"Feminicidio" - jak się fabrykuje ałtrejdż

24.07.09, 14:03
Nie mam w tej chwili czasu się rozpisywać, bo za chwilę wyjeżdżam, ale na szybko jeden link:

ipsnews.net/news.asp?idnews=40453
Statystyki morderstw w Gwatemali:

"In 1999, 2,655 homicides were reported, compared to 5,885 in 2006, says the report.

The report also underscores the steady rise in murders of women between 2001, when 303 were committed, and 2006, when the total climbed to 603."

Czyli w okolicy 2000 r. kobiety stanowiły ok. 11% ofiar zabójstw, a w 2006 ok. 10%. Liczba kobiet - ofiar zabójstw rośnie mniej więcej tak, jak ogólny poziom przemocy. Wzrost liczby morderstw mężczyzn jest więc dokładnie tak samo "stabilny", ale ten fakt feministyczna propaganda zwyczajnie pomija. Tak się fabrykuje "feminicidio".

    • bertrada Re: "Feminicidio" - jak się fabrykuje ałtrejdż 24.07.09, 16:44
      Morderstwo morderstwu nie równe. Zjawisko feminicido dotyczy szczególnego typu
      morderstw a nie wszystkich ogółem wziętych.
      • aelithe Re: "Feminicidio" - jak się fabrykuje ałtrejdż 24.07.09, 21:27
        zgoda jest obrzydliwe
        ale nie można uznać każdej zabitej kobiety, za zabitą z nienawiści
        do kobiet

        • benek231 "Feminicidio" - jak się fabrykuje ałtrejdż 24.07.09, 22:53
          aelithe napisał:

          > zgoda jest obrzydliwe ale nie można uznać każdej zabitej kobiety, za zabitą z
          nienawiści do kobiet
          >
          *Pewnie nie, ale chyba mozna uznac te ktore zostaly zamordowane ze szczegolnym
          okrucienstwem (patrz art. za linkiem)


          www.feminoteka.pl/news.php?readmore=5248

          Chodzi o to, ze Takete_Malouma znow zrobil szpagat, usilujac cos udowodnic, a
          nie udowodnil nic. Jakiekolwiek trendy, i porownania z ogolna liczba zabitych,
          czy zabitych mezczyzn, nie maja najmniejszego znaczenia. Artykul o "Feminicidio"
          operuje liczbami bezwzglednymi (np. Gwatemala ub. roku - 841 okrutnie
          zamordowanych kobiet). Co za roznica czy liczba morderstw mezczyzn jest 2, 5,
          czy 10 razy wieksza. Artykul omawia "Feminicidio".

          • takete_malouma Re: "Feminicidio" - jak się fabrykuje ałtrejdż 26.07.09, 11:16
            > Artykul o "Feminicidio" operuje liczbami bezwzglednymi (np.
            > Gwatemala ub. roku - 841 okrutnie zamordowanych kobiet).

            Co to znaczy "okrutnie zamordowanych"? Dla feministek stojących za tą propagandową fabrykacją każde zabójstwo kobiety jest okrutne, w przeciwieństwie do zabójstw mężczyzn. Adam Jones podsumowuje:

            "But there are also more dubious reasons for this marginalizing of male victims. The standard operating procedure in feminist scholarship and activism dictates that, when a complex social phenomenon like murder is addressed, certain rules must be followed. Briefly put, trends that evoke concern and sympathy for women - in this case, the sharp rise in women's murder rates in Ciudad Juárez - must be carefully separated out and presented in isolation."

            Jakie jest źródło liczby 841? Statystyki policyjne? Akty oskarżenia? Trudno to sprawdzić w pogrążonej w chaosie Gwatemali czy Meksyku, o czym feministki świetnie wiedzą. To taki outsourcing produkcji "punktów pokrzywdzenia".

            > "Jakiekolwiek trendy, i porownania z ogolna liczba
            > zabitych, czy zabitych mezczyzn, nie maja najmniejszego
            > znaczenia.

            Bierzesz swoje poboginne życzenie za rzeczywistość. Ujrzenie "feminicidio" w kontekście statystyk ujawniających faktyczne proporcje wiktymizacji kobiet i mężczyzn ma znaczenie dla każdego, kto obdarza współczuciem nie patrząc na płeć. Takich ludzi jest wciąż sporo. Jones kontynuuje:

            "Data that threaten to offset or contextualize the portrait, perhaps to the detriment of an emphasis on female victims, must be ignored or suppressed."

