Wyciek z piersi zielonkawy

31.03.10, 10:18
Witam, wczoraj byłam u ginekologa po skierowanie poniewaz od 3 tyg zauwazylam
ze po uciśnięciu piersi wycieka kropa zielonego płynu. Co to może być? po
adaniu piersi (ręcznym) nie stwierdziła lekarka żadnych zmian. We wtorek jadę
do poradni chorób sutka. Miał ktoś tak?
Jak sie naczytalam na necie to mam spiep... święta tym czekaniem.
    • Gość: anka Re: Wyciek z piersi zielonkawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.10, 11:46
      nie panikuj. Ja tak miałam przez wiele lat. Po badaniach wyszlo ze
      mam mastopatię, z licznymi torbielkami. Kontroluję piersi
      regularnie, nic sie nie dzieje złego. Po wycieku nie ma sladu, a
      trwało to przez 5-6 lat. teraz od ponad 10 lat nic sie nie
      wydziela, Mammografie ok, w usg wychodza torbielki. Jestem pod
      opieką poradni chorób sutka. Tak więc nie bój się, tylko zrób
      badania i będzisz spac spokojnie.
    • easyblue Re: Wyciek z piersi zielonkawy 31.03.10, 12:59
      Przy problemach z prolaktyną w piersiach miałam mleko. Owo mleko
      miało szarawy kolor /na biedę można użyć określenia zielonkawysmile/,
      na pewno kolorem mleka nie przypominało, więc mozliwe, że u Ciebie
      jest podobnie. Za dużo nie czytaj, bo człek może sobie wmówić nawet
      że nogi nie ma bo objawy pasująsmile
    • szachula30 Re: Wyciek z piersi zielonkawy 31.03.10, 17:50
      Też miałam takie wycieki (przy uciśnięciu) przez wiele lat. Wysoka
      prolaktyna. Nic z tym nie robiłam. Zaszłam w ciążę, wykarmiłam córkę a
      teraz zostało mi mleko w "prezencie" - już prawie 2 lata po zakończeniu
      karmienia.
      Idź się zbadaj oczywiście, ale nie łam się i wyluzuj na Święta.
      Pozdrawiam!
      • Gość: gosia Re: Wyciek z piersi zielonkawy IP: *.ssp.dialog.net.pl 02.04.10, 22:30
        Też mam taki wyciek od wielu lat. Karmienie piersią zakończyłam 20 lat temu. Po
        badaniach okazało się, że mam podwyższony poziom prolaktyny i mastopatię.
        Onkolog powiedział, że tak może być i nie kazał się martwić. Więc się nie
        martwię. Ty też daj sobie spokój i nie zadręczaj się. jak pisała poprzedniczka
        nie czytaj za dużo w necie, bo to tylko położyć się i czekać na śmierć. Powodzenia.
Pełna wersja