Dodaj do ulubionych

zmeczenie dziecmi- brak sil i checi- pomocy!

29.03.12, 11:24
od dluzszego czasu nie mam na nic sil- doslownie na nic- wszystko robie jak za kare i pod przymusem. Nic mnie nie cieszy, a raczej wszystko drazni i denerwuje, do dzieci nie mam w sobie juz prawie nic cierpliwosci, zdazylo mi sie potrzasnac 8 miesiecznym dzieckiem, zeby sie w koncu zamknal, nie moge zniesc tego wycia w kolko i w kolko, nie jedno to drugie, ciagle sie kturemus cos nie podoba... Miedzy dziecmi jest 18 miesiecy roznicy, siedze w Londynie, zero rodziny, znajomych, jakis atrakcji, tylko ciagle w kolko robie to samo... Wstaje razem z malym ok 6 rano i przez reszte dnia ciagle siedzi mi na rekac, lub przy cycku i to tez mu sie nie podoba- wygina sie wyrywa, ryczy- ogolnie nic mu sie nie podoba tylko jak soie z nim wydurniam, podrzucam, laskocze... Starsza tez ciagle cos odemnie chce, ciagle cos wymysla. wyje, a ja dostaje szalu- wszystko na mojej glkowie- dzieci, ciagle sprzatanie, ciagle odkurzanie, w kolko pranie, zakupy, gotowanie- w kolko bez przerwy... I wszystk0o co robie jest jak za kare- wyjscie z dziecmi to jakis koszmar- mala ucieka nie slucha sie, wlatuje do kazdego sklepu,maly drze sioe w wozku jak by go rozdzierali i tak ciagle, na sppacer, do parku, na zakupy, ciagle ryk, sam stres i nerwy- zero przyjemnosci- ja juz nie daje rady- wstaje ranoi wyje ze znowu nadchodzi kolejny zjebany dzien, na kturego nie mam ochoty- czuje jak powoli sie wykanczam i nic nie jest w stanie mi pomoc. Czasami jestem juz tak zmeczone i znerwicowana, ze jak malego trzeba przebrac, to siadam i rycze i mysle ze lepiej by bylo jak bym np sie otrula, wziela cos na sen i nie wstala... Uwierzcie w moim zyciu nie ma nic przyjemnego- niby nie mam na co narzekac-2 dzieci slicznych, zdrowych, chlopak, ale ja nie daje rady, ciagle sama, calymi dniami sama... nie moge odpoczac ani chwili, nawet do kibla musze isc z dziecmi, dochodzi do tego, ze jak mala podchodzi i znowu cos chce wola mamo, mamo-to dostaje szalu i dre sie na nia w stylu, zamknij sie w koncu, daj mi spokuj- chwile 5 minut... zamknijcie geby na 5 minut! Pomuzcie mi, nie chce taka byc, staram sie, ale nie moge, nie wytrzymuje...
Obserwuj wątek
    • Gość: emka Re: zmeczenie dziecmi- brak sil i checi- pomocy! IP: *.2-4.cable.virginmedia.com 29.03.12, 14:10
      A gdzie jest ojciec dzieci ?
      No i jak tak będziesz pesymistycznie do życia podchodzić to nie licz na poprawę swojego stanu psychicznego- lepiej jest chyba wbić sobie do głowy, że jest się matką dwójki małych dzieci i cieszyć się, że są zdrowe bo wierz mi- większe problemy można w życiu mieć niż ty.
      Zawsze możesz iść do GP i prosić o pomoc bo być może masz depresję, a to się leczy i to skutecznie.
    • headvig Re: zmeczenie dziecmi- brak sil i checi- pomocy! 29.03.12, 14:40
      na pierwszy rzut oka to wydaje się, że twoje dzieci robią z tobą co chcą. zacznij od wychowania ich, spokojnie ale stanowczo, bez bicia. jak ryczy, to niech ryczy, nic mu się przecież nie stanie, nie musisz nim od razu podrzucać do góry, żeby zaczął się śmiać. kup sobie książkę super niani, albo poproś kogoś, żeby ci wysłał z polski. jak nie zrobisz z tym porządku, to będzie tylko gorzej, skoro piszesz, że nawet wyjście do parku to jest koszmar.
      moja znajoma ma 3 małych dzieci, chodzą jak w zegarku, ma czas na obrabianie domu, studiowanie, spotykanie się z znajomymi i jakieś tam jeszcze swoje hobby. nigdy nie narzekała, że jest zmęczona, że ma dość.
      KONIECZNIE włącz w wychowanie ojca. KONIECZNIE ustalcie jeden front wychowania. żadne z was nie może być bardziej lub mniej pobłażliwe. zostaw mu dzieci na jedno popołudnie a sama wybierz się do kosmetyczki, na zakupy, zapomnij o nich.
      wszystko da się jeszcze zmienić.
      --
      what's for you will not pass you by
      www.youtube.com/watch?v=7Sxa8kca05A
      • Gość: monicztamonika Re: zmeczenie dziecmi- brak sil i checi- pomocy! IP: *.29.72.88.threembb.co.uk 30.03.12, 13:50
        ja rozumie, ze mamy daja sobie swietnie rade i to z kilkoma dziecmi- ale nie pisz mi o znajomej z trojka dzieci, ktura ma na wszystkop czas- studia, znajomych, hobby, bo w czasie kiedy jest na uczelni, na spacerze, u kosmetyczki, lata po lace i zbiera motyle, czy cokolwiek, ktos z tymi dziecmi chyba jest tak?? I sie wcale nie dziwie, ze nie narzeka, bo ma czas dla siebie... Ma czas zeby isc na studia, ma czas dla siebie... Ja nie mam z kim zostawic dzieci, zebym sie .... . facet pracuje do puzna poltora godz do domu dojezdza z pracy. Myslicie,ze nie prosilam nikogo zeby przyjechal choc na dwa tyg? prosilam- prosilam meme, babcie, brata, kuzynke, kolezanki- i co? I nic- albo nie moga,albo nie chca... a na nianie mnie nie stac.
        Cczasami mam takie zalamanie ze dzwonie do faceta do pracy i mu rycze, ze nie mam sil, ze nie daje rady- a on co? Nie wie jak mi pomoc, mowi ze rozumie itd i tyle sama gadka, a przychodzi i co robi? Nic!
        • easyblue Re: zmeczenie dziecmi- brak sil i checi- pomocy! 30.03.12, 20:18
          Moja znajoma ma 4 a radzi sobie lepiej, niz ja gdy miałam jednosmile
          Musisz ZMIENIC PODEJŚCIE. Bo albo ześwirujesz albo w końcu coś złego się stanie /rzucisz dzieckiem o ścianę, popchniesz, uderzysz a potem zacznie się regularne bicie i znęcanie się/.
          Jesteś dla dzieci NAJWAŻNIEJSZA. NIKT prócz CIEBIE ważniejszy nie jest, choc być moze wydaje Ci sie inaczej. Dziecko traktuje Cię jak swoją własność, bo jest w końcu Twoją częściąsmile Dlatego wiecznie czegoś od Ciebie chce, żada Twojego towarzystwa, Twojej uwagi. Ale i reaguje na Twoje fatalne samopoczucie - jak antena odbiera Twoje złe i dobre samopoczucie. Gdy Ty jesteś poddenerwowana i Twoje dzieci zaczynają sie robić nerwowe. To błędne koło. Małe dziecko chce Cię czuć przy sobie bo wtedy czuje się bezpieczne, tak jak Ty gdy możesz zadzwonić do męża i mu sie wypłąkać. Ono nie ma takiej mozliwości, nie potrafi powiedzić co mu dolega, czasami marudzi bo coś go boli, czasami bo jest mu za ciepło/zimno, bo jest zmęczone, śpiące albo po prostu ma zły dzień. To człowiek, tylko że taki maleńki. Jedynie płaczem moze zwrócić Twoją uwagę. Nie traktuj jego płaczu jako kary - to wołanie o pomoc.
          I wyjdź z domu, bawet jakbyś starsze dziecko miała mieć smyczą do wózka przywiazanesmile Jest już ciepło i pewno jest gdzieś w pobliżu plac zabaw. Niech sie starsze wybiega, młodsze też będzie zadowolone bo wokoło będą rózne ciekawe rzeczy.
          I jeszcze jedna bardzo wazna rzecz - dbaj o starsze dziecko, niech nie czuje się mniej wązne tylko dlatego, że ma młodsze rodzęństwo. Mów jej /to chyba córka?/ jaka jest ważna i jaka nieodzowna jest jej pomoc. Mów jej, ze kochasz, ze jest najważniejsza na swiecie tak samo, jak jej brat /przepraszam, jeżeli mylę płeć/. To ważne, by starsze dziecko nie poczuło się opuszczone.
          Bardzo prawdopodobne, że masz depresję /po porodzie dość często sie zdarza/. Może Cię ktoś zdiagnozowac pod tym kątem?
          --
          A ja myślę, że całe zło tego świata bierze się z myślenia.
          Zwłaszcza w wykonaniu ludzi całkiem ku temu nie mających predyspozycji.
          Andrzej Sapkowski
        • headvig Re: zmeczenie dziecmi- brak sil i checi- pomocy! 03.04.12, 15:35
          wiem, ze to jest trudne dla ciebie. mam porównanie, z jednej strony mam koleżankę, dzieci jak w zegarku, choć też psocą. a z drugiej strony, jak opisujesz to wszytko, to tak jakbym widziała moja drugą dobrą koleżankę, dwoje dzieci, niecałe 2 lata różnicy - w domu horror. żal mi jej, mąż też w pracy, ona do tego nie śpi prawie w ogóle, bo dzieci nawet nie są nauczone kiedy jest noc a kiedy dzień. masz depresję. ale też nie możesz dać się dzieciom terroryzować i szantażować.
          swoich dzieci nie mam - ale codziennie mam do czynienia z setką cudzych, pyskatych, zbuntowanych i żeby funkcjonować, to podstawą jest dyscyplina, jak nauczą się reguł, to poluźniam i kradnę z nimi konie. o tej książce super-niani to serio pisałam, tylko trzeba być mega-konsekwentnym.
          --
          what's for you will not pass you by
          www.youtube.com/watch?v=7Sxa8kca05A
      • berta-death Re: zmeczenie dziecmi- brak sil i checi- pomocy! 31.03.12, 09:49
        A ty koleżance wyślij książkę psychopaci są wśród nas. Jak chciała mieć zdalnie sterowane kukły, to sobie mogła takie kupić, zamiast w dzieci się bawić. I jeszcze weź poprawkę na to, że w cywilizowanych krajach, typu UK, wszelkie przejawy sadyzmu wobec dzieci są karalne, więc nie radź innym czegoś co może ich do kryminału wpakować.
            • headvig Re: zmeczenie dziecmi- brak sil i checi- pomocy! 03.04.12, 21:23
              berta-death napisała:

              > Stwierdzenie niech sobie ryczy, miej to w dupie, to oczywiście nie jest sadyzm
              > i znęcanie się nad dzieckiem. Zwłaszcza niemowlęciem. Bicie nie jest jedynym sp
              > osobem maltretowania dziecka.

              Osmiomiesięczne dziecko to znowu nie takie małe niemowlę. Już się nauczyło jak wykorzystac matkę. Jest nakarmione, ma sucho, mama je poniosła, powinien chwilę pobyć sam, tym bardziej, że jeszcze jest drugi. Taki mały ryczy, bo chce byc caly czaz noszony i podrzucany, tak się nauczył. Sadyzmu to doznaje matka z jego strony, a zostawienie go by sobie chwile p oryczał i nazwanie tego maltretowaniem jest śmieszne

              --
              what's for you will not pass you by
              www.youtube.com/watch?v=7Sxa8kca05A
                • headvig Re: zmeczenie dziecmi- brak sil i checi- pomocy! 04.04.12, 15:43
                  berta-death napisała:

                  > Zostawienie dziecka samego, zeby sobie poryczalo jest sadyzmem. Tobie po prostu
                  > brak empatii i ludzkiej przyzwoitości, żeby to zrozumieć. Może jesteś zwykłą s
                  > ocjopatką, nie mnie sądzić.

                  A ty moze masz spore zadatki na wychowanie kolejnego rozpuszczonego dziecka pokolenia "wszystko mi sie należy ", nie mnie oceniać
                  --
                  what's for you will not pass you by
                  www.youtube.com/watch?v=7Sxa8kca05A
                  • berta-death Re: zmeczenie dziecmi- brak sil i checi- pomocy! 05.04.12, 09:11
                    A ty masz zadatki na wychowanie kolejnego psychola, dla którego skopanie leżącego, to jak splunięcie, podobnie jak i udawanie, że nie słyszy, że ktoś potrzebuje pomocy. Jakby mało było znieczulicy i patologii na świecie. Przecież od urodzenia będzie uczony, żeby mieć w dupie potrzeby innych, zwłaszcza słabszych i zależnych od cudzej pomocy.

                    Nie mówiąc o tym, że osoby z depresją, nie tylko potrafią popełnić samobójstwo, ale i także zamordować kogoś. W związku z tym gratuluję pomysłu wmawiania choremu, że jest zdrowy i że wszystko co go spotyka, to wina jego dzieci i tego, że im wystarczająco mocno tyłka nie skopał.
                    • headvig Re: zmeczenie dziecmi- brak sil i checi- pomocy! 05.04.12, 09:39
                      berta-death napisała:

                      > A ty masz zadatki na wychowanie kolejnego psychola, dla którego skopanie leżące
                      > go, to jak splunięcie, podobnie jak i udawanie, że nie słyszy, że ktoś potrzebu
                      > je pomocy. Jakby mało było znieczulicy i patologii na świecie. Przecież od urod
                      > zenia będzie uczony, żeby mieć w dupie potrzeby innych, zwłaszcza słabszych i z
                      > ależnych od cudzej pomocy.

                      rozbawiłaś mnie.
                      empatia to nie jest ciągłe usługiwanie na każdą zachciankę i szantaż emocjonalny.

                      a rozmowa jest na temat wychowania, zdyscyplinowania dziecek, pomocy matce. nauczenie dzieci empatii a zdyscyplinowanie ich, ustalenie ich codziennych rytuałów, rytmu i porządku dnia - to zupełnie inna sprawa. jeśli w takim wychowaniu widzisz "psycholstwo i znieczulicę" - gratuluję. polecam przeczytać co napisała alpepe.

                      >
                      > Nie mówiąc o tym, że osoby z depresją, nie tylko potrafią popełnić samobójstwo,
                      > ale i także zamordować kogoś. W związku z tym gratuluję pomysłu wmawiania chor
                      > emu, że jest zdrowy i że wszystko co go spotyka, to wina jego dzieci i tego, że
                      > im wystarczająco mocno tyłka nie skopał.

                      wiele razy pisałam poniżej, żeby udała się do lekarza. i znów zahaczamy o wychowanie, które nie ma nic wspólnego z kopaniem dzieci.
                      jeśli ona nie zacznie ich wychowywać, to za niedługo dzieci jej zaczną kopać w tyłek - myślisz, że będzie wtedy szczęśliwa?

                      --
                      what's for you will not pass you by
                      www.youtube.com/watch?v=7Sxa8kca05A
                      • berta-death Re: zmeczenie dziecmi- brak sil i checi- pomocy! 05.04.12, 09:58
                        Niezaspokajanie podstawowych potrzeb fizjologicznych i emocjonalnych dziecka to jest znęcanie się nad nim. I pokazywanie mu, że jak się ma do czynienia ze słabszym i uzależnionym od siebie, to można go olewać i mieć w dupie. A dziecko jak dorośnie to oddaje światu i rodzicom to co od nich dostało. Czyli jak wszyscy mieli jego potrzeby, lęki i łzy w dupie to ono postąpi tak samo. Też będzie miało innych w głębokim poważaniu. Zwłaszcza tych, którzy będą od niego słabsi i przemocą nie będą mogli na nim niczego wymusić. Zobaczy leżącego na ulicy proszącego o wezwanie pogotowia, to go przekroczy i pójdzie dalej, bo mu nawet do głowy nie przyjdzie, że można inaczej.
                        • headvig Re: zmeczenie dziecmi- brak sil i checi- pomocy! 05.04.12, 10:22
                          berta-death napisała:

                          > Niezaspokajanie podstawowych potrzeb fizjologicznych i emocjonalnych dziecka to
                          > jest znęcanie się nad nim. I pokazywanie mu, że jak się ma do czynienia ze sła
                          > bszym i uzależnionym od siebie, to można go olewać i mieć w dupie. A dziecko ja
                          > k dorośnie to oddaje światu i rodzicom to co od nich dostało. Czyli jak wszyscy
                          > mieli jego potrzeby, lęki i łzy w dupie to ono postąpi tak samo. Też będzie mi
                          > ało innych w głębokim poważaniu. Zwłaszcza tych, którzy będą od niego słabsi i
                          > przemocą nie będą mogli na nim niczego wymusić. Zobaczy leżącego na ulicy prosz
                          > ącego o wezwanie pogotowia, to go przekroczy i pójdzie dalej, bo mu nawet do gł
                          > owy nie przyjdzie, że można inaczej.

                          1) chyba bardzo lubisz słowo "w dupie", bo ja ani razu nie zasugerowałam, że matka właśnie j tam sobie swoje dzieci ma wsadzić.

                          2)matka wie, że dziecko jest nakarmione, przewinięte, wcześniej wytulone, nie musi go nosić 24h na rękach, bo ono się tego domaga. to samo z starszą córą. córa powinna się nauczyć, że teraz mama karmi, przewija młodsze, córa poczeka, mama pobawi się z nią za 15 min.

                          mama się nie rozdwoi. mam koleżankę która jest na skraju wyczerpania, dzieci w podobnym wieku, robią z nią co chcą. starszy 2-latek bije małego 3-miesięcznego, bo jest zazdrosny, do takiego stopnia, że koleżanka małego w połowie karmienia od cyca odsuwa, żeby starszemu dogodzić.

                          jak jedzie z starszym w aucie, a on dwa razy zastęka, to ona w panice już zjeżdża na bok, wyciąga zabawki, jedzenie z torby, żeby tylko mały nie płakał i nie tupał i nie kopał auta - sama byłam świadkiem, byłam zszokowana!

                          myślisz że takie wychowanie to jest uczenie empatii? bo na pewno ani to młodsze nie będzie miało empatii do starszego, a to starsze empatii i zrozumienia względem młodszego już nie ma i raczej się nie nauczy. a matka sobie nie radzi, jak chce się wyspać raz w tygodniu, to dzwoni po babcię, babcia bierze urlop i całą noc tego 3-miesięcznego nosi i siuta, bo on jest nauczony tylko spania podczas noszenia. dla mnie to jest horror i rzecz niewyobrażalna.

                          3) jeśli ktokolwiek stosuje tutaj przemoc i agresję - to radzę przeanalizować sobie twoje posty pod kątem agresji słownej

                          --
                          what's for you will not pass you by
                          www.youtube.com/watch?v=7Sxa8kca05A
                          • berta-death Re: zmeczenie dziecmi- brak sil i checi- pomocy! 06.04.12, 11:58
                            Dziecko potrzebuje opieki 24h/dobę a nie wtedy kiedy się jego matce zachce. 15min dla takiego malucha, który nie ma poczucia czasu to cała wieczność. Ono nie wie dlaczego raz matka go nosi na rękach i do niego ciumka a raz zamyka w klatkołóżku i ma w dupie jego wrzaski. Poczucie bezpieczeństwa mu daje stały kontakt z opiekunem i zaspokajanie jego potrzeb na żądanie. Inaczej to jego życie nie różni się od życia dzieci w katolickich sierocińcach.
                            Nie mówiąc o tym, że mózg w tym wieku jest plastyczny, więc jego struktury bardzo szybko i niestety nieodwołalnie dostosowują się do życia w świecie pełnym okrucieństwa, stresu, przemocy i olewania innych. Czyli w świecie, gdzie najważniejsze jest przeżyć kolejny dzień a nie rozwijać się i budować lepsze jutro. W świecie gdzie jest tak źle, że trup się gęsto ściele, więc nie warto się z nikim zaprzyjaźniać i nawiązywać z nikim głębszych relacji. W świecie gdzie nie ma wystarczająco dużo zasobów, żeby wystarczyło dla wszystkich, więc wszyscy na około to konkurenci, których trzeba pokonać, żeby przeżyć. Jednym słowem dostosowuje się do tego, żeby samemu stać się okrutnym, bezwzględnym i traktującym innych przedmiotowo i konsumpcyjnie. Cechy może i przydatne w pewnych okolicznościach, ale współcześnie coraz mocniej piętnowane.

                            A jak ktoś nie potrafi ogarnąć opieki nad dzieckiem, to niech nie zabiera się za bycie opiekunem. Dziećmi tak łatwo jest manipulować, że stosowanie jakiejkolwiek formy przemocy wobec nich to naprawdę świadczy o upośledzeniu umysłowym opiekuna. Nie ma sensu dorabiać filozofii do swojego lenistwa, patoręczności, niskiego IQ, braku empatii, psychopatycznej osobowości czy jakiejś innej choroby psychicznej.
                            • headvig Re: zmeczenie dziecmi- brak sil i checi- pomocy! 06.04.12, 12:59
                              berta-death napisała:

                              > Dziecko potrzebuje opieki 24h/dobę a nie wtedy kiedy się jego matce zachce. 15m
                              > in dla takiego malucha, który nie ma poczucia czasu to cała wieczność. Ono nie
                              > wie dlaczego raz matka go nosi na rękach i do niego ciumka a raz zamyka w klatk
                              > ołóżku i ma w dupie jego wrzaski.

                              lubisz to słowo, nie?

                              Poczucie bezpieczeństwa mu daje stały kontakt
                              > z opiekunem i zaspokajanie jego potrzeb na żądanie. Inaczej to jego życie nie
                              > różni się od życia dzieci w katolickich sierocińcach.

                              czyli matka która opuszcza dziecko, oddaje je do żłobka, bo np idzie do pracy, jest wyrodna, tak? bo nie zaspokaja ciągle jego potrzeb?

                              . Jednym słowem dostosowu
                              > je się do tego, żeby samemu stać się okrutnym, bezwzględnym i traktującym innyc
                              > h przedmiotowo i konsumpcyjnie.

                              czytałaś mój post wyżej o dziecku mojej koleżanki? czasem mam wrażenie że nie czytasz, a przynajmniej nie ze zrozumieniem, bo ciągle piszesz o tym samym, nie odnosząc się w ogóle do tego co mówię.

                              koleżanka właśnie spełnia potrzeby swojego dziecka 24h, a z niego i tak już rośnie niezły gagatek-egoista, kopie, bije młodszego i żąda by cały świat kręcił się wokół niego.

                              Dziećmi tak łatwo jest manipulować, że stosowanie jakiejkolw
                              > iek formy przemocy wobec nich to naprawdę świadczy o upośledzeniu umysłowym opi
                              > ekuna.

                              czyli wychowywanie dzieci o którym piszę dwa posty wyżej, jeśli w ogóle przeczytałaś (ustalenie zasad, ustalenie ich codziennych rytuałów, rytmu i porządku dnia) to dla ciebie nic innego jak stosowanie przemocy? w takim razie pani Zawadzka i inne "zaklinaczki dzieci" łącznie ze mną powinny już dawno siedzieć w więzieniu.

                              Nie ma sensu dorabiać filozofii do swojego lenistwa, patoręczności, nisk
                              > iego IQ, braku empatii, psychopatycznej osobowości czy jakiejś innej choroby ps
                              > ychicznej.

                              znaczy się czy to ja jestem patoręczna i mam niskie IQ, czy może matki wyżej opisanych dzieci? a może wszystkie jesteśmy psychopatkami?

                              --
                              what's for you will not pass you by
                              www.youtube.com/watch?v=7Sxa8kca05A
                              • minniemouse Re: zmeczenie dziecmi- brak sil i checi- pomocy! 07.04.12, 00:40
                                headvig napisała:

                                koleżanka właśnie spełnia potrzeby swojego dziecka 24h, a z niego i tak już rośnie niezły gagatek-egoista, kopie, bije młodszego i żąda by cały świat kręcił się wokół niego.


                                obie z kolezanka pojecia nie macie o potrzebach dziecka,
                                ona nie spelnia jego potrzeb tylko mu bezsilnie, bezradnie i niezdarnie ulega
                                a na tym nie polegaja potrzeby dziecka a wrecz przeciwnie - ono potrzebuje dyscypliny, wyraznych, bezwglednych granic i rutyny w zyciu a tego mu zdecydowanie brak.

                                Minnie

                                --
                                Warto przeczytac na forum Migrena:

                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
                                • headvig Re: zmeczenie dziecmi- brak sil i checi- pomocy! 07.04.12, 07:00
                                  minniemouse napisała:



                                  > obie z kolezanka pojecia nie macie o potrzebach dziecka,
                                  > ona nie spelnia jego potrzeb tylko mu bezsilnie, bezradnie i niezdarnie ulega
                                  > a na tym nie polegaja potrzeby dziecka a wrecz przeciwnie - ono potrze
                                  > buje dyscypliny, wyraznych, bezwglednych granic i rutyny w zyciu a te
                                  > go mu zdecydowanie brak.
                                  >

                                  prześledź dokładnie wątek, moje słowa i wtedy zapraszam do dyskusji. cały czas piszę, że moja koleżanka nie wychowuje tylko ulega, tak jak autorka tego tematu (która jest w depresji, to też zaznaczam).

                                  trzy posty wyżej pisałam co mam na myśli przez o wychowywanie:

                                  a rozmowa jest na temat wychowania, zdyscyplinowania dziecek, pomocy matce. nauczenie dzieci empatii a zdyscyplinowanie ich, ustalenie ich codziennych rytuałów, rytmu i porządku dnia

                                  takie wychowanie właśnie mam na myśli.

                                  --
                                  what's for you will not pass you by
                                  www.youtube.com/watch?v=7Sxa8kca05A
                                  • minniemouse Re: zmeczenie dziecmi- brak sil i checi- pomocy! 08.04.12, 02:22
                                    headvig napisała:

                                    > a rozmowa jest na temat wychowania, zdyscyplinowania dziecek, pomocy matce.
                                    > nauczenie dzieci empatii a zdyscyplinowanie ich, ustalenie ich codziennych rytu
                                    > ałów, rytmu i porządku dnia


                                    no juz lepiej.

                                    jednak takie zachowanie jakie wykazuje autorka niekoniecznie bierze sie z
                                    samego braku umiejetnosci wychowawczych.

                                    kilka puntkow w jej peirwszym poscie wskazuje ze mamy do czynienia z mozliwa depresja poporodwa ktora przerodzila sie w glebsza depresje:

                                    ~ od dluzszego czasu nie mam na nic sil- doslownie na nic- wszystko robie jak za kare i pod przymusem. Nic mnie nie cieszy, a raczej wszystko drazni i denerwuje, do dzieci nie mam w sobie juz prawie nic cierpliwosci, zdazylo mi sie potrzasnac 8 miesiecznym dzieckiem,

                                    ~ a ja dostaje szalu-
                                    ~ I wszystk0o co robie jest jak za kare-

                                    ~ zero przyjemnosci- ja juz nie daje rady- wstaje rano i wyje ze znowu nadchodzi kolejny zjebany dzien, na kturego nie mam ochoty- czuje jak powoli sie wykanczam i nic nie jest w stanie mi pomoc.

                                    szczegolnie to:

                                    ~ Czasami jestem juz tak zmeczone i znerwicowana, ze jak malego trzeba przebrac, to siadam i rycze i mysle ze lepiej by bylo jak bym np sie otrula, wziela cos na sen i nie wstala..

                                    ~ Uwierzcie w moim zyciu nie ma nic przyjemnego- niby nie mam na co narzekac-2 dzieci slicznych, zdrowych, chlopak, ale ja nie daje rady, ciagle sama, calymi dniami sama...

                                    ~ dochodzi do tego, ze jak mala podchodzi i znowu cos chce wola mamo, mamo-to dostaje szalu i dre sie na nia w stylu, zamknij sie w koncu, daj mi spokuj-

                                    jak pisalam poprzednio, sytuacja jaka opisuje Monicztamonika - "samotna" matka
                                    z dwojgiem zdrowych dzieci - to nic niezwyklego, w dzisiejszych czasach wiele matek tak ma
                                    i jakos sobie radzi bez wiekszych problemow -
                                    bo sa zdrowe psychicznie.

                                    Depresja nie leczona bedzie sie tylko poglebiac, i jak ktos juz wczesniej napisal moze skonczyc sie tragicznie.
                                    tu juz mamy pewne jaskolki o samobojczych myslach:

                                    ~ Czasami jestem juz tak zmeczone i znerwicowana, ze jak malego trzeba przebrac, to siadam i rycze i mysle ze lepiej by bylo jak bym np sie otrula, wziela cos na sen i nie wstala..

                                    - bardzo niedobry znak.

                                    Depresja to nie zaden wstyd, jak rowniez udanie sie do psychiatry czy psychologa.
                                    W dzisiejszych czasach dziedziny te zajmuja sie nie tylko "wariatami", ale takze
                                    zaburzeniami emocjonalnymi i nastroju takimi wlasnie jak np depresja.
                                    Depresja poporodowa poza tym bierze sie m.inn. z np zaburzen hormonalnych, czy biochemicznych w mozgu
                                    i czasem musi byc leczona lekami,

                                    wiec tylko wystarczajacym snem i pomoca do dziecka wyleczyc sie jej nie moze
                                    w takim przypadku.
                                    Po prostu na takim etapie nie ma juz wyjscia, lekarz jest konieczny.


                                    Minnie



                                    --
                                    Warto przeczytac na forum Migrena:

                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
                              • berta-death Re: zmeczenie dziecmi- brak sil i checi- pomocy! 10.04.12, 11:26
                                Tak, wszystkie telewizyjne zaklinaczki dzieci propagują przemoc i okrucieństwo wobec najmłodszych. Nawet jak jeszcze w nie wszystkich krajach jest na to paragraf, to to co pokazują w tego typu programach jest to znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem. To klasyczna przemoc w rodzinie, jak by tego typu metody stosował mąż wobec żony, to by poszedł siedzieć jako psychopata. Celem tych metod jest złamanie psychiki dziecka i doprowadzenie go do stanu wyuczonej bezradności i syndromu sztokholmskiego. Nie mówiąc o tym, że to są jedynie wyreżyserowane scenki, które nijak mają się do rzeczywistości.

                                Człowiek, który jest w stanie słuchać wrzasku własnego dziecka jest bezwzględnym psychopatą i tym samym bezwartościowym śmieciem, nie wartym nawet kopa w dupsko. A ktoś kto nie potrafi polubownie rozwiązać problemów z dzieckiem i nie umie bez przemocy niczego załatwić, to debil z niskim IQ, niewykluczone, że jeszcze chory psychicznie debil. Dlatego zamiast dawać komuś rady z telewizji wzięte, szczuć na własne dzieci i utwierdzać w przekonaniu, że jest z nim wszystko ok, tylko musi w sobie jeszcze więcej negatywnych uczuć wobec dzieci wzbudzić, żeby dom zamienić w obóz koncentracyjny, to trzeba go do lekarza pchnąć. W przeciwnym razie to się może bardzo źle skończyć.

                                Nie wiem jak to jest z twoją koleżanką, bo nie jesteś tam 24h/dobę i nie wiesz wszystkiego. Dzieci bez powodu nie wrzeszczą i nie kopią młodszego rodzeństwa. Coś tam się musiało wydarzyć co powoduje taki stan rzeczy. I wprowadzenie przemocy nie spowoduje, że dzieci zaczną się kochać nawzajem. Może co najwyżej zaostrzyć konflikty.
                                Niewykluczone, że starszy w momencie przyjścia na świat młodszego cierpiał na lęk separacyjny. I zniknięcie mu matki z oczu na dłuższy czas z powodu pójścia na porodówkę, zbiegło się z pojawieniem się młodszego na świecie. Być może wszystkie negatywne odczucia z tamtego czasu przelał na brata. Może panicznie boi się, że znowu matka go porzuci i stąd cały czas chce ją mieć pod ręką i cały czas domaga się uwagi, żeby sprawdzić czy jej na nim zależy. Może każdy gest matki skierowany w stronę młodszego odbiera jako próbę porzucenia go, w końcu już raz to przerabiał. A jak tak, to tutaj potrzeba dużo dyplomacji, wyczucia, empatii i pomyślunku, żeby zażegnać konflikt i sprawić, żeby dzieciak znów czuł się pewnie i bezpiecznie. I tego nie da się zrobić przemocą i ignorowaniem jego wrzasków, bo to jeszcze bardziej go utwierdzi w przekonaniu, że ma rację, matka go już nie kocha, woli brata od niego i pewnego dnia zostawi go na pastwę losu.
                                • Gość: elka Re: zmeczenie dziecmi- brak sil i checi- pomocy! IP: *.28.190.125.threembb.co.uk 10.04.12, 13:40
                                  no tak masz racje... ZAMKNAC ZAWADZKA- ZNECA SIE NAD DZIECMI I TO PUBLICZNIE... Natomiast ty prubujesz wszystkim wmowic, ze tylko ty masz racje! Wszystkie tu sie myla i sa psychopatkami- jedyna ty jestes najmadzejsza. Nie wiem czy to dobry pomysl zeby na kazde jekniecie dziecka leciec i je tulic, glaskac i dmuchac-bo zacznie to wykorzystywac i bedzie wiedziec, ze wyciem wszystko wymusi- dzieciaki prubuja sil, wiec jesli jest nakarmione, suche, wynoszone, wycalowane,matka pol dnia sie z nim bawila, to powinien wuedziec ze teraz chwilke ma sie sam pobawic i nawet jesli placze to niech poplacze 10 min nic mu sie nie stanie. Mowisz ze matka ktura zostawia dziecko same i placze to psychopatka i wychowuje dzieciaka na bandyte, a mi sie wydaje, ze to wlasnie ty jestes psychopatka a dziecko do kturego lecisz przy kazdym jeknieciu,bedzie niezaradne zyciowo, bo od dziecka mu pokazujesz, ze nawet sie podniesc z podlogi bez mamusi nie moze, bo zamiast sie powkurzac, powysilac, poplakac, ale prubowac samemu np wstac, to ty lecisz i robisz wszystko za niego. Jeszcze pewnie lekarzy tez trzeba w psychiatryku pozamykac, bo kazdy lekarz mowi- kladsz dziecko na brzuchu, nawet jak placze- nic mu nie bedzie jak poplacze-wyrobi miesnie brzucha itd- tez zaskarzyc tych lekarzy i w kaftan bo to psychopaci!! Dmuchajacx na dziecko i bedac na kazde jego zawolanie doprowadzisz do tego co moja znajoma- syn 23 lata, a bez mamusi do rodzinnego nie pujdzie! Chcesz miec kaleke zyciawa, to rob tak dalej! Ale tu nie wnmawiaj wszystkim jaka to ty jestes madra, bo to tylko twoj poglad... Oczywiscie nikt tu nie pisze,ze ma dziecko zostawic samo coaly dzien i niech ryczy az sie zaryczy, tylko zeby je na kilka minut zostawic nic mu nie bedzie jak przez chwile poplacze i nie trzeba dziecka do lazienki na siku ze soba ciagac by nie zaplakalo,bo nic mu sie nie stanie jak ta chwile zostanie sam...Przekrecasz wszystko co pisza inne i z kazdego robisz znecajacym sie psychopata, ja radzilabym tobie do lekarza pujsc, albo na kurs czytania ze zrozumieniem. mam nadzieje ze inne zgadzaja sie ze mna nie z toba,bo nie wiem czy ktos normalny twierdzi ze jest paragraf na to ze dziecko daje sie na krzeslo za kare zeby zrozumialo ze zle zrobilo, i prowdza sie go dotad dopuki nie siadzie i nie odsiedzi kary. Rozumiem ze ty jak dajesz kare, a dziecko jej nie chce , to mowisz o jeju przepraszam,mamusia wiecej nie bedzie dawala kary, bo bedziesz taki zagubiony, odtracany, przepros jeszcze i pocalluj w dupe, to napewno bedzie grzeczniejsze i bedzie wiedzialo co mu wolno a czego nie. W taki sposob to sie mnoza niepelnosprawni, uposledzeni zyciowo, myslacy ze wszystko za darmo dostana, nieradzacy sobie w swiecie samotni egoisci... powodzenia
                      • minniemouse Re: zmeczenie dziecmi- brak sil i checi- pomocy! 06.04.12, 10:16
                        headvig napisała:

                        wiele razy pisałam poniżej, żeby udała się do lekarza. i znów zahaczamy o wychowanie, które nie ma nic wspólnego z kopaniem dzieci.
                        jeśli ona nie zacznie ich wychowywać, to za niedługo dzieci jej zaczną kopać w tyłek - myślisz, że będzie wtedy szczęśliwa?


                        ale ty znowu nie mozesz pojac, ze jak ktos wpadl w depresje, to juz jest chory
                        i z definicji nie potrafi sobie poradzic z najprostszytmi problemami
                        takimi z jakimi normalnie funkcjonujaca osoba sobie poradzi latwo,

                        tak wiec autorka nie dlatego w pierwszym rzedzie nie wychowuje dobrze dzieci bo nie umie
                        tylko dlatego ze ja to w tej chwili PRZERASTA.


                        podejrzenie ze byc moze nie posiada najlepszych talentow wychowawczych jest swoja droga ale w pierwszym rzedzie JEJ MOZG NIE PRACUJE TAK JAK TRZEBA
                        i dopoki nie pojdzie do lekarza, nie wyjasni sie sprawa czy nie ma depresji wymagajacej lekow czy samej psychoterapii czy razem czy przy okazji nie ma anemii, itd itp
                        to nawet najlepszy kurs wychowawczy jej nie pomoze.



                        tak ze niestety, zahaczamy, ZAHACZAMY o kopanie z wychowaniem bo to sie bierze z depresji.

                        Minnie

                        --
                        Warto przeczytac na forum Migrena:

                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
    • aaaniula Re: zmeczenie dziecmi- brak sil i checi- pomocy! 29.03.12, 15:24
      W pierwszej kolejności zaangażuj ojca dzieci. To, że pracuje na rodzinę nie znaczy, że jeden czy dwa wieczory w tygodniu nie może zająć się dziećmi po to, abyś Ty mogła wyjść do fryzjera, kosmetyczki, kina czy gdziekolwiek Ci się podoba. Nie wiem jaka jest sytuacja finansowa, ale może zorganizujcie opiekunkę np na jeden weekendowy wieczór żebyście z mężem mogli wyjść na imprezę, do teatru, na koncert... Jeśli Was stać to może też pomyśleć o kimś kto pomoże Ci posprzątać, poprasować raz w tygodniu?
      Nie ma szans na to, aby odwiedziła Cię mama, siostra, koleżanka? Chociaż na tydzień lub dwa?
      Starsza córka wchodzi Ci na głowę, czas zacząć ją wychowywać, ale nie krzykiem, że ma się zamknąć bo w ten sposób znienawidzi Cie wcześniej niż myślisz. Tu też trzeba zaangażować tatusia
      8 miesięcznego syna możesz już odstawić od cycka, nie będzie na Tobie wisiał i może to da Ci choć trochę poczucia wolności?
      Jeśli sobie nie radzisz z emocjami to pędź do psychologa, to Twoje podejście troszkę podchodzi pod depresję, ale myślę, że dużo by się zmieniło gdybyś otrzymała pomoc ojca dzieci i zyskała odrobinę czasu na przyjemności własne i te przeżywane wspólnie z mężem.
    • korniz Re: zmeczenie dziecmi- brak sil i checi- pomocy! 30.03.12, 12:20
      Wiem jak to jest ,przeżyłam coś podobnego.Wybrnełam z tego w taki sposób ,że zaczełam sama z domu wychodzić.O której twoj maż wraca?Po jego przyjsciu z pracy warto żebyś wyszła np na godzinkę gdziekolwiek ale sama.Odpoczeła psychicznie od tego wszystkiego.Jeśli tego nie zmienisz grożą ci wizyty u neurologa.
    • berta-death Re: zmeczenie dziecmi- brak sil i checi- pomocy! 31.03.12, 09:46
      Idź do psychiatry, bo to zapewne jakaś depresja jest. I jak się będziesz tak zachowywać w stosunku do dzieci jak opisujesz, to ci je odbiorą. UK to nie Polska, tam łatwo stracić dziecko, wystarczy, że ktoś zauważy, że na nie wrzeszczysz i nimi szarpiesz.

      To normalne, że dzieci ciągle czegoś chcą, w tym wieku to raczej niewiele same są w stanie sobie załatwić, więc wymagają pomocy opiekuna. Młodsze nie jest w stanie nawet samodzielnie się poruszać, więc dopóki nie nauczy się raczkować to oczywiste, że będzie się domagał noszenia na rękach. Nie jest już noworodkiem, żeby mu do pełni szczęścia i rozwoju wystarczało gapienie się w sufit. Dzieci potrzebują ruchu i jakiś zajęć ogólnorozwojowych, dlatego domagają się organizowania im czasu i pokazywania różnych ciekawych rzeczy. Pomyśl, że lada moment młodsze podrośnie i zaczną zajmować się same sobą. Takie są plusy małej różnicy wieku pomiędzy dziećmi.

      Jak jesteś zmęczona, to zanim leki zaczną działać, to odpuść sobie sprzątanie i gotowanie. Jedzcie gotowce, sprzątaj tylko tyle, żeby syfem nie zarosnąć, dzieci posadź przed tv nic im nie będzie, starsze zachęcaj do zabawy z młodszym, obydwa powinny być zadowolone. Starszemu możesz poszukać jakiegoś przedszkola, tak na 2-3h, żeby się pobawiło i wyszalało a ty w tym czasie odpoczniesz. Może pomyśl o jakiejś opiekunce i idź do pracy, chociażby na pół etatu. Tylko, że do pracy też nie możesz mieć depresji.
      • patria5 Re: zmeczenie dziecmi- brak sil i checi- pomocy! 02.04.12, 08:27
        no kochana, na odległość nikt Cię nie zastąpi w opiece nad dziećmi, na pewno żadna Forumowiczka... ale po prostu chciałaś się wygadać, czasem tak trzeba, zwłaszcza jak nie masz kogoś w realu, kto by Cię wysłuchał...
        na depresję są leki i ja bym sugerowała od tego zacząć, a kiedy trochę się wzmocnisz psychucznie to o wiele łatwiej będziesz sobie radzić z codziennymi problemami
        jeśli nikt z rodziny się nie wybiera do Londynu , zeby Cię odciążyć to zamieść gdzieś ogłoszenie, ze szukasz niani w zamian za nocleg... choć na jakiś czas - zblizają się wakacje i kurcze - gdyby nie to że już mam tyle lat ile mam - to bym chętnie na coś takiego się pisała smile
    • asdaa Re: zmeczenie dziecmi- brak sil i checi- pomocy! 03.04.12, 15:59
      dobrymi radami piekło wybrukowane...
      ode mnie jeszcze jedna: zrób podstawowe badania i analizy, potem może bardziej szczegółowe, wiesz najlepiej z czym w przeszłości miałaś kłopoty, może to anemia, zaburzenia związane z tarczycą czy niedobór mikro i makroelementów.
      Teraz wszyscy widzą depresję i od razu wysyłają do psychiatry, a najpierww trzeba wykluczyć inne dolegliwości.
      i druga: może jakiś ustalony plan dnia (na piśmie) dla siebie, męża i dzieci (w ramach ich możliwości) pomógłby Ci się ogarnąć...

      niby nie mam na co narzekac-2 dzieci slicznych, zdrowych

      to jest dobry punkt wyjścia, są tacy, którzy mają gorzej, np. chore dzieci...
      i nie krzycz na nie, bo to kiedyś wróci do ciebie, niekoniecznie w postaci krzyku...
      --
      -----
      Postanowiłam kochać siebie. Dobrze się traktować. I myśleć tylko o sobie. Nikt inny za mnie tego nie zrobi/ Hera, ...
      • berta-death Re: zmeczenie dziecmi- brak sil i checi- pomocy! 03.04.12, 20:28
        Zrobienie podstawowych badań nie zaszkodzi i zapewne jak pójdzie do lekarza, to zostaną jej takowe zlecone. Natomiast wszystkie niepsychiatryczne choroby, które dają przypadłości psychiczne, mają też całą gamę fizycznych objawów, których nie sposób nie zauważyć, bo też są mocno uciążliwe. Raczej mało prawdopodobne, żeby np nadczynność tarczycy objawiała się jedynie nadmierną nerwowością.
        • minniemouse Re: zmeczenie dziecmi- brak sil i checi- pomocy! 04.04.12, 03:52
          kobieto, mozesz miec depresje poporodowa ktora przerodzila sie w juz powazniejsza depresje
          www.depresjapoporodowa.com.pl/
          to ze potrzasasz dzieckiem to bardzo niedobry znak, nie idz a PEDZ do lekarza!!

          Minnie

          --
          Warto przeczytac na forum Migrena:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
          • Gość: monicztamonika Re: zmeczenie dziecmi- brak sil i checi- pomocy! IP: *.28.170.169.threembb.co.uk 04.04.12, 08:21
            To nie jest tak, ze ja sie wyzywam na dzieciach i siedze z nimi caly czas w domu... Ja sie staram jak moge- zabieram ich na plac zabaw, codziennie na spacer, tylko, ze to wszystko jest jak za kare, bo maly krzyczy w wozku jak by go rozdzierali, mala ucieka, do kazdego sklepu wlatuje, na placu siedzi 2 godziny, po czym nie chce isc do domu, a ja latam za nia z malym na rekach, a on ciegle sie wygina, wyrywa, nic mu sie nie podoba... Jestem przemeczona- dzieci puzno chodza spac, prubowalam nauvczyc ja wczesniejszego zasypiania i bylo to 3 miesiace ryku, wrzasku- po 2-3 godz usypiania, a ona tak sie darla az wymiotowala i nic to nie dalo, maly wysypia sie o 5, potem o 7 idzie spac na godz, ale za to starsza wstaje... W ciagu dnia, maly jest ciagle na rekach ciagle domaga sie uwagi, niczym sie sam nie zajmie, starsza robi wszystko byle by zajac sie nia... Wychodze z siebie, zeby ich zadowolic, zeby poswiecic im uwage, a one i tak nie sa zadowolone, a ja poprostu czasami nie daje rady, jestem zmeczona, zla... Wychodze z siebie, zeby dzieci byly zadowolone,ale czasami poprostu nerwy puszczaja. Wyobrazcie sobie sytuacje, ze jetsescie niewyspane, zmeczone, wstajecie rano gorzej zmeczone niz wieczorem. Jedno caly czas sie budzi do cycka srednio co godzine, a nad ranem, to wogole wypuszcza cycka z buzi i od razu placz, od rana nawet do lazienki nie mozna wyjsc, boi musi byc z toba mlodsze zeby nie budzilo starszego, poczym przychodzi 7 rano jedno zasypia a drugie sie budzi, spi godz i wstaje i od godz 8 caly dzien nie schodzi z rak, co go odstawie na minute to jest straszny krzyk, krzyczy male i zaczyna starsze bo male placze, wiec bierzesz male a starsze jest zazdrosne i wymysla, zabierasz ich na spacer i jest krzyk, bo malemu sie wozek nie podoba a starsza placze bo maly placze-i tak caly dzien w kolko. Przychodzi 13 a ty jetses juz tak padnieta i zniechecona, ze marzysz zeby sie godzinke zdzemnac, no ale nie mozesz, bo dzieci nie chce spac w dzien i nawet jesli mniejsze zasnie, to i tak jest corka, kturej nie mozna samej zostawic i poprostu odpoczac, dp tego codzienne domowe obowiqazki... Nie chce na nie krzyczec, czy potrzasnac kturyms, ale to poprostu przerasta moje sily czasami, zwlaszcza, ze naprawde sie staram, tylko to jest takie demotywujace, kiedy wychodzisz z siebie zeby dzieci byly zadowolone, a one i tak nie daja ci zyc. Najgorsze w tym wszystkim jest to ze jestem w tym wszystkim sama, ze nie moge odpoczac 5 min od dzieci, zeby naladowac sie na nowo jakas pozytywna energia, myslalam o tym zeby isc na silownie czy basen ze 2 razy w tyg na godz zeby poprostu odpoczac od dzieci, miec chwile dla siebie, ale gdy moj maz wraca puzno z pracy, ja nie mam sil rak do gory podniesc, maly wydaje sie jak by 100 kilo wazyl pod koniec dnia i cala moja motywacja do zrobienia czegokolwiek znika,bpo zwyczajnie nie mam sil.
            Nie jestem wyrodna matka, ktura wyladowuje sie na dzieciach, bo ja naprawde sie staram i kocham dzieci, poprostu nie daje rady czasami...
            • berta-death Re: zmeczenie dziecmi- brak sil i checi- pomocy! 04.04.12, 09:57
              Skoro w domu cały czas jest przemoc i nerwowa atmosfera, to nic dziwnego, że i dzieci są nerwowe. A dopóki nie zaczniesz się leczyć, to ta atmosfera się nie zmieni. Będzie jeszcze gorzej. Chcesz, żeby pewnego dnia zastukała do ciebie opieka społeczna, bo sąsiedzi doniosą, że wrzeszczysz na dzieci a dzieci całymi dniami płaczą?

              Młodsze może najzwyczajniej w świecie jest głodne, dlatego co godzinę domaga się cycka. W tym wieku sam cyc mu nie wystarcza. A jak dodatkowo jest w fazie jakiegoś wzmożonego lęku separacyjnego a wózek masz taki, że jest odwrócony tyłem i nie widzi cię, to nic dziwnego, że się drze. Zmień wózek na model, w którym dziecko siedzi na przeciwko matki i cały czas może ją mieć na oku. Z tego samego powodu w domu nie przetrzymuj go w klatkołóżku w osobnym pokoju, tylko sadzaj na podłodze, tam gdzie są wszyscy domownicy, żeby nie czuł się opuszczony. Lada moment nauczy się raczkować i przestanie się domagać noszenia na rękach, bo samodzielne poruszanie się będzie dla niego atrakcyjniejsze.
              Starszemu daj jakieś zajęcie, bo w tym wieku potrzebuje stymulacji do rozwoju, nie da rady cały dzień gapić się w sufit, musi się wybiegać, wyszaleć i czymś zainteresować. Tylko cały czas pamiętaj, że w tym wieku dłużej niż 5min to ono jest w stanie co najwyżej w TV się gapić, więc żeby mieć chociaż te 5min spokoju, to przygotuj mu zawczasu kilka lub kilkanaście zajęć. Poszukaj w internecie jakimi zabawami można zająć dziecko w tym wieku. Możesz spróbować pokazać mu jak można się bawić z młodszym, a nuż się uda i będziesz mieć chwilę dla siebie.

              Tylko, ze to są połowiczne i tymczasowe rozwiązania, które mogą się okazać niewykonalne w przypadku osoby chorej. Zorganizuj jakąś opiekunkę i idź do lekarza. Samo nie przejdzie. A jak leki zaczną działać, to żadne porady nie będą potrzebne, bo wszystko samo się ułoży. Wystarczy, że będziesz mieć dobry humor, chęć i energię do działania.
              • Gość: monicztamonika Re: zmeczenie dziecmi- brak sil i checi- pomocy! IP: *.29.184.184.threembb.co.uk 04.04.12, 11:46
                sory bardzo, ale czytac nie umiesz?? Pisze, ze s siebie wychodze, ze maly ciagle na rekach bo inaczej placze... Pisze ze robie wszystko byle ich zadowolic, a nie, ze maly calymi dniami wyje i ze sie nim nie zajmuje! W domu przemoc??!!!! Nienormalna jestes?? Ze raz kiedys nie wytrzymam i sie wydre na dzieci, to nie jest przemoc ani znecanie! nawet do kibla zabieram dzieci by nie plakaly, a ty mi piszesz ze odo mnie zapuka- to ty sie lepiej w glowe puknij!
                • berta-death Re: zmeczenie dziecmi- brak sil i checi- pomocy! 04.04.12, 13:15
                  Sam twój stosunek do dzieci i obowiązków związanych z nimi powoduje, że dzieci są w ciągłym stresie. A to już podchodzi pod znęcanie się. Nie może tak być, że ciągle jesteś wkurzona, ciągle niezadowolona, ciągle na granicy wybuchu i dzieciakom robisz łaskę, że żyjesz. One bezbłędnie wyczuwają twój stan i reagują na to własną nerwowością. Sama mówisz, że wszystkie czynności związane z prowadzeniem domu i opieką nad dziećmi są dla ciebie jak kara. Dzieci są za małe, żeby zrozumieć o co chodzi, ale doskonale sobie zdają sprawę, że coś złego się dzieje. A to zaburza ich poczucie bezpieczeństwa, więc nic dziwnego, że ciągle płaczą i same nie wiedzą czego chcą i gdzie mają szukać pomocy i wsparcia.

                  I nikt cię nie obwinia, wszyscy ci sugerują wizytę u lekarza. Bo takie permanentne zniechęcenie, zmęczenie, wkurzenie i niemożność poukładania sobie życia to są klasyczne objawy zaburzeń depresyjnych. A to jest choroba jak każda inna, każdemu może się przytrafić. I trzeba to leczyć. Samo nie przejdzie a może się zdarzyć, że będzie jeszcze gorzej.
                  Niewykluczone, że nie jest to depresja tylko co innego, np jakieś zaburzenia hormonalne. Wtedy tym bardziej musisz iść do lekarza, bo nieleczone problemy hormonalne stanowią zagrożenie dla zdrowia i życia. Dopiero się władujesz w problemy.

                  A skoro wszystkie twoje problemy można rozwiązać w prosty sposób, czyli wizytą u lekarza i zażywaniem przepisanych leków, to nie widzę powodu, żeby z tego nie skorzystać. A ty szukasz dziury w całym i jak nie masz innych argumentów, to twierdzisz, że nie możesz iść do lekarza, bo nie masz z kim dzieci zostawić. Co tym bardziej świadczy, że jednak coś z twoją psychiką jest nie tak. Przecież nawet jak już żywcem nie znajdziesz nikogo do pomocy, to weźmiesz je ze sobą. I albo wejdziesz z nimi do gabinetu albo zostawisz recepcjonistce na te 15min, bo wizyta raczej dłużej nie potrwa.
            • minniemouse Re: zmeczenie dziecmi- brak sil i checi- pomocy! 05.04.12, 02:21
              monicztamonika napisał(a):
              Jestem przemeczona- dzieci puzno chodza spac, prubowalam nauvczyc ja wczesniejszego zasypiania i bylo to 3 miesiace ryku, wrzasku- po 2-3 godz usypiania, a ona tak sie darla az wymiotowala i nic to nie dalo, maly wysypia sie o 5, potem o 7 idzie spac na godz, ale za to starsza wstaje... W ciagu dnia, maly jest ciagle na rekach ciagle domaga sie uwagi, niczym sie sam nie zajmie, starsza robi wszystko byle by zajac sie nia... Wychodze z siebie, zeby ich zadowolic, zeby poswiecic im uwage, a one i tak nie sa zadowolone, a ja poprostu czasami nie daje rady, jestem zmeczona, zla... Wychodze z siebie, zeby dzieci byly zadowolone,ale czasami poprostu nerwy puszczaja. Wyobrazcie sobie sytuacje, ze jetsescie niewyspane, zmeczone, wstajecie rano gorzej zmeczone niz wieczorem. Jedno caly czas sie budzi do cycka srednio co godzine, a nad ranem, to wogole wypuszcza cycka z buzi i od razu placz, od rana nawet do lazienki nie mozna wyjsc, boi musi byc z toba mlodsze zeby nie budzilo starszego, poczym przychodzi 7 rano jedno zasypia a drugie sie budzi, spi godz i wstaje i od godz 8 caly dzien nie schodzi z rak, co go odstawie na minute to jest straszny krzyk, krzyczy male i zaczyna starsze bo male placze, wiec bierzesz male a starsze jest zazdrosne i wymysla, zabierasz ich na spacer i jest krzyk, bo malemu sie wozek nie podoba a starsza placze bo maly placze-i tak caly dzien w kolko. Przychodzi 13 a ty jetses juz tak padnieta i zniechecona, ze marzysz zeby sie godzinke zdzemnac, no ale nie mozesz, bo dzieci nie chce spac w dzien i nawet jesli mniejsze zasnie, to i tak jest corka, kturej nie mozna samej zostawic i poprostu odpoczac, dp tego codzienne domowe obowiqazki..

              Oczywscie, prawie kazda matka z mniejszymi i wiekszymi dziecmi tak ma - starsze urzeduja w dzien, male domagaja sie uwagi w nocy a matka jest wyczerpana fizycznie i psychicznie ale
              zdrowa psychicznie matka czyli bez depresji itd poradzi sobie z tym - nie ma az takich agresywnych uczuc, priorytezuje, organizuje sobie zajecia, pomoc itd
              a ty najwyrazniej tego nie potrafisz bo jestes juz chora,(ale nie mowie ze 'wariatka' czy cos)
              dlatego
              przerasta cie to, widze tez ze juz nie zwracasz uwagi lub nie umiesz na subtelne zachowania miedzy dziecmi
              i nie podzielasz miedzy nimi uwagi sprawiedliwie, stad te wrzaski i klotnie miedzy nimi
              moze przydalaby ci sie szkola dla rodzicow tez.

              potrzebujesz fachowej pomocy

              na co jeszcze czekasz????? nie rozumiem!

              Minnie

              --
              Warto przeczytac na forum Migrena:

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
    • Gość: monicztamonika Re: zmeczenie dziecmi- brak sil i checi- pomocy! IP: *.28.170.169.threembb.co.uk 04.04.12, 08:32
      Jeszcze jedno- byc moze macie racje, byc moze mam depresje, byc moze potrzebuje jakis lekow, zeby sie lepiej poczuc, byc bardziej pozytywna, ale jak mam isc do psychologa, skoro wszedzie musze dzieci ze soba zabierac, wyobrazacie sobie rozmowe z psychologiem z 2 dzieci? Dla mnie to nierealne... Chce jechac do polski, zawsze to inaczej, zawsze mama popilnuje dzieci godzinke, zeby mozna bylo chociarz spokojnie zakupy zrobic czy cos,ale narazie nie moge- zaraz po nowym roku wybuchl pozar w moim rodzinnym domu, praktycznie zostalu tylko gole mury i dopuki nie wyremontuja domu nie mam gdzie jechac, wiec mam przymus bycia w londynie, bo najzwyczajniej nie mam gdzie jechac...
      • alpepe Re: zmeczenie dziecmi- brak sil i checi- pomocy! 04.04.12, 11:42
        wszystko g.ówno. Po pierwsze dla starszego dziecka szelki, w Anglii są do kupienia. Odpadnie problem wyrywania się konia. Dla młodszego dobra byłaby chusta wiązana, dziecko na plecach można nosić długo. Druga sprawa to żarcie. Jasne pieczywo won, jogurciki i serki won, paróweczki won. Rano jajko na miękko lub twardo do chleba, kubek niesłodzonego kakao na pełnym zwykłym mleku. Drugie śniadanie np. banan lub jabłko, ew. jogurt naturalny np. z miodem lub wkrojonym owocem. Obiad to krupnik lub np. kasza z mięsem i sosem. Podwieczorek np. kromka chleba z rzodkiewką. Kolacja kanapki lub coś na ciepło. Młodsze jeśli jest na cycu, to tylko obiad i ew. przekąski. Słodyczy zero. Nie są potrzebne do szczęścia, a wręcz przyczyniają się do ryków dzieci.
        Zapamiętaj jedno: dziecko płacze, kiedy jest zmęczone, spragnione, głodne, chore lub ma za dużo albo za mało bodźców.
        Kiedy ci starsze za bardzo buzuje, nie dawaj słodyczy i słodkich owoców. Daj paprykę, rzodkiewkę, marchewkę, niech gryzie, albo chleba z masłem. Kiedy dziecku skacze cukier po słodyczach, jest pobudzone, jak spadnie, zaczyna marudzić. Sekret jest więc prosty, utrzymywać u dziecka stały poziom cukru, stąd kasza, ciemne pieczywo i warzywa. Słodkie przelatuje przez dziecko, podnosi mu szybko poziom energii, a po kilkunastu minutach dziecko zaczyna być złe, bo cukier spadł. Robisz więc tak, ustalasz np. że wstajecie o 9. 9.30 masz śniadanie dla siebie i starszego, młodsze cyc. Po śniadaniu starsze do pokoju, młodsze do kojca lub łóżeczka, przygotowujesz składniki na obiad, by tylko wstawić i gotować. Potem drugie śniadanie i krótki spacer. Młodsze w wózku przodem do ciebie, lub w chuście, starsze w szelkach i na smyczy. Nieważne ile, choćby i dookoła domu. Wracach, dajesz pić, ew. jaką kromę, możesz posadzić przed telewizorem, jak młodsze się drze, to w chustę na plecy i robisz obiad. Ja mam thermomix, droga maszynka, ale sama gotuje i miesza, więc częśc pracy odpada. Gdybyś też sobie sprawiła, na pewno by cię to odciążyło. Obiad, ty gary do zmywarki, przygotowujesz przekąskę np. z jabłek, marchewki itp. przykrywasz miskę folią, odstawiasz na bok, młode powinny w tym czasie być odstawione do spania. Młode wstają, od razu żarcie do paszczy, by nie wyły. Jeśli nadal śpią, połóż się i ty. Po spaniu i przekąsce, jeśli masz siłę, wychodzisz, jak cię to przerasta, to wyjmujesz klocki dla starszego, młodemu też jakieś miękkie klocki i ze dwadzieścia minut masz spokoju. Potem sprzątacie zabawki, jak nie wychodzi, nie przejmujesz się, nie dajesz się wyprowadzić z równowagi, tylko idziesz po picie, najlepiej jakąś herbatkę ziołową, ostatecznie jakiś niesłodzony sok, niech się napiją. Po południu niech dzieci mają mniej wrażeń, mniej ostrego światła, by łatwiej zasypiały. Jak mąż przychodzi z pracy, wprowadź zwyczaj, że jak zje, to pół godziny on jest z dziećmi, choćby miały płakać i po nim chodzić i nawet wyjdź na spacer lub do łazienki i się wykąp. Pół godziny dystansu. Potem ew. coś do jedzenia, kąpiel, kąp oboje razem, i spać. Małe dzieci potrzebują reżimu, regularności w posiłkach i odpoczynku, wtedy mniej płaczą. Jak je sobie uregulujesz, to będzie o niebo lepiej. Sama odpoczniesz i będziesz mogła przemyśleć, jak ogarnąć chałupę.
        --
        Das Leben ist kein Ponyhof
        • headvig Re: Alpepe - jesteś wielka 04.04.12, 20:01
          Alpepe - pięknie to ujęłaś. podstawą jest dyscyplina, wyrobienie dobrych nawyków, określenie co jest dobre a co złe, co im wolno, a czego nie. właśnie o tym piszę cały czas. bez tego te dzieciary wykończą biedną Monikę.

          Monicztamonika - mnie przemoc i sadyzm też wkurzył. dyscyplina to nie przemoc. zastosuj się do porad Alpepe - one są naprawdę mądre. a potem sio do doktora.
          jeśli nie masz przy kim dziecek zostawić, to rozejrzyj się, czy nie ma w pobliżu u sąsiadów, znajomych jakiejś nastolatki, co za kilka funtów dzieciaków ci jednorazowo przypilnuje, żebyś sobie spokojnie do tego doktora mogła pójść. dwie godziny bez ciebie chyba wytrzymają.

          pozdrawiam i proszę - nie zostawiaj tak sprawy, bo będzie jeszcze gorzej.
          --
          what's for you will not pass you by
          www.youtube.com/watch?v=7Sxa8kca05A
    • Gość: elka Re: zmeczenie dziecmi- brak sil i checi- pomocy! IP: *.28.181.87.threembb.co.uk 04.04.12, 12:39
      A za co ty ja przepraszasz?- nie przepraszaj, bo masz racje! jak kto czytac nie potrafi, to jego sprawa!
      kobieta tu pisze, oczekuje jakiej rady, przytulenia, pociechy, a wy tu wymyslacie depresje, znecanie, przemoc i bog wie co jeszcze... nie wstyd wam?
      kolezanka nawet caly dzien opisala, nawet co dawac pic i jesc, pamietaj zmywarke kup, to dziecko bedzie grzeczniejsze, wozek tez kup nowy, to ryczec nie bedzie...Zenada poprostu.
      Dzieci takie sa jedno jest grzeczne inne nie- jedno bedzie plakac bez przyczyny, bo ma taki kaprys,a inne bedzie plakac tylko jak jest glodne... jedno dziecko sie zabawi samo, a drugie zebys z siebie wyszla i wymyslala milion atrakcji, to nic mu sie podobac nie bedzie- taki jego urok poprostu... A przepraszam te ze wspanialymi radami to dzieci maja? Zwlaszcza ta co to opieka straszy, to ma dziecko?
      Tak sie sklada, ze ja tez mam niedobra dwojke dzieci mniej wiecej w tym samym wieku i rozumie,ze nerwy maga puscic- mi tez czasami puszczaja- wiec sie nie martw, nie jestes zla matka, bo napewno sie starasz tak jak i ja.
      Moja rada dl\a ciebie jest taka- maly ma 8 miesiecy, wiec radze cierpliwie przeczekac, staraj sobie wmawiac, ze jeszcze kilka tyg, a dziecko zacznie raczkowac, chodzic, zajmie sie soba, ze trzeba to przeczekac i uzbroic sie w cierpliwosc, choc wiem ze nie latwo... Pomysl zeby starac sie z nimi bawic jak najwiecej,zeby czas plynal szybciej i spokojniej, dziecko z kazdym tyg sie zmienia i bedzie coraz madrzejsze... Niedlugo bedzie lepiej, dzieci zaczna sie bawic, ganiac- niech tylko mniejsze zacznie sie samodzielnie poruszac... Tak wiec trzymaj sie, nie martw, staraj sie nie denerwowac, jak wroci maz idz i poloz sie wczesniej spac i tak czesto w nocy wstajesz a nad ranem nie ma spania, jak mlodszy wstaje o 5, to maz laski nie zrobi,a ty sie wczesniej polozysz odpoczniej, potem niech ci go do cycka podstawi,a ty sobie odpoczniesz... Ta silownia, to dobry pomysl, zbierz sie w sobie i idz, zobaczysz, ze taki wysilek bedzie przyjemny i napewno naladuje cie energia. wszystko bedzie ok, rozumiem cie i przytulam
      • Gość: emka OJP IP: *.2-4.cable.virginmedia.com 04.04.12, 13:21
        Ona ma typowe objawy depresji, która w jej przypadku powoduje początki agresji-przemocy domowej. Powinna iść do GP- tak jak jej radzimy, leczyć się by zapobiec jakimś większym kłopotom. UK to nie Pl- podpatrzy ktoś jak się zachowuje w stosunku do dzieci i dziewczyna może mieć kłopoty- po co jej dodatkowe. No i dzieci szkoda.
        No i jaj jej nie straszę- piszę tylko jak wyglądają realia życia tutaj- i mam dziecko.
        Nie wyskakuj z argumentem, ze dzieci są różne- dziecko jest tylko dzieckiem i niestety taka rola matki-rodzica, że trzeba się uzbroić w anielską cierpliwość, a jak się ma depresję to człowieka byle gó... zdenerwuje- a co dopiero płaczące dziecko czy nawet dwójka.

        My jej nie straszymy - my jej piszemy co ma ze sobą zrobić, żeby nie wpadła w kłopoty i żeby dzieci miały normalne dzieciństwo- a leczenie depresji to pierwszy krok do wyjścia na prostą. Samo siedzenie w domu i wmawianie sobie, że jakoś to będzie jej nie pomoże- więc sama nie bredź.
        • patria5 Re: OJP 04.04.12, 14:00
          forum jest m.in. po to , żeby się wyżalić, ale tez zeby znaleźć jakieś podpowiedzi
          z których mozna skorzystać, albo też nie
          nikt ci nie wmawia depresji, ani tego, ze jesteś złą matką
          co zrobisz ze swoim zycie to Twoja sprawa
          ale na poczatek spróbuj moze rozwiązać test

          www.cpp.info.pl/index.php?go=beck1
          i może da ci to do myślenia...

        • Gość: ola33333 Re: OJP IP: *.pools.arcor-ip.net 07.04.12, 23:03
          przypuszczam, ze twoj maz duzo pracuje i dlatego ciagle jestes sama, ale i tak kiedys to on ma przeciez wolne. Zagon go wtedy do zajecia sie starszym dzieckiem, po to zebyc mogla chociaz troche dospac rano.
          A nie moglby ktos z rodziny przyjechac, np. twoja mama, zeby cie choc troche odciazyc?
          Masz ewidentne objawy przemeczenia.
      • alpepe Re: zmeczenie dziecmi- brak sil i checi- pomocy! 04.04.12, 18:08
        Gość portalu: elka napisał(a):
        > kolezanka nawet caly dzien opisala, nawet co dawac pic i jesc, pamietaj zmywark
        > e kup, to dziecko bedzie grzeczniejsze, wozek tez kup nowy, to ryczec nie bedzi
        > e...Zenada poprostu.
        Tak, idiotko, bo dzieci są proste w obsłudze, tak samo gospodarstwo domowe, wystarczy nieco pomyślunku., ale ludzie robią sami sobie kłopot.

        > Dzieci takie sa jedno jest grzeczne inne nie- jedno bedzie plakac bez przyczyny
        > , bo ma taki kaprys,a inne bedzie plakac tylko jak jest glodne... jedno dziecko
        > sie zabawi samo, a drugie zebys z siebie wyszla i wymyslala milion atrakcji, t
        > o nic mu sie podobac nie bedzie- taki jego urok poprostu...
        Tylko taka idiotka jak ty może tak twierdzić.

        A przepraszam te ze
        > wspanialymi radami to dzieci maja?
        Ja mam dwie i praktycznie sama je wychowałam za granicą.

        > Tak sie sklada, ze ja tez mam niedobra dwojke dzieci mniej wiecej w tym samym w
        > ieku i rozumie,ze nerwy maga puscic- mi tez czasami puszczaja- wiec sie nie mar
        > tw, nie jestes zla matka, bo napewno sie starasz tak jak i ja.
        No tak, to już wszystko wiadomo, skorzystaj z mojej rady dotyczącej wychowania i żywienia dzieci, będzie ci łatwiej. Posdrufka i papatki.

        --
        Das Leben ist kein Ponyhof
      • berta-death Re: zmeczenie dziecmi- brak sil i checi- pomocy! 05.04.12, 09:49
        Żadna siłownia, żadne spanie, żadna pomoc męża ani nikogo innego, nie wyleczą z depresji. Zakładając, że to w ogóle jest depresja, bo nie da się nikogo zdiagnozować on-line, zwłaszcza nie będąc lekarzem. To jest choroba jak każda inna i jak każdą inną trzeba ją leczyć. Sama nie przejdzie.

        Nie jest też prawdą, że to dzieci i prowadzenie domu wywołały chorobę. Autorka wątku zachorowałaby w każdej okoliczności, tylko w momencie jakby nie miała na głowie żadnych obowiązków, to objawy choroby nie dawałyby się jej tak we znaki. Mogłaby sobie leżeć całymi dniami i gapić się w sufit. O ile nie musiałaby pójść do pracy, ale depresja i praca zawodowa to temat na inny wątek.

        I nie ma co jej wmawiać, że ma jakieś wyjątkowo niedobre dzieci. Z opisu wynika, że to są normalne zdrowe dzieci. Każde starsze niemowlę jest bardzo towarzyskie i ani minuty nie zostanie nigdzie samo. I każde domaga się noszenia na rękach dopóki nie nauczy się samodzielnie poruszać. Tak go matka natura stworzyła i nie da się tego przeskoczyć. Podobnie jest ze starszymi dziećmi, też jest to normalne, że są żywiołowe, nie usiedzą ani minuty na jednym miejscu i nie są w stanie zająć się jedną czynnością dłużej nić 5min. Tylko, że dla zdrowej matki nie jest to żaden problem, bo da radę to wszystko ogarnąć i nie dostaje ataków wściekłości. Nie próbuje też w żaden sposób zmieniać tego tylko akceptuje fakt, że dzieci takie są i trzeba temu wyjść na przeciw i zaspokajać ich potrzeby. Dla zdrowej matki te wszystkie zachowania dziecięce są bardziej śmieszne niż wkurzające.

        Miliony osób na całym świecie zmaga się z przeróżnymi obowiązkami jakie na nich spadły, czy to prowadzenie domu, czy praca zawodowa, czy opieka nad dziećmi, bądź zwierzętami. Nie wszyscy są tymi obowiązkami zachwyceni na tyle, żeby wykonywać je z entuzjazmem, ale mimo wszystko potrafią nad tym przejść do porządku dziennego i bez popadania w załamanie nerwowe zrobić co do nich należy, nawet jak im się w danym momencie nie chce. Trzeba wstać rano to się wstaje, trzeba wykonać jakieś idiotyczne polecenie szefa to się wykonuje, trzeba wyprowadzić kogoś na spacer to się wyprowadza, trzeba ugotować obiad to się gotuje. A potem żyje dalej. W momencie jak komuś od tego siada psychika, to znaczy, że jest chory i potrzebuje leczenia.
        • minniemouse Re: zmeczenie dziecmi- brak sil i checi- pomocy! 06.04.12, 10:25
          berta-death napisała:
          Żadna siłownia, żadne spanie, żadna pomoc męża ani nikogo innego, nie wyleczą z depresji. Zakładając, że to w ogóle jest depresja, bo nie da się nikogo zdiagnozować on-line, zwłaszcza nie będąc lekarzem. To jest choroba jak każda inna i jak każdą inną trzeba ją leczyć. Sama nie przejdzie.

          Nie jest też prawdą, że to dzieci i prowadzenie domu wywołały chorobę. Autorka wątku zachorowałaby w każdej okoliczności, tylko w momencie jakby nie miała na głowie żadnych obowiązków, to objawy choroby nie dawałyby się jej tak we znaki. Mogłaby sobie leżeć całymi dniami i gapić się w sufit. O ile nie musiałaby pójść do pracy, ale depresja i praca zawodowa to temat na inny wątek.

          I nie ma co jej wmawiać, że ma jakieś wyjątkowo niedobre dzieci. Z opisu wynika, że to są normalne zdrowe dzieci. Każde starsze niemowlę jest bardzo towarzyskie i ani minuty nie zostanie nigdzie samo. I każde domaga się noszenia na rękach dopóki nie nauczy się samodzielnie poruszać. Tak go matka natura stworzyła i nie da się tego przeskoczyć. Podobnie jest ze starszymi dziećmi, też jest to normalne, że są żywiołowe, nie usiedzą ani minuty na jednym miejscu i nie są w stanie zająć się jedną czynnością dłużej nić 5min. Tylko, że dla zdrowej matki nie jest to żaden problem, bo da radę to wszystko ogarnąć i nie dostaje ataków wściekłości. Nie próbuje też w żaden sposób zmieniać tego tylko akceptuje fakt, że dzieci takie są i trzeba temu wyjść na przeciw i zaspokajać ich potrzeby. Dla zdrowej matki te wszystkie zachowania dziecięce są bardziej śmieszne niż wkurzające.

          Miliony osób na całym świecie zmaga się z przeróżnymi obowiązkami jakie na nich spadły, czy to prowadzenie domu, czy praca zawodowa, czy opieka nad dziećmi, bądź zwierzętami. Nie wszyscy są tymi obowiązkami zachwyceni na tyle, żeby wykonywać je z entuzjazmem, ale mimo wszystko potrafią nad tym przejść do porządku dziennego i bez popadania w załamanie nerwowe zrobić co do nich należy, nawet jak im się w danym momencie nie chce. Trzeba wstać rano to się wstaje, trzeba wykonać jakieś idiotyczne polecenie szefa to się wykonuje, trzeba wyprowadzić kogoś na spacer to się wyprowadza, trzeba ugotować obiad to się gotuje. A potem żyje dalej. W momencie jak komuś od tego siada psychika, to znaczy, że jest chory i potrzebuje leczenia


          Dokladnie tak! funkcjonuja bez agresji, bez napadow wscieklosci, bezradnosci, poczucia beznadziei itd.

          Jedno tylko zauwazylam, ze sama autorka Moniczta jakos nie wykazuje w ogole zainteresowania tym czym powinna czyli udaniem sie do LEKARZA

          biadolic jak to jej ciezko, jaka to ona pokrzywdzona, jakie dzieci, maz niedobrzy itd to lubi
          ale poza tym palcem w najwazniejszym kierunku nie kiwnela.

          Minnie


          --
          Warto przeczytac na forum Migrena:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
    • Gość: peterborough Re: zmeczenie dziecmi- brak sil i checi- pomocy! IP: *.bb.sky.com 10.04.12, 00:42
      mosisz sie wziasc w garsc smile ja tez jestem sama, ani rodziny, ani przyjaciol... kiedys tak, owszem drzwi sie nie zamykaly ale teraz jak dziecko jest w domu to nikt cie nie odwiedzi bo sobie pogadac nie mozna ani zapalic papierosa, ale uwierz ze te nasze kolezanki tez wyjda za maz i beda miec takie problemy jak my smile tez jest mi ciezko ale powiem ci co mi pomoglo...
      ogolnie to ja mam straszna wade- obsesje ze sprzataniem i pewnego dnia powiedzialam i temu dosc. dzieci trudno jest zajac czyms czym powinny byc zajete wiec zebymiec troche czasu dla siebie pozwalam mu rozkruszyc ciastka po calym salonie a ja w miedzy czasie ogarne troche mieszkanie po odkladam suche naczynia cos co nie pochowalam do szafek wczoraj, najlepiej jest trzymac na bierzaca kiedy ja gotuje to zmywam juz w miedzy czasie co juz nie potrzebuje i na koniec obiadu mam tylko talerze po jedzeniu do zmyci moze jakis garnek ale na bierzaco naprawde ulatwi nic za toba nie zostaje, nie jest brudno od razu przyjemniej. biore malego ze soba do lazienki co tam ze soba porobie, biore go do salonu robie sobie makijaz zeby sie ze soba czuc dobrze bo to najwazniejsze jezeli nie znajdziesz czasu zeby o siebie zadbac to wtedy bedziesz kura domowa. ustal sobie niewazne co ze pranie robisz dwa razy w tygodniu i to oba w tym samym dniu, niech ci sie caly tydzien brudzi w jeden sobie wszystko ogarnij na blysk znowu.. zeby przez tydzien kiedy ty sobie pomalujesz paznokcie czy zrobisz brwi bedzie sie zbieral balagan na ten dzien. i pozwol dzieciakom robic balagan tylko pozbieraj co niebezpieczne. moj maly codzinnie robraja jedna szuflade niszczy przegryzki wyzuca wszystko z polek a jak mu sie znudzi to wtedy to pozbieram on jest cicho a ja mam pare minut dla siebie.. pozniej w minutke odkurzysz ciastka, pozbierasz i zabawki.. dzieci pierzyna a ty sie zrelaksuj. wanna. papierosek w kuchennym oknie po calym dniu, sex, nie odmawiaj i znajdz sobie czas zeby ladnie wygladac i przyjemnosci bo naserio zwariujesz, naucz sie smiac z tego co robia dzieciaki.. kiedys beda rozumialy ateraz pozwol im nie rozumiec i rozrabiac, beda lepsze w przyszlosci ( szczesliwsze ze nie mialy mamy co sie dala po nich, ja swojego malucha uderzam lekko i tylko w lapke jak cos zrzuca czy idzie do kontaktow, zeby wiedzial co nie wolno, ale staraj sie nie krzyczec.. mnie tez czasami nerwy puszczaly i tezsie wydarlam ale pamietaj to jest twoje dzieciatko i bardzo je kochasz.. nie chcesz zeby bylo strachliwe itp. ja sobie kupilam uspokajajace i zarzywam tylko wtedy kiedy czuje ze bede zla naprawde bez powodu, w wiekszosci jak patrze an butelke z proszkami to mowie sobie ze nie potrzebuje pobawie sie z synkiem i odrzucam wszystkie obowiazki nie uciekna, nie ma co sie strac.. sprzatanie poczeka. powodzenia
    • Gość: pipi złe humorki, nicosć i bezradność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.13, 21:34
      Witam, czytając wasze wypowiedzi zrobiło mi się lepiej na duszy.
      Jestem typem samotniczki, typowego domatora, dziwnie, aż wręcz źle się czuję czasem w towarzystwie znajomych mam. Może to jest powodem mojego braku samoakceptacji, poczucia niższości, nie przelewa się u mnie z pieniędzmi. Czuję się bardzo niedowartościowana, brakuje mi bliskie osoby do wygadania się, ciężko komu zaufać. A jak zaufasz to już jesteś na językach wszystkich ludzi.
      Jestem mamą dwójki dzieci- córki 4 latka i synka prawie 2 latka. Bardzo je kocham, ale często jest tak, że synek dokucza, dotkliwie gryzie starszą córkę, rusza wszystko dosłownie ja wpadam w szał. Na początku tłumaczę, że nie wolno, kiwa głową, że rozumie mały łobuz, ale gdy muszę wyjść na chwile z pomieszczenia, to on znowu albo broi, arbo dokucza starszej, stawiam wtedy do kąta, lub dostaje klapsa. Lecz gdy mój syn staje do konta, to on strasznie wymuszająco płacze i tłupie nogą. Jest to bardzo irytujące. Nie mieszkam sama w domu, często mi się zdaża krzyczeć na nich i wiem wtedy, żę inni mnie słyszą. Nerwy same ze mnie wychodzą, ale dopiero wtedy gdy wielokrotne zakazy i tłumaczenia nie wystarczają. Mała gdy była mniejsza czasem o demnie dostała lanie, wręcz była świadkiem moich nagłych wybuchów złości. Nie wiem jak sobie z tym poradzić, z małym często muszę chodzić do toalety, jak przekraczam próg domu to krzyczy za mną. Ale biorę go, dla tego, że krzywdzi starszą i nie wiem jak temu zaradzić. Ogólnie szukam porad jak wychować tego małego łobuza, bo był czas że słuchał, ale teraz dosłownie rzuca słowa na wiatr.
      Od rana do około 18-19 jestem sama z tymi dziećmi, nie mam komu dać w opiekę chodźby na chwilę, brak wsparcia ze strony rodziny, a znajomych raczej nie mamy. Szkoda mi małej, gdyz jest bardzo energiczna, potrzebuje się wyszaleć, brak kasy na przedszkole. Kurdę, opisałam chyba zbyt wiele, chodzi o to, że nie daję już sobie rady z wychowywaniem dzieciaków, nigdzie nie wychodzę sama, brak sił nawet na sex, nie traktuję to jak relax, nie sprawia mi przyjemności, często więcej czasu poświęcam domowym obowiązkom niż dzieciom, ale zdaża się że nawet moje gary stoją w zlewie do 3 dni, bo brakuje mi czasu i sił. Masakra, aż wstyd było się przyznać. Zaś zdaża się tak, że do późnego południa stoję przy garach i nie mam nawet czasu wyjść z dziećmi. Brakuje mi organizacji, konsekwencji w wychowywaniu, ratunku, cięzko mi małego wychować, ale jak dzieciaki są osobno, jedno gdzieś wychodzi z tatą,to normalnie jak by dziecka w domu nie było, a jak sa razem, to więcej się kłócą niz bawią razem, a ja sobie włosy wtedy wyrywam z głowy, w przenośni sad( Pomocy często tez płaczę gdy moje prośby o nierobienie czegoś nie pomagają i gdy mój partner mnie zawodzi
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka