Nie udało sie...

IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.07.04, 14:39
Czuje ze przegrywam walke o własne życie, W styczniu wykryto u mnie nowotwór
złosliwy węzłów chłonnych.Mam dopiero 28 lat. Od lutego leczona byłam
chemioterapią-dzis juz wiem ze na niewiele sie ona zdała.Totalny bezsens-
codzienna walka o lepsze jutro. I ogromny żal-jak patrze na swoja córeczke,
co bedzie jak mnie zabraknie?? ojca "fizycznie' nie ma juz od dawna, ja tak
bardzo ją kocham, z rodziną nawet na przysłowiowym zdjeciu-dobrze nie
wyglądam. Jesteśmy same sobie- i do niedawna było nam z tym bardzo
dobrze.Pęknie mi matczyne serce-takie jest w tej chwili pocharatane!
    • agnie_szka9 Re: Nie udało sie... 27.07.04, 14:50
      wiem, że jest Ci bardzo ciężko...ale przede wszystkim nie załamuj się, myśl
      pozytywnie. wiesz, czasami cuda się zdarzają...trzeba wierzyć i do końca się
      nie poddawać.
      a co mówią lekarze? może nie jest aż tak źle jak piszesz. a rodzina? wiesz, na
      nawet najgorsza potrafi sie zjednoczyć w trudnych chwilach. A ojciec Twojej
      córeczki?
      • Gość: Łezka Re: Nie udało sie... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.07.04, 15:07
        Ojciec małej juz dawno wycofał sie z naszego zycia-ma nowa rodzine i niech tak
        zostanie. Lekarze jedyne co moga mi zaproponować to autologiczny przeszczep-to
        taka ostatnia deska ratunku.Wiesz,co do rodziny-to patologia od której po
        ciężkim dzieciństwie ledwo sie uwolniłam.Ja mam wiare na lepsze jutro, na
        lepsza przyszłość-dla mojej córeczki, ale nie zaleznie od tego mysli czarne
        mnie nachodza.
        • Gość: Dobrze życząca Re: Nie udało sie... IP: *.znet.pl 27.07.04, 15:58
          Wiem, o czym piszesz... też mi to groziło.. tyle, ze ja byłam młodsza, ale nie
          miałam rodziny na utrzymaniu... wiesz, co mi pomagało ? Zwyczajny uśmiech..
          wszyscy sie dziwili, jakim sposobem potrafię się śmiac w takich chwilach... a
          ja potrafiłam... i pomogło !!!
    • monika29 Re: Nie udało sie... 27.07.04, 15:34
      Trzymam kciuki żeby wszystko ułożyło się dobrze. Zyczę Ci dużo dużo zdrówka!!!
    • Gość: garlic Re: Nie udało sie... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.07.04, 16:00
      A moze spróbowałabys wzmocnic sie sie troche odzywianiem. Ja wierze w moc:
      -czosnku (po prostu kromka z masłem na to czosnek lub cebula) , cebuli, warzyw
      wogole.
      Sok z marchwii(robiony w domy), sok z buraków - podobno moga zdzialac cuda.
      Sprobuj sie wzmocnic warzywami.

      • Gość: Łezka Re: Nie udało sie... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.07.04, 16:08
        Odzywiam sie zdrowo-duzo warzyw, sok z buraków itp. Chrzastka z rekina jak i
        olej z watroby. Nadal mam jeszcze nadzieje że nie wszystko stracone...
    • Gość: kalinosia Do Łezki! IP: *.neostrada.pl / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 16:26
      Łezko witaj, ja też mam 28 lat i tez przeszłam w zeszłym roku przez chorobę
      nowotworową (rak szyjki macicy). Ja na szczęscie już jestem zdrowa (miałam
      operację usunięcia szyjki i okolicznych węzłów chłonnych), ale wiem co
      przeżywasz. Jeśłi masz ochotę porozmawiac, podaję Ci mój nr.GG 2811716. Aha,
      zapraszam Cię do naszej "onkolinkowej" rodziny pod adresem www.onkolink.pl (to
      strona dla ludzi dotkniętych chorobą nowotworową, jest tam forum, gdzi emożna
      uzyskac pomoc lekarzy onkologów oraz spotkać bratnią duszę). Pozdrawiam Cię
      gorąco - aga
    • Gość: Majka Re: Nie udało sie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 18:17
      Niepotrafę pomóc Ci w Twojej chorobie, moge jedynie modlic się abyś szybko
      wyzdrowiała. Kilka lat temu, gdy moja córeczka miała pół roku zdiagnozowano u
      mnie podejrzane guzy na tarczycy - byłam operowana na odziale onkologicznym -
      bałam się bardzo, ale nie choroby, śmierci, tylko co z moimi dziećmi (mam
      jeszcze, obecnie 12 letniego syna). Wszystko dobrze się skończyło dla mnie -
      jestem zdrowa. Mam nadzieję, że Ty też poradzisz sobie z chorobą- jesteś
      jeszcze młoda i silna. Pamiętaj jednak, że nawet jak się nie uda to są ludzie,
      którzy zaopiekują się Twoją córeczką jak swoim ukochanym, wymarzonym dzieckiem.
      dzieckiem. Myslę tutaj nawet o sobie i mojej rodzinie. Trzymaj się Łezko!
      Pamiętaj, nie jesteś sama, nawet jak w tej chwili nikogo koło siebe nie
      widzisz.

      Pisz jeśli masz ochotę: julkakra@gazeta.pl
      • agnie_szka9 Re: Nie udało sie... 28.07.04, 10:02
        Łezko, życie nie jest sprawiedliwe...ale nie martw się na zapas. wiesz, że
        nerwy tylko pomagają chorobie. A TY masz ją zwalczać!! Życzę cennego zdrowia i
        dużo optymizmu i nadziei, dla Ciebie i córeczki. Może tego nie zauważasz, ale
        wokół Ciebie wielu życzliwych ludzi.
        • Gość: Łezko Re: Nie udało sie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.04, 11:22
          Witaj!
          co u Ciebie? cuda zdarzają się tym, którzy w nie wierzą. A cud nie jest Ci
          wcale potrzebny tylko systematyczna i zdecydowana walka z chorobą i trochę
          optymizmu?
          Trzymaj się, nie jesteś sama!
    • Gość: Łezka Re: DZIĘKUJE! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.07.04, 17:16
      Bardzo Wam wszystkim dziekuje!!! Jestescie Kochane i bardzo miłe!Wyjezdzam dzis
      z małą na pare dni-odetchne nad mazurskim jeziorkiem i pomyśle co dalej
      robić.Zycze samych pomyslności i bardzo duuuuzo zdrówka-bo te jest bezcenne!
      • danik1 Kochana Lezko!!! 29.07.04, 11:06

        • danik1 Re: Kochana Lezko!!! 29.07.04, 11:17
          (Za szybko mi sie wcisnelo).

          Nie mozesz byc teraz sama!!! To bardzo piekne, ze tyle osob na forum
          zaproponowalo Ci pomoc i wsparcie! Musisz z niej skorzystac dla wlasnego dobra
          i dobra Twojej coreczki. Nawet jezeli teraz czujesz, ze chcesz byc sama to i
          tak warto wiedziec, ze w razie potrzeby zawsze jest ktos kolo Ciebie kto ci
          pomoze. Zwlaszcza jezeli jest to ktos kto przechodzil te sama droge co Ty to
          Cie zrozumie i bedzie potrafil wyczuc moment kiedy powinien sie usunac a kiedy
          zaoferowac pomoc i wsparcie.

          Chce Ci jeszcze napisac, ze jestem pod wrazeniem Twojego postu! Jest on
          coprawda smutny, ale wyczuwam w nim duzo sily i milosci plynacych od Ciebie!
          Niemozliwoscia wiec moze byc aby Ci sie nie udalo pokonac tej choroby!
          Usmiechnij sie wiec i niech Ci niestraszne beda zle chwile!

          Na koniec zycze Wam udanych wakacji, abyscie sie swietnie bawily z
          coreczka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          • Gość: SMM Kochana Lezko!!! IP: 62.29.138.* 29.07.04, 16:32
            WITAJ.JAK CZYTALAM TWOJA WYPOWIEDZ...POPLAKALAM SIE.BOZE JAK MI STRASZNIE
            SMUTNO! sad JAKIE TO ZYCIE JEST NIESPRAWIEDLIWE I OKRUTNE,ALE PAMIETAJ MASZ DLA
            KOGO WALCZYC I MASZ DLA KOGO ZYC : DLA CORECZKI!!! TAK WIEC WALCZ WSZYSTKIMI
            SILAMI, WALCZ I UWIERZ W SIEBIE I W TO ZE MOZESZ WYZDROWIEC!!! A POWIEDZ PROSZE
            CO TO ZA PRZESZCZEP CZY ZABIEG??? OPISZ CO O TYM WIESZ I ILE KOSZTUJE I GDZIE
            SIE WYKONUJE.
            • kat_ja1 Re: Kochana Lezko!!! 30.07.04, 16:09
              Łezko, nie myśl jeszcze w kategoriach ...nie udało się... Może w takiej chwili
              marne to pocieszenie, ale wiem że tzw.pozytywne myślenie daje bardzo dużo.
              Udowodniono że istnieją przypadki cudownych ozdrowień w chwilach kiedy już
              lekarze nie dawali szans. Miałam kiedyś taką książkę, będę w rodzinnym domu w
              połowie sierpnia, jeżeli ją odnajdę, to chętnie Ci wyślę. Nie wolno Ci się
              załamywać, masz dla kogo żyć i myśl po prostu że musisz żyć, żeby wychować
              córkę na dobrego człowieka, żeby patrzeć jak dorasta, zakochuje się, bierze
              ślub itd...smile

              Ja życzę Ci z całego serca żebyś wyzdrowiała i mogła jeszcze długo cieszyć się
              życiem....
              trzymaj się ciepło
              kasia
Pełna wersja