inseg
26.07.09, 01:07
Feministyczna błona dziewicza = niepełny feminizm?
Błona dziewicza może stanowić dla feministycznej kobiety duże wyzwanie,
bowiem traktując swoją kobiecość jako przejaw tego, że to co moje, to
największy skarbiec na świecie. Jest jak Alibaba z Opowieści tysiąca i jednej
nocy , właścicielka ogromnego skarbu do którego dopuszcza wybranych.
Zatem, posiadam swoje "szczęście dziewicze"-skarb, najcenniejszy,
nienaruszoną moją własną imtymność, a jeśli i ty chcesz ją posiąść musisz się
przyłożyć do jego zdobycia. Buduje coraz wyższe poprzeczki i jedynie
najwytrwalszy i najbardziej zaradny, przedsiębiorczy osobnik płci męskiej
będzie miał dane posmakować tego skarbu. Kobieta długo napawając się
posiadaniem swojego złota nie jest wstanie ocenić co daje jego utrata,
wyzbycie się i zamiana na poznanie własnej siebie.
Jeśli jednak kobieta feministyczna wyznaje zasady, że to co było złotem
kiedyś, nie zawsze jest nawet srebrem dzisiaj to w jak najszybszym czasie
pozbędzie się obiążenia, które blokuje jej zdobycie niezależności do poznania
tego co jeszcze bardziej zmysłowe i wolne. Czy jest to raczej etap,jeden z
etapów stawania się kobietą feministyczną?
Czy można więc podzielić owy feminizm na ten bardziej ubogi, egoistyczny
wręcz, niepełny będąc dziewicą i na ten "dojrzały" feminizm po utracie swojej
największej imtymności?
Czy można podzielić feminizm w jakikolwiek sposób na jego pełność i
niepełność,którą granicą jest "najimtymnieszy skarb"? ;-)