wizyta u ginekologa

IP: *.home.aster.pl 10.01.10, 14:24
Każda wizyta kończy sie moim płaczem i tekstem lekarza typu: "jest
pani histeryczką, ciekawe jak pani zamierza urodzić dziecko".
regulanie chordze na badania ginekologiczne i robie cytologie i co
roku jest ten sam problem, siadam na fotelu, lekarz wkłada wziernik,
a mnie zaczynają lecieć łzy z bólu, choć podobno to nie powinno
boleć wg lekarzy. co za tym idze jestem spięta cieżko przeprowadzić
prawidlowe badanie i pobrać ta nięszczesna cytologie. czy któraś z
was miała, ma podobne jak sobie z tym radzicie? Wiem mogę znowu w
przyszłym roku iść do innego ginekologa, ale nie o to mi chodzi.
    • Gość: aa Re: wizyta u ginekologa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.10, 14:29
      moze psycholog? a stosunki są dla ciebie bezbolesne i bezstresowe, czy tez Cie
      boli...?

      albo jestes zle zbudowana, albo Twoj problem jest na tle psychicznym.. po prostu
      boisz sie tego bolu, stresuje Cie ta sytuacja.. mam racje?
    • issey_miyake Re: wizyta u ginekologa 10.01.10, 14:43
      zmień lekarza - jeśli to łączy się z takimi komplikacjami to sądzę iż to nie
      problem. Lekarz nie ma prawa tak do Ciebie się odnosić.
      • Gość: janka Re: wizyta u ginekologa IP: *.dip.t-dialin.net 10.01.10, 14:55
        Boli cie, bo jestes spieta, jak jestes rozluzniona, to nicnie
        czujesz. Moja lekarka zawsze mowi, ze uwielbia mnie badac, a chodze
        co 6 miesiecy, bo jestem taka rozluzniona. To jest tez jej zasluga,
        bo ona caly czas mi cos opowiada, pyta o moje dzieci i smiejemy sie
        czesto, ale tez nigdy nie balam sie ginekologa, bo czego niby sie
        bac??? To lezy w twojej pssychice, tylko i wylacznie!
    • marzeka1 Re: wizyta u ginekologa 10.01.10, 14:58
      Zmień lekarza- po pierwsze. Po drugie- problem lezy w twojej psychice,
      spodziewasz się bólu, jesteś cała spięta i boli, gdybyś była rozluźniona,
      badanie byłoby bezbolesne (wiem, bo badano mnie i gdy byłam spięta, i gdy
      nauczyłam się rozluźniać). Dałabym sobie spokój z lekarzem, który nazywałby mnie
      histeryczką.
    • Gość: efka Re: wizyta u ginekologa IP: 81.13.218.* 10.01.10, 16:32
      A boli Cie podczas wkladania tamponu? Wspolzycia? Czy tylko podczas
      badania?
    • Gość: Gusia Re: wizyta u ginekologa IP: *.chello.pl 10.01.10, 17:11
      Też tak mam, ale moja ginekolożka stara się mnie "wyluzować", a nie
      mnie obraża. Zmień lekarza, weź przed wizytą coś na uspokojenie i
      będzie lepiej smile
    • Gość: gosc Re: wizyta u ginekologa IP: *.pete.cable.ntl.com 10.01.10, 17:21
      chodzę bo trzeba, jednak każda wizyta jest dla mnie nieprzyjemna i boli
      niezależnie od ginekologa. Zrelaksować i rozluźnić się nie potrafię, ale
      zaciskam zęby i jakoś te kilka minut na fotelu da się przeżyć, wolałabym już u
      dentysty pół dnia siedzieć i w zębach mieć grzebane hehe
      • Gość: misia Re: wizyta u ginekologa IP: *.home.aster.pl 10.01.10, 20:41
        dokładnie tak, chodzę do ginekologa bo muszę i też wolę siedzieć pół
        dnia u dentysty mieć leczenie kanałowe i inne rzeczy (3 lata nosiłam
        stały aparat ortodontyczny) więc uważam,że wiem co to ból i jak
        sobie z nim radzić. (zarzut ostatniego ginekologa, że nie radzę
        sobie z odrobiną bólu)
        Lekarzy ginekologów też zmieniałam chyba już u pięciu w ciagu
        ostatnich 4 lat odwiedziłam i za każdym razem jest podobnie. Może to
        faktycznie leży w mojej psychice i nie potrafie się rozluźnić nawet
        na te kilka minut do badania tylko jak mam sobie z tym poradzić. (Bo
        jakos w pomoc psychologa wątpie.) Nawet samo badanie brzucha czy
        podbrzusza przez chirurga powoduje, że jestem spięta i mam twardy
        brzuch ciężki do badania. do innych sytuacji nie zauważyłam aby przy
        stosunku mnie bolało, a tamponów nie noszę. Dziekuje wszystkim za
        pomoc i odpowiedzi czas zmierzyć się z problemem.
        • edytunia86 Re: wizyta u ginekologa 10.01.10, 21:32
          W moim przypadku jest tak , że że aż cała się trzęse wógle u
          lekarzy , ale też zdażaża się , że wógle się nie trzęse, mnie też
          zdażało się przy badaniu u ginekologa, że mnie bolało, ale u
          żadnego ginekologa jeszcze do tej pory niedażyło mi się śmiać , ani
          niestresować, ale u ginekologa jeszcze nigdy do tej pory nie
          usłyszałam , że jestem hipohondryczką, ale ktoś z lekarzy dał mi
          jasno do zrozumienia , że jestem nadwrażliwa. MNie do tej pory
          nigdy żaden psycholog nie pomógł. Przynajmniej jeśli chodzi o stres.
          Mnie też do tej pory niezdażyło się płakać z bólu , ale zdażyło się
          już to w poczekalni u dentysty z dwa lata temu jak miałam mieć
          wyrwany ząb, i w gabinecie u gastroenterologa. i nie raz w szpitalu
          m.in. też z bólu.
          • edytunia86 Re: wizyta u ginekologa 10.01.10, 21:39
            Ja zaczęłam chodzić do ginekologa bo ponieważ przyplątała mi się
            infekcja grzybicza i od tego zaczęło się wszystko.
            Jak byłam u ostatniego ginekologa i miałam pobrany wymaz to nic
            nawet nie poczułam.
            • edytunia86 Re: wizyta u ginekologa 10.01.10, 21:40
              Ale jak miałam typowe inne badanie ginekologiczne to mnie bolało.
              • edytunia86 Re: wizyta u ginekologa 10.01.10, 21:50
                Ja także chodze bo musze . Tym bardziej , że moja babcia jest po
                operacji ginekologicznej z powodu mięśniaków i w najbliżśzy
                czwartek jestem już umówiona ponieważ przedłużył mi się okres , a
                teraz już okresie.
                I po ostatniej miesiączce miałam skórcze m.in. w podbrzuszu.
                Spały mi też m.in. erytrocyty i napewno mam niższy chociaż
                jeszcze w normie poziom żelaza a jestem wegetarianką z powodu
                horoby metabolicznej gentycznej i musze przestrzegać tej diety
                ponieważ każda próba zjedzenia czegoś co nie mogę może skończyć
                się w moim przypadku jak jeszcze nigdy po stanach zaplny i po kamicy
                trzustkowej amylazą powyżej normy tak samao każdy , który może to
                spowodować i który nie wykluczone , że to spowodował, a jestem
                zmuszona brać takie leki bo bez nich mam stany depresyjne i nie daje
                rady.
                • railly Re: wizyta u ginekologa 12.01.10, 10:27
                  Naprawdę bardzo dużo zalezy od samego lekarza, od atmosfery jaka panuje w
                  gabinecie. Mój gin jest rzeczowy, ale i zwyczajnie sympatyczny, badanie nigdy
                  nie było więc dla mnie problemem. Po prostu: idę do lekarza, żeby mnie zbadał.
    • Gość: histeryczka Re: wizyta u ginekologa IP: 188.33.225.* 12.01.10, 14:47
      Rozumiem cię doskonale i ciesze się, że... nie jestem jedyna. Naprawdę, zawsze wydawało mi się, że to tylko ja jestem "dziwna".
      Ja trochę wiem na temat przyczyn mojego problemu, to mi pomaga. U ciebie też sa jakieś przyczyny. Ale najbardziej pomaga mi mąż. A co z Twoim Mężczyzną? Masz jakiegoś? to zabierz go ze sobą - to dobry test na przyszłe wspólne życie. Mój sobie poradził smile

      Bardzo starannie wybieram lekarza. nigdy nie idę przypadkowo - bo po co narażac się na niepotrzebne dodatkowe cierpienie? Pytam koleżanek, sprawdzam w internecie - to bardzo pomaga. I przede wszystkim informuję jaka jest sytuacja. Powiedz lekarzowi, że badania ginekologiczne są dla Ciebie bolesne i stresujące, że źle je znosisz psychicznie, że się boisz. To tez nie jest łatwe, też to dla mnie krępujące, przyznać się, że się boję... ale jednak lepiej jeśli lekarz wie, że może się spodziewać histerii bo wtedy też stara się, żeby do tego nie doszło - bo po co jemu to?
      Im tez zależy na spokojnym dniu pracy, przecież oni nie są tam po to, żeby się nad nami pastwić, tylko pomagać, a potem chcą iść do domu, napić sie spokojnie herbaty, a nie rozmyślać, że mieli "scenę" i co powinni byli zrobić albo powiedzieć.
      nie weim gdzie pracujesz, ale jak mam rozmowe z klientem i dojdzie do spięcia - to potem o tym myślę, czy zachowałam sie własciwie, czy mozna bylo lepiej, inteligentniej, a może niepotrzebnie się uniosłam? Lekarz tak samo, tez jest przeciez czlowiekiem i jakos się tam stara, tez ma jakies tam uczucia i myśli i zazwyczaj chce żeby bylo raczej dobrze niż źle.
      Zdarzali mi się różni lekarze, niektórych nawet dowartościowuje cierpienie innych, bo wtedy czują się bardziej panami sytuacji. To też patologia, cóż zrobić, wolę swoją patologię, bo przynajmniej nikogo nie krzywdzę. Wiem jak bardzo trauma z jednej wizyty pogarsza sytuację, robi sie błedne koło, problemy nie tylko z wizytami, ale co gorsza ze współzyciem...

      Dobry lekarz potrafi tak zbadać, że rzeczywiście mimo wszystko nie czuję bólu, albo jest on znośny. Poza tym potrafi się zachować, jest kulturalny i jeżeli trzeba uspokoić mnie. A nie jest to łatwe. Ale już dawno nie płakałam podczas ani po wizycie. Ostatnio nawet chodzę tam sama i jakoś żyję, całkiem nie najgorzej. Najgorsze są zmiany lekarzy, nie wiadomo na kogo tym razem trafisz. trzeba znaleźć jednego dobrego i się go trzymać.

      Jak on czy ona na Ciebie krzyczy, albo Cię poniża (w jakikolwiek sposób - zawsze jest to jakis rodzaj agresji) to tylko pogarsza sytuację. Im bardziej nie czujesz się stabilna psychicznie tym bardziej powinnaś szukać lekarza, który jest Twoim dokładnym przeciwieństwem. Dla mnie samo to że lekarz jest spokojny już dobrze działa. nie musi nic mówić czy głaskać mnie po głowie, to mi do niczego nie potrzebne, wazne dla mnie że wiem jak on się zachowa, a raczej jak się na pewno NIE zachowa.

      Lekarz jest zawsze w lepszej sytuacji niż Ty, więc to na nim ciąży większa odpowiedzialność za przebieg wizyty, ale Ty też nie bądź bierna. Jeśli widzisz, a już na etapie rozmowy czasem można się zorientować, że masz do czynienia z gburem i bucem, to po prostu wstań i wyjdź. Powiedz "dziękuję, ale rezygnuje z dalszego badania. Do widzenia." albo " dziękuję, wolę żeby mnie Pan/ Pani nie badała. Do widzenia". Wstań i wyjdź. Nie musisz podawać powodów jeżeli nie chcesz. Jak sam chce niech myśli, a jak nie wymysli to mu i tak nie wytłumaczysz chocbyś chciała. Gonił cię nie będzie, nie martw się.

      Mój lekarz za kazdym razem tłumaczy mi co będzie się działo, jak moge sie podczas tego czuć, pyta o to czy boli i jak bardzo, tłumaczy co robi zeby nie bolalo - są żele które bardzo pomagają w zniesieniu bólu! Nigdy nie usłyszałam, że jestem histeryczką. Jestem. Sama to wiem, ale co z tego? On i tak ma zrobić swoje najlepiej jak potrafi.

      Jak już wybierzesz sobie odpowiedniego lekarza to stopniowo staraj się mu zaufać. Lepiej wybrać się do prywatnego gabinetu - mają więcej czasu. Ale i w zwykłej przychodni można dobrze trafić, chociaż pewnie o to trudniej. Ja też kilkakrotnie przekonałam się że faceci są lepsi niż kobiety. Są bardziej opanowani i bardziej uważają, natomiast kobiety są bardziej emocjonalne i wydaje im się, że mogą sobie na więcej pozwolić. To paradoks, że może bardziej krepujące badanie u faceta byc w sumie dużo mniej przykre niż mniej krępujące u babki...
      Powodzenia.
    • railly Re: wizyta u ginekologa 12.01.10, 15:23
      Zgadzam się z przedmówczynią, ja tez o niebo wolę ginekologa mężczyznę niż
      kobietę. Zazwyczaj mężczyzni są konkretni, ciało kobiety znają z teorii i
      dlatego nie traktują problemów pacjentek pobłażliwie, jak to zdarza się często
      lekarkom. Może to kwestia indywidualna, ajk i tego na jakich lekarzy trafiło się
      w zyciu, ale ja zawsze będę wybierac ginekologow - mezczyzn.
    • megi1973 Re: wizyta u ginekologa 14.01.10, 15:44
      weź leki uspokajające przed!!! no faktycznie-o dziecku nawet nie masz co
      myśleć
    • edytunia86 Re: wizyta u ginekologa 14.01.10, 17:32
      Mnie w trakcie jednego dadania , a dokładniej w trakcie dzisiejszego
      badania też poczukałam chyba pierwszy raz ból , ale był to dla mnie
      ból do zniesienia, tzn. taki byłam w stanie wytrzymać.
    • edytunia86 Re: wizyta u ginekologa 14.01.10, 17:35
      Dzisaj byłam u swojego lekarza z powodu dolegliwości m.in z powodu
      dogliwości bólowych w podbrzuszu.
    • Gość: TiRamiSu Re: wizyta u ginekologa IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 15.01.10, 00:11
      To nie tylko twoj problem. Jęśli znasz angielski to poszukaj sobie o prawach pacjentki, albo wogóle poczytaj tu albo tu albo tu. Tam tez jest specyficznie o bólu.
      • Gość: zawszezabulinka Re: wizyta u ginekologa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.10, 15:33
        kwestia podejscia do bolu. niewygodne i nieprzyjemne juz wkladanie wziernika ale
        trzeba sie zmusic. nie zycze nikomu do przezycia zapalenia przydatkow. badanie
        na fotelu ginekologicznym do uklucie komara w porownaniu do zapalenia przydatkow
        wink nawet kazda dziur na drodze czy zmiana poziomu podloza przyczynia sie do
        potegowania bolu. rok temu jak to mialam to nawet kilka tabletek przeciwbolowych
        branych w ciagu dnia nie pomoglo smile
    • Gość: Renia Re: wizyta u ginekologa IP: *.play-internet.pl 06.06.13, 15:53
      Mam ten sam problem,ciężko mi sie rozluznic jestem w 30 tyg ciąży i kazda wizyta sie konczy ,,JESTEM CIEKAWY JAK PANI URODZI DZIECKO''. Polecił mi szkołe rodzenia zebym tam sie nauczyła,chodze i nic to nie pomaga,to siedzi w głowie i tyle... az sie boje jak to bedzie;-(((
Pełna wersja