Mam problem...Moze ktos pomoze?

28.02.04, 18:22
Jestem z moim mężczyzną parę m-cy. Kocham go szalenie z pełną wzajemnościa.
Podnieca mnie niesamowicie!! tylko właśnie... mimo tego, ze jestem podniecona
i jest mi bardzo dobrze, nigdy nie udało mi się mieć orgazmu... moj mezczyzna
jest wspanialy i zawsze jak zaczynamy po prostu płonę, ale potem jakoś
wszystko mnie rozprasza.. Nie wiem co robić sad. Dodam, ze jest on moim
piewszym męzczyzna. Co robić?
    • 210977333q Re: Mam problem...Moze ktos pomoze? 28.02.04, 22:10
      Czy probowalam robic to sama i rowniez bez zadowolenia?Jesli potrafisz sama sie
      zadowolic to pomysl w jaki sposob to robisz i popros swojego mezczyzne o
      podobne pieszczoty,podpowiadaj mu w jaki sposob ma to robic.Poza tym oddaj sie
      calkowicie rozkoszy i nie mysl,ze znowu sie nie uda...
      • mrrrr Re: Mam problem...Moze ktos pomoze? 28.02.04, 22:45
        może po prostu musisz nauczyć się skupienia podczas kochania się,z tego co
        piszesz, nie jesteś starą wyjadaczkąsmile)).
        Ja na twoim miejscu spróbowałabym usunąć wszystko, co moze mnie rozproszyć-
        zgasiłabym światło itp.
        • abacosun Re: Mam problem...Moze ktos pomoze? 28.02.04, 23:02
          Może masz racje smile... tylko, że ja naprawdę się staram..... pozatym to , że z
          nikim wcześniej nie współżylam nie oznacza, ze nie mialam wcześniej innych
          partnerów z ktorymi było mi dobrze... wiem, ze to nie to samo, ale... zreszta
          naprawde juz sama nie wiem co myslec.. to naprawde mi ciązy na serduchu...
      • abacosun Re: Mam problem...Moze ktos pomoze? 28.02.04, 22:58
        Próbowalam robic to sama i pokazywałam mojemu mężczyźnie jak mi dobrze.. i było
        mi dobrze - naprawde. Tylko zawsze dochodzę jakby do takiego momentu w którym
        jakby "pstryk" i wtedy myślę tylko o tym żeby jemu było dobrze i żeby juz
        doszedl... Myslalam ze moze jak gdzies wyjedziemy, pczuje inny klimat itp. ..
        no i wyjechaliśmy, bylo pieknie i cudnie, ale sytuacja sie powttarzala... Burza
        namiętności , ogien we mnie, a na koncu....nic. Wiem to może dziwne, ale nie
        wiem jak temu zaradzić... moj ukochany o tym nie wie, bo boję się, że weźmie to
        za "punkt chonoru" będzie starał się skupić na tym zeby mnie bylo dobrze, ja to
        będę widziała i zapomna o namietnosc... zresztą raz tak bylo..... Moze to
        dziwnie tak publicznie sie wywnętrzać, ale naprawde nie mam sie do kogo
        zwrocić.... a jest to da mnie ważne...
        dziekuje za odpowiedź
Pełna wersja