Dodaj do ulubionych

tyle się naczytałam żeby nie usuwać nadżerki

IP: *.dynamic.chello.pl 21.02.13, 21:41
tylko ją obserwować, i co czekać aż z cytologi 1 zrobi się 3 lub 4 dopiero wtedy usunąć, może mi ktoś mądry wytłumaczyć o co chodzi, może to dotyczy tylko nieródek
Obserwuj wątek
      • Gość: ten co sie zna Re: tyle się naczytałam żeby nie usuwać nadżerki IP: *.ip.netia.com.pl 22.02.13, 11:17
        Pojęcie "nadżerki" pochodzi z 19-tego wieku kiedy jeszcze nie znano dokładnie histologii narządu rodnego. Widziano we wziernikach czerwoną plamkę na szyjce macicy i jak czerwone to ranka , nadżerka. Część ginekologów jest jeszcze w 19-tym wieku a poza tym zabiegi na nadżerce to jest oczywiście kasa. Natomiast w 21 wieku wiemy , że raka i stany przedrakowe szyjki macicy wywołuje WIRUS BRODAWCZAKA LUDZKIEGO ( HPV)( strona hpv.pl) i nie ma ŻADNEGO związku między rakiem szyjki a " nadżerką". Najlepiej robić sobie badania szyjki macicy tj. cytologię i kolposkopię razem bo sama cytologia ma TYLKO 70 procent czułości jako badanie, a w połączeniu z kolposkopią to 96 procent . W wątpliwych przypadkach można zrobić test na obecność wirusa HPV. Warto też zawsze rozważyć szczepienie przeciwko wirusowi HPV czyli zaszczepić się przeciwko rakowi szyjki macicy. A pojęcie "nadżerki" odstawić do lamusa
        • Gość: jolagyn Re: tyle się naczytałam żeby nie usuwać nadżerki IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.03.13, 16:39
          No właśnie. Zmiany na szyjce widoczne w postaci czerwonej plamki (erytroplakia) to może być nadżerka prawdziwa (erosio vera)- rzadko- i da się różnicować z innymi, ale dużo dużo częściej jest to po prostu przepełznięcie nabłonka z kanału szyjki na jego tarczę widoczne (we wziernikach wokół jego ujścia zewnętrznego) jako czerwona plamka, bo nabłonek ten jest "cieńszy" niż na tarczy i prześwitują przez niego naczynka położone pod spodem. I kiedyś wszystko to traktowano jako nadżerkę, którą należy leczyć różnymi sposobami (elektrokoagulacja, potem wymrażanie), a.. teraz wiadomo że to niemal normalny, częsty (nie u wszystkich) stan u kobiet w okresie dojrzałości płciowej i "aktywności" hormonalnej i wcale najczęściej nie trzeba go leczyć, a obserwować. W okresie przekwitania nabłonek cofa się samoistnie. Leczenia może wymagać ewentualnie wtedy, gdy zmiana jest naprawdę duża i daje inne objawy- czego efektem mogą być częstsze infekcje w obrębie pochwy, ponieważ nabłonek pochodzący " z kanału szyjki" wydziela bardziej zasadowy śluz i może nieco zobojętnić jej odczyn jeśli jest go dużo (w pochwie normalnie pH jest kwaśne- co chroni przed różnymi infekcjami). W takiej nadżerce "rzekomej" - nie tej prawdziwej (gdzie rzeczywiście jest ubytek nabłonka- "ranka") zabiegi typu ECG są bezsensem, zwłaszcza że mogą powodować różne skutki (zbliznowacenia, zwężenia) utrudniające później np. prawidłowy przebieg porodu drogami natury. Ale tak- większość ginekologów albo wiedzą jest nadal w średniowieczu, albo.. albo no właśnie kobiety są z reguły wrażliwe na punkcie zdrowia i jest to dobra okazja zwłaszcza dla prywaciarzy na robienie biznesu i trzaskanie kasy. Żeby faceci tak latali ze wszystkim po lekarzach- to chyba nie byłoby aż tylu ginekologów : )
      • 1mzeta Re: tyle się naczytałam żeby nie usuwać nadżerki 22.02.13, 14:19
        I założę się, że przez te 10 lat albo przynajmniej przez większość czasu cytologię miałaś pobieraną na patyczku z wacikiem co mogło wpłynąć na wyniki jakie wychodziły.
        Dlatego nie demonizowałabym w dzisiejszych czasach aż tak bardzo cytologi pod warunkiem, że jest robiona wg. nowych standardów.
        --
        Zmieniłam nicka smile
          • 1mzeta Re: tyle się naczytałam żeby nie usuwać nadżerki 23.02.13, 11:40
            I oczywiście nie dopuszczasz do siebie myśli, że: komórki pojawiły się po poprzedniej, a przed kolejną cytologią, źle został pobrany materiał do badania lub źle została przeprowadzona sama ocena materiału- bo takie rzeczy też się zdarzają i znam to z autopsji.
            Miałam w zwyczaju chodzić do pewnego punktu pobrań na badania krwi aż do czasu jak się sprawa rypła i go zamknęli- jedna z pań zamiast wysyłać pobrany materiał do ich laboratorium sama wpisywała wyniki badań- na chybił trafił- wyszło przy okazji czyichś badań jak się okazało, że facet nagle cudownie ozdrowiał.
            --
            Zmieniłam nicka smile
        • 1mzeta Re: tyle się naczytałam żeby nie usuwać nadżerki 23.02.13, 11:35
          Nadżerka- owszem to nie bzdety- sęk w tym, że zdarza się bardzo rzadko, a polscy ginekolodzy uwielbiają nadużywać tego terminu nazywając nawet zwykłą ektopię nadżerką proponując inwazyjne zabiegi usunięcia jej. Bo przecież łatwiej im jest zainkasować więcej kasy za zabieg usunięcia niz mniej za kolposkopię. Dlatego najlepiej jest wykonać kolposkopię żeby wiedzieć z czym ma się do czynienia, a nawet jak się okaże, że trzeba coś usunąć to przed zabiegiem trzeba pobrać wycinek na histo, żeby nie było, że jakiś "mądry lekarz" zrobi ci wypalankę (zabieg przedpotopowy) lub wymrozi, będziesz żyć w sobie zadowolona, że już po i wszystko w porządku, a w rzeczywistości po jakimś czasie okaże się, że to co miałaś usunięte to był rak przedinwazyjny i nic innego z tym nie robiłaś.
          Nawet drobne znamię jak się ma to się je na histo wysyła.

          W żadnym innym kraju biznes nadżerka-usuwanie nie ma się tak dobrze jak w Pl.
          --
          Zmieniłam nicka smile
    • Gość: ina Re: tyle się naczytałam żeby nie usuwać nadżerki IP: *.kwnet.azartsat.pl 24.02.13, 00:34
      Po dwóch porodach, miałam dwukrotnie wypalaną nadżerkę. Późnej żadnych problemów. Miałam młodszą koleżankę, która nie badała się, bo nadżerka nie boli. Osierociła dwoje małych dzieci. Strasznie przeżyłam jej śmierć, dlatego przez długi czas nie odpuszczałam córce, aby po porodzie poddała się badaniom kontrolnym. Trwało to trochę, ale w końcu dopięłam swego.
      • Gość: robot Re: tyle się naczytałam żeby nie usuwać nadżerki IP: *.bb.sky.com 24.02.13, 15:21
        > Miałam młodszą koleżankę, która nie badała się, bo nadżerka nie boli. Osiero
        > ciła dwoje małych dzieci.
        bez urazy nie bredz...co ma regularne robienie cytologii (ktorego kolezanka, jak widac, nie robila przez lata) do nadzerki (ktora takze nie byla sprawdzona - a to juz raczej sprawa lekarza)...zawsze sie na forum znajdzie osoba ktora wyciagnie jak krolika z kapelusza jakas opowiesc, ktora nijak sie ma to calosci tematu- bo zazwyczaj jest to patchwork roznych nie wiazacych sie ze soba fakow...ale trzeba przeciez jakim dramatem sie podeprzec
      • Gość: jola Re: tyle się naczytałam żeby nie usuwać nadżerki IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.03.13, 17:12
        Nadżerkę prawdziwą- tak. Zwykłą ektopię widoczną w postaci czerwonej plamki (erytroplakia) na tarczy szyjki wokół jej ujścia zewnętrznego- wcale nie koniecznie! Ach to nazewnictwo! Nadal rodem ze "średniowiecza" i chyba większość kobiet niekoniecznie rozróżnia te pojęcia. ERYTROPLAKIA- widoczna (w bad. we wziernikach) jako czerwona plamka,może być:
        - NADŻERKĄ PRAWDZIWĄ (erosio vera)- faktyczny ubytek nabłonka (rzadko!) lub zwykle
        - EKTOPIĄ (po prostu nabłonek z kanału szyjki przesuwa się nieco na zewnątrz- na tarczę szyjki, a że jest cieńszy prześwitują spod spodu naczynka- dużo cżęstsza sprawa). Niestety nadal zdarza się, że lekarze opisując pacjentkom te zmiany i jedno i drugie nazywają zwykle nadżerką- nawet ową "nadżerkę" rzekomą- zwykłą ektopię też.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka