Nie panuj nad mężczyzną, kobieto

16.08.09, 14:53
"Fałszywa emancypacja" jest zła
Hierarcha wskazał, że przekaz ten stoi na straży małżeństwa i porządku w relacji między mężczyzną i kobietą w rodzinie. Jak zaznaczył, nie wolno zacierać różnic między mężem i żoną w imię fałszywej emancypacji.

Rzekł abp Nycz do kobiet przybyłych na pielgrzymkę do piekarskiego sanktuarium Matki Sprawiedliwości i Miłości Społecznej. Powiedział też, że kobiety pracujące zawodowo zapadają na choroby psychiczne i to, że nie prawdą jest jakoby KK kreował obraz "kobiety powołanej do służalczości wobec męża, do bezmyślnego rodzenia dzieci, kobiety zacofanej i zastraszonej"
Wg kościoła Kobieta ma być "mężna, roztropna, widząca daleko"
Hmm, mężna kobieta. Czy to aby nie profanacja męskości??
Najpierw Glemp, teraz Nycz. Oni mają chyba jakąś obsesję na punkcie kobiet.
Więcej o powinnościach kobiet
    • etzel Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 16.08.09, 15:29
      Czy Ty jesteś katoliczką, że się tak przejmujesz tym co głoszą hierarchowie?
      • winniepooh Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 16.08.09, 15:34
        w sumie racja, media powinny przestać relacjonować streszczenia
        kazań.
      • bene_gesserit Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 16.08.09, 15:35
        Czy w Sejmie nie wisi - jako jedyny symbol religijny - krzyz?
        • etzel Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 16.08.09, 19:55
          Czy ten krzyż Cię do czegoś zobowiązuję jeśli nie jesteś chrześcijanką?

          Off topic - moje wydaje się
          Ten krzyż symbolizuje odwieczny związek Polski z chrześcijaństwem. Bo chyba nie
          wystawiali krzyża po to by zademonstrować że wszyscy Polacy i Polki to katolicy.
          • bene_gesserit Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 16.08.09, 20:26
            Symboliczne zwiazki z Polska maja takze gwiazda Dawida, krzyz
            prawoslawny, prostestancki, wieze swiadkow Jehowy, mariawicka
            monstrancje i pare jeszcze innych.
            • etzel Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 16.08.09, 20:41
              Jednak katolicyzm miał w Polsce większy wpływ niż religia żydowska, prawosławna,
              protestancka itp.
              • bene_gesserit Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 16.08.09, 20:45
                Jednak to nie oznacza, ze mozna symbolicznie pomijac dorobek i
                wklad osob innych wyznan, wliczajac w to agnostykow i ateistow.
                • sabinac-0 Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 16.08.09, 21:08
                  A ja jestem katoliczka i czytanie tych tekstow wychodzacych spod piora biskupow
                  i cytowanych na pierwszych stronach gazet sprawia mi ogromna przykrosc.

                  Zreszta, biskup Nycz swego czasu poparl odsuniecie przez proboszcza mojego syna
                  od Pierwszej Komunii motywujac, ze skoro mam feministyczne poglady to nie
                  wychowam dziecka po katolicku.

                  Za "feministyczne poglady" proboszcz uznawal:
                  1 - namawianie dziewczat by sie uczyly i nie pakowaly sie w malzenstwo zaraz po
                  18-tych urodzinach,
                  2 - pomaganie bitym zonom zlozyc doniesienie na policji,
                  3 - przedluzanie recept na pigulki antykoncepcyjne,
                  4 - wywalenie z przychodni plakatow LPR oraz pewnej zacieklej moherowki ktora
                  przyszla do poczekalni uswiadamiac ze nie mozna kupowac zurku bo w skladnikach
                  pisze "skrobia MODYFIKOWANA".
                  • bene_gesserit Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 16.08.09, 21:17
                    sabinac-0 napisała:
                    > 4 - wywalenie z przychodni plakatow LPR oraz pewnej zacieklej
                    moherowki ktora
                    > przyszla do poczekalni uswiadamiac ze nie mozna kupowac zurku bo
                    w skladnikach
                    > pisze "skrobia MODYFIKOWANA".

                    :DD
                    Trzeba bylo ksiedzu wytlumaczyc, ze ekologia stoi w koscielnej
                    swiadomosci gdzies miedzy satanizmem, feminizmem i astrologia :)
                • naimad.dangel Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 16.08.09, 22:03
                  Proponuję parytet w przydziale ścian w sejmie. Ateiści będą mogli sobie symbolicznie machnąć jakieś grafiti, arrasy czy co im tam fantazja podsunie, a przynajmniej się znajdzie miejsce dla części krzyży z usuniętych ze żwirowiska w Oświęcimiu.
                  Jedyny problem, że jak już wiem nie jeden podział religijny w społeczeństwie i jakoś by trzeba jeszcze uwzględnić płeć, narodowość, ... . Tak to przez różnorodność upadają dobre pomysły ;(.
                  • bene_gesserit Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 16.08.09, 23:41
                    Proponuje, aby w Sejmie wisialy albo symbole narodowe wszystkich
                    Polakow, albo - lepiej - zaden. Zwis jeden jest najgorsza opcja z
                    mozliwych.
                    • naimad.dangel Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 17.08.09, 00:00
                      Rozumiem ;). Niemniej podejście jeden źle - wszystko albo nic jest zgubne. Inna sprawa zupełnie czy symbole religijne powinny wisieć w sejmie. Jeśli jednak idzie o zasadę - wszystko albo nic to się jej po prsotu nie stosuje.
                      Trochę szkoda, bo jak by się tak rozmażyć i uprawomocnić lokalne gwary jako języki urzędowe albo chociaż parytety w sejmie dać - na określony procent obrad daną gwarą to pewnie szybko przeszlibyśmy do tej drugiej alternatywy i mielibyśmy sejm niemy. Nie ma tak pięknie ;).
                      • bene_gesserit Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 17.08.09, 00:04
                        Mialam wrazenie, ze rozmawiamy o symbolu religijnym, wiszacym w
                        Sejmie, a nie o lokalnych gwarach. Jedno z drugim nie ma nic
                        wspolnego. O ile bowiem uzycie jezyka polskiego w Sejmie jest
                        koniecznie, i o ile nikt nie wnosi pretensji, ze uzywa sie
                        literackiej - powiedzmy - polszczyzny, o tyle religia z polityka
                        nie powinna miec nic wspolnego, a dodatkowo wielu osobom ten krzyz
                        przeszkadza, bo sa innego albo zadnego wyznania.
                        • naimad.dangel Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 17.08.09, 00:21
                          Ja znowu mam wrażenie, że rozmowa się toczy swoim życiem. Zaczęło się od tego chyba, że skoro katolicy przenoszą krzyże do sfery publicznej i w tak polityczne miejsca jak sejm to upolityczniają religię, więc można do biskupów podchodzić jak do polityków, a ich nauczanie traktować jako w domyśle uniwersalne dla całego narodu - stąd także ważne jako inspiracja polsiego feminizmu.(taka myślę, że w miarę uczciwa choć subiektywna interpretacja).
                          Ale potem już wyrwałaś do przodu szafując argumentem, że albo wszystkie religie i ateiści i kto tam jeszcze - albo nikt. Widzę, że wracasz do argumentów racjonalnych - rozdzielność państwa od kościoła. Choć szczerze mówiąc tego przeszkadzania to do końca nie rozumiem.

                          Co do języka polskiego w sejmie to kto powiedział, że musi być. Gdybyśmy tak przyjęli jako urzędowy angielski to było by morze pozytywów ;). Większa atrakcyjność polaków jako pracowników, lepsze perspektywy, łatwiejszy dostęp do zdobyczy naukowych, chętniej przyjeżdżający turyści. A po polsku to sobie można i w domu pogadać jak ktoś potrzebuje, nie ? Rozdzielenie państwa od korzeni tłamszących ukryte zdolności narodu - to by było coś.
                          • bene_gesserit Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 17.08.09, 00:25
                            Imho rozmowa toczy sie wlasnym zyciem, bo probujesz wykorzystac
                            rzekome podobienstwa miedzy obecnoscia jezyka w Sejmie i symbolu
                            religijnego w Sejmie. Obie te sytuacje maja sie do siebie nijak,
                            stad i porownanie nieuprawnione. Wszystko mozna sprowadzic do
                            absurdu, tylko po co.
                            • naimad.dangel Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 17.08.09, 00:44
                              Tylko próbuję pokazać, że obcokrajowcom polski w jakimś sensie przeszkadza i że co komu prezszkadza i dlaczego to słaby argument w takiej dyskusji (choć byłem otwarty na wytłumaczenie mi). Podobnie wszystko albo nic jako argument jak zauważyłaś jest dość absurdalny. Pozostaje rozdzielność państwa od kościoła. To też jest śliskie, bo jak ludzie głosują według swojej wiary i jest ich za dużo to go rzekomo nie ma. Pytanie według czego głosują Ci, którzy wierzą w coś innego niż Ci, których jest za dużo. Ile to nie jest za dużo ? W co mogą wierzyć Ci którzy takie etyczne głosowania wygrywają, żeby nie byli posądzeni o brak rozdzielności państwa od kościoła.
                              Osobiście bym po krzyżu w sejmie nie płakał. Jeśli tego typu akcje podjazdowe są nim inspirowane jak to zasugerowałaś, a w co wątpię to dla dobra wspólnego może dobrze by go było zdjąć. Lepiej się jednak czuję w kraju, w którym można przegłosować powieszenie krzyża niż w takim w którym tego nie wolno. Powieszono go wysiłkiem wielu osób, które sobie to musiały wywalczyć i jeśli taka jest wola tego narodu to niech tak będzie.
                              • bene_gesserit Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 17.08.09, 00:53
                                Tu nie ma nic do tlumaczenia.
                                Polski jest jezykiem urzedowym, konstytucja RP gwarantuje rozdzial
                                panstwa i Kosciola. Narodem jestem tez ja, a ja ani o krzyz nie
                                walczylam, ani go nie wieszalam, ani mi sie on nie podoba.
                                • naimad.dangel Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 17.08.09, 01:11
                                  Skoro Ty nie walczyłaś , Ty nie wieszałaś i Tobie się nie podoba i na dodatek Ty jesteś narodem to coś ten naród "wątły, niebaczny, rozdwojony w sobie". O co innego walczy, a co innego zwycięża. Co innego wiesza, a co innego wisi. Co inne mu się podoba, a ku czemu innemu dąży.
                                  Co więcej konstytuacja RP gwarantuje rozdział państwa od kościoła, a Trybunał Konstytucyjny gwarantuje zgodność prawa z Konstytucją. Na sali sejomowej to chyba nawet taki schizofreniczny naród potrafi praworządność zaprowadzić. Czyżby więc krzyż nie godził w rozdzielność państwa od kościoła ?
                                  • bene_gesserit Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 17.08.09, 01:20
                                    Bingo.
                                    Narod to nie tylko wasaci niczym Marszalek Polacy-katolicy, ale
                                    rowniez zupelnie niewasate feministki agnostyczki. Wlasnie w tym
                                    rzecz. Krzyz wisi w imieniu tych pierwszych, nie wisi w imieniu
                                    moim, tak samo jak nie wisi w imieniu calej rzeszy innych.
                                    • naimad.dangel Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 17.08.09, 01:27
                                      Może wąsata nie jesteś, ale do kolegów sarmatów i koncepcji liberum veto Ci jakoś dziwnie blisko.
                                      • bene_gesserit Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 17.08.09, 01:31
                                        Idz spac :)
                                    • naimad.dangel Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 17.08.09, 01:53
                                      Idę spać ;)
                                      Ty masz jakiś generator tych sygnaturek ? ;)

                                      >Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.

                                      Tą sobie zmień na jakiś inny stereotypowo męski Nobel, bo co prawda obie panie noblistki z fizyki miały coś wspólnego z Polską - Twoje szanse wzrastają, ale jednak obaj mężowie byli naukowcami i raczej nie prawcowali w przedszkolu. Możesz zawsze napisać, że Twoją babcią była, bo to też mało prawdopodobne, a jednak nie tak nachalnie. Zawsze jak czytam Twoje posty to mnie ta jedna sygnaturka intryguje - nie wiem czy taki jest ich cel, ale mnie Ci się udało zainteresować Twoją rodziną ;). Dobrej nocy
                                      • gazeta_mi_placi Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 17.08.09, 10:05
                                        Już pytałem tę Panią czy może podać źródło tej informacji,ale po moim pytaniu nagle zamilkła na wątku,a potem poskarżyła się adminowi,czego efektem był mój ban :)
                                        Nieudany jak widać :)
                                        • bene_gesserit Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 17.08.09, 11:56
                                          Fajnie. Kraza o mnie jeszcze jakies forumowe legendy?
                                  • sabinac-0 Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 17.08.09, 17:45
                                    Jesli tylko rozni purpuraci i zakonnicy przestana wrtracac sie w ustawodawstwo
                                    to ten krzyz moze sobie wisiec.
                                    • bene_gesserit Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 17.08.09, 17:55
                                      On sobie moze wisiec, bo rozni zakonnicy i purpuraci moga sie
                                      wtracac w polityke.
                                      • sabinac-0 Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 18.08.09, 16:43
                                        Chyba masz racje.
                                        Sadze ze argumenty o "wkladzie chrzescijanstwa w polska kulture" to zwykly pretekst.

                                        Np. Zydzi mieli ogromny wklad w rozwoj polskiej nauki i kultury, nie tylko
                                        wiekszosc znanych w swiecie polskiej literatury ale nawet "narodowe" sledzie i
                                        ogorki od nich pochodza. Gdyby jednak, ku ich pamieci, powiesic w sejmie gwiazde
                                        Dawida - lepiej nawet nie myslec co by sie dzialo...
                    • etzel Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 17.08.09, 00:03
                      A jaki jest symbol ateistów?
                      • iluminacja256 Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 18.08.09, 10:25
                        Rozum.
                • etzel Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 17.08.09, 00:02
                  bene_gesserit napisała:
                  > Jednak to nie oznacza, ze mozna symbolicznie pomijac dorobek i
                  > wklad osob innych wyznan, wliczajac w to agnostykow i ateistow.

                  Wolno, a nawet trzeba, nie sposób umieścić na drzwiach sejmowych tylu symboli.
                  Po drugie żeby umieścić dorobek innych religii w ważnym miejscu dla wszystkich
                  Polaków te religie muszą być żywe. Tak się składa że to katolicyzm nie bez racji
                  zresztą był utożsamiany z polskością a nie inne religie. Więc pogódź się z tym,
                  że symbol na drzwiach sejmowych jest dobrze uzasadniony historycznie. Ja, dla
                  twojej wiadomości, z łatwością pogodziłbym się gdyby krzyż zdjęli z drzwi
                  sejmowych. A nawet byłbym zadowolony z tego faktu.

                  • bene_gesserit Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 17.08.09, 00:08
                    Mam w nosie z czym byl utozsamiany katolicyzm i w tym samym miejscu
                    wklad KK w historie tego kraju. Rownie dobrze moznaby udowodnic, ze
                    wiele osob innych wyznan ma wielkie zaslugi dla Polski. I ze
                    obecnosc krzyza i tylko krzyza w Sejmie robi wrazenie, jakby ich
                    dokonania i poswiecenie nie bylo istotne. Tego symbolem jest ten
                    krzyz. I jeszcze arogancji KK i jeszcze tchorzliwosci i konformizmu
                    politykow. Imho - hanba.
                    • naimad.dangel Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 17.08.09, 01:02
                      Mogłabyś IYHO rozwinąć tą "hańbę", bo to takie bardzo mocne słowo, które do czegoś zobowiązuje. Dziwnie brzmi pisane na anonimowym forum internetowym, nawet najszacowniejszym.
                      Kto się shańbił i czym ? Czy to taka wirtualna hańba zbiorowa ludzi pełnych arogancji, tchórzostwa i konformizmu, którzy często przesiadywali w więzieniach,a czasem ginęli, żeby potem ich empatyczni, odważni nonkoformiści na anonimowym portalu podsumowywali.
                      • bene_gesserit Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 17.08.09, 01:10
                        W mojej opinii hanba jest 'zapominanie', ze Polacy to nie tylko
                        katolicy, zwlaszcza w kraju, w ktorym Holocaust dokonal sie na taka
                        skale, i w ktorym wiele kosciolow prostestanckich przerobiono na
                        katolickie. Hanba jest tez cichsza lub glosniejsza unia Kosciola i
                        polskiego rzadu, ktorej krzyz na scianie sejmu jest symbolem.
                        • naimad.dangel Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 17.08.09, 01:25
                          Hańbą jest zapominanie. I to na dodatek zbiorowe, a nie konkretne i domniemane, a nie zaistniałe w sposób, który można jednoznacznie zweryfikować.
                          Może przy okazji po prostu zapomniano co znaczy hańba. Według słownika polskiego "Wstyd wywołany niegodziwym czynem".
                          Holocaust był niegodziwy.
                          Niszczenie kościolów, zborów czy synagog jest niegodziwe.
                          Łączenie tych dwóch faktów spójnikiem "i" w kontekście wieszania krzyża w sejmie i sugerowania, że ktoś zapomina, że Polacy to nie tylko katolicy jest natomiast esencją godziwości.
                          • bene_gesserit Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 17.08.09, 01:31
                            Och, w rzeczy samej.
                            Zupelnie godziwe jest tez postrzeganie narodu jako jednorodnego,
                            homogenicznego tworu, ktory wyznaje Jedynie Sluszna i Polska
                            Religie. Ktorej w Sejmie byc nie powinno. Krzyzy jest w Polsce
                            dosyc, krzyzyk kazdy katolik moze nosic na szyi albo wytatulowac
                            sobie w dowolnym miejscu ciala, na prawej rece na przyklad. Krzyz
                            nie powinien wisiec w sejmie.
                            • naimad.dangel Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 17.08.09, 01:56
                              Ja się przynajmniej w złośliwościach powołuje na Twoje słowa, a nie fantazjuje na Twój temat ;).
        • pyzz Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 17.08.09, 11:17
          > Czy w Sejmie nie wisi - jako jedyny symbol religijny - krzyz?
          Krzyż w sejmie, to zupełnie inna sprawa niż kwestia dyskryminacji kobiet. Jest
          to oczywista i jawna dyskryminacja ze względu na wiarę. I jest niewątpliwym
          problemem.
          Ale bądźmy szczerzy, że w porównaniu z faktem, że 16 Republika Związku
          Radzieckiego przegrywa procesy o łamanie praw człowieka w tempie 2.5 tygodniowo,
          to taka dyskryminacja, to akurat małe piwo.

          A swoją drogą, to co do samej treści, to tu się muszę zgodzić z feministkami, że
          lepiej, aby się księża nie wypowiadali na temat tego, co kobieta powinna robić w
          życiu (chyba, że chodzi o robienie krzywdy innym).
          Tyle, że po pierwsze nie wydaje mi się to takie ważne, bowiem sam jestem
          niewierzący i równie dobrze sobie ksiądz może głosić kreacjonizm. Jego prawo,
          psy szczekają, a karawana jedzie. Ja na pewno nie zamierzam katolikom głosić w
          co mają wierzyć.
          A po drugie, to to samo tyczyć się powinno kwestii mówienia mężczyznom, co mają
          robić. Bo podobnie seksistowskie wypowiedzi się zdarzają na przykład w kwestii
          "obrony ojczyzny", czy "obowiązku utrzymania rodziny".
      • corgan1 Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 16.08.09, 15:58
        > Czy Ty jesteś katoliczką, że się tak przejmujesz tym co głoszą
        > hierarchowie?

        Czyli ja będąc niefeministą (podobnie jak 99% społeczeństwa) nie muszę się
        specjalnie przejmować co mówią feministki? ;)))))))
        • etzel Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 16.08.09, 20:02
          > Czyli ja będąc niefeministą (podobnie jak 99% społeczeństwa) nie muszę
          > się specjalnie przejmować co mówią feministki? ;)))))))

          Będąc niefeministą jesteś w opozycji do feministek a więc musisz się nimi
          interesować - jesteś od nich zależny. Gdy feministki zamkną swoją działalność
          straci rację bytu twoja antyfeministyczna postawa.
          • naimad.dangel Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 16.08.09, 22:17
            Bycie niefeministą i bycie antyfeministą znaczy to samo ?
            • etzel Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 17.08.09, 00:04
              > Bycie niefeministą i bycie antyfeministą znaczy to samo ?

              Wiem.
      • bertrada Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 16.08.09, 21:46
        > Czy Ty jesteś katoliczką, że się tak przejmujesz tym co głoszą hierarchowie?

        A skąd. Ateistka ze mnie z krwi i kości. Nawet się nad apostazją zastanawiam,
        tylko ze wcale a wcale nie uśmiecha mi stanąć oko w oko z proboszczem mojej
        parafii. Ale na krajową listę ateistów już się wpisałam. ;)
        Natomiast fragment wypowiedzi biskupiej wkleiłam, bo mnie rozbawił. Takie mam
        skrzywienie, że dla rozrywki czytuję wypowiedzi biskupów i forum fronda. To mi
        jeszcze ze szkoły zostało, jak na przerwach słuchaliśmy na klasowym radio "radio
        maryja", ku ogólnej uciesze gawiedzi.
    • corgan1 Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 16.08.09, 15:56
      > Oni mają chyba jakąś obsesję na punkcie kobiet.

      Nie mniejszą niż feministki na punkcie facetów ;))))))))
    • lstiti Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 16.08.09, 16:35
      > Najpierw Glemp, teraz Nycz. Oni mają chyba jakąś obsesję na punkcie kobiet.

      Najwyraźniej dawno z żadną nie byli ;)
      • corgan1 Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 16.08.09, 18:42
        > Najwyraźniej dawno z żadną nie byli ;)

        Czy pozwolenie na wypowiadanie się o kobietach jest uwarunkowane częstotliwością
        ich r...chania?

        A to działa też w drugą stronę - kobiety które dawno nie były z facetem może nie
        powinny się o nich wypowiadać? :)))
        • iluminacja256 Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 18.08.09, 10:30
          jezeli Pan walczacy ze
          > sterotypowym we wspolczesnym swiecie 'zamienianiem na lepszy
          model' nie powinie
          > n
          > chyba popadac w drugi stereotyp ' mlodej glupiutkiej ganiajacej za
          kasa'

          Dobrze by było, aby o rodzinie i pracy zarobkowej wypowiadał się
          ktoś kto ma jedno i drugie, a nie - nei ma zadnego, ale ma kasę i
          obiad od gosposi codzinnie na stole, a gacie wyprane przez siostrę
          zakonna.
          • iluminacja256 Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 18.08.09, 10:31
            Oczywiscie pierwszy cytat błedny.
    • rychu_taxi_drajwer Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 16.08.09, 18:44
      O, czyli emancypacja kobiet polega na panowaniu nad mężczyznami? Ciekawe.
      • maitresse.d.un.francais Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 16.08.09, 23:32
        Tak uważa KK.
    • ewelina_1 a śląski matriarchat? 17.08.09, 01:04
      Taki tekst w Piekarach Śl.?
      A najśmieszniejsze jest to, że Nycz chyba zapomniał, że w rdzennie
      śląskiej rodzinie panuje matriarchat. Mimo 3K. Nawet Kutz wspomina
      że zdanie babki czy matki było decydujące.
      • gotlama Re: a śląski matriarchat? 17.08.09, 17:02
        link dla tych w których pod koniec lata budzi się zwierzę leniwcem zwane ;)