            Jak widać można też po prostu próbować ustanowić, że te dane nie mają znaczenia. A nuż nikt nie odważy się sprzeciwić takiemu edyktowi?
            • dzikowy Re: "Feminicidio" - jak się fabrykuje ałtrejdż 26.07.09, 11:24
              Nie o to chodzi Takete. Otóż mamy modę na kategorię "hate crimes",
              które czemuś ma być traktowane inaczej przez sądy i opinię społeczną.
              Biorąc pod uwagę, że większość morderstw bierze się z miłości i
              ogólnego uwielbienia dla ofiary dostrzegam w takim rozdzieleniu pewną
              nielogiczność.
              • bene_gesserit Re: "Feminicidio" - jak się fabrykuje ałtrejdż 26.07.09, 12:56
                Nie zglebialam tematu, ale w wyodrebnieniu tego typu morderstw
                chodzi o nienawisc do kobiet. Nienawisc o bardzo konkretnym
                kierunku.

                A motywacje zabojcow moga byc doprawdy bardzo rozne - od lęku przez
                chec spuszczenia z wódz agresji po roznego rodzaju frustracje.
                • dzikowy Re: "Feminicidio" - jak się fabrykuje ałtrejdż 27.07.09, 11:14
                  > Nie zglebialam tematu, ale w wyodrebnieniu tego typu morderstw
                  > chodzi o nienawisc do kobiet. Nienawisc o bardzo konkretnym
                  > kierunku.

                  Poza pomocą bliskiej osobie w eutanazji to raczej nie miłość jest
                  motywem zabójstwa. W większości przypadków jest nienawiść
                  ukierunkowana w jeszcze bardziej konkretnym kierunku - indywidualnej
                  ofiary.
                  • bene_gesserit Re: "Feminicidio" - jak się fabrykuje ałtrejdż 27.07.09, 11:47
                    Naprawde, nie wszystko da sie ogarnac z poziomu chlopka-roztropka.
                    Wez poczytaj troche o psychologii zbrodni, to pogadamy.
                    • dzikowy Re: "Feminicidio" - jak się fabrykuje ałtrejdż 27.07.09, 17:37
                      Przedstawiałem już swoją opinię o psychologii i innych blabla
                      naukach. Intencjonalizm to już Pascal wykpiwał, nie rozumiem zatem
                      czemu do tego wracamy? Masz skutek i skutek osądzasz. Motywem zbrodni
                      może być chęć wzbogacenia, zemsta, samoobrona, ogólne nielubienie lub
                      brak motywu i badanie motywów można ewentualnie wykorzystać w
                      prewencji, nie w postępowaniu sądowym. Jeżeli ktoś nie lubi kobiet,
                      śniadych, niskich, bogatych czy sąsiada, różnicy przecież nie robi i
                      stąd dzielenie włosa na czworo w postaci tworzenia zbioru "hate
                      crimes" z licznymi podzbiorami i podzbiorami podzbiorów jest
                      bezproduktywnym bełkotem.
              • benek231 Re: "Feminicidio" - jak się fabrykuje ałtrejdż 26.07.09, 20:07
                dzikowy napisał:

                Otóż mamy modę na kategorię "hate crimes", które czemuś ma być traktowane
                inaczej przez sądy i opinię społeczną.
                >

                * No wlasnie - kolejna robota lewusow. To, oraz ocieplanie sie klimatu.
                Ordynarna i klamliwa propaganda. Zupelnie jak z mirabelkami, ktorych tak
                naprawde nie ma :)
              • takete_malouma Re: "Feminicidio" - jak się fabrykuje ałtrejdż 27.07.09, 14:45
                dzikowy napisał:

                > Nie o to chodzi Takete. Otóż mamy modę na kategorię
                > "hate crimes", które czemuś ma być traktowane inaczej
                > przez sądy i opinię społeczną.

                Nie nie nie. Hasło "hate crime" jest w tym wypadku użytecznym instrumentem retorycznym, ale nie jest tym, o co "chodzi".

                Na najbardziej podstawowym poziomie, zdolność konstruktu propagandowego feminicidio do wywoływania powszechnej zgrozy bazuje na seksistowskiej hierarchii bytów. Tym, co oburza, nie jest okrucieństwo tych zbrodni (bo mężczyźni są zabijani i liczniej, i okrutniej), tylko ich zuchwalstwo: oto niższe, brudne, prymitywne ośmiela się podnieść włochate łapsko na wyższe, czyste i wysublimowane. W swoim własnym gronie (że co? że zróżnicowanie wewnątrzgrupowe?) śmierdzące mężczyznuchy mogą się mordować do woli - who cares?

