Dodaj do ulubionych

I co z tym fantem?

19.01.12, 18:54
Dzień dobry, stoję przed decyzją usunięcia macicy i jajników. Właściwie po wielu latach problemów hormonalnych mam już serdecznie dosyć wszystkiego. Mam 46 lat, a juz od co najmniej 10 lat miałam objawy przedwczesnej menopauzy. Jestem po 2 operacjach tarczycy i czułam, że prędzej czy później trzeba będzie pozbyć się dolnych atrybutów kobiecości, które nieźle dawały mi w kość. Obfite krwawienia, albo wielomiesięczne przerwy.Nie kończąca się anemia, całomiesięczne PSM itd... Problem w tym, że ginekolodzy pewnych rzeczy nie chcą widzieć, albo patrzą tylko wybiórczo. Od 2 lat, mniej więcej co pół roku robię USG. A tam jest takie coś (zmieniają sie wielkości i ilości, ale nic nie znika) : Macica w przodozgięciu 64x60x70 mm. Echostruktura niejednorodna. Mięsniak podsurowicówkowy o wielkości 20 mm, przednia ściana z licznymi zwłóknieniami i drobnymi pojedynczymi mięsniakami o wielkości ok. 7 mm. Szyjka macicy z obecnościa duzych torbieli Nabotha wielkości ok. 15 mm (nadżerka). Endometrium 15 mm z licznymi drobnymi płynami.Obecność polipa. Prawy jajnik 34x23mm, lewy 43x23 mm z torbielą o wym. 32x21 mm. Niedługo idę na kolejne USG.
Ostatnio jestem na Luteinie, bo bez tego nie miałam od dawna miesiączki, a endometrium rośnie. Efekt jest taki, że okres jest, ale ból i ilość krwi jaka temu towarzyszy znów mnie wpędziła w problemy z morfologia.
Ginekolog, u którego ostatnio byłam, po badaniu i USG chce mi zrobić histeroskopię, by usunąć polip i pobrać wycinki. Jednocześnie sugerował usunięcie wszystkiego. Na moja prośbę, by jednak od razu usunąć, stwierdził, że najpierw jedno, potem się zobaczy.
Ja jednak nie mam ochoty być poddawana kilka razy zabiegom, które nie dają żadnej gwarancji, że będzie lepiej.
Gdyby tak było jak sugeruje ginekolog, musiałabym przejśc przez histeroskopię, potem leczenie nadżerki, potem usuwanie torbieli i mięśniaków. Dziękuje bardzo. Niestety, on przyjmuje w prywatnej klinice i w ramach NFZ może mi wykonać histeroskopię, ale inny zabieg jest juz płatny, na co mnie nie stać. Zresztą w moim przypadku prawdopodobnie laparoskopia odpada.
Chcę to na dzień dzisiejszy zakończyć i wyrzucić co sie da, bo to i tak ruina.
Mam tylko pytanie o poleconego ginekologa z Warszawy.
Proszę o namiary na kogoś, kto wykona to dobrze i jest godny polecenia.
Z góry dziękuję i pozdrawiam smile

Obserwuj wątek
    • karmagula Re: I co z tym fantem? 19.01.12, 19:04
      Cześć Mortimerko smile
      Słuchaj jest Syrenka z Warszawy ,która bardzo poleca swojego gina,ale niestety nie pamiętam Jego nazwiska,ale Ty się nie martw ,bo Ona niedługo z pewnością się odezwie. Ze swojej strony mogę Ci tylko współczuć problemów ze zdrowiem i mam nadzieję ,że wszystko wkrótce rozwiąże się pozytywnie dla Ciebie.Powodzenia i zdrowia smile
      • mortimerka46 Re: I co z tym fantem? 19.01.12, 19:31
        Bardzo dziękuję smile Będę czekała cierpliwie ...
        Już trochę poczytałam różnych informacji na tym forum, w miare możliwości będę dalej czytać... To dla mnie nowość. Ale ponieważ moja macica już mnie nie kocha i z wzajemnością, trzeba pozwolić jej odejść smile
        Nie mam dylematów i strachu przed operacją, pewnie stres na pewno będzie, ale może w końcu juz przestane być zagadką dla ginów. Przez całe lata podejrzewano u mnie PCO, ale nikt jakoś nie miał odwagi na radykalne kroki, choć większość badań na to wskazywała.
        W wyniku różnych zaburzeń bardzo przytyłam. Mam ogromny problem z utratą wagi... Hormony (niektóre) mam obecnie na poziomie przedmenopauzalnym, stąd posiłkowanie się progesteronem, by nie chodzić z ciągłym PSM, o samopoczuciu jako kobieta juz nie wspominając. Mimo wszystko progesteron pomógł mi pozbyc się bólu kości i mięśni, pojawiła się ulga, gdy jednak miesiączka występowała. Jeśli po operacji trzeba będzie, to zdecyduję sie na HTZ, ewentualnie dodatkowo suplementy. Ale niech się to wreszcie skończy ! Mam wrażenie, jakbym od lat walczyła z własną macicą ! big_grin
        Poczytałam, że moga być problemy z nietrzymaniem moczu. Niestety, ale ja juz je mam. Nie zawsze, ale czasem się zdarza. To jest ogromnie krępujące, ale podobno wiele kobiet ma ten sam problem... Zresztą można to naprawić... smile
        Teraz czekam na histeroskopię w Invicta... Mają dzownić, by wyznaczyc termin. Ja jednak już postanowiłam, że chcę sprawę załatwić inaczej. Zresztą muszę przyznać, że lekarz, u którego byłam.... no cóż.... nigdy nie czułam się tak upokorzona.... Choć mówił do rzeczy, jednak mało, zbyt mało, by wiedzieć co np. będzie mi robił... kazał poczytac sobie folder wink
        Poza tym był oschły, obcesowy i czułam się jak Józia z lasu, która wyrwała się do cywilizacji, ale nie wie jak się zachować... Oj niemiło było, niemiło.... A to niestety nie wpływa dobrze na zaufanie do lekarza...
        • alicja518 Re: I co z tym fantem? 19.01.12, 20:09
          Mortimerko czytając Ciebie to tak jakby podobne dolegliwości co ja miałaś, też miałam problemy w tarczycą i potem to wszystko co Ty i nawet tak samo moja gin. najpierw usuwała mi polipy, a operacja była później. Nie wiem dlaczego tak oni to robią, ale musiałam najpierw zrobić ten zabieg, wzięła wycinek do pobrania. a potem dopiero był wyznaczony termi operacji.
          Pozdrawiam, niestety nie mam namiarów na gin. którego szukasz ale zapewne jakaś Syrenka się tu niedługo pojawi. smile
          • mortimerka46 Re: I co z tym fantem? 19.01.12, 20:30
            alicja518 napisała:

            > Mortimerko czytając Ciebie to tak jakby podobne dolegliwości co ja miała
            > ś, też miałam problemy w tarczycą i potem to wszystko co Ty i nawet tak samo mo
            > ja gin. najpierw usuwała mi polipy, a operacja była później. Nie wiem dlaczego
            > tak oni to robią, ale musiałam najpierw zrobić ten zabieg, wzięła wycinek do po
            > brania. a potem dopiero był wyznaczony termi operacji.
            > Pozdrawiam, niestety nie mam namiarów na gin. którego szukasz ale zapewne jakaś
            > Syrenka się tu niedługo pojawi. smile

            Ja się domyslam, dlaczego oni tak robią, choć mogę się mylić... NFZ za wszystko słono płaci... Oczywiście pod warunkiem, że zabieg/operacja są bezpłatne, czyli pokrywane z NFZ.

            • alicja518 Re: I co z tym fantem? 19.01.12, 20:49
              No tak i tu możesz mieć rację. Jak jedna z naszych Syrenek miała usuwaną macicę i przy okazji chciała też zrobić korektę pochwy, czy coś takiego to się nie zgodzili. Musiała najpierw zrobić jedną operację a potem czekała na drugą, a przecież można to było zrobić za jednym razem, tylko że oni mają jakieś wymogi i tyle
              • mortimerka46 Re: I co z tym fantem? 19.01.12, 20:59
                Niektóre można, tylko pewnie nie wszyscy mają do tego dostęp...
                Słyszałam, że istnieje taka opcja, by podczas operacji usuwającej macice z przydatkami, można wykonać od razu zabieg eliminujący defekt nietrzymania moczu...
                Nie wiem jak to jest przy korekcie pochwy... Możliwe, że dopiero jak wszystko zagoi się, widać, czy taka korekta jest potrzebna, bo np. doszło do powikłań...
    • karmagula Re: I co z tym fantem? 19.01.12, 20:01
      Ech,szkoda mówić i pisać na temat zachowania niektórych lekarzy,bo dosłownie nóż się otwiera w kieszeni...Mortimerko bardzo dobrze rozumiem Twoją chęć pozbycia się "niekochającego" intruza.Jeśli już tak daje Ci popalić ,to pewnie warto pomyśleć o ostrym cięciu,ale poczekaj jeszcze na wizytę u "normalnego" lekarza.Nasza Syrenka pewnie jutro Cię "wypatrzy" i poleci takiego, nie denerwuj się .Wszystko na spokojnie przegadacie i ustalicie to co dla Ciebie będzie najlepsze.Trzymaj się cieplutko kiss
      • mortimerka46 Re: I co z tym fantem? 19.01.12, 20:07
        Ogromnie cieszę się, że znalazłam to forum, bo muszę przyznać, że nie mam z kim o tym pogadać. Mam syna 24-letniego, ale wiadomo, że to nie partner do rozmowy na taki temat, a poza tym jestem sama... Bratnich duszyczek brak na codzień smile

        Pozdrawiam serdecznie smile
        • karmagula Re: I co z tym fantem? 19.01.12, 20:12
          to pisz kochana o wszystkim co Ci w duszy gra,a my będziemy słuchać (czytać) i w miarę możliwości doradzać.No tak chłopak i do tego młody nie jest najlepszym partnerem do rozmów na nasze tematy...nie martw się ...fajnie ,że tu trafiłaś...w grupie zawsze raźniej smile
        • edyta-1969 Re: I co z tym fantem? 19.01.12, 21:40
          Witam
          Jestem z W-wy i miałam operację w grudniu ub roku. Bardzo mogę polecić szpital na Inflanckiej. Lekarze, opieka - zresztą wszystko od strony medycznej jest ok.
          pozdrawiam
          Jak będziesz chciała się czegoś dowiedzieć czy lekarz czy pobyt w szpitalu pisz.
          Na pewno będzie dobrze, ja też się bardzo bałam ale Syrenki podtrzymały mnie na duchu
          • mortimerka46 Re: I co z tym fantem? 19.01.12, 21:53
            Witaj Edytko smile
            Może zadam głupie pytanie, ale trafiłaś tam "z ulicy", czy z polecenia ginekologa?
            pytam, bo powiedziano mi, że w zasadzie można po prostu zapisać się w każdym szpitalu na konsultację w przychodni przyszpitalnej i stamtąd jest sie kierowanym na operację.
            Tylko wydaje mi się, że musi być skierowanie od innego gina z wyraźnym wskazaniem usunięcia macicy. Przeciez nie powiem w szpitalu - dzień dobry, przyszłam usunąc sobie tę cholerę, która dawała mi przez ostatnie lata w kość smile
        • natalik5 Re: I co z tym fantem? 20.01.12, 06:33
          Ja miałam operację w szpitalu w Warszawie na Szaserów. Jestem zadowolona z ich profesjonizmu oraz z decyzji prof. Baranowskiego żeby zrobić jednocześnie 2 operacje - usunięcia macicy i plastyki pochwy, Trafiłam tam ze skierowaniem od ginekologa na operację ze względu na bardzo duże mięśniaki. Sam szpital sama sobie wybrałam, Zastanawiałam się jeszcze nad szpitalem w Międzylesiu i Praskim, ale po doświadczeniach znajomych wybrałam na Szaserów, W szpitalu tym jest jeden minus że ze względu na bardzo dużo przeprowadzanych tam operacji - ograniczona jest do minium opieka pielęgniarek i kontakt z lekarzami. Ale ponieważ jest tam krótki pobyt to można wytrzymać, najważniejsze żeby dobrze wykonali operacje,
          • aga43wawa Re: I co z tym fantem? 16.02.12, 22:50
            Natalik Witaj,
            mnie także operował dr. Baranowskismile
            chociaż mi zaproponował kilka opcji do wyboru...prawda Olik?big_grin

            Ale byłabym niesprawiedliwa, gdybym powiedziała choć jedno słowo na niefachowość wykonania operacji. Co do opieki, mój mąż poprostu opłacił mi opiekę po operacji, dzięki czemu przez cały pobyt miałam bardzo dobry kontakt z pielęgniarkami i NIGDY nie narzekłam na ból, czy dyskomfort po.
            Polecam szpital na Szaserów.
      • edyta-1969 Re: I co z tym fantem? 20.01.12, 19:24
        Witam Mortimerko,
        trafiłam na Inflancką z ulicy. O doktorze Sikora słyszałam dobre rzeczy od wielu osób. Poszłam ze skierowaniem od mojego ginekologa. Ze skierowaniem do szpitala, nie miałam napisane operacja usunięcie macicy. Pan doktor zbadał mnie i przedstawił jego wizję leczenia mnie. Pierwszym etapem było skierowanie mnie na biopsję i wyłyżeczkowanie czekałam 3 dni. Odbyło to się z systemie jednodniowym. Po 2 tygodniach zjawiłam się na wizytę u dr. Sikory z histopatologią i wtedy wyznaczył mi termin operacji na 19 grudnia / wizyta była 6 grudnia/. Polecam i szpital i lekarza.
        pozdrawiam
        • karmagula Re: I co z tym fantem? 23.01.12, 18:56
          Mortimerko akurat ja tutaj jestem ,to mogę Ci odpowiedzieć,łyżeczkowanie przed operacją ,to właściwie norma(ale są wyjątki).Chodzi o to ,żeby pobrany materiał zbadać i wykluczyć komórki nowotworowe.Wówczas operacja jest mniej rozległa,jeśli pojawią się natomiast "brzydkie" komórki-operacja jest poważniejsza.Trzeba się pozbyć intruza z marginesem,żeby się nie rozrósł.
    • layla01 Re: I co z tym fantem? 20.01.12, 09:44
      Witam Cię serdecznie Mortimerko

      Jeśli oczywiście chcesz, to zapisz się do dr Bogusława Lindnera - przyjmuje na Koszykowej - to jest gin przez duze G, a przede wszystkim ujmujący swą kulturą osobistą Człowiek smile - on z kolei zapewne przekieruje Cię do dr Siekierskiego - ordynatora z Żelaznej, który przyjmuje tylko prywatnie, ale za to jest świetnym chirurgiem ginekologcznym.... Ten duet lekarzy jest po prostu świetny, mimo, ze nie pracują w jednym szpitalu...

      dokładne namiary podam w odrębnym poście - musze je odnaleźć...

      Głowa do góry - wespół w zespół - damy radę kisskisskiss
    • mortimerka46 Re: I co z tym fantem? 16.02.12, 18:50
      Jestem na gorąco i już referuję, co mi Doktor powiedział smile

      Po pierwsze, muszę powiedzieć, że rzadko spotyka się taką kulturę, kindersztubę i podejście do pacjentki, z jaką dzisiaj spotkałam się w gabinecie. Przy okazji miło było popatrzeć na przystojnego mężczyznę ;P

      Pan Doktor powiedział, że zostawiamy przydatki, bo w moim przypadku może to być błogosławieństwem na przyszłość. Należę do puszystych kobiet i na razie mając jajniki, które coś tam zawsze produkują, chronią jednocześnie mój układ krążenia. Pozbawienie mnie tego protektora może spowodować zawał, tudzież udar, bądź mogłabym popaść w chorobę wieńcową. Ponieważ jajniki są w porządku, a torbiel czynnościowa pękła, to należałoby je zostawić dla mojego dobra.
      Zapytałam, czy mogą pojawić się jakieś problemy, gdy nie będzie macicy, a zostaną przydatki i otrzymałam odpowiedź, że zawsze może pojawić się ryzyko zmian, ale gdyby wycinać wszystko co już uważamy za niepotrzebne, nie byłoby to dla człowieka dobre, bo w końcu rodzimy się z całym kompletem narządów etc. i po coś one nam są potrzebne.
      Ponadto układ kostny raczej będzie miał się lepiej gdy jajniki poprzez produkcję hormonów, będą mogły wspierać tkankę przed rzeszotowieniem.

      Pan Doktor Paweł powiedział, że woli przeprowadzić zabieg przez pochwę i laparoskopowo ze względu na późniejsze szybsze dojście do zdrowia. Ale jeśli okaże się, że w trakcie operacji nie dostanie się do środka, bo np. może być za wąsko, albo anestezjolog powie, że trzymanie mnie w tej pozycji (prawie głową w dół) jest dla mnie niebezpieczne, bo trzewia i tłuszcz mogą mnie przydusić, to szybko mnie rozetną i dokończą już tradycyjnie. Poza tym znieczulenie ogólne jest dosyć inwazyjne (podłączenie do urządzeń) i nie każdy się kwalifikuje do takiego odlotu smile
      A to dlatego, że leży sie prawie głową w dół i nadmiar tłuszczyku przeszkadza.

      No cóż... wiem, że lepiej być chudym kurczakiem niż hipciem, ale nie zawsze się to udaje.. smile

      Termin nieznany, na razie mam zrobić badania dla potrzeb operacji, potem wizyta i w kwietniu do szpitala...

      Pobyt trwa 3 dni (lapar. i przez pochwę), albo do 6 dni (ale zwykle krócej), po laparotomii.

      No i to na tyle smile











      • olikkk Re: I co z tym fantem? 16.02.12, 18:58
        Mortimerko wieści super smile
        Bardzo się cieszę, że wybór lekarza którego poleciły Ci nasze Kobietki okazała się trafny, a informacje o operacji jak najbardziej optymistyczne, więc tylko się cieszyć, bo wszystko będzie dobrze smile
        Pozdrawiam cieplutko i dziękuję za relacje na gorąco kiss
      • layla01 Re: I co z tym fantem? 17.02.12, 12:15
        Mortimerko - co za ulga, że już jesteś po konsultacji smile Masz teraz jaśniejszą sytuację i nie będzie się uruchamiało żadne czarnowidztwo w Twojej główce kiss
        Trzymam kciuki nadal smile

        Cieszę się także, że Pan doktor podpasował Ci w swoim sposobie bycia wink
        • olikkk Re: I co z tym fantem? 15.03.12, 20:47
          Mortimerko mija już miesiąc od Twojej wizyty u przystojnego i miłego pana doktora wink
          Wspominałaś, że planowaliście operację na kwiecień, czy już nasz dokładny termin ?
          Wszak to już połowa marca wink
          Pozdrawiam Cię cieplutko kiss
          • mortimerka46 nic z tego... 16.03.12, 20:45
            Aż cholera .... no nie .... sad(
            Obowiązki zawodowe, jak się okazało idiotyczne i mało ważne wezwały mnie akurat wczoraj i musiałam przesunąć termin wizyty na 5 kwietnia...
            Mam nadzieję, że uda się wtedy ustalić datę operacji na koniec kwietnia, by w weekend majowy trochę zahaczyć w kwestii dochodzenia do siebie...

            Przepraszam za brzydkie słowa, ale jestem nie tylko zła, ale mega wkur...... ona ! https://cdn.graphicsfactory.com/clip-art/image_files/image/0/709130-FUMING.gif

    • mortimerka46 Znowu nic :D 20.04.12, 14:01
      Ja nie wiem czy nazwać to pechem, czy macza w tym swoje osmalone paluszki jakiś pomiot diabelski, ale nie zakwalifikowali mnie do zabiegu smile
      Z powodu moich ostatnich wyników oczywiście.... Mam zrobić jeszcze parę badań, bo boją się komplikacji... Następny termin 15 maja.

      Ale tak sobie popatrzyłam na ten taśmociąg, bo spędziłam tam 6 godzin, a zabiegów mieli sporo i jest OK. Oddział miły, nowy, a pacjentki są pod stała opieką...

      Pozostaje mi nadal czekać. Pozdrawiam smile
      • olikkk Re: Znowu nic :D 20.04.12, 14:29
        Mortimerko , a ja tak patrzę i jestem pełna podziwu dla Ciebie za cierpliwość smile
        Kolejna raz zostałaś odprawiona z kwitkiem, w dodatku po 6 godzinach czekania, a Ty z uśmiechem na buzi mówisz "jest ok " smile
        I bardzo dobrze, że tak potrafisz smile Lepiej dmuchać na zimne i poczekać, aż wszystko będzie przed zabiegiem jak należy smile
        Pozdrawiam cieplutko, życzę zdrówka i dobrych wyników kiss
        • mortimerka46 Re: Znowu nic :D 20.04.12, 17:44
          Wierzę, że wszystko ma jakiś swój ukryty sens, który widzi się dopiero później...

          Wściekałam się wcześniej, natomiast teraz zdaję sobie sprawę z konsekwencji jakiś zaniedbań. Wolę dochodzić do siebie szybko, tak jak zwykle to czynię niż gdyby jakieś powikłania miałyby mnie powalić na tygodnie...

          Boję się tylko jednego, że chodzę z tykającą bombą, ale mam nadzieje, że po łyżeczkowaniu badania hist.pat. dadzą ujemny wynik. smile

      • babette11 Re: Znowu nic :D 20.04.12, 16:52
        Mortimerko46,
        witaj,
        ja jestem nowa na forum (od miesiąca i z uwagi na małe dziecko niezbyt aktywna)
        byłam operowana w Warszawie na Żelaznej ale nie przez dr. Siekierskiego tylko przez dr. Macieja Pliszkiewicza
        to zresztą "mój szpital" - miałam tam dwie operacje i poród
        dr Pliszkiewicz jest młodym ale świetnym lekarzm ginekologiem i bardzo zdolnym chirurgiem
        zawsze będę go polecac bo uratował mi dziecko (córcia urodziła się przez cc w zagrażającej zamartwicy, był węzeł prawdziwy na pepowinie i mieśniaków bez liku - a zachodząc w ciążę byłam już po jednej laparotomii w 2008, podczas której wyłuszczono mi 17 mięśniaków)
        dzieki błyskawicznej reakcji doktora P. na izbie przyjeć moja córcia jest zdrowa mimo że rodziła się w dramatycznych okolicznościach
        16 lutego br. przeszłam kolejną laparotomię - amputację macicy bez przydatków, macica cała mięśniakowata, poza tym operacja była jak na jelicie bo miałam potworne zrosty na pęcherzu i jelicie
        starsznie się bałam uszkodzenia pęcherza ale dr Pliszkiewicz zoperował mnie wspaniale i wszystko się dobrze skonczyło
        i na operację czekałam krótko (ale byłam do niej przygotowywana przez kilka miesięcy analogami)
        pozdrawiam cieplutko i jeszcze raz polecam pana dr. Macieja Pliszkiewicza (w razie czego dysponuję namiarami)

        35 lat, 16.02.2012 amputacja macicy bez przydatków, HP-ok, Warszawa
        • mortimerka46 Re: Znowu nic :D 20.04.12, 18:00
          Babette11 bardzo dziękuję Ci za polecenie doktora, choć nie wiem czy teraz mogę z tego skorzystać bo znalazłam się w szpitalu z ramienia dr Siekierskiego...

          Ale na pewno będę mieć na względzie to co napisałaś smile

          Natomiast na razie do operacji mi daleko, bo sprawy się komplikują. Mam nadzieję na czerwiec, choć też tego do końca nie wiem. Bo na szpital czeka się raczej niedługo, ale oby się znów jakaś cholera nie przyplątała smile
          Ja na razie mam mieć łyżeczkowanie, by określić zakres operacji, czy wyrzucamy wszystko, czy tylko macicę. Tego zabiegu nie wykonuje chyba sam boss, bo przy przyjęciu "łapali" pierwszego wolnego lekarza, w moim dzisiejszym przypadku lekarkę. Dopiero operacji podejmuje się chyba lekarz prowadzący. Tak myślę...

          Zastanowiły mnie dwie rzeczy, o których pisałaś, a ich nie rozumiem. smile
          Jak znajdziesz chwilę, to skrobnij parę słów wyjaśnienia :

          1. "operacja była jak na jelicie bo miałam potworne zrosty na pęcherzu i jelicie" - przyznam, ze nie rozumiem. Masz endometriozę?

          2. "na operację czekałam krótko (ale byłam do niej przygotowywana przez kilka miesięcy analogami)" - musiałaś mieć chyba niezłe krwotoki?

          Pozdrawiam smile

          • babette11 Re: Znowu nic :D 20.04.12, 21:00
            Własnie mąż uzypia małą więc mam chwilkę smile

            co do endometriozy - u mnie nigdy jej oficjalnie nie stwierdzono, nie miałam postawionej takiej diagnozy, natomiast miałam zrosty po pierwszej operacji z 2008 (laparotomia, 17 mięsniaków) i cc z 2010, w trakcie którego wyłuszczono mi mięśniaki żeby wyjąć dziecko
            dr Pliszkiewicz (który robił mi cc) przeprowadził amputacje macicy - pamietał dobrze jak to u mnie wygląda w środku i wolał się przygotować na najgorsze więc przygotował mnie do operacji jak na jelicie (profilaktyka antybiotykowa, antyzrostowa i 2 lewatywy wink)

            krwotoki miałam straszne ale najgorsze było przed 1 operacją i przed zajściem w ciążę - permanentna niedokrwistość (zreszta córcia też urodziła się z niedokrwistością wrodzoną)
            po urodzeniu dziecka rok karmiłam piersią i brałam hormony więc był względny spokój ale potem zaczęło znowu rosnąć więc gdy zapadła decyzja o amputacji to dostałam analogi bo macica miała już 120 mm
            po obydwu operacjach oraz po cc miałam transfuzję

            Oczywiście co do dr Siekierskiego - jest wybitnym fachowcem ale jak będzie miał mozliwość wyboru lekarza do asysty (zawsze uczestniczy co najmniej dwóch, u mnie był jeszcze dodatkowo chirurg wewnętrzny - ze względu na to jelito) to polecam dr Pliszkiewicza smile
            będziesz operowana w świetnym szpitalu, warunki doskonałe, łazienki przy pokojach, zresztą wszystko jest nowiutkie po remoncie, akurat jak ja byłam, trwała przeprowadzka do nowych sal oddziału ginekologicznego
            położne miłe i pomocne a lekarze fachowi
            jesteś w dobrych rękach smile
            trzymam kciuki i pozdrawiam serdecznie
            • mortimerka46 Re: Znowu nic :D 20.04.12, 21:18
              Ależ Ty bidulka jesteś... tyle przeszłaś... mam nadzieję, że raz na zawsze zakończyłaś znajomość ze szpitalami smile Jak na jedno życie wystarczy...

              Dzisiaj na chwilę byłam na sali, bo przyjęto mnie jakby nie patrzeć na zabieg i rzeczywiście jest fajnie, bardzo jasno, czysto, łazienki w pokojach. Obserwując potem wszystko dookoła, gdy już siedziałam na korytarzu widziałam właśnie takie swojskie podejście do pacjenta. Wszyscy dla siebie mili, choć latali jak chomiki w kołowrotku, bo pracy mieli bardzo dużo... Łóżek brakowało, by "obrobić" wszystkie panie...
              Trochę mi się śmiać chciało, bo wszystkie przyjęte i zakwalifikowane siedziały wystraszone kilka godzin, a potem marsz w koszulce na blok operacyjny, by po niedługim czasie odbyć podróż powrotną na łóżku, w stanie nieważkości i jak śnięty śledź klapnąć na poduchę w objęcia Morfeusza. A potem jak już się ocknęły, to siadały na łóżkach i szczerząc zęby w uśmiechu trajkotały jak najęte o swoich przeżyciach i dzieciach smile

              W każdym razie moje wrażenia są też bardzo pozytywne smile

              • olikkk Re: Znowu nic :D 20.04.12, 21:22
                Mortlmerko teraz już rozumiem, dlaczego tak Ci się buzia uśmiechała kiedy pisałaś o odroczeniu smile Myślę, że teraz ze spokojem będziesz czekała na kolejne spotkanie ze szpitalem smile
              • babette11 Re: Znowu nic :D 20.04.12, 21:39
                Mortimerko, ja też mam nadzieje, że przynajmniej na jakis czas mam spokój bo mi zostawili jajniki i szyjke
                ale cytologię mam jedynke" smile więc jestem dobrej myśli smile
                najważniejsze że mimo mięśniaków dziecię jest na świecie smile

                Ginekologia na Żelaznej jest super, mają też swietnych specjalistów od usg - zwłaszcza dr Robert Makowski
                bardzo ludzkie (a nie przedmiotowe) podejście do pacjenta, nie żałują leków przeciwbólowych smile - ja brałam w kroplówce bo najlepiej sie wchłaniały
                nie żałują też badań - oczywiście w granicach potrzeb - USG, a jak była potrzeba to karetka wiozła mnie na rtg jamy brzusznej do enelmedu wink
                w nocy zazwyczaj się coś dzieje więc korzystałam też z tabletek nasennych wink
                godziny odwiedzin super - 8-19.30 codziennie i nie traktują bliskich jak intruzów

                dobrze że wybrałaś ten szpital smile
                • mortimerka46 Re: Znowu nic :D 20.04.12, 21:54
                  Po tym co przeszłaś ani chybi masz protekcję z niebios smile

                  A szpital wybrałam dzięki autochtonce forumowej, która poleciła dr Siekierskiego smile
                  Poza tym mam blisko, bo mieszkam na Woli.

