Gość: Wojnicki
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
07.12.03, 19:37
Wiele może być tu rzeczy niedopowiedzianych co może spowodować brak
zrozumienia u niektórych z Was. Liczę jednak na to, że główna myśl zostanie
przyjęta bez żadnej złośliwej gadaniny bo to tylko obniży poziom.
Wiele feministek postuluje wprowadzenie tak zwanego
wychowania „unisex” tzn. bez przystosowywania dzieci do ról uważanych za
typowo męskie lub typowo kobiece. Może nie jest to najtrafniejszy przykład,
ale w jednym z wątków na tym forum pojawiły się głosy na rzecz kupowania
dzieciom „neutralnych zabawek” np. na mikołaja (idiotyczny przykład z
przedszkola). W myśl tego chłopcy nie powinni dostawać pistoletów a
dziewczynki lalek. Wytłumaczeniem tego miałaby być „prawdziwa natura dzieci”
czyli natura polegająca na identycznych preferencjach w zachowaniu chłopców i
dziewczynek. To, że wybierane zachowania (i zabawki) wcale nie są takie same
miałoby być spowodowane utartymi wzorami społecznymi. Np. dziewczynkom mówi
się „nie
biegaj, nie krzycz, nie szalej, baw się grzecznie.” Itp. a chłopcom nie.
Chłopców zachęca się do grania w piłkę, a dziewczynek nie. Dziewczynki zmusza
się do zabawy lalkami...
Nawet gdyby ta feministyczna teoria była słuszna, a słuszna nie jest
bo dobór zabawek odbywa się naturalnie, bez presji kultury (gdyby zamknąć
grupę chłopców w piwnicy i dać im do zabawy koparki „matchbox” i
lalki „barbie” z pewnością bawiliby się tymi pierwszymi) napotknęłaby na
swojej drodze kolejną przeszkodę. O naturalnym doborze zabawek nie chcę
dyskutować ponieważ nie dysponuję odpowiednią wiedzą w tym zakresie i mogę
polegać jedynie na obserwacjach. Teraz ta druga przeszkoda: załóżmy (ale
tylko załóżmy), że udowodniono całkowitą obojętność dzieci na preferencje
zabawkowe (chłopcy z dziewczynkami wspólnie bawią się dźwigami, lalkami,
kredkami, grają w piłkę oraz w szachy. Pani przedszkolanka nie zachęca nikogo
do zabawy bardziej lub mniej).
Ale co się dzieje?! Chłopczyk idzie do domu i widzi w telewizji: policjantów
z pistoletami, górników z kilofami, strażaków gaszących pożar z użyciem super
wozu strażackiego, Robin Hood’a strzelającego z łuku, dzielnych Rycerzy
Okrągłego Stołu i generała kierującego manewrami oraz defiladę żołnierzy.
Dziewczynka idzie do domu i widzi kobietę rodzącą dziecko, panią
wychowawczynię w żłobku, panią przedszkolankę, piękną księżniczkę z bajki.
Nie widzi pana Kazka zajmującego się przedszkolakami, nie widzi policjantek
bijących pałami demonstrantów i nie widzi mężczyzny rodzącego dziecko.
Chłopiec idzie ulicą i znowu widzi policjanta z pistoletem, żołnierza z
karabinem i dzielnego strażaka który daje mu potrzymać swój hełm. Dziewczynka
idąc ulicą widzi grupę roześmianych bachorów prowadzonych przez miłą panią
oraz kobietę karmiącą piersią dziecko które wygląda zupełnie tak jak lalka w
przedszkolu! Kładąc się spać chłopiec zadaje sobie pytanie: dlaczego nie
widziałem żadnej policjantki (no, może jedną) z pistoletem ani żołnierki?
Widocznie tak powinno być! Tak jest pewnie lepiej! No a co myśli
dziewczynka? –Nie widziałam żadnego pana przedszkolanego, żadnej księżniczki
biegającej z mieczem i żadnej pani strażaczki . A dlaczego? Przecież my w
przedszkolu bawimy się w rycerzowe i w budowniczki mostów! Następnego dnia w
przedszkolu nikt już nie wróci do poprzednich zabawek.
To był przykład działania teorii wzorów. Jej następstwem jest reakcja
łańcuchowa która pociąga za sobą inne konsekwencje obalenia
mitu „unisex”.