        www.gender.pl/readarticle.php?article_id=40
        Gdy pierwszy raz o tym czytałam, to nieźle przecierałam oczy ze zdumienia.
        • bene_gesserit Re: a śląski matriarchat? 17.08.09, 20:37
          Jesli ktos opowiada o 'slaskim matriarchacie' to powinien przeczyta
          raczej to
          .
          • gotlama Re: a śląski matriarchat? 17.08.09, 22:22
            Bene wybacz, ale taki tekst mnie zraża:
            "Stałe odwoływanie się do dokumentów,
            rankingów, statystyk i annałów nie budzi zaufania. Nie wiemy, "kto mówi".
            Sorki, ale annały i dokumenty analizowane pod kątem: kto, dla kogo i PO CO to
            pisał - są jednym z najlepszych źródeł historycznych.
            Można zarzucić,że ktoś bezkrytycznie odwołuje się do danego dokumentu, ale
            potępiać za samo odwołanie?
            • bene_gesserit Re: a śląski matriarchat? 17.08.09, 23:40
              Obu naukowczyniom chodzilo o krytyke zrodel, czyli element
              warsztatu kazdego historyka. Nie potepiaja uzycia statystyk i
              odwolywania sie do nich, ale ich stronnicze i nieuczciwe
              wykorzystanie.
          • ewelina_1 Re: a śląski matriarchat? 17.08.09, 23:04
            Bene_gesserit, znam artykuł Smolorza i mniej więcej odpowiedź 2 pań.
            Jest sprzed kilku lat.
            Nie wiem, czy w ogóle znasz Smolorza. Pisze dość ciekawie, choć nie
            zawsze ma razję. Podobnie jest w tym artykule. Smolorz
            przejaskrawił, jednak nie oznacza to, że się całkowicie myli.
            Nie wiem, czy faktycznie w dniu wypłaty gdzieś przed bramami
            zakładów czekały żony, jednak faktycznie cała wypłata przynoszona
            była do domu i kładziona na stół wraz z paskiem. Najpierw
            przynoszona była własnej matce, potem żonie.
            Faktem też jest, że chłopak był przeznaczony do roboty.
            Dyskutowałabym o "przywileju" "drei K" - no ale to już bardziej
            polityka państwa niemieckiego.
            • bene_gesserit Re: a śląski matriarchat? 17.08.09, 23:36
              A faktem jest, ze kobieta byla przeznaczona do odpoczynku i
              obzerania meza, co Smolorz sugerowal az nadto jasno? Wszystkie
              watpliwej jakosci tezy MS zostaly obalone i zabite logika i
              znajomoscia realiow.

              Dyskuje nad tymi 'rewelacjami' pamietam z forum, jest gdzies w
              archiwum.
              • ewelina_1 Re: a śląski matriarchat? 18.08.09, 01:12
                bene_gesserit napisała:

                > A faktem jest, ze kobieta byla przeznaczona do odpoczynku i
                > obzerania meza, co Smolorz sugerowal az nadto jasno?
                Dlatego pisałam, że Smolorz przejaskrawił. Nie wiem czy jesteś ze
                Śląska. Być może ja patrzę na ten tekst trochę pod innym kątem.


                > Dyskuje nad tymi 'rewelacjami' pamietam z forum, jest gdzies w
                > archiwum.
                na tym forum? Bo wyszukiwarka nic nie znajduje (np. po nazwisku
                Smolorz).
                • bene_gesserit Re: a śląski matriarchat? 18.08.09, 11:53
                  Przeczytaj artykul krytyczny-odpowiedz na te smolorzowe rewelacje.
                  Link jest tu gdzies powyzej.

                  A tamtej dyskusji isotnie nie da sie znalezc, ale dobrze ja
                  pamietam.
                  • sabinac-0 Re: a śląski matriarchat? 18.08.09, 17:24
                    Nie jestem Slazaczka ale urodzilam sie i wychowalam na Slasku.
                    Przede wszystkim artykul mowil wylacznie o rodzinach gorniczych, tak jakby zadne
                    inne nie mieszkaly w tym regionie.
                    Ale dobrze, niech bedzie o gornikach.

                    Czesc zon gornikow nie pracowala i do dzis nie pracuje. Nie wiem czy to taki
                    miod. Kto teoretycznie "nie pracuje" nie ma tez prawa do odpoczynku. W wolne dni
                    panowie siedza przy kufelku a ich zony biegaja gotujac i obslugujac biesiadnikow.

                    Posiedzenia przy piwie to ulubiona rozrywka Slazakow, dostepna tylko mezczyznom
                    - kobieta pijaca piwo w barze to straszny obciach.
                    Wiele kobiet odbieralo im wyplate juz pod brama bo nierzadkim zjawiskiem bylo
                    przepicie calej wyplaty z kolegami po wyjsciu z roboty.
                    Slaski matriarchat najlepiej ilustruje popularny dowcip:
                    Wraca Masztalski do domu podpity i pyta tesciowej - "no, kto tu rzadzi?" ,
                    tesciowa na to "jasne ze ja i moja dzioucha!" - "To rzadzcie dobrze" - odpowiada
                    Masztalski - "bo wlasnie przepilem cala wyplate".

                    W tradycyjnej slaskiej rodzinie zona nigdy nie siada do stolu z rodzina - tylko
                    ich obsluguje a sama je w kacie resztki po nich - m.in. dlatego tyja bo szkoda
                    im czegokolwiek wyrzucic. W wielu rodzinach ten zwyczaj utrzymuje sie do dzis.

                    Slazaczki ktore pracuja, po pracy musza sprzatac (bo Slazacy lubia mieszkanie
                    "na blysk" i potrafia pobic zone za nie dosc czyste okna), gotowac obiad z kilku
                    dan, robic wszystko przy dzieciach podczas gdy ich mezowie, wrociwszy ze swojej
                    pracy, odpoczywaja na kanapie.
                    Dla Slazaka wykonanie jakiejkolwiek pracy w domu jest wstydem i degradacja.
                    • ewelina_1 Re: a śląski matriarchat? 18.08.09, 18:52
                      Sabinac-0, w większości się mogę z Tobą zgodzić. Natomiast co do
                      tego fragmentu:
                      "W tradycyjnej slaskiej rodzinie zona nigdy nie siada do stolu z
                      rodzina - tylko
                      > ich obsluguje a sama je w kacie resztki po nich - m.in. dlatego
                      tyja bo szkoda
                      > im czegokolwiek wyrzucic. W wielu rodzinach ten zwyczaj utrzymuje
                      sie do dzis.
                      >
                      > Slazaczki ktore pracuja, po pracy musza sprzatac (bo Slazacy lubia
                      mieszkanie
                      > "na blysk" i potrafia pobic zone za nie dosc czyste okna), gotowac
                      obiad z kilk
                      > u
                      > dan, robic wszystko przy dzieciach podczas gdy ich mezowie,
                      wrociwszy ze swojej
                      > pracy, odpoczywaja na kanapie.
                      > Dla Slazaka wykonanie jakiejkolwiek pracy w domu jest wstydem i
                      degradacja."

                      mam pytanie. Czy znasz takie śląskie rodziny? I czy na pewno wiesz,
                      że są śląskie? Tu dopisze aby być dobrze zrozumianą, że dla mnie
                      Ślązak to rdzenny Ślązak, a nie mieszkaniec Śląska. To nie jest
                      ironia, piszę poważnie.
                      • sabinac-0 Re: a śląski matriarchat? 19.08.09, 17:06
                        ewelina_1 napisała:

                        > mam pytanie. Czy znasz takie śląskie rodziny? I czy na pewno wiesz,
                        > że są śląskie? Tu dopisze aby być dobrze zrozumianą, że dla mnie
                        > Ślązak to rdzenny Ślązak, a nie mieszkaniec Śląska. To nie jest
                        > ironia, piszę poważnie.

                        Tak, znam takie slaskie rodziny. Przez caly czas pisalam o RDZENNYCH Slazakach
                        ktorych znam osobiscie.
                        • ewelina_1 Re: a śląski matriarchat? 20.08.09, 00:11
                          > Tak, znam takie slaskie rodziny. Przez caly czas pisalam o
                          RDZENNYCH Slazakach
                          > ktorych znam osobiscie.
                          Wierzę. Oczywiście rozumiem, że do rdzennych nie zaliczałaś
                          mieszkających na Śląsku od 3 pokoleń. Nie odbieraj tego jako
                          czepianie się.
                          • sabinac-0 Re: a śląski matriarchat? 21.08.09, 11:05
                            Opisalam znane mi rodziny - utrzymujace slaskie tradycje, mowiace po slasku,
                            mieszkajace na osiedlach familokow w okolicach Rudy Slaskiej.
                            Nie zagladalam im w drzewo genealogiczne ani nie przeprowadzalam badan
                            genetycznych na "autentycznosc".
                            Wiekszosc z nich to rodziny pielegniarek ze szpitala w ktorym kiedys pracowala
                            moja mama.
                            Pamietam jak te pielegniarki opowiadaly ze ich mezowie sa zadowoleni gdy one
                            pracuja na nocnych dyzurach - bo wtedy caly dzien moga poswiecic na gotowanie i
                            pucowanie mieszkania i jest "normalnie czyli jakby baba nie chodzila do roboty".
                            • ewelina_1 Re: a śląski matriarchat? 21.08.09, 21:00
                              Ok sabinac-0, wierzę Ci, mimo, że dla mnie te teksty brzmią trochę abstrakcyjnie.
                              Niestety nie znam okolic Rudy Śląskiej.
                              A z tą "autentycznością" to chodziło bardziej o coś innego. Żadne sprawdzanie
                              drzewa genealogicznego. Trochę opisowo wytłumaczę. Pierwszy większy napływ
                              Polaków na Śląsk, najczęściej do pracy, zaczął się już od II poł. XIXw., potem
                              20-lecie międzywojenne, a najwięcej po 1945r. Ci z XIXw. często samotnie
                              lądowali w środowiskach preferujących niemieckojęzyczność (kiedyś Śląsk był
                              dwujęzyczny), więc sami też się tacy po pewnym czasie stawali by po 1945r.
                              zostać wysiedlonym jako... Niemcy.
                              Jednak późniejsza reszta często zamieszkiwała, że tak powiem, w enklawach.
                              Szczególnie po 1945, kiedy wysiedlano całe miasta. Dlatego jak dziś słysze, że
                              ktoś autorytatywnie stwierdza, że na Śląsku nie mówi się w ogóle po śląsku itd.
                              bo był np. w Bytomiu to ręce i nogi opadają. Bo kto ma tam mówić po śląsku,
                              skoro Bytom został wysiedlony i dziś mieszkają tam Lwowiacy? Od powietrza się
                              przecież śląskich tradycji nie przejmuje.
                              Oczywiście są tacy, którzy trochę tej śląskości lizną, np. pracując na -niech
                              już będzie- kopalni: łapią niektóre słówka, przejmują niektóre zwyczaje jak np.
                              tyta pierwszoklasisty, kołocze weselne czy roczki. I ja znam takie rodziny,
                              które właśnie trochę tej śląskości liznęły, nauczyły się paru słówek,
                              najczęsciej aby szpanować przed resztą rodziny z Małopolski :) ale mimo
                              mieszkania od 3 czy 4 pokoleń na Śląsku nie mają ochoty, że tak to nazwę, na
                              integrację ze Ślązakami (nie oceniam tego negatywnie!). Z zewnątrz mogą wyglądać
                              na śląskie rodziny, ale znając ich, wie się że nie są śląską rodziną. I dodam tu
                              jeszcze, skąd wiem o tych 3 czy 4 pokoleniach, aby ktoś nie myślał że ja
                              śledztwo robię. :) To przypadek. Np. w radio mówią o rocznicy powstań i wtedy
                              taki ktoś sam od siebie się chwali, że jego pradziadek przyjechał na Śląsk aby
                              walczyć w powstaniach, ale potem po zakończeniu został na miejscu, znalazł pracę
                              i ściągnął swoją żonę. Często się określają podobnie jak Ty, że mieszkają na
                              Śląsku od pokoleń ale nie są Ślązakami. Proszę nie sugerować, że odbieram to
                              negatywnie. Przeciwnie - szacunek.
                              Sabinac-0, jeśli dla Ciebie ten opis jest oczywistą oczywistością, to wypacz,
                              potraktuj to jako opis dla tych, którzy tylko czytają ten wątek i wiele rzeczy
                              nie znają.
                              • ewelina_1 Re: a śląski matriarchat? 21.08.09, 21:03
                                ups, w ostatnim zdaniu miało być "wybacz a nie wypacz. :)
                  • ewelina_1 Re: a śląski matriarchat? 18.08.09, 18:40
                    Bene, nie potrzebnie się unosisz (tak to odebrałam). Jestem po tej
                    samej stronie co Ty. Pisząc o śląskim matriarchacie nie myślałam o
                    jakimś tam tekście Smolorza a odwoływałam się do słów Nycza. Na
                    przykład na forum emama jest sporo wątków od zrozpaczonych kobiet,
                    które skarżą się że muszą prosić męża o pieniądze. Dla mnie to
                    abstrakcja, bo mężczyzna przynosił swoją całą wypłatę do domu i
                    dawał najpierw matce, a po ślubie - żonie. Więc faktycznie pieniadze
                    miała ona. Podobnie decyzje dotyczące rodziny nie były podejmowane
                    tylko przez niego, a raczej wspólnie. Można by to nazwać jakąś formą
                    partnerstwa. Na pewno jednak nie byłby to taki poziom bezwzględnego
                    matriarchatu, jak to opisał Smolorz. Dlatego napisałam o
                    przejaskrawieniu. Nie twierdzę, że to przejaskrawienie nie jest
                    wkurzające, ale w tej chwili nie chcę sobie dodatkowo ciśnienia
                    podnosić komentując tekst Smolorza, bo wiem, że ten typ tak ma. A
                    wiem, bo Smolorz pisze na różne tematy od wielu lat.
                    A wracając do Nycza. Jego słowa deptały czy wręcz degradowały
                    pozycję własnie tych kobiet, o których piszę, bo wg. Nycza mają
                    siedzieć cicho, nie wychylać się itd.
                    • bertrada Re: a śląski matriarchat? 19.08.09, 17:33
                      > przykład na forum emama jest sporo wątków od zrozpaczonych kobiet,
                      > które skarżą się że muszą prosić męża o pieniądze. Dla mnie to
                      > abstrakcja, bo mężczyzna przynosił swoją całą wypłatę do domu i
                      > dawał najpierw matce, a po ślubie - żonie.

                      Tylko, że to nadal nie jest dowód na matriarchat. To jest tylko dowód na to, że
                      tak mężczyznom było wygodniej. Dawał żonie wypłatę i miał święty spokój. Nic go
                      nie obchodziło. Szedł sobie po pracy z kumplami na piwo albo siadał w domu przed
                      telewizorem i o nic nie musiał się martwić. Pełna obsługa, rachunki popłacone,
                      zakupy porobione, ugotowane, posprzątane, wyprane, itp. Po prostu mógł wieść
                      życie wiecznego dziecka, z tą różnicą, że zamiast do szkoły szedł do pracy a
                      zamiast pograć w piłkę po południu szedł na piwo do knajpy. Może jeszcze zamiast
                      odrabiania lekcji czasem musiał coś naprawić w domu.
                      • ewelina_1 Re: a śląski matriarchat? 19.08.09, 23:47
                        > Tylko, że to nadal nie jest dowód na matriarchat. To jest tylko
                        dowód na to, że
                        > tak mężczyznom było wygodniej. Dawał żonie wypłatę i miał święty
                        spokój. Nic go
                        > nie obchodziło. Szedł sobie po pracy z kumplami na piwo albo
                        siadał w domu prze
                        > d
                        > telewizorem i o nic nie musiał się martwić. Pełna obsługa,
                        rachunki popłacone,
                        > zakupy porobione, ugotowane, posprzątane, wyprane, itp.
                        Powiem tak, z moich skromnych doświadczeń i obserwacji, ja raczej
                        takich zachowań nie zauważyłam. Może dlatego że wiekszość krewnych
                        oraz koleżanki szkolne, mieszkała w domach jednorodzinnych. A w domu
                        zawsze się znajdzie jakaś robota.
      • bene_gesserit Re: a śląski matriarchat? 17.08.09, 20:36
        I to jest matriarchat?
      • bertrada Re: a śląski matriarchat? 17.08.09, 20:58
        A jaka jest definicja matriarchatu? W rodzinach, gdzie mężczyźni pracowali cały
        dzień poza domem, to rządy kobiety w domu, były naturalną konsekwencją tego
        stanu rzeczy. Tylko jeszcze trzeba zdefiniować te rządy. Bo to, że kobieta
        decyduje gdzie, kiedy, co i komu kupić, co ugotować, jak wyposażyć mieszkanie
        itp, jeszcze nie oznacza, że rodzina jest matriarchalna. Po prostu chłopu, który
        wraca zmęczony wieczorem do domu, najwyraźniej się nie chce zajmować takimi
        rzeczami. Natomiast to kto podejmował kluczowe decyzje dotyczące np
        poważniejszych wydatków, kształcenia dzieci, lokowania pieniędzy, przeprowadzek,
        wyjazdów, jest mocno dyskusyjne.
        • ewelina_1 Re: a śląski matriarchat? 17.08.09, 22:42
          Natomiast to kto podejmował kluczowe decyzje dotyczące np
          > poważniejszych wydatków, kształcenia dzieci, lokowania pieniędzy,
          przeprowadzek
          > ,
          > wyjazdów, jest mocno dyskusyjne.
          No właśnie o te kluczowe decyzje też chodzi.
          W moich rodzinach najważniejsze decyzje podejmowało się wspólnie.
          Decyzje o budowie domu, o kształceniu dzieci, o wyjeździe na stałe
          do Niemiec. Nawet decyzja o uczestnictwie w powstaniach śląskich
          była wspólna. Choć i tak ostateczne zdanie należało do niej.
          • bertrada Re: a śląski matriarchat? 17.08.09, 23:27
            Ale czy jednostkowe przypadki to cały ówczesny świat? Z moich opowieści
            rodzinnych też jawi się obraz praprababki, która trzymała prapradziadka pod
            pantoflem. Co więcej, jak zmarła, to rządy w domu przejęła jej najstarsza córka.
            Miała wtedy niewiele ponad 20lat. Do tego stopnia, że ojcu nie pozwoliła się
            ożenić. Przyprowadził sobie co prawda jakąś połowicę (nie wiem czy się z nią
            ożenił, czy tylko miał taki zamiar), ale została ona przez niedoszłą pasierbicę
            wywalona z domu. Dziadek grzecznie się z tym pogodził i resztę życia spędził
            jako wdowiec. A była to Galicja końca XIX i początku XXw. Nie powiedziałabym, że
            te tereny były matriarchalne. Podobnie było w rodzinie babci ze strony ojca.
            Prababka też w domu rządziła a jej mąż nie miał nic do gadania. Nawet o
            pieniądze musiał prosić. A w przedwojennej Polsce wschodniej też raczej
            matriarchatu nie było.

            To jak układają się stosunki w danej rodzinie nie tyle zależy od systemu
            społecznego, tylko od osobowości małżonków. Osoba energiczna i operatywna zawsze
            będzie mieć pod pantoflem kogoś kto jest dupą wołową. Nawet nie musi być
            despotą, bo ta druga osoba o prostu się jej sama podda. W tych obu przypadkach z
            mojej rodziny, tak właśnie było. Prapradziadek to podobno masakra. To żona mu
            pracę załatwiła, to żona dbała o finanse, ona decydowała o tym w co zainwestować
            oszczędności, to ona decydowała o tym żeby dzieci do szkół wysyłać, itp. A jej
            córka po prostu odziedziczyła po matce charakter. Nie było dla niej rzeczy
            niemożliwych. Nawet syna z Oświęcimia wyciągnęła. A męża też trzymała krótko.

            A problem z patriarchatem polega na tym, że w momencie jak to mężczyzna jest
            pantoflarzem, to mimo wszystko ma jakieś możliwości manewru i dla rodziny jest
            kimś ważnym. Daje jej oparcie finansowe i szacunek społeczny. I nawet jak nie ma
            wiele do gadania, to jak wraca do domu to i tak wszyscy koło niego skaczą.
            Natomiast jak stroną zdominowaną jest kobieta, to nie jest lekko.
            • ewelina_1 Re: a śląski matriarchat? 18.08.09, 01:06
              bertrada napisała:

              > To jak układają się stosunki w danej rodzinie nie tyle zależy od
              systemu
              > społecznego, tylko od osobowości małżonków. Osoba energiczna i
              operatywna zawsz
              > e
              > będzie mieć pod pantoflem kogoś kto jest dupą wołową.
              Masz rację.
              Ja nie chcę sugerować, że wcześniejszy opis był w 100% rodzin. Nie
              twierdzę, że wówczas nie było przemocy w rodzinie. Jednak z tego co
              zauważyłam, moja rodzina nie była jakimś wyjątkiem. Smolorz przecież
              też jest z takiej rodziny.
              Kutz twierdzi, że kultura śląska to relikt matriarchatu celtyckiego.
              Moim zdaniem przegiął z nawiązaniem do Celtów.

              Jednak taki model rodziny wcale nie musi być taki dziwny. Śląsk
              jednak inaczej kształtował się niż Polska. Celowo rozdzieliłam
              tutaj, gdzyż Śląsk przez około 7 wieków nie należał do Polski.
              Ponadto wpływ też mógł mieć przemysł i związane z tym częste wypadki.
              Oczywiście ja nie wypowiadam się tutaj o możliwościach kobiet poza
              rodziną. Nie wypowiadam się też o rodzinach osób przyjezdnych. Też
              tych, którzy przyjechali na Śląsk około 100 lat temu. Bo przeciez
              nie musieli/ nie muszą przyswoić sobie śląską kulturę.
              • iluminacja256 Re: a śląski matriarchat? 18.08.09, 10:40
                No dobra, a co sie stalo, jak ten przemysł szlag trafił? Slask stał
                sie jednym z najbiedniejszych obszarów Polski, z najwiekszą iloscia
                patologii i wódki poza sciana wschodnia i moja cudowną Łodzia, która
                zniszczono od a do z SWIADOMIE. Kiedyś Wyborcza puscila artykuł o
                prostytucji sląskich zon, które zaczyanły zycie własnie tak typowo
                po sląsku, z męzem górnikiem, a potem ten maz stracił pracę , no i
                zaczęło sie myslenie z czego tu dzieci utrzymać - a sasiad był
                chętny... Straszne pieklo rozpętało sie na forum pod tym artykułem .
                Po prostu Sląsk z tego względu, ze w duzej mierze poniemiecki, miał
                wieksze zamiłowanie do porządku - ale zeby od razu matriarchat...Oj,
                obawiam sie, z e porównywanie Sląska przedwojennego i dzisiejszego
                to tak jakby porówbywać przedwojenną i obecną Warszawę.
                • ewelina_1 Re: a śląski matriarchat? 18.08.09, 16:30
                  > No dobra, a co sie stalo, jak ten przemysł szlag trafił? Slask
                  stał
                  > sie jednym z najbiedniejszych obszarów Polski,
                  Nie zaprzeczam.

                  > Po prostu Sląsk z tego względu, ze w duzej mierze poniemiecki,
                  miał
                  > wieksze zamiłowanie do porządku - ale zeby od razu
                  matriarchat...Oj,
                  > obawiam sie, z e porównywanie Sląska przedwojennego i dzisiejszego
                  > to tak jakby porówbywać przedwojenną i obecną Warszawę.
                  nie porównuję. Na dzisiejszym Śląsku zostało tylko około 30%
                  Ślązaków. Reszta jest najczęściej w Niemczech. Jednak to nie
                  wyklucza że spora część z tych 30% nadal kontunuuje swoją tradycję.
                  I to do nich się właściwie odnosiłam.
                  Poza tym nie każda rodzina górnicza to Ślązacy. Powiedziałabym -
                  wręcz przeciwnie, bo po wojnie na Śląsk do kopalń i hut ściągano
                  setki ludzi z Polski na miejsce wysiedlonych Ślązaków. Praktycznie
                  cały Bytom, Gliwice czy Zabrze były po wojnie wysiedlone. Przywileje
                  górnicze miały zachęcić do przyjazdu. Dlatego dzisiaj Ślązacy są
                  mniejszością na własnej ziemi. No ale nie rozpisuje się więcej bo to
                  nie jest tematem wątku.
                  • naimad.dangel Re: a śląski matriarchat? 18.08.09, 16:42
                    Z tą największą biedą w Polsce to nie prezsadzajmy. Były trudne okresy górnictwa. Są olbrzymie problemy społeczne związane z wczesnymi emeryturami ..., ale śląsk był od dość dawna jednym z bogatszych rejonów Polski (nie zawsze Polski) i dalej jest. Wystarczy używać do pomiarów bogactwa metryk, nie preferujących aglomeracji względem konurbacji lub uwzględniających całe regiony, a nie ich największe miasta.
            • naimad.dangel Re: a śląski matriarchat? 18.08.09, 12:49
              Patriarchat
              ad.1) dominująca rola ojca w rodzinie; system społeczno –rodzinny, ideologiczny i polityczny, w którym mężczyźni poprzez użycie siły lub poprzez rytuał, tradycję, prawo i język, zwyczaje, edukację i podział pracy określają, jakie zadania wykonywać będą kobiety.
              ad.2) "Osoba energiczna i operatywna zawsze będzie mieć pod pantoflem kogoś kto jest dupą wołową...A problem z patriarchatem polega na tym, że w momencie jak to mężczyzna jest pantoflarzem, to mimo wszystko ma jakieś możliwości manewru i dla rodziny jest kimś ważnym. " Patriarchat - system społeczno-rodzinno ideologiczny i polityczny, w którym mężczyzna "dupa wołowa" ma sie lepiej niż jego analogiczny kobiecy odpowiednik, bo co prawda nie ma nic do powiedzenia, ale i tak "jest kimś ważnym".
              • naimad.dangel Re: a śląski matriarchat? 18.08.09, 12:54
                Zaczynam rozumieć motywację parytetów ... . Walczymy o to, żeby wszystkie "dupy wołowe" były tak samo ważne.
    • gazeta_mi_placi Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 17.08.09, 10:07
      Najwięcej o kościele mają do powiedzenia osoby,które ostatnio były tam (nie
      licząc ślubów znajomych itp.) z własnej i nieprzymuszonej woli 10-15 lat temu.
      • chicarica Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 17.08.09, 18:30
        Najwięcej na temat rodziny, roli kobiet jako żon i matek mają do powiedzenia
        faceci, którzy rodziny nie założyli i nie mają (przynajmniej oficjalnie) żon i
        dzieci.
        W takim razie osoby, o których piszesz, mają przewagę o tyle, że w ogóle "been
        there, done that".
    • margot_may Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 17.08.09, 12:28
      Oni chyba wyczuwają, że to pokolenie kobiet dorastające na necie, będzie powoli
      odchodzić od wychowywania dzieci w religijny sposób. W Polsce to kobiety głównie
      o to dbają-o takie rzeczy typu zmów paciorek, idziemy do kościółka.
      I stąd te grzmiące kazania.
      • bene_gesserit Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 17.08.09, 12:47
        Jesli maja troche oleju w glowie, to wiedza, ze kazania w Polsce
        przynosza raczej odwrotny skutek.
      • iluminacja256 Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 18.08.09, 10:43
        No to skoro to wyczuwają, a opowiadaja takie dyrdymaly, to chyba sa
        głupi...
    • six_a Re: nowy wątek 17.08.09, 17:35

      "Kongres Kobiet Polskich proponuje ustawowy 50-proc. parytet na listach
      wyborczych. Pani w 2002 r. była przeciw. Mówiła pani: "Parytet miałby taki
      skutek, że jeśli gdzieś byłoby za mało kobiet, to musiałaby awansować kobieta,
      choć to mężczyzna byłby lepszy. Chciałabym, by zawsze wygrywał lepszy, bez
      względu na płeć". Teraz jest pani za parytetem. Dlaczego?

      - Bo przez siedem lat sytuacja kobiet się nie zmieniła. Mówieniem o
      dyskryminacji kobiet nie udało się, niestety, zmienić naszej mentalności, przede
      wszystkim mentalności mężczyzn. Tylko parytet jest wstanie przyspieszyć zmiany
      świadomości. Właśnie dziś o tych zmianach będziemy rozmawiać z abp. Nyczem.

      to dopiero będą ciekawe rozmowy;)

      całość
      • benek231 Re: nowy wątek 17.08.09, 19:09
        six_a napisała:
        >
        > - Bo przez siedem lat sytuacja kobiet się nie zmieniła. Mówieniem o
        > dyskryminacji kobiet nie udało się, niestety, zmienić naszej mentalności,
        przede wszystkim mentalności mężczyzn. Tylko parytet jest wstanie przyspieszyć
        zmiany świadomości. Właśnie dziś o tych zmianach będziemy rozmawiać z abp.
        Nyczem.

        >
        > to dopiero będą ciekawe rozmowy;)

        No wlasnie :O) Zupelnie jakby nie zdawala sobie sprawy w jak niwygodnej pozycji
        stawia Nycza, ktory:


        >>Kościół pozostanie konserwatywny w nauczaniu i przypominaniu o godności
        kobiety, która bierze się z macierzyństwa i rodzicielstwa, a służy rodzinie i
        wychowaniu - zadeklarował podczas pielgrzymki kobiet i dziewcząt do Piekar
        Śląskich metropolita warszawski abp Kazimierz Nycz.>>


        Innymi slowy kk stara sie wiesc stado do garow a Kaminska udaje sie do
        niego (po pomoc?) w ustanowieniu parytetow czyli zmiane kierunku marszu stada na
        od garow. Ciekawe czy ja poblogoslawi :O)

        A moze przy okazji mogla by poprosic Nycza o wsparcie na polu kaplanstwa kobiet(?)




        • margot_may Re: nowy wątek 17.08.09, 23:44
          Prawdopodobnie wywiad był przeprowadzony przed wygłupieniem się Nycza.
          • benek231 Re: nowy wątek 18.08.09, 00:00
            margot_may napisała:

            > Prawdopodobnie wywiad był przeprowadzony przed wygłupieniem się Nycza.

            *Czy sugerujesz, ze poglad kk na miejsce kobiety w spoleczenstwie nie byl wtedy
            znany?
            • margot_may Re: nowy wątek 18.08.09, 02:13
              Sugeruję, że przed wypowiedzią był możliwy konsensus typu lubimy się bardzo,
              trudno udawać, że się zgadzają po takiej wypowiedzi.

              Z drugiej strony nie wiem po ona chce z nim gadać, pewnikiem po to, by go
              przekonać, aby nie wypuszczał takich śmierdzących gazów w przestrzeń publiczną.
              Ale ją ubiegł niestety.
    • benek231 Klesze konfabulacje czyli nic nowego... 17.08.09, 18:47
      >>Kobiety - wzorem Maryi - nie powinny natomiast poddawać się w swojej życiowej
      misji wobec problemów w rodzinie czy małżeństwie. Wiele z takich problemów
      dotyczących m.in. wychowania - wskazał abp Nycz - można i należy w Polsce
      rozwiązać. To np. kwestie przeciążenia pracą czy związanych z tym sugestii, by
      kobiety oderwały się od rodziny i wychowania dzieci.>>

      Kobiety nie moga, "wzorem Maryi" rozwiazywac problemow zwiazanych z wychowaniem
      gdyz NT kmpletnie nic nie mowi na ten temat. Maria rodzi syna a nastepnie kilka
      razy wystepuje na samym koncu jego doroslego juz zycia. Klecha wymyslil kolejna
      bzdure.
      • bertrada Re: Klesze konfabulacje czyli nic nowego... 17.08.09, 19:44
        > Kobiety nie moga, "wzorem Maryi" rozwiazywac problemow zwiazanych z
        wychowaniem gdyz NT kmpletnie nic nie mowi na ten temat. Maria rodzi syna a
        nastepnie kilka razy wystepuje na samym koncu jego doroslego juz zycia. Klecha
        wymyslil kolejna bzdure.


        Jak to NT nic nie mówi o dzieciństwie Jezusa. Jasno i wyraźnie mówi, że był on
        wychowywany kompletnie bezstresowo. Robił co chciał i jak chciał. A jak rodzice
        raz się na niego wkurzyli, że dał nogę z domu i nic nikomu nie mówiąc, poszedł
        prawić swoje mądrości, to jeszcze ich opierniczył, żeby się nie wtrącali i nie
        przeszkadzali mu w rozwoju kariery. ;))
        • iluminacja256 Re: Klesze konfabulacje czyli nic nowego... 18.08.09, 10:49
          Cholera, najgorsze jest to, z e masz rację :) Ten mlody Jezus to
          coś miezy emo a hippisem, na dodatek ojczym musiał sam załatwić mu
          robotę przy ciesielce, bo inaczej facet by chodził i tylko gadał do
          ludzi :)

          Nie wiem za bardzo w czym te kobiety mogłyby sie wzorowac na Maryi
          skoro ona urodziła JEDNO dziecko,ktre nawiaało z domu do swiatyni,
          a jak poszła go szukc, to ono jeszcze ją opieprzyło, potem widziana
          była na czyimś weselu w Kanie, gdzie zauwazyła, ze wino sie
          skończyło, a na końcu , czyli po 33 latach stała pod krzyzem, na
          którym powiesili jej syna za te głupoyu, które gadał, które jej
          jako matce zapewne nie bardzo przypadały do gustu...No nie ma to jak
          mieć wzór osobowy spieprzonego doszczetnie zycia i martwego syna...
          • bene_gesserit Re: Klesze konfabulacje czyli nic nowego... 18.08.09, 17:13
            Smichy-chichy, a w kazaniu chodzilo nie o emo i hippisa, ale
            wzorzec kobiecego poswiecenia i pokory. Jedyna kobieta, ktora sie
            naprawde w KK liczy - obojetnie od tego, kim i jaka naprawde byla -
            jest w tej chwili slodka, slaba figurka z pokornie pochylona
            glowka, nikim wiecej.
            • naimad.dangel Re: Klesze konfabulacje czyli nic nowego... 21.08.09, 08:45
              Może rozumienie roli Maryji w kościele zależy od jakichś predyspozycji intelektualnych albo ich braku niemniej zawsze mi się wydawało, że Maryja jest kwintesencją piękna, siły, mądrości i pokory.
              Przy okazji nie jest to jedyna kobieta, która się w kościele liczy, choć z pewnością ma w nim dość wyjątkowe miejsce.
              Nota bene dużo bardziej rozpowszechnionym stereotypem oddającym w jakimś sensie relacje damsko męskie, szerzonym n.p. przez Dominikanów jest podkreślanie piękna kobiety i siły(+pokory) mężczyzn jako atrybutów wręcz niezbędnych do tworzenia zdrowych relacji damsko-męskich. I w tym sensie na pewno kościół podkreśla odmienne predyspozycje i role mężczyzn i kobiet. Ale nie przy garach tylko w oblubieńczej miłości. Czy to podtrzymuje biologiczno-kulturowy mit o naturalność związków damsko męskich i asymetrii tych pozornie bardziej symetrycznych - być może. Czy podtrzymuje gorszące stereotypy, że kobieta jest inna niż mężczyzna - na pewno. Ale dobry stereotyp nie jest zły np. 2+2=4. Wyuczone schematy się czasem przydają, nawet jeśli nie wyrażają pełnej prawdy, są do zmiany(bo jedyne co można ze stereotypem zrobić to zamienić go na inny) przeważnie jeśli przynoszą więcej szkód niż korzyści.
              • bene_gesserit Re: Klesze konfabulacje czyli nic nowego... 21.08.09, 12:15
                Co to jest milosc oblubiencza i jak sie w niej objawia pokora
                kobiet?
                • naimad.dangel Re: Klesze konfabulacje czyli nic nowego... 21.08.09, 14:35
                  Miłość oblubieńcza to jak sama nazwa wskazuje miłość między oblubienicą, a oblubieńcem.
                  Może niejasno napisałem, ale wydaje mi się, że jeśli o czyjejś pokorze w kontekście miłości obluczbieńczej pisałem to o pokorze mężczyzn, także jeśli pytasz o coś konkretnie, to rozwiń proszę.
        • gazeta_mi_placi Re: Klesze konfabulacje czyli nic nowego... 21.08.09, 08:56
          bertrada napisała:

          > > Kobiety nie moga, "wzorem Maryi" rozwiazywac problemow zwiazanych z
          > wychowaniem gdyz NT kmpletnie nic nie mowi na ten temat. Maria rodzi syna a
          > nastepnie kilka razy wystepuje na samym koncu jego doroslego juz zycia. Klecha
          > wymyslil kolejna bzdure.

          >
          > Jak to NT nic nie mówi o dzieciństwie Jezusa. Jasno i wyraźnie mówi, że był on
          > wychowywany kompletnie bezstresowo. Robił co chciał i jak chciał. A jak rodzice
          > raz się na niego wkurzyli, że dał nogę z domu i nic nikomu nie mówiąc, poszedł
          > prawić swoje mądrości, to jeszcze ich opierniczył, żeby się nie wtrącali i nie
          > przeszkadzali mu w rozwoju kariery. ;))

          To się nazywa wychowanie bezstresowe :)

          P.s.Zawsze mnie to frapowało: czy jeżeli nawet w ciążę zajdzie dziewica(jest
          taka minimalna możliwość) to chyba niemożliwe jest aby nią pozostała po
          porodzie??? Zwłaszcza,że w tamtym czasach nie było raczej CC :/
          • bene_gesserit Re: Klesze konfabulacje czyli nic nowego... 21.08.09, 12:17
            Bo nie znasz znaczenia slowa, ktorego uzywasz.
            Dziewica to nie jest kobieta zapieczetowana blona, ale kobieta do
            chwili pierwszego stosunku plciowego.
    • andreas3233 Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 17.08.09, 19:43
      Zgoda: zadnej emancypacji!!!!
      Kobiety do: dzieci, kosciola i kuchni....
      • gotlama Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 17.08.09, 21:29
        A ty się gościu zaoraj na śmierć zarabiając na rodzinę, robiąc zakupy,remonty
        pranie, sprzątanie we wszystkich pomieszczeniach poza oczywiście kuchnią
        (zwłaszcza ubikacje i łazienki mają LŚNIĆ czystością), a firaneczki pościel i
        obrusiki mają być wybielone wykrochmalone i wyprasowane...
        O dbaniu o garderobę familii nie zapomnij. A ... jeszcze trawnik wykoś, śmieci
        wyrzuć ( bo do wyrzucenia trzeba z kuchni wyjść)auto serwisuj (i
        kosiarkę)itp.itd.cdn.

        Ty sobie uważaj coby Ci się życzenia nie spełniły, bo wiesz, że jak PanBozia
        kogoś szczególnie chce za głupotę pokarać - to spełnia nieopatrznie wyrażone
        życzenia. ;)
      • iluminacja256 Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 18.08.09, 10:53
        > Zgoda: zadnej emancypacji!!!!
        > Kobiety do: dzieci, kosciola i kuchni

        No cóz, skoro po dziś dzień wołasz do swojej matki: Kobieto, do
        kuchni albo kobieto, posciel mi łózko! - to rzeczywiscie, fajnie cię
        matka wychowała. Pasozyt , cham i palant:)
        • mijo81 Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 19.08.09, 00:27
          Przy takich tekstach dostajecie feminstycznego orgazmu :)
          Ja najbardziej lubię nazywać was 'lachonami'. O matko i córko...co
          się wtedy dzieje....aż miło popatrzeć :)
          • six_a Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 20.08.09, 00:54
            > Ja najbardziej lubię nazywać was 'lachonami'
            a "was" to jest kogo? masz na myśli jakiś real, no nie wiem - do żony tak się
            zwracasz, albo o żonie kumplom opowiadasz? do koleżanek w pracy? czy może masz
            na myśli anonimowe, tchórzliwe wypociny netowe?

            serio proponuję, podziel się tymi mądrościami z kimś realnym, to wypróbujesz ich
            siłę, bo tak to sam wiesz, jak jest. pies z kulawą nogą tych twoich żałośliwych
            zaczepek nie podchwytuje i psa z kulawą nogą to nie rusza, co tam sobie
            marudzisz klawiaturą. gwarantuję.
            • niklodek Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 21.08.09, 14:27
              Ludzie!! dziewica Maryja? Lachony? Czy wyście pospadali dopiero z drzew?Jeszcze
              moment, a będziemy się zastanawiać, czy wraz z błoną dziewiczą dziewczyny tracą
              duszę. Żałosne
            • mijo81 Re: Nie panuj nad mężczyzną, kobieto 22.08.09, 22:50
              six_a napisała:

              > > Ja najbardziej lubię nazywać was 'lachonami'
              > a "was" to jest kogo? masz na myśli jakiś real, no nie wiem - do
              żony tak się
              > zwracasz, albo o żonie kumplom opowiadasz? do koleżanek w pracy?
              czy może masz
              > na myśli anonimowe, tchórzliwe wypociny netowe?
              >
              > serio proponuję, podziel się tymi mądrościami z kimś realnym, to
              wypróbujesz ic
              > h
              > siłę, bo tak to sam wiesz, jak jest. pies z kulawą nogą tych
              twoich żałośliwych
              > zaczepek nie podchwytuje i psa z kulawą nogą to nie rusza, co tam
              sobie
              > marudzisz klawiaturą. gwarantuję.
              >

              Tak jak przypuszczałem...Rusza cię i to tylko ciebie, bo jak się ma
              wybujałe ego to tak jest.
              Trochę luzu nieszczęśliwa kobieto.
Pełna wersja