                To jest kobieco-szowinistyczny (i nader powszechny wśród feministek) wariant tego mindsetu, natomiast benek123 jest przykładem wariantu rycerzykowskiego, w którym wyidealizowana kobiecość, symbolizująca wszelkie dobro i miłość, jest najświętszym sakramentem, zaś wszelki zamach na nią - świętokradztwem, z którym walka ma oczywiste i bezwzględne pierwszeństwo przed sprzeciwianiem się doczesnej krzywdzie tych ludzi, którzy nie są owego sakramentu wcieleniami.
                • benek231 Re: "Feminicidio" - jak się fabrykuje ałtrejdż 27.07.09, 23:11
                  takete_malouma napisał:

                  > Na najbardziej podstawowym poziomie, zdolność konstruktu propagandowego
                  feminicidio do wywoływania powszechnej zgrozy bazuje na seksistowskiej
                  hierarchii bytów. Tym, co oburza, nie jest okrucieństwo tych zbrodni (bo
                  mężczyźni są zabijani i liczniej, i okrutniej), tylko ich zuchwalstwo:
                  oto niższe, brudne, prymitywne ośmiela się podnieść włochate łapsko na
                  wyższe, czyste i wysublimowane. W swoim własnym gronie (że co? że zróżnicowanie
                  wewnątrzgrupowe ?) śmierdzące mężczyznuchy mogą się mordować do woli - who cares?

                  *Z tym raczej trudno jest dyskutowac... jesli nie jest sie psychiatra... :)
                  >
                  > To jest kobieco-szowinistyczny (i nader powszechny wśród feministek) wariant
                  tego mindsetu, natomiast benek123 jest przykładem wariantu rycerzykowskiego, w
                  którym wyidealizowana kobiecość, symbolizująca wszelkie dobro i miłość, jest
                  najświętszym sakramentem, zaś wszelki zamach na nią - świętokradztwem, z którym
                  walka ma oczywiste i bezwzględne pierwszeństwo przed sprzeciwianiem się doczesnej
                  krzywdzie tych ludzi, którzy nie są owego sakramentu wcieleniami.
                  >
                  *Z tym takze, tyle, ze ta czesc jest zabawniejsza. Juz widze Ciebie
                  deklamujacego powyzsze na jakiejs bardzo dramatycznej scenie (Teatr Dramatyczny :)

                  Jak sadzisz (i Dzikowy), czy lepszy jest rycerzyk, czy tez kogucik? :)

                  No znajome kobiety to niewatpliwie fiknelyby zbiorowego kozla - tegoe sei nie
                  mogly spodziewac :O))
                  • dzikowy Re: "Feminicidio" - jak się fabrykuje ałtrejdż 27.07.09, 23:25
                    > Jak sadzisz (i Dzikowy), czy lepszy jest rycerzyk, czy tez kogucik?
                    :)

                    Chmielewska wymieniła jeszcze kilka kategorii. W ogóle bosko "zpiżdża"
                    się z kategoryzowania pod kątem płci dowalając po równo obu.
            • benek231 Re: "Feminicidio" - jak się fabrykuje ałtrejdż 26.07.09, 19:24
              Podalem Ci link do art. "Feminicido" a Ty nie zadales sobie trudu by zapoznac
              sie z nim. Teraz zadajesz pytania ktore nie powinny pasc.

              Fragment.

              "Porywane, torturowane, gwałcone i wreszcie wyrzucane na ulice jak śmieci. Tak
              giną każdego roku setki kobiet w Meksyku, Gwatemali, Hondurasie i Salwadorze.
              Dewiacja? Raczej lokalna kultura. (...)

              Feminicidio to morderstwo kobiety ze względu na pogardę i nienawiść wobec jej
              płci. Czyli kobietobójstwo. Ofiary nie giną tak po prostu – najpierw muszą sporo
              się nacierpieć. (...)
              W zeszłym roku w Meksyku zamordowano ponad 600 kobiet, w Gwatemali – 841, w
              Hondurasie – 186 i w Salwadorze – 348 (te statystyki obejmują wyłącznie
              przypadki okrutnych mordów)."

              T_M napisal:
              >
              > Jakie jest źródło liczby 841? Statystyki policyjne? Akty oskarżenia?

              *Usiadz i poczekaj a ja skocze po wszystkie niezbedne Ci papiery, OK? Bys mial
              wiecej materialu do szukania w nim dziur.
              Czy Ty przypadkiem nie jestes Korwiszonek(?) - zadanie dokumentow jest dla nich
              typowe.

              Przeczytaj sobie w koncu ten artykul a moze dowiesz sie tego samego co ja. A jak
              malo to pakuj walizki i lec do Ameryki Lacinskiej robic research - tak jak
              nalezy: metodologicznie i naukowo :)



              www.feminoteka.pl/news.php?readmore=5248

              Poniewaz dopytywales sie tez co niby ma oznaczac "szczegolne okrucienstwo", a
              czytac nie lubisz, wiec pomoge Ci nieco.

              "Wystawiane na widok publiczny niemiłosiernie okaleczonych ciał kobiet (...)";
              "...gwałty zbiorowe, tortury, okaleczanie miejsc intymnych,(...)"; "Nienawiść
              wobec kobiet widać na ich ciałach. Często zwłoki mają odcinane głowy, piersi,
              noszą oznaki tortur w miejscach intymnych. W takim stanie wyrzuca się je na ulice".

              W artykule znajdziesz tego wiecej.

              Te 841 kobiet w Gwatemali zaliczono do kategorii "Feminicidio" z uwagi na ich
              bardzo charakterystyczne cechy. Niewatpliwie byly te morderstwa czescia
              wszystkich zabojstw kobiet.
              Powiedz mi teraz, czy gdyby liczba 841 stanowila np. 10% ogolu zabojstw to
              nalezaloby cieszyc sie z tego faktu, i przejsc do porzadku dziennego nad
              charakterem tych zbrodni - czyli tak jak proponujesz - gdyz to zaledwie 10% ?
              Czy moze liczba 841 mialaby okazac sie mniejsza niz 841?

              841 feminicidios, czyli okrutnych morderstw dla sporu to caly czas 841
              feminicidios, czyli okrutnych morderstw dla sportu, kolego. A Ty proponujesz by
              nie zawracac sobie tym glowy gdyz to po prostu feministyczna histeria oraz
              fabrykacja.
              Czy Ty masz matke?
              • mijo81 Re: "Feminicidio" - jak się fabrykuje ałtrejdż 26.07.09, 20:27
                Pamiętam pretensje, że odnosimy się do Szwecji a nie do własnego
                podwórka, a jak do Meksyku czy Gwatemali to jest OK :)
              • takete_malouma Re: "Feminicidio" - jak się fabrykuje ałtrejdż 27.07.09, 13:48
                > "Porywane, torturowane, gwałcone i wreszcie wyrzucane
                > na ulice jak śmieci. Tak giną każdego roku setki kobiet
                > w Meksyku, Gwatemali, Hondurasie i Salwadorze. Dewiacja?
                > Raczej lokalna kultura. (...)"

                Dziennikarska poezja grozy, niesprawdzalna i - wobec pominięcia kwestii zabójstw mężczyzn - nieumieszczalna w odpowiednim kontekście, który pozwoliłby odbiorcy na wyrobienie sobie opinii, czy przypadkiem lansowanie framingu feminicidio nie odbywa się kosztem uniewidzialnienia znacznie większej grupy ofiar.

                > Feminicidio to morderstwo kobiety ze względu na pogardę
                > i nienawiść wobec jej płci.

                Wymyślenie nazwy nie czyni desygnatu realnie istniejącym.

                > Ofiary nie giną tak po prostu – najpierw muszą sporo się
                > nacierpieć. (...)

                Prawdopodobnie bezwzględna liczba mężczyzn zabijanych ze szczególnym okrucieństwem jest wyższa niż kobiet, zważywszy, że wszystkich zabójstw mężczyzn jest (w dyskutowanym regionie) ok. 10 razy więcej niż wszystkich zabójstw kobiet. Aby była niższa, udział zabójstw ze szczególnym okrucieństwem w ogólnej liczbie zabójstw mężczyzn musiałby być więcej niż dziesięciokrotnie mniejszy od analogicznego wskaźnika dla kobiet. Byłoby to nadzwyczajne i wymagałoby nadzwyczajnych dowodów.

                Z Feminoteki:

                > W zeszłym roku w Meksyku zamordowano ponad 600 kobiet,
                > w Gwatemali – 841, w Hondurasie – 186 i w Salwadorze
                > – 348 (te statystyki obejmują wyłącznie przypadki
                > okrutnych mordów)."

                W to ostatnie stwierdzenie w nawiasie zwyczajnie nie wierzę. Zlinkowane przeze mnie w oryginalnym poście oficjalne statystyki podają dla Gwatemali liczbę 603 jako liczbę wszystkich zabójstw kobiet w 2006 roku. Nie wierzę, że dwa lata później liczba wszystkich zabójstw kobiet była o tyle większa, żeby zmieściło się w niej aż 841 zabójstw ze szczególnym okrucieństwem, które stanowią zaledwie jakąś część wszystkich zabójstw.

                Jednak nawet jeśli to prawda, to powstaje pytanie jaką część dziesięciokrotnie większej liczby zabójstw mężczyzn stanowią zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem? Spodziewam się, że w bezwzględnych liczbach to może być nawet więcej niż 841.

                > Poniewaz dopytywales sie tez co niby ma oznaczac
                > "szczegolne okrucienstwo", a czytac nie lubisz,
                > wiec pomoge Ci nieco.
                >
                > "Wystawiane na widok publiczny niemiłosiernie
                > okaleczonych ciał kobiet (...)";
                > "...gwałty zbiorowe, tortury, okaleczanie miejsc
                > intymnych,(...)"; "Nienawiść wobec kobiet widać
                > na ich ciałach. Często zwłoki mają odcinane głowy,
                > piersi, noszą oznaki tortur w miejscach intymnych.
                > W takim stanie wyrzuca się je na ulice".

                > Te 841 kobiet w Gwatemali zaliczono do kategorii
                > "Feminicidio" z uwagi na ich bardzo charakterystyczne
                > cechy
                . {wyróżnienia TM}

                To są charakterystyczne cechy zabójstw z nienawiści lub mających zastraszyć grupę, do której należy ofiara, natomiast nie są to charakterystyczne cechy zabójstw kobiet. Zważywszy dziesięciokrotnie większą liczbę zabójstw mężczyzn, można się domyślać (a może nawet uda mi się dotrzeć do danych), że bezwzględna liczba mężczyzn, którzy są maltretowani seksualnie i (w mniemaniu oprawców) pozbawiani męskości, zanim zostaną pozbawieni życia, jest tego samego rzędu, co liczby aktów feminicidio. Czy te czyny nie zasługują na odrębną nazwę, moralną panikę i rezolucje organizacji międzynarodowych? Jeśli nie, to dlaczego? Co naprawdę wyodrębnia feminicidio? Ja znam odpowiedź, ale tobie się przyda, jeśli sam zbadasz swój sposób myślenia.

                • easz Re: "Feminicidio" - jak się fabrykuje ałtrejdż 05.08.09, 23:39
                  takete_malouma napisał:

                  > Prawdopodobnie bezwzględna liczba mężczyzn zabijanych ze
                  > szczególnym okrucieńst wem jest wyższa niż kobiet

                  > Nie wierzę, że dwa lata później

                  > Spodziewam się

                  > Zważywszy dziesięciokrotnie większą liczbę zabójstw mężczyzn,
                  > można się domyślać(a może nawet uda mi się dotrzeć do danych)


                  Hm.
                  No i oczywiście te akurat statystyki są nieprawdziwe,
                  rozumiem.

                  > Aby była niższa, udział zabójstw ze szczególnym okrucieństwem w
                  > ogólnej liczbie zabójstw mężczyzn musiałby być więcej niż
                  > dziesięciokrotnie mniejszy od analogiczne wskaźnika dla kobiet.

                  A proporcje to w ogóle pies.

                  Ciudad Juarez to sprawa głośna od lat może nawet kilkunastu. Massę
                  rzeczy o tym napisano i nagrano, nawet jakaś polska autorka
                  popełniła książkę na ten temat. Można sobie więcej też o kontekstach
                  i okolicznościach poczytać np., a nie przypuszczać, ale za to z
                  premedytacją pluć kłamliwie jadem w sprawie.
                  Lepiej byś się poczuł, gdyby się okazało, że trochę kobit też bierze
                  w tym udział po stronie oprawców, prawda? Cacy cacy.

                  Postaraj się też przy okazji dotrzeć do info jak rozkładają się
                  liczby jeśli chodzi o płeć morderców - i kobiet, i mężczyzn w tych
                  krajach.

                  Nie chodzi tylko o cechy zabójstw, okaleczać w podobny sposób można
                  też mężczyzn. Przede wszystkim chodzi o powód, a powodem jest tu
                  posiadanie macicy 'i co za tym idzie' mówiąc w skrócie. Natomist
                  posiadanie przez ofiary penisa powodem zabójstw na taką przynajmniej
                  skalę z rąk innych mężczyzn-kobiet nie jest, a Ty dobrze o tym
                  wiesz, podobnie Dzikowy.

                  Czemu się tutaj dziwisz fałszywie? Taki układ społeczny ról i
                  wartości płci plus totalna wieloletnia bezkarność, korupcja a władza
                  jednopłciowa plus tło seksualne - to czego się można spodziewać?
                  Takiego Taketego tegoszmego, to owszem.
              • takete_malouma Re: "Feminicidio" - jak się fabrykuje ałtrejdż 27.07.09, 14:49
                benek231 napisał:

                > Czy Ty masz matke?

                ... na wieki wieków, amen.
                • dzikowy Re: "Feminicidio" - jak się fabrykuje ałtrejdż 30.07.09, 14:48
                  Niestety rycerzyki nie giną już w Ziemi Świętej za ideę, ale nadal im
                  się zdarza zyskać rogi w czasie pobytu w wychodku. :)
    • winniepooh Re: "Feminicidio" - jak się fabrykuje ałtrejdż 27.07.09, 15:45
      Rozpatrywanie feminicidio w oderwaniu od kontekstu kulturowego
      jest taką samą manipulacją jak niejakiego Eihelbergera interpretacja
      poczynań inkwizytorów bez poprawki na realia średniowiecza i
      mentalność żyjących w tamtych czasach ludzi.

      Jeśli idzie o całą resztę wywodu Maolumy, w szczególności domysły na
      temat rzekomego bestialstwa mordów na mężczyznach, to fantazja go
      poniosła za daleko.

      Ach, te emocje ;)
      • benek231 Re: "Feminicidio" - jak się fabrykuje ałtrejdż 27.07.09, 23:15
        winniepooh napisała:

        > Rozpatrywanie feminicidio w oderwaniu od kontekstu kulturowego jest
        taką samą manipulacją jak niejakiego Eihelbergera interpretacja poczynań
        inkwizytorów bez poprawki na realia średniowiecza i mentalność żyjących w
        tamtych czasach ludzi.
        >
        *No popatrz, i w dodatku oderwal odnosne zjawisko od kulturowego kontekstu ;)
    • benek231 Re: "Feminicidio" - jak się fabrykuje ałtrejdż 27.07.09, 20:17
      Pocieszny jestes. W odniesieniu do artykulu "Femicidio" pozwoliles sobie na
      powatpiewanie w prawdziwosc danych (jakie jest źródło liczby 841? Statystyki
      policyjne? Akty oskarżenia? Trudno to sprawdzić w pogrążonej w chaosie Gwatemali
      czy Meksyku, o czym feministki świetnie wiedzą. To taki outsourcing produkcji
      "punktów pokrzywdzenia"), ale podobnych watpliwosci nie masz w stosunku do
      danych z artykulu ktory przytoczyles sam, no ale wierze, ze dane zaprezentowane
      przez Inés Benítez blizsze sa przedmiotom Twojej wiary (w ktoryms miejscu
      zastrzegles, ze po prostu nie wierzysz w te historie, a ja domyslam se, ze tak
      samo mocno ja nie wierzysz w ocieplanie sie klimatu).

      Co do Adama Jonesa to doprawdy i on rozbrajajacy jest po prostu.

      "But there are also more dubious reasons for this marginalizing of male victims.
      The standard operating procedure in feminist scholarship and activism dictates
      that, when a complex social phenomenon like murder is addressed, certain rules
      must be followed. Briefly put, trends that evoke concern and sympathy for women
      - in this case, the sharp rise in women's murder rates in Ciudad Juárez - must
      be carefully separated out and presented in isolation."

      Innymi slowy takze on ma pretensje do feministek, ze zajmuja sie kobietami,
      pomijajac mezczyzn ktorzy takze sa mordowani (chlip, chlip) jakby to takze mialo
      wchodzic w zakres feministycznych obowiazkow. Oczywiscie, ze feministki
      wykorzystuja zabojstwa kobiet do generalnej propagandy przeciwko przemocy wobec
      kobiet, na rzecz wlasciwego traktowania w miejscu pracy, preciwko przemocy w
      rodzinie, na rzecz godziwych warunkow pracy i placy... itd, itp. A czego on by
      chcial - by feministki "taktownie" pomijaly zabojstwa kobiet?

      Albo piszesz:
      "Bierzesz swoje poboginne życzenie za rzeczywistość. Ujrzenie "feminicidio" w
      kontekście statystyk ujawniających faktyczne proporcje wiktymizacji kobiet i
      mężczyzn ma znaczenie dla każdego, kto obdarza współczuciem nie patrząc na płeć.
      Takich ludzi jest wciąż sporo."

      To pewnie nie wyglada bardzo ladnie ale, powtarzam, feministki zajmuja sie
      problemami kobiet. Taki ich 'job' - czy to tak trudno zrozumiec? Przy okazji one
      przynajmniej - jak wy gdy omawiacie kobiety - nie podwazaja zasadnosci waszych
      twierdzen o wiktymizacji mezczyzn. Feministki zaniepokojone sa wzrostem liczby
      ofiar kobiet dlatego, ze to sa kobiety, i bez wzgledu na proporcje tej
      przestepczosci do zabojstw na mezczyznach. Moze i jest to skrzywienie, ale jak
      najbardziej pokrywajace sie z rzeczywistoscia, jako ze od wiekow to zazwyczaj
      chlopcy bili sie z chlopcami i chlopcy mordowali chlopcow. A was zaskakuje i
      oburza tak uczciwe i proste postawienie problemu. Znakomita wiekszosc bandziorow
      jest plci meskiej, a ich konkurencja nie jest bynajmniej plci odmiennej. Tyle,
      ze ostatnio zaczeli mordowac wiecej kobiet - co jest stosunkowo nowym
      zjawiskiem, a wiec bardzo dobrze, ze feministki to rozdmuchuja, skoro Jones sie
      lenil.

      Seryjny morderca kobiet jest zjawiskiem znanym i w Ameryce Lacinskiej - od
      wiekow. Problemem jest jedynie seryjna produkcja seryjnych mordercow kobiet.
      • takete_malouma Re: "Feminicidio" - jak się fabrykuje ałtrejdż 28.07.09, 02:46
        benek231 napisał:

        > ale podobnych watpliwosci nie masz w stosunku do danych
        > z artykulu ktory przytoczyles sam

        ... hmm, może dlatego, że artykuł, który przytoczyłem - w przeciwieństwie do tego z Feminoteki - podaje źródła?

        > Co do Adama Jonesa to doprawdy i on rozbrajajacy jest
        > po prostu. (..) on ma pretensje do feministek, ze zajmuja
        > sie kobietami, pomijajac mezczyzn ktorzy takze
        > sa mordowani (chlip, chlip)

        Nie, "także", tylko przede wszystkim - dziesięć razy częściej. Siessu, człowieku, gdyby którakolwiek z piszących tu feministek serio traktowała własne fasadowe frazesy o destrukcyjnych modelach męskości, to twoje szydercze "chlip, chlip" zapoczątkowałoby sążnisty podwątek pełen intensywnej dekonstrukcji. To jest dokładnie to samo szydercze "chlip, chlip", którym starsi kumple 14-letniego kandydata na gangstera przedrzeźniają jego ostanie w życiu skrupuły podczas "egzaminu" polegającego na zastrzeleniu z zimną krwią przypadkowego człowieka (najprawdopodobniej mężczyzny) - taka mała scenka z Juárez.

        > jakby to takze mialo wchodzic w zakres feministycznych
        > obowiazkow.

        Nie ma czegoś takiego jak "feministyczne obowiązki"; w szczególności nie ma obowiązku bycia feministką. Wszystko opiera się na dobrowolności i świadomym wyborze między humanistyczna solidarnością a partykularyzmem płci.

        > To pewnie nie wyglada bardzo ladnie ale, powtarzam,
        > feministki zajmuja sie problemami kobiet. Taki ich
        > 'job' - czy to tak trudno zrozumiec?

        Byłoby to znacznie łatwiej zrozumieć, gdyby feministki uprawiały egoistyczny partykularyzm płci otwarcie, zamiast podszywać się pod ruch na rzecz równości i sprawiedliwości ze względu na płeć.

        > Przy okazji one przynajmniej - jak wy gdy omawiacie
        > kobiety - nie podwazaja zasadnosci waszych twierdzen
        > o wiktymizacji mezczyzn.

        Ordynarne kłamstwo. Podważanie zasadności twierdzeń, podważanie moralnego prawa do uskarżania się, ośmieszanie i retoryczne kastrowanie skarżących się (tak, twoje "chlip, chlip") - to wszystko w wykonaniu feministek i feministów miało miejsce w tym wątku. Byłoby fajnie, gdyby feministki/feminiści rzeczywiście skupiły/li się całkowicie na problemach kobiet, zamiast wydatkować energię intelektualną na w/w działania.

        > od wiekow to zazwyczaj chlopcy bili sie z chlopcami i
        > chlopcy mordowali chlopcow. A was zaskakuje i oburza
        > tak uczciwe i proste postawienie problemu.

        Nie, to nie jest uczciwe postawienie problemu, tylko utożsamianie ofiar ze sprawcami na podstawie kryterium płci, które to kryterium za chwilę - gdy zajdzie retoryczna potrzeba - będzie rzecz jasna sztuczne, arbitralne, narzucone i anachroniczne.

        > Znakomita wiekszosc bandziorow jest plci meskiej a
        > ich konkurencja nie jest bynajmniej plci odmiennej.

        Znakomita większość ofiar bandziorów to nie bandziorska konkurencja.
        • benek231 Re: "Feminicidio" - jak się fabrykuje ałtrejdż 28.07.09, 15:55
          takete_malouma napisał:

          >
          > ... hmm, może dlatego, że artykuł, który przytoczyłem - w przeciwieństwie do
          tego z Feminoteki - podaje źródła?

          *Domyslam sie, ale tez nie poddales ich w watpliwosc z powodu toczacej sie
          tam wojny
          , czyli niemoznosci dostepu do wiarygodnych zrodel.
          >
          > > Co do Adama Jonesa to doprawdy i on rozbrajajacy jest
          > > po prostu. (..) on ma pretensje do feministek, ze zajmuja
          > > sie kobietami, pomijajac mezczyzn ktorzy takze
          > > sa mordowani (chlip, chlip)
          >
          > Nie, "także", tylko przede wszystkim - dziesięć razy częściej. Siessu, c
          > złowieku, gdyby którakolwiek z piszących tu feministek serio traktowała własne
          > fasadowe frazesy
          > > jakby to takze mialo wchodzic w zakres feministycznych
          > > obowiazkow.
          >
          > Nie ma czegoś takiego jak "feministyczne obowiązki"; w szczególności nie ma
          obowiązku bycia feministką.

          Wszystko opiera się na dobrowolności i świadomym wybor
          > ze między humanistyczna solidarnością a partykularyzmem płci.

          *Przede wszystkim, co juz mowilem, one zajmuja sie wiktymizacja kobiet i nigdzie
          nie jest powiedziane, ze nie maja do tego prawa.
          Ponadto, podobni Tobie z zasady ustawieni sa bokiem do wszystkiego co lewicowe,
          a feminizm - wedlug was - z cala pewnoscia jest. Wy wiecie, ze lewactwo nic
          madrego nie moze wymyslec, a wiec nalezy je gnoic gdy tylko sie odezwie. Nie
          jestescie wiarygodni po prostu. Tak to sie konczy gdy ideologia i zacieklosc
          padaja na oczy i rozum.
          >
          • takete_malouma Re: "Feminicidio" - jak się fabrykuje ałtrejdż 30.07.09, 14:08
            benek231 napisał:

            > Ponadto, podobni Tobie z zasady ustawieni sa bokiem
            > do wszystkiego co lewicowe,

            Najgorzej to jak coś się komuś wydaje.

            • easz Re: "Feminicidio" - jak się fabrykuje ałtrejdż 05.08.09, 23:42
              takete_malouma napisał:

              > benek231 napisał:
              >
              > > Ponadto, podobni Tobie z zasady ustawieni sa bokiem
              > > do wszystkiego co lewicowe,
              >
              > Najgorzej to jak coś się komuś wydaje.

              No.

              takete_malouma napisał:

              > Prawdopodobnie bezwzględna liczba mężczyzn zabijanych ze
              > szczególnym okrucieńst wem jest wyższa niż kobiet

              > Nie wierzę, że dwa lata później

              > Spodziewam się

              > Zważywszy dziesięciokrotnie większą liczbę zabójstw mężczyzn,
              > można się domyślać(a może nawet uda mi się dotrzeć do danych)
Pełna wersja