Nie wiem jak zatytułować...

27.06.09, 19:20
Nie uczestniczyłam w Kongresie Kobiet, ale słyszałam w jednej z rozgłośni, iż podczas Kongresu, z ust jednej z profesorek padło zdanie, że za każdą kobietą stoi zawsze jakiś mężczyzna (cytat nie dosłowny, może ktoś z czytających zna kontekst lub wie o ktorą wypowiedź chodzi?) Podobno pojawiły się wtedy głosy oburzenia, że po pierwsze nie każda kobieta życzy sobie "mieć mężczyznę z za plecami" ponieważ ma ochotę być zupełnie samodzielna, po drugie nawet jeśli, to niekoniecznie musi to być mężczyzna, bo równie dobrze druga kobieta.

I teraz moje pytanie. Zastanawiam się, co by było, gdyby ktoś powiedział: za każdym mężczyzną i tak zawsze stoi jakaś kobieta.
Albo to co jest bardziej znane - mężcyzna jest głową, ale szyją kobieta.
... i gdyby jakiś mężczyzna powiedział, że przecież są mężczyźni, którzy są samowystarczalni, a nawet jeśli nie, to moze być to drugi mężczyzna.
Pytam, bo nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, szczególnie słów o drugim mężczyźnie u boku. W środowisku kobiet przypomnienie o tym, że można być samowystarczalną kojarzy się z feminizmem, o tym że można być nieheteroseksualną - z oczywistą oczywistością :) Natomiast wśród mężczyzn podobne zastrzeżenia wywołałyby uśmieszek (może oprócz tej samowystarczalności, ale tylko w znaczeniu "gospodarczym", bo facet samowystarczalny w każdej dziedzinie życia, bez "kobitki" to też zalatuje etykietą dziwaka).
Co o tym myslicie?
    • dzikowy Re: Nie wiem jak zatytułować... 27.06.09, 19:36
      No nie wiem. Na wielu płaszczyznach zdarza mi się deklarować, że Luba często ma
      wpływ bądź to na moje decyzje, bądź sama jest autorką pomysłów, które potem
      przekładają się na mój (nasz :) zysk. Nie wiem dlaczego mam się wstydzić tego,
      że jestem z inteligentną i pomysłową (i cierpliwą) osobą, która uzupełnia lub
      wręcz wyręcza mnie na wielu płaszczyznach? Co oczywiście działa w obie strony.
      • six_a Re: Nie wiem jak zatytułować... 27.06.09, 20:53
        >Na wielu płaszczyznach zdarza mi się deklarować

        na szczęście znalazłeś ff, gdzie odbijasz sobie to lizusostwo pantofla domowego
        z nawiązką.
        :D
        • dzikowy Re: Nie wiem jak zatytułować... 28.06.09, 00:06
          Hm, lizusostwo także względem koleżanki, z którą miałem zakładać spółkę, ale nie
          wyszło z powodu jej wyjazdu? To dziwne, ale nadal deklaruję klientom, które
          rozwiązania w infrastrukturze są mojego autorstwa, a które jej.
      • ktosiaczek Re: Nie wiem jak zatytułować... 28.06.09, 00:49
        Nie zrozumieliśmy się. Nie mam wątpliwości, że chętnie przyznałbyś, że kobieta często wiedzie prym w podejmowaniu decyzji itd., ale jak byś zareagował, gdyby na Twoje z rozpędu rzucone hasło "ach, za kazdym facetem stoi jakas kobieta!" nagle wstał Twoj kumpel i powiedział "a nie... nie za każdym, pozatym może wcale nie musi to być kobieta!" Konsternacja?
        • dzikowy Re: Nie wiem jak zatytułować... 28.06.09, 01:34
          > na Twoje z rozpędu rzucone hasło "ach, za kazdym facetem stoi jakas kobieta!" n
          > agle wstał Twoj kumpel i powiedział "a nie... nie za każdym, pozatym może wcale
          > nie musi to być kobieta!" Konsternacja?

          Przeszukuję katalog znajomi...

          Nie mam przyjemności kolegować się z głąbami więc na konsternację bym nie liczył.
    • corgan1 kobieta bez mężczyzny jest jak ryba bez roweru 27.06.09, 23:10
      > Nie uczestniczyłam w Kongresie Kobiet,

      Jeśli jesteś lesbą toby Cię chyba wywalono. Tylko dlaczego posłużono się męskimi
      oprawcami-ochroniarzami? Czyżby w ochronie nie pracowała wystarczająca ilość
      sióstr? :))) W takim razie kolejny patriarchalny bastion do zdobycia.

      > Podobno pojawiły się wtedy głosy oburzenia, że po pierwsze nie
      > każda kobieta życzy sobie "mieć mężczyznę z za plecami"

      Po prostu nie każda kobieta-sukcesu zechce się przyznać że zawdzięcza cokolwiek
      innemu facetowi. Nawet obcemu.

      > Zastanawiam się, co by było, gdyby ktoś powiedział: za każdym
      > mężczyzną i tak zawsze stoi jakaś kobieta.

      Nie masz się nad czym zastanawiać, gdyż przekonanie to jest powszechne wśród
      feministek od zawsze. Niezłomna w tej materii etyczka Magdalena Środa zawsze
      podkreśla np. że "mężczyzna woli siedzieć na bezrobociu a kobieta idzie do pracy
      do Tesco za 600zł" czyli kobieta się poświęca i zaharowuje na śmierć a mężczyzna
      nic nie robi i woli pić piwo i oglądać tv. A nawet jak pracuje (np. po 12 godzin
      dziennie) to albo zaniedbuje rodzinę albo nie pomaga swojej kobiecie która także
      zaharowuje się na śmierć tym razem pracując w domu.

      Znaczy że za każdym facetem (odnoszącym sukces, lubiącym pieniądze i prestiż -
      innych facetów wg. M. Środy nie ma) stoi zawsze jakaś kobieta najczęściej
      wyzyskiwana i uciemiężona, która dostaje tylko ochłapy i okruszki z samczego
      stołu. Nawet jeśli facet siedzi w domu, pije piwo i ogląda TV (taki Fredek
      Kiepski) to i tak na jego piwo pracuje jakaś wyzyskiwana kobieta (taka Halinka
      Kiepska).

      btw - "Świat wg. Kiepskich" to serial który doskonale oddaje feministyczne
      przekonanie o odwiecznej nieudolności facetów i wykorzystywaniu kobiet, które są
      mądrzejsze, lepsze, bardziej empatyczne i z racji tego że mają macice - mają
      lepszy kontakt z przyrodą.

      > W środowisku kobiet przypomnienie o tym, że można być
      > samowystarczalną kojarzy się z feminizmem,

      Chyba słusznie. Przeca hasło "kobieta bez mężczyzny jest jak ryba bez roweru" to
      jedno z najnaczelniejszych haseł feminizmu wyryte gdzieś na kamiennych tablicach
      niczym biblijne 10 przykazań.

      Inna sprawa jak owo przykazanie jest interpretowane przez prosty, ciemny i
      nieoświecony lud. Wygląda na to, że nie ma szczególnego szacunku do tego
      przykazania. Ale trzymając się analogii - chrześcijaństwo też na początku nie
      miało łatwo, nawet ich wyznawców zjadały lwy. A kto zjada dziś feministki? Nikt,
      więc mają i tak lepiej. :)

      > Natomiast wśród mężczyzn podobne zastrzeżenia wywołałyby u
      > śmieszek (może oprócz tej samowystarczalności, ale tylko w
      > znaczeniu "gospodarczym",

      Wiesz... Jest dużo samotnych facetów, który dają sobie radę. Tyle że nikt ich
      nie wciąga na sztandary jak feministki samotne kobiety.

      > bo facet samowystarczalny w każdej dziedzinie życia, bez "kobitki"
      > to też zalatuje etykietą dziwaka).

      Ojej, a cóż za średniowieczne i nieoświecone zabombony? Skoro kobieta może być
      jak "ryba bez roweru". to chyba facet też może?

      Wiara że kobieta może sobie poradzić bez faceta a facet bez kobiety nie to też
      jedna z podstaw naszej współczesnej kultury feministycznej. Tyle że to błędne
      przekonanie :)))
      • bene_gesserit Re: kobieta bez mężczyzny jest jak ryba bez rower 27.06.09, 23:21
        Korki, a gdzie ty pozbierales te kolekcje jedynie slusznych bzdur i
        przesadow? I nie szkoda ci zycia na klepanie takich glupot?
      • ktosiaczek Re: kobieta bez mężczyzny jest jak ryba bez rower 28.06.09, 00:34
        > Jeśli jesteś lesbą toby Cię chyba wywalono. Tylko dlaczego posłużono się męskimi
        > oprawcami-ochroniarzami? Czyżby w ochronie nie pracowała wystarczająca ilość
        > sióstr? :))) W takim razie kolejny patriarchalny bastion do zdobycia.
        Wiem do czego pijesz, ale nikim się nie "posłużono" - to było widzimisię ochroniarzy. Tylko i wyłącznie. Nie organizatorek.
        Dla kogo bastion dla tego bastion - ja tam nie mam nic przeciwko braciom ochroniarzom ;)

