corgan1
19.07.09, 01:57
Trwa właśnie festiwal pt. likwidacja KDT czyli jak się okazuje oczekiwanie
przez kobiety na solidarność innych kobiet w tym pani prezydent Warszawy.
Dla niezorientowanych spoza Warszawy - miasto Warszawa którego prezydentka
jest kobietą likwiduje właśnie blaszak KDT, miejsce gdzie sprzedaje się różne
bazarowe rzeczy a w którym pracują także kobiety. W miejscu rozebranego KDT ma
być m.in. Muzeum a sam plac defilad przez Pałacem Kultury i Nauki zabudowany
odpowiednio do przyzwoitego poziomu europejskiego.
Poza standardowym blabla że "nie będziemy mieć czym dzieci wykarmić" i za co
posłać do szkoły (ciekawe ile z tych kobiet naprawdę ma dzieci?) padło też
parę haseł o wydźwięku zgoła feministycznym.
i219.photobucket.com/albums/cc241/janex_wwa/DSCF1475.jpg
"Kobieta kobietom zgotowała komornika"
http://i219.photobucket.com/albums/cc241/janex_wwa/DSCF1491.jpg
"Czy kobieca solidarność została na kongresie?"
Źródło:
www.skyscrapercity.com/showpost.php?p=39949588&postcount=1483
Wygląda na to, że jakieś tam idee, że "kobiety winny trzymać się razem i sobie
pomagać, wspierać" poszły między prosty i ciemny lud. I teraz co z tym fantem
zrobić? czy zatem:
- kobieta nie może nasłać komornika na inną kobietę?
- kobieta ma wspierać inną kobietę dlatego, że jest kobietą nawet jeśli obie
reprezentują zgoła przeciwne interesy?
Co o tym sądzicie?