Gość: anais nin
IP: *.chello.pl
07.12.03, 20:17
pojawiły się głosy definiujące feministkę jako przekobieconą kobietę. te
opinie rozjaśniły mi, dlaczego słowo feminizm jest często traktowane jak
wulgaryzm, dlaczego może w niektórych budzić obawy, wstręt, maskowane
niewybrednymi żartami.
myślę, że może tu mieć miejsce Wielkie Nieporozumienie.
Feminizm nie jest ruchem przeciwko mężczyznom (!).
Jest ruchem przeciwko systemowi patriarchalnemu, który, uwaga,
uprzywilejował mężczyznę, ale także i jego zniewolił. Patriarchat również
mężczyznom narzucił schematy "męskości"; jest dominacją starszego (w
rodzinie, lub hierarchii społecznej, np. wyższy stponiem) mężczyzny nad
młodszymi mężczyznami, oraz nad wszystkimi kobietami (dlatego gł. kobietom
to doskwiera). Na pewno mają coś na ten temat do powiedzenia panowie, którzy
posiadają surowych, wymagających i co gorsza agresywnych tatusiów.
polecam prace artystyczne artura żmijewskiego (np. krwp).
uważam, że feminizm, który dążyłby do narzucania płciom nowych schematów
zachowań, to zły feminizm, nie zgodny z założeniem wyjściowym. ważne, żeby
wyzwolić się ze schematów zachowań przypisanych płci(jeśli ktoś czuje taką
potrzebę) i nie przypisywać Żadnej z płci większego prestiżu.
jeśli zaś chodzi o przekobiecone kobiety, częściowo się zgadzam, nie można
przesadzać w oddzielaniu się płci od siebie, ale na wstępnym etapie (czyli w
naszym kraju dzisiaj) kobiety chcą znaleźć swoją tożsamość, więc potrzebują
się trochę oddzielić, uniezaleźnić, umościć w nowej sytuacji, ponieważ dla
kobiet droga wyzwalania się ze schematów jest dużo dłuższa i bardziej
wyboista, niż dla mężczyzn. to wymaga czasu. ale nie znaczy, że kobiety nie
kochają mężczyzn. :)
kochamy Was. (ja tak)
zaryzykuję stwierdzenie, że kobiety były uzależnione od mężczyzn (przez
wieki) jak dzieci od rodziców. teraz już nie chcą być traktowane jak dzieci,
ani czuć się jak dzieci, choć wymaga to dużo roboty nad sobą.
zaryzykuję kolejne stwierdzenie, że kobiety i mężczyźni są z różnych planet
i mówią odmiennymi językami tylko w systemie patriarchalnym, powodującym
między nimi konflikty. Jasne, różnimy się tak, jak nie ma dwóch identycznych
ludzi na świecie, ale
język można wypracować wspólny (wierzę). Kobiety i mężczyźni różnią się,
ale, moim zdaniem, w większej mierze nie tam, gdzie system patriarchalny te
różnice wskazywał (wytwarzał). kto ma pomysł, czym tak naprawdę się różnimy?
(dobra, poza wyglądem narządów i ich funkcją :) )