Gość: amin
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
02.12.03, 16:14
Wiadomo, że zespół napięcia przedmiesiączkowego, co zostało niedawno odkryte
i co stanowi dumę feministek, w niektórych kulturach pierwotnych nie
istnieje. Równiez dzisiaj można spotkać takie społeczności gdzie problem ten
nie jest znany. Feministki wnioskują z tego, że nie jest to różnica
biologiczna lecz różnica zdeterminowana przez kulturę. Taki wniosek bierze
się z tego, iż chcą one zatrzeć możliwie jak najwięcej różnic biologicznych
pomiędzy kobietą a mężczyzną (zwłaszcza w psychice) aby wyruwnać ich status
we wszystkich aspektach życia. I rzeczywiście: wynika to raczej z kultury niż
z biologii i do tego momentu nie powinniśmy mieć zastrzeżeń.
Wiem że feministki nie lubią się zagłebiać w tego robzaju sprawy ale myślę
jednak ze jest to niezbędne. Wnioskuje zatem dalej. Jeżeli społeczeństwa
pierwotne zachowują się tak jak to opisałem powyżej to w takim razie nasze
społeczeństwo też kiedyś nie miało problemów z "napięciami". Musiały się one
pojawić wraz z pojawieniem się jakiegoś procesu a zgodnie z moim lisim planem
tym procesem była emancypacja i feminizacja kiedy to kobiety zaczęły
wykonywać role w których spisywały się gorzej od mężczyzn.
To się nazywa obrucenie argumentu na niekorzyść przeciwnika