Co jeśli nie mogę dać mu dziecka???

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.10, 20:48
Staramy się z mężem od kilku miesięcy. Wiem, że nie powinnam tak myśleć, ale
przestaję się czuć pełnowartościową kobietą, skoro nie mogę dać swojemu
ukochanemu upragnionego dziecka. Zastanawiam się nad zrobieniem badań, ale nie
jestem pewna gdzie miałabym się z tym udać, od czegfo zacząć?
    • Gość: gosc Re: Co jeśli nie mogę dać mu dziecka??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.10, 21:04
      jezu - sorry kobieto, ale to dno! może byś nieco poczytała o ciązy, zanim
      zaczniesz dramatyzować na poziomie telenoweli? niepełnowartościowa, nie mogę mu
      dać... boszszsz, średniowiecze!
      po pierwsze - kilka miesięcy to nic, dopiero 1,5 - 2 lata dają powód do niepokoju
      po drugie - "nie jestem pewna, gdzie miałabym się udać" - a słyszałaś trudne
      słowo ginekolog?
    • Gość: Aga Re: Co jeśli nie mogę dać mu dziecka??? IP: *.chello.pl 17.02.10, 21:15
      Poza tym, co napisano wyżej - może to on jest "niepełnowartościowym
      mężczyzną", bo nie może dać ci dziecka?
      • beniusia79 wyslij twojego ksiecia na badania... 17.02.10, 21:52
        te czasy, kiedy za brak potomka obiniano tylko kobiety sie juz
        skonczyly. w dzisiejszych czasach i facet moze
        byc "niepelnowartosciowym" i moze nie umiec sprawic by kobieta
        zaszla w ciaze....
        • Gość: Maja Re: wyslij twojego ksiecia na badania... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.02.10, 22:29
          Spokojnie, kilka miesięcy to nie tak wiele, naprawdę nie powinnaś się stresować
          bo tym na pewno sobie nie pomożesz.
          Po 1 udaj się do ginekologa a on już zleci odpowiednie badania.
          I uspokój się, myśl pozytywnie a na pewno się uda. Trzymam kciuki!

          Ps. moja mama zawsze mi opowiada jak ponad rok się z tatą o mnie starali i w
          końcu zaskoczyło a byłam ich 2 dzieckiem, tobie też się uda!
          Powodzonka!
          • Gość: Urszulka a może przeczytać uważnie, zamiast krytykować??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.10, 17:49
            Dziękuję, Maja. Opisuję swoje samopoczucie, nie twierdzę, że czyni to ze mnie
            bezwartościową kobietę, a jedynie, że źle się z tym czuję. Może jeśli mamy
            problem warto coś z tym zrobić wcześniej niż czekać rok czy dwa - podobno lepiej
            działać profilaktycznie i sądzę, że moje podejście jest rozsądne, a nie
            melodramatyczne. Cieszę się, że Wy próbujecie po dwa lata bez stresu. Że trzeba
            iść do ginekologa to, wyobraźcie sobie, że wiem. Chodziło mi raczej o to czy
            warto spróbować wybrać się do jakiejś specjalistycznej kliniki, która
            ukierunkowana jest na badanie i leczenie problemów z płodnością. I nie wiem
            gdzie miałabym się udać, bo nie znam żadnego takiego miejsca, a nie chcę iść w
            ciemno i tyle.
            • mama0303 Re: a może przeczytać uważnie, zamiast krytykować 18.02.10, 20:39
              pierwsze dziecko poczęliśmy jeszcze przed ślubem(wpadka)po kilku
              latach staraliśmy się o drugie dziecko,i udało się dokładnie po
              roku.Mój ginekolog poradził żeby zrobić to raz w dobrym terminie a
              kilka dni przed i po wstrzymać się.polecam,
            • rosa_de_vratislavia Re: a może przeczytać uważnie, zamiast krytykować 18.02.10, 22:02
              Gość portalu: Urszulka napisał(a):

              > sądzę, że moje podejście jest rozsądne, a nie
              > melodramatyczne.

              Jest melodramatyczne i nie jest rozsądne...co to znaczy "nie mogę
              dać MU dziecka?" Dziecko to sprawa obojga,a nie kobiety, która coś
              komuś "daje".
              Poza tym...może to mąż nie może Ci "dać dziecka"?

              > Że trzeba
              > iść do ginekologa to, wyobraźcie sobie, że wiem.

              To idź i spytaj, gdzie mąż ma oddać nasienie - to najprostsze
              badanie, od którego się zaczyna,a nie od przebadania kobiety.

              > I nie wiem
              > gdzie miałabym się udać, bo nie znam żadnego takiego miejsca, a
              nie chcę iść w
              > ciemno i tyle.

              Wpisz w wyszukiwarkę "nasz bocian"smile to skarbnica wiedzy par, które
              się starają o dziecko.
              Powodzenia!
              • Gość: Gaba Re: a może przeczytać uważnie, zamiast krytykować IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.10, 22:11
                Na naszym-bocianie znajdziesz mnóstwo informacji, ja też zaczęłam od tego
                portalu i tak trafiłam do fantastycznego ginekologa. Dziewczyny mają racją, że
                zacząć należałoby od badań nasienia - my z mężem zrobiliśmy takie w klinice
                Invicta i tam też byliśmy prowadzeni. Nie stresuj się, tylko sprawdź czy
                wszystko jest ok i pracujcie dalej smile
                • Gość: Montka33 Re: a może przeczytać uważnie, zamiast krytykować IP: *.tkk.pl 25.02.10, 22:25
                  Jesli ktos nie moze mieć dziecka to nie znaczy, że jest "niewartościowy".
                  Zwłaszcza w dzisiejszych czasach rożnych chemii problemy stają się dosyc powszechne.
                  Calkowicie sie z Gaba zgadzam jesli chodzi o badanie faceta i co do kliniki
                  invicta prof łukaszuka.
                  Ja jednak proponowalabym udac się na badania z mezem poniewaz facet sam może to
                  źle znieść i przy okazji samej się zbadać. Musicie walczyc wspolnie to łatwiej
                  pokonacie problem
          • Gość: kasiulek Re: wyslij twojego ksiecia na badania... IP: *.inowroclaw.mm.pl 25.02.10, 19:37
            najpierw twój facet musi zrobić badanie nasienia,dopiero później diagnozuje się
            kobietę,jeżeli jego badania wyjdą dobrze.i kilka miesięcy to nie dramat.ja się
            staram z moim m od 3 lat,a dopiero miesiąc temu wykryto u mnie niedoczynność
            tarczycy którą teraz leczę i która się przyczyniła do tego ze potomka do dziś
            nie mamy....ale niedługo będziemy działać,jak się tylko moje tsh unormuje smile
    • gosiak_00 Re: Co jeśli nie mogę dać mu dziecka??? 18.02.10, 23:13
      Przede wszystkim nie obarczaj sie wina, niestety swiat sie zmienia, ludzie
      mlodzi coraz pozniej decyduja sie na dzieci, to chyba ped w kierunku dobrobytu i
      niezaleznosci ma na nas taki wplyw. Na pewno nie jestescie jedyni z takim
      problemem. W Polsce mamy sporo klinik zajmujacych sie tym tematem, nie wiem skad
      jestescie, ale w gdansku i w wa-wie mamy invicte. Klinika ta ma swietna opinie,
      zawsze warto sprobowac zrobic chociaz badania, ktore rozpoznaja przyczyne
      waszych niepowodzien. Czasami nawet po pierwszych badaniach okazuje sie, ze to
      jakis blahy powod i bedzie wszystko ok. Nie martw sie na zapas, tylko dzialaj i
      glowa do gory, bedzie dobrze smile
      • Gość: fefrer Re: Co jeśli nie mogę dać mu dziecka??? IP: *.dip.t-dialin.net 24.02.10, 22:54
        Teraz najczesciej problem lezy w plemnikach. Twoj maz ez musi sie
        zbadac!
        • claratrueba Re: Co jeśli nie mogę dać mu dziecka??? 25.02.10, 06:15
          Jesteś typowym przykładem histerii napędzanej przez media w temacie
          "bezpłodność". Ciąża to nie zakupy- "dzisiaj chcę dzisiaj mam". Czy nie jest
          przypadkiem tak, że kiedy nie zaszłaś w ciążę w pierwszym, drugim cyklu zaczęłaś
          się martwić? Kiedy nie zaszłaś w trzecim zaczęłaś się zadręczać tymi głupotami z
          gat. "niepełnowartościowa kobieta" (stawiasz się na równi z suką hodowlaną,
          której wartość zależy od ilości szczeniaków?)Bo jeśli kwestia ciąży jest dla
          Ciebie stresem, to masz niewielkie szanse by w nią zajść. Hormony stresu
          skutecznie hamują wydzielanie hormonów płciowych, z brakiem owulacji włącznie.
          To typowe dla wszystkich ssaków- stres= zagrożenie= powstrzymanie rozmnażania.
          Uspokój się, uświadom sobie, że o bezpłodności można mówić po dwóch latach
          normalnego współżycia- współżycie w stresie, wymuszone- normalne nie jest. A
          ginekolodzy świetnie zarabiaja na leczeniu pań, których problemem jest jedynie
          histeria.
          • circa.about Re: Co jeśli nie mogę dać mu dziecka??? 25.02.10, 09:42
            Dokładnie tak, zgadzam się.
            Z resztą rozsądny lekarz zacznie jakiekolwiek badania dopiero po minimum roku
            bezskutecznych starań (i regularnego współżycia). Jeśli po kilku miesiącach ktoś
            da autorce badań skierowanie na badania, jest zwykłym naciągaczem, bo te badania
            są chyba płatne (?).
            A stres i histeria to największy wróg zajścia w ciążę - chyba każdy z nas
            słyszał historię o parach, które po latach starań, badań, stresu, współżycia z
            kalendarzem w ręku itp, w końcu odpuściły, zaczęły myśleć o adopcji, a tu bach,
            ciąża.
            • kocio-kocio Re: Co jeśli nie mogę dać mu dziecka??? 25.02.10, 19:57
              circa.about napisała:

              > Dokładnie tak, zgadzam się.
              > Z resztą rozsądny lekarz zacznie jakiekolwiek badania dopiero po
              minimum roku
              > bezskutecznych starań (i regularnego współżycia).

