rosapulchra-0
08.11.11, 19:49
Mądre emamy!
Mam koleżankę, w wieku poczterdziestoletnim. Laska szczupła, zdrowa, nic nie wie o swoich chorobach poza wynikami w normie (z krwi i moczu).
Dziewczyna z twarzy wygląda jak dojrzała truskawka. Czerwioniutka na policzkach i czole z domieszką różu. Żadnych blizn potrądzikowych, żadnych popękanych naczynek. I ta różowa czerwień. Najbardziej widoczna z przejścia z chłodnego do ciepłego miejsca.
Ona się strasznie tego wstydzi i zupełnie sobie z tym nie radzi. Do tego stopnia, że unika wszelkich skupisk ludzkich, sama się obawiam, że dziewczyna za chwilę zrezygnuje z pracy, mimo, że jest samotną matką dwójki dzieciaków.
Miałyście kiedyś z takim zjawiskiem do czynienia? Ona o sobie kiedyś, w przypływie szczerości powiedziała, że się nienawidzi za to, że taka z niej malinowa królowa. Dodam, że kobieta nie pali i nie pije, no może sporadycznie, więc to nie powinno mieć znaczenia. Mówię tak, bo miałam kolegę alkoholika, który doprowadził się do takiego stanu przed 30-stką jeszcze, że po pierwszym drinku robił się różowo-fioletowy i wtedy królem malinowym faktycznie był. Ale ona nie. Ona jest czerwona.
Tarczyca to na pewno nie jest.