomi
                      > wszyscy nieszczesliwi i zagrzebani w patologiach?

                      Nie wiem. Na pozór nie - ale widzisz, jestem tak spaczony przez te teksty, że
                      wydaje mi się, że patologia może być ukryta wszędzie...

                      > A czytanie o niebezpieczenstwach i rafach moze myslacych wzmocnic.

                      Ale mozna też popaść w drugie ekstremum...
                      • six_a Re: Wzory 14.04.09, 12:44
                        >Nie wiem. Na pozór nie - ale widzisz, jestem tak spaczony przez te >teksty, że
                        wydaje mi się, że patologia może być ukryta wszędzie...

                        to nie czuj się spaczony, tylko wzbogacony o pewne informacje. czy powszechna
                        obecność papierosów w sklepie też naprowadza na myśl, że tytoń ukryty jest
                        wszędzie? no, to nie przesadzajmy może.
                        • bene_gesserit Re: Wzory 14.04.09, 14:12
                          Nie, dlaczego - przesadzajmy. Najfajniej jest zwalic wine za swoje
                          nieudane costam na media, baboki albo feministki.
          • pavvka Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 14:22
            stephen_s napisał:

            > Nie forum, ale m.in. lata czytania o patologiach rodzinnych
            w "GW"...

            Jak dobrze, że Wyborcza jest tak blisko. Przynajmniej wiadomo kto
            winny.
            Coraz bardziej się o Ciebie martwię, Stef. Zwalanie na GW winy za
            całe zło świata to kolejny objaw prawicowości paranoidalnej, który
            się u Ciebie pojawia.
            • bene_gesserit Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 14:23
              Ale zes polecial, jak nie przymierzajac ja.
              • pavvka Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 14:25
                Nie, Ty jesteś bardziej agresywna.
                • bene_gesserit Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 14:26
                  No jasne, bo ja wszystko pisze pod tym samym nickiem.
                  • pavvka Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 14:28
                    Ej, no przecież ustaliliśmy dawno, że na tym forum wszyscy są Tobą.
                    • bene_gesserit Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 14:37
                      Pomijajac tych, ktorzy projektuja swojego Cienia na innych.
                  • pavvka Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 15.04.09, 09:03
                    bene_gesserit napisała:

                    > No jasne, bo ja wszystko pisze pod tym samym nickiem.

                    E tam, mógłbym se założyć 150 nicków, a i tak wszystkie cuzamen by
                    się do Twojego jednego nie umywały.
                    • bene_gesserit Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 15.04.09, 13:34

                      Wszak wiedzieć nikt nie będzie, a niech pani wierzy,
                      Że zło naszych postępków w ich rozgłosie leży.
                      Zgorszenie świata – oto, co sumienie gniecie,
                      I wcale ten nie grzeszy, kto grzeszy w sekrecie.
                • kocia_noga Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 14:59
                  pavvka napisał:

                  > Nie, Ty jesteś bardziej agresywna.


                  Przy mnie jednak odpada.
                  • pavvka Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 15:01
                    To prawda, nie ma jak naturalna kobieca agresja.
                    • kocia_noga Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 15:02
                      pavvka napisał:

                      > To prawda, nie ma jak naturalna kobieca agresja.


                      Szkoda że nei9 widać jak szczerzę kły.
            • six_a Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 14:29
              nopavvka, Ty zwalasz na osobowość lengrena i też dobrze.

              co do polecenia paranoją po bandzie, to może ta wiosna? bo u mnie też to
              występuje. ;)
              • pavvka Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 14:35
                six_a napisała:

                > nopavvka, Ty zwalasz na osobowość lengrena i też dobrze.

                No, zwalam winę za zachowanie Lengrena na osobowość Lengrena. To
                chyba mniej pokrętne wnioskowanie niż 'nie mogę se znaleźć żony, bo
                Wyborcza nie pisze o szczęśliwych rodzinach'?
                • six_a Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 14:46
                  noooo, zwalenie na osobowość na pewno jest bardziej skuteczne :)
                  ale takiego nieszkodliwie zafiksowanego stephena łatwiej sprostować chyba niż
                  czyjąś osobowość?

                  stephen się kreuje, tak sądzę :)
                  • bene_gesserit Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 14:47
                    Kreuje na kogo?
                    • six_a Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 14:59
                      a na taką sierotę uciśnioną niemoralnością czasów współczesnych :)
                      • triss_merigold6 Stephen! 14.04.09, 15:12
                        Dobre 15 lat czytałam "Cosmopolitan" i w każdym numerze prezentowano
                        długonogie szkieletowate 17-letnie modelki, kosmetyki za setki
                        złotych, pracochłonne we wdrażaniu porady estetyczne oraz
                        oskarżycielskie pytania w cyklu "Czy zadbałaś odpowiednio o swoje
                        piersi/dupę/nogi na wiosnę/lato/etc?". I jakoś nigdy z tego powodu
                        nie zaczęłam sie odchudzać, nie wydaję kompulsywnie całej pensji na
                        kosmetyki.
                        To Ty masz problem a nie "GW" i inne tytuły więc zrób coś ze sobą.
                        • stephen_s Re: Stephen! 14.04.09, 17:27
                          "Cosmopolitan". Brrrrrrrrrrrrr.
                          • kochanica-francuza Re: Stephen! 14.04.09, 17:29
                            stephen_s napisał:

                            > "Cosmopolitan". Brrrrrrrrrrrrr.

                            Ma opinię najgłupszego pisma babskiego. Inna sprawa, że stopień wrażliwości
                            triss i stephena jest zdecydowanie różny.
                            • stephen_s Re: Stephen! 14.04.09, 17:31
                              No ja jestem bardzo wrażliwy :)
                      • bene_gesserit Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 15:13
                        E tam, on naprawde mysli, ze taki jest.
                        • six_a Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 15:21
                          i to się nazywa udana kreacja:)

                          tak? a mnie to się czasem wydaje, że sporo w tym podpuszczania narodu, jak z
                          tekstem o tym, że gazeta winna strachowi przed związkami.
                          • pavvka Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 15:24
                            No niby to się wydaje zbyt głupie żeby ktokolwiek mógł w to szczerze
                            wierzyć, ale cholera wi.
                          • bene_gesserit Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 15:24
                            E, mysle ze chodzi o to, ze jak sie cos spoleczenstwu napisze, to
                            to bardziej dla stefa jest i moze w to mocniej wierzyc.
                            'Nie mam zony, bo w gazetach same nieszczesliwe malzenstwa opisuja'.
                            • easz Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 20:51
                              bene_gesserit napisała:

                              > E, mysle ze chodzi o to, ze jak sie cos spoleczenstwu napisze, to
                              > to bardziej dla stefa jest i moze w to mocniej wierzyc.
                              > 'Nie mam zony, bo w gazetach same nieszczesliwe malzenstwa
                              > opisuja'.

                              Może średni przykład, ale jak pochodziłam do kumpeli, kiedy jej się
                              dziecko urodziło - moje pierwsze dziecko kumpeli;) - a mąż na dwa
                              etaty zaiwaniał, to się na takie cudeńka napatrzyłam i takich
                              nasłuchałam od całej rodzinki, że trochę musiałam rzeczy
                              przewartościować, nie dało inaczej.
                              • bene_gesserit Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 21:07
                                Imo warto sobie rozne rzeczy weryfikowac przez real, nie przez
                                media. Noi dzieci w realu bardziej wzruszajace niz w gazetach -
                                wiecej sie rozumie.
                                • easz Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 22:33
                                  bene_gesserit napisała:

                                  > Imo warto sobie rozne rzeczy weryfikowac przez real, nie przez
                                  > media. Noi dzieci w realu bardziej wzruszajace niz w gazetach -
                                  > wiecej sie rozumie.

                                  Wzruszenia tak, ale ja akurat coś zupełnie innego miałam tu na
                                  mysli! Może powinnam napisać cudeńka w "";)
                                  Serio, niestety, i to nie tak, że się coś tam w sobie miele/ma nie
                                  tak, a winnych wokoło szuka, tylko nie w sobie. Nie do końca, nie
                                  tylko. A może pada na podatny/przygotowany grunt, nie wiem, ale.
                      • stephen_s Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 17:30
                        No, generalnie zastany stan rzeczy mnie irytuje, to nie kreacja. :)

                        A kiedy otworzyłem ostatnie "WO" i zobaczyłem ten artykuł (kolejny artykuł o
                        złym ojcu i nieszczęśliwej matce!!!), to szlag mnie trafił. Naprawdę, coś
                        pozytywnego by się przydało dla odmiany.
                        • bene_gesserit Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 20:49
                          Przeczytasz cos pozytywnego, zachwycisz sie, znajdziesz zone i
                          zrobisz dziecko, potem przeczytasz cos negatywnego i sie wezmiesz
                          rozwiedziesz, bo stracisz nadzieje, wiare i co tam jeszcze i tak w
                          kolo Macieju.

                          Moze lepiej stefek ty jednak nie czytaj?
                • kocia_noga Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 15:01
                  pavvka napisał:

                  > six_a napisała:
                  >
                  > > nopavvka, Ty zwalasz na osobowość lengrena i też dobrze.
                  >
                  > No, zwalam winę za zachowanie Lengrena na osobowość Lengrena.

                  Z tym że alkoholizm nie sprzyja rozwojowi a wręcz naopak.

                • stephen_s Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 17:25
                  O przepraszam, tego nie powiedziałem.
                  • kochanica-francuza Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 17:28
                    stephen_s napisał:

                    > O przepraszam, tego nie powiedziałem.
                    >
                    Stefula, ty nie masz żony, bo czekasz, aż cię jakaś energiczna niewiasta sama do
                    ołtarza zaciągnie.

                    A ty się z błogością w oczach pozwolisz zaciągnąć.

                    Tak dobrze to nie ma.
                    • bri Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 15.04.09, 11:01
                      Stefek nie powinien szukać żony. Na początek niech znajdzie
                      dziewczynę na 1 (słownie: jedną) randkę.
            • stephen_s Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 17:32
              Nie zwalam na "GW" całego zła świata, nie przesadzaj...

              Aczkolwiek przyznaję, że mnie coraz bardziej wkurza...
              • bene_gesserit Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 20:50
                ......noale jakbys przestal czytac GW, to jakbys sobie
                racjonalizowal swoje wlasne mniej fajne czyny i zaniechania?
              • easz Re: Po co takie rzeczy publikować? :( 14.04.09, 21:03
                stephen_s napisał:

                > Nie zwalam na "GW" całego zła świata, nie przesadzaj...
                >
                > Aczkolwiek przyznaję, że mnie coraz bardziej wkurza...

                No ale włącz jakiekolwiek wiadomości, może poza kulturalnymi. Jaki
                jest koń każdy widzi. Taka konwencja, specyfika, jak chcesz nazwij.
                Nie ma o co kruszyć kopii. Tu, na forum np. można uświadczyć też
                fajnych info, wiem, bo sama przynajmniej jedną taką dałam - o
                skoczkiniach narciarskich;) To nie było fajne? mimo wszystko, co tam
                im pod nogi dotąd rzucali. Ja myślę, że tak.

                A jakby co, to se zaśpiewaj ten song z Monty Pythona - Always Look
                on the Bright Side of Life i przypomnij sobie okoliczność;)
          • kochanica-francuza Mnie nie odwiodło 14.04.09, 17:22
            Lata użerania z rodziną wyrobiły we mnie odwagę i umiejętność użerania się z
            potencjalnym chłopem. Oraz umiejętność hierarchizacji problemów.
    • corgan1 dlaczego ta pani jest teraz 'ekspertką'? 15.04.09, 07:01
      m.in. od stosunków damsko-męskich?

      Co rusz widzę ją w "małej czarnej" na TV4, wcześniej występowała w "Mieście
      Kobiet" na TVNStyle. Z tego wywiadu wynika że życie prywatne niespecjalnie się
      jej ułożyło, raczej w wielu momentach było mocno po...dolone.

      Dlaczego taka baba teraz wypowiada się o facetach w programach dla kobiet?
      Wygląda na to że obraz mężczyzn w jej umyśle jest mocno spaczony i wykoślawiony
      przez życie.

      Zatem czy taka osoba powinna się wypowiadać o facetach?

      btw - tekst o Najsztubie co to prawie zabił jej ojca - żenada.pl
      • kocia_noga Re: dlaczego ta pani jest teraz 'ekspertką'? 15.04.09, 12:45
        Alez wypowiada się wduchu patriarchalnym, powinno ci się podobać:)
      • kochanica-francuza Corgan - córki beznadziejnych ojców nie powinny 15.04.09, 19:25
        mieć prawa do wypowiadania się o mężczyznach?

        Obraz wykoślawiony - nie przez życie, tylko przez OJCA.
    • rozczochrany_jelonek Re: Corka ojca 19.04.09, 08:26
      to trochę smutne że musi sprzedawać rodzinne historie tylko po to aby zaistnieć
      w mediach .
Inne wątki na temat:
Pełna wersja