margot_may
20.07.09, 00:52
No właśnie - jak to jest z pani feminizmem? Podobno bardzo nie lubi pani
jego radykalnej odmiany.
Ostatnio brałam udział w sympozjum razem z Kazią Szczuką i od razu
zaznaczyłam, że nie chcę nikomu urywać jaj. Szczuka bardzo się na to oburzyła,
zwracając uwagę, że na sali są media, które później mogą te słowa w różny
sposób przedstawić, i że żaden radykalny czy nieradykalny odłam feminizmu nie
polega na niszczeniu facetów. To dziennikarze wypaczają przekazy feministek.
Uważam feminizm za coś potrzebnego w kwestii równouprawnienia, a nie jedności.
W Polsce nadal pokutuje myślenie, że jak facet kobiety nie bije, to jej nie
kocha, itp. historie. Prawdziwe feministki, które znam, kochają facetów. Do
tego nurtu należę.
Tutaj
Grochola kiedyś napisała, że feministka to:
„niezrealizowana kobieta zawsze w spodniach, która może tylko zazdrościć
kobiecym kobietom ich kobiecości, a sama nie przywiązuje wagi ani do swoich
poglądów, ani wyglądów”
oraz:
„Gdyby każda kobieta kastrowała sobie codziennie przynajmniej jednego kota,
miałaby świadomość własnej siły, świat wyglądałby inaczej!”