        > Po prostu nie każda kobieta-sukcesu zechce się przyznać że zawdzięcza cokolwiek
        > innemu facetowi. Nawet obcemu.
        Owszem. Niektóre zaś rzeczywiście nie zawdzięczają :)

        > > Zastanawiam się, co by było, gdyby ktoś powiedział: za każdym
        > > mężczyzną i tak zawsze stoi jakaś kobieta.
        > Nie masz się nad czym zastanawiać, gdyż przekonanie to jest powszechne wśród
        > feministek od zawsze.
        Czasami rzeczywiście można odnieść takie mylne wrażenie, że istnieje takie przekonanie.

        > Wiara że kobieta może sobie poradzić bez faceta a facet bez kobiety nie to też
        > jedna z podstaw naszej współczesnej kultury feministycznej. Tyle że to błędne
        > przekonanie :)))
        Błędnym przekonaniem jest też to, że taka jest podstawa wspołczesnej kultury feministycznej. Oj, nie na tym chyba, chciałam, aby skupiła się dyskusja. To nie jest tak, że kobiety mowią jesteśmy takie wspaniałe że nikogo z męskiego rodu nei potrzebujemy, a wy tacy biedni że sami - giniecie. Nie. Chodziło mi raczej o to, że tak jak w społecznym stereotypowym oddźwięku "niektóre rzeczy są tylko dla mężczyzn" tak pewne sprawy ważne dla obu płci uchodzą tylko kobietom, mężczyźni się trochę spinają.

        ps. nie wiem z jakiego nicka teraz napiszę, bo coś mi tu coś przeskakuje, w każdym razie ktosiaczek to ja :)
        • takete_malouma Re: kobieta bez mężczyzny jest jak ryba bez rower 04.07.09, 20:11
          ktosiaczek napisała:

          > Czasami rzeczywiście można odnieść takie mylne wrażenie,
          > że istnieje takie przekonanie.

          Wrażenie, że takie przekonanie istnieje wśród feministek, nie jest mylne. Istnieją feministki, które tak uważają. Niejedna poświęciła kawał życia na dowodzenie za pomocą żmudnych literackich analiz, że a to Szekspir, a to Byron, a to znów Dostojewski to tak naprawdę ghostwriterki w/w panów. Można się jedynie spierać, czy przekonanie to jest wśród feministek powszechne. Moim zdaniem przekonanie powszechne nie jest, natomiast sentyment ("fajnie by było, gdyby to się jednak okazało prawdą") jak najbardziej.
      • saszenka2 Re: kobieta bez mężczyzny jest jak ryba bez rower 28.06.09, 00:48
        „Po prostu nie każda kobieta-sukcesu zechce się przyznać że
        zawdzięcza cokolwiek
        innemu facetowi. Nawet obcemu.”
        A każdy mężczyzna na pewno na każdym kroku podkreśla, że do sukcesu
        nie doszedł sam, ale zawdzięcza go takiej i takiej pani. Hmm…
        Ciekawe. Z moich obserwacji wynika, że częsciej kobiety wskazują na
        mężczyzn jako współautorów sukcesu niż mężczyźni na kobiety, które
        pomogły im dojść na sam szczyt.

        „Nie masz się nad czym zastanawiać, gdyż przekonanie to jest
        powszechne wśród
        feministek od zawsze. Niezłomna w tej materii etyczka Magdalena
        Środa zawsze
        podkreśla np. że "mężczyzna woli siedzieć na bezrobociu a kobieta
        idzie do pracy
        do Tesco za 600zł" czyli kobieta się poświęca i zaharowuje na śmierć
        a mężczyzna
        nic nie robi i woli pić piwo i oglądać tv. A nawet jak pracuje (np.
        po 12 godzin
        dziennie) to albo zaniedbuje rodzinę albo nie pomaga swojej kobiecie
        która także
        zaharowuje się na śmierć tym razem pracując w domu.”
        Bo dla przeciętnego mężczyzny praca za takie pieniądze
        to „poniżenie” i on woli nie robić nic i ciągnąć z państwowej kasy
        zapomogi niż pracować za takie pieniądze i nie jest to wymysł Środy,
        ale stwierdzenie faktu.W supermarketach pracuje niewielu mężczyzn.
        Ciekawe dlaczego…
Pełna wersja