zielony2004
29.12.03, 21:04
Franciszkański ekolog o. Stanisław Jaromi OFM Conv dziwi się, co może łączyć
ekologów z homoseksualistami i feministami. Homoseksualizm jest niezgodny z
naturą, czyli nieekologiczny - zauważa.
Nie rozumiem, co może łączyć ekologów z homoseksualizmem, który jest
niezgodny z naturą, czyli jest nieekologiczny - dziwi się o. Stanisław Jaromi
(fot. www.zieloni.org.pl)
O. Jaromi, kościelny asystent Ruchu Ekologicznego św. Franciszka z Asyżu
(REFA), zetknął się z kilkoma osobami tworzącymi partię Zieloni 2004 przy
różnych akcjach ekologicznych. - Łączyły nas praktyczne cele i programy, np.
gdy chodziło o protest w sprawie ochrony jakiegoś gatunku, ale też były
między nami różnice fundamentalne, nie do zaakceptowania - mówi.
Katolicy uważają, że wszystkie problemy ekologii rozwiązuje się z punktu
widzenia człowieka i dla jego dobra. "Zieloni" stawiają na niektóre grupy,
wychodząc z założenia, że prawa mniejszości są wyznacznikiem i warunkiem
realizacji wolności w ogóle.
- Nigdy nie rozumiałem założenia niektórych grup ekologicznych, które są
reprezentowane w partii Zieloni 2004, że ważna jest obrona każdego życia, ale
poza życiem człowieka - mówi o. Jaromi. Nie podoba mu się stawianie na równi
praw zwierząt i "prawa do aborcji". - Pozwala się na zabicie dziecka, a chce
karać tego, kto zabija bezdomnego psa. Nie pochwalam zabijania psów, ale
przecież tak nie można! - mówi.
Franciszkanin ubolewa, że do partii Zieloni 2004 weszły feministki, które
dążą do zalegalizowania samowoli zabijania. - Oczywiście rozwadniają one
problem, mówiąc że nie istnieje definicja początku życia - przyznaje. Jednak
punkt widzenia katolika na ten problem jest jasny i prosty - człowiekiem jest
się od początku.
- Dziwi mnie, że ekolodzy - nawet niekoniecznie bliscy mi ideowo - potrzebują
do wyrażania swoich opinii środowisk gejowskich i feministek - mówi asystent
REFA. - Nie rozumiem, co może ich łączyć, zwłaszcza gdy chodzi o
homoseksualizm, który jest niezgodny z naturą, czyli nieekologiczny - mówi.
Zdaniem jezuity o. Krzysztofa Mądela trudno się spodziewać, że dzisiaj w
Polsce - i gdziekolwiek na świecie - partia tego typu odniesie wielki
sukces. - Ugrupowania "zielonych" powstawały masowo na fali młodzieżowego
buntu z końca lat sześćdziesiątych - przypomina.
Jeśli kiedykolwiek później odnosiły jakieś sukcesy w wymiarze społecznym -
takie choćby jak dzisiaj w Niemczech - to tylko dlatego, że w pewnym momencie
zrezygnowały z bycia partią ludzi "zbuntowanych i odrzuconych", a zaczęły
zwracać się do możliwie szerokiego elektoratu za pomocą retoryki ekologicznej
bądź dotyczącej jakości życia obywateli.
Dzisiaj Zieloni z RFN są pod wieloma względami bardziej konserwatywni niż ich
koalicjant SPD. - W imię racji ekologicznych nie godzą się tak chętnie na
eksperymentowanie z komórkami macierzystymi, na aborcję i eutanazję, a
tymczasem socjaliści są we wszystkich tych sprawach podani nastrojom opinii
publicznej - mówi Mądel.
- Wydaje się, że polscy Zieloni nie osiągnęli jeszcze tego etapu i czynnik
ideologiczny, wzmocniony imperatywem autoekspresji zdecydowanie przeważa w
niej nad wolą reprezentowania kogokolwiek na forum publicznym - mówi. Zdaniem
jezuity - specjalisty od nauki społecznej Kościoła i obserwatora polskich
przemian - ta partia może odegrać pewną rolę w dojrzewaniu naszej sceny
politycznej, bo ułatwi innym partiom zdefiniowanie ich tożsamość na zasadzie
kontrastu i opozycji.
- Nawet tutaj wiele zależy od samych Zielonych, bo jeśli skupią się na
problematyce ideologicznej, to w niczym nie przysłużą się polskiej debacie
społecznej, a wręcz przeciwnie, sprowadzą ją na manowce - uważa o. Mądel.
Zjazd założycielski partii Zieloni 2004 odbył się 6-7 września w Warszawie.
Przewodniczącymi są: Magda Mosiewicz i Jacek Bożek (w partii obowiązuje 50-
procentowy parytet płci). Najważniejsze punkty programu Zielonych 2004 to
połączenie celów ekologicznych, społecznych i ekonomicznych - idea
zrównoważonego rozwoju, równość szans kobiet i mężczyzn, stanowisko
antywojenne.
Do partii weszli działacze organizacji ekologicznych, gejowskich i
feministycznych (m.in. znane publicystki Kinga Dunin, Agnieszka Graff i
Kazimiera Szczuka), a także byli członkowie Unii Wolności. Jak podał
dziennik "Rzeczpospolita", z tworzenia formacji wycofał się były senator Unii
Wolności Janusz Okrzesik, ponieważ feministki i homoseksualiści zarzucili mu
lansowanie katolickich poglądów.