irena.earl
15.06.10, 23:47
Już któryś ginekolog (i to bardzo dobry) polecił mi używać do higieny intymnej
zwykłego mydła, a nie płynu do higieny intymnej. Nic nie szkodzi, że używam
Lactacydu, o kwaśnym odczynie, z pałeczkami kwasu mlekowego, dla ginekologów
płyn to płyn i kropka. Płyny do higieny intymnej są be, a mydło jest super.
Żeby to mówił jeden lekarz, ale nie - w kółko każdy to samo. Wkurza mnie to,
bo nic nie pomaga tłumaczenie, że kiedy używałam mydła, miałam infekcje za
infekcją. Nie, bo pacjentki, które używają płynu, mają często infekcje, a
używające mydła nie mają. A może to jest inaczej? Może kobiety z częstymi
infekcjami w końcu się wkurzają i zostawiają mydło na rzecz płynu.
Mydło niby ma być szare, bez dodatków. Ale to wszystko jedno, mydło to mydło,
potasowe czy sodowe i tak ma odczyn zasadowy. Zasadowy odczyn jest zabójczy
dla flory bakteryjnej pochwy. Czy istnieje jakiekolwiek uzasadnienie dla
używania mydła zamiast płynu o niskim pH?
Nie wiem, jak traktować te rady, w końcu to lekarz i raczej wie, co mówi. Z
drugiej strony, przecież doskonale pamiętam, co było, kiedy używałam mydła,
chociaż zwykłego (sodowego), a nie szarego (potasowego).