                  Co do odwiedzin... dzisiaj widziałam coś wzruszającego.
                  Kobieta, taka na oko około 25 lat leżała sobie na sali, chyba też dzisiaj przyszła, a po jakimś czasie dołączył do niej facet, chyba jej partner... Chodził tam gdzie ją zabierali na badania, czekał pod drzwiami... Gdy ja zabrali na zabieg, poszedł pod blok i też tam czekał, a potem, gdy ja przywieźli, usiadł przy łóżku, wziął za rękę, głaskał i czuwał, gdy spała po narkozie...

                  Chlip,. chlip... jak w filmie smile


                  • olikkk Re: Znowu nic :D 20.04.12, 22:07
                    Mortimerko, to musiał być ktoś podobny do Babette i jej męża wink
                    Jak czytam o tym co piszecie, to też mam wrażenie że oglądam film co najmniej o Leśnej Górze smile
                    Bardzo się cieszę, że obydwie macie duże wsparcie z Góry kiss
                    • mortimerka46 Re: Znowu nic :D 20.04.12, 22:16
                      Pozostaje mi tylko zazdrościć takiej osoby, która potrzyma za rękę ... echhh. big_grin

                      Ale chyba nie jest do końca tak jak w Leśnej, bo dzisiaj jedna pacjentka zwiała O_O

                      Po prostu wyszła i już nie wróciła.... :-B
                      • olikkk Re: Znowu nic :D 13.05.12, 13:20
                        Mortimerko w tym tygodniu czekają Cię kolejne badania i mam nadzieję, że napiszesz nam jakie będą wyniki smile Z góry życzę Ci, aby były dobre i pozwoliły na ustalenie terminu operacji smile
                        Pozdrawiam Cię bardzo cieplutko kiss
                        • mortimerka46 Re: Znowu nic :D 14.05.12, 18:03
                          No tak, jutro rano zasuwam na zabieg. Mam nadzieję, że w końcu odbędzie się.
                          Cukier coraz niższy, zero infekcji i zmiana diety zrobiły swoje i już nie mają prawa mnie oddalić smile
                          Czytam w miarę regularnie kolejne wątki i chwilami trzęsę majtochami ze strachu, zwłaszcza jak okazuje się, że badanie hist.-pat. było kiepskie. To wszystko przede mną, zabieg, czekanie, potem operacja, znów czekanie.... Trzeba przez to przejść i już...

                          Mało piszę, bo starcza mi czasu tylko na czytanie.. Poza tym nie umiem tak "ćwierkać" jak Wy smile Kawusie, obiadki, pozdrowionka... To jest bardzo sympatyczne, ma tyle życzliwości... Musze się tego nauczyć, ale póki co nie bardzo bym się w tym odnalazła smile
                          Nauczyłam się wszystko przeżywać w samotności, w sumie to cud, że tu piszę smile

                          Zazwyczaj zbieram informacje, a potem je przetwarzam, niekoniecznie dzieląc się swoimi przeżyciami smile Może się rozczmycham smile Pozdrawiam
                          • olikkk Re: Znowu nic :D 14.05.12, 22:39
                            Mortimerko no to trzymam paluchy, żeby jutro już wszystko poszło bez "atrakcji" i czekam na Twój powrót z potwierdzeniem, że Twoje pierwsze pozytywne wrażenie ze szpitala się potwierdzi smile
                            Jestem pewna, że się rozczmychasz i będziesz ćwierkać z nami jak skowronek smile
                            Po operacji będzie tak z pewnością, bo co zrobisz z wolnym czasem wink
                            A tymczasem na dobre jutro dla Ciebie http://s19.rimg.info/38965f09695d8bc9e071d90fc872adb4.gif
                                • mortimerka46 Jestem :) 15.05.12, 20:37
                                  Juz jestem smile

                                  Okrrrropnie długo to trwało, bo w sumie mogłam wszystko załatwić w 3 godz tongue_out.
                                  Dali mi popalić czekaniem, bo byłam o suchym pysku od wczoraj wieczora do 14 dziś po południu. Przegrywałam z cesarskimi cięciami, które były priorytetem na bloku smile

                                  No i dalej... na stół, maska na twarz, płyn w żyłę, odlot, 15 minut i przylot, a później znów czekanie na wypis. Nuuuuda smile

                                  Czuję się ok, nic mi nie dolega, do domu wróciłam tramwajem, bo nie brałam rano auta.
                                  Taka dzielna dziewucha jestem smile

                                  Teraz tylko czekanie na hist.-pat. i parę dni krwawienia.

                                  Dziękuję za paluchy i wasze ćwierkanie smile Cmok
                                  • olikkk Re: Jestem :) 15.05.12, 20:43
                                    No proszę i po wszystkim big_grin
                                    Czyli jak zapewniamy każdą z Was, nie ma się czego bać, a może obejdzie się nawet bez krwawienia smile
                                    Teraz życzę Ci dobrych wyników i do kolejnego poćwierkania wink
                                    Dzięki za info kiss
                                    • mortimerka46 Odebrałam wyniki... 25.05.12, 16:45
                                      Miałam złe przeczucia... często czytałam wątek "Z rakiem można wygrać", jakbym się podświadomie przygotowywała na nowe wyzwania.

                                      W poniedziałek mam się stawić na oddział w celu ustalenia dalszego postępowania.

                                      Wynik :

                                      Materiał z jamy macicy - drobne fr. endometrium ogniskowo z rozrostem złożonym gruczołów i dysplazja komórkowa dużego stopnia (EIN - endometrial intraepithelial neoplasia seu adenocarcinoma).

                                      Nie zdążyłam jeszcze dobrze poczytać, ale to jest chyba stan przedrakowy...
                                      • karmagula Re: Odebrałam wyniki... 25.05.12, 17:21
                                        Mortimerko no nie jest to radosna wiadomość, ale też poczytałam ciutkę i tak jak sama napisałaś ...jest to stan przedrakowy czyli ,że dobrze się stało,iż wykryto to w porę...czytałam ,że takie zmiany mogą się nawet cofnąć przy odpowiednim leczeniu...tyle ,że tu potrzebny będzie dobry fachowiec, a wiem ,że Jesteś pod dobrą opieką, więc głowa do góry...Ty jesteś dzielna i wszystko jest do opanowaniasmile Trzym się Mortimerko i daj znać, co dalej kiss Trzymam kciuki smile
                                        • mortimerka46 Re: Odebrałam wyniki... 25.05.12, 17:34
                                          Dziekuje karmagulko za krzepiące słowa smile

                                          Oczywiście nie omieszkałam zawyć rzewnym głosem, rozpłakać się na swój marny los, ale już powoli następuje mobilizacja, by tego francola zniszczyć. big_grin

                                          Mam tylko żal do lekarzy, że trąbiłam od długiego czasu o tym, że może byc problem, bo mam prawie zerowy progesteron, wysokie estrogeny, do tego problem z cukrami i wahania hormonalne, no i oczywiście wysokie endometrium. Mówiłam, że przedwcześnie wlazłam w menopauzę, bo wszystko na to wskazywało, ale patrzyli na mnie jak na wariatkę, że w tym wieku, to niemożliwe itd...

                                          Ja od jakiegoś czasu czytałam o raku endometrium... Intuicja jednak mnie nie myliła...

                                          Teraz pod nóż i do kosza tongue_out
                                          • karmagula Re: Odebrałam wyniki... 25.05.12, 17:49
                                            oj tam oj tam...Mortimerko , to jeszcze nie ta franca...ale gdyby tak dłużej ci lekarze "stukali się w czoło" na Twoje sugestie, to kto wie...na ten temat nawet słów szkoda,bo nie przeskoczymy i tyle...Teraz Twój doktorek obecny zakasa rękawy i Dacie radękiss
                                            • mortimerka46 Re: Odebrałam wyniki... 25.05.12, 17:57
                                              Przede wszystkim trzeba słuchać siebie i być upartą oślicą, by w porę zapobiec problemowi...
                                              Przecież to my czujemy często, że coś jest nie halo w naszym ciele.
                                              Na razie nie wiem co dalej, chyba powinni mi zrobić TK, nawet nie miałam nigdy robionych markerów...

                                              Niestety do doktorka dostać się jest trudno... Mam wizytę zapisaną dopiero na 24 czerwca...
                                              W poniedziałek będę rozmawiać z doktorową-koordynatorką. Ona tam biega i ma wszystko na głowie. Ale możliwe, że uda mi się dostać wcześniej do doktora. Mam taka nadzieję...
                                              • karmagula Re: Odebrałam wyniki... 25.05.12, 18:06
                                                trochę odległy termin...bo niefajnie czekać m-c w niepewności..., ale myślę , że doktorka się postara...Masz rację ,że same najlepiej wiemy co w nas nie gra, ale z tym uporem ,to niestety różnie bywa...ech...nie wiem jak to z badaniami jest...w poniedziałek wszystkiego powinnaś się dowiedzieć i ściskam paluchy ,żebyś szybciej do doktorka trafiłakiss
                                                  • olikkk Re: Odebrałam wyniki... 25.05.12, 20:17
                                                    Motimerko nie znam się na takich wynikach, ale skoro mówicie jest coś niepokojącego, to pewnie pani koordynatorka weźmie to pod uwagę i postara się termin przyspieszyć smile
                                                    W każdym razie życzę Ci, żeby sprawy przybrały szybszy obrót i żeby wszystko się szczęśliwe udało pozałatwiać smile
                                                    Jesteś Kobietką silną, więc dasz radę, a my będziemy Cię wspierać całym sercem kiss
                                                  • olikkk Re: Odebrałam wyniki... 28.05.12, 18:56
                                                    Mortimerko w innym wątku dostrzegłam, że już masz zaplanowany termin operacji smile
                                                    Bardzo się cieszę, że udało się przyspieszyć termin i już niebawem trafisz na oddział, żeby jak najszybciej rozwiązać problem smile
                                                    Oczywiście trzymam paluchy za powodzenie kiss
                                                  • mortimerka46 Re: Odebrałam wyniki... 28.05.12, 19:13
                                                    Doktorzy upierali się, że już, ja usiłowałam targować się co do czasu w szpitalu, ale mi nie wyszło big_grin Chciałam być 4 dni, a tu tydzień wyszedł smile

                                                    Niech będzie trzask prask ! i po sprawie smile Żyć trzeba https://www.picgifs.com/smileys/smileys-and-emoticons/3d/smileys-3d-147165.gif
                                                  • mortimerka46 Re: Odebrałam wyniki... 28.05.12, 21:43
                                                    Dziewczynki https://www.picgifs.com/smileys/smileys-and-emoticons/love/smileys-love-507013.gif

                                                    Operacja na Żelaznej smile
                                                    Dzisiaj biegała koło mnie p. Doktor, ale też rozmawiałam z Doktorem. Zaopiekowali sie mną naprawdę wspaniale. Przyznam, że byłam zaskoczona. Cudowna ekipa i widać, że jest tam pozytywna energia. smile
                                                  • babette11 Re: Odebrałam wyniki... 28.05.12, 21:48
                                                    o tak, na pewno zajmą się Tobą troskliwie i profesjonalnie smile
                                                    porodówka na Zelaznej ma różne opinie ale ginekologia - pierwsza klasa! smile
                                                    czy wi-fi już działa w szpitalu? jak ja byłam w lutym - z powodu remontu wyłączyli sad
                                                • karmagula Re: Odebrałam wyniki... 28.05.12, 19:13
                                                  Mortimerko pani doktor wszystko zorganizowała czy z doktorkiem rozmawiałaś?
                                                  Dobrze,że zabieg niedługo...mniej stresu i w Twoim przypadku ...im szybciej tym lepiej...Trzymaj się dzielniekiss
                    • babette11 Re: Znowu nic :D 21.04.12, 19:12
                      O tak mój mąż oczywiście czekał pod salą operacyjną w trakcie całej operacji smile
                      ale na blok pooperacyjny go nie wpuścili wink
                      reszta i tak byłam nietomna wink

                      podzielę się z Wami dobrą wiadomością - bylismy dziś z corcią na echu serca (jak miała zapalenie płuc serce było jednostronnie powiększone do kontroli kardio) i na szczęście jest wszystko dobrze, nie ma wady serca
                      strasznie się baliśmy ale niepotrzebnie - tyOlikkklko wychodzi na to że nie tylko ja mam wsparcie z góry, przede wszystkim ma je Karolinka smile

                      pozdrawiam serdecznie smile
                      • olikkk Re: Znowu nic :D 21.04.12, 20:26
                        Babette wspaniała wiadomość big_grin Ponieważ Wasza rodzinka stanowi jedność, więc to wsparcie z Góry obejmuje Was wszystkich i oby tak było zawsze, tego życzę z całego serducha kiss
                        • olikkk Re: Znowu nic :D 13.05.12, 13:17
                          Babette co u Ciebie słychać prawie 3 miesiące po operacji ?
                          Mam nadzieję, że masz się dobrze Ty i córcia, czego życzę Wam z całego serca i cieplutko pozdrawiam kiss
                          • babette11 Re: Znowu nic :D 14.05.12, 11:12
                            Oliczku i inne Miłe Panie smile
                            przepraszam, że nie zaglądałam ale Karolinka taka absorbująca wink
                            a poza tym od marca mamy ogódek działkowy niedaleko nas (dosłownie 15 minut piechotką udało się nam taki znaleźć) i spędzamy tam dużo czasu smile
                            córcia do piątku była ze mną w domu od dzis poszła już do swojego żłobeczka - odbieram ją ok. 13
                            po tym zapaleniu płuc i kuracji antybiotykowej miała niestety drożdżaki w moczu i trzeba było wyleczyć
                            ja mam we czwartek kolejną kontrolę i już zakoncze zwolnienie tj. w pt idę do lekarza medycyny pracy po zaświadczenie, że mogę wrócić do pracy
                            jeszcze tylko we czwartek kontrolne usg piersi i panel hormonalny muszę zrobić bo po tych wszystkich lekach i analogach mam pewnie zakłóconą równowagę hormonalną

                            jeszcze trochę pobolewa najbardziej jajniki ale jajniki mam "bez patologii" wink więc może to owulacja? trudno to rozpoznać wink najmieszniejsze było, jak pani w rejestracji na usg powiedziała - proszę przyjsć w 5-10 dniu cyklu - a ja na to - ja nie mam cyklu wink

                            pozdrawiam slonecznie smile

                            • olikkk Mięśniaki macicy - moje doświadczenia 14.05.12, 22:16
                              Babette cieszę się bardzo, że wszystko wraca do normy i możesz wrócić do pracy smile
                              Życzę Ci dobrych wyników badań i zdrówka dla Ciebie i Karolinki smile
                              Życzę Ci też, żebyś pomimo powrotu do zawodowych obowiązków, miała czas dla rodzinki i na częste wyskoki na działeczkę smile
                              Pozdrawiam bardzo cieplutko i mam nadzieję, że czasem do nas wpadniesz, żeby nas zapewnić , że masz się nadal dobrze, czego Ci życzę z całego serca kiss
                              • babette11 Re: Mięśniaki macicy - moje doświadczenia 17.05.12, 13:02
                                Witajcie Babeczki smile
                                jestem po usg piersi - mam różne zmiany o obrazie torbieli itp, prawdopodobnie po tych wszystkich hormonach i przejściach
                                kontrolne usg piersi za 2-3 miesiące, na razie nie ma podstaw do biopsji

                                trochę się zdenerowałam - moja starsza siostra, która przeszła amputację trzonu macicy w wieku 26 lat, mnie oczywiście uspokaja - ze u niej co chwilę co się jej robi czy to na piersiach czy jajnikach
                                i znika
                                raz miała już biopsję robioną i nic

                                czy macie podobne doświadczenia - pytam głównie Panie, które operację miały już jakiś czas temu
                                węzły chłonne pachowe mam ok, tak samo przewody mlekowe

                                dziś idę z tym wynikiem do mojego ginekologa, to o wszystko go wypytam
                                ale mój spokój został zakłócony
                                jutro mam wracac już do pracy i dodatkowe nerwy doszły sad

                                buziaczki smile

                                • olikkk Re: Mięśniaki macicy - moje doświadczenia 17.05.12, 15:40
                                  Babette sporo naszych kobietek ma podobne problemy i od lat regularnie kontrolują zmiany. Piszą o tym w tym wątku Tekst linka , więc przeniosę tam Twój post i może tam będziemy kontynuować temat smile
                                  Może Twój ginekolog powie Ci coś więcej na ten temat i poradzi jak dalej postępować.
                                  Życzę Ci, żeby u Ciebie było podobnie jak u siostry i z czasem wszystko wróciło do normy smile
                                  Pozdrawiam cieplutko kiss
                                  • olikkk I co z tym fantem ? 18.05.12, 15:22
                                    Miedzynami-kobietami dziękujemy za ciekawą stronę smile
                                    My zaś polecamy swoją stronę
                                    www.duszki.pl/usunieciemacicy
                                    i w ten sposób możemy połączyć teorię z doświadczeniami smile
                                    • babette11 Re: I co z tym fantem ? 18.05.12, 21:43
                                      aż się zdziwiłam skąd to wyróżnienie, że ten post był adresowany bezpośrednio do mnie wink
                                      tym bardziej, że ja już nie mam macicy więc i nie mam mięśniaków macicy wink

                                      a strona faktycznie ciekawa smile
                                      • olikkk Re: I co z tym fantem ? 18.05.12, 22:27
                                        Babette pewnie chodziło głównie o podanie adresu do strony, autorka nie doczytała dokładnie jaki masz problem smile
                                        Zresztą strona jest godna uwagi i zamieściłam link do niej na stronie tytułowej smile
    • mortimerka46 PO OPERACJI CZ.I 19.06.12, 13:00
      Ok smile Będę opisywać dla potomnych. Może przyda się kobietkom "przed", a tym bardziej operowanym u Zosieńki na Żelaznej w Warszawie.

      Stawiłam się dzień przed normalną procedurą, bo tak mi kazano przez podwyższone cukry. Przyjęcie do szpitala, przydzielenie sali. Byłam w 3-osobowej, ale jedna z kobietek poszła do domu już w piątek. Sala czyściutka, odremontowana, łazienka w środku, tyle tylko, że od strony nasłonecznionej, czyli po południu do wieczora dawało czadu. Nie ma klimatyzacji ani innych tego typu wynalazków. W ogóle szpital odremontowany, na wysokim poziomie.
      Ja tego dnia jadłam, miałam tylko konsultacje i badania, czyli anestezjolog i ginekolog oraz pobranie krwi. Miałam mierzyć cukier i spowiadać się. Ciśnienie było normalne.
      Dzień przed operacją około 11 lewatywa pierwsza, oczywiście już bez jedzenia, ale trzeba było wypić 3 litry wody. Po południu druga lewatywa. Miałam trochę spadki cukru, ale ratowały mnie malutkie cukierki "Meliski" tongue_out Wtrząchnęłam ich pięć, bo bez tego chyba bym padła. Oni dają glukozę jak cukier jest poniżej 70. U mnie już poniżej 90 dawało mi poczucie słabości.
      Wieczorem irygacja pochwy, ichniejsza koszulka i prysznic. Spałam ok, więc nie denerwowałam się przed zabiegiem. Nie samym faktem, ale muszę przyznać, że to był dzień dołka. Powyłam parę razy i jakoś przeszło. Czułam smutek i opuszczenie.
      Nazajutrz pobudka o 5 rano, irygacja pochwy, koszulka, prysznic i z powrotem do łóżka. Dodatkowo badanie krwi i moczu. Jeszcze raz przyszła pani anestezjolog.
      Potem jakaś niebieska tabletka (nie mylić z uciechami) ponoć na otumanienie, ale ja chyba nie byłam w stanie się zobojętnić, chyba, że za pomocą młotka big_grin
      Potem hyc na wózek i na salę. Zawieźli mnie do kapsuły czasu, tak to nazwałam, bo drzwi i wygląd w środku były dosyć dziwne. Dosyć złowrogie smile Pani doktor kazała mi usiąść, zrobić grzbiet kota i zaczęła kłuć. Raz, drugi, trzeci, czwarty, piąty.... Wyżej, niżej... Słyszałam jak się zastanawiały czy leci czy nie... Ponoć nie, tylko kropla... Chodziło o płyn mózgowo rdzeniowy... Pierwsze kłucie ok, ale następne okropnie bolały... zaczęłam stękać i wydawać z siebie pomruki, a potem już na stałe mruczałam jak zraniony lew w myślach życząc p. doktor (niech mi to wybaczy) by ją kacza noga sponiewierała. Powiedziałam, że już nie zniosę tego , a mój koci grzbiet przy tym sadełku przypomina wygięcie się spasionego kota.
      Poprosiłam o narkozę, a p. doktor mówi, że nie poddajemy się i dalej próbujemy. Bała się ponoć rurki w moim gardle, że mnie nie zaintubuje. Zaczęłam się bać... Pomyślałam, że jak nie schudnę po wyjściu ze szpitala, to sama siebie zbije na kwaśne jabłko...
      Pani doktor poddała się. Plask na stół, tlen na twarz, hera w żyłę smile Zaczęłam odlatywać.
      Obudziłam się na sali pooperacyjnej... cdn.
      • babette11 Re: PO OPERACJI CZ.I 19.06.12, 14:40
        Mortimerko,
        witaj ponownie smile
        nie ma jak Zosieńka, prawda? smile
        tylko dziwne, ze klimatyzacji nie włączyli, jak ja byłam w lutym to mrozili az miło smile
        dwa lata temu jak rodziłam tam Bąbla w największe upały to ratowała mnie tylko ta klimatyzacja smile
        cieszę się że wszystko poszło ok smile
      • mortimerka46 Re: PO OPERACJI CZ.II 19.06.12, 15:32
        A właściwie obudziło mnie trajkotanie przekupek na targu. Miałam powieki posklejane i zanim otworzyłam oczy, by zobaczyć co się dzieje, uznałam, że jestem prawdopodobnie już nieżywa, znajduję się w Przedsionku Czasu, czekając w kolejce na przyznanie swego miejsca w Niebie, tudzież niższych rejonach innego wymiaru.big_grin
        Otworzyłam oczy i zerknęłam na salę. Biurko, trzy łóżka, aparatura... a niedaleko mnie leżą dwie starsze panie i się kłócą, a właściwe przekomarzają w temacie mądrości życiowych i dolegliwości pooperacyjnych... Piskliwe głosy świszczące bezzębnymi szczękami.
        Tak, wiem, to przecież jesień życia, ale sala po operacji raczej powinna być ostoją ciszy smile To było coś niesamowitego, że te dwie kobiety tak się zachowywały. big_grin Z biegiem czasu widziałam, że pielęgniarki mają już ich powoli dosyć. Ja też.
        W każdym razie było mi ok. Chciałam tylko spać i spać. Łóżka wygodne, a ja budząc się od czasu do czasu z powrotem zapadałam w sen, co miały mi za złe sąsiadki. Stwierdziły, że coś ze mną jest nie tak , skoro ciągle śpię. Usłyszałam to na własne uszy big_grin
        Rano, po dobie od operacji było mycie, oklepywanie, i wyjazd do swojego pokoiku smile
        I dalej sen... W międzyczasie pompowali we mnie leki... Po południu prysznic, spacer mały i znów do łóżka. Nazajutrz praktycznie to samo... I tak do wyjścia.

        Opieka u Zosi wspaniała. Wszystkie pielęgniarki milutkie, niektóre sama słodycz. Lekarze jak zwykle zabiegani, ale zawsze pomocni i niezwykle sympatyczni.

        In minus - brakowało klimatyzacji i WI FI. Chyba mieli jakąś awarię. Może się poprawi.
        Na dole w szpitalu sklepik bardzo dobrze zaopatrzony. Mydło i powidło, czyli można kupić wiele przydatnych rzeczy. Obok stoliki, by usiąść i wypić kawkę.

        Pomimo tego liczyłam godziny do wyjścia, bo czułam się psychicznie już źle, wiedząc
        , że w domu lepiej mi będzie pielęgnować ranę i mam chłodek w te upalne dni.

        Po operacji nagle mój cukier skoczył do wysokich wartości, by po 1 dniu spaść do wartości książkowych big_grinbig_grin I tak już zostało. Schudłam 6 kilo. I to tez mam zamiar kontynuować. Moja teoria jest taka, że policystyczne jajniki tworzące insulinooporność nie dawały mi utrzymać glukozy w normie. Teraz jest OK. CUD !! big_grin cdn...
        • olikkk Re: PO OPERACJI CZ.II 19.06.12, 18:27
          Mortimerko bardzo się cieszę, że już po wszystkim, że miałaś tak dobrą opiekę i wszystko poszło jak należy smile
          Co prawda jak to w życiu bywa, pojawiły się okoliczności jakich nikt nie przewidział i plany nieco się pokrzyżowały, ale bardzo się cieszę, że nie wspominasz o bólu po operacji smile
          Widać można o to zadbać smile
          Dwa plusy operacji już na początek, czyli spadek na wadze i unormowany cukier big_grin
          Oby tych plusów było jak najwięcej i tego z całego serducha Ci życzę kiss
        • mortimerka46 Re: PO OPERACJI CZ.III 19.06.12, 19:37
          Jak wspomniałam cukier się unormował, ale nagle zaczęłam mieć kłopoty z ciśnieniem. Z dnia na dzień rosło i dawało o sobie znać już na sali pooperacyjnej. W dzień wypisu po porannym zmierzeniu miałam wartości 180/110 i już trzęsłam majtami, że mnie nie wypuszczą.

          Nękały mnie bóle krzyża i okolicy nerek. Były tak mocne, że czasem nie działał żaden lek przeciwbólowy. Zaczęłam podejrzewać, że mam problem z nerkami, które nie zniosły tej ilości "trucizn", które musiały przepompować. Wielokrotnie pomyślałam, że to nadciśnienie generują źle pracujące nerki. Lekarze się głowili, ale w konsekwencji kazali mi się skontaktować pilnie z internistą. Przepisali mi jakieś masakryczne ilości i dawki leków na nadciśnienie i kazali brać. Nic z tego. Wróciłam do domu i ból z tyłu narastał, ciśnienie wysokie... Wzięłam Cystone i po ok. 2 godzinach ból minął. A Cystone to ziołowe tabletki na układ moczowy. Odetchnęłam. Od wczoraj po regularnym stosowaniu tego suplementu, ciśnienie mam 125/80.

          W szpitalu dostałam na szyi jakiegoś uczulenia. Wyglądało jak pręgi. Nie bolało tylko było ogromnie gorące. Ale już powoli schodzi, biorę wapno. Mam tez dziwny, słonawy posmak w ustach... Na razie się tym nie przejmuję ...

          Jeśli chodzi o cięcie mam brzuszek i fałdę, więc muszę czasem ją podnosić do góry i wietrzyć. Po kilka razy dziennie biorę prysznic, by odświeżać cięcie, a między fałdki wkładam gazik, rozłożony wzdłuż po to, by się nie stykały i nie odparzały. Tak zalecili w szpitalu i rzeczywiście działa. Zamówiłam sobie krzem organiczny na gojenie i kości, więc powinno byc coraz lepiej.

          Jelita dają mi chwilami do wiwatu i sprawdzam różne patenty. Oczywiście espumisan, Imogas pomagają, ale nie tak skutecznie. Najlepiej jest gdy nastąpi opróżnienie, to przynosi ulgę. Zaczęłam stosować mój sprawdzony kolejny suplement Triphala, który pobudza je do pracy i wydalania.

          To chyba na razie na tyle smile Jak mi sie cos przypomni, to dopiszę smile
          • mortimerka46 Re: PO OPERACJI CZ.III 19.06.12, 19:40
            Zapomniałam dopisać, że operował mnie doktor Grzegorz Stokłuska. Ordynator Oddz. Położniczego. Mój prowadzący dr Siekierski widocznie nie mógł, ale operacja była przeprowadzona koncertowo i póki co (tfu! Odpukać) wszystko jest jak trzeba.
            Jestem obu panom doktorom ogromnie wdzięczna za wszystko i dziękuję za wszystko. smile
          • olikkk Re: PO OPERACJI CZ.III 19.06.12, 20:17
            Morti bardzo się cieszę, że te sensacje bólowe, uczuleniowe i z ciśnieniem ustąpiły smile
            Trochę Ci się tych niespodzianek nazbierało, o których wcześniej nie słyszałam uncertain ale świetnie, że masz to już za sobą i oby więcej się nie powtórzyły kiss
            • vika45 Re: PO OPERACJI CZ.III 19.06.12, 21:32
              Morti no to obie jesteśmy kocuszki-spaśluszki. Ja też musiałam unosić sadełko aby się wietrzyło i do dzisiaj choć zagojone muszę pudrować jak dupcię niemowlaka bo tam się poci i odparza. Ja schudłam od razu pięc kilo ale szybko wróciły do mnie. Dobrze,że Twoje ciśnionko w normie a może i cukier wróci do normy?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka