Gość: elizka
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
23.08.04, 08:39
mam straszliwy dylemat.
Pokrótce wygląda to tak: przez 3 lata jechałam na harmonecie, ale libido spadło mi do zera, do tego pojawiło się plamienie. Gin zmienił mi na microgynon. Teraz kończę drugi listek i plamienia są nadal, a libido nie wraca. Wiem, że organizm może jeszcze się nie przyzwyczaił do nowych tabletek, ale ja już mam dość. Pal licho z plamieniem, ale z tym brakiem libido, to się nie da żyć. I teraz nie wiem co robić: odczekać jeszcze cykl czy dwa i ciągle męczyć siebie i mojego biednego mężczyznę czy jednak rzucić w diabły i przestawić się na prezerwatywy?
Nie wiem co robić, bo nadzieja na powrót ochoty maleje, ale z drugiej stony jakoś nie przepadam za gumką.
Czy ktoś może miał podobnie? Co Wy byście zrobiły, bo ja się miotam?!