              O ile w wywiadzie i badaniu (klasyczne + usg) nie znajdzie nic
              niepokojącego.
              Czasem na pierwszy rzut oka widać, że coś jest nie tak.
              • claratrueba Re: Co jeśli nie mogę dać mu dziecka??? 26.02.10, 07:06
                O ile w wywiadzie i badaniu (klasyczne + usg) nie znajdzie nic
                > niepokojącego.
                > Czasem na pierwszy rzut oka widać, że coś jest nie tak.

                Prawda. I pewnie dlatego odwiedzamy ginekologa co jakiś czas czy chcemy miec
                dzieci, czy nie.
    • Gość: ola Re: Co jeśli nie mogę dać mu dziecka??? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 25.02.10, 23:18
      przede wszystkim - dorośnij, urszulko
      • minniemouse Re: Co jeśli nie mogę dać mu dziecka??? 26.02.10, 03:23
        o boze co za sredniowiecze. (puke)

        moge zrozumiec ze TY bys chciala miec dziecko i nie mozesz to rozpacz
        ale od tego twojego tekstu "nie moge MU dac dziecka" to sie na pawia zbiera, naprawde.
        co ty jestes, maciora?

        Minnie
    • Gość: . Re: Co jeśli nie mogę dać mu dziecka??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.10, 10:06
      nie martw sie!!! ludzie czasami staraja sie rok i dłuzej...generalnie za bardzo
      sie spinacie i chcecie..nie myslcie o tym, podchodzcie spontancznie na luzie a
      wszystko bedzie dobrze...przypomina mi sie historia znajomych ktorzy bardzo
      długo sie starali - wyliczajac, celujac, godzina, temperatura i nic...pojechali
      na wakacje - zero stresów, dobre winko, inne otoczenie, inne mysli i tadammmmm wink
    • magdak136 Re: Co jeśli nie mogę dać mu dziecka??? 26.02.10, 20:50
      A ja myślę że co nie którzy napadli na Ciebie za bardzo,każdy ma prawo się
      zamartwiać jeśli nie udaje się mieć dziecka,znam małżeństwa którzy nie mogą mieć
      dzieci i jest nie łatwo wierzcie mi.Radzę Ci przede wszystkim być dobrej myśli i
      posłuchać tych co Ci dobrze na tym forum radzili a nie krytykowali,spokój,spokój
      i jeszcze raz spokój a dopiero po roku czasu iść do lekarza ginekologa i niech
      Cię dalej kieruje.Oczywiście wierzę że nie będzie takiej potrzeby i tego Ci życzę.
      • minniemouse Re: Co jeśli nie mogę dać mu dziecka??? 27.02.10, 05:58
        Ale marwtienie sie ze nie mozna miec dziecka to jedno a martwienie sie ze "nie mozna MU dac dziecka" to drugie.

        Co to znaczy "nie moge MU dac dziecka??
        czy to kobieta jest jakas samica rozplodowa?
        no wlasnie a co jak NIE moze dac dziecka, na smietnik z nia i brac nastepna bo ta jest wybrakowana?

        Minnie
        • annajustyna Re: Co jeśli nie mogę dać mu dziecka??? 27.02.10, 17:30
          Cos w tym jest, ze nieplodne kobity same chetnie by sie na ten smietnik udaly sad.
          • minniemouse Re: Co jeśli nie mogę dać mu dziecka??? 28.02.10, 01:03

            Cos w tym jest, ze nieplodne kobity same chetnie by sie na ten smietnik udaly

            A jest jest. Przede wszystkim jesli rozpatrujemy pod katem "nie moge MU dac dziecka wiec spadam" to jest widzenie siebie wylacznie jako samicy rozplodowej i zadnej innej wartosci jako kobieta.

            jesli rozpatrujemy siebie pod katem "nie moge miec dziecka" co z pewnoscia jest dla kobiety tragedia, to i tak tylko kobieta o nieistniejacym, niskim poczuciu wlasnej wartosci moze uwazac sie z tego powodu za bezwartosciowa.
            Bo cierpiec z tego powodu a czuc sie bezwartosciowa to dwie rozne rzeczy.


            Nie moc posiadac dziecka to jest taki sam problem jak np dostac raka albo urodzic sie z jakas wada.
            Ale jakos z rakiem kobieta nie szykuje sie tak szybko na smietnik.

            Minnie
Pełna wersja