Dodaj do ulubionych

Wiecznie zatkany nos

15.08.10, 00:58
Witajcie,
Mój problem jest następujący:
Pewnego razu miałam jakieś przeziębienie. Uczyłam się do egzaminów i bardzo
przeszkadzał mi katar więc kupiłam sobie krople.. Kaszel miną, przeziębienie
minęło a katar nie...
Więc tak używałam tych kropli cały czas i tak chyba już będzie z przeszło 2
lata jak je ciągle biorę...
Zatok nie mam bo miałam prześwietlenie.
Testy na alergię też nic nie wykryły.
Przegroda myślę ,że sprawna skoro wcześniej nie było żadnych problemów.

Kropelki dużo razy próbowałam odstawiać ale bezskutecznie.
W nocy obie dziurki zatkane. W dzień tylko jedna. Dziurki mam zatkane na
wysokości jak się zaczyna ta kość nosa i głębiej.
Na początku stosowałam te najtańsze krople teraz pomaga mi już tylko otrivin
albo sudafet na bazie xylometazoliny.
Czy może któraś z forumowiczek spotkała się już z tym problemem bądź wie co to
może być??
Setki laryngologów rozkładało już ręce crying(
Obserwuj wątek
    • aaaniula Re: Wiecznie zatkany nos 15.08.10, 07:39
      zanik śluzówki w nosie. Jedyna metoda to przemęczenie się bez kropli aż do
      odbudowania śluzówki. Trwa to od około 2 tygodni do miesiąca. Niektórzy
      odstawiają kropelki najpierw w jednej dziurce- gdy katar w niej zniknie
      odstawiają kropelki z drugiej dziurki. Poza tym można się wspomagać kroplami
      sterydowymi dla alergików. Są one przeznaczone do długotrwałego stosowania i tej
      nieszczęsnej śluzówki nie niszczą. Jednak w czasie odstawiania "zwykłych"
      kropelek do nosa mają one bardzo słabe działanie ponieważ nie są w stanie
      odetkać nosa. Poza tym nos można nawilżać preparatami z wody morskiej,
      natłuszczać specjalnymi maściami, które mają pomóc odbudować śluzówkę. Ale to
      nie wiele daje.
      Jedyne wyjście to uzbrojenie się w cierpliwość i odstawienie tego paskudztwa.
      Jeśli ktoś zna jakieś inne metody to sama jestem bardzo zainteresowana- więc
      proszę pisać.
    • berta-live Re: Wiecznie zatkany nos 15.08.10, 12:27
      Jednym słowem "uzależniłaś się" od kropli do nosa. Tak jak wyżej napisali,
      najlepszym sposobem jest ich odstawienie a dolegliwości same przejdą po kilku
      tygodniach. Wiele osób nawet jak ma katar to nie stosuje żadnych kropli tylko
      oddycha przez usta. Można się przyzwyczaić.
      • lololiwka11 Re: Wiecznie zatkany nos 15.08.10, 13:10
        Dziękuję za wszystkie cenne rady.
        A jak myślicie ,czy tak jak pisała aaaniula jeśli odstawię krople najpierw w
        jednej dziurce a potem w drugiej czy to da jakieś efekty czy śluzuwki są w jakiś
        sposób połączone?
        Boję się ,że nie wytrzymam więc planuję odstawić krople najpierw w jednej
        dziurce i poczekać aż się ta dziurka "wyleczy" a dopiero później w drugiej dziurce.
        Co o tym myślicie?
        • aaaniula Re: Wiecznie zatkany nos 15.08.10, 15:28
          też się nad tym zastanawiałam, przecież dziurki są "połączone". Na wielu forach
          jednak czytałam, że to ponoć najlepszy sposób. Szukałam ponieważ moja mam kropli
          używa już od 15 lat!! Niestety jej nie udało się przezwyciężyć nałogu. Mam
          nadzieję, że Tobie się uda, ponieważ widzę jaka to jest udręka.
      • lololiwka11 Re: Wiecznie zatkany nos 15.08.10, 16:58
        Gość portalu: prawdziwy_necik napisał(a):

        > Odstaw krople do nosa i sproboj zastosowac tonimer zel do nosa
        > mozna go długo stosowac

        Niestety nic innego jak tylko krople na bazie xylometazoliny są w stanie
        przetkać nos.

        Dziękuję wam wszystkim za rady, będę próbowała smile
        A więc dziś dzień pierwszy smile O postępach napiszę wkrótce smile
    • Gość: alla Re: Wiecznie zatkany nos IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.10, 21:09
      Też tak miałam ponad 10 lat,wiem długo.Miałam robione prześwietlenie i nic nie
      wykazało.xylometazolin brałam non stop bo jak nie wzielam to nos mi się zatykał
      i zaczęła boleć głowa.Lekarze przepisywali inne krople(Afrin,co pamiętam i wiele
      innych).Nic nie pomagało.Pracowałam raz w Holandii w szklarni,było to latem więc
      gorąco nie do wytrzymania.Może mi pomogła ta temperatura albo jakiś środek
      chemiczny sama nie wiem,bo od pierwszego dnia nie potrzebowałam kropli do dziś a
      minęło już ok 6 lat.Kiedyś nie rozstawałam się z kroplami, teraz sama nie mogę w
      to uwierzyć,nie kupiłam od tamtego czasu ani jednego opakowania.Nie wiem jak ci
      pomóc,rób sobie inhalacje,powinne trwać długo nie tylko 10 min.Ja w tej szklarni
      byłam 6 a nawet 8 godzin,próbuj.Powodzenia.
    • d.o.s.i.a Re: Wiecznie zatkany nos 16.08.10, 18:34
      Potwierdzam, mialam to samo. Uzaleznienie od kropli do nosa. Odwyk
      jest ciezki cholernie.
      Ja tak naprawde dziwie sie, ze xylometazoline jest w ogole ciagle
      dostepna. Uwazam, ze jest to lek cholernie szkodliwy, a lekarze
      nawet slowem sie nie zajakna o tym, ze uzaleznia i nie moze byc
      stosowana wiecej niz dwa-trzy dni.

      pl.wikipedia.org/wiki/Ksylometazolina
      Walczylam z tym problemem wiele lat, bo nie tylko nos, ale sluzowke
      gardla mialam zniszczona i polipy jakies. Teraz nigdy nie uzywam
      zadnych kropli. Przy katarze biore cos z pseudoefedryna - doustnie.
      • aaaniula Re: Wiecznie zatkany nos 16.08.10, 19:20
        i jak sobie poradziłaś?? Po prostu silna wola?? I nic "wspomagającego"?? Ile
        trwał odwyk?
        Najbardziej mnie dziwi, że o problemie w ogóle nic się nie mówi, w internecie
        ciężko coś znaleźć na ten temat... Jakby problem nie istniał, a naprawdę jest
        spoooooro osób, które męczą się z tą przypadłością.
        • d.o.s.i.a Re: Wiecznie zatkany nos 17.08.10, 11:36
          To bylo kilka lat temu, ale rzeczywiscie odstawilam krople zupelnie.
          I to byl koszmar, bo dusilam sie nawet jak jadlam!

          Stosowalam sol morska (choc pozniej doczytalam, ze w sumie nie jest
          podobno najlepsza, ale dobre i to), bylam z problemem u laryngologa
          i przepisali mi inhalacje z witamina E i D, czyli natluszczajace.
          Podejrzewam, ze mozna cos podobnego zrobic sobie w domu, trzeba
          tylko kupic te witaminy w kroplach w aptece (nie kapsulki) i
          powdychac nad para, a moze mozna kupic jakis inhalator? Smarowac
          kapsulkami witami E i D wnetrze nosa (a moze to bylo A?). Na pewno
          pomoze przebywanie w wilgotnym srodowisku (sauna, spacer w deszczu),
          moze to smiesznie zabrzmi, ale nawet pikantna kuchnia, czy goracy
          rosol w tych pierwszych dniachsmile Trzeba tez unikac klimatyzacji.

          Nie pamietam ile trwal odwyk, ale wydaje mi sie, ze jako taka
          droznosc uzyskalam dosc szybko, po tygodniu-dwoch, potem to bylo
          dalsze leczenie polipa itp. Wazne, zeby ta droznosc wrocila, bo
          wtedy juz sie niejako samo leczy (zaczyna sie oddychac nosem).

          Wydaje mi sie, ze pomimo tego leczenia moja sluzowka nigdy sie do
          konca nie zregenerowala. Bedac w klimatyzowanym pomieszczeniu juz po
          kilku minutach czuje suchosc w nosie i gardle. Samolot to dla mnie
          mordega.
          • lololiwka11 Re: Wiecznie zatkany nos 23.08.10, 10:58
            Witajcie,
            Miałam napisać jak postępy w odstawianiu kropli a więc zdaję relację smile
            Po pierwsze - Udało się smile
            Nie oddycham wprawdzie czyściutkim nosem ale powoli wszystko wraca do normy.
            Najgorsze były pierwsze 2-3 dni po odstawieniu kropli. Odstawiłam je na amen.
            Nie używam ich wcale a wcale. smile Na początku miałam zatkany cały nos. Calutki.
            Oddychałam tylko przez usta. Wreszcie nos zaczął ustępować i pomału małymi
            kroczkami najpierw odtykała się jedna dziurka a potem na zmiane miałam zatkaną
            raz jedną raz drugą dziurkę a czasami na 10 min cały nos. W nocy natomiast
            zatyka się jeszcze cały nos i muszę oddychać przez usta. Dopiero od niedawna
            zaczęłam całkowicie oddychać przez dwie dziurki (choć jeszcze ciupkę się
            przytykają) a w nocy odtyka mi się już jedna dziurka a czasami jak wstaję mam
            już odetkane obie smile
            A więc wszystko stało się jasne! Problem tkwi w tym uzależnieniu od kropli. Nie
            używajcie ich ani chwili więcej! Przemęczcie się 3 dni a potem sami odczujecie
            ,że jest już coraz lepiej.
            Życzę silnej woli kochani smile
            Pozdrawiam smile
                • freta666 Re: Wiecznie zatkany nos 21.09.10, 15:54
                  Ludzie, a ja mam taki problem, ale gorszy... Bo nos mam zatkany od zawsze. Nie od momentu jakiegoś kataru itp, tylko odkąd pamiętam. NIGDY nie używałam kropli ani nic innego w tym typie. Moją cechą rozpoznawalną jest to, że ciągle "pociągam" nosem. Non stop. W nocy nie mogę oddychać. Nie da się tego wydmuchać, choć ciągle próbuję, za to można "wciągnąć". Jest to paskudne, okropne, mam dość. Często mam aż obolałe i wysuszone gardło od ciągłego przełykania. Wygląda to paskudnie, no i męczy tak, że nie mogę. Byłam kilka razy u laryngologa, przegroda i zatoki ok, nic nie wskazuje też na alergię. Czy to możliwe, że to np. nawykowe? Jak się tego pozbyć? Myślę, że jednak jakby to był tylko nawyk, to nie dusiłabym się realnie i nie byłoby tej wydzieliny, jak myślicie? Pomocy sad
                  • zetka50 Re: Wiecznie zatkany nos 22.09.10, 13:40
                    Może jesteś na coś uczulona i tworzy się w nosie wydzielina.Jak byłaś u laryngologa to potrafiłaś oddychać miałaś zatkany lub odetkany nos? Prześwietlenie było robione?
                  • boskalilith Re: Wiecznie zatkany nos 27.09.11, 16:47
                    Tez mialam problem z wiecznie zatkanym nosem, cos caly czas splywalo mi po gardle. Najgorzej bylo w nocy. Zaczelam stosowac krople do nosa, co nie rozwiazalo problemu, a pogorszylo, mialam testy na alergie, ktore nic nie wykazaly, tomografie, tez ok. Stosowalam poza tym leki na alergie (mimo jej braku), wode Marimer i inne cuda od larygologow, oczywiscie nic nie pomagalo. W koncu wyroslo mi cos w nosie (nie byl to polip, a ziarniniak)- prawdopodobnie przez krople do nosa, operacyjnie wycieto mi to. Po operacji, mimo zagojenia, sytuacja sie wcale nie poprawila, zalamka. Nie wiazalam mojej dolegliwosci z kregoslupem (mam niewielka skolioze), jednak przez przypadek, podczas wykonywania cwiczen odkrylam, ze w pewnych pozycjach zupelnie oddyka mi sie nos, bez stosowania zadnych kropelek. Poczytalam troche i wywnioskowalam, ze blokady w kregoslupie i biodrach moga wplywac na droznosc nosa. W moim przypadku podzialalo bezblednie, od kilku lat nie stosuje kropli wcale i mam caly czas super odetkany nos.
                    Moze u Ciebie jest taki problem? Pozdrawiam
            • Gość: Anja211 Re: Wiecznie zatkany nos-krople IP: *.t-mobile.co.uk 10.12.10, 15:22
              No w koncu ktos cos napisal na ten temat...tyle o tym szukalam i nic...tez mam taki problem ,ale od poczatu.No pierwsze co to sie przywitam,wiec witam wszystkich...od ponad dwoch lat biore krolpe bo mialam ciagle zatkany nos a moj maz zaczal mi dawac krople i tym sposobem juz nie moglam bez nich przezyc dnia ani nocy.Na dodatek ciagle ukrywam sie z tymi kroplami zeby przypadkiem nie widzial ze je ciagle uzywam...ale coz...chyba sprobuje sie przemeczyc tydzien z zatkanym nosem moze mi sie odetka i bedzie juz wszystko w normie...od jutra zaczynam...pozdrawiam i dziekuje za to forum
    • babalu73 Re: Wiecznie zatkany nos 16.05.11, 10:04
      nie wiem jak jest u dorosłych , ale moja siedmioletnia córka miała często zatkany nos , noce były i są najgorsze bo jak się położy to nos zatyka się na amen .okazało się że to powiększony migdał ,który można zobaczyć tylko endoskopowo.Badanie trwało dwie minuty ,koszt ok. 50 zł i winowajca się znalazł.
    • Gość: ala_bama1 Re: Wiecznie zatkany nos IP: *.252.34.21.internetia.net.pl 16.05.11, 15:29
      Mam to samo. Z tego co widzę jest nas więcej. Używam tego świństwa (kropli) nie wiem już jak dlugo. Jedyna przerwa jaką miałam to ciąża. Rzuciłam krople na całe 9 miesięcy i wiem że można. Cóż z tego skoro wróciłam do nałogu. Pierwsze tygodnie po odstawieniu to był koszmar ale jakoś przeżyłam. Chciałabym definitywnie z tym skończyć ale jak skoro nos ciągle zatkany, a próbowałam już chyba wszystkiego
      • Gość: MIhio Re: Wiecznie zatkany nos IP: 195.93.251.* 30.06.11, 08:29
        Mi kiedyś laryngolog przepisał o ile doprze pamiętam OXALIN. Na ulotce pisało, że można go używać tylko kilka dni - jak się później dowiedziałem, żeby nie zniszczyć śluzówki nosa. Na początku zadziałał rewelacyjnie, ale po kilku godzinach poczułem całkowicie zatkany nos - w pierwszym odruchu chciałem znowu wziąć przepisany lek - jednak nie wziąłem zauważając, iż to on jest przyczyną niemożliwości oddychania nosem. Później zaeksperymentowałem z jedną dziurką tj.: użyłem wymienionego leku tylko do jednej przegrody nosowej, która zaraz po przestaniu działania leku się zatkała. Od razu odstawiłem to świństwo. Byłem zły na lekarza, że mi to przepisał, i że nie uprzedził mnie o skutkach jego brania.
        • maniu111 Re: Wiecznie zatkany nos 30.06.11, 22:11
          ja z zatkanym nosem i bólem głowy zmagałam się 4 lata. Brałam iburom zatoki, sterydy, zoperowano mi przegrodę - żadnej poprawy. Kupę kasy wydałam na laryngologów, alergologów- zatoki czyste, alergii brak. Aż w końcu lekarz rodzinny przepisał mi alertec na alergię, biorę co wieczór i w końcu żyję normalnie, normalnie śpię i funkcjonuję. Przez tydzień nie brałam alertecu na próbę- ból głowy i zatkany nos powróciły. Czyżby jednak alergia?
          • Gość: Iza Re: Wiecznie zatkany nos IP: *.unknown.vectranet.pl 11.08.11, 13:10
            od dluzszego czasu mam to samo...nie uzywalam duzo tych kropli xylo... tylko czesto a od kilku dni zatkany nos byl tak nieznosny ze uzywalam wiecej i chyba tu byl blad. poszlam do lekarza. od wczoraj jestem na lekach. biore steryd do nosa raz dziennie zaaplikowalam dopiero 2 razy jedna dziurka sie odetkala, ale druga caly czas meczy theraflu zatoki i sinupret juz kilka dni staram sie nie brac kropli.... i nie tkne ich wiecej. smile
            czekam na rezultaty oby mi pomogly te laekarstwa!!!!!
            strzezcie sie tych kropli!!!!! Mowie to ja co bez nich nie funkcjonowalasmile
    • Gość: prawdziwy_necik Re: Wiecznie zatkany nos IP: *.ghnet.pl 28.08.11, 20:33
      Koniecznie zakup wodę morską(Marimer) przez pierwsze 3 dni często wyplukuj nią dziurki w nosie,po wyplukaniu dziurek w nosie zastosuj tonimer zel do nosa przez kilka pierwszych dni 3 razy dziennie...pozniej zmniejsz dawke do 2 razy pozniej raz...mysle ze z tym preparatem dasz sobie rade odstawic tamte leki a ten mozna stosowac dłuzszy czas jest rewelacyjny na zatkany nos ,po miesiącu odezwji sie tu czy udalo ci sie,a powinno.Pozdrawiam
      • Gość: KONRAD Re: Wiecznie zatkany nos IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.11.11, 00:44
        Witam serdecznie... czytam wasze posty i nie wierze własnym oczom!!! Wiec u mnie zaczęło sie od kropli podczas choroby jakieś 10 lat wstecz. Od tamtego czasu tylko xylometazolin bo acatar już wycofali z produkcji. Nasi słynni laryngolodzy wyłupili lub okradli mnie na jakieś kilka tysięcy złotych, nie wspomne o aptekach za kropelki do nosa. Poza tym miałem już dwie operacje na przegrode nosowa, po których nic a nic mi nie pomogło, poza tym że na pierwszej zemdlałem z bólu bo dr. dał mi za słabe znieczulenie, a jak przymierzył sie z dłutem i młoteczkiem to po pierwszym strzale odjechałem na fotelu jak po natychmiastowej narkozie!!! Więc morał tych zabiegów był jeden, ;dalej brać zasrane kropelki; i tak do dzisiaj!!! Po przeczytaniu waszych postów ziem jedno, że xylometazolin nie pomaga, tylko uzależnia!!! Ale żaden wielki doktor mi tego nigdy nie powiedział że cała historia zaczęła się przez te krople choć wszyscy wiedzieli że je biorę!!! ps. zapomniałem jeszcze napisać, że miałem kilka razy punkcjęsmile też chyba dla poprawy humoru... KONIEC Z KROPELKAMI OD DZISIAJ!!! ODEZWĘ SIĘ ZA JAKIŚ CZAS I POWIEM JAK MÓJ NOSEK SIĘ CZUJĘ PO ODWYKU... POZDRAWIAM...
        • szymi006 Re: Wiecznie zatkany nos 13.11.11, 13:34
          Witam,

          Mam ten sam problem co wiekszosc niewolnikow kropelek - uzywam od ladnych 6 lat i mysle, ze juz najwyzszy czas sie ich pozbyc. Czy ktos sie orientuje, czy leki typu cirrus na noc np tez zle wplywaja na sluzowke? czy mozna je na czas odstawienia kropli sobie brac, przynajmniej na noc zeby spac normalnie???


    • Gość: x3kuniax3 Re: Wiecznie zatkany nos IP: *.goleniow.vectranet.pl 24.12.11, 22:38
      Uu, wiem co czujesz i współczuje ;/ Mam identyczny problem. Jak byłam mała chorowałam na zatoki. Później jak mi troche przeszło znowu wrócił wiecznie zatkamy nos. Też używałam ciągle kropli i nie mogłam bez nich normalnie funkcjonować. Kiedyś mi ktoś polecił żeby zagotować ocet i wdychać opary. Troche pomagało choć okropnie śmierdziało tongue_out Albo zawijałam ząbki czosnku w wacik i wkładałam do nosawink Ewentualnie psikałam chusteczkę perfumami i trzymałam pod nosem smile Spróbuj może jakieś maści. Jest jedna dobra maść tylko nie pamietam nazwy, musiałabyś zapytać w aptece. Smaruje się ją pod nosem i daje przyjemną ulge smile O ile pamiętam zapach miętowy smile
    • Gość: prawdziwy_necik Re: Wiecznie zatkany nos IP: 192.166.203.* 25.12.11, 15:53
      Mysle ze mozna tu powiedziec o zaniku sluzówki...hm zakup tonimer zel do nosa jest bardzo dobry,mozna stosowac dlugotrwale a mysle ze przy probie odstawiania przez ciebie innych kropli bardzo ci pomoze,stosuj min.3 razy dziennie,napewno po kilku dniach stosowania poodtyka ci dziurki w nosie jak sumiennie bedziesz nim nos zakraplac-dodam ze jest rewelacyjny dla alergikow ktorzy maja świąd w nosie,katary i krwotoki z nosa rewelacyjnie nawilza sluzowke i odbudowuje.
      • Gość: Ewa Re: Wiecznie zatkany nos IP: *.play-internet.pl 11.05.12, 22:25
        Mialam dokladnie ten sam problem. Wiecznie zatkany nos, uzywanie kropli po kilka razy dziennie i nawet do 3 razy w nocy sad(( Uzaleznilam sie od kropli oxalin ( tylko one mi pomagaly). Jednak mialam juz taka sytuacje 4 lata temu kiedy przebywalam w Belgii, przez rok czasu uzywalam Otrivin spray. Poszlam tam do lekarza i zrobiono mi badania alergiczne, ktore nic nie wykazaly. Dali mi spray do nosa, ktory od razu mi pomogl i ktorego nazwe przypomnialam sobie dopiero po 4 miesiacach meczarni tu w Polsce kiedy znowu uzaleznilam sie od kropli. Wiec jest to NASONEX (butelka z zielona nakrętka) jest co prawda na recepte i kosztuje ok 50zl ale naprawde WARTO! Po tygodniu uzywania go raz dziennie i raz na noc nie biore juz zadnych kropli i czuje sie swietnie!!! Jesli macie ten sam problem co mialam ja kupcie Nasonex a gwarantuje ze Wam pomoze, bo to co sie dzialo u mnie to byla jakas masakra. Mam nadzieje ze pomoglam smile))
        • Gość: zatokowa Re: Wiecznie zatkany nos IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.12, 23:47
          Mam ten sam problem. Od ponad roku męczę się z tym starsznie i też miałam testy, rtg, wizyty u laryngologa i alergologa i nadal nic. Cudowne leki, które nic nie pomogły a tylko uszczupliły portfel. Szukałam już wszędzie pomocy aż trafiłam tutaj. Przeczytałam o uzależnieniu od ksylometazoliny i tak sobie pomyślałam, czy to czasem mnie też nie dotyczy. Od 2 dni odstawiłam Xylorin, bez którego nie mogłam funkcjonować i powiem wam, że macie rację !! Też jestem uzależniona. Pierwsza noc była koszmarna, nie mogłam spać, bo brakowało mi oddechu. W dzień to samo. W końcu zastosowałam "Tonimer", jak tutaj ktoś wcześniej polecał, dodatkowo wspomagam się "Pneumovitem", który jest na bazie wody uzdrowiskowej i nie zawiera żadnego uzależniającego syfu.
          Na dzień dzisiejszy, mogę stwierdzić, że jest już lepiej. Owszem zatykają mi się obie dziurki na zmianę, ale potrafie wysiedzieć po 5-6 godzin bez żadnego psikania, co kiedyś było totalnie niemożliwe. Jeszcze noce są ciężkie, ale mam nadzieję, że mój problem zniknie i śluzówka się odbuduje. Jeśli nie, to będzie trzeba zasięgność opini u rynologa.
    • headvig Re: Wiecznie zatkany nos 27.05.12, 07:30
      Ja w wieku 15 lat załatwiłam sobie tak nos i gardło. Zaczęło sie tak samo, od kropli. Potem bez kropli nie mogłam już oddychać. Laryngolog postawił diagnozę -zanik śluzówki i tylnej ściany gardła (nie wiem jak to mozliwe) to co mi blokowało nos to przekrwione i opuchniete naczynia krwionosne. Zakazal mi kategorycznie używania kropli i przepisał robioną maść do "wciągania" nosem. Pamietam ze była tłusta i śmierdzaca, w składzie musiał być tran albo wit A, ale zadziałalo. Nawroty i to bez używania kropli miałam ze 2razy, zawsze dostawałam taką masc albo witA+E w kropkach. Od tej pory nie używam kropli do nosa w ogóle. Jak nie mogę oddychać to kupuję capivit i wkraplam sobie zawartosc kapsulek do nosa.
    • Gość: Piter Re: Wiecznie zatkany nos IP: *.cdma.centertel.pl 25.12.12, 12:48
      Od długiego czasu wiedziałem, że mam problem z ciągłym używaniem kropli do nosa. Wiedziałem też, że nie potrafię ich odstawić, bo kilka razy próbowałem i nic. U mnie problemy z zatkanym nosem zaczęły się ok 15 lat temu, podczas jakiegoś przeziębienia. Zastosowałem wtedy jakieś najtańsze zakrapiane kropelki, o ile dobrze pamiętam to Xylometazolin był ich głównym składnikiem. Po pewnym czasie przerzuciłem się na lepsze specyfiki. Przerabiałem niezapomniany Acatar i później Afrin, jak wycofali Acatar. Już wtedy wiedziałem że coś jest nie tak, więc zacząłem chodzić do laryngologa. Lekarz oczywiście nic nie widział i jedyne co mi dał to Budherin, który miałem stosować przez miesiąc. Umordowałem się, gdyż te kropelki nic nie dały, do lekarza ponownie nie poszedłem i wylądowałem w aptece. Po sprawdzone specyfiki. Kilka lat poleciało, nos tak się przyzwyczaił do kropli, że bez nich nie mogłem spać, bo całkowicie mnie zatykało. Zaliczałem kolejne kropelki, aż dotarłem do Otrivinu. Znowu odkryłem coś, co mi odpowiadało. Otrivin brałem rok na pewno, być może dłużej. Wiedziałem że jest to uzależnienie, próbowałem sam coś znaleźć w sieci na ten temat, ale nic nie było, aż do niedawnego czasu. Przeziębiłem się, wystąpił katar, który mnie mocniej przytkał, więc Otrivinem psikałem co jakieś 3-4 godziny. Po 24h takiej kuracji mój nos całkowicie się zatkał ... nie pomagały już żadne kropelki i się trochę wystraszyłem, ale postanowiłem poszukać czegoś w sieci ... i trafiłem tu. To było jak strzał deską prosto w czoło. Zacząłem czytać inne historie, a w wielu widziałem samego siebie. Od razu odstawiłem CAŁKOWICIE Otrivin i kupiłem polecany tu Tonimer. Pierwsza doba to była masakra, gdyż nos niemalże w ogóle się nie odtykał, ale później zaczął odpuszczać. Teraz po tygodniu, są takie pojedyncze godziny, gdzie normalnie oddycham, ale później znowu mnie całkiem zatyka. Więc to działa smile Tonimeru używam kilka razy dziennie i czasem 1 czy 2 w nocy, w zależności jak często się budzę. Jednak mam do Was pytanie - czy to normalne, że próbując się wysmarkać wraz z wydzieliną wydmuchuję krew? Jest jej czasem sporo. Nie leci ciurkiem, tylko podczas dmuchania. Katar mam przezroczysty, czasem trafi się malutki zielony bonus ale smarkać muszę ciągle, bo coś mi w nosie zalega smile
      • Gość: Gość Re: Wiecznie zatkany nos IP: *.tarnowskiegory.vectranet.pl 07.01.13, 23:06
        Miałem podobny problem 15 lat temu, co godzina krople. Do czasu az pewna mądra laryngolok wysłała mnie na krioterapie zatok czyli obstrzykiwanie zatok ciekłym azotem. Problem zniknął jak reką odjął, no prawie, Przez jakieś 3 lat nie brałem wogóle kropli ale z powodów polipów często zatykała mi sie jedna dziurka i budziłem się w nocy z powodu nieprzyjemnego uczucia zatkanego nosa. Pozstanowiłem więc, że na noc bedę zakraplał nos i tak jest do dziś.
        • Gość: zatokowa Re: Wiecznie zatkany nos IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.13, 19:19
          Wracam tutaj po kilku miesiącach, żeby dac nadzieję innym, którzy męczyli się przez to uzależnienie. Wygrałam !!! Nie muszę już się psikać żadnymi kroplami, pomógł Tonimer. Początki były kosmarne, ale juz po 2 m-cach całkowicie odstawiłam jakiekolwiek krople i zapomniałam o koszmarze zatkanego nosa smile) Nie zdarza mi się już budzić w nocy z powodu braku oddechu. Nigdy więcej żadnych kropli do nosa, żadnego uzależniającego syfu, który rujnuje zdrowie, życie i portfel...
          Pozdrawiam
    • Gość: oosemka Re: Wiecznie zatkany nos IP: 78.133.205.* 28.10.13, 13:48
      Witajcie,
      ja również od kiedy pamiętam pociągam nosem - bez względu na porę roku. I raz jest to katar typowo alergiczny, innym razem związany z przeziębieniem.
      Jako dziecko chodziłam na naświetlanie zatok, szczerze mówiąc nie jestem w stanie określić, na ile i w jakim zakresie mi to pomogło.
      W swoim życiu wypróbowałam już chyba wszystkie dostępne na rynku krople.
      Przed tegorocznymi wakacjami zaczął mnie męczyć okropny katar - najpierw był strasznie rzadki i wodnisty, nie nadążałam z chusteczkami sad
      Jak to zwykle w przypadku kataru, próbowałam się na własną rękę z niego wyleczyć - Pnajpierw Sudafed w tabletkach (który zawsze mi pomagał!). Później Vicks Sinex w aerozolu z mentolem i eukaliptusem - z polecenia farmaceutki, na początku pomagał, ale można go brać max. tydzień, więc grzecznie odstawiłam i efekt zniknął. W kolejnej aptece polecono mi Cirrus, wybrałam przez 3 dni po 2 tabletki - ponownie spektakularny efekt, a po jego odstawieniu klapa i powrót do smarkania.
      Wakacje się skończyły, katar się w zasadzie sam uspokoił.
      Niespełna dwa miesiące temu trochę przemarzłam i katar jak bumerang powrócił. Typowe przeziębienie - katar, lekki kaszel, ból głowy. Ze względu na pracę, jaką wykonuję, nie mogę sobie poleżeć spokojnie z przeziębieniem, więc wygrzewałam się w łóżku cały weekend, popijając gorącą herbatę z sokiem malinowym na zmianę z herbatą z cytryną i miodem, ponownie używałam Vicksa, bo pomagał.
      Lekarka przepisała mi Fanipos do nosa, który rzekomo można brać dłużej. Nie powiem - pomógł mi bardzo, ale w końcu się skończył.
      I kolejny raz historia się powtórzyła - kilka dni względnego spokoju od kataru i nawrót ze zdwojoną siłą, powrót do Vicksa i tak przez kilka tygodni.
      Wizyta u kolejnej lekarki, antybiotyk, kolejne krople i tabletki na katar.
      W końcu trafiłam do lekarki, która ma jakieś takie bardziej 'ludzkie' podejście do klienta. Sama też jest alergiczką, też różnych rzeczy próbowała. Poleciła mi Sulfarinol - dość oleiste krople do nosa. Dwa razy dziennie trzeba było zakropić nos, poleżeć z głową odchyloną do tyłu, a później wszystko mocno wydmuchać. I to był dla mnie cud - nagle zatkany na amen nos zaczynał działać. I działał przez cały dzień po porannym zakropieniu i całą noc po zakropieniu wieczornym. Miałam tydzień spokoju, niestety i te krople można było używać do 5 dni, choć lekarka mówiła o długotrwałym używaniu ich. Po tygodniu nos zaczął się zatykać co parę godzin, krople pomagają, ale nie uśmiecha mi się co 2 tygodnie kupować nowych i wiecznie się faszerować. Obawiam się, że w moim przypadku też można powiedzieć o uzależnieniu od kropli do nosa...
      Czy i w tej sytuacji pomoże wspomniany Tonimer?
      Miło byłoby móc przespać całą noc bez kilkukrotnego zakrapiania nosa i czekania na jego odetkanie. Usta mam tak spierzchnięte, że nie nadążam z ich nawilżaniem - a wszystko dzięki katarowi! sad(
    • Gość: Alan Re: Wiecznie zatkany nos IP: *.adsl.inetia.pl 29.12.14, 00:16
      Tez okolo 2 lata naduzywalem codziennie ksylometazoliny ale pomogl mi ostatnio Sulfarinol jak bylem przeziebiony bo tez fantastycznie odtyka nos i nie jest na bazie ksylo wiec w tym czasie nos odzwyczaja od tego pierwszego preparatu. Stosowalem Sulfarinol okolo 7 dni. Potem codziennie Tonimer i obecnie mam calkowicie odetkany nos nawet w nocy. Ulga nie do opisania, juz krople nie musza byc zawsze pod reka a i pieniadze zostaja w portfelu.
    • Gość: letti Re: Wiecznie zatkany nos IP: 91.212.223.* 14.08.15, 09:09
      witam.
      Miałam podobny problem,25 lat krople do nosa nosiłam przy sobie , używałam ich nawet w nocy bo po prostu się dusiłam. Czasami myślałam że dłużej nie dam rady.Wszyscy laryngolodzy , alergolodzy nie umieli albo nie chcieli mi pomóc.Najczęściej mówili że śluzówka całkowicie wyschła i tu już nic nie da się zrobić.Dopiero niedawno trafiłam na lekarza laryngologa który zrobił mi zabieg o nazwie ABLACJA MAŁŻOWIN NOSOWYCH .Zabieg trwał krótko ze znieczuleniem miejscowym.Dyskomfort po zabiegu odczuwałam łagodnie przez około tydzień, ale teraz to wprost nie wiarygodne,nie mam uczucia zatkanego nosa,nie używam kropli,oddycham normalnie i nawet nie miewam kataru.Niby nic ,ale dla mnie cudowne uczucie.Pozdrawiam i namawiam na zabieg.
    • pab-blo Re: Wiecznie zatkany nos 01.05.16, 22:56
      Jestem jednym z tych, którzy starają się odstawić krople. Lektury wpisów na forach bardzo mi pomogły, wiec i ja spróbuję podzielić się swoimi doświadczeniami, zwłaszcza z przymierzającymi sie do odstawienia kropli. Jak zapewne wielu z Was mam skrzywioną przegrodę i pewnie dlatego się uzależniłem. Używałem otrivin i sudafet przez około trzy lata i teraz nie biorę tego świństwa od czterech tygodni. Pierwszy tydzień bez kropli to był prawdziwy nieprzespany koszmar ? w nocy budziłem się co godzinę i panicznie łapałem powietrze. Poszedłem do laryngologa i tygodniu stosowania sterydu Avamys i Cirrusa nos zaczął mi się odtykać. W sytuacjach trudnych bardzo pomocne były ziołowe krople Sinlan Express Forte ? ten lek był dla mnie prawdziwym wybawieniem. Po czterech tygodniach śluzówkę wciąż mam wysuszoną, ale jakby mniej, nos wciąż mi się przytyka, ale zdecydowanie mniej i to raczej z powodu wydzieliny, a nie obrzmiałych śluzówek. Usypiam na boku i wówczas zatyka mi się dolna dziurka, ale po intensywnym płukaniu marimarem lub sterimarem da się to szybko odetkać i można spać dalej. Wciąż muszę stosować nawilżacze (dobrze spisuje się rinopantheina w kropelkach i maści), wciąż biorę steryd i cirrus.
      W każdym razie ? najgorszy jest pierwszy tydzień, po czterech tygodniach jest zdecydowanie lepiej, choć do ideału daleko. W tym tygodniu odstawiam Cirrus, zobaczymy jak będzie. Laryngolog zaleca aby steryd stosować dłużej, spokojnie można kilka tygodni.
      Życzę powodzenia i sobie i Wam w walce z tym okropnym nałogiem.
    • Gość: Rysiax Re: Wiecznie zatkany nos IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 27.07.16, 03:42
      Godzina 3 w nocy a ja szukam ratunku na forach... tak samo uzaleznilam sie od kropli po typowym przeziebieniu jednak po 5 miesiacach odstawilam Otrivin, co prawda pomeczylam sie kilka nocy ale zakupilam wode morska i jakos dalo sie funkcjonowac, niemal zapomnialam o tym. Od kilku dni znow cyrk sie zaczyna, chce polozyc sie i spac i jedna dziurka zatkana na amen, nic nie pomaga, woda morska i inny spray do nosa nawilzajacy sluzowke. Z tego co czytalam polecane sa doustne tabletki na katar i zele do nosa. Ktory polecacie najbardziej? Najchetniej wykupilabym wszystko byle miec w koncu przespana cala noc